Dodaj do ulubionych

Sounds & Shadows

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.05, 00:05
Za poznańską Wyborczą:
Co się wydaje



Tomasz Janas 18-07-2005 , ostatnia aktualizacja 18-07-2005 14:22Transkapela:
"Sounds & Shadows". Wyd. Konador 2005Ukazała się właśnie debiutancka płyta
grupy Transkapela. Płyta debiutancka, ale instrumentaliści tworzący zespół nie
są nowymi postaciami na krajowej scenie folkowej. W składzie Transkapeli
spotkali się bowiem lider grupy Lautari Maciej Filipczuk a także dobrze znani
z Sielskiej Kapeli Weselnej: Ewa i Robert Wasilewscy oraz Piotr Pniewski. Już
bodaj rok temu miałem przyjemność posłuchać materiału, który można chyba
nazwać płytą demo zespołu. Brzmiał bardzo obiecująco. Dziś to już obietnica
spełniona. Bo "Sounds & Shadows" to z pewnością jeden z najlepszych i
najważniejszych, nie tylko folkowych, krążków wydanych w ostatnim czasie w
Polsce. Na okładce płyty muzycy piszą, że to ich podróż w czasie do
"XIX/XX-wiecznej Transkarpatii". Próba odtworzenia dawnego klimatu i dawnych
nut. Pokora i skromność artystów znakomicie współbrzmią z prostotą
proponowanej przez nich muzyki. Ich pasja w sięganiu do źródeł tradycji
karpackiej współgra z niezwykłą spontanicznością, żywiołowością i siłą
dźwięków płynących z płyty. Grają muzykę w najlepszym tego słowa znaczeniu
transową. O ogromnym potencjale emocjonalnym, ale pozbawioną tanich
sentymentów. Pozbawioną też zadęcia, choć będąca przecież owocem fascynacji i
długich, także intelektualnych, poszukiwań. Można przy niej zatańczyć, można
się wzruszyć czy zadumać. Bo to muzyka nie oderwana od rzeczywistości. A przy
tym, nie przypadkiem, instrumentalna. Bo każde słowo czy piosenka niszczyłoby
tę piękną, z namysłem budowaną całość. Poza tym dobrze, że w świecie
cierpiącym na nadmiar słów ktoś ufa jeszcze sile samej muzyki - melodii,
rytmu, harmonii. Naturalne wydaje się pytanie, czy skoro spotkali się tu
liderzy dwóch wyrazistych zespołów, to końcowy efekt jest wypadkową połączenia
ich stylów. Myślę, że jest czymś więcej. Bo - w uproszczeniu mówiąc -
roztańczony rytm Sielskiej Kapeli spotyka się tu uduchowionym, finezyjnym
brzmieniem Lautari, ale dzieje się to w nowym kontekście. Ów kontekst -
wędrujących po Karpatach klezmerskich zespołów, nasycających swą twórczość
elementami napotkanych w drodze tradycji - sprawia, że mamy do czynienia z
dziełem prawdziwie oryginalnym. Z piękną, głęboką muzyką, mocno przeżytą przez
samych instrumentalistów. To też decyduje o wielkiej wartości debiutanckiego
krążka Transkapeli.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka