Dodaj do ulubionych

De gustibus

07.08.10, 21:15
O gustach się nie dyskutuje, podobno. Ale ja mogę napisać o swoich i ew. też
dyskutować.

Ponieważ są bardzo rozległe i wielo-kierunkowe. Jeśli chodzi o muzykę, to
podoba mi się b. wiele rodzajów, które wydają się nie do pogodzenia, są tak
różne, że wydaje się niemożliwym by można było lubić i jedno i drugie. Ciekaw
jestem waszych gustów: czy też są takie eklektyczne czy może właśnie
jednoznacznie ukierunkowane, z pewną hierarchią ważności i wartości?
Obserwuj wątek
    • lotam Re: De gustibus 08.08.10, 11:32
      Kiedyś słuchało się prawie wszystkiego. Ale było to trzydzieści kilka lat
      temu. Potem był okres wymian z kolekcjonerami z Polski i zagranicy,
      przynależności do przeróżnych for dyskusyjnych, itp. itd. Stare czasy.

      Od lat kilkunastu zbieram jedynie nagrania mojej wielkiej piątki:

      Black Sabbath (do roku 1978)
      Jethro Tull (do roku 1976)
      Led Zeppelin
      Mahavishnu Orchestra (do roku 1975)
      Ten Years After (jedynie z Alvinem Lee)

      Przez te lata nazbierało się od stu kilkudziesięciu do kilkuset płyt
      każdego z tych zespołów. Obiecuję sobie zawsze, że kiedyś przesłucham to
      wszystko jeszcze raz, od początku do końca smile A jest czego słuchać!
      • ilnyckyj Re: De gustibus 09.08.10, 13:44
        To kwestia gustu i wrażliwości na muzykę. Mnie też podoba się wiele rodzajów -
        od Bacha do Radiohead. Ważne, żeby nie było tandetne i chamsko-kiczowate (choć i
        kicz czasami kupuję), a dotyczy to ok 70% produkcji w tej branży (szczególnie
        teraz, ale też w latach 70-tych,II poł. lat 60-tych była stosunkowo najlepsza).
          • pomer_anya Re: De gustibus 11.08.10, 11:52
            Z mojej szafki ulubieńcy to:
            Bob Dylan, The Carpenters ("Close to you -" uwielbiam i mogę słuchać 1000
            razy!), Simon&Garfunkel, Donovan, Mamas & Papas, Procol Harum, Chicago (Transit
            Authority).
            Hardroki, Hevymetale raczej mi nie leżą... wink
        • ilnyckyj Re: De gustibus 15.08.10, 19:33
          Ja słucham wszystkiego co lubię, a więc:
          - wszystkie rodzaje rocka, w tym british invasion (łącznie nawet z The
          Tremeloes, Marmalade, LOve Affair. Dave Dee Dozy, Beaky Mick & Tich itp.),
          progressive i hard rock;
          - psychodelic (np. Jefferson Airplane, The Byrds, Beach Boys,itp.)
          - soft-folk-rock (Simon& Garfunkel. Dylan, Peter Paul & Mary, Crosby, Stills
          Young & Nash)

          Rozmaite odmiany "czarnej" Muzy z r'n'b i Rayem Charlesem na czele, ale też
          funk, soul.

          Jutro dc. tej litanijki. smile Il
          • basilisque Re: De gustibus 20.09.10, 21:58
            ilnyckyj napisał:

            >
            > Rozmaite odmiany "czarnej" Muzy z r'n'b i Rayem Charlesem na czele, ale też
            > funk, soul.
            >
            > Jutro dc. tej litanijki. smile Il

            Już miesiąc się obrócił i dc. brak! smile
    • lotam Re: De gustibus 10.08.10, 19:15
      Jaki ty Kolego możesz mieć gust, skoro w innym wątku przyznajesz, że
      nie miałeś dotąd pojęcia na przykład o twórczości grupy Rare Earth?
      I zakładasz wątek między innymi o muzyce lat 70-tych? O czym chcesz
      tutaj pisać?
      O Steamhammer, Can, Atomic Rooster czy Trapeze słyszałeś?
      Które płyty i utwory tych wykonawców cenisz sobie najwyżej?
      • billy.the.kid Re: De gustibus 11.08.10, 15:50
        patrzta no-nie słyszałem o zadnej z tych wymienionych przez ciebie grupek. a ty
        chiba chcesz mi naskrobać ze JAKI TY MASZ GUST itp.

        stary nie to ładne co ładne-ładne jest to co sie komu podoba.
        • basilisque Re: De gustibus 11.08.10, 17:38
          Przede wszystkim, kolego Lotam: nigdzie nie napisałem, że nie słyszałem o Rare
          Earth. Napisałem, że nie mam ich płyty, a to nie to samo.

          Atomic Rooster znam b. dobrze, pierwsze trzy płyty rewelacyjne (o ile sobie
          przypominam w pierwszym LP grał w składzie na perkusji Carl Palmer, potem w
          Emerson Lake Palmer) . Can też - bo to kultowa grupa Krautrocka, nie przepadam,
          ale przyznaję, że interesująca. Trapeze znam słabiej. Dawno temu słyszałem
          Meduse i to na pewno dobry poziom, chociaz chłopcy się nie przebili. Steamhammer
          - nie znam, słyszałem tylko, że niezła grupa blues-rockowa.

          Nie zamierzam na razie Ciebie odpytywać kogo Ty znasz. Jak powiedziałem: o
          gustach można opowiadać, rozmawiać i - nawet - dyskutować. Natomiast nie można
          nikomu niczego narzucać. I z góry zakładać, że "ja wiem lepiej"!
    • krol-czy-krolik Kate Bush 23.08.10, 15:33
      Może przesadziłem z tymi 10%. Bo przypomniały mi się różne płyty Bitelsów, ale
      na czele stawiam "Sympathy for the devil" stonsów, no i ostatnio polubiłem Kate
      Bush, bo przypomina mi moją (jaka tam ona moja? ale co - pomarzyć można smile
      )Florence z Maszyną.
      • krol-czy-krolik Re: De gustibus 20.11.10, 11:20
        w.ell napisała:

        > A czy Middle of the Road - jest objęte tą hierarchią ważności. MOze jest
        > poniżej???
        Droga Well!

        Nie jest poniżej ani powyżej. Jest jak sama nazwa wskazuje: w samym środeczku!
        • basilisque Re: De gustibus 20.05.11, 23:27
          Łatwiej by mi było wymienić czego nie lubię niż co lubię.
          Najbardziej jestem "bezkrytyczny" jeśli chodzi o "czarną muzę". Podoba mi się wszystko: od gospel, bluesa, r'n'b, do nawet Tamla Motown - chyba w całości.
          Jedyny co mi z murzyńskich idoli nie pasuje zdecydowanie to Barry White, z tymswoim tandetnym machizmem. Ale generalnie - czarna rasa rządzi!
    • sexilola_automatic Re: De gustibus 14.10.11, 10:46
      Popieram zdanie Bazylego.
      Ja mam drajwa na punkcie jazzu i fusion i to najbardziej lubię, ale nie lubię ograniczeń. W popie nie lubię sztampy i umca-umca. Nie znoszę różnych euro-disco (z italo, polo, germano i russo - na czele).
      Bardzo mi się podobała taka wypowiedź, a właściwie monolog jednego z moich ulubieńcow: Pata Metheny. Zapytany jaki utwór chciałby zabrać ze sobą na bezludną wyspę powiedział, że gdyby to był jeden utwór, czy muzyka jednego rodzaju - to wolałby w ogóle nic nie zabierać i niczego nie słuchać. Tylko rozmaitość i wybór daje mu satysfakcję!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka