eusebius
13.07.06, 00:27
Na wakacyjne upały proponuję temat niezbyt serio: zwierzęta a muzyka
klasyczna. Mój świętej pamięci kocur lubił pianino – przybiegał, kiedy
zaczynałam grać, lubił chodzić po klawiaturze. Radio też lubił, ale to chyba
dlatego, że się na nim wygrzewał.
Indyki nienawidzą dźwięku fletu. Opowiadał mi znajomy flecista, że kiedy
zaczął ćwiczyć podczas swojego pobytu na wsi, nagle do pokoju przez otwarte
okno wefrunął nadęty, gulgoczący zaciekle indor. Przyleciał z hodowli odległej
o kilka domów dalej. Potem zawsze na parapecie już zamkniętego okna pokoju, w
którym grał siedziało stado rozjuszonych indorów, a kiedy grający przenosił
się na drugi koniec domu, a indyki podążały za nim.
Pies znajomych śpiewa do Inwencji a-moll Bacha granej na pianinie. Robi to
bardzo dyskretnie, przypomina Glena Goulda.
A jeszcze znalazłam taki oto artykuł o słoniu, którego leczono z depresji
muzyką:
72.14.221.104/search?q=cache:6LFNmjIeRrAJ:tvp.pl/132,20060702363759.strona+mozart&hl=en&ct=clnk&cd=10&lr=lang_pl