Dodaj do ulubionych

Rock Progresywny słów kilka..

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 13:46
Akurat mam sporo wolnego czasu i domu ( wyjechali na wakacje... ) i lecę z
półki po kolei King Crimson, Yes, Genesis...bez urazy ale nie znam żadnej
nowej kapeli, która potrafiłaby nagrać choć jedną taką doskonałą płytę jak
te, przeze mnie wymienione. Czyżby nie było już wielkich romanbtyków tylko
wielcy rzemieślnicy ? Tu dodam, że obznajmiłem się Porcupine Tree i Mercury
Rev, płyty mam i szanuję chłopaków bo mają piękne momenty ale płyty w całości
się nie bronią (tu może odrobinę przesadziłem ale niewiele)... Arena, Dream
Teather i pochodne niestety dysponują techniką, dobtymi chęciami i niczym
więcej. Chętnie zmienię zdanie albo poznam Wasze ?
Obserwuj wątek
    • ilhan Re: Rock Progresywny słów kilka.. 04.08.05, 15:32
      Nie chcę być źle zrozumiany, ale trochę ukuła mnie w oczy obecność Mercury Rev w tym gronie.
    • Gość: Lecho Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 15:41
      Czy ja wiem, Lightbulb Sun to niezła płyta....choć 30 lat temu przeszłaby bez
      echa....
      • ilhan Re: Rock Progresywny słów kilka.. 04.08.05, 16:12
        Yyy, ale nie Porcupine Tree, a Mercury Rev. Uważam po prostu, że nie mają nic wspólnego z rockiem progresywnym typu King Crimson czy Dream Theater.
      • Gość: waldi Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 20:34
        Tylko Marillion!
      • Gość: Foreth Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.05, 14:05
        30 lat temu album w tym stylu bylby absolutnym szokiem i wyprzedzeniem epoki o -
        wlasnie - 30 lat. Byc moze wiec zreolucjonizowalby muzyke.
    • Gość: Bleman Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 16:37
      Obadaj, Van der graff generator, Marillion, Rush.
      A z nowszych to Dream theater(niestety tworczosc nowszych zespolow jest mocno
      przekombinowana)

      BTW rock progresywny zaczal sie w latach 60 a 70 skonczyl wink)
      to martwy gatunek wink)
      • Gość: Lecho Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 16:46
        Otóż to, a wielu robi ciągle na tym kokosy, wmawiając publice, że to co
        sprzedają jest progresywne, chyba w odniesieniu do pierwocin bluesa....
      • Gość: Lecho Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 16:47
        Chociaz Marillion był ciekawym wyjątkiem na tym polu kukurydzy, przyznacie...
        • Gość: Bleman Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 17:27
          > Chociaz Marillion był ciekawym wyjątkiem na tym polu kukurydzy, przyznacie...

          przyznamy
    • bender_rodriguez Re: Rock Progresywny słów kilka.. 04.08.05, 18:03
      nie wiem, czy jest jakiś gatunek, który tak szybko się zesrał, jak rock
      regresywny. uważam, że nawet nie ma o czym mówic. jak mozna być progresywnym
      KOPIUJĄC patenty innych. i nie wiem, jak mozna pisac o dream theatre jako
      progresywnym zespole. toż to zwykły zmotany berdziej hewi metal i irytującą
      inkarnacją joeya tempesty.
      jak to ma się mieć to supertrampka? do rzadkiegoptaka? ze już o kink krimzon
      nie wspomne? jak drim tijater jest progresywny to ci powiedzieć o queensreich?
      dla mnie rock progresywny to nie konwencja tylko wypięcie się na nią. progresja
      to postęp, ruch, powietrze, motanie za nowym a nie pie..nie farmazonów i
      dręczenie kapucyna w zatęchłej klitce oklejonej plakatami bożyszczy.
      w tym względzie progresywny na ten przykład był dla mnie gó..any ostatni album
      metaliki. nowe, postepowe ale niestety bzdetne. albo na przykład to co
      schuldiner zrobił z deathu. to jest progresywne! albo sykacze i brzęczyciele
      hałaśliwi.
      szukaj, burz, buduj!!! to tak miało być. a nie szukaj, uczep się kurczliwie,
      bój się puścić
      • Gość: Lecho Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.05, 00:10
        Bender, na twoim gniewie kwitną lile rocka !!!
        • bender_rodriguez Re: Rock Progresywny słów kilka.. 05.08.05, 17:57
          nie opowiadaj mi o liliach. tygrysichwink
          naprawdę tak uważam. bardziej zaczadziały i w nastrojach koniobiskich to
          tylko "punk" dzisiejszy jest. progresywny rock się skończył dawno temu. w ogóle
          wszystko się skończyło. o starszej muzyce piszę z entuzjazmem. a o nowej z
          entuzjazmem pisze, że jest ch..owa.
          tak widzę sprawę.
          • grimsrund Re: Rock Progresywny słów kilka.. 05.08.05, 23:34
            Coś mnie sie zdaje, że na benderowym grobie róże miłości to się nie
            przyjmą... smile
      • roar Re: Rock Progresywny słów kilka.. 06.08.05, 00:14
        > szukaj, burz, buduj!!! to tak miało być. a nie szukaj, uczep się kurczliwie,
        > bój się puścić

        Nie, to nie tak. Po prostu jeszcze w latach 70 przeszła przez zachodni rockowy establishment fala nienawiści do wszystkiego, co ostentacyjnie ambitne. Od tego momentu wszyscy, którzy tylko mogli, w trosce o własny wizerunek i karierę, robili wszystko, żeby nie dać sobie przypiąć etykietki "prog-rock". I, co oczywiste, jedynymi, którzy się takiej etykietki pozbyć nie mogli, byli ci, którzy otwarcie wzorowali się na dawnych mistrzach.
        Więc, cholera, to nie młodych "progowców" wina, że gatunek zczezł. Ani nie wina samego gatunku. To wina ciołków zajmujących się krytyką. A postępu w rocku trzeba szukać gdzie indziej. Bo jest, ciągle jest. Zatrzymać się go nie da.

        A co do Mercury Rev (i Porcupine Tree zresztą też, ale już zostanę przy tym, co znam dobrze), to powstaje pytanie o słuchane płyty. Bo zespół ten przez paręnaście lat istnienia przeszedł taką drogę, że starczyłoby to czterem innym grupom na całą karierę.
        • Gość: bikont roar - BRAWO BRAWO BRAWO!!! IP: *.autocom.pl 06.08.05, 18:50
      • Gość: bikont "Rock Progresywny" to tylko okreslenie... IP: *.autocom.pl 06.08.05, 18:48
        ...tak to kiedys wymyslono i trwa do dzis. Owszem w wielu wspolczesnych
        nagraniach nie ma progresji, byc moze w wielu jest regresja, ale
        okreslenie "rock progresywny" sugeruje z jaka mniej wiecej muzyka sluchacz
        bedzie miec do czynienia. I wypisywanie obrazliwych epistol o zesraniu i
        dreczeniu kapucyna jest kompletnie nie na temat. 90% przedstawicieli rocka
        progresywnego nie rosci sobie najmniejszych pretensji do uznania ich za
        progresywnych - graja to co czuja w duszy. Mnie na przyklad smieszy inna
        szufladka - "rock alternatywny". Kazdemu z nas od razu sie kojarzy, gdy uslyszy
        takie okreslenie muzyka gitarowa np. pochodna cold wave, itp. A jakby sie wdac
        w glebsza dyskusje, to w dzisiejszych czasach mianem "rock alternatywny"
        powinien chyba wlasnie byc okreslany ...art rock, czy jak kto woli "rock
        progresywny" (ktory, ze to powtorze czesto progresywny nie jest)
        • Gość: bender.ten.sam Re: "Rock Progresywny" to tylko okreslenie... IP: *.localdomain / 217.96.44.* 07.08.05, 01:35
          a z rockiem "alternatywnym" to już nawet nie zaczynam...
        • Gość: scribs Re: "Rock Progresywny" to tylko okreslenie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.05, 08:20
          "rock alternatywny". Kazdemu z nas od razu sie kojarzy, gdy uslyszy
          >
          > takie okreslenie muzyka gitarowa np. pochodna cold wave, itp.

          ...no, mi na przykład tak odrazu się to nie kojarzy, alternatywa to nie tylko
          muzyka gitarowa. Ja ten termin rozumiem jako alternatywę dla muzyki popularnej.
          A ten progresywny rock, jeśli zaliczać do niego Pink Floyd, Yes i Marillion z
          Fiszem to jest nic innego tylko pop. Jaka tu alternatywa? Już może bardziej King
          Crimson...czy Mercury Rev, ale te zespoły to szczerze mówiąc ja bym nie zaliczał
          do progresywnego rocku, jako gatunku określonego jakąś tam ogólną definicją,
          Ale są te zespoły z pewnością progresywni...
          • Gość: As Re: "Rock Progresywny" to tylko okreslenie... IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 07.08.05, 10:28
            Pink Floyd to pop ????

            HA HA HA HA HA
            • Gość: scribs Re: "Rock Progresywny" to tylko okreslenie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.05, 15:23
              taki sam pop jak Radiohead, Bjork i nie wiem co tam jeszcze, Chemicals Brothers,

              dajcież spokój smile - konceerty na stadionach, miliony sprzedanych płyt, zdjęcia
              na okładkach magazynów, np. Rolling Stone czy co tam jeszcze... i to nie jest
              pop, muzyka popularna, część tej nieszczęsnej "popkultury"?
              • Gość: vince Re: "Rock Progresywny" to tylko okreslenie... IP: *.94-80-70.mc.videotron.ca 07.08.05, 16:08
                chyba cos tutaj mylimy. Na podobnej zasadzie mozna zaklasyfikowac Led Zeppelin
                jako pop (setki milionow sprzedanych plyt). Tak sie sklada ze niektore zespoly
                grajace metal lub prog-rock uzykaly wielka popularnosc przelozona na mega-
                sprzedaz plyt. Ale to nie znaczy, ze ich muzyczny styl to "pop", czyz nie tak ?
                • Gość: scribs Re: "Rock Progresywny" to tylko okreslenie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.05, 17:10
                  ale ja nie mówię o popie jako muzycznym stylu, nie jest to pop,
                  tylko ogólnie jako o muzyce popularnej (co prawda różnie pojmowanej) ściśle
                  związanej z popkulturą, kulturą masową.
                  Przy tym nie oceniam czy to jest złe czy dobre, to jest po prostu taki fakt.
                  Jeśli chodzi natomiast o muzykę alternatywną; ja na swój trochę sposób pojmuję
                  to tak, że jest to alternatywa m.in. dla muzyki popularnej.
                  Ale to są już takie trochę dywagacje, jak się komuś podoba to niech nazywa Pink
                  Floyd lub Yes, moze lepiej Porcupine Tree, zespołem alternatywnym.
                  • Gość: As Re: "Rock Progresywny" to tylko okreslenie... IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 07.08.05, 18:05
                    Pink Floyd to rock, nie pop. Ktoś kto twierdzi inaczej, albo prowokuje, albo
                    jest niespełna rozumu.
                    • humbak Re: "Rock Progresywny" to tylko okreslenie... 07.08.05, 19:16
                      Asie, przecież Scribis napisał że nie chodzi mu o styl muzyczny, a kwestię popularności, zjawiska medialnego itd. Traktować tu pop należy nie jako konkretną stylistykę, ale coś co się sprzedaje, ma wzięcie. Oczywiście jest to pochodną brzmienia zespołu, ale nie jest to kwestia kluczowa.
                      • Gość: As Re: "Rock Progresywny" to tylko okreslenie... IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 07.08.05, 19:54
                        Dla mnie pop oznacza określony styl muzyczny. Madonna, Michael Jackson, A - ha,
                        Abba, te klimaty. Jeśli ktoś wrzuca Pink Floyd do tego samego worka, to dla
                        mnie jest to jakieś kosmiczne nieporozumienie.
                        • roar Re: "Rock Progresywny" to tylko okreslenie... 07.08.05, 20:50
                          Gość portalu: As napisał(a):

                          > Dla mnie pop oznacza określony styl muzyczny. Madonna, Michael Jackson, A - ha,
                          >
                          > Abba,

                          ...Mercury Rev... smile big_grin
                          • Gość: Dr Zoidberg Re: "Rock Progresywny" to tylko okreslenie... IP: *.toya.net.pl 11.08.05, 22:18
                            > ...Mercury Rev... smile big_grin
                            >

                            Od kiedy odszedl Baker - z plyty na plyte staja sie coraz bardziej monotonni,
                            niestety.... Ale to i tak swietna grupa!
                        • Gość: Dr Zoidberg Re: "Rock Progresywny" to tylko okreslenie... IP: *.toya.net.pl 11.08.05, 22:16
                          > Dla mnie pop oznacza określony styl muzyczny. Madonna, Michael Jackson, A - ha,
                          >
                          > Abba, te klimaty.

                          ROTFL, jak milo sie posmiac pod wieczor z ignorancji innych smile

                          pozdrowionka
                          • Gość: As Re: "Rock Progresywny" to tylko okreslenie... IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 18.08.05, 19:39
                            Dlaczego uważasz mnie za ignoranta ? Czy napisałem coś niezgodnego z prawdą ?
                            • Gość: The Silent Man Czy Dr Z. odpowie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 00:13
                              I zapanowało nieznośne milczenie...
                              Odpowie, czy nie?
    • Gość: vince Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: 172.25.251.* / *.134.4-194.clta.globetrotter.net 05.08.05, 23:05
      dorzuce moje trzy grosze,
      Chyba jest jednak pewna roznica pomiedzy art-rockiem a prog-rockiem.
      O ile do tej pierwszej kategorii z pewnoscia mozna zaliczyc takie zespoly jak
      Yes, EL&P, King Crimson, Jethro Tull, Genesis, Pink Floyd, VdGG, Focus, Gentle
      Giant, to juz Rush, Dream Theater, ostatni Tool (Lateralus) czy choc nasz
      rodzimy SBB bylby dla mnie w tej drugiej kategorii.
      Cechy wspolne dla art-rocka to dlugie utwory, skomplikowane czasem wrecz
      barokowe aranzancje, patos, teatralnosc, bogate instrumentarium, zapozyczenia z
      klasyki.
      Prog-rock to jakby wersja art ale bez patosu, klasyki czy teatralnosci.

      Wspolny mianownik dla obu to wykonawcza bieglosc czasem na poziomie wirtuozerii.
      Wiem, ze jest to temat mocno kontrowersyjny, moze wrecz karkolomny. Ale who
      cares ? Co sie liczy to to, ze jest w art/prog rocku duzo fajnej, wartosciowej
      godnej polecenia muzyki.

    • Gość: Lecho Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.05, 18:47
      Vince, twój podział w zasadzie jest bez zarzutu, choc równie dobrze mogłoby go
      nie być. Chodzi wszak o sam gatunek muzy a nie jego wersje, podrozdziały.
      Ciekawa sprawa z tym wpływem krytykantów, pismaków itp. na losy rocka
      progresywnego. Warto to rozwinąć, może to spisek młodych, głodnych ? Może i
      mieli ale z moich skąpych, polskich doświadczeń koncertowych koncerty King
      Crimson czy Yes miały piękne komplety melomanow. Trudno mi tu pisać o Tool czy
      Dream T. bo żaden z tym zespołów nie wciągnął mnie po pierwszym przesłuchaniu,
      co o dziwo zdarzyło się innym kapelkom o dużo mniejszej randze w show biznesie.
      • Gość: bikont Pismacy IP: *.autocom.pl 06.08.05, 18:54
        Teraz jest era pismakow wychowanych na punku. Pluja na wszystko co ma
        etykietke "rock progresywny" nie posluchawszy tego nawet. Oczywiscie sa
        wyjatki, a lat kilka do glosu dojdzie kolejne pokolenie żurnalistow, bardziej
        otwartych na muzę i nieskażonych ideami punka - a wtedy art rock byc moze
        zacznie byc traktowany z nalkeznym szacunkiem, tzn. na rowni z innymi
        gatunkami, a nie jako srodek wymiotny.
        • Gość: Jacenty Re: Pismacy IP: *.chello.pl 06.08.05, 19:06
          Kiedyś był to mój ulubiony gatunek muzyczny. Nie żebym się tego wstydził, bo
          nie ma czego, ale moim zdaniem to był gatunek przypisany do pewnej epoki, która
          dawno temu się skończyła. O ile próby wskrzeszenia tegoż w latach 80-tych
          (zwłaszcza Marillion) bywały interesujące, o tyle cała późniejsza reszta to
          pomyłka. Zdarzają się pojedyncze wyjątki (Mercury Rev, ale raptem jedna płyta,
          a także pojedyncze nagrania Porcupine Tree) i to by było na tyle. To mniej
          więcej tak jak próby wskrzeszania punk-rocka, vide mega-obciachowy Green Day,
          którym się onanizują niektórzy znawcy.

          btw,
          rozgraniczanie gatunków pt rock progresywny i art-rock to dla mnie osobiście
          niezły żart ;D

          Pozdrawiam serdecznie!
          • Gość: bikont Do Jacentego IP: *.autocom.pl 06.08.05, 23:27
            Ale moim zdaniem to nie jest zadna proba wskrzeszania czegokolwiek. Ci muzycy
            po prostu tak czuja i taka muzyke chca grac - bogata aranzacyjnie i
            harmonicznie, charakteryzujaca sie najczesciwej dlugimi kompozycjami, itp. Tak
            to czuja i tak od serca graja, nie uwazajac sie za wskrzesicieli czegokolwiek.
            I na pewno robia to do bolu szczerze, bo wiedza z jakim reakcjami - glowie ze
            strony kompletnie sie na tym nie znajacych ludzi - spotkaja. Swoja droga ta
            napastliwosc mnie dzie i nie wiem do konca z czego wynika...
        • znawcah Re: Pismacy 06.08.05, 19:06
          Yes? Sciagnalem pare plyt, beznadziejne. Nuda i juz. King Crimson nie chce
          poznawac. Nie warto nawet sciagac.
          • Gość: Lecho Re: Pismacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.05, 19:13
            Twój głos, znawcah, został odnotowany ale gdybyś uzasadnił swój post w więcej
            niż jednym zdaniu, pewnie zyskałbyś wiecej a zakładam, że nie słuchasz muzyki od
            wczoraj...
          • Gość: The Silent Man Re: Pismacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 18:38
            Do dalej słuchaj Papa Dance.
      • Gość: vince Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.94-80-70.mc.videotron.ca 06.08.05, 20:44
        Zgadzam sie, ze nie o podzialy tu chodzi, choc gwoli ciekawostki pozwole sobie
        nadmienic, ze ludzie, ktorzy sie takimi podzialami zajmuja wymieniliby co
        najmniej szesc podgatunkow prog-rocka, a mianowicie :

        Prog Metal (Rush , Queensryche )
        Folk-Prog-Rock ( Jethro Tull, Gryphon )
        Kraut-Rock( Amon Duul (I&II), Kraan )
        Symphonic-Rock ( Genesis, Spock's Beard)
        Prog-Space-Rock(Pink Floyd, Gong)
        Fusion( Dixie Dregs, Coloseum (I&II))

        Trudno mi sie zgodzic z teza, ze prog-rock to muzyka niedzisiejsza. Pink Floyd
        dostali oferte 150M$ za jeszcze jeden wspolny tour( z Watersem) (ktora to
        oferte odrzucili) Chetnych do sluchania tej muzyki jest wielu, ale zespolow
        mniej.

        O teoriach spiskowych cos niecos czytalem. Pare miesiecy temu Bono wyjawil
        dziennikarzowi z "Chicago Tribune" ze prog-rock byl w latach 70-
        tych "najwiekszym wrogiem". Wiec jakas smieszna wojna punkowo-progowa miala
        chyba jednak miejsce.
        • Gość: Jacenty Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.chello.pl 06.08.05, 20:58
          Takich podziałów dokonują onaniści, którym za onanizowanie się płacą.

          Przykładu PF nie komentuję bo to przykład od czapy.
        • humbak Re: Rock Progresywny słów kilka.. 07.08.05, 19:19
          "Pink Floyd dostali oferte 150M$ za jeszcze jeden wspolny tour( z Watersem) (ktora to oferte odrzucili) Chetnych do sluchania tej muzyki jest wielu, ale zespolow mniej."
          Myślę że jest to po częsci kwestia tego, że to Pink Floyd. Ten zespół ma wzięcie. To jest zespół młodości całej masy ludzi. Jakoś nie chce mi się wierzyć by zespół nowy, grający tak jak PF zdobył sobie teraz taką popularność.
          • roar Re: Rock Progresywny słów kilka.. 07.08.05, 20:55
            humbak napisał:

            > Jakoś nie chce mi się wierzyć by zespół nowy, grający tak jak PF zdobył sobie
            > teraz taką popularność.

            Ale podobno Radiohead to kopia PF? Tak przynajmniej w Rzepie pisali, więc to pewnie prawda... wink tongue_out
            • humbak Re: Rock Progresywny słów kilka.. 08.08.05, 02:23
              No i widzisz, są gdzieś w połowie tak popularni jak PF, a może i to niewink
              • Gość: vince Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.94-80-70.mc.videotron.ca 08.08.05, 03:25
                >Myślę że jest to po częsci kwestia tego, że to Pink Floyd. Ten zespół ma
                >wzięcie. To jest zespół młodości całej masy ludzi. Jakoś
                >nie chce mi się wierzyć by zespół nowy, grający tak jak PF zdobył sobie teraz
                >taką popularność.
                zapewne, zapewne, ale czy to ma tak wielkie znacznie ? Ludzie przyszliby na
                koncerty aby sluchac "tej" muzyki a nie aby ogladac podstarzalych juz panow.
                Smiem twierdzic, ze gdyby znalazl sie zespol, ktory bylby w stanie stworzyc
                muzyke na podobnym poziomie ( i w tym samym stylu) jak ta z " The Wall", czy "
                The Dark Side of the Moon" to zreczny manager wypromowalby nowy mega-zespol.
                A dlaczego ? A dlatego, ze dzisiaj plyty z muzyka rockowa kupja juz nie tylko
                teens, czy dwudziestolatkowie, ale rowniez 50-ciolatkowie ( ci ostatni moze
                nawet wiecej) i jesli muzyka trafia w ich gust to kupia plyty i przyjada na
                koncerty.
                • humbak Re: Rock Progresywny słów kilka.. 08.08.05, 10:10
                  Problem w tym że teens teraz słuchają innej muzyki. Ogólnie muzyka rockowa jest mniej popularna, a gdy już do niej dochodzimy, to mamy innego typu zespoły. Z poważniejszych pozycji, żeczy zbliżające się do prog rocka gra w tej chwili chyba tylko Mars Volta, ale niestety (oj bardzo niestety) muszę się tu opierać na cudzych opiniach, bo sam do tego albumu jeszcze nie dotarłem.
                  • Gość: vince Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: 172.25.251.* / *.134.4-194.clta.globetrotter.net 08.08.05, 14:50
                    >Problem w tym że teens teraz słuchają innej muzyki. Ogólnie muzyka rockowa
                    >jest mniej popularna, a gdy już do niej dochodzimy, to
                    >mamy innego typu zespoły. Z poważniejszych pozycji, żeczy zbliżające się do
                    >prog rocka gra w tej chwili chyba tylko Mars Volta,
                    >ale niestety (oj bardzo niestety) muszę się tu opierać na cudzych opiniach, bo
                    >sam do tego albumu jeszcze nie dotarłem.

                    Byc moze jest tak jak piszesz, ale dotyczy to takiego kraju jak Polska.
                    Juz w takiej Brazylii, na przyklad, jest troche inaczej. Kto nie wierzy niech
                    sobie obejrzy 'Rush in Rio', zapis dwoch koncertow Rush w Brazylii z widownia
                    kilkudziesieciotysieczna, glownie mloda i bardzo rozentuzjazmowana.

                    Mars Volta jest z pewnoscia zespolem poszukujacym i progresywnym. Podobnie jak
                    stowarzyszony z MV John Frusciante, ktory nieustannie pracuje nad nowymi
                    pomyslami


                    • humbak Re: Rock Progresywny słów kilka.. 08.08.05, 15:41
                      Weź pod uwagę jak ogromnym (ludnościowo) krajem jest Brazyliawink To tylko tak na dodatek, bo nie twierdziłbym że Rush nie jest zespołem zdolnym sciągnąć tłumy.
    • Gość: scribs Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.05, 00:52
      z tymi nazwami, to jak ktoś wcześniej już zaznaczył, jest pewne nieporozumienie.
      Artrock, progrock etc.etc...

      a tobie Lecho polecam może posłuchać coś z tzw. (hehe znowu, jeszcze lepsza
      nazwa) postrocka, naprzykład Tortoise... Polecam naprawdę - nie wiem może już
      znasz ten zespół? Jest tu epicki rozmach, ale bez patosu, no może czasami.
      Mnóstwo pomysłów, i często "nierockowe" podejście do komponowania, jest to
      tworzenie czegoś nowego. Taka układanka z różnych elementów muzycznych, też
      rockowych. Brak tekstów i w związku z tym niema piosenek. Tylko utwory,
      miniatury, nie wiem, może nokturny nawet smile




      • Gość: arp2500 Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: 213.25.164.* 08.08.05, 11:18
        hehe, o bodajze ostatniej plycie Tortoise niejaki Rafal Ksiezyk (on z tych co
        to progrock traktuja jak srodek na przeczyszczenie) napisal, ze
        chlopaki "wyplywaja na mielizny progrocka". takze powinno sie Lechowi podobac smile
        pozdrawiam
        • Gość: Lecho Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.05, 13:46
          Dzięksy za podpowiedzi, Tortoise mam tylko ostatnią z 2004 "It's All around You"
          i często leci z kompa...pozdrawiam.
          ps.
          A co sądzicie o ostatnim LP Mars Volta ? Mieści się w prog. ? Moim zdaniem TAK.
          • Gość: Vince Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.94-80-70.mc.videotron.ca 08.08.05, 13:57
            'Frances the Mute' absolutnie sie miesci w tej kategorii
          • Gość: scribs Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.05, 18:21
            Gość portalu: Lecho napisał(a):

            > Dzięksy za podpowiedzi, Tortoise mam tylko ostatnią z 2004 "It's All around You
            > "

            Nie ma za co, akurat ostatnia płyta najmniej mi się podoba ze wszystkich. Warto
            poznać wszystkie wcześniejsze, cztery. Na tamtych to progu moim zdaniem w ogóle
            ani słuchu, ani duchu.

            > A co sądzicie o ostatnim LP Mars Volta ? Mieści się w prog. ? Moim zdaniem TAK.

            moim zdaniem, owszem, muzyka Mars Volty jest jaknajbardziej Progresywna...
          • Gość: Maciek Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.pec.katowice.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.05, 11:13
            Dobrze, że wspomniałeś o The Mars Volta. Brawo
          • Gość: Maciek Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.pec.katowice.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.05, 11:22
            Tak przy okazji. Lecho, może wytłumaczysz jaką muzykę określa "rock
            progresywny"? Jesteś chyba największą instytucją intelektualną w tym
            towarzystwie. Chętnie przeczytam objaśnienie.
            • Gość: Maciek Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.pec.katowice.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.05, 11:49
              Vince, słyszałeś wszystkie (ostatnie sześć)smile płyt J.Frusciante? Co ty na to?
              • Gość: vince Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: 172.25.251.* / *.134.4-194.clta.globetrotter.net 09.08.05, 18:36
                Maciek napisal:
                >Vince, słyszałeś wszystkie (ostatnie sześć)smile płyt J.Frusciante? Co ty na to?

                Slyszalem piec ( z wyjatkiem DC EP) i bardzo mi sie podobaja.
                Najbardziej podobaly mi sie akustyczny 'Curtains', Automatic Writing (Ataxia)
                oraz 'The Will to Death'. Ten ostatni album szczegolnie za 'Days have turned'.
                Najbardziej prog-rockowo brzmi dla mnie Ataxia (partie basu z Joe Lally sa tu
                znakomite)
                • Gość: kuki27 Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.g3net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.05, 09:37
                  AAA ma ktos z was płytke Dc Ep bo nie da sie an emulach jej sciagnac ja mam
                  wąłsnnie wszystkie oprocz tej jednnej amm nawet wersje akustycznne Johnna
                  Frusciante
              • Gość: Maciek Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.pec.katowice.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.05, 09:46
                Do Vince'a
                Płyta DC jest jedyną, w której nie używał syntezatorów. Fajna gitara. Super.
    • Gość: The Silent Man Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 19:24
      Chcę tu nawiązać do kilku spraw poruszonych w niniejszej dyskusji. Zaznaczę
      tylko, że jest ona o wiele ciekawsza, niż ta (w dziale poświęconym książkom) o
      związkach między czytaniem książek a wykształceniem. Tu mamy momentami nawet
      niezły poziom, a tam katastrofa... Ale do rzeczy.
      1. Oczywiście Wielcy (Yes, EL&P, Queen z 4 pierwszych albumów, itd.) pozostaną
      na zawsze Wielkimi. Tu zgoda. Nie przekonuje mnie jednak krzywdząca opinia
      dotycząca Dream Theater. Ten, kto sprowadza twórczość tego zespołu do samej
      techniki, nie ma racji - może po prostu potrzebuje więcej czasu na zrozumienie
      (przecież nie chodzi tu o jakichś Rolling Stenesów czy innych łupiących
      najprostsze rytmy muzykantów). Dobre chęci i nic więcej? Raczej:
      a) gruntowne wykształcenie muzyczne i umiejętne tegoż wykorzystywanie;
      b) otwartość na jazz i klasykę - podejście niezbędne w art rocku;
      c) świeżość w podejściu do komponowania.
      Oczywiście - nie przeczę - DT też miewają słabsze momenty (np. 4. utwór
      na "Octavarium").
      2. Ktoś wspominał o określeniach "art rock" i "rock progresywny". Moim zdaniem
      są to terminy synonimiczne. Argumenty odwołujące się do patosu czy teatralności
      jako wyznaczników są po prostu śmieszne. Patos spotykany jest w wielu odmianach
      muzyki, a z drugiej strony w prog rocku mozna spotkać całą masę wątków
      banalnych muzycznie. Jeśli zaś chodzi o teatralność - odnosi się ona TYLKO do
      wizualnej oprawy koncertów, nic więcej. Co ma piernik do wiatraka?
      3. Od lat różni "znawcy" dyskutują nad terminem "progresywny" w odniesieniu do
      pewnej odmiany rocka, zarzucając rzeczonemu gatunkowi "regresywność". Chrzanią
      bzdury. Termin "rock progresywny" jest adekwatny, ponieważ muzyka, do której
      się on odnosi jest progresywna wobec rocka w jego tradycyjnej postaci. Dla
      przykładu: twórczość Yes jest progresywna względem dokonań np. The Rolling
      Stones.
      4. Polecam Planet X - przykład na to, że można poszerzać granice art rocka.
      5. Czekam na głosy polemiczne. Niniejsza dyskusja nie powinna się jeszcze
      kończyć.
      Pozdrawiam progfanów.
      Ars longa, vita brevis!
      • Gość: vince Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: 172.25.251.* / *.134.4-194.clta.globetrotter.net 10.08.05, 19:55
        The Silent Man napisal:
        ....Ktoś wspominał o określeniach "art rock" i "rock progresywny". Moim zdaniem
        są to terminy synonimiczne. Argumenty odwołujące się do patosu czy teatralności
        jako wyznaczników są po prostu śmieszne. Patos spotykany jest w wielu odmianach
        muzyki, a z drugiej strony w prog rocku mozna spotkać całą masę wątków
        banalnych muzycznie. Jeśli zaś chodzi o teatralność - odnosi się ona TYLKO do
        wizualnej oprawy koncertów, nic więcej. Co ma piernik do wiatraka? ...

        Napisalem, ze (na swoj wlasny uzytek) czuje pewna roznice miedzy art a prog-
        rockiem. Prog-rock kojarzy mi sie z rockiem poszukujacym, a wiec jest gatunkiem
        szeroko pojetym ( i zamiennie mozna go tez nazwac rockiem ambitnym ). Art-rock
        jakby sie w prog-rocku zawieral i kojarzy mi sie bardziej z zespolami, ktore
        swiadomie nawiazuja do klasyki lub wrecz te klasyke w rockowym wydaniu graja.
        Jednak cale to szufladkowanie jest zgola niepotrzebne. Kazdy kto tej muzyki
        choc troche slucha to wie o co chodzi. Dla mnie duzo bardziej istotnym byl inny
        watek tej dyskusji, a mianowicie czy rock progresywny to zamierzchla historia
        czy ciagle aktywny nurt rocka. Ja osobiscie uwazam, ze zainteresowanie prog-
        rockiem nadal jest bardzo duze a sam gatunek nadal sie rozwija.

        • Gość: The Silent Man Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 20:37
          Dzięki za reakcję.
          W sumie... jest jeszcze jedno określenie, dziś stosowane nieco rzadziej: "rock
          symfoniczny". Być może właśnie ono byłoby najbardziej adekwatne (w odniesieniu
          do twórczości tych muzyków, którzy najchętniej i najczęściej nawiązują do
          klasyki). Co o tym sądzisz?
          Co do aktualnego stanu rocka progresywnego - oczywiście zgadzam się z opinią,
          że mamy do czynienia z gatunkiem bardzo żywotnym, który w dodatku rozwija się w
          kilku kierunkach. To ważne. Nawet jeżeli wielu "nie eksajtuje".

          Mam jeszcze pytanie: jakie utwory/albumy uważacie za szczególnie ważne dla
          rozwoju prog rocka? Dlaczego?
          Pozdrawiam
          • tomash8 Re: Rock Progresywny słów kilka.. 10.08.05, 22:07
            Jeszcze w sprawie szufladek - dla mnie, podobnie jak dla Vince'a prog rock to
            nie to samo co art rock, który wg. mnie należy do prog rocka, a inne gatunki
            które ja wrzucam do progresywnego worka to: jazz - rock, ciężki gitarowo -
            organowy rock(np. Lucifer's friend, Atomic Rooster - "art" jakoś do nich niezbyt
            pasujewink, rozimprowizowany blues rock, czy niektóre psychodeliczne i metalowe
            rzeczy.
            • Gość: The Silent Man Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.05, 22:23
              "Art" to akronim od "artystyczny". Czy któremuś z wymienionych przez siebie
              nurtów odmawiasz aspiracji artystycznych? "Art" - moim zdaniem nadrzędny i
              synonimiczny wobec "prog". Co innego "symfoniczny"...
              • Gość: Maciek Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.pec.katowice.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.05, 10:22
                Do Vince'a
                Co to ma być koncept-album? Jesteś w stanie jakiemukolwiek zespołowi zarzucić,
                że nie stworzył koncept-albumu? Choćby to był Ich Troje albo Ivan i Delfin
                Jakimi argumentami się posłużysz? Że nie grają "ambitnie"? To nie ma znaczenia.
                Następnym pseudo-naukowym określeniem jest emo-rock. Życzę konstruktywnej
                debaty na ten temat.
                • Gość: vince Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: 172.25.251.* / *.134.4-194.clta.globetrotter.net 11.08.05, 14:41
                  Maciek napisal:
                  Co to ma być koncept-album? Jesteś w stanie jakiemukolwiek zespołowi zarzucić,
                  że nie stworzył koncept-albumu? Choćby to był Ich Troje albo Ivan i Delfin
                  Jakimi argumentami się posłużysz? Że nie grają "ambitnie"? To nie ma znaczenia.
                  Następnym pseudo-naukowym określeniem jest emo-rock. Życzę konstruktywnej
                  debaty na ten temat.

                  Po pierwsze, ja nic nikomu nie "zarzucam". Pomysl na 'concept almbum' jest
                  bardzo stary (Frank Sinatra cos takiego juz nagrywal w 50-tych). Jest to
                  przeciwienstwo tzw "White Album" czyli zbioru kompozycji, ktorych nic ze soba
                  nie wiaze za wyjatkiem wspolnego wykonowacy. Concept albums oparte sa na
                  fabule, opowiadaja jakas historie wyspiewana i wygrana w poszczegolnych
                  utworach. Klasycznym przykladem jest "Operation Mindcrime" Queensryche.
                  Po drugie ja sam za concept albumami nie przepadam, ale na szczescie takie
                  wydawnictwa sa raczej rzadkoscia (przynajmniej w mojej kolekcji plyt).
                  • Gość: The Silent Man Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 15:45
                    Pozwolę sobie na małe uzupełnienie. Oczywiście, albumy koncepcyjne taką właśnie
                    nazwę zawdzięczają przede wszystkim wartstwie fabularnej - tekstom utworów.
                    Często jednakże są spójne pod względem muzycznym, i o tym nie należy zapominać.
                    Może się to przejawiać np. w różnym ujmowaniu tego samego tematu muzycznego w
                    poszczególnych częściach albumów.
                    Rzecz jasna, lubię słuchać takich płyt, ponieważ częst pozwalają one ocenić
                    potencjał artystów, ich wyobraźnię muzyczną, bo narzucają im pewne wymagania.
                    Kiedy sie tym wymaganiom nie sprosta - łatwo o banał.
                    Co ciekawe, nawet płyty instrumentalne bywają określane mianem koncept albumów,
                    np. "The Six Wives Of Henry VIII" Ricka Wakemana.

                    P.S. Do Maćka: Co do Ich Trojga, Ivana i nawet Delfina - mogą tworzyć płyty
                    tego typu. Pytanie tylko: czy potrafią to zrobić dobrze? "Pseudonaukowy" - tak
                    się pisze.
          • Gość: vince Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: 172.25.251.* / *.134.4-194.clta.globetrotter.net 10.08.05, 22:25
            No dobra, podrzuce kilka tytulow albumow, ktore uwazam za wazne w historii
            prog/rocka. Fani tego nurtu znaja takich plyt co najmniej dziesiatki, jak nie
            setki, ale dla nie-fanow moze to byc jakis poczatek.

            Tak wiec:

            Yes "Fragile" oraz "Relayer" (taka klasyka ze az trudno uzasadniac dlaczego)
            King Crimson "In The Court of The Crimson King" (jak wyzej)
            Pink Floyd "Dark side of the Moon", "The Wall" , "Wish You Were Here" (jak
            wyzej)
            Emerson, Lake And Palmer "ELP" ( ich granie to jakby definicja art-rocka)
            Jethro Tull "Thick As A Brick" (jeden z pierwszych tzw koncept-albums, bardzo
            melodyjne utwory, swietne teksty)
            Dream Theater "Metropolis Pt. 2: Scenes From A Memory" (liderzy progresywnego
            metalu)
            Rush "Moving Pictures" (inny klasyk prgresywnego metalu )
            Focus "Moving Waves" (kto jeszcze pamieta 'Hocus Pocus' ?)
            Gong "You" (ci z kolei to definiuja tzw space-fusion)
            Gentle Giant "Free Hand"
            Van Der Graaf Generator "Pawn Hearts"
            Kansas "Leftoverture"(najbardziej udany album zespolu, znany z takich utworow
            jak 'The Wall' czy 'Magnum Opus'
            Spock's Beard "Beware of Darkness" ( prog-rock lat 90-tych)


            Ale temat jest jak morze ( na temat tworczosci samego Zappy mozna by sie bardzo
            dlugo rozwodzic)
      • Gość: scribs artrock, progrock, etc. - nazwy, nazwy, nazwy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.05, 16:22
        Gość portalu: The Silent Man napisał(a):

        > 3. Od lat różni "znawcy" dyskutują nad terminem "progresywny" w odniesieniu do
        > pewnej odmiany rocka, zarzucając rzeczonemu gatunkowi "regresywność". Chrzanią
        > bzdury. Termin "rock progresywny" jest adekwatny, ponieważ muzyka, do której
        > się on odnosi jest progresywna wobec rocka w jego tradycyjnej postaci. Dla
        > przykładu: twórczość Yes jest progresywna względem dokonań np. The Rolling
        > Stones.

        Względem dokonań Rolling Stones progresywnymi można nazwać, w zasadzie,
        wszystkie zespoły poczynając od Sex Pistols.
        Nie wiem kto pierwszy wpadł na tą nazwę rock progresywny, zapewne kolejny
        "pismak" - wiadomo, to właśnie dziennikarze i krytycy lubują się w metodyzacji i
        kategoryzacji. Czemu te poniektóre zespoły mają uzurpować nazwę, tymbardziej, że
        niektóre jakiś dużych postępów nie robią. Np. Porcupine Tree z tego co słuchałem,
        jak dla mnie w ogóle nie jest jakimkolwiek progresem, w stosunku do tego co się
        teraz dzieje w muzyce, czy działo w latach 90ych.
        A przecież, jak to bender wcześniej dosadnie, lecz konkretnie wyraził,
        progres znaczy ruch do przodu, zmiany.
        No i znowuż te nazwy, artrock, symphonic rock - przecież to jest tak
        pretensjonalne, sztuczne i wydumane.
        Co to ma znaczyć?! Artystyczny rock - jak do cholery, można na poważnie używać
        tej nazwy.
        • Gość: The Silent Man Re: artrock, progrock, etc. - nazwy, nazwy, nazwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 17:10
          Tak to już jest, że argumentem w dyskusji ma być "do cholery" oraz zarzucanie
          komuś śmieszności. Niestety, nie ruszają mnie erystyczne sztuczki.
          1. Rock artystyczny? A dlaczego nie? Wystarczy trochę wytężyć umysł. Brzmienie
          rockowe ma być zarezerwowane dla prymitywów? Kto powiedział, że dzieła ambitne
          można tworzyć tylko na instrumenty orkiestrowe, albo na składy jazzowe? I
          odwrotnie: piłuję skrzypce, więc od razu jestem lepszym muzykiem, niż jakiś tam
          rockman?
          2. Rock progresywny. Dlaczego tak wielu to określenie przeszkadza?
          "Rock progresywny" to frazem - stały związek wyrazowy. W pewnym momencie był
          bardzo adekwatny i tak już zostało - przyjął się. Mnie nie przeszkadza.
          3. "Szufladki" też wkurzają. Tak się składa, że człowiek, ponieważ myśli,
          analizuje - nadaje nazwy, nazywa rzeczywistość. To mu ułatwia poruszanie się w
          niej. Dlatego nazywa też rózne odmiany muzyczne. Najprościej mówiąc: jeżeli
          wchodzę do sklepu z płytami, to cieszę się, jeśli widzę podpisane stoiska z
          różnymi typami muzyki, bo to od razu pozwala mi szerokim łukiem omijać płyty
          punkowe czy reggae...
          Sorry, że tak łopatologicznie, ale widocznie tak jest skuteczniej (vide: "styl"
          Bendera)...
          • Gość: scribs Re: artrock, progrock, etc. - nazwy, nazwy, nazwy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 00:39
            > 1. Rock artystyczny? A dlaczego nie? Wystarczy trochę wytężyć umysł. Brzmienie
            > rockowe ma być zarezerwowane dla prymitywów? Kto powiedział, że dzieła ambitne
            > można tworzyć tylko na instrumenty orkiestrowe, albo na składy jazzowe? I
            > odwrotnie: piłuję skrzypce, więc od razu jestem lepszym muzykiem, niż jakiś
            tam rockman?

            Nie potrzebnie się trudziłeś kolego wystukując ten akapit, musiałeś źle mnie
            zrozumieć. Nigdy nie poddawałem w wątpliwość artstycznych wartości, czy też
            możliwości rocka jako gatunku muzyki, nie watpiłem, że to może być "Sztuka,
            przez duże "s". (Oczywiście w wielu przypadkach tak nie jest.) Ale to określenie
            - art rock jest tak ogólne, tak wiele znaczy - że właściwie nic.



            • Gość: The Silent Man Re: artrock, progrock, etc. - nazwy, nazwy, nazwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 13:34
              Chyba rzeczywiście niepotrzebnie (bo tak się to pisze) się trudziłem.
              Oczywiście dobrze zrozumiałem to, co napisałeś - raczej Tobie nie udało się
              klarowniej sformułować tego, co chciałeś przekazać... Cieszę się jednakowoż, że
              zgadzamy się co do istnienia w muzyce rockowej jakiegoś "potencjału
              artystycznego".
              Nie mogę się natomiast zgodzić z ostatnim zdaniem Twojej wypowiedzi. Wynika z
              niego mniej więcej tyle, że WSZYSTKO=NIC.
              • Gość: The Silent Man Re: artrock, progrock, etc. - nazwy, nazwy, nazwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 13:38
                Oczywiście palnąłem się tu nieco. Chodziło o: WIELE=NIC.
    • ignus Re: Rock Progresywny słów kilka.. 11.08.05, 17:35
      Porcupine Tree sie nie broni? a "Signify"? a "Up The Downstair"? posluchaj sobie
      tych plyt, potem ocen. moim zdaniem w/w plyty to jedne z najciekawszych dokonan
      z lat 90.
      mysle, ze prog rock jednak sie trzyma. takie zespoly wlasnie jak PT czy Tool
      wprowadzaja rock progresywny w XXI wiek, a takze kontynuuja piekna tradycje
      tworzenia inteligentnej muzyki. nie wspominajac tez o Radiohead czy Sigur Ros...
      • Gość: magi Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 18:07
        Pink Floyd i tak jest wyrocznią do której odwołują się często nieudolnie
        zespoliki które chcą być "twórcze", nie ma już takich osobowości jak gilmoure
        czy waters, takiej głębi przekazu, wyobraźni, emocji......po prostu floydzi
        potrafią rozkochać w swojej muzyce każdego kto ma choc trochę tej tak nie
        chcianej wrażliwości...
      • f.mulder Re: Rock Progresywny słów kilka.. 11.08.05, 18:09
        Z nowych zespołow warto czasami posłuchać The Tangent, Transatlantic, Anekdoten,
        The Flower Kings a z polskich Collage (plyta Moonshine) czy Quidam (plyta Quidam).
        Chociaz ktoś może powiedzieć, ze te zespoly zyja przeszłoscia, to jednak bardzo
        fajnie ich sie slucha.

        A jezeli ktos szuka czegos specjalnego to polecam wloski Asgard, choc ich plyty
        sa w zasadzie niezdobywalne. Swojego czasu grywal to T. Beksinski. Chlopaki z
        Asgard na brak melodii nie narzekają a muzyka ich jest troszkę inna od reszty
        wspołczesnego prog-rocka.
      • Gość: Bruford Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.szpital.cskmswia.pl / *.cskmswia.pl 11.08.05, 18:15
        Generalnie prog zapewne ewoluuje jak każdy gatunek.Mnie też nie
        przekonują "progowe" kapele lat 90-tych ale w sumie to chyba kwestia wieku.Jak
        się katowało "Larks'Tongues In Aspic" to trudno coś poczuć przy Porcupine
        Tree.Osobiście uważam że prog stracił jako gatunek ( jakby go zresztą nie
        definiować)na odejściu ewidentnych gwiazd proga w stronę Jazzu i muzy nazwijmy
        to eksperymetalnej( Bruford , Holdsworth) albo zwykłego popu ( od dawna Genesis
        czy Yes).W przypadku tych dwóch pierwszych nazwisk akurat może i dobrze bo
        powstały niezłe dziełka.Rozpad sceny Canterbury też miał swoje
        znaczenie.Poszukiwania King Crimson w obecnych mutacjach to wyraz
        ewolucji.Wystarczy porównać klasyczne płyty KC z obecnymi.Prog lat 7o tych to
        prog sprzed ery pełnej komercjalizacji i marketingu "pod małoletnią Debbie co
        marzy żeby ją ratownik pocałował".Po odkryciu mocy marketingu ambitniejsza muza
        musiała albo ewoluować albo zniknąć.Nieodbitki rzeźbią w małych wytwórniach bez
        własnej sieci dystrybucyjnej.
        • ignus Re: Rock Progresywny słów kilka.. 11.08.05, 21:29
          taka notka: ja nie katowalem Larks Tongues In Aspic, ale katowalem sie m.in.
          Dark Side of The Moon, In The Court..., In The Wake, Lizardem, Wish You Were
          Here, a przy Porcupine Tree czuje duzo. zalezy od tego oczywiscie, ktora plyte
          wezmiesz na warsztat. jak wlaczysz sobie ostatnia, czyli Deadwing to pewnie, ze
          niewiele poczujesz... proponuje posluchac sobie od poczatku, czyli od On The
          Sunday Of Life... (oj, duza dawka psychodelii), potem Up The Downstair, The Sky
          Moves Sideways (moim zdaniem najblizsza "prog rockowi" plyta PT) czy Signify.
          przy ostatniej wymienionej ja np. wymiekam.
      • Gość: H Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 12:19
        Rozsądny głos - starsze płyty Porcupine rzeczywiscie były bardzo progresywne -
        i to właśnie w sensie robienia tego, czego jeszcze nie było - przecież pierwsza
        płyta jest w zasadzie niepowtarzalna - a i o Voyage 34 nie można powiedzieć, ze
        jest to kopia czegokolwiek. A Signify to juz moim zdaniem absolutne arcydzieło,
        nawet jeśli zna sie dobrze cała historie progrocka. Inna sprawa, ze Porcupine
        potem zaczęli chrupać ogonek - i żeby było śmieszniej stali sie dużo bardziej
        popularni. ale żeby zbyt daleko nie odchodzi - zabrakło mi tu jednej nazwy,
        bardzo progresywnej - i niebanalnej muzyki - No Man - ich płyt w żadnym wypadku
        nie można nazwać zżynaniem z czegokolwiek i trzymaniem sie jakiejkolwiek
        konwencji (no moze poza "Flowermouth, która była jakaś taka
        trochę "kompromisowa" - i co ciekawe nawet Fripp tam zagrałsmile
        Pozdr.
    • at_work Że jaki, prepraszam? PROGRESYWNY? 11.08.05, 18:11
      Wybaczcie, jeśli ktoś poczuje się dotknięty, ale mam nieodparte wrażenie, że
      współczesne wysiłki podtrzywywania przy życiu tego gatunku, to prawdziwa
      reanimacja trupa.

      Jednym słowem, epizod symfonii skończył się na początku lat osiemdziesiątych. I
      dobrze. To był ślepy zaułek.
      Yes, King Crimson z pierwszych płyt wtedy dobrze się wkręcał, a teraz daje się
      słuchać przez sentyment, natomiast patetyczne zadęcie w stylu Dream Theater
      jest po prostu żenujące.

      Mogę się mylić, oczywiście, bo gusta są jak kolory, albo też trafiłem na inną
      fazę w muzyce, bo wolę starych Stonesów, Zeppelinów i młodyc White Stripes,
      którzy brzmią świeżo, jak młody Plant z Pagem niż ten patos w stylu późnych Yes.

      Więc niech będzie, że jak ten Mamoń pozostanę przy The Stripes i Gorillaz...

      ___________________
      www.julunga.pl - zero agresji
      • Gość: Poter Re: Że jaki, prepraszam? PROGRESYWNY? IP: *.tomaszow.mm.pl 15.08.05, 02:46
        No widzisz a ja wole własnie King Crimson, Yes, Gentle Giant, East of Eden i
        inne kapele progresywne. Bo dla mnie ta muzyka nie zestarzała się nic a nic i
        sie już nie zestarzeje, tak samo jak nie zestazreją się utwory Mozarta czy
        Wagnera smile A LZ albo tRS mogę jedynie czasem z sentymentu posłuchać smile
    • Gość: tedi Nomenklatura/muzyka - ale czy martwa ? IP: *.gd-ns.com 11.08.05, 18:16
      Dzieki Lecho za rozpoczecie tak ciekawego watku, sam jestem w podobnej
      sytuacji: chwilowo sam w domu + kilkaset CDs/DVD-As/SACDs (bo eksperymentuje
      teraz wielokanalowo).
      Pozwol, ze dorzuce swoje pare groszy:

      1.Art-rock, Prog-rock, Symph-rock - to wszystko sa teraz juz tylko
      anachroniczne latki, ktore obecnie nie maja za duzo (merytorycznie) sensu, lecz
      w czasie gdy je wymyslano, owszem - mialy.
      I tak np. Art-Rock (moim zdaniem) okreslal muzyke, w ktorej bylo "doklejane"
      wiele ubarwiajacych elementow (wlacznie z muz. klasyczna), troche "sztuka dla
      sztuki".
      Brylowal w tym Yes, ELP, Jethro Tull, Procol Harum, Genesis, ale juz Pink
      Floyd czy King Crimson - kategorycznie nie !
      Symph. rock to potezne brzmienia generowane na ogol przez syntezatory, efekt
      (bardziej niz muzyka) przypominal brzmienie orkiestry.
      Wiekszosc w/wymienionych (ale i polskie SBB, wegierska Omega) "bawila sie w
      to" przez jakis czas w latach 70. - dzis malo kogo to bawi.
      2.Prog-rock POWINIEN oznaczac progres (jak juz to przedmowcy stwierdzili), ale
      progres w latach 70., kiedy ten termin wymyslono. Dzis pozostal terminem umownym
      (mysle ze wiekszosc sie zgodzi), separujacym te muzyke od zwyklego CHLAMU jaki
      wciskaja WYTWORNIE PLYTOWE (one tym wszystkim kreca), bo im sie to bardziej
      oplaca.
      Tak wiec trudno podac definicje, jednoznaczna granice czy szufladke, dobrze
      jednak ze termin nadal istnieje, bo w lepszych sklepach plytowych (zwlaszcza na
      Zachodzie) latwiej trafic do interesujacej kategorii.
      3.Szufladkowanie, jak zawsze, jest niemiarodajne, ale jesli juz szufladkowac,
      to muzyke (plyty), a niekoniecznie grupy muzyczne.
      Bo jesli wziac na przyklad (moj ulubiony) Genesis, to "albumy-klasyki" typu
      FOXTROT, SELLING ENGLAND..., czy THE LAMB ... zaliczylbym jak najbardziej do
      prog-rocka/art-rocka, ale juz wszystko od czasu
      albumu MAMA to zwykly pop (!). POdobnie "Another Brick in the wall" (single)
      zaliczylbym do popu, podczas gdy caly album THE WALL to wspanialy pomnik prog-
      rocka.
      4.Mozemy wiec umowic sie, ze termin prog-rock, traktowany nieco umownie, moze
      byc dalej tolerowany, gdyz jest pomocny w selekcji i wymianie pogladow (vide
      nasze Forum) i w tym sensie muzyka Porcupine Tree, czy Dream Theater jak
      najbardziej do niego nalezy.
      5.I niech mi nikt nie mowi, ze nic sie w tej materii nie dzieje i nie ma juz
      progresu: posluchajcie ostatniej plyty King Crimson: THE POWER TO BELIEVE !

      tedi
      ---------------------
      "In rock we trust!"
    • Gość: tedi Ew. tourne Pink Floyd ... IP: *.gd-ns.com 11.08.05, 18:30
      Ktos tutaj wspomnial o $150mln ofercie dla Pink Floyd (tourne w pelnym
      skladzie), ktora to propozycje ponoc odrzucili. I BARDZO DOBRZE !
      Kocham Pink Floyd, mam ich pelna dyskografie, bylem na ich koncercie (oraz
      Watersa, osobno) w latach 90. tu w Stanach - bylo cudnie ! Ostatnio plakalem
      jak bobr widzac ich RAZEM (po 20+ latach)na koncercie Live8.

      Ale samo tourne pod tytulem "Odgrzewamy kotlety" nie ma dla mnie sensu !
      Co innego, gdyby znow popracowali razem, napisali i nagrali cos ciekawego (jak
      np. King Crimson), wtedy tourne jak najbardziej - RECYMA I NOGAMY !!! Z tym, ze
      Waters musialby chyba do tego przestac spiewac, niestety glos juz zupelnie nie
      ten, a i na sluch sie mu chyba rzucilo ...

      ------------------
      In rock we trust !
      • Gość: vince Re: Ew. tourne Pink Floyd ... IP: 172.25.251.* / *.134.4-194.clta.globetrotter.net 11.08.05, 20:27
        dla mnie Live8 to tez bylo spore przezycie i szkoda ze juz "never again".
        Ale czas robi swoje i decyzja panow z PF byla bardzo rozsadna. Nikt nie daje
        nikomu 150$M nie oczekujac nic w zamian. Taki tour dla starszych juz panow
        bylby dla ich zdrowia wyniszczajacy, a kasy przeciez im nie brakuje.
        A poza tym sprawnosc w palcach tez juz nie ta sama ( stad chyba ten pomysl z
        gitarzysta cieniem w osobie Tim'a Renwick'a lub Snowy White'a).
    • Gość: bender moje zdanie IP: 217.153.32.* 11.08.05, 18:52
      a szukasz jakiejś współczesnej muzyki w tym stylu, czy odsłuchujesz stare płyty
      i twierdzisz, że "teraz to nie to, co kiedyś..."?

      ile znasz francuskich, skandynawskich, niemieckich, belgijskich, amerykańskich,
      kanadyjskich, czeskich, słowackich (itp, itd) zespołów, które wydały do tej pory
      po jednej, dwie płyty?

      szukaj - znajdziesz....
      • Gość: ndi@op.pl Re: moje zdanie IP: 80.50.251.* 11.08.05, 18:57
        zgadzam sie z przedmówcą, wystarczy prejśc od słów do czynów:.
      • Gość: ndi@op.pl Re: moje zdanie IP: 80.50.251.* 11.08.05, 18:57
        zgadzam sie z przedmówcą, wystarczy przejśc od słów do czynów:.
        • tomash8 Re: moje zdanie 11.08.05, 19:02
          Zwykle najwięcej do powiedzenia o prog rocku mają osoby, które słyszały ze dwie
          płyty Yes, Pink Floyd, Genesis, Marillion ewentualnie debiut King Crimson. Tak
          jak drugi post w tym wątku, gdzie szanowny autor wrzuca do jednego worka Dream
          Theater i King Crimson, co jest dość... śmieszne.
          • roar Re: moje zdanie 11.08.05, 20:01
            tomash8 napisał:

            > Tak jak drugi post w tym wątku, gdzie szanowny autor wrzuca do jednego worka
            > Dream Theater i King Crimson, co jest dość... śmieszne.

            Nie wyciągaj wypowiedzi z kontekstu, Tomashu. Akurat w tamtym miejscu porównanie było jak najbardziej zasadne, a nawet wskazane. Chyba że twierdzisz, że któryś z tych zespołów ma bliżej do noise-popowców z Mercury Rev niż do siebie nawzajem? Bo to - to by dopiero było śmieszne...

            Ale cóż, jeśli ktoś z ostatnich 20 lat usłyszał dwie płyty na krzyż i próbuje je potem zakwalifikować pod kątem tego, co już zna, to wychodzą takie kwiatki właśnie, jak z Mercurym. A muzyka się rozwija, niestety. Nie da się już wcisnąć wszystkich ambitnych i poszukujących stylów rocka w jedne ramy. Nigdy się zresztą nie dało. Z definicji. Jeśli ktoś poszukuje i się rozwija, na pewno nie będzie grał, jak wszyscy inni.

            Co nie zmienia faktu, że jakoś te wszystkie style trzeba ponazywać, i nie widzę powodu, dla którego "rock progresywny" miałby być gorszy od innych możliwych etykiet, zwłaszcza, że jest uzasadniony historycznie. A wszystkim, którzy tak się zżymają na nazwy gatunkowe stylów muzycznych, przekazuję wyrazy politowania. Jak się wam kiedyś znudzi muzyka, polecam się zainteresować biologią - będziecie tam mieli sto razy więcej zabawy. Przecież "krowa morska" to taka wydumana nazwa - w końcu nie krowa to, a syrena (co samo w sobie jest bez sensu, w końcu mitologiczne syreny wyglądały zupełnie inaczej). A dlaczegóż to "kobra królewska" ma sobie uzurpować taką nazwę - w końcu tyle jest innych, lepszych węży... Ale to wszystko sprawka tych "yntelygentów", co te nazwy wymyślali, prawda...
      • Gość: Lecho Re: moje zdanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 20:11
        Chciałbym dodać, że :
        1) staram się na bieżąco zapoznawac z tym o czym dobrze się pisze lub mówi
        2) fakt, mam niewielką znajomość dyskografii aktualnych kapel farnacuskich,
        skandynawskich, czeskich itd bo bardziej interesują mnie kapele z USA, Kanady
        czy Australii
        3) mój wątek dotyczy stwierdzenia, że brakuje mi, człowiekowi który oprócz
        nasłuchu radiowego, itp. prowadzi regularne życie 40-latka, które nie pozwala na
        przesłuchiwanie wszytskiego, co wydaje sie na naszym globie, TO JEST NIEMOŻLIWE !!!
        4) nie ma to jak lata 1965-1980 !!!, później już tylko pojedyncze wyjątki...
        5) dla mnie progressive rock to po prostu rock poszukujący i rozwijajacy się,
        ewoluujacy,
        6) mam DVD z dwoma koncertami KIng Crimson z 1982-84, jakby kto chciał to mogę
        poprosić Nero...
        • Gość: tedi KC - DVD IP: *.gd-ns.com 11.08.05, 20:37
          >6) mam DVD z dwoma koncertami KIng Crimson z 1982-84, jakby kto chciał to mogę
          >poprosić Nero...
          Tzn. "Neal and Jack and Me" ?
          Rownie goraco polecam "Deja Vroom" (muzycznie, nie wizualnie) oraz "Eyes Wide
          Open"
        • Gość: Dr Zoidberg Re: moje zdanie IP: *.toya.net.pl 11.08.05, 22:19
          > 5) dla mnie progressive rock to po prostu rock poszukujący i rozwijajacy się,
          > ewoluujacy,

          W takim razie proponuje zapoznac sie z materialem The Mars Volta

          pozdrawiam
    • blackfield Re: Rock Progresywny słów kilka.. 11.08.05, 20:03
      Heh....o muzyce tak naprawdę wogóle nie powinno się rozmawiać - jej powinno się
      słuchać :] A już na pewno tzw. rock progresywny do dyskusji się nie nadaje.
      Gdzieś się spotkałem z definicją, że rock progresywny to taka muzyka, co brzmi
      jak rock progresywny. Stąd nie dziwiłbym się, że można porównać Dream Theater i
      King Crimson. Z drugiej strony zauważyłem, że często ci, którzy się zakochali w
      klasycznych brzmieniach typu Pink Floyd czy King Crimson, nie są zbyt otwarci na
      nowe zespoły ( aczkolwiek są jak najbardziej wyjątki ). Ja osobiście dużo się
      nasłuchałem klasygi gatunku i teraz o wiele więcej radości sprawia mi
      posłuchanie grup, które nie noszą na swych barkach ciężaru legendy. To jak
      wpuszczenie świeżego powietrza do nieco już zatęchłego pokoju - odświeżenie
      atmosfery bez generalnego remontu i wywalania staroci wink
      • Gość: slonik Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 20:37
        a co sadzicie o polskim Riverside?
    • Gość: grzen@interia.pl Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.marton.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.05, 21:01
      Właśnie słucham płyty Pallas "beat the drum", naprawdę rewelacja i myslę, że
      chłopaki graja wspaniale i jak na napływ wielkiej ilości muzycznego kiczu
      trzymają fason na bardzo wysokim poziomie. Chciałbym jeszcze dodać o całkiem
      swierzej kapeli RPWL i jej ostatniej płycie "World Through My Eyes"> jeśli
      słyszałeś to opinię pozostawię Tobie samemu. Ja uważam, że tak dobrej płyty nie
      było od czasu nagrania przez Pink Floyd " The Division Bell". pozdrawiam.
    • Gość: Przemasss Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.08.05, 22:19
      Posłuchaj najnowszej płyty Dream Theater Octavarium a zmienisz zdaniesmile
      Gwarantuję!!!
      • Gość: Lecho Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 22:27
        Taki mały wtręt, octavarium, to brzmi jak połączenie ocatavera z akwarium...nie
        wiem co o tym myśleć...ale jak znajdę to posłucham, chyba że możesz
        wypalić.....zazanczam, nie jestem wrogiem tych kapel, one po prostu, jak
        niektore kobiety, nie wpadaja mi w ucho wink)))
    • Gość: The Silent Man Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 22:25
      Blackfield twierdzi, że lepiej słuchać muzyki, niż o niej rozmawiać.
      A może tak w październiku w Opolu?
      Czy ktoś z Was był może kiedyś na Międzynarodowym Festiwalu Perkusyjnym w Opolu?
      Polecam!!! Bilety są przeważnie naprawdę śmiesznie tanie.
      Byli tu już najwięksi np.:
      - Bill Bruford (2 razy),
      - Carl Palmer (3 razy),
      - Ian Paice,
      - Simon Phillips,
      - SBB,
      - Greg Bisonette,
      - Jimmy DeGrasso.
      Przeważnie grają improwizowane koncerty z polskimi muzykami (np. z Pilichowski
      Band; był też Marek napiórkowski czy K. Ścierański), czasami też przyjeżdżają
      ze swoimi obecnymi bandami (np. Palmer).
      W ubiegłym roku gwiazdą był zespół PLANET X! Z Virgilem Donatim na perkusji i
      klawiszowcem Derekiem Sherinianem!
      Impreza jest mało popularna, a naprawdę świetna.
      W dodatku dostęp do muzyków przeważnie nie jest utrudniany... Można naprawdę
      fajnie pogadać (zdjęcia, autografy).
      To kto przyjeżdża w tym roku?
      Ja mam blisko, więc łatwo mi mówić...

    • Gość: eleanor Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.interecho.com / *.interecho.com 12.08.05, 01:53
      serdecznie polecam Mars Volta smile
      no i Opeth, choc to juz troche inna acz na pewno progresywna muzyka.. rock to
      jest na pewno, a ze graja ciezko? coz.. King Crimson i Pink Floyd tez grali
      ciezko jak na swoje czasy smile moze warto otworzyc glowe?
      • luc2000 Re: Rock Progresywny słów kilka.. 12.08.05, 07:53
        mnie sie ostatnio Pendragon podoba
        i jest taka piosenka This Mortal Coil - "Another Day",
        która rzuca mnie na kolana
        a i jeszcze Gary Ogan and Bill lamb "I Want To Live",
        jekze smutna i jakze piekna
        • braineater Re: Rock Progresywny słów kilka.. 12.08.05, 09:13
          hmmm - ja z tych na punku wychowanych, więc może nie powinienem się odzywać,
          ale spytać bym się chciał, czy tych progresywnych kawałków, typu właśnie in the
          court, czy the wall da się dzisiaj jeszce słuchać na poważnie? Czy da się
          zignorować nachalny patos tych kompozycji, bezduszne popisywanie się
          wirtuozerką? bo jak dla mnie jest to sytuacja jak z walcami Straussa - niby
          wszyscy wiedzą, że to wielkie (i bynajmniej wielkości takim kapelom jak King C
          czy Flojdzi odmawiać nie zamierzam), ale jakoś słuchać się tego na dłuzszą metę
          nie da.
          No i pytanie drugie, ważniejsze nawet - jak wymieniacie tu kilka kapel
          niezaprzeczalnie waznych i grających dobrze (nieistotne, że do mnie to nie
          trafia) to powiedzcie mi, co w takim towarzystwie robi Marillion? Nie jest to
          przecież band, który popełnił cokolwiek epokowego, bazuje głownie na smętnych
          kompozycjach i koszmarnym wokalu, dół pogłębiając jeszcze totalną grafomańską
          głupotą tekstów. i to jest kapela, która do całego progresywnego rocka
          zniechęca chyba najbardziej.
          Pozdrowieniasmile
          • tomash8 Re: Rock Progresywny słów kilka.. 12.08.05, 10:08
            ok, in the court może jest lekko nadęty, ale o takim "red" już nie można tego
            powiedzieć.
          • Gość: bikont do Braineatera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 12:53
            Oj biednys chlopie...i jak wielu na punku wychowanych jakis taki bez serca,
            romantyzmu, duszy - a to wszystko jest bardzo potrzebne do przezywania tzw.
            progresywnego rozka.
            "Czy da się zignorować nachalny patos tych kompozycji, bezduszne popisywanie
            się wirtuozerką?" Wybacz, ale na plytach Pink Floyd niema zadnej wirtuozerki,
            bo czlonkowie PF wirtuozami nie byli i nie sa. A jednak jak wazkie plyty
            stworzyli. W wileu kompozycjacj King Crimson tez nie ma wirtuozerki, a jednak
            jaki zar z nich bije.
            Tego co napisales o Marillion nie bede komentowac bo nie ma sensu...
            • braineater od Braineatera:) 12.08.05, 13:03
              No w sumie z romantyzmem to mi nie po drodze, co do duszy się nie wypowiem bez
              rentgena i jakos naprawdę wczuc się w te dźwieki nie potrafię. Słuchając tych
              płyt - a musiałem ich dośc sporo przesłuchać bo brat się fanatyzował a ja byłem
              za mały, coby to zwalczyćsmile, to z reguły się czułem jak na lekcjach
              matematyki/fizyki. Od panowie wymyslili sobie wzorek i lecą wszystko wedle
              wzorku - tu soloweczka, rozciągnięta niemiłosiernie, tu jakieś uuuuuuechouuuu z
              efektów, tu pan sobie coś intelektualnego zamamrocze, na to inny pan dogra coś
              z klawisza i dawaj od nowa - soloweczka, efekt, klawisz i tak jak chomiki w
              karuzeli przez 20 minut. Da sie wysłuchac jednej takiej kompozycji, da się
              wysłuchac może całej płyty, ale kurde, co dalej?
              I w sumie to właśnie progresywnemu rockowi najprędzej zarzuciłbym korzystając z
              Twojej argumentacji brak duszy - to wszystko jest zbyt wykoncypowane, zbyt
              wymóżdżone, by mogło byc szczere - przynajmniej ja tej szczerości nie potrafię
              w takim graniu wyłapać - może mam cos głową?smile
              A co do Marilionu, to prosze o uświadomienie, bo ja naprawdę mam takie zdanie o
              nich, ale dopuszczam możliwośc, że po prostu trafiały mi się same fatalne płyty.
              Pozdrowieniasmile
              • Gość: Poter Re: od Braineatera:) IP: *.tomaszow.mm.pl 15.08.05, 03:45
                "Słuchając tych płyt - a musiałem ich dośc sporo przesłuchać bo brat się
                fanatyzował a ja byłem
                za mały, coby to zwalczyćsmile..."
                Fajnego masz brata wink

                "...to z reguły się czułem jak na lekcjach matematyki/fizyki. Od panowie
                wymyslili sobie wzorek i lecą wszystko wedle wzorku - tu soloweczka,
                rozciągnięta niemiłosiernie, tu jakieś uuuuuuechouuuu z efektów, tu pan sobie
                coś intelektualnego zamamrocze, na to inny pan dogra coś z klawisza i dawaj od
                nowa - soloweczka, efekt, klawisz i tak jak chomiki w karuzeli przez 20 minut"
                A w punku jest tak: zwrotka-refren, zwrotke-refren, zwrotka-refren. Koniec. I
                tak w koło przez 10 piosenek jak chomiki w karuzeli smile A to co napisales powyzej
                to maksymalne nieporozumienie, bo akurat nie ma gatunku, który bardziej by
                uciekał od wszelkich konwencji niż rock progresywny. Zarzucając progrockowi
                schematy wykazujesz się delikatna ignorancją i nieznajomością tematu. Poza tym
                progrock to w dużej mierze muzyka improwizowana, grana na żywo i wymyślana w
                trakcie koncertów... Taka muzyka wg Ciebie też jest schematyczna i "leci wedle
                wzoru"?

                "Da sie wysłuchac jednej takiej kompozycji, da się wysłuchac może całej płyty,
                ale kurde, co dalej?"
                Jak to co dalej? Od nowa! Albo następna płyta! smile A poważnie to nie kapuje za
                bardzo o co Ci biega... Jakie co dalej? A jak skocze sluchac plyte punkowa
                tudziesz metalowa/hiphopowa itd. to co wtedy jest dalej?

                "I w sumie to właśnie progresywnemu rockowi najprędzej zarzuciłbym korzystając z
                Twojej argumentacji brak duszy - to wszystko jest zbyt wykoncypowane, zbyt
                wymóżdżone, by mogło byc szczere - przynajmniej ja tej szczerości nie potrafię w
                takim graniu wyłapać - może mam cos głową?"
                Z głową nie, moze bardziej z sercem? wink Progrock wymózdzony? Co Ty chłopie
                piszesz? To, że coś jest przemyślane i skomplikowane to znaczy że jest
                odmóżdzone? Albo, że brak temu duszy? Czyli według Ciebie dusze moze mieć tylko
                to co proste, banalne oraz łatwe do zagrania i słuchania?
                Troche poplatałeś pojęcia. To, że ktoś ma talent i go używa, tworząc złożoną i
                urozmaiconą muzykę to chyba raczej wadą nie jest. Progrock ucieka schematom i
                szuflatkom, a to że jest to muzyka przemyślana to własnie jej ogromna zaleta, a
                nie ujma...




                • Gość: The Silent Man Re: od Braineatera:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.05, 11:41
                  Brawo!
                  Ktoś to musiał biedakowi wyjaśnić, a powiem szczerze, że ręce mi opadły, kiedy
                  czytałem te bzdury o "wymóżdżeniu". Stwierdziłem więc, że nie ma nawet sensu...
                  Teraz widzę, że to jednak dobrze, że Tobie chciało sie o tym napisać.
                  Pozdrawiam!
                • Gość: Upadły Re: od Braineatera:) IP: 62.233.177.* 15.08.05, 16:54
                  O to czy w jakimś tam sensie ucieka od swojego schematu bym się kłócił, ale
                  porównując zespoły w konwencji prog-rock (nie art-rock) czyli KC, Yes, i dalej
                  Spaced Out, Anglagard, Gargantua, Lizard, Gordian Knott - to generalnie jest
                  eksperymentowanie z muzyką. Większego odmóżdżenia od Green Day czy Linkin Park
                  (bez urazy dla fanów, chłopaki świetnie grają ale ambicją to nie grzeszy) czyli
                  "wychuchanych" medialnie kapel nie znajdziesz. Może zamiast faceta ganić
                  polećcie mu kilka tytułów, gdyż ewidentnie wykazuje braki w znajomości tematu.
                  Prog-Rock schematyczny ... hahaha .. dobry żart. Jest dużo naśladowców i
                  powielania stylu ale nie nazwałbym tego schematem.
                  • Gość: Poter Re: od Braineatera:) IP: *.tomaszow.mm.pl 16.08.05, 03:16
                    Jak sie nalezy to trzeba ganić! A polecać mu raczej nie ma sensu, bo jak
                    udowodnił ta muzyka raczej jest nie dla niego. I dobrze, nikt mu słuchac
                    przecież nie każe, ale niech nie wypisuje bzdur, szczególnie jeśli nie ma
                    większego pojęcia o czym pisze!
                    • braineater Re: od Braineatera:) 27.08.05, 15:42
                      Reprymendy przyjete, bicie w piersi zaliczone, spacerek na klęczkach w planachsmile
                      Małe nieporozumienie, w związku z słowem 'wymóżdżone" - tu bardziej w sensie -
                      wytworzone mózgiem (skrót taki), a nie tegoz mózgu pozbawione. A jak na fanów
                      okreslonego gatunku muzyki, to i tak potraktowaliście mnie łagodnie, za co się
                      do was wdzięczęsmile
                      Przekonac mnie nie przekonacie, ale przynajmniej fajnie sie sie Was czyta i w
                      Waszych kategoriach Macie Rację: Rock Progresywny jest Wielki, a ja braineater
                      jestem głupi, co z pokora i radościa przyjmuję.
                      Pozdrowieniasmile
        • Gość: bikont do Luca 2000 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 12:55
          "Another day" to przecudna kompozycja Roya Harpera, rownie piekna w wykonaniu
          autorskim oraz duetu Peter Gabriel/Kate Bush
          • Gość: The Silent Man Re: do Luca 2000 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 13:14
            Fajnie. Nie wiedziałem, że nagrali razem coś jeszcze, obok "Don't Give Up".
            Jest też "Another Day" Dream Theater...
          • pagaj_75 Re: do Luca 2000 12.08.05, 16:43
            Gość portalu: bikont napisał(a):

            > "Another day" to przecudna kompozycja Roya Harpera, rownie piekna w wykonaniu
            > autorskim oraz duetu Peter Gabriel/Kate Bush

            O, a gdzież to wykonanie Piotrka i Kaśki można dorwać? Bo wiem jedynie o coverze
            This Mortal Coil (śpiewała Elizabeth Frazer), ale o duecie Gabriel/Bush - nie. uncertain
            • Gość: bikont Re: do Luca 2000 IP: *.autocom.pl 12.08.05, 22:56
              No niestety tylko na bootlegach, zostalo to nagrane w 1979 roku - CUDO!
      • Gość: H Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 12:24
        Opeth juz nie gra cieżko - dwa lata temu wyszła śliczna płytka "damnation",
        która brzmi lżej niż nowe płyty Porcupine Tree. I jest zresztą dużo od nich
        lepszasmile
        • Gość: WOJTEKK Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.lesko.sdi.tpnet.pl 12.08.05, 16:04
          Nieaktualne - Opeth znowu ma wymiotujacego niedźwiedzia na wokalu, co całość kwalifikuje do kosza. "Damnation" to tylko "wypadek przy pracy" niestety.

          A tak w ogóle to w sumie rock is dead. I dotyczy to wszelkich gatunków.
          Czepianie się tylko prog-rocka, że się nie rozwija, to jakby powiedzieć, że w Polsce tylko piłka nożna jest skorumpowana. Średnio raz do roku środki musowego rażenia triumfalnie obwieszczają o nowym , niewiarygodnym trendzie w muzyce i pompują ten balon, który po paru miesiącach pęka. Teraz jest moda na lata 80-te i podrabianie tego charakterystycznego plastikowego brzmienia. Podarbiać plastik? Czego to ludzie z głodu nie wymyślą? Dlatego z czystym sumieniem wracam do New Order, Talk Talk, Kissing The Pink, White Door, Flash & The Pan i innych klasyków z tego okresu. Wolę oryginały.

          Nie czepiajmy się tylko prog-rocka, gdzie indziej też jest zastój, nic się nie rozwija, ostatnia ważna płyta w historii wyszła 14 lat temu i się "Nevermind" nazywała.

          Do kolegi punkowca - te mocno niepochlebne słowa o Marillion dotyczą starego z Fishem, czy tej nowszej edycji z Hoggy'm?
          • Gość: acher Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: 62.111.139.* 12.08.05, 21:30
            Mysle, ze tzw. "syndrom Lecha" czyli uwielbienie dla starego prog-rocka
            polaczone z oziebloscia wobec wspolczesnych wykonawcow (przypadlosc wbrew
            pozorom calkiem czesta) miewa 2 przyczyny:
            - w przypadku pokolenia "tatusiow" jest to najczesciej zwykla nostalgia za
            czasami mlodosci. Ktos pierwszy raz calowal sie przy Procol Harum, ktos inny
            spedzal bezsenne noce przy nagranym z Trojki Atom Heart Mother itd. itp.
            Wspolczesna muzyka rockowa nie budzi w nich tak silnych emocjonalnych
            skojarzen, wiec trudniej im zaakceptowac jej odmienna estetyke. Na podobnej
            zasadzie pokoleniu "dziadkow" wolno uwazac, ze prawdziwe piosenki to te z
            czasow ich mlodosci, a upadek muzyki zaczal sie od halasliwych i krzykliwych
            Rolling Stonesow.
            - w przypadku mlodszego pokolenia to po prostu mylna generalizacja wlasnych
            preferencji muzycznych. Niektorzy ludzie sa z jakichs przyczyn wrazliwsi na
            pewne dzwieki - z jakich dokladnie przyczyn, to sprawa genetykow i psychologow.
            Jesli ktos akurat zafiksuje sie na hammondowo-melotronowo-psychodeliczne
            brzmienia lat 70., to rzeczywiscie trudno mu bedzie znalezc na wspolczesnej
            scenie muzycznej odpowiadajace temu zjawisko, nie liczac malo porywajacych
            epigonow. Natomiast kazde nowe "znalezisko" z tamtej epoki o co najmniej
            przyzwoitym poziomie bedzie wzmacniac w nim przekonanie, ze Zloty Wiek muzyki
            minal bezpowrotnie. Skoro nawet drugorzedne zespoly wydawaly w 1972 TAKIE
            plyty...
            Jako usprawiedliwienie dla fanow starego dobrego rocka progresywnego mozna
            przytoczyc bezsporny moim zdaniem fakt, ze od konca lat 70-tych
            komercjalizacja rocka postepuje milowymi krokami i chyba raz na zawsze zniknal
            snobizm na wszelkie "ambitnosci" w tej dziedzinie. Trudno sobie wyobrazic, zeby
            w dzisiejszych waruunkach zespol grajacy tak wymagajaca muzyke jak np. Yes
            zyskal status megagwiazdy (a tak bylo - album Tales from the Topographic
            Oceans - kto zna, wie o co chodzi - sprzedal sie w ogromnym nakladzie!).
            A "zlote" plyty Focus czy Genesis z Gabrielem?. Moze sukces Radiohead jest
            jakas paralela... Owczesnym nastolatkom widac po prostu imponowalo, ze ich
            idole potrafia zagrac kilkuminutowe solo, podobnie jak dzisiejszym
            imponuje "freestylowa" improwizacja raperow.
            Jakkolwiek bylo, wspolczesni poszerzacze granic rocka dzialaja raczej w
            podziemiu, wiec trzeba ich sobie tam poszukac i stamtad wydobyc... no i nie
            tworza oni zadnej zwartej formacji, a z pewnoscia nie jest nia (skadinad w
            malych dawkach sympatyczny) "neo-prog".

            • Gość: Lecho Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 21:46
              ...wiesz, myślałem, że jesteś kolejnym wojownikiem ale w końcu twego postu jest
              fajka pokoju, o którą mi chodzi....ja nie szukam wojny szukam dobrej
              muzyki...chętnie sprawdzę Twoje propozycje..pozdra Lecho
              • Gość: Jacenty Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.chello.pl 12.08.05, 22:59
                Lecho, Ty narkusie!
                wink)
            • Gość: WOJTEKK Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.lesko.sdi.tpnet.pl 12.08.05, 23:00
              To nie nostalgia, to nie genetyka, po prostu starzy mistrzowie byli lepsi - bo to pierwsi wymyślili, bo każdy grał inaczej, po swojemu, bo mieli lepsze pomysły, a do tego grali lepsze koncerty. Nie należę do pokolenia "tatusiów", załapałem się dopiero na Marillion. Współczesny rock?

              W miarę osłuchany w klasyce osobnik znajdzie w tych współczesnych gwiazdach tyle odniesień do przeszłości, że hohoho, np. wspomniany Mars Volta bazuje na amerykańskiej psychodelii z końca lat 60-tych, latynowskich rytmach, do tego jakaś pokręcona elektronika a'la Suicide - to nie jest żadna nowość, to jest sensowny eklektyzm, największy przebój Franz Ferdinand jest ewidentnie zajumany Zeppom z ich "Tramped Under Feet" z "Physical Graffitti", bez King Crimson i VDGG nie byłoby Jima Tenora (przynajmniej jego wersji koncertowej).

              Z drugiej strony obecnie pojawia się też dość sporo ciekawej muzyki. Jest trochę wartościowych płyt - na pewno nie nowatorskich, ale na tyle dobrych, że warto je kupić i potem słuchać. Dotyczy to wszelkich rodzajów rocka - w prog rocku też się coś znajdzie, choćby wspomniane Mars Volta, do tego Sigur Ros, zupełnie nie odkrywcze, ale melodyjne greckie Le Tulipe Noire, włoskie Fininsterre, nasz Abraxas, angielski Big Big Train. Od czasu do czasu odezwą się starzy mistrzowie i też potrafi być ciekawie.
              • Gość: The Silent Man Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 23:14
                I jeszcze jedno: starzy mistrzowie czasami grają z młodymi (tu oczywiście
                zdarzają się świetni uczniowie, a nawet... nowi mistrzowie, choć przeważają
                zapewne naśladowcy). W jakimś sensie może to być wskazówka dla poszukujących -
                kogo z kontynuatorów słuchać... Sam nie wiem.
                Najsmakowitsze, moim zdaniem, kąski na tym półmisku to wykonanie "Starship
                Trooper" Yesów przez skład Steve Howe + część Dream Theater (dialog gitar!!!),
                a także dwie wybitne płyty LIQUID TENSION EXPERIMENT (Levin + Petrucci + Rudess
                + Portnoy).
              • Gość: The Silent Man Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 23:25
                Coś mi się zawsze zapomni.
                Bill Bruford na płycie Gordian Knot "Emergent" i Steve Hackett na tym samym
                krążku, grający swoje solo na bazie utworu DT!
                Nawiasem, między tymi muzykami jest więcej wzajemnego szacunku, niż wśród
                tutejszych dyskutantów, co odnotowuję z przykrością.
                • Gość: Lecho Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 23:47
                  Rany, pokój między tymi, którzy dobra muzą niosą radośc i dobrą wibrację, jak
                  Marley czy MacGowan. Dobry rock nie rośnie na liliach.....
              • Gość: Upadły Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: 62.233.177.* 13.08.05, 11:38
                Wojtkku nie tylko w tej grupie zespołów. Jest cała gama świetnych albumów, tych
                właśnie kapel ze Skandynawii, USA, Brazylii, Australii czy Szwajcarii (np:
                Gaalad) nie mówiąc już o takich wspaniałych głosach jak Iva Bittova, których
                większość osób tu piszących nie słyszała i nie ma pojęcia o nich. Wojtkku Sam
                pisałeś na łamach Artrock.pl recenzje zespołów, których płyty nie mają medialnej
                siły przebicia. Media pisane są ograniczone ilością stron i znaków, internetowe
                już nie. Ale w muzyka.onet.pl czy podobnych jak i muzycznym Gazety Wybiórczej
                pisze się jedną recezję, wyraża się jedną opinię, i czemu jak mówi się o rocku
                progresywnym to jest to Mars Volta albo Porcupine Tree.
                Przecież nikt tu z piszących nawet nie odpowiedział na post o Riverside - co -
                tylko dwie osoby tu znają Riverside? A inne dobre polskie zespoły? Lizard,
                Dr.Zoydbergh, Openspace i wiele wiele innych.
                Paradoksalnie kiedy w połowie lat 90-tych była mowa o progresywności w rocku to
                bardziej od znanych nazw klasyków przychodziła mi na myśl jedna marka ... "The
                Prodigy" I chyba nie bez przesady można było ich ostatnie dokonania z lat
                90-tych określić mianem ocierających się o gatunek. Połączenie rytmów
                elektronicznych z metalowym riffem i industrialnym charakterem pod z lekka
                techniczną nutę. dobra - profani - nie bijcie wink
                Art-rock to nie jest szufladka. Art-rock to opoka sprywająca wszystko to co się
                wyłamuje z tendencji. Co nie jest mainstreamowe, popowe.To wszystko to
                szufladkujecie - Dream Theater, Queensryche, Marillion, Porcupine, Riverside czy
                Pink Floyd - dzisiaj to wszystko można przykryć jedną wspólną nazwą Art-rock,
                poszukiwania artystycznego w muzyce z elementami rocka: czy to będzie operowy
                głos Diamandy Gallas, Christophera Lee, czy mocny riff Petrucciego czy symfonika
                - ta żywa i ta w przenośni kompozycji. Czy w końcu Gabriel wyłamujący się ze
                wszelkich schematów. A czemu recenzenci pism rockowych plują na gatunek? Ktoś te
                albumy jednak kupuje i słucha, są dziennikarze muzyczni, którzy to grają. Każda
                recenzja jest opinią subiektywną, dlatego chyba warto czytać nie jedną ale wiele
                opinii i na ich podstawie budować swoje nastawienie do albumu. Chyba że zna się
                tak recenzenta że można jego gust porównać do swojego.

                Big Big Train - Bard - kompletnie mi się nie podobała, nowsze wcielenie jest
                wręcz genialne.
                • Gość: papi Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 13.08.05, 12:50
                  do upadły
                  zapomniałeś jeszcze dodaą, że obok wspaniałego Riverside są jeszcze Indukti i
                  odradzony Quidam (ostatnia płytka jest całkiem niezła).
                  do lecho

                  Czy znasz taką perełkę jak szwecka supergrupa Anglagard i super płyta z 1992
                  Hybris. Gorąca polecam. Polecam również takie płyty jak IQ Dark Matter,
                  Marillion Marbles (dla mnie jedna z najlepszych płyt ostatnich lat), Dream
                  Theater Octavarium, Tool Lateralus, Fates Warning FWX czy choćby płyty
                  nieistniejącej już grupy Trasatlantic (wielka szkoda).Jest jeaszcze wiele
                  dobrych grup, które tworzą świetną muzykę co świadczy o tym, że mimo złych
                  recenzji psełdo redaktorków pism muzycznych ten gatunek muzyki ma się całkiem
                  dobrze, a nawet cieszy się coraz większym zainteresowaniem.
                  Wpadło mi również ostatno w ręce DVD 21 st Century Schizoid Band Live In Japan.
                  Grupę tą tworzą dawni członkowie King Crimson ( Mel Collins, Ian MacDonald,
                  Peter Giles, Michael Giles oraz nowy wokalista i gitarzysta Jakko M. Jakszyk),
                  którzy grają głównie kawałki z pierwszych płyt King Crimson. Kolesie mimo
                  upływu lat są świetni. Super koncert. Polecam

                  Pozdrawiam
                  • Gość: Updały Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: 62.233.177.* 13.08.05, 23:58
                    Papi: - cytując samego siebie: " i wiele wiele innych.". Gratuluję
                    spostrzegawczości, ale w tym zwrocie zawarłem także Abraxas, Albion, Amarok,
                    Anamor, Annalist, Believe, Bronx, CashMere, Collage, Forgotten, Framauro,
                    Gargantua, Iluzjon, Indukti, Lavender,Metropolis, Millenium, Moonlight, Music
                    inspired by ... , Naamah, Neo, Nostromo, Percival Schuttenbach, Quidam,
                    Sabracadabra, Satellite, SBB, Snowman, Special Experiment, Starles, Svann,
                    Tortoise, Willy The Fox, Xenn ... i wielu wielu innych ... Po prostu
                    wymienianie w tej dyskusji całej ilości grających Art-rock polskich zespołów
                    mija się z celem, w tym niektóre tutaj wymienione swoją klasą mogą konkurować ze
                    światowymi liderami gatunku.

                    Wymienione przez Ciebie albumy są faktycznie świetne - to bardzo dobry przykład
                    od czego najlepiej rozpocząć poznawanie gatunku jakim jest Prog-rock. Poszedłbym
                    dalej i zaproponuję protoplastów Quidam - zespół Camel, oraz protoplastów
                    Riverside - Pink Floyd, Porcupine Tree do albumu Signify i Anathemę.
                    Obok Anglagard chyba można zaproponować kanadyski Spaced Out i rodzimą Gargantuę
                    i CashMere, które chyba są niedocenianymi zespołami w tym kraju. Miejmy nadzieję
                    , że to się zmieni - bez specjalnego pomijania ich gatunkowej szufladki
                    traktowanej przez krytyków jako synonimu nadętego ego zespołów i fanów prog-rocka.
                • Gość: slonik Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.chello.pl 13.08.05, 23:47
                  a jednak smile juz sie balam, ze nikt nie slucha. panowie graja przecudnie. troche
                  nie rozumiem tego waszego biadolenia-moze i marnie z tym tzw rockiem
                  progresywnym, ale przeciez macie na polce floydow, yesow, genesis, crimsonow i
                  cala niesamowita reszte i nic nie zmieni tego, ze jak sobie plytke puscicie, to
                  ciary beda po plecach chodzily w te i z powrotem. czy trzeba czegos wiecej?
                  oczywiscie brakuje wersji live, ale przeciez wielcy z lat 70-tych wciaz
                  koncertuja. wiecej miec nie bedziemy, bo zyjemy teraz, a nie 30 lat temu...
          • tomash8 Re: Rock Progresywny słów kilka.. 13.08.05, 13:11
            Gość portalu: WOJTEKK napisał(a):

            > Nieaktualne - Opeth znowu ma wymiotujacego niedźwiedzia na wokalu, co całość kw
            > alifikuje do kosza. "Damnation" to tylko "wypadek przy pracy" niestety.

            "Damnation" to najsłabsza płyta Opeth, niestety
            >
            > A tak w ogóle to w sumie rock is dead. I dotyczy to wszelkich gatunków.

            Rock umiera od lat 60 - tych, więc dość długo mu to umieranie idziesmile


            >
            > Nie czepiajmy się tylko prog-rocka, gdzie indziej też jest zastój, nic się nie
            > rozwija, ostatnia ważna płyta w historii wyszła 14 lat temu i się "Nevermind" n
            > azywała.

            Bez przesady
            • Gość: papi Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 13.08.05, 13:21
              do tomash8
              Zgadzam się z twoją wypowiedzią rock ma się całkiem dobrze.Najnowsza płyta
              Opeth zapowieda sie rewelacyjnie. ale poprzednia Damnation wcale nie była
              najsłabsza.Uważam ją za całkiem dobrą.
              Pozdrawiam
            • Gość: WOJTEKK Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.lesko.sdi.tpnet.pl 13.08.05, 19:35
              Tomash, a co takiego jeszcze ważnego się potem ukazało - tylko nie myl płyt dobrych, nawet bardzo dobrych z przełomowymi.

              Upadły - te kilka zespołów to tylko przykładowo, mógłbym wymienić jeszcze z 20 w miarę nowych, sensownych kapel , o które warto zaczepić ucho, np ostatnio wpadł mi w ręce debiut szwedzkiej kapeli The Carpet Knights - bardzo zacne wydawnictwo.
              • tomash8 Re: Rock Progresywny słów kilka.. 13.08.05, 20:23
                Tool - Lateralus - pierwsze co mi przychodzi na myśl, "Toxicity" SOAD... wg mnie
                to są płyty przełomowe.
              • Gość: Upadły Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: 62.233.177.* 15.08.05, 22:50
                Wiem Wojtkku, czytałem Twoją recenzję. Ostatnio coś w ogóle nastąpiła eksplozja
                mało znanych ale generalnie udanych wydawnictw - czy to pod postacią reedycji
                czy młodego pokolenia.
    • Gość: ronin Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.bafz.de / 134.110.78.* 13.08.05, 14:02
      Pain of Salvation sie broni smile
      I to nawet zdecydowanie,nie jestem elokwentny wiec raczej nie
      bede umial opisac ich muzyki (kto by umial??) ale posluchajcie.
      Najlepiej po kolei.
      Sa tak niesamowici w sposobie budowania nastroju i przejsciach
      miedzy klimatami,ze wytwarzaja niesamowita wiez ze sluchaczem.
      Jednoczesnie ich tworczosc jest swierza, nie czerpie z klasykow
      (a na pewno nie na tyle,zeby uznac ich za nasladowcow).

      Polecam

      P.S.
      Myslalem,ze sie poplacze jak dowiedzialem sie,ze nie bede
      w stanie isc na ich koncert w krakowie z powodu wyjazdu sluzbowego.
      • Gość: kosiak Serce roście! IP: *.autocom.pl 13.08.05, 15:29
        Taki niemodny, taki wymarły, taki do którego aż wstyd sie przyznać, że sie go
        słucha, a tu tyle ciekawych i wywazonych postów i do tego jaka ich ilosc!!!
        Zaden temat od dawna nie wzbudzil tylu pozytywnych emocjismile)))
        • Gość: Upadły Re: Serce roście! IP: 62.233.177.* 14.08.05, 00:03
          Piotr! W audycji musisz wspomnieć o tym, to poważny przełom. To, co chciałbym
          zobaczyć na innym forum tu kwitnie w najlepsze. Nie można tego faktu pozostawić
          bez komentarza. smile
        • Gość: Poter Re: Serce roście! IP: *.tomaszow.mm.pl 15.08.05, 20:48
          Kosiak to naprawde Ty?????????? Pożycz płytoteke!!!!!! Oddam niedlugo!
    • Gość: Piotr Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: *.chello.pl 15.08.05, 22:29
      Przepraszam, ze sie wcinam, ale po przeczytaniu wszystkich postow w tym watku
      jestem pod cholernym wrazeniem niezwykle wysokiego poziomu dyskusji, jak na
      forum internetowe. Byc moze wplynal na to temat, ktory poruszyliscie, a ktory
      to zazwyczaj (ale bez przesady, bez nadmiernego uogolniania) interesuje ludzi,
      ze tak powiem, "poszukujacych".
      Az milo sie czyta Wasze opinie, nawet te, z ktorymi sie nie zgadzam smile Nie
      dopisze sie merytorycznie, bo niektorzy z Was znacznie zgrabniej i pelniej, niz
      ja bym potrafil, opisali to co sam na temat tej muzyki mysle.

      Nawiasem mowiac nie wyobrazam sobie, zebym natknal sie na dyskusje na tak
      wysokim poziomie poswiecona np. tworczosci Madonny, czy Michaela Jacksona. smile)
      Pozdrawiam



      • Gość: Upadły Re: Rock Progresywny słów kilka.. IP: 62.233.177.* 16.08.05, 12:20
        nie tylko Ciebie Piotrze zaskakuje tutejsza dyskusja, na "branżowych" serwisach
        są już nad wyraz pozytywne komentarze do tego wątku.
        Po prostu tu się odezwali ludzie, którzy szukają muzyki i nie mają problemów z
        wyrażaniem myśli smile
    • Gość: The Silent Man Proszę o pomoc (Dream Theater "Octavarium") IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.05, 00:52
      Przymierzam się powoli do napisania artykułu naukowego, w którym podstawę
      materiałową ma stanowić twórczość takich wykonawców/projektów jak: Dream
      Theater, Chroma Key, Planet X, Liquid Tension Experiment, OSI, Transatlantic,
      Platypus, The Jelly Jam, [James LaBrie's] Mullmuzzler, Jughead, Explorer's
      Club, Frameshift, Kevin Moore, James LaBrie, Derek Sherinian, Jordan Rudess,
      John Petrucci, Tim Donahue i jeszcze paru innych.

      Zapewne część z Was zna tytułowy utwór z ostatniego albumu DT - "Octavarium"?
      Jak nietrudno zauważyć, w trzeciej części wspomnianej suity ("Full Circle"),
      autor tekstu, Mike Portnoy, dwukrotnie nawiązuje do tytułów niektórych
      klasycznych dokonań rockowych (choć w jakimś stopniu także do literatury
      pięknej). Moja prośba dotyczy pomocy w "zidentyfikowaniu" owych inspirujących
      dzieł - chodzi tu o podanie tytułów płyt, z których pochodzą dane, wspominane w
      tekście, utwory, a także ich wykonawców. Celowo nie podaję tu, co udało mi się
      rozpoznać samodzielnie, gdyż możliwe są przypadki "zachodzenia" na siebie
      poszczególnych tytułów. Może zresztą okazać się, że jakiś tytuł był
      wykorzystywany częściej i przez różnych wykonawców. Dodatkowym utrudnieniem
      jest to, że Portnoy nie zastosował tu ani wielkich liter, ani znaków
      interpunkcyjnych. Zakładam też, iż niektóre z cytowanych fragmentów mogą nie
      być tytułami, a na przykład fragmentami tekstów utworów.
      Będę wdzięczny za Waszą pomoc.

      Oto, dla tych, którzy nie słuchają DT, teksty wspomnianych fragmentów:
      1.
      sailing on the seven seize the day tripper diem's ready / jack the ripper owens
      wilson phillips and my supper's ready / lucy in the sky with diamond dave's not
      here I come to save the / day for nightmare cinema show me the way to get back
      home / again
      2.
      flying off the handle with carefull with / that axe eugene gene the dance
      machine / messiah light my fire gabba gabba / hey hey my my generation's home
      again

      Czekam na Wasze głosy,
      pozdrawiam -
      R.M.
      • Gość: vince Re: Proszę o pomoc (Dream Theater "Octavarium") IP: *.94-80-70.mc.videotron.ca 16.08.05, 02:03
        Silent Man napisal :

        >sailing on the seven seize the day tripper diem's ready / jack the ripper
        >owens
        >wilson phillips and my supper's ready / lucy in the sky with diamond dave's
        >not
        >here I come to save the / day for nightmare cinema show me the way to get back
        >home / again

        nie wiem czy wlasciwie to pojalem o co ci chodzi ale w przytoczonym tekscie sa
        dwa tytuly piosenek the Beatles : "Day Tripper" i "Lucy in the Sky with
        Diamonds".


      • Gość: Poter Re: Proszę o pomoc (Dream Theater "Octavarium") IP: *.tomaszow.mm.pl 16.08.05, 02:08
        "Sailing on the seven seas - OMD
        Seven Seas Of Rye (Queen)
        Seize the day - quote
        Day Tripper - Beatles
        Diem's Ready - a reminder to tour personnel (from DTBiker)
        Jack the Ripper - Morrissey
        Ripper Owens - Vocalist of Iced Earth (ex-Judas Priest)
        Owen Wilson - actor (?)
        Wilson Phillips - band
        Supper's Ready - Genesis
        Lucy in the Sky with Diamonds - Beatles
        Diamond Dave - David Lee Roth
        Dave's Not Here - Cheech & Chong
        Here I Come to Save the Day - Mighty Mouse
        Day for Night - Spock's Beard
        Show Me The Way - Styx (from oceansoul23)
        Nightmare Cinema � Dream Theater�s alter ego
        Cinema Show - Genesis
        Get back - Beatles
        Flying off the Handle - ??
        Handle With Care - Travelling Wilburys
        Careful With That Axe Eugene - Pink Floyd
        Gene the Dance Machine -The Gong Show
        Machine Messiah - Yes
        Light my Fire - The Doors
        Gabba Gabba Hey Hey - The Ramones
        Hey Hey My - Neil Young
        My Generation - The Who
        Home Again � "Breathe" reprise on Dark Side Of The Moon"
        Again - Archive
        • bender_rodriguez Re: Proszę o pomoc (Dream Theater "Octavarium") 16.08.05, 15:20
          dobry jesteś, mi paru zabrakło do kompletu. rispekt
          • Gość: The Silent Man Dziękuję bardzo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.05, 23:20
            Tradycyjne polskie "sękjó".
            Muszę przyznać, że sam nie dałbym rady tyle znaleźć. Zapewne są tu jeszcze
            jakieś możliwości (np. "The Gene Machine" - utwór śpiewany przez wokalistę DT
            na pierwszej płycie Frameshift, "Cinema" - instrumentalny kawałek Yes, a także
            nazwa zespołu, który przekształcił się później w Yes z okresu "90125", "Home" -
            utwór DT), ale to, co już udało się Wam ustalić, robi wrażenie.
            Właściwie do rozgryzienia pozostaje już chyba tylko "Flying off the Handle" (bo
            prawdopodobnie będzie to pewna całostka [?]).
            Jeszcze raz dziękuję za okazane zainteresowanie i... czekam na ewentualne
            uzupełnienia.
            Pozdrowiam Vince'a, Potera (z oczywistych względów - szczególnie) i Bendera
            (sorry, ale pisownia małymi literami jakoś nie przechodzi mi przez klawiaturę).
            R.M.
            • Gość: Lecho Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 14:42
              Szczerze powiedziawszy to wątek popłynął w nieznanym kierunku....pewnie to
              dobrze, bo się uwolnił ale moje pytanie postawione na samym początku pozostało
              bez odpowiedzi. Mało tego, czytając między zadaniami, wnoszę, że te nowe kapele
              cytując mistrzów gatunku stają w tym samym rzędzie co mistrzowie. Dla mnie to
              profanacja. Chyba, że się mylę...ale jakoś brak przekonujących argumentów na to,
              że tak nie jest.
              • Gość: The Silent Man Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 16:25
                A jakie są przekonujące argumenty na to, że tak jest?
                • Gość: Lecho Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 19:16
                  W tym gatunku przekona mnie :
                  - ciekawy pomysł na budowę utworu
                  - ciekawa aranżacja, nieszablonowe instumentarium
                  - piękne solówki
                  - dobry, oryginalny i silny głos wokalisty
                  - poczucie humoru
                  - przekaz, informacja od autora tekstu, który ma coś do powiedzenia w nowy sposób
                  - powstrzymywanie się od popisywania się biegłością techniczną
                  - gdy zespół wie kiedy, utwór należy skończyć
                  • Gość: papi Re: Thanx shui IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 17.08.05, 20:07
                    To posłuchaj polskigo super zespołu Riverside.
                    Z zagranicznych polecam Fates Warning, OSI, Pain Of Salvation, Tool,
                    Transatlantic czy ostatni Marillion (marbles)
                    Pozdrawiam
                    • Gość: papi Re: Thanx shui IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 17.08.05, 20:14
                      Zapomniałem jeszcze o Govt Mule.Gorąco polecam
                      Pozdrawiam
                    • Gość: Upadły Re: Thanx shui IP: 62.233.177.* 17.08.05, 23:53
                      .. albo Tomas Bodin - I'am. tegoroczna płytka
                      Warto także zerknąć na Ayreona - The Human Equation oraz Into The Electric
                      Castle. Duże, mocne, rozdmuchane opery rockowe z udziałem znakomitych wokalistów
                      i instrumentalistów. Space One - także projekt Lucassena - Nie ejst co prawda
                      tak jasny jak wspomniane obydwa projekty, ale równie godny zainteresowania.
                      Lucassen to 2 metry indywiduum ze świetnymi pomysłami. Szkoda, że nie można idei
                      takiego projektu przenieść na nasz grunt.

                      Tomas Bodin - I'am
                      Pain Of Salvation - Be
                      w drugą stronę - DT - Octavarium, Neal Morse - One (mocny podtekst religijny ale
                      muzycznie cacy)
                      Riverside nawet nie polecam, to pozycja obowiązkowa. Bez niej nie rozmawiamy
                      nawet. smile
                  • Gość: The Silent Man Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 20:16
                    Nie sądzę, żeby była to odpowiedź na postawione pytanie. W dalszym ciągu
                    niczego ona nie uzasadnia.
                    Nie chcę tu wyjść na jakiegoś głównego polemistę, ale mało kto się odzywa...

                    Moje zdanie jest takie, że starzy mistrzowie gatunku stworzyli coś
                    ponadczasowego i chwała im za to. Albumy takie jak "Close To The Edge", "Wish
                    You Were Here" czy "Queen II" pozostaną wybitnymi i nic tego nie zmieni. Dziwi
                    mnie natomiast oburzanie się na nowe zespoły, za to, że korzystają ze stylu
                    zaproponowanego przez Yes czy King Crimson. Jak dowodzą (nieliczne, ale jednak)
                    przykłady, młodsze zespoły mogą do art rocka wnieść coś nowego. Dream Theater
                    jest tu przykładem najbardziej wyrazistym. Spośród wymienionych przez Ciebie
                    punktów muzyka tego zespołu spełnia wszystkie... Nie rozumiem tylko, o co
                    chodzi z tym poczuciem humoru. Widocznie profan ze mnie.
                    Powtórzę to: bardzo niewielu dorównuje EL&P czy Yes, ale są tacy...
                    • Gość: The Silent Man Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 20:22
                      ...na przykład: Dream Theater, Planet X, Liquid Tension Experiment, Bozzio
                      Levin Stevens, OSI...
                      • Gość: papi Re: Thanx shui IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 17.08.05, 20:39
                        Zapomniałeś dodać takie zespołu jak Niacin, Frogg Cafe, K2, Fates Warning,
                        Mostly Autumn, IQ, Karnateka, Kopecky i wiele innych
                        Pozdrawiam
                        • Gość: The Silent Man Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 20:53
                          Dlatego to np. na początku. Zgadzam się. Szczególnie Niacin i Fates Warning!
                          No, jescze Gordian Knot i wiele innych.
                          Miło się z Kimś zgadzać...
                    • Gość: papi Re: Thanx shui IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 17.08.05, 20:33
                      W stu procentach sie zgadzam z The Silent Man. Nie można dyskredytowac tego co
                      w obecnej chwili powstaje w muzyce progresywnej. Wielkie dzieła powstały w
                      latach 70, ale obecnie też powstaje wiele kapitalnych płyt. Zresztą można ich
                      posłuchać w Trójce(Noc Muzycznych Pejzaży) czy W Małym Leksykonie Wielkich
                      Zespołów.
                      Pozdrawiam
                      • Gość: Lecho Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 20:43
                        Wiecie, ja absolutnie daleki jestem od dyskredytowania kogokolwiek. Po prostu
                        nie czuję wielkości tych wymienionych przed chwilą kapel, może dzieje sie tak,
                        ze nie mam z kim o tym pogadać i wspólnie posłuchać, a moze po prostu mam za
                        wysoko postawionbą poprzeczkę. Z całym szacunkiem, żadna z wymienionych kapel
                        nie nagrała jedego, doskonalego, skończonego albumu, który będzie wart tyle co
                        polowa plyt z dyskografii mistrzów. Mozecie traktowac to trochę jak podjudzanie
                        ale na szczęśćie dla nas, nie jestem dziennikarzem muzycznym. Aktualnie wciąż
                        przesłuchuję the Twilight Singers...to gada jak stary kumpel.
                        • Gość: The Silent Man Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 20:56
                          Właśnie strąciłeś poprzeczkę.
                          Pozostaję z szacunkiem
                          • Gość: Lecho Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 21:13
                            No to gramy widocznie w inne gry a Ty wiesz lepiej, co jest wartościowe a co
                            nie, choć w dalszym ciagu nie podajesz konkretne (rozumiem niezręczność tego
                            zwrotu w tym miejscu) żadnych uchwytnych argumentów. Ty chyba ludzi nie lubisz
                            Cichaczu ?
                            • Gość: The Silent Man Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 21:26
                              I znowu pomaga erystyka. Jeśli uważasz, że jakimkolwiek argumentem w dyskusji
                              jest to pytanie w końcówce, to rzeczywiście gramy w inne gry.
                          • Gość: vince Re: Thanx shui IP: 172.25.251.* / *.134.4-194.clta.globetrotter.net 17.08.05, 21:24
                            problem chyba jest gdzie indziej, a mianowicie w subiektywnym odbiorze muzyki i
                            w kryteriach jej oceny i jeszcze moze z czyms co bym nazwal przywiazaniem
                            (sentymentem ?) Czasem jest bardzo trudno otworzyc sie na nowe zespoly, inne
                            brzmienia jesli kiedys tam stworzylismy sobie kanon doskonalosci bazujac na
                            dokonaniach pewnej grupy artystow. I chocby nie wiem jak doskonali byli ci nowi
                            to jednak nie bedziemy w stanie sie do nich przekonac. Mnie sie to czasem
                            zdarza, moze zdarza sie tez Lechowi ?. Jesli chodzi o art-rock to nie mam
                            problemu z nowosciami bo zawsze cenilem sobie muzyke doskonala technicznie.
                            Takiej w rocku generalnie jest niewiele i stad sie tez po trosze bierze
                            koniecznosc wymyslania coraz czegos to nowego w sferze "ideologii" czy
                            brzmienia (bo stare szybko sie moze znudzic).
                            • Gość: The Silent Man Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 21:29
                              Otóż to...
                              Przyznaję, że znając Yes, bardzo długo przekonywałem się do Dreamów. Opłaciło
                              się jednak.
                            • Gość: Upadły Re: Thanx shui IP: 62.233.177.* 18.08.05, 00:01
                              Stare się nudzi, przychodzi nowe, a po kilkudziesięci latach ktoś kto się odważy
                              zagrać coś starego w świeższym brzmieniu jest nazywany wskrzesicielem. Tak to
                              działa. I stąd np: sukces Porcupine Tree, szczególnie lubianej przez wzystkich
                              "The Sky Moves Sideways" - ciężko mówić, że coś się nudzi, skoro znajdują się
                              naśladowcy i wszystko zaczyna się od nowa smile Ciekawiej zaczyna się, kiedy
                              naśladowca dołoży coś od siebie.
                        • Gość: papi Re: Thanx shui IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 17.08.05, 21:22
                          Mam bardzo wiele płyt z muzyką progresywną wielkich mistrzów (king crimson,
                          yes, genesis,refugee, jethro tull, elp, pink floyd,uk, gentle giant, kansas,
                          gratius, indian summer,rush), ele uważam że obecnie też powstają wielkie płyty
                          na miarę arcydzieł mistrzów. Tak to czuję. Przytoczę przekładów kilka (znowu
                          się będę powtarzał).
                          1. Tool -Lateralus dla mnie jest to płyta doskonała
                          2. Anathema - Jugment
                          3. OSI-
                          4. Porcupine Tree - Signify
                          5. Niacin - Time crunch
                          6. Fates Warning- Disconnected i FWX
                          7. Opeth - Damnation
                          Jest jeszcze wiele takich płyt.
                          Pozdrawiam
                          • Gość: Lecho Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 21:40
                            To wracamy na fiddler's green. Sporo prawdy jest w tym co napisał vince,
                            człowiek chetniej wraca do czegoś co już zna, ba, co kojarzy mu się z czymś co
                            chętnie wspomina...co do nowych kapel...mam bardzo mieszane uczucia ale własnie
                            stad, z forum dowiedziałem się i zapoznałem się z paroma niezlumi kapelamo.
                            Walnięcie, że Twilight Singers to inna komkurencja jest zdrowo poniżej
                            poziomu...niestety. Za to widze, że muszę koniecznie wciągnąć Lateralusowego
                            Tool'a i Opethowego Damnation, coż mi gada, że to się nie odbija czkawką.
                            Dziękuję Wam a teraz słucham irlandzkiej kapeli Solas zCD "Edge of the Silence",
                            progressive zaczeka do jutra, w końcu tyle lat czeka...jeszcze raz pozdrawiam
                            Was.
                            • Gość: The Silent Man Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 21:55
                              Rzeczywiście niejasno wyraziłem się nieco wcześniej. Przenośnia z poprzeczką
                              odnosiła się tego fragmentu Twojej wypowiedzi:
                              "moze po prostu mam za wysoko postawionbą poprzeczkę. Z całym szacunkiem, żadna
                              z wymienionych kapel nie nagrała jedego, doskonalego, skończonego albumu, który
                              będzie wart tyle co polowa plyt z dyskografii mistrzów",
                              a nie do Twillight Singers. Założyłem, że to oczywiste.
                              Pomimo niewątpliwie niskiego poziomu.
                              • Gość: The Silent Man Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 21:58
                                Poziomu moich wypowiedzi - rzecz jasna.
                                • Gość: Lecho Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 22:02
                                  Cichaczu, przybij piątkę !
                                  • Gość: The Silent Man Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 22:05
                                    Ale tak cichaczem... żeby inni się nie połapali.
                                    • Gość: Lecho Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 22:09
                                      Spox.....
                                      • Gość: The Silent Man Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 22:20
                                        Chyba zgodzisz się, że więcej nas łączy niż dzieli?
                                        Przecież tak naprawdę wszyscy na tym forum możemy nie zgadzać się w
                                        szczególikach (co z kolei wynika z różnych doswiadczeń związanych z muzyką),
                                        nie licząc oczywiście gościa od punk rocka...
                                        Szczerze mówiąc, marzy mi się porządna dyskusja, np. po jakimś fajnym
                                        koncercie, najlepiej w Opolu w czasie Międzynarodowego Festiwalu Perkusyjnego.
                                        Chociaż - z drugiej strony - wtedy żona ostudzi mój dyskutancki zapał i będę
                                        mniej skuteczny...
                                        Daleko masz/macie do Opola?
                                        • Gość: Lecho Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 22:26
                                          Lecho są ze Szczecina i ruszaja 4 litery gdy coć ich mocno zajara....
                                          • Gość: The Silent Man Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 22:30
                                            "Macie" odnosi się oczywiście do Vince'a, Papi(ego?) i nnych. Tak na wszelki
                                            wypadek...
                                            • Gość: vince Re: Thanx shui IP: 172.25.251.* / *.134.4-194.clta.globetrotter.net 17.08.05, 22:38
                                              ja, niestety, mam bardzo daleko , a chetnie bym ten festiwal zaliczyl.
                                              • Gość: The Silent Man Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 22:41
                                                Muszę przyznać, że taka atmosfera rzadko się zdarza.
                                                Potwierdzili to w wywiadzie Sherinian i Donati z PLANET X. Chyba nie kłamali,
                                                bo na ich nowej płycie jeden utwór ma nosić tytuł "Poland".
                                        • Gość: The Silent Man Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 22:27
                                          Małe uzupełnienie.
                                          Podobno w tym roku mają być na wspomnianym festiwalu m.in. facet z Whitesnake i
                                          Mike Mangini (Extreme, solowe płyty Jamesa LaBrie).
                                          • Gość: The Silent Man Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 22:34
                                            Znalazłem: www.ragtime.com.pl/festiwal/
                                            • Gość: papi Re: Thanx shui IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 17.08.05, 23:02
                                              Ja jestem z Wrocławia. Mam nadzieję, że w tym roku ten festiwal również bedzie
                                              w moim miescie, ale mogę przyjechać do Opola.A tak swoja drogą to wybieram się
                                              na koncerty Opeth do Katowic i oczywiście Dream Theater do Poznania.
                                              Pozdrawiam
                                              • Gość: The Silent Man Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 23:09
                                                Na DT jadę prawie na pewno, bo zawsze mogą mnie nie zwolnić z pracy.
                                              • Gość: Upadły Re: Thanx shui IP: 62.233.177.* 18.08.05, 00:06
                                                no to Papi możemy się zaszyć w jakimś wrocławskim klubie i spokojnie przy lampce
                                                piwa/wina/pepsi (* właściwe podkreślić) podyskutować o muzyce i kierunku rozwoju smile
                                                • Gość: papi Re: Thanx shui IP: *.saint / 195.117.38.* 18.08.05, 08:59
                                                  Zmiłą chęcią możemy się spotkać. musimy ustalić termin. Skąd masz informacje,
                                                  że Ray Wilson będzie znowu we Wrocławiu przeciesz był już w marcu. Byłem wtedy
                                                  na tym koncercie. Był super.
                                                  A tak na marginesie to kupiłem ostatnio płytę SBB Live In Karlstad. Wcześniej
                                                  jej nie znałem. Ta muza powaliła mnie na kolana. Coś wspaniałego.
                                                  Pozdrawiam
                                                  • Gość: Upadły Re: Thanx shui IP: 62.233.177.* 18.08.05, 12:08
                                                    Na Artrock.pl piszą o tym. Tam jako źródło podali serwis "W klatce" oraz stronę
                                                    Ray'a Wilsona. Wystarczy telefon do klubu aby potwierdzić.

                                                    SBB - Live in Sopot - tego też się bardzo miło słucha.
                                                  • Gość: papi Re: Thanx shui IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 18.08.05, 13:20
                                                    Dzięki za informację. Faktycznie jest ten koncert i to nie akustyczny. Mam
                                                    płytę Ray Wilson Live i ten koncert we Wrocławiu będzie zapewne taki sam jak na
                                                    tej płycie. Dla mnie super. Miło mi będzie się spotkac i pogadać o dobrej
                                                    muzyce. Termin oczywiście do uzgodnienia.
                                                    Pozdrawiam
                                                • Gość: papi Re: Thanx shui IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 19.08.05, 13:18
                                                  Jak wczesniej napisałem możemy się spiknąć i porozmawiać o naszej pasji. Będę
                                                  miał trochę wolnego na początku września. Proponuję klub Od Zmierzchu do Switu
                                                  np. jakiś piątek przy piwku(termin do uzgodnienia). Co ty na to?.
                                                  A tak na marginesie to ostatnio kupiłem solową płytę TONYEGO IOMMI FUSED, NA
                                                  KTÓREJ ŚPIEWA GLENN HUGHES. Ta płyta jest wysmienita, a Hughes jest
                                                  rewelacyjny. Utwór kończący płytę pt. I GO INSANE to jest prawdziwe mostrzostwo
                                                  świata. Takiego kawałka nie słyszałem od dobrych paru lat.Ta płyta jest jak dla
                                                  mnie jedną z najlepszych płyt hard rockowych 2005. Gorąco ją polecam.
                                                  Pozdrawiam
                                        • Gość: Upadły Re: Thanx shui IP: 62.233.177.* 18.08.05, 00:04
                                          a daleko masz do Wrocławia? wink
                                          • Gość: The Silent Man Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.05, 00:07
                                            Kto?

                                            • Gość: Upadły Re: Thanx shui IP: 62.233.177.* 18.08.05, 00:10
                                              generalnie pytałem Ciebie wink Cichaczu wink
                                              Nie wiem czemu przeniosło na koniec ale to było pytanie na Twoją sugestię o
                                              odległości do Opola smile Tu jest kilka osób z Wrocławia.
                                          • Gość: The Silent Man Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.05, 00:10
                                            Rzeczywiście, przecież część koncertów jest też we Wrocławiu!
                                            • Gość: The Silent Man Re: Thanx shui IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.05, 00:15
                                              Do Opola mam znacznie bliżej, ale gdyby jakiś koncert był w piątek lub sobotę,
                                              to dałbym radę przyjechać i do Wrocławia, gdzie mam przyjaciół. Pracuję w
                                              szkole, więc zwolnić się trudno, a poza tym dzieciaki są wymagające, na
                                              lekcjach nie może być lipy...
                                              • Gość: Upadły Re: Thanx shui IP: 62.233.177.* 18.08.05, 00:23
                                                28 października - Ray Wilson z zespołem gra w klubie "Od zmierzchu do świtu" -
                                                to jest piątek akurat. Klub w centrum przy Krupniczej. Jako że to piątek to
                                                chyba nie odmówisz spotkania smile a pewnie będą i inne koncerty smile Riverside
                                                odgrażał się koncertami na jesieni, będzie to po RAT i pewnie już po wydaniu
                                                drugiego albumu. A we Wrocławiu są bardzo gorąco witani.
                                          • Gość: papi Re: Thanx shui IP: *.saint / 195.117.38.* 19.08.05, 09:15
                                            Mieszkam we Wrocławiu
                                            Pozdrawiam
                  • bender_rodriguez Re: Thanx shui 19.08.05, 13:39
                    toż to jest opis ac/dc ze scottem
                    • bender_rodriguez Re: Thanx shui 19.08.05, 13:51
                      W tym gatunku przekona mnie :
                      - ciekawy pomysł na budowę utworu
                      - ciekawa aranżacja, nieszablonowe instumentarium
                      - piękne solówki
                      - dobry, oryginalny i silny głos wokalisty
                      - poczucie humoru
                      - przekaz, informacja od autora tekstu, który ma coś do powiedzenia w nowy
                      sposób
                      - powstrzymywanie się od popisywania się biegłością techniczną
                      - gdy zespół wie kiedy, utwór należy skończyć

                      do tego nawiązywałem wink

                      swoją droga to u progresywniaków a już zupełnie w artrocku (pfuj, co za nazwa)
                      poczucie humoru jest na zatrważająco zerowym poziomie. nie zaprzeczy raczej
                      nikt. no może anderson w śmierdzącej, zdesakrakowanej substancji mylnie zwanej
                      płaszczem na jednej nodze grający na flecie big_grin podciąga średnią.
                      nie zauwazyłem, żeby ktoś wspominał (chyba, że ja. ale siebie nie lubię
                      czytacwink o schuldinerze. o co chodzi?? na przykład DT jest jakie jest, ale
                      wielu ludzi dobija lekko - przepraszam za sformułowanie - "niewieścia" aura
                      niektórychich numerów. wiem, że jest spora rzesza osób (no i ja oczywiście),
                      którą dobijają przesadne "stokrotki" w muzyce. jeżeli jest tak "piełknie", że
                      aż mdli, to chyba nie jest za dobrze?
                      ja jednak jestem za chamsko-pancernym urokiem rocka. dlatego nie rozmawiam z
                      wiatrem na dworze króla z czerwonym ryjem ale mam dużą dozę empatii i sympatii
                      dla schizofrenikai koloru czerwonego. i dla skowronków. a na TAK mówię nie! i w
                      ten deseń dalej...
                      • Gość: Upadły Re: Thanx shui IP: 81.219.236.* 22.08.05, 10:10
                        > ja jednak jestem za chamsko-pancernym urokiem rocka. dlatego nie rozmawiam z
                        > wiatrem na dworze króla z czerwonym ryjem ale mam dużą dozę empatii i sympatii
                        > dla schizofrenikai koloru czerwonego. i dla skowronków. a na TAK mówię nie! i w

                        I pomyśleć co oznacza "Karmazynowy król" - najbardziej satanistyczna płyta w
                        historii rocka wink
    • ugugunana Re: Rock Progresywny słów kilka.. 18.08.05, 09:37

      Na tym festiwalu: www.rat.art.pl/ na pewno będzie można usłyszeć sporo
      dobrego progu...

      Na stronce można znależć linki do witryn wykonawców, a stamtąd, z kolei do
      próbek ich twórczości...

      Wybiera się ktoś? smile

    • obchodzi Re: Rock Progresywny słów kilka.. 25.08.05, 11:29
      hmm.... powiem tak... Lubie sluchac starych zespolow progowych, ale co do
      obecnych kapel to mam inne zdanie. Albo sa to juz starzy ludzie, ktorzy maja
      tyle lat tworczosci co King Crimson, Yes itp.. albo mlodzi ludzie ktorzy graja w
      tym samym stylu co ci dziadkowietongue_out... gdyby ktos znalazl jakis fajny zespol
      progowy ktory nie ma nic wspolnego z w/w cechami to prosze na maila big_grin
      • thesilentman Re: Rock Progresywny słów kilka.. 25.08.05, 16:44
        Chciałbym pomóc, ale nie potrafię wywnioskować, kogo uważasz za młodych
        grających w stylu dziadków. Mogę coś zaproponować, a potem okaże się, że kulą w
        płot...
    • Gość: Lecho Epilog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.05, 16:38
      Dzięki Wam poznałem dwie dobre płyty, bardzo mi wchodzi Tool z Latralalalusem,
      płyta niesamowita, jak niektóre płyty King Crimson, choć niemal wyłącznie
      gitarowa. Opeth z Damnation jest bliski Porcupine T., równie rozmazany i
      chlipiący w chusteczkę...ale gitarki grają też aż miło. Raz jeszcze dziekuję Wam
      wszystkim za te dwie płyty. Odzyskałem wrażenie, że rock może się twórczo
      rozwijać i choć może nie tak często jak dawniej, to jednak od czasu do czasu,
      wciąż dostarcza pięknych płyt.
      • Gość: vince Re: Epilog IP: 172.25.251.* / *.134.4-194.clta.globetrotter.net 26.08.05, 17:22
        Ha !
        No to jestesmy na tej samej dlugosci fali smile

        (zarowno semi-akustyczny Opeth jak i Lateralus tez naleza do moich faworytow)

        pozdr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka