Dodaj do ulubionych

MUZYCY z cienia

04.02.03, 14:20
Muzycy, ktorzy mimo wspanialych umiejetnosci stali zawsze w cieniu,
przyslonieci przez liderow danego zespolu (zazwyczaj gitarzyste lub
wokaliste). Dla mnie takim niedocenianym (a na pewno najmniej eksponowanym)
muzykiem jest John Paul Jones z Led Zeppelin. Moze dlatego, ze nieco odstawal
od reszty, raczej rozrywkowej (w sposobie spedzania wolnego czasu,, np.),
grupy (przymajmniej tak mi sie wydaje). Muzyk, ktorego bardzo cenie, a
skomponowany przez niego No Quater to jeden z najlepszych utworow grupy.
Oczywiscie George Harrison, ktory przez lata walczyl o to, by wyjsc z cienia
Lennona i McCartneya. Swietny (choc malo efektowny) gitarzysta i kompozytor.
Obserwuj wątek
    • Gość: As Re: MUZYCY z cienia IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 04.02.03, 14:24
      Wszyscy instrumentaliści Faith No More w tym tak świetni muzycy jak Mike Bordin
      czy Bill Gould - zawsze w cieniu Mike'a Pattona. Nic dziwnego że część fanów
      FNM - w tym też ci na tym forum uważają FNM za "jeden z projektów Mike'a
      Pattona". Przykro mi gdy czytam takie opinie.
      • Gość: As Re: MUZYCY z cienia IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 04.02.03, 14:39
        No, może troszkę przesadziłem. Jim Martin był jeszcze kojarzony ze względu na
        swoją kudłatość i czerwone okulary.
        • michalgajzler Re: MUZYCY z cienia 04.02.03, 16:44
          Gość portalu: As napisał(a):

          > No, może troszkę przesadziłem. Jim Martin był jeszcze
          kojarzony ze względu na
          > swoją kudłatość i czerwone okulary.

          Swoją drogą to Borodin też jest mocno charakterystycznywink.
          • dreaded88 Re: MUZYCY z cienia 04.02.03, 17:03
            Borodin to się nawet militarnie dobrze kojarzy smile
      • michalgajzler Re: MUZYCY z cienia 04.02.03, 16:42
        Gość portalu: As napisał(a):

        > Wszyscy instrumentaliści Faith No More w tym tak
        świetni muzycy jak Mike Bordin
        >
        > czy Bill Gould - zawsze w cieniu Mike'a Pattona. Nic
        dziwnego że część fanów
        > FNM - w tym też ci na tym forum uważają FNM za "jeden z
        projektów Mike'a
        > Pattona".

        Takie teksty puszcza także np. cgm.com.pl - beż komentarza.

        >Przykro mi gdy czytam takie opinie.
        Wypada mi się przyłączyć.
        A ostatnio jednym z częściej słuchanych przezemnie
        utworów jest "Woodpackers From Mars"wink
        • Gość: As Re: MUZYCY z cienia IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 04.02.03, 16:49
          michalgajzler napisał:

          >> A ostatnio jednym z częściej słuchanych przezemnie
          > utworów jest "Woodpackers From Mars"wink

          Kiedyś uwielbiałem ten kawałek, ale było to jakieś 9 lat temu. Obecnie z "The
          Real Thing" bardzo "kręci" mnie utwór tytułowy za którym z kolei kiedyś nie
          przepadałem. Btw, prawidłowa pisownia to "Woodpecker" czyli po prostu dzięcioł.
          Aha, no i jak to jest z tym drummerem? Zawsze myślałem że on jest Bordin ale
          prawdę mówiąć z pisownią Borodin też się kiedyś zetknąłem, i to bynajmniej nie
          w Twojej wypowiedzi smile
          • michalgajzler Re: MUZYCY z cienia 04.02.03, 18:22
            Gość portalu: As napisał(a):

            > michalgajzler napisał:
            >
            > >> A ostatnio jednym z częściej słuchanych przezemnie
            > > utworów jest "Woodpackers From Mars"wink
            >
            > Kiedyś uwielbiałem ten kawałek, ale było to jakieś 9
            lat temu. Obecnie z "The
            > Real Thing" bardzo "kręci" mnie utwór tytułowy za
            którym z kolei kiedyś nie
            > przepadałem.

            Właściwie to ostatnio całą płytę "Real Thing" bardzo lubię.

            >Btw, prawidłowa pisownia to "Woodpecker" czyli po prostu
            dzięcioł.

            Że dzięcioł i że błąd w pisowni u mnie powstał to wiem -
            wyjaśnienie patrz niżej.

            > Aha, no i jak to jest z tym drummerem? Zawsze myślałem
            że on jest Bordin

            Bo tak się nazywa (u mnie znowu literówka), a na pewno
            okładki płyt tak głosząsmile.

            ale
            > prawdę mówiąć z pisownią Borodin też się kiedyś
            zetknąłem, i to bynajmniej nie
            > w Twojej wypowiedzi smile

            Arghh, niestety literówki produkuję w ilościach dość
            znacznych (btw najdziwniejsze co chyba w taki sposób
            stworzyłem to stwierdzenie, że "Rzym podpił Etrusków"wink.
            He, he, a przed chwilą sprawdzając (na wszelki wypadek
            Bordinawink zauważyłem literówkę na okładce składanki "Who
            cares a lot?" - jakoś nie wydaje mi się żeby "A Small
            Victory" powstało w 1982wink.
            P.S.
            Chyba sobie "Real Thing" posłucham.smile
            • Gość: As Re: MUZYCY z cienia IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 04.02.03, 19:02
              michalgajzler napisał:

              > Gość portalu: As napisał(a):
              >
              > > michalgajzler napisał:
              > >
              > > >> A ostatnio jednym z częściej słuchanych przezemnie
              > > > utworów jest "Woodpackers From Mars"wink
              > >
              > > Kiedyś uwielbiałem ten kawałek, ale było to jakieś 9
              > lat temu. Obecnie z "The
              > > Real Thing" bardzo "kręci" mnie utwór tytułowy za
              > którym z kolei kiedyś nie
              > > przepadałem.
              >
              > Właściwie to ostatnio całą płytę "Real Thing" bardzo lubię.


              No widzisz, a ja ostatnio katuję "Kinga". Podoba mi się surowość i "brudność"
              tej płytki.


              > >Btw, prawidłowa pisownia to "Woodpecker" czyli po prostu
              > dzięcioł.
              >
              > Że dzięcioł i że błąd w pisowni u mnie powstał to wiem -
              > wyjaśnienie patrz niżej.
              >
              > > Aha, no i jak to jest z tym drummerem? Zawsze myślałem
              > że on jest Bordin
              >
              > Bo tak się nazywa (u mnie znowu literówka), a na pewno
              > okładki płyt tak głosząsmile.
              >
              > ale
              > > prawdę mówiąć z pisownią Borodin też się kiedyś
              > zetknąłem, i to bynajmniej nie
              > > w Twojej wypowiedzi smile
              >
              > Arghh, niestety literówki produkuję w ilościach dość
              > znacznych (btw najdziwniejsze co chyba w taki sposób
              > stworzyłem to stwierdzenie, że "Rzym podpił Etrusków"wink.
              > He, he, a przed chwilą sprawdzając (na wszelki wypadek
              > Bordinawink zauważyłem literówkę na okładce składanki "Who
              > cares a lot?" - jakoś nie wydaje mi się żeby "A Small
              > Victory" powstało w 1982wink.

              W 1982 powiadasz? Faktycznie sprawdziłem i jest 1982 smile Ale takich smaczków z
              okładek płyt FNM to jeszcze parę znalazłem, na przykład taki. Tak się składa że
              większość płyt FNM mam w wersji zarówno kasetowej jak i płytowej (oryginały).
              No i w tekście do "RV" z "Angel Dusta" z okładki kasety jest fragment "kiss my
              arse", zaś w wersji "cedekowej" jest "kiss my ass". Znaczy to dokładnie to samo
              gdyż istnieją dwie wersje pisowni tego uroczego słówka smile ale czemu na jednej
              okładce jest tak a na drugiej inaczej? Nie mam pojęcia smile

              Pozdrawiam
              • michalgajzler Re: MUZYCY z cienia 04.02.03, 20:17
                Gość portalu: As napisał(a):



                > No widzisz, a ja ostatnio katuję "Kinga". Podoba mi się
                surowość i "brudność"
                > tej płytki.

                Khm, a ja za każdym razem kiedy zamierzam kupić "King..."
                kupuję w efekcie co innego (ostatnio "Poverslave" Iron
                Maiden) - jakieś fatumwink. Muszę je w końcu przełamaćsmile.
                Pozdr.
                • Gość: As Re: MUZYCY z cienia IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 04.02.03, 21:12
                  michalgajzler napisał:

                  > Gość portalu: As napisał(a):
                  >
                  >
                  >
                  > > No widzisz, a ja ostatnio katuję "Kinga". Podoba mi się
                  > surowość i "brudność"
                  > > tej płytki.
                  >
                  > Khm, a ja za każdym razem kiedy zamierzam kupić "King..."
                  > kupuję w efekcie co innego (ostatnio "Poverslave" Iron
                  > Maiden) - jakieś fatumwink. Muszę je w końcu przełamaćsmile.
                  > Pozdr.

                  Taaa, ja też się Ironów ostatnio trochę nakupowałem ale na razie mi starczy smile
                  (ale Powerslave nie posiadam).
                  A "Kinga" polecam, moim zdaniem to trzecia pod względem "wybitności" płytka FNM
                  (po TRT i AD). Bardzo ciekawy album, choć ostry.

                  Pozdrawiam
                  • michalgajzler Re: MUZYCY z cienia 04.02.03, 21:26
                    Gość portalu: As napisał(a):


                    > Taaa, ja też się Ironów ostatnio trochę nakupowałem ale
                    na razie mi starczy smile
                    >
                    > (ale Powerslave nie posiadam).


                    Co do tej ostatniej płyty to dość długo prześladował
                    mnie "Rime Of Ancient Mariner"wink (swoja drogą dopiero jak
                    to kupiłem uświadomiłem sobie że zawsze słuchałem
                    koncertowych wersji "2 Minutes...")

                    > A "Kinga" polecam, moim zdaniem to trzecia pod względem
                    "wybitności" płytka FNM
                    >
                    > (po TRT i AD). Bardzo ciekawy album, choć ostry.

                    Muszę w końcu kupićsmile. No, Evidence nie jest ostrewink ale
                    "Digging The Grave" czy "The Gentle Art..." faktycznie są
                    już całkiem, całkiem - jak dla mnie może być ostro.

                    Pozdrawiam
    • gregkor Re: MUZYCY z cienia 04.02.03, 14:31
      Zespół The Shadows to typowi muzycy z cienia...
    • ilhan Re: MUZYCY z cienia 04.02.03, 14:32
      Reni ze Stone Roses. Zespół, który kojarzy się z Brownem, ewentualnie z Johnem
      Squire, a grał w nim absolutnie fantastyczny perkusista, w zasadzie ostatnio
      jak włączam Roses to głównie się zasłuchuję w to co on tam wyprawia. Zresztą
      Mani (basista) to też niezły aparat smile)
    • dreaded88 Re: MUZYCY z cienia 04.02.03, 16:33
      Pewnie Bill Bruford, stukający sobie spokojnie za gitarami Frippa i wokalami
      Wettona/Belewa. Bez niego diabelska rytmika kolejnych wcieleń KC byłaby na
      pewno inna, chyba mniej ciekawa. Ian McDonald też swoje zrobił.
      Wszyscy towarzyszący Danzigowi na płytach I-IV, czyli John Christ, Eerie Von i
      Chuck Biscuits. Po ich odejściu zostało tylko solidne rzemiosło.
      • teddy4 Re: MUZYCY z cienia 04.02.03, 16:41
        DJ Shadow bez cienia wątpliwości.smile)))))
      • michalgajzler Re: MUZYCY z cienia 04.02.03, 16:47
        dreaded88 napisał:

        > Pewnie Bill Bruford, stukający sobie spokojnie za
        gitarami Frippa i wokalami
        > Wettona/Belewa. Bez niego diabelska rytmika kolejnych
        wcieleń KC byłaby na
        > pewno inna, chyba mniej ciekawa.
        Właśnie sobie u mnie leci jeden z takich popisów
        rytmicznych - "Asbury Park" z koncertowego "USA"smile.
    • teddy4 Re: MUZYCY z cienia 04.02.03, 16:44
      cze67 napisał:

      > Muzycy, ktorzy mimo wspanialych umiejetnosci stali zawsze w cieniu,
      > przyslonieci przez liderow danego zespolu (zazwyczaj gitarzyste lub
      > wokaliste). Dla mnie takim niedocenianym (a na pewno najmniej eksponowanym)
      > muzykiem jest John Paul Jones z Led Zeppelin. Moze dlatego, ze nieco odstawal
      > od reszty, raczej rozrywkowej (w sposobie spedzania wolnego czasu,, np.),
      > grupy (przymajmniej tak mi sie wydaje). Muzyk, ktorego bardzo cenie, a
      > skomponowany przez niego No Quater to jeden z najlepszych utworow grupy.

      Dla mnie to John Paul to prawdziwy gigant, który o mile świetlne wyprzedził
      epokę. Nigdy nie miał ambicji by chociaż chwilę postać na pierwszym planie. A
      to on najbardziej stanowił o brzmieniu Zeppelinów (tak mi się wydaje) i był
      najbardziej wzechstronnym muzykiem z całej czwórki.
      • gregkor Re: MUZYCY z cienia 04.02.03, 16:48
        Prostym przykładem muzyków z cienia są artyści nagrywający i koncertujący np. z
        Milesem Davisem. Grali z nim naprawdę wybitni kolesie ale to on zawsze był
        gwiazdą numer 1.


        pozdr
    • munky Re: MUZYCY z cienia 04.02.03, 19:39
      oczywiście Jerry Cantrell w czasach Alice in chains, był w cieniu wokalisty
      Layna Staleya, choć to on tworzył muzyke i pisał część tekstów, po tym jak
      zaczął solową kariere wyłonił sie zza pleców Leyna
      Mike McCready z Pearl Jam - wspaniale solówki a jak wiadomo cała popularnośc na
      swoje barki bierze Vedder....
      Adam Jones - Tool - moim zdaniem jeden z lepszych gitarzystów i twórca
      wszystkich teledysków zespołu, tak bardzo zresztą charakterystycznych
      Billy Howordell - A Perfect Circle - założyciel zespołu i autor muzyki, ale
      zespól kojarzony głownie z Maynardem Keenanem(ze wspomnianego już toola)
      Wes Borland - ex gitarzysta Limp Bizkit, jedyna ciekawa postać tego zespołu,
      swietny gitarzysta i showmen, niestety przyćmiony przez wygłupy Freda D.
    • nikka007 Re: MUZYCY z cienia 04.02.03, 19:46
      Sławny Dr.Avalanche
      • wonderwall2 Re: MUZYCY z cienia 04.02.03, 19:49
        Bonehead z Oasis. Lubiłam tego łysego faceta chociaż naprawdę nie wiem
        dlaczego. Płakałam gdy Noel go wyrzucił.
    • vulture Re: MUZYCY z cienia 05.02.03, 00:08
      Orkiestra Polskiego Radia i Telewizji...


      no dobra...


      Dla mnie muzykami z cienia są prawie wszyscy muzycy Uriah Heep poza Mickiem
      Boxem. Kenem Hensleyem i Davidem Byronem (czyli wszyscy pozostali 326453), ale
      najbardziej Trevor Bolder, Bob Daisley i Lee Kerslake, którzy udzielali się
      również w innych formacjach (Rainbow, Ozzy, Black Sabbath, David Bowie i in.),
      ale nigdy nie byli pierwszoplanowymi gwiazdami w żadnej z tych formacji. Może
      zbluźnię, bo nie jestem fanem Dream Theater (obrzydliwa pisownia), ale tam w
      cieniu to chyba najbardziej jest wokalista z serowym nazwiskiem... ale mogę się
      mylić...
    • Gość: Basstard Re: MUZYCY z cienia IP: *.idea.pl 05.02.03, 00:28
      John Deacon z Queen. Tak bardzo cichy, skryty i skromny, że nawet Wy o nim nie
      pamiętacie. A basista naprawdę dobry...

      No i zgadzam się co do JPJ.
      • teddy4 Re: MUZYCY z cienia 05.02.03, 10:24
        Gość portalu: Basstard napisał(a):

        > John Deacon z Queen. Tak bardzo cichy, skryty i skromny, że nawet Wy o nim
        nie
        > pamiętacie. A basista naprawdę dobry...
        >
        > No i zgadzam się co do JPJ.

        Z Queenu to lubiłem tylko Deacona. Bo i dobry muzyk i świetny kompozytor
        ("Another One Bites The Dust" np.).
      • cze67 Re: MUZYCY z cienia 05.02.03, 18:08
        Gos´c´ portalu: Basstard napisa?(a):

        > John Deacon z Queen. Tak bardzo cichy, skryty i skromny, z˙e nawet Wy o nim
        nie pamie˛tacie.

        Wlasnie mi o nim przypomniales. Dzieki! Tez go lubie.
        • Gość: Xamel Re: MUZYCY z cienia IP: *.dop.krakow.pl 06.02.03, 12:38
          munky napisał:

          > oczywiście Jerry Cantrell w czasach Alice in chains, był w cieniu wokalisty
          > Layna Staleya, choć to on tworzył muzyke i pisał część tekstów,


          eee Munky chyba przesadzasz !!!!
          ja tam z nazwiska z Alice wymienie tylko Cantrella i dla mnie to zawsze byla
          pierwszoplanowa postac zespolu
          oczywiscie na rowni z wokalista ale nigdy w cieniu
          w koncu Alici to tocharakterystyczne brzmienie gitary + wokal a nie wokal smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka