Dodaj do ulubionych

Najlepsze koncertowki

30.09.02, 14:10
Naj, ale niech tam... Najlepsze albumy koncertowe. Moj wybor:
Seconds Out - Genesis
Live Killers - Queen
Yessongs - Yes
Secret World Live - Peter Gabriel
Live at Leeds - The Who
Absent Lovers - King Crimson
Rock and Roll - Lou Reed
Wings Over America - Wings
Alchemy - Dire Straits
Ummagumma - Pink Floyd
Obserwuj wątek
    • Gość: As Re: Najlepsze koncertowki IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 30.09.02, 14:18
      Ja to w ogóle koncertówek nie lubię. Ale trudno, czasem trzeba posłuchać muzyki
      mniej sterylnej i dopracowanej.

      Deep Purple - Made In Japan - dziwi mnie że autor wątku nie uwzględnił
      Thin Lizzy - Live & Dangerous
      Wishbone Ash - Live Dates
      Black Sabbath - Reunion
      Pink Floyd - Pulse
      Iron Maiden - Live After Death

      (ech, brakuje mi koncertówki Faith No More z prawdziwego zdarzenia bo
      jednak "Live at the Brixton Academy" to nie jest to ...)

      to tyle

      pozdrawiam
      • cze67 Re: Najlepsze koncertowki 30.09.02, 14:25
        Gos´c´ portalu: As napisa?(a):

        > Deep Purple - Made In Japan - dziwi mnie z˙e autor wa˛tku nie uwzgle˛dni?

        Kiedys mnie bardzo poruszal, az w koncu od tego czestego sluchania mi sie
        znudzil...

        > Thin Lizzy - Live & Dangerous
        O, ten koncert powinienem byl jeszcze dodac...

        > (ech, brakuje mi koncertówki Faith No More z prawdziwego zdarzenia bo
        > jednak "Live at the Brixton Academy" to nie jest to ...)

        Zgadzam sie...
        • mallina Re: Najlepsze koncertowki 01.10.02, 08:01

          >
          > > (ech, brakuje mi koncertówki Faith No More z prawdziwego zdarzenia bo
          > > jednak "Live at the Brixton Academy" to nie jest to ...)
          >
          > Zgadzam sie...

          a ja sie nie zgadzam!!!!!!!!
          z koncertowych plyt wlasnie bardzo mi sie podoba "Live at the Brixton
          Academy"!!!
          oczywiscie dodalabym jeszcze obie Pearl Jam z czerwca 2000 (Spodek)
          i lubie Dzem "Dzem w Operze", a co!
          • Gość: As Re: Najlepsze koncertowki IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 03.10.02, 00:38
            mallina napisała:

            >
            > >
            > > > (ech, brakuje mi koncertówki Faith No More z prawdziwego zdarzenia bo
            >
            > > > jednak "Live at the Brixton Academy" to nie jest to ...)
            > >
            > > Zgadzam sie...
            >
            > a ja sie nie zgadzam!!!!!!!!
            > z koncertowych plyt wlasnie bardzo mi sie podoba "Live at the Brixton
            > Academy"!!!

            No ja też ją lubię. Ale głównie za rewelacyjny, studyjny utwór "The Cowboy
            Song" - chodzi mi o hardrockową piosenkę z klawiszowym wstępem. Jest to moim
            zdaniem jeden z lepszych kawałków FNM i szkoda że go nie umieścili na The Real
            Thing, może byłby bardziej znany. A tak w ogóle to mam nieodparte wrażenie że
            ten tytuł powinien nosić drugi studyjny utwór z tej płyty - jest taki
            bardziej ... hmmm... kowbojski w klimaciesmile
            A i lubię jeszcze z tej płyty wplecenie do Epic kawałka Technotronic - świetnie
            to wypadło a do We Care A Lot "The Right Stuff" NKOTB - ciekawe kto pamięta ten
            bojzbendzik?
            Długo wyszło, ale to normalne gdy piszę o FNM smile

            Pozdrawiam
      • Gość: gonzo Re: Najlepsze koncertowki IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 03.10.02, 11:43
        Wszystkie bootlegi Pearl Jam
        Dave matthews Band - Live in Chicago
        Dave Matthews + Tim Reynolds
        NIN
    • cze67 Re: Najlepsze koncertowki 30.09.02, 14:31
      cze67 napisa?:

      > Rock and Roll - Lou Reed

      Mialo byc Rock And Roll Animal...
      Przy okazji dodam jeszcze Bring on The Night Stinga.
    • jasiek666 Re: Najlepsze koncertowki 30.09.02, 15:00
      "Origin of the feces (not live at Brighton Beach)" - TYPE O NEGATIVE.
      wink))
      Na płycie słyszymy np. publiczność skandującą "fuck you", "You suck", zaś
      prawdziwe owacje rozlegają się dopiero, gdy Steel oświadcza: "i `ve got a good
      news for you, morons. Its`s gonna be the last song !!!"

      Na pytanie, czy na prawde jest to płyta koncertowa, Peter Steel odpowiadał coś
      w rodzaju: "oczywiście - całość nagralismy jak najbardziej na żywo w studiu, a
      potem dogralismy do tego odgłosy publiczności"
    • vulture Re: Najlepsze koncertowki 30.09.02, 16:45
      deep purple made in japan
      rainbow on stage
      yes yesshows
      clannad live in concert
      throbbing gristle heathen earth smile
    • buh Re: Najlepsze koncertowki 30.09.02, 17:10
      Ewa Braun - Electromovement.

      Przyjemnie się słucha. I nie czuć prawie, że nagrywana na dwa mikrofony tylko.
      • balanescu ewabraun 01.10.02, 14:55
        racja, Buh, Electromovement to kapitalna rzecz, soczysty kawał noisowego
        mięcha.. Jest to moja zdecydowanie ulubiona ich (ewybraun) płyta - na żywo
        zabijają! Byłem na koncercie we wrocławiu (niedługo przed ich rozpadnięciem
        się) - i byli jeszcze dużo, dużo lepsi!!! Wersje live utworów ze "Stereo"
        powaliły mnie na kolana. Na płycie studyjnej to już nie to, niestety.

        W ogóle, to była fantastyczna kapela i szkoda, że nie istnieje.
        • buh Re: ewabraun 01.10.02, 16:53
          najlepszy koncert Ewy, który widziałem, odbył się w Teatrze Małym. Wgniatało w fotel po prostu.
    • dreaded88 Re: Najlepsze koncertowki 30.09.02, 17:23
      Allman Bros - "Live at Filmore East"
      Colosseum - "Live", nie słyszałem całości, ale fragmenty znakomite.
      Blood Axis - "Blot. Sacrifice in Sweden"
      Deep Purple - "Made in Japan" ( ale banał... )
      Jane's Addiction pod tym samym tytułem
      The Gathering - "Superheat"
      Bathory - "In nomine... Live" wink
      • dreaded88 King Crimson - "Starless and Bible Black" 30.09.02, 17:30
        Jak mogłem zapomnieć ? Nie jest to live sensu stricto, ale utwory poza dwoma
        pierwszymi rejestrowane na żywo.
      • michalgajzler Re: Najlepsze koncertowki 30.09.02, 21:33
        dreaded88 napisał:

        > Allman Bros - "Live at Filmore East"

        Zgadzam sięsmile. "Live At Ludlow Garage" tez jest dobre, co
        prawda jakość nagrania badziewna ale Mountain Jam w
        wersji genialnejsmile - jedyne 44minutywink.
        > Colosseum - "Live", nie słyszałem całości, ale
        fragmenty znakomite.

        Całość również znakomitasmile.

        A ja dodam jeszcze:
        Free - "Live" (bardzo podchwytliwy tytułwink - tyle że to
        nie z jednego koncertu)
        Hendrix - Live at Woodstock"
        Ten Years After "Live At Fillmore"
        Chwilowo nic mi więcej do głowy nie przychodzi ale pewnie
        nastąpi uzupełnieniewink.
      • cze67 Re: Najlepsze koncertowki 01.10.02, 14:39
        dreaded88 napisa?:

        > Allman Bros - "Live at Filmore East"
        Jane's Addiction pod tym samym tytu?em

        Jak moglem pominac???

    • miecio4 Re: Najlepsze koncertowki 30.09.02, 19:49
      Koncertówki są do dupy ale dwie mógłbym wymienić:
      Queen- Live Killers
      Radiohead- I Might Be Wrong
    • Gość: Tom Re: Najlepsze koncertowki IP: 213.77.14.* 01.10.02, 08:08
      nie można pominąć "IF YOU WANT BLOOD..." AC/DC
      • Gość: soso Re: Najlepsze koncertowki IP: 195.41.66.* 01.10.02, 08:14
        Dziwne, ze nie piszecie o serii 'unplugged'. Dla mnie kilka calkiem przyjemnych
        koncertowek a przy okazji wychodzi i szydlo z worka - jakim 'mistrzem' jest kto
        a kto nim nie jest smile
        Na ogol nagrane z dobra scena i czuje sie przestrzen a to w wielu koncetowych
        plytach zupelnie nie wystepuje sad

        pzdrw

        soso
        • Gość: lukasz Re: Najlepsze koncertowki IP: *.humangenetik-med.Uni-Goettingen.de 01.10.02, 12:09
          No to masz- Nirvana unplugged. Zupelnie inny zespol i rownie dobry
          • Gość: Argus Re: Najlepsze koncertowki IP: 158.75.1.* 01.10.02, 14:22
            Koncertówki:
            Rory Gallagher "Irish Tour"-porywające granie.
            Procol Harum z orkiestrą symfoniczną- POTĘGA!
            Colosseum "Live"- wymiatają panowie aż szczena opada.
            Pink Floyd "Ummagumma"-część 1-wiadomo.
            King Crimson- nie wiadomo co wybrać.Tyle tego jest a i nie wszystko
            znam.Wcześniej wymieniane "Starless and Bible Black"-można uznać za płytę
            koncertową i jeżeli już wybierać-to chyba właśnie ją.
    • Gość: hawkshaw Re: Najlepsze koncertowki IP: *.net / *.kra.warszawa.supermedia.pl 01.10.02, 17:25
      Dead Can Dance "Toward the within"
      Tori Amos "To Venus & back" (druga płyta)
    • mallina Re: Najlepsze koncertowki 01.10.02, 21:32
      a naj, naj ,naj u mnie jest "live aus berlin" rammsteina
    • szarykot Re: Najlepsze koncertowki 02.10.02, 16:45
      Budka W Operze Live 1994
      • ladyblue Re: Najlepsze koncertowki 02.10.02, 16:49
        szarykot napisał:
        > Budka W Operze Live 1994
        >
        >
        • dixit Re: Najlepsze koncertowki 02.10.02, 18:52
          Z ulubionych i jeszcze (?) nie wymieniowych:
          - Slayer "Decade of Aggression",
          - Aerosmith "Little South of Sanity",
          - Metallica - bootlegi z trasy Master of Puppets,
          - Led Zeppelin - "The Song Remains the Same",
          - hm.... TSA live nie slyszalem juz z 10 lat sad
          • cze67 Lepiej kombinowac czy...? 03.10.02, 10:30
            Wole gdy artysci na scenie nie odgrywaja niewolniczo utworow w takich wersjach
            jak na plytach lecz popuszczaja wodze fantazji, zmieniaja aranzacje, kombinuja.
            Tak jak Queen na Live Killers.
            Ale oczywiscie bez przesady, niekonczace sie solowki to zmora wielu plyt
            koncertowych, np. The Songs Remains The Same Led Zeppelin. I nie mowie tu o
            solowce Bonhama tylko Page, ktory w pewnym momencie juz nie wie co ma grac
            (tylko niestety nie pamietam w ktorym utworze). Przykladem gdzie solowka,
            chocby dluuuga, nie meczy jest Made In Japan Purpli gdzie muzycy wiedza mniej
            wiecej dokad zmierzaja i nie nudza...
            • dixit Re: Lepiej kombinowac czy...? 03.10.02, 13:08
              > koncertowych, np. The Songs Remains The Same Led Zeppelin. I nie mowie tu o
              > solowce Bonhama tylko Page, ktory w pewnym momencie juz nie wie co ma grac
              > (tylko niestety nie pamietam w ktorym utworze).

              Zgadzam sie, ze Dazed and Confused jest zagrane w wersji dla wytrwalych, a
              zabawa z przesterami wywolanymi poruszaniem antena (?) we Whole Lotta Love tez
              moze czasem nuzyc (niektorzy krytykuja tez Bonhama za wykonanie Moby Dicka).
              Ale jako calosc, plytka wg mnie broni sie znakomicie, szczegolnie po 23:00
              (niekoniecznie w soboty wink ).


              • dixit Re: Lepiej kombinowac czy...? 03.10.02, 13:10
                PS. Oczywiscie kombinowac!
                • Gość: As Re: Lepiej kombinowac czy...? IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 03.10.02, 13:25
                  dixit napisał:

                  > PS. Oczywiscie kombinowac!

                  ... byle nie za bardzo !! smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka