vulture
29.07.02, 18:57
Jest wiele grup, na ogół tych starszych, które nagrywały w bardzo różnych
składach (najbardziej zawsze działała na publikę zmiana wokalisty). Które z
tych zmian uważacie za słuszne, a które nie? Moje typy:
King Crimson - jakieś 238752069675295395 składów - każda płyta inna, ale na
ogół z korzyścią dla muzyki
Black Sabbath po odejściu Ozzy'ego - nie lubię płyt z Tony Martinem, ale z
Gillanem i Dio mogę słuchać. Płyta z Hughesem miała być solową Iommiego, więc
się nie wypowiadam.
Rainbow - lubię każdy okres, choć najbardziej ten rockowy z Dio. Może
najmniej kocham albumy "Down To Earth" z Grahamem Bonnetem i "Stranger In Us
All" z Dougie Whitem.
Co Wy sądzicie o zmianach personalnych w grupach różnych - można by
wymieniać - od Dżemu przez Sisters Of Mercy do Yes...