Zapragnąłem w jakimś stopniu dać wyraz memu zapatrzeniu we wspaniały ansambl
z Chicago o niewinnej nazwie The Sea and Cake.
Warto zaznaczyć na początek, iż bębni tu znany nam wszem John McEntire, który
jest filarem Tortoise, a palce swe błogosławione maczał także w produkcjach
Stereolab i wielu innych.
Prawie równie ważny jest w interesującej nas grupie Sam Prekop, którego część
z Was na pewno zna z solowej płyty zatytuowanej "Sam Prekop"..
Hyhy!
Otóż, Sea & Cake jest zespołem postrockowo-avantpopowym (kocham muzyczne
systematyki

)), który wydał 5 perfekcyjnych płyt oraz EPkę - wcale nie
gorszą.
Czci tego ukochanego przeze mnie zespołu, w Ameryce cenionego, u nas raczej
mało znanego, muszę uparcie bronić przed pewnym kolegą, ślepo zapatrzonym w
Sonic Youth (to do ciebie darek) - doszło już prawie do rękoczynów
Jeśli ktoś ma ochotę podyskutować na temat Sea and Cake to zapraszam.
A tym, którzy nie znają, polecam gorąco - wszystkie plyty bez wyjątku.
dla wielbicieli stereolab, broadcast, tortoise, jima o'rourke - to prawdziwa
gratka..
A te melodie.... poezja. Takie grupy są żywym świadectwem, że muzyka rockowa
w latach 90. nie zamarła, lecz przeniosla się w inny wymiar.
b-u
ps. a teraz slucham sobie marillion

) mialem dzis chec na potężną dawkę
patosu, czasem to lubię, wtedy najlepsze jest "Lavender" z plyty "Misplaced
childhood", nie?
hehe
pozdr.