Dodaj do ulubionych

Rok Szostakowicza

14.03.06, 08:08
Wątek dla Szostakowiczomaniaków
Które dzieło DSch uważasz za ulubione/najcenniejsze/najlepsze?
Które symfonie, które kwartety?
Jakie wykonania możesz polecić?
Bardzo mnie interesuje Wasz odzew.
A tak w ogóle - co sądzicie o tej muzyce?
Obserwuj wątek
    • jan_telecki Re: Rok Szostakowicza 14.03.06, 10:52
      genialne symfonie.
    • przemkowa.b Re: Rok Szostakowicza 14.03.06, 11:32
      apfelbaum napisał:

      > Wątek dla Szostakowiczomaniaków

      Czyli dla mniesmile)) mniam, mniamsmile))

      > Które dzieło DSch uważasz za ulubione/najcenniejsze/najlepsze?

      Mam wymienić jedno? To niemożliwe, absolutnie...zacznę od symfonii:
      V, VI, VII (podobnie jak u Mahlerasmile, X, XI, XIII, XV
      Koncerty instrumentalne - WSZYSTKIE
      lady Macbeth
      24 preludia i fugi, zwłaszcza pierwsza połowa
      Suita fis-moll na 2 fortepiany
      Aforymy
      Suita z operetki "Moskwa-Czeremuszki"
      oba tria fortepianowe, kwintet fortepianowy, sonata na skrzypce i fortepian
      Kwartet: I, II, III, V, VII, VIII, IX, XI, XIV, XV

      na pewno coś pominęłam...

      > Jakie wykonania możesz polecić?

      Na pewno Emerson String Quartett do kwartetów - mam komplet, mam też VIII
      kwartet w wykonaniu Rubin Quartett - bardzo ciekawa interpretacja.
      Symfonie: z żalem muszę stweirdzić, że moim marzeniem jest posiadanie całości
      pod dyrekcją Haitinka - mam pod tą dyrekcją X i XIV, uważam że jest to genialna
      interpretacja.
      Z wielkim rozmachem, budząca moje zadowolenie jest pomyślana koncepcja Paavo
      Berglunda, jeśli chodzi o VII i XI - zwłaszcza XI.
      Pod Mravinskim mam VI, ale jakość nagrania jest słabasad((
      Co do triów - mam różne wykonania, ale jeśli chodzi o II, to
      najbardziej "magiczne" dla mnie jest zdecydowanie nagranie Argerich-Kremer-
      Maiskysmile)) Mam nagranie samego Szostakowicza z Ojstrachem i Sadlo, ale jakoś
      tak "pędzą" straszniesmile
      Fantastyczne nagranie mam XIII symfonii, "Babi jar" . I tu niespodzianka - jest
      to nagranie z wydawnictwa "Naxos", Słowacka Filharmonia i Chór, Ladilav Slovak -
      dyrygent. Mnie pierwsza część przyprawia o dreszczesmile

      > Bardzo mnie interesuje Wasz odzew.
      > A tak w ogóle - co sądzicie o tej muzyce?

      Co ja sądzę...to jest po prostu muzyka mojego życia, taka, do której musiałam
      dojrzeć, która całe życie czaiła się gdzieś wokół, ale którą na dobre poznałam
      dopiero mając lat 18...i od razu praktycznie wpadłam, monografię Meyera
      pochłonęłam w jeden dzień, pamiętam, że przerywałam sobie tylko na posiłkismile
      czytałam od rana do wieczorasmile w ciągu 10 miesięcy - a byłam w dodatkuw klasie
      maturalnej - zdobyłam wszystkie symfonie, koncerty i sporo z muzyki kameralnej.
      Bardzo dziękuję pewnemu koledze, którego poznałam latem przed maturą na kursach
      muzyki kameralnej. On mnie zaraził tą pasją i ta pasja trwa nadal...
      To jest muzyka, w której najlepiej się odnajduję, która oddaje moje emocje.
      po prostu MOJA muzykasmile
      • jdrk Re: Rok Szostakowicza 15.03.06, 21:27
        przemkowa.b napisała:

        Byłem pewnien, że napiszesz: WSZYSTKO wink

        Ja nie znam za dobrze Szostaka (ale ciągle poznaję), ale to co mam bardzo lubię:
        czyli Symfonie, Kwartety smyczkowe, Koncerty fortepianowe 1 i 2 oraz Preludia
        op.34 i Preludia i Fugi op.87.

        > Na pewno Emerson String Quartett do kwartetów - mam komplet, mam też VIII
        > kwartet w wykonaniu Rubin Quartett - bardzo ciekawa interpretacja.

        Ja, podobnie jak koledzy mam Borodin Quartet - kupiłem taki box 4xCD pt. String
        Quartets 1-13 smile

        > Symfonie: z żalem muszę stweirdzić, że moim marzeniem jest posiadanie całości
        > pod dyrekcją Haitinka - mam pod tą dyrekcją X i XIV, uważam że jest to
        > genialna interpretacja.

        Hihi, Symfonie (1-15) mam właśnie pod dyr. Haitnika (wyd. Decca) smile

        > Co do triów - mam różne wykonania, ale jeśli chodzi o II, to
        > najbardziej "magiczne" dla mnie jest zdecydowanie nagranie Argerich-Kremer-
        > Maiskysmile))

        No, to muszę je sobie upolować smile

        A jeśli chodzi o Preludia op.34 i 24 Preludia i Fugi op.87, to (podobno) jedyną,
        najlepszą i najcudowniejszą interpretacją są nagrania Tatjany Nikolajevy. Ja
        op.87 mam w wykonaniu Konstantina Scherbakova - wykonanie bardzo dobre i
        spokojnie mogę polecić (ale Ashkenazy'ego odradzam).
        • przemkowa.b Re: Rok Szostakowicza 15.03.06, 21:45
          ja mam Ashkenazy'ego, nie są złesmile
          • jdrk Re: Rok Szostakowicza 15.03.06, 22:01
            No, to mam pytanie do fanki Szostaka wink Czy napisał on może jakiś cykl utworków
            fortepianowych dla dzieci? smile Coś jak op.65 Prokofiewa?


            • przemkowa.b Re: Rok Szostakowicza 15.03.06, 23:10
              Napisałsmile dla swojej córeczki Galismile najpierw z myślą o niej, potem zrobił się
              z tego "Zeszyt dziecięcy" (Dietskaja tietrad')op. 69, pisane mniej więcej w
              latach 40tych.
              • jdrk Re: Rok Szostakowicza 16.03.06, 00:46
                przemkowa.b napisała:
                > Napisałsmile dla swojej córeczki Galismile

                Ślicznie dziękuję, wiedziałem, że można na Ciebie liczyć smile
        • apfelbaum Re: Rok Szostakowicza 21.03.06, 07:43
          Ciekawi mnie Rubin Quartet - na czym polega otyginalność intertpretacji?
          Jak przetrawisz Haitinka, polecam komplet Rostropowicza, niezłe zestawienie
          masywności z ulotnością. Czwarta pod Haitinkiem jest wspaniała, aaach~!, pod
          Rostropem do niczego (wibrująca trąbka, jakieś w ogóle lajtowe). Z Piątą
          odwrotnie - Haitink to zarzyna, R. wspaniały. Itd. itp.
          Co do Preludiów i fug - Nikołajewa genialna, Aszkenazy czemu nie, ale Keith
          Jarrett - odpał, choć nie wiem, co o tym sądzić smile))
          • jdrk Re: Rok Szostakowicza 21.03.06, 21:55
            > Jak przetrawisz Haitinka, polecam komplet Rostropowicza
            Dzieki, poszukam smile

            > Co do Preludiów i fug - Nikołajewa genialna, Aszkenazy czemu nie, ale Keith
            > Jarrett - odpał, choć nie wiem, co o tym sądzić smile))

            Ja do Ashkenazy'ego nie mogę się przekonać. Po pierwsze nie ten klimat co u
            Nikołejewy czy Szerbakowa (on z pozostałych jest jej najbliższy). Zdarza mu się
            zagrać pięknie i błyskotliwie, ale z molowymi klimatami ma problem i robią się
            "nudnawe" - tak to czuję. Po drugie Ashkenazy podpadł mi w fugach. A konkretnie,
            to zarzucam mu bałaganiarstwo, bo poszczególne linie melodyczne często się u
            niego "przykrzykują", zamiast współgrać i "rozmawiać" ze sobą smile

            Jarret... no co tu dużo pisać, jazzman, nawet w klasyce smile Ale mi się podoba, bo
            mimo, że artykulacyjnie czasem go ponosi, to słychać u niego emocje i oddanie
            muzyce. To taki "jego" Szostakowicz smile
    • materes Re: Rok Szostakowicza 14.03.06, 20:38
      Cudowna muzyka, tak można w tym płynąć i płynąć bez końca.
      Symfonie 5-8, 10, 13, 14, kwartety wszystkie (może poza XII),
      koncerty "pierwsze", Lady Makbet, ale właściwie to wszystko lubię.
      Przyzwyczaiłam się do rosyjskich (radzieckich?) nagrań, Rożdiestwieński
      (jeszcze z czarnych płyt), niektóre z Rostropowiczem. Nie znam zachodnich
      nagrań, ale wydaje mi się, że na zachodzie nie rozumieją Szostakowicza.
      Penderecki kiedyś nagrał genialnie VI symfonię, ale ja już lepiej nic o
      Pendereckim nie będę pisać, bo mnie znowu ober-admin wyrzuci.
      PS. Apfelbaum, przepraszam
      • apfelbaum Re: Rok Szostakowicza 14.03.06, 22:04
        Miło się poczułem czytając Twoje przprosiny, dziękuję.
        Mam sporo właśnie zachodnich nagrań symfonii, np. VII pod Bernsteinem
        (obydwa!), kontrowersyjna VI, VIII pod Previnem (London Symph.; genialne!), IV
        i X pod Rattlem (CBSO), XIII - XV pod Jarvim - piękne wszystko. W rosyjskich
        nagraniach czasem razi jakość techniczna i gorączkowość Rożdiestwenskiego.
        Generanie lubie wszystkie nagranka, smaczki w stylu premiery brytyjskiej
        Stiepana Razina, PieŚni o lasach, pieśni żydowskich, a nawet troszkę poronione
        poematy o Październikach itp.
        A VI S. pod Pendereckim znam, może być.
        Szostakowicz jest czasem jak brzytwa, tnie ostro.
        Najbardziej lubie symfonie VIII (Previn)i IV (Rattle).
        • przemkowa.b Re: Rok Szostakowicza 14.03.06, 23:04
          o, a ja mam IV pod Previnemsmile Dla mnie ta symfonia nieco ciężka jestsmile
          • kanarek2 Re: Rok Szostakowicza 15.03.06, 00:18
            Kwartety i Kwintet mam z Borodinami, i bardzo sobie chwalę. Emerson Q nie znam,
            i az jestem ciekaw dostoją Borodinom.
            Natomiast co do tria 2 to owszem, zgadzam się z Przemkową, Argerich-Kremer-
            Maisky są wyżynami nie to przebicia, a to ze względu na klasę muzyków, którzy w
            dodatku lubią muzykować razem sądząc z efektu. Mam też wersję
            Leonskaja+Borodin, ale jest jednak gorsza.

            Trio jako takie wydaje mi się być co najmniej równie głębokie jak kwartety. O
            owej głębi przekonałem się dotkliwie pewnego dnia gdy pełen egzystencjalnej
            melancholii wszedlem do bukinisty, i widząc uśmiechnięte radośnie buzie Ar.,
            Kremera i Maiskiego na okładce cd kupiłem trio w nadziei posłuchania sobie paru
            wesołych kawałków ku pokrzepieniu. Wieczoram nastąpił Niezapomniany Wieczórsmile.
            • apfelbaum Re: Rok Szostakowicza 16.03.06, 16:21
              Mnie zachwyciła ta genialna trójca, ale wyczuwam tutaj pewien manieryzm.
              Zastanawiam się, co by DSch na to powiedział...
              "tak skazat' tak skazat' wot po etamu niemnożka smile)
              • kanarek2 Re: Rok Szostakowicza 16.03.06, 23:30
                > Mnie zachwyciła ta genialna trójca, ale wyczuwam tutaj pewien manieryzm.
                Apfel, nie znasz się, zmanierowany jest pan Stasiu z Pcimia, Madame Argerich
                jest natomiast silną indywidualnościąsmile)
                Może zgodzisz się jednak, że dość niesamowity jest początek Larga
                z 'rozjeżdżającymi się' akordami? No i cała reszta.

                Co nie zmienia faktu, że Szostakowicza raczej dawkuję sobie z ostrożnością, a
                to ze względu na tragizm większości utworów. I coraz bardziej cenię sobie
                niektórego Beethovena, właśnie zważywszy na brak tragizmu, radość życia
                rozsadzającą mu frazę tu i ówdzie, ciepło koncertu potrójnego, czy świętowanie
                zakończenia kłopotów żołądkowych numer 132.

                Pozdrawiam,
                k.
                • pershuasion Re: Rok Szostakowicza (Mahler Solertyński) 26.03.06, 07:20
                  >
                  > Co nie zmienia faktu, że Szostakowicza raczej dawkuję sobie z ostrożnością, a
                  > to ze względu na tragizm większości utworów. I coraz bardziej cenię sobie
                  > niektórego Beethovena, właśnie zważywszy na brak tragizmu, radość życia
                  > rozsadzającą mu frazę tu i ówdzie, ciepło koncertu potrójnego, czy świętowanie
                  > zakończenia kłopotów żołądkowych numer 132.

                  wreszcie coś o wyrazie tej muzyki- mam 2 pytania:

                  1. co sądzicie o związkach Szostakowicza z muzyką Mahlera

                  2. ktoś z was orientuje się w osobowości Isaaca Solertyńskiego- wpływ tej
                  postaci na Szostakowicza
                  • apfelbaum Re: Rok Szostakowicza (Mahler Solertyński) 26.03.06, 13:22
                    Myślę, że Izaak Sollertynski ukazaŁ Dymitrowi perspektywę wypowiedzi ogromnej,
                    wystarczy porówna IV Sostakowicza z VII Mahlera. A w finale IV-ej jest odprysk
                    z II Mahlera, kto wie, ten zrozumie, też jeśi chodzi o wpływy niefrasobiwości
                    twórczej w przypadku III Symfonii DS i III S. GM. A posłuchajcie II Kwartetu..?
                    Co do wpływu IS na DS -proponuje IV symfonie, oczywiste... tak czuje...
                    • przemkowa.b Re: Rok Szostakowicza (Mahler Solertyński) 26.03.06, 15:55
                      Jaki znowu Izaak? Powariowali? IWAN!!!!!!!!!!!!!! IWAN IWANOWICZ.
                      Proszę nie doszukiwać się Żydów tam, gdzie ich nie ma.
                      • apfelbaum Re: Rok Szostakowicza (Mahler Solertyński) 26.03.06, 18:13
                        Ojojoj, ale wtopa! To Lord vacid zaćmił mi umysł i kazał zrobić Izaaka z bogu
                        ducha winnego Iwana Iwanowicza Sollertynskiego! Składam samokrytykę.
                        Na Ciebie można zawsze liczyć, przemkowa! smile
                        apf
                        • przemkowa.b Re: Rok Szostakowicza (Mahler Solertyński) 26.03.06, 18:37
                          smile)))
                          • apfelbaum Re: Rok Szostakowicza (Mahler Solertyński) 26.03.06, 18:48
                            No cóż, w naszym cudownym kraju wiele się może zdarzyćsmile
                            Pamiętam, jak historyca (rok 1990) wbijała nam do głów z charakterystycznym
                            uśmieszkiem, że Stalin to był naprawdę Dżugaszwili, Lenin - Uljanow, Trocki -
                            Bronsztajn, Radek - Sobelson, Kamieniew - Rozenfeld, Zinowiew - Hersz
                            Radomyslski itp. Że ogólnie to wszystko spiski itp. No tak, tak, a teraz słyszę
                            to z radia, (...), mam nastawione, i co - jak tu nie wierzyć... smile
                  • apfelbaum Re: Rok Szostakowicza (Mahler Solertyński) 26.03.06, 18:23
                    szostakowicz maił bardzo wiele zaufania do Iwana Sollertynskiego, co nie
                    znaczy, że ufał mu bezkrytycznie. Np. Sollertynski nieodmiennie wychwalał
                    wielkość Prokofiewa, co do którego DSch miał wiele zatrzeżeń (vide
                    zastanawiające przytyki do sposobu instrumentowania).
                    Za młodu (chi chi) miałem płytę z VII Mahlera z przedmową Szostakowicza, Płyta
                    była miełodii, a przedmowa nieznośnie propagandowa. Ciekawe, że do najbardziej
                    odjechanej symfonii Gustava... hm...
                    Szostakowicz nie jest tak odjechany, ale jak już coś ma przekazać, to robi to w
                    sposób jak gdyby nieodwracalny, bez osłonek (IV, V, VIII, X, XIII, noo... XI
                    też),zaś Mahler prowadzi po meandrach, taak. no, ale G.M. kiedy miał się
                    przejść wieczorem, ulicę oświetlały mu secesyjne latarnie, a na kolację miał
                    zazwyczaj coś pysznego (vide Blaukopfowie). A Dymitr - ciemne zaułki i
                    gliniasty chleb na kartki (przesadzam, ale różnica jest). ap
                    • pershuasion Re: Rok Szostakowicza (Mahler Solertyński) 27.03.06, 08:51
                      Z tym Izaakiem to zwykła luka pamięci, nie myślałem że taka "literówka" mojej pamięci aż takie wzbudzi kontrowersje.

                      Iwan- OK, ładne imie. No właśnie mnie interesowałoby ich wspólne zainteresowanie Mahlerem, wpływ Mahlera na Szostakowicza.

                      Solertyński/Prokofiew.. A czy mimo wątpliwości co do Prokofiewa, jednak Szostakowicz nie zaczęrpnął conieco z jego technik? Chyba nie było takiej antypati między nimi? Ja smile nie pamiętam, a Wy?
                      • apfelbaum Re: Rok Szostakowicza (Mahler Solertyński) 27.03.06, 10:16
                        Słuszna uwaga co do pewnych wpływów Prokofiewa w muzyce Szostakowicza,
                        zwłaszcza we wczesnej. A panowie się niechętnie do siebie odzywali,
                        Szostakowicz nie znosił Prokofiewa, jeśli wierzyć Wołkowowi i Testamentowi,
                        serdecznie. zarzucał mu niesamodzielną orkiestrację (że podobno robili to za
                        niego inni) - posunął się nawet do przeróbek w I Koncercie Prokofiewa. Meyer
                        wspomina też sytuację, kiedy Prokofiew rozwodził się na temat swojej V czy VI
                        symfonii (wtedy planowanej), ze szczegółami, a Szostakowicz bezceremonialnie
                        przerwał mu jakimś pytaniem o pogodę smile Jak było naprawdę, trudno dociekać,
                        Prokofiew był strasznym egocentrykiem, jak wspominał jego syn Oleg, DSch też
                        nie należał do najłatwiejszych w pożyciu ludzi.
                        Wpływy Mahlera są najsilniejsze w IV Symfonii, niewykluczone, że gdyby nie
                        fatalna kampania z 1936 roku, to Szostakowicz eksplorowałby mahlerowską
                        instrumentację i typ narracji dużo głębiej. A instrumentacja u DSch,
                        mistrzowska, jest w porównaniu z Mahlerem nieco mniej wyrafinowana i ogólnie
                        bardziej masywna, jak gdyby grubą kreską. No, ale Mahler to był geniusz
                        orkiestracji, Szostakowicz też, tylko troszkę innego typu. Echa III Symf.
                        Mahlera są w finałach V i XII Szostakowicza, kiedy się słucha chóru chłopięcego
                        w Pieśni o lasach, to gdzieś to 'Bimm-bamm' z Trzeciej GM mi pobrzmiewa.
                        Ogólnie bardziej wcześniejszy niż późny Mahler, tak mi się wydaje.
                        • pershuasion Re: Rok Szostakowicza (Mahler Solertyński) 27.03.06, 10:37
                          apfelbaum- dziękuję za odp,Wołkow to chyba niezbyt szanowane hm "źródło"

                          ale uncertain

                          .... mi chodziło raczej o wpływy hm "treści" egzystencjalno filozoficznej we wpływach Mahlerowskich u Szostakowicza via Solertyński, wiem wiem, to śliska materia smile
                          • apfelbaum Re: Rok Szostakowicza (Mahler Solertyński) 04.04.06, 06:54
                            Racja, Wolkow ma niezbyt jasną reputację, w Rosji jest kompletnie zignorowany,
                            ale np. Rostropowicze uznaja to jako źródło faktów, choc nie do końca z ust
                            DSch.
                            A co do ścieżki filozoficznej Mahler-Sollertynski-Szostakowicz to nic mi nie
                            wiadomo, nie natknąłem sie na szczegóły, ale być może dlatego, że nie bardzo
                            mnie ten temat interesował.
    • jacekm22 Re: Rok Szostakowicza 19.03.06, 18:25
      No coz nie bede oryginalny :
      5 symf pod Bernsteinem , genialne nagranie www.sa-cd.net/showtitle/1704
      2 koncert fortepianowy www.sa-cd.net/showtitle/301
      oraz 8 kwartet skrzypcowy www.sa-cd.net/showtitle/15
    • dhikr Re: Rok Szostakowicza 23.03.06, 00:02
      Dorzucam moje ulubione:

      Kwartet No 3 na 2 skrzypiec, altowke i wiolonczele F dur op. 73
      Kwartet No 8 na 2 skrzypiec, altowke i wiolonczele C moll op. 110

      (Kwartet Borodina, Melodia 1983)


      Kwintet na fortepian, 2 skrzypiec, altowke i wiolonczele G moll op. 67

      (S. Richter + Kwartet Borodina, Melodia 1985)

      Graja fantastycznie !!!
      • pershuasion Re: Rok Szostakowicza 27.03.06, 14:02
        dhikr napisał:
        > Kwintet na fortepian, 2 skrzypiec, altowke i wiolonczele G moll op. 67
        >
        > (S. Richter + Kwartet Borodina, Melodia 1985)
        >
        > Graja fantastycznie !!!

        i są fantastycznie nagrani przez realizatorów dzwięku smile
    • andrzejmakal Re: Rok Szostakowicza 05.04.06, 23:50
      Nikt nie pisze o Sonacie na altówkę. Przekornie spytam: kto lepszy: Kashkashian
      czy Bashmet???
      • przemkowa.b Re: Rok Szostakowicza 05.04.06, 23:55
        Bashmet rulezsmile
      • apfelbaum Re: Rok Szostakowicza 06.04.06, 19:15
        Trudno się nie zgodzić z przemkową, wyjaśnię, dlaczego: z tego samego powodu
        dlaczego wolę interpretację Baszmeta niż K.Kaszkaszian w Koncercie altówkowym
        ASchnittke.
        Bo słuchając Baszmeta słucham utworu, a Kaszkaszian - kiedy znów nie wejdzie na
        dźwięk. Nie interesuje mnie artysta prezentujęcy opór materii w postaci
        trudnych wysokości. Nie wiem czy J. Baszmet lepiej słyszy, ale nie wątpię że
        lepiej gra, tyle.
        apfe
        • apfelbaum Re: Rok Szostakowicza 11.05.06, 21:06
          A jutro, to jest 12 maja 2006 przypada 80 rocznica debiutu DSCH, tak tak -
          wtedy po raz pierwszy zabrzmiała Jego I Symfonia...
          A za chwilę 100 lat, odkąd się urodził.
          Właśnie słucham II Koncertu wiolonczelowego, genialne.
          a

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka