Dodaj do ulubionych

Jak zaczęła się wasza przygoda z jazzem.?

17.03.06, 22:53
Mam 17 lat, większość osób w moim wieku słucha tzw. techniawy, dla mnie to
prosta muzyka przeznaczona dla mass. Dzięki jazzowi można wyrwac się z
realnego świata i poczuć się sięszczęśliwym. Moją przygodę zaczęłem około
półtora roku temu, spodobały mi się elementy jazzu w muzyce funkowej (np.US3),
opierając się o to zatopiłem się głębiej w dźwięku saksofonu. Z czasem Ray
Charles stał się dla mnie przykładem dobrej muzyki. Dzięki temu forum
poszerzyłem swoje horyzonty. Obecnie słucham acid jazzu, modern jazzu, funku
oraz soulu. Przez ostatnie kilka dni nie moge oderwać się od słuchawek
(M.Parker oraz A.Franklin)

Pozdrawiam wszystkich forumowiczów i zapraszam do postu.
Obserwuj wątek
    • libl Re: Jak zaczęła się wasza przygoda z jazzem.? 18.03.06, 00:28
      Moje do jazzu dochodzenie było troche pokrętne. Przeczytaj:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10967&w=14680081&a=34306583
      I powoli uświadamiam sobie, że tak maniakalnie tej muzyki słucham od momentu
      poznania forum. Czyli to Wasza wina smile
      • jasiek_natolin Re: Jak zaczęła się wasza przygoda z jazzem.? 18.03.06, 10:51
        No,ja w twoim wieku to słuchałem Róż Europy,Kobranocki,Hey'a,Golden
        Life,Nirvany...
        Od momentu,w którym zacząłem słuchać jazzu,dzieliły mnie wtedy lata
        świetlne,nawet nie jestem pewien,czy wiedziałem wtedy,kim jest Miles Davis.
        • ewce1 Re: Jak zaczęła się wasza przygoda z jazzem.? 18.03.06, 11:17
          Moja przygoda z jazzem zaczęła się, podobnie jak u Ciebie, w wieku ok 17 lat. Po etapie fascynacji rockowymi gigantami jak Genesis, Pink Floyd, King Crimson, a także Led Zeppelin i Hendrix, natknęłam się na funkowe granie takie jak Parliament, Oregon, Larry Corryell, itp. Potem był Oblivion Express Briana Augera (ich płyta LIVE to największa moja fascynacja z tamtych czasów ). Ale pewnego razu usłyszałam Kind of Blue, i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Dziś słucham jazzu i jego pochodnych, muzyki z elementami etnicznymi, a najbardziej 'kreci' mnie Afryka. Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.
          P.S. To forum uzależnia smile))
        • palola3 moja jazzowa przygódka 19.03.06, 16:39
          moja przygoda z Jazzem zaczęła się od Trójkismile na Trójce czasem jazz leci.
          Zaczęłam się tym bardziej interesować i brnę w to dalejsmile Zdradziłam Trójkę,
          już nie wiem o co chodzi moim kolezankom jak wymieniają nazwy jakiś "sławnych"
          zespołów. Mam swój świat i to mnie cieszy big_grin.
          mam 14 lat
          • jan.kran Re: moja jazzowa przygódka 20.03.06, 01:53
            palola3 napisała:

            > moja przygoda z Jazzem zaczęła się od Trójkismile na Trójce czasem jazz leci.
            > Zaczęłam się tym bardziej interesować i brnę w to dalejsmile Zdradziłam Trójkę,
            > już nie wiem o co chodzi moim kolezankom jak wymieniają nazwy
            jakiś "sławnych"
            > zespołów. Mam swój świat i to mnie cieszy big_grin.
            > mam 14 lat


            Witaj Palola smile
            Byam w Twoim wieku jak zainteresowalam sie jazzem i podobnie jak Ty sluchalam
            Trojki.
            Potem zaczely sie koncerty jazzowe , sluchnie plyt i pasja ktora przetrwal
            ponad trzydziesci latsmile
            Kran
          • fnoll Re: moja jazzowa przygódka 05.05.06, 16:15
            palola3 napisała:

            > Mam swój świat i to mnie cieszy big_grin.

            i tak trzymać! smile
      • jan.kran Re: Jak zaczęła się wasza przygoda z jazzem.? 18.03.06, 17:44
        libl napisał:

        > Moje do jazzu dochodzenie było troche pokrętne. Przeczytaj:
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10967&w=14680081&a=34306583
        > I powoli uświadamiam sobie, że tak maniakalnie tej muzyki słucham od momentu
        > poznania forum. Czyli to Wasza wina smile


        -------> Zasługa , kochany , zasługa wink)))
        Kran
        • libl Re: Jak zaczęła się wasza przygoda z jazzem.? 18.03.06, 18:00
          jan.kran napisała:

          > -------> Zasługa , kochany , zasługa wink)))
          > Kran

          Niech będzie zasługa, ale ze względu na pewną słuchania jazzu maniakalność
          proszę, by choć część odpowiedzielności wzięliście na siebie smile))))
          (co za składnia; gdzie ja się uczyłem?)
          • jazzfoxy Re: Jak zaczęła się wasza przygoda z jazzem.? 19.03.06, 11:19
            U mnie tez podobnie. Przeszlam chyba wszystkie fazy zauroczenia rozna muzyka,
            aby wreszcie znalezc prawdziwa milosc, czyli jazzsmile Od blusa i rocka, Hendrixa,
            Zappy, King Crimson, to juz niedaleka droga do jazzu, ktory zaczelam powolutku
            poznawac kilkanascie lat temu. Pierwsza plyta jazzowa byla "In A Silent Way"
            i fascynacja Davisem.
            Jeszcze niedawno sadzilam, ze troche znam te muze, poki tu nie trafilamsmile
            Dzieki Wam ciagle poznaje prawdziwy jazz i widze, ze jeszcze mam wiele do
            poznania i bardzo, bardzo mnie to cieszy.
            • libl Re: Jak zaczęła się wasza przygoda z jazzem.? 19.03.06, 11:54
              jazzfoxy napisała:

              > Jeszcze niedawno sadzilam, ze troche znam te muze, poki tu nie trafilamsmile
              > Dzieki Wam ciagle poznaje prawdziwy jazz i widze, ze jeszcze mam wiele do
              > poznania i bardzo, bardzo mnie to cieszy.

              Podpisuję się wszystkimi czterema łapkami (mimo braku chwytności tychże).
              • pjetrek29 Re: Jak zaczęła się wasza przygoda z jazzem.? 19.03.06, 20:42
                moje słuchanie jazzu zaczęło się od osjanu i w ogóle nie wiedziałem że to jest
                jazz. ponieważ słuchałem rocka, więc w pewnym momencie pojawiło się
                zainteresowanie zespołami grającymi na pograniczu stylistyki jazzowej i
                rockowej: young power, tie breakiem, walk away. w sumie do tej pory najbardziej
                kręcą mnie właśnie klimaty na pograniczu estetyki rockowej, jazzowej i
                etnicznej, np. poznane dzięki temu forum hasidic new wave.
                pozdrawiam
                pjetrek
    • masaladosa Re: Jak zaczęła się wasza przygoda z jazzem.? 19.03.06, 22:00
      w wieku 17 lat uwazazalem ze jedyna muzyka warta mojego ucha jest hard rock i
      heavy metal a w zasadzie jedynie thrash metal-cokolwiek co chocby z daleka
      zalatywalo uzyciem instrumentow klawiszowych-z potwierdzajacym regule wyjatkiem
      w postaci deep purple-bylo wowczas dla mnie nic nie znaczaca chala-jazz jak i
      muzyka powazna byly zas abstrakcyjna dosc rozrywka dla starych-liczyly sie tylko
      dwie centralki dwie gitary bas i wokal-potem byl hardcore i troche
      elektronicznych fascynacji a potem uslyszalem 'ascenseur pour l'echafaud' davisa
      i odpadlem-i choc nie od razu zaczalem wgryzac sie w jazz to juz wiedzialem ze
      wkrotce musi to nastapic-moje pierwsze muzyczne zauroczenie metalem nauczylo
      mnie jednak doceniac kunszt instrumentalistow-a byli wsrod nich autentyczni
      mistrzowie gitary perkusji i basu no i sola rowniez odgrywaja w tym gatunku
      muzycznym nieposlednia role
      jazzu jako muzyki z wyboru slucham jednak dopiero od 4 lat i to m in dzieki temu
      forum wiem ile jeszcze przede mna do odkrycia co napawa mnie ogromna dzika wrecz
      radoscia bo nie ma to jak eksplorowac cos co daje tyle przyjemnosci i
      satysfakcjismilesmilesmile
      pozdrawiam

      mdosa
    • pseudopolitolog Re: Jak zaczęła się wasza przygoda z jazzem.? 20.03.06, 19:29
      Przez The Roots, US3, The Cinematic Orchestra oraz [tutaj może Was zdziwię]
      prze darmowa płytę Michała Urbaniaka dołączoną do Gazety
      Wyborczej, "zasłuchiwałem" przez długi czas w rapie, a właśnie tamta produkcja
      mnie bardzo urzekła i poszerzyła horyzonty...
      • widmooo1 Re: Jak zaczęła się wasza przygoda z jazzem.? 20.03.06, 21:24
        Ja cały czas słucham US3, the Roots i De La Soul. wink
        • pseudopolitolog Re: Jak zaczęła się wasza przygoda z jazzem.? 20.03.06, 23:32
          No ja w sumie też nie przestaję, jak juz wiele razy bylo to wspominane wpływy
          jazzu sa widoczne w każdym stylu muzycznym.
    • borowka.dg Re: Jak zaczęła się wasza przygoda z jazzem.? 04.05.06, 22:07
      ja slucham jazzu tak naprawde od kilku miesiecy, mam 18 lat i z tego, co widze
      na tutaj na forum, jestem na poziomie przedpoczatkujacym winkz tzw. rowiesnikami
      jak juz wspomniales wymienic pogladow na ten temat sie nie da, ale staram sie
      poszerzac znajomosc wykonawcow dzieki Waszym postom. a wracajac do Twojego
      pytania - raz kumpela zacignela mnie do Jazz Club Hipnoza w Katowicach,
      wlasciwie z zmiarem wypicia dobrego grzanca winnego z pomarancza (taka drobna,
      ale zasluzona reklama, zapewne wbrew regulaminowi wink ), a nie posluchania
      muzyki. no i od wizyty w Hipnozie sie zaczelo, chociaz juz wczesniej zdazalo mi
      sie sluchac audycji jazzowych w Trojce badz w Radiu Katowice. mam nadzieje, ze
      dalej bede poszerzac swoje horyzonty, chociaz pewnie to latwe nie bedzie, gdyz
      wydaje mi sie, ze jazzu zupelnie bez przerwy sluchac sie nie da (u mnei nadal
      przewaza rock, metal, troche soundtrachow i in.) pozdrawiam serdecznie. w
      szczegolnosci szanowna mlodziezy ktora postanowila zamakowac w troche innej niz
      standardowa muzyce smile
      • tempe Re: Jak zaczęła się wasza przygoda z jazzem.? 04.05.06, 23:41
        a ja nie wiem
        zawsze ten jazz gdzieś był
        tata mieli kasetę z Louisem Armstrongiem - Hello Dolly
        lubiłem audycje pani Jurkowskiej ale w tym samym czasie przedstawiono w RIII
        dyskografię Davisa - ESP? bueee, kakofonia
        a potem pojedyncze płyty: standarty przez Jarreta z Peacockiem i deJohnettem
        bardzo dokładnie odsłuchany koncert Davisa na Jamboree w 1988 - tu zapadka
        przeskoczyła
        wydana na LP w Polsce kompilacja Niny Simone
        gdzieś w knajpie usłyszany Archie Shepp
        potem Bitches Brew - najpiękniejsza płyta
        gdyby nie powyższe nie wybrałbym sie na trio Jarreta w amfiteatrze w Weronie -
        najpiękniejszy koncert

        teraz czytam to co tu piszecie
        ale nie mam tyle miejsca na dysku ani czasu na odsłuchanie
        pozdrawiam serdecznie
    • lan.kwai.fong Re: Jak zaczęła się wasza przygoda z jazzem.? 05.05.06, 02:16
      przyszła i kolej na mnie...

      jak to było??? kurcze, to już jakieś dwadzieścia-parę lat temu... co było
      pierwsze, reggae, czy jazz???

      zza kotar niepamięci wyłania mi się jedynie jakiś Gerry Mulligan (Ballads), Pat
      Metheny (Group - 1977) i Coltrane (Ballads), jakoś chyba tak było... Potem
      wizyty w Akwarium, Namysłowski z płyt u cioci, Melomani, Sadowski z opowieści
      ojca, ale ciągle mi się to wszystko miesza chronologicznie - wtedy to było
      granie i słuchanie reggae, a wcześniej Pink Floyd, King Crimson, Led Zeppelin i
      Rolling Stones. Jak przyszła szkoła muzyczna, to także klasyka i ulubiony
      Schubert, Vivaldi i Górecki. Chyba tak było... ale pewny nie jestem.

      Pierwsza kupiona płyta jazzowa to chyba Ballady Coltrane'a, Pat Metheny Group i
      Kind of Blue. Moim muzycznym przewodnikiem był niejaki Jacek z wypożyczalni w
      "grzybkach" koło ronda na Wiatracznej.

      A potem to już poszło szybko...

      LKF
      • jazzfoxy Re: Jak zaczęła się wasza przygoda z jazzem.? 05.05.06, 14:22
        lan.kwai.fong napisał:

        > przyszła i kolej na mnie...
        >
        > jak to było??? kurcze, to już jakieś dwadzieścia-parę lat temu... co było
        > pierwsze, reggae, czy jazz???
        >
        > zza kotar niepamięci wyłania mi się jedynie jakiś Gerry Mulligan (Ballads),
        Pat
        > Metheny (Group - 1977) i Coltrane (Ballads), jakoś chyba tak było... Potem
        > wizyty w Akwarium, Namysłowski z płyt u cioci, Melomani, Sadowski z opowieści
        > ojca, ale ciągle mi się to wszystko miesza chronologicznie - wtedy to było
        > granie i słuchanie reggae, a wcześniej Pink Floyd, King Crimson, Led Zeppelin
        i
        > Rolling Stones. Jak przyszła szkoła muzyczna, to także klasyka i ulubiony
        > Schubert, Vivaldi i Górecki. Chyba tak było... ale pewny nie jestem.
        >
        > Pierwsza kupiona płyta jazzowa to chyba Ballady Coltrane'a, Pat Metheny Group
        i
        > Kind of Blue. Moim muzycznym przewodnikiem był niejaki Jacek z wypożyczalni w
        > "grzybkach" koło ronda na Wiatracznej.

        To byla wypozyczalnia plyt, bo kiedys takie byly, choc chyba krotko?
        Czasem mozna bylo w nich spotkac prawdziwych znawcow muzyki, a do Akwarium
        tez chodzilamsmile
        To moze jeszcze tu sie wpiszesz?
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10967&w=14680081&v=2&s=0
        • lan.kwai.fong Re: Jak zaczęła się wasza przygoda z jazzem.? 05.05.06, 18:34
          > To byla wypozyczalnia plyt, bo kiedys takie byly, choc chyba krotko?

          Była. Podobnie jak na Tamce (Pacific), na Nowym Świecie (na piętrze) i na Solcu
          (50). Trwały całkiem długo, chyba co najmniej 2 lata. Niektórzy zbili na tym
          niezly majątek.

          > Czasem mozna bylo w nich spotkac prawdziwych znawcow muzyki,

          Vide mój muzyczny guru Jacek z "grzybków" - brałem 2 płyty z własnego wyboru i
          dostawałem 8 rekomendacji... Wtedy nie było internetu i była to najlepsza
          edukacja muzyczna na świecie.

          > a do Akwarium tez chodzilamsmile

          Ja nawet tam zdążyłem zagrać.

          > To moze jeszcze tu sie wpiszesz?
          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10967&w=14680081&v=2&s=0

          Już zrobione.

          LKF
          • jazzfoxy Re: Jak zaczęła się wasza przygoda z jazzem.? 05.05.06, 18:51
            > > a do Akwarium tez chodzilamsmile
            >
            > Ja nawet tam zdążyłem zagrać.
            Moze mialam okazje Cie posluchac? Na jakim instrumencie grasz?
            ps.grzybki tez znamsmile
            • lan.kwai.fong Akwarium i "Grzybki" 06.05.06, 00:47
              grupa: Transmisja, stanowisko: elektronika (sampler, efekty, loopy), razem z
              nami wystąpił Słoma ze swoją Rodziną... było to chyba około 1997 roku... lato
              chyba, bo ciepło było, ogródek działał na chodniku przed klubem (plastikowy) wink

              A Jacka z "grzybków" pamiętasz? Ciekawe co się z nim teraz dzieje...

              LKF

              p.s. "ja jestem chłopak z Grochowa, chłopak z Kępy" - właśnie przygotowuję
              "revival" tamtejszej sceny muzycznej (festiwal kultury saskokępsko-grochowskiej)
              - obchodzimy w tym roku 20-lecie powołania pierwszego składu, choć to nie był
              wtedy jazz (reggae, funk), ale muzyka zawsze była szczera i świadoma mentalnie.

              Więcej szczegółów i aktualności zamieszczam na forum Saskiej Kępy:
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23243&t=1141312085985
              • jazzfoxy Re: Akwarium i "Grzybki" 06.05.06, 10:36
                przez chwile mieszkalam w tamtych okolicach, dawno temu, Jacka nie znam.
                Slome pamietam, ale nie z Akwarium, chyba z Łazienek.
                Info o festiwalu brzmi ciekawie.
            • lan.kwai.fong instrumentarium... 06.05.06, 00:49
              gram na gitarach (4 i 6 strun...), sax alt i wszelakich klawiszach... ostatnio
              prawie wyłącznie tych w układzie QWERTY... wink

              LKF
    • fnoll Re: Jak zaczęła się wasza przygoda z jazzem.? 05.05.06, 16:14
      hm... to było "what a wonderful world" armstronga, które przykuło moje ucho
      gdzieś pod koniec ówczesnej podstawówki, po dezerterze, sex pistols, the cure,
      jimim hendrixie i pink floyd kupiłem sobie składankę tego wielkiego kronopio smile

      myślę, że frank zappa też miał wpływ na moje wczesne zainteresowanie jazzem, no
      i wspomniany jimi hendrix z pewnością oraz płyta "ummagumma" PF

      potem to już szło jak po nitce do kłębka, czyli po jednej legendzie jazzu
      trafiała się następna - miles davis, keith jarrett, jan garbarek...
      zesłuchiwałem ich do cna

      polubiłem jazz w sumie głównie dlatego, że nie pozostawiał w głowie jakiejś
      namolnie wracającej, prostej melodii, dawał więcej swobody, słuchając go czułem
      się taki... bardziej wolny? kolejne połączenia dźwięków zaskakiwały i wciągały,
      każda płyta była rodzajem przygody, emocje transmitowane przez muzyków miały
      formę o wiele czystszą niż w innych gatunkach - ale inne również mnie pociągały
      i pociągają, nigdy nie przestawiłem się na sam jazz, lubię się czasem zniewolić
      czymś chwytliwym i prostym smile albo powędrować w rejony bardziej toporne, lub
      pozbawione naturalnego rytmu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka