bragiel
13.07.05, 11:58
Czy tylko ja nie trawię U2? Czy tylko moje poczucie estetyki razi
niemiłosiernie brzydki, piejący głos Bono?
Czy tylko ja mam chęć zwrócić obiad, gdy słysze zawodzenie tego zespołu?
Zawsze gdy mam tego pecha i trafię w radio, badź telewizji na ten zespół, po
prostu wyłączam źródło tego nieznośnego kwiczenia.
U2 i tzw,,muzyka"jaką oni prezentują rani moje poczucie estetyki.
Wokalista ma okropny, brzydki, zawodzący gorzej niż jeleń na rykowisku głos.
Nie potrafi utzrymać prostej linii melodycznej,śpiewa nierytmicznie,w jego
głosie nie ma za grosz ,czegoś, co sprawiłoby, że można by go
okreslić ,przynajmniej,jako znośny.
Spiew Bono kojarzy mi się z jakimś weselnym grajkiem, który by dorobić sobie
dodatkowe pieniądze, chałuturzy i porykuje na wiejskich weselach.Tyle ,że
taki grajek robi to za 300zł za noc, a Bono za 1milion złotych.
Zapewne gdyby dokonała sie zamiana i Bono stękał by tym swoim głosikiem na
wiejskich potancówkach, a weselny grajek na wielkich stadionach, mało osób
zauważyłoby różnice.
Kwestia teskstów tego zespoliku.W zasadzie należałoby to przemilczeć.Utowry
disco-polo to przy grafomańskich popisach U2 ,szczyt poezji i wyrafinowanego
słowa.
Utwory typu,,One",,Starriing at the sun"(gapiąc sie na słońce) ,byłyby pewną
ujmą i wątpie ,czy przeszłyby przez weryfikacyjne sito zespołu Top One, i
odzrucone by zostały jako popis grafomaństwa, infantylizmu i doskoanale
zilustrowanie tezy, jak pisac pisoenki, gdy się tego nie umie robić, gdy się
nie ma nic do powiedzenia.
Kwestia instrumentarium, melodyki.Tu również nasuwa sie analogia do zespołu z
wiejskiej potańcówki.Ot przygrywają sobie panowie, bo muszą z czegoś życ.
Widać ,że nie chcę ,że im wstyd za to co robią, ale by miec pełne
prtfele ,pryzmykają na to oczy , i pichcą ta swoją żałosną mruczankę do
obrzydzenia.
Wielkim smutkiem napawa mnie fakt, że ładnie opakowane ,popisowo promowane,
lansowane aż do obrzydzenia, beztalencie , jakim jets zespoł U2, ma tak duże
grono symaptyków.
Smutno mi z tego powodu ,ale nie pozostaje mi nic innego,jak zgodzić się ze
starym powiedzeniem, ludzi pracującyh w marketingu,,Jak zrobimy dobrą
kampanię,jak odpowiednio wypromujemy towar, jak wyłozymy na to miliony
dolarów-to ludzie będą kupować gó.. w woreczkach po 100 dolarów, wierząc że
tego potrzebują"?
Jak ktoś ,również nie trawi tego zespołu i nie daje się robić prze
marketingowców w balona i ma swoje gusta ,swoje zdanie, potrafi powiedzieć
nie temu zespolikowi, który wyskakuje nawet gdy się otwiera lodówkę, niech
się wpiszę.