Bardzo smuci mnie fakt kurczowego trzymania się wątku, braku chęci
przyswajania czegoś nowego i desperacyjna obrona jaka panuje u rockmanów(i
nie tylko) w stosunku do hip-hopu. Generalnie wyrażają oni głośno swoje
opinie na temat którego nie rozumieją i który poznali jedynie
powierzchownie. Śmieszy mnie to bo gdy w prasie i mediach DOBRY hip-hop jest
chwalony, w dyskusji np. w "Rowerze Błażeja" głupi ryjce siedzący ciągle w
domu i wydaje mi się ludzie których poznanie życia wiąże się jedynie z
kręgiem rodzinnym i paru koleżanek/kolegów. Ja nie wypowiadam się ani na
temat rocka, ani na temat metalu. Nie siedzę w tym więc nic nie mówie.
Przecież przeczytajcie sobie recenzje Roberta Leszczyńskiego - wy, dumni z
Jarocina zachowujecie się tak, jak w Europie Zachodniej 40-latki. U nich w
tym to wieku następuje stagnacja obyczajowo-kulturowa. U nas jakieś 10 lat
wcześniej a ci młodzi metale którzy fach odziedziczyli po starszym bracie w
ogóle nie chcą przyjąć do wiadomości istnienia i powodzenia formacji
myślowej jaką jest hip-hop. Wierzcie mi - to nie gra tępaków(choć i takie
przypadki, i nie jest ich mało z polskim hip-hopie występują). Jest zły hip-
hop i dobry, pewnie dobry metal i zły. Nie każe nikomy by ten nagle zaczął
mówić że hip-hop jest fajny, lecz proszę o rzecz o wiele istotniejszą:
SZACUNEK bo jego brakiem sami kopiecie sobie grób waszej kultury. Pozdro dla
tych, którzy nie dopasowują się do trendów i kultury - nie chcę by każdy był
hip-hopowcem bo za dużo jest pozerstwa i to oni najbardziej eksponują swą
hip-hopowość podczas gdy w kręgach hh to piony. Pokój i wielkie YO(albo
cześć jak kto woli

))