Nie umiem pisac recenzji, wiec tylko cos od siebie.
Cudowny glos i osobowosc. Sala kongresowa wypelniona po brzegi!
Zespol skromny, tylko dwie gitary, ale Dianne moglaby i sama spiewac,
chwilami spiewala bez mikrofonu, choc gitarzysci naprawde swietni:
Russell Malone i Romero Lubambo z Brazylii.
Dianne nawiazala swietny kontakt z publika, wlasciwie caly czas cos
opowiadala, pelna humoru i dowcipu. Chyba byla pod wrazeniem i publicznosci
i naszego miasta i golabkow na obiad

Z najnowszej plyty niewiele zaspiewala, za to bylo kilka swietnych
standardow: Solitude, Mista, You've Got A Friend
i na bis Love For Sale.
Koncert subtelny, klimatyczny i cieply. Mialam wrazenie, wychodzac z
koncertu, ze wszystkim sie udzielil ten dobry nastroj.
Ja czekam na powrot Dianne, tym razem z orkiestra.
ps. najnowsza plyta Russella Malone'a "Playground" jest obecnie plyta
tygodnia w jazz radiu.