pippin
11.09.02, 15:49
Taki se egocentryczny wątek...
Nikt nie słucha cały czas tego samego (chyba, że macie inaczej), mamy w swoim życiu różne okresy, różne fascynacje i coś tam z nich zostaje... Więc jak to było z wami?
Bo ja...
Pierwsza normalna rzecz jaką pamiętam to Blondie, ale było to w czasach, gdy kręciło mnie Goombay Dance Band (czego te dzieci słuchają). Potem przyszły "prawdziwe" zainteresowania - Lady Pank, Republika, Oddział Zamknięty.
Po polskiej muzyce zacząłem słuchać... metalu. Accept, Iron Maiden, Running Wild, takie rzeczy. Byłem nawet na koncercie Kata <LOL>. W końcu Metallika i cały "frasz" - Slayer, Megadeath. I tu już coś przetrwało.
Z metalu przez uwaga Rush, wygrzebałem się w stronę hard rocka i powoli zaczynałem słuchać wszystkiego. Trochę dyktowało to polskie radio - widzę dziś - nie poznałem wielu ciekawych rzeczy bo nikt ich nie puszczał. Z tamtego czasu został mi King Crimson i wybrane rzeczy z 4AD. Plus Led Zep (to 4ever).
Potem objawił się grunge, akurat w momencie, kiedy kolega przekonywał mnie do alternatyw w stylu Fugazi czy Chumbawumba (niezbyt zresztą skutecznie). Więc Nirvana, Pearl Jam i z innej beczki - RHChP (mocno do dziś). To było jakieś 10 lat temu, więc w sumie niewiele.
Teraz co półka z płytami to inny klimat - od Bacha po jakieś nowe brzmienia. Pisząc te słowa słucham Jazzanovy...
Więc jak było z wami?
Bo to taki se egocentryczny wątek.