14.01.03, 19:00

Chciałem poinformować wszystkich zainteresowanych, że Nick Cave na swojej
nowej płycie (która jeszcze oczywiście nie wyszła, a której słucham od
przedwczoraj) zarówno kontynuuje linię No more shall we part, jak i wraca do
korzeni.

Nie byłbym sobą, gdybym poprzestał na tym enigmatycznym stwierdzeniu.
Pierwsze czery piosenki utwierdzają nas w przekonaniu, że mamy do czynienia z
godną następczynią NMSWP. Ale nagle, w piątej piosence, Straszny Nick
znajduje trupa w swoim łóżku (niewyjaśnione szczątki) i zaczyna się drzeć
darciem, jakiego nie słyszeliśmy od, co najmniej, Let Love In. Zresztą -
spójrzmy prawdzie w oczy. Jeśli znajduje się martwe ciała w swoich óżkach, to
czy można się nie drzeć?
Następnie znów dwie spokojne piosenki, Nick w swym lirycznym, pięknym
wcieleniu, za które wszyscy go kochamy (noo... ja przynajmniej smile) A później
bardzo radosna piosenka o skale Gibraltaru, która troszkę jakby z innej bajki
wyjęta - ale nie mówię, ze zła... Tylko coś takiego w niej jest... No nie
wiem, być może przyzwyczaiłem się do Strasznego Nicka śpiewającego o
rozterkach życia ludzkiego i etceterach, i stąd pitupitu o skałach nie bardzo
mi pasuje. Ale wcale nie wykluczone, że po prostu nie zrozumiałem, o czym
śpiewa (jest to jakaś hipoteza). Dziewiąta piosenka znów liryczna i znów Nick
kołysze.
I ostatnia, dziesiąta. Trwa przez minut dwanaście z hakiem i jest to
dwanaście minut hałasowania, darcia, szczękania, rozbijania i tym podobnych
harców. No, od czasu, jak znalazł martwe cało to najostrzejszy kawałek na
płycie. Zwie się "baby I'm on fire" i - zważywszy na długość kawałka - Nick
chyba do łatwopalnych nie należy. Ale za to jak pięknie się pali!

Reasumując. Jeśli NMSWP w zastraszającej większości nadawało się do tego, by
przy niej popłakać, pospać lub poczynić inne rzeczy wymagające umiarkowanego
spokoju, o tyle Nocturama przynajmniej w dwu miejscach to uniemożliwi.
Ale - cholera - jaka to jest zajebiście fajna płyta!!!

smile))

modrzew,
.y.

----------------------------------
What is home without Plumtree's Potted Meat?
Incomplete.
Obserwuj wątek
    • Gość: Andy Re: Nocturama IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 14.01.03, 19:08
      Krótko - jescze nie wyrobiłem sobie zdania o tej płycie. Jakoś mnie jeszcze nie
      przekonała. No ale do NMSWP przyzwyczjałem się dosyć długo... Ale jak na razie:
      fajna płyta, ale bez wiekszych zachwytów.
      Oczywiście mło było posłuchać coś naprawdę energicznego w wykonaniu
      Jaskiniowca. "Trup w łóżku" jest genialny. "Baby I'm on fire" też jest niezłe.
      No ale ile można być cichym i spokojnym wink
    • Gość: Jack Re: Nocturama IP: *.stansat.pl / *.gazeta.pl 14.01.03, 19:11
      ydorius...ukradłeś mi pomysł na recenzję ...

      Słucham Nocturamy od 2 tygodnii ciagle nie znajduje na niej geniuszu "No
      More..."..i jej spójności...
      Rock of Gibraltar chciało by sie przewinąc...
      Za to "Baby, I'm on Fire" choć dziwnie podobny do "Thirsty Dog " z Let Love In
      mogłby trwać dwa razy dłużej.
    • Gość: Crotalus Re: Nocturama IP: proxy / 213.17.170.* 15.01.03, 10:47
      Yyyyyy...
    • Gość: Crotalus Re: Nocturama IP: proxy / 213.17.170.* 15.01.03, 13:33
      Eeee. Kazano mi podbić ten wątek smile))
      • ydorius Re: Nocturama 15.01.03, 13:40

        dziekuje bardzo, przeszedl Pan przez test lojalnosciowy i nasi psychologowie,
        ktorych ci mamy dostatek, opracowali Panski psychopatologiczny profil. Wynika z
        niego, ze IQ oscyluje w okolicach 50, zas inne cechy osobowosciowwe wystepuja w
        zaniku. Celem otrzymania szerszych informacji moze Pan poprosic kogos, by
        przesalal maila na nasz adres, a nas chlopcy sie panem zaj... a ktos od nas sie
        do Pana odezwie. smile

        m,
        .y.

        ----------------------------------
        What is home without Plumtree's Potted Meat?
        Incomplete.
    • martolka co tak się śpieszycie 15.01.03, 13:59
      moglibyście poczekać, ludzie (ludziu na 'y' smile), chociaż do lutego z tymi
      recenzjami; większość osób pojęcia jeszcze nie ma, o czym piszecie.
      A widział kto teledysk do, bodajże (widziałam tylko kawałek) 'Bring it on'? MTV
      pokazało. Hmm, mężczyzna to powinien skomentować raczej...
      • martolka Bring it On... 17.01.03, 15:47
        ...jak właśnie usłyszałam z ust Kostrzewy, będzie grany w Trójkowym Expressie
        jako 'special' od poniedziałku przez cały tydzień (godz. 20:00).
      • Gość: Jack Re: co tak się śpieszycie IP: *.stansat.pl / *.gazeta.pl 17.01.03, 16:05
        Video do 'Bring it on'...hmmmmm... wyrażałem już moją teorie na ten temat na
        innym forum - wydaje mi sie że biorące udział w teledysku panienki z piórkiem
        w .... zostały dla obniżenia kosztów wypożyczone z video Depeche Mode "It's No
        Good" - taki barter w ramach Mute ...
        ech...dla odreagowania włączam vidoe do "Tupelo"!
        • martolka Re: co tak się śpieszycie 17.01.03, 16:13
          Gość portalu: Jack napisał(a):

          > Video do 'Bring it on'...hmmmmm... wyrażałem już moją teorie na ten temat na
          > innym forum - wydaje mi sie że biorące udział w teledysku panienki z
          piórkiem
          > w .... zostały dla obniżenia kosztów wypożyczone z video Depeche Mode "It's
          No
          > Good" - taki barter w ramach Mute ...

          A ja czytałam gdzieś, że Cave ironizuje sobie i dlatego taki pseudo rapowski
          klip, trochę też zalatujący K. Minogue (czy jak to tam się pisze), albo że
          Cave, wiedząc jak pop-owo brzmi ten kawałek, starał się to zatuszować do
          przesady podkreślając w teledysku.

        • Gość: good son Re: co tak się śpieszycie IP: *.jaist.ac.jp 20.01.03, 07:27

          > ech...dla odreagowania włączam vidoe do "Tupelo"!

          Może dla odreagowania włączysz sobie "Teksańską masakrę piłą mechaniczną"
          albo "Rambo"? Ludzie, zdumiewa mnie Wasze poczucie humoru. Jeżeli ktoś musi
          CZYTAĆ, że Cave podobno sobie w tym teledysku ironizuje... Proszę mi wskazać
          choć jedno jego video (przynajmniej z ostatnich kilkunastu lat) zrobione
          śmiertelnie serio.
          • Gość: Jack Re: co tak się śpieszycie IP: *.stansat.pl / *.gazeta.pl 20.01.03, 07:57
            Gość portalu: good son napisał(a):

            >
            > > ech...dla odreagowania włączam vidoe do "Tupelo"!
            >
            > Może dla odreagowania włączysz sobie "Teksańską masakrę piłą mechaniczną"
            > albo "Rambo"? Ludzie, zdumiewa mnie Wasze poczucie humoru. Jeżeli ktoś musi
            > CZYTAĆ, że Cave podobno sobie w tym teledysku ironizuje... Proszę mi wskazać
            > choć jedno jego video (przynajmniej z ostatnich kilkunastu lat) zrobione
            > śmiertelnie serio.


            Jeżeli cytujesz to co napisałem i odnosisz się do tego to racz przeczytac mój
            post - czytania ze zrozumieniem w teście dla 9 -latków byś nie zaliczył...
            Nigdzie nie wspomiałem że w teledysku brakuje ironii czy sarkazmu...wogóle o
            tym nie pisałem.
            Napisałem jedynie o panienkach...
            Estetyka w Tupelo zdecydowanie jest mi bliższa, niezależnie od ilości sarkazmu
            w jednym czy w drugim.
            Rozumiem że jako dobry syn musisz akceptować wszystko co związane z Nickiem -
            ja nie muszę ...
            • Gość: good son Re: co tak się śpieszycie IP: proxy / *.jaist.ac.jp 20.01.03, 13:09

              > czytania ze zrozumieniem w teście dla 9 -latków byś nie zaliczył...

              Przyjacielu, radze z dobrego serca - panuj nad emocjami przy odpisywaniu. I
              zrelaksuj sie troche.

              • Gość: Jack Re: co tak się śpieszycie IP: *.stansat.pl / *.gazeta.pl 20.01.03, 15:26
                Gość portalu: good son napisał(a):

                >
                > > czytania ze zrozumieniem w teście dla 9 -latków byś nie zaliczył...
                >
                > Przyjacielu, radze z dobrego serca - panuj nad emocjami przy odpisywaniu. I
                > zrelaksuj sie troche.
                >

                Natomiast ja Tobie przy odpisywaniu radzę dwukrotnie czytać tekst do którego
                się odnosisz...
                Nazywasz mnie przyjacielem a nieco wyżej radzisz oglądać "Rambo" - masz takie
                rady dla wszystkich przyjaciół?
          • martolka Re: co tak się śpieszycie 20.01.03, 10:29
            Gość portalu: good son napisał(a):

            > Jeżeli ktoś musi
            > CZYTAĆ, że Cave podobno sobie w tym teledysku ironizuje...

            Ja musiałam (to jest, nie musiałam, ale przeczytałam tak czy siak), ponieważ
            klipu nie widziałam w całości i trudno mi cokolwiek tu oceniać.
            • Gość: good son Re: co tak się śpieszycie IP: proxy / *.jaist.ac.jp 20.01.03, 12:57
              Ja tez jeszcze nie widzialem w calosci (bardzo czekam na najblizsza okazje,
              podobno framenty teledyskow do Bring It On i Babe, I'm On Fire puszczali w
              wywiadzie dla norweskiej telewizji, ktory ciagle probuje obejrzec), ale te
              poltorej minuty mi wystarczylo. Rzadko kiedy jego klip robi na mnie takie
              wrazenie. Juz tylko sam bryzg oceanicznej fali przy slowach "...into the sea"
              wystarczylby, zeby zrobic z tego video dzielo sztuki. Podobnie sama niesamowita
              uroda Chrisa Baileya, ktory wygladem prawie dorownuje ludziom z Budki Suflera,
              podobnie same tylko swiatelka i dymy. Jednak w momencie, kiedy na scenie
              pojawia sie dwadziescia czekoladowych laseczek i zaczyna machac tylkami wokol
              Cave'a, ktory siedzi smiertelnie powazny w srodku... to juz jest poezja.
              • martolka Re: co tak się śpieszycie 20.01.03, 13:30
                A ja widziałam tylko parę sekund, za to czytałam (hehe) o tym wszystkim, co
                napisałeś i mogę sobie bardzo dobrze wyobrazić, o co chodzi.
                Nevertheless, będę czatować na kolejny pokaz w TV.
    • Gość: good son Re: Nocturama IP: *.jaist.ac.jp 20.01.03, 07:29
      Chciałbym zwrócić uwagę kolegi, że to nie Nick znajduje trupa w swoim łóżku,
      tylko jego żona. Cieszy mnie, że mój stary przyjaciel docenił sarkazm piosenek
      Nicka.
      • ydorius Re: Nocturama 20.01.03, 13:10

        Z radoscia obserwuje rosnacy poziom merytorycznej wypowiedzi w Twych listach,
        synu. Tym razem juz prawie na temat.

        m,
        .y.

        ----------------------------------
        What is home without Plumtree's Potted Meat?
        Incomplete.
        • Gość: good son Re: Nocturama IP: proxy / *.jaist.ac.jp 20.01.03, 14:37
          Wszystko dla Ciebie, moj Mistrzu i Panie. Skoro juz sie tak rozzuchwalilem ze
          sprostowaniami, to moze dodam jeszcze, ze:
          1) Dead Man In My Bed jest moze ostra piosenka, ale mowienie o najwiekszym
          wrzasku od czasu LLI jest pewna przesada (a szczatki, raz jeszcze powtarzam, sa
          jak nabardziej wyjasnione, to szczatki malzonka zony pana Cave'a). Gdziez
          tym "wrzaskom" do legendarnego wrzasku Blixy ze Stagger Lee, Mormon Tabernacle
          Choir z Curse of Millhaven, krzykliwego zakonczenia Sorrowful Wife czy tego co
          z pluc Nicka i widowni na koncertach potrafily wyrwac 15 Feet of Pure White
          Snow czy Oh My Lord. Zobaczymy oczywiscie, jak sie ten truposz bedzie sprawowal
          na zywo, bo do takich zastosowan zdaje sie stworzony (urodzony? zabity?). Przy
          okazji: w plotki, ze koncertow po Nocturamie nie bedzie, wierzyc oczywiscie nie
          nalezy, zrodzily sie one z glupiego dowcipu menadzera Cave'a po koncercie w
          Wiedniu.
          2) Babe, I'm On Fire nie trwa dwanascie minut, tylko prawie pietnascie. Wersja,
          ktora sobie sciagnales, jest okrojona. Polecam najzupelniej legalna na
          www.nickcaveandthebadseeds.com smile
          3) "No nie wiem, być może przyzwyczaiłem się do Strasznego Nicka śpiewającego o
          rozterkach życia ludzkiego i etceterach." Rozumiem, ze nie napisales tego na
          serio, ale mimo wszystko wyszlo Ci cos zastraszajaco podobnego do przeslawnego
          pytania Leszczynskiego, ktory zdziwil sie, ze Cave mu odpowiada jak czlowiek,
          bo po wysluchaniu jego piosenek byl swiecie przekonany, ze Cave nie ma poczucia
          humoru (swoja droga wyraznie pozadroscilem Ci nawet sztuki konstruowania zdan
          zlozonych). Coz, poczucie humoru... rzecz wzgledna... (ma sie rozumiec, te
          uwagi kieruje przede wszystkim pod adresem Leszcza, chociaz czy warto?)
          Z wyrazami szacunku,
          Good Son a.k.a. pierworodny
          • ydorius Re: Nocturama 20.01.03, 14:59

            Och, koncerty koncertami. Chodzi o studyjne nagrania smile A co do Course of
            Millheaven, to moim zdaniem truposz jest ostrzejszy - ale nie mierzylem zadnym
            przyzadem. smile

            Wiedzialem, ze cos tym ogniem w ostatniej piosence jest nie tak. Za szybko
            wygasl... Ale powiedz - czy w pozostalych 3 minutach dzieje sie cos ponad to,
            co dzieje sie w poprzedzajacych 12?

            Moja recenzja ma jedna zasadnicza wade: byla napisana na raz, z calym zacieciem
            osoby, ktora slucha i na zywo komentuje. Moze dlatego malo w tym jest liczenia
            i porownywania. Slowem, by nie konstruowac specjalnie rozbudowanych zdan: to
            raczej przezycie niz recenzja. Wybaczcie egzaltacje smile

            m,
            .y.

            P.S. A zupelnie pomijajac moje dotychczasowe zlosliwosci pod Twoim adresem,
            dobry synu: bardzo ladny tekst, dziekuje. Az sobie wlaczylem "Good Son" z tego
            wszystkiego i szipsonguje smile

            ----------------------------------
            What is home without Plumtree's Potted Meat?
            Incomplete.
            • Gość: good son Re: Nocturama IP: *.jaist.ac.jp 21.01.03, 19:30
              Truposz chyba istotnie jest ostrzejszy, o ile takie porownania maja jakikolwiek
              wymierny sens, z kolei klątwa pewnego sennego miasteczka ma więcej tzw.
              epickiego rozmachu... mnie z tym wrzaskiem chodziło tylko o tę niesamowitą
              zbieraninę indywiduów zebraną tylko po to, by wykrzykiwać LALALALALALA!
              W wersji Babe, I'm On Fire, której słuchasz, wycięty jest nie tylko koniec, ale
              także niektóre zwrotki po drodze. Najprościej porównać z tekstem, chociażby
              www.nick-cave.com/nocturama/nocturama_lyrics.shtml . Czy coś tracisz,
              możesz się przekonać na oficjalnej stronie Mute, którą wymieniłem w poprzednim
              poście, o ile tylko masz WMP. Trochę to lizanie cukierka przez szybkę, ale
              przecież obaj i tak jesteśmy grzecznymi chłopcami i kupimy płytę. Przy okazji
              Mute, żeby zbudować napięcie, ujawnia codziennie do trzeciego lutego jakieś
              nowe cymesy i raryratasy. Można m.in. już obejrzeć fragmenty wideo do Babe, I'm
              On Fire. Mnie co prawda bardziej niż otwarda błazenada śmieszy śmiertelna
              powaga i kamienna twarz w stylu Bustera Keatona i Grahama Chapmana (jak w Bring
              It On), ale pełna wersja tego teledysku ma ponoć 30 minut! Czyste szaleństwo.
              Nie zgodziłbym się z Tobą, że czegoś takiego jak Babe, I'm On Fire nie
              słyszeliśmy od czasu Dead Man In My Bed (tj. pięć piosenek wcześniej). Czegoś
              takiego jak Babe, I'm On Fire nie słyszeliśmy od połowy lat osiemdziesiątych i
              From Her To Eternity. To na tamtej płycie Blixa, którego nawet nie uprzedzono
              przy włączaniu nagrywania, grał - na ten przykład - elektryczną maszynką do
              golenia na nienastrojonej gitarze. Nawet jednak tam chyba nie posunęli sie tak
              daleko, jak w ostatnim numerze Nocturamy.
              Wydaje mi się jednak, że za bardzo koncentrujemy się na dwóch ostrzejszych
              przyprawach, może dlatego, że bylismy już tak bardzo wygłodzeni. A co np. z tak
              wspaniałym otwarciem jak It's a Wonderful Life? Już przy pierwszych taktach
              chodzą ciarki po plecach. O ile na temat pozostałych kawałków toczą się zażarte
              dyskusje, to zachwyt nad nr 1 jednoczy chyba wszystkich. Nick chyba zresztą też
              wie, że to mu się udało - na razie (oprócz tajnego launch party) grał coś z
              Nocturamy publicznie tylko raz, w BBC Radio 4, program satyryczny Loose Ends
              (do soboty można jeszcze posłuchać na stronie internetowej programu) i były to
              właśnie Wonderful Life i He Wants You (znacznie bardziej gładkie, nieledwie
              konfekcyjne, ale do programu radiowego w sam raz).
              Ja bardzo lubię, kiedy Nick ociera się o granice kiczu (zabawiał się tak
              zresztą zawsze i jakoś nigdy ich nie przekroczył - to prawdziwy arystokrata
              rocka, może jedyny w tym przemyśle) czy popu i dlatego opowiadam się
              zdecydowanie za Bring It On i właśnie Rock Of Gibraltar. Nie przeszkadza mi też
              wcale prostota słów There Is a Town, tym bardziej, że (podobnie jak God Is In
              The House z NMSWP) to jedna z nielicznych ostatnio piosenek NIE poświęconych
              kwestiom prawnie zalegalizowanych stosunków damsko-męskich smile No i ta muzyka...
              Płyta musi dobrze konsumować się w całości, odsłuchana z kompaktu od początku
              do końca. Osiągnęli wspaniałe brzmienie, bardzo dojrzałe, zespołowe i pełne.
              A z Good Sona najbardziej jednak będę zawsze kochał Lucy. Sam autor wymienił ją
              kiedyś jako jedno ze swoich umiłowanych dzieci, ciemnookich i chmurnych, które
              siedzą w kącie i nie bawią się z innymi piosenkami... I znowu: wydawałoby się,
              że to bezwstydny musical, ale ta typowa dla Cave'a mieszanina szalonego
              poczucia humoru i czystej poezji robi z tego kawałka coś zupełnie niesamowitego.
    • martolka Martolka says it 07.02.03, 21:12
      Wreszcie dorwałam kopię, więc dorzucę swoje parę groszy (po pierwszym
      całościowym przesłuchaniu). Podoba mi się ta płyta taka, jaka jest, zestaw
      utworów nie kłóci mi się, żaden mi nie przeszkadza, chociaż trochę szkoda, że
      nie ma tu Shoot Me Down i Swing Low (szczególnie tego pierwszego, od którego
      się uzależniłam i teraz tylko mam cichą nadzieję, że oba single szybko będzie
      można u nas kupić).
      Jack gdzieś tam wyżej napisał, że chciałby przewinąć Rock of Gibraltar – nie!
      nie! nie! I w ogóle, dlaczego? Bo to walczyk? Jeśli chodzi o tekst, to przecież
      jedna z bardziej humorystycznych piosenek na płycie, zabawa rymami, a poza tym
      kończy się przecież niezbyt pozytywnie, co od razu nadaje całości inną
      interpretację. Może mam dziwne poczucie humoru, ale dla mnie wcale nie Babe,
      I'm On Fire jest tą najbardziej komiczną – to zbyt oczywiste przy takim
      tekście; natomiast ubawiłam się nieźle właśnie przy Gibraltarze (good.son,
      powiedzieć, że ten utwór ociera się o granice kiczu to chyba za dużo; do
      granic, nie mówiąc o samym kiczu, jeszcze mu daleko).
      Z kolei klip do Bring It On zmienia bardzo wiele na korzyść piosenki; możliwe,
      że jest wręcz niezbędny do odpowiedniego jej odbioru – sam w sobie utwór jest
      OK, podoba mi się, ale z teledyskiem nabiera o tyleż więcej charakteru! I
      humoru.
      Wonderful Life – piękne, Dead Man In My Bed, czyli piosenka o psychopatce –
      super.
      Dużo tu spokojniejszych kawałków, ale nie do końca, bo jakoś tak podszytych
      ironią, jeśli się bliżej wsłuchać – a słychać to w tekstach, muzyce, sposobie
      śpiewania... Niby wszystko pięknie i ładnie, ale nie do końca. Żadnego
      sentymentalizmu (Cave i sentymentalizm... ludzie!).

      Z małych rzeczy: podoba mi się 'odliczanie' w Still in Love i śpiewane w
      tle "it's impossible to say / know" w Right Out of Your Hand (kto to sobie
      śpiewnie szepcze, swoją drogą?).

      Bardzo dobra płyta, all in all.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka