Gość: Michael Baldwin
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
10.01.03, 10:25
Jestem załamany po obejrzeniu teledysków na Eurowizję.
ZNOWU WYJEDZIEMY Z JEDNYM Z OSTATNICH MIEJSC.
Polscy artyści nadal nie rozumieją, że Eurowizja to nie Opole.
W Europie piosenka festiwalowa to nie może być piosenka, która ma zmęczyć,
a tak jest z wieloma propozycjami (np. Wilki i Zdobywcy...).
Mam wrażenie, że polscy artyści,
którzy w tym roku chcą pojechać na ESC 2003,
nie za bardzo wiedzą, czym w ogóle jest ten konkurs.
Jeżeli od razu zakłada się, że Eurowizja to szmira i nie trzeba
się przykładać, to najlepiej od razu zostać w Polsce.
Przewiduję - z żalem - znowu ogromną porażkę...
a jako socjolog z wykształcenia i wieloletni fan Eurowizji
z zamiłowania, pozwalam sobie stwierdzić, że Polska nigdy nie była w
tak dobrej sytuacji jesli chodzi o szansę na wygranie tego konkursu:
-) wylosolowaliśmy bardzo dobre 20. miejsce
-) występujemy tuż przed gospodarzem, a na tego zawsze zwraca się
uwagę
-) za nami wystąpią kraje, które do potęg eurowizyjnych nie należą
(np. Rumunia, Belgia, Słowenia)
-) konkurs odbywa się prawie po sąsiedzku (zwłaszcza, że
Litwa nie będzie w tym roku reprezentowana!), a z ostatnich lat wiemy, że
to bardzo pomaga... Po Szwecji była Dania, po Estonii - Łotwa... Od pięciu lat
konkurs nie opuszcza Europy Północnej.
-) w całej Europie rozbrzmiewają echa szczytu kopenhaskiego.
O Polsce nie mówi się bardzo dużo, ale to i tak więcej od tego, co mówiło się
kiedyś.
-) Gdybyśmy wygrali Eurowizję 2003, konkurs organizowany by był
w miesiącu naszego wejścia do Unii Europejskiej.
Dlatego potrzeba nam naprawdę świetnej piosenki!!!,
a takiej wśród kandydatek niestety nie ma,
ale kogo w TVP to obchodzi...
Na tym po prostu naprawdę musi zależeć!!!