Gość: mr_perfekt
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
27.12.05, 12:16
Przeczytałem artykuł Skiby "Zakazane Piosenki", dotyczący "cenzurowania"
piosenek Big Cyca w mediach i muszę powiedzieć, że byłem lekko zniesmaczony.
Autor - łysiejący grubasek w rajtuzach - narzeka że hity tworzone przez
pomarszczony band Wielki Cyc nie przebijają się do mediów z powodów
politycznie niewygodnych treści zawartych w piosenkach o samoobronie i
moherowych beretach. Porównuje te "nieprawomyślne" dzieła geniuszów, którzy
święcili tryumfy w epoce boomu snopowiązałek i koparkoładowarek "Białoruś",
do utworów Sex Pistols czy Rolling Stones...
Widać wyrażnie że wraz z włosami głowa Skiby zubożała również o inne
elementy. Miałem wątpliwą przyjemność artystyczną wysłuchać hitu moherowe
berety w antyradiu. Tło muzyczne oparte jest na kakofonicznym pitoleniu
organków casio wzbogaconym anemicznym poszarpywaniem gitary przy
monotonnymakompaniamencie automatu perkusyjnego . Linia wokalna wzbudziła
moją szczerą sympatię jako że odniosłem wrażenie jakby kastrat desperacko
próbował zaśpiewać basem.
Porównanie utworu Big Cyc do "God Save the Queen" pistolsów którego energia
wylewała się z każdego dźwięku to bluźnierstwo.
Prawda jest taka że piosenki Big Cyca są takie jak ich twórcy. Bez jaj. I
dlatego nikt ich nie puszcza ani nie słucha. Polityczne treści nie mają tu
nic do rzeczy.
PS
Swoją drogą to muszę w tym miejscu oddać honor weteranom z Big-(obwisłego)-
Cyca, że są chyba jedynym zespołem na świecie który napisał tak dużo piosenek
na jedną melodię.