alcia76
24.09.08, 14:45
Witam PAnia serdecznie.
Mam pytanie do Pani poniewaz szczerze mowiac zaczynam sie troszke w swoich przemysleniach gubic.
Kiedys opisywalam tu swoja sytuacje.
Jestem z moim mezem 7 lat.Znamy sie od 9 mamy wpsanialego synka 3 letniego.Nasz zwiazek do pewnego momentu uwazalam za udany.Maz mnie bardzo szanuje(tak sie czulam, zawsze chcial pomoc czy ja chora czy boli glowa czy noc czy dzien zawsze poszedl po lekastrwo , zrobil zakupki.chocidzilismy do znajomych no jak to w codziennym zyciu jest.
Od grudnia 2007 maz zaczal miec problemy finansowe.Wiedzialam ze firma placi pensje szczatkowe bo upada.Byla nowa praca, po jakims czasie znow problemy z placeniem.MOj maz wyjechal do Danii w czerwcu .Byly lzy placz ze my nigdynie bylismy osobno.Ale to tylko 4 tygodnie, jakos przetrwamy a przy okazji odbijemy sie od dna i wroci tu znow do pracy.Ten powrot zaczal byc przesuwany.Co chwile cos co chwile nowe historie.MOj maz przyjechal na koniec lipca.W tym czasie dowiedzialam sie ze pieniadze z firm moj maz mial wyplacone.W danii pracowal doslownie kilka dni uciekl.NAwiazal kontakt z kolezanka z portalu nasza-klasa i pojechal do BErlina.POwiedzial ze uklada sobie tam zycie, ma meldunek zaklada firme.Tam ma szanse sie wybic tu nie ma jak.
Dla mnie to byl szok nie powiem.Zostalam z dzieckiem bez pieniedzy i meza.Zaczelam siedziec tu na forum na innych szukac czemu tak sie stalo.Znalazlam fakt duzo swoich bledow w zwiazku.Fakt teraz rozmawiajac juz mezem jak przyejdza do dziecka te same bledy mi mowi.Rozmowy sa spokojne bez zalu, myslimy o przyszlosci moze wspolnej.Jednak bledy , bledami.Ja w pewnym momencie zaczelam sie ukierunkowywac na alkoholizm.Moj maz kiedys byl leczony na ta chorobe.Zaczelam w ta strone isc.Szukalam kontaktow.Pani Wotyllo poprzysylala mi materialy.Sama chodze na terapie.
Wszytsko fajnie znam twarda milosc, warunki itp.
Jednak rozmawiajac z moim mezem on uwaza ze nie alkohol jest glownym problemem.Owszem te pieniadze z grudnia poszly wlasnie piwka, papierosy.Mowi ze to sie poglebialo.Jego blad ze nie mowil ze sie bal sie jak zwykle i sam nie wie czemu.Wiedzial ze ja nie lubie jak on komus cos postawi ze po pracy wypije piwko.Wiec wolal ukryc i to sie zapetlalo.Bral nowa zaliczke aby mi przyniesc i tak ciagle ciagle.Az pieniedzy stalo sie wiecej.Oki jetsem w stanie przyjac ta droge.Stad te niby luki w placeniu pieniedzy.
Mowi ze alkohol z pewnoscia gdzies jest jakims powodem ale to raczej cos z nim.jego leki, kocha a potem ucieka, klamstwa od dziecinstwa chec blyszczenia przy wszystkich a tam w srodku lek.Ze bardziej by sie ta sprawa zajal niz alkoholizmem.Mowi ze jak byl na terapi mial kilku terapeutow i kazdy inne zdanie o nim.dopiero ostani gdzies do niego doszedl uwazajac wlasnie naduzywanie alkoholu a nie alkoholizm.Jak mowi byl w abstynencji 5 lat.Nic sie nie zmienilo.Prowadzil sam terapie przez jakis czas, nawracal ludzi.Ale w jego glowie jak mowi ciagle byly leki, depresje i jakies glupie kroki i poczynania ktorych sam nie umie wytlumaczyc.
Nie moge powiedziec aby jego argumenty do mnei nie przemawialy i o odwyku i o nim samym.Duzo duzo rozmawiamy no faktycznie w wielu sytuacjach przyznaje mu racje.Z drugiej strony zdaje sobie sprawe ze to moze byc wlasnie jego krecenie, gra, bledne kolo alkoholizmu.
Faktem jest ze w naszym domu nie bylo nigdy awantur, nigdy moj maz nie wrocil pijany z pracy.Owszem po piwku.W domu wypil sobie jedno albo dwa i tyle.JAk byly jakies imprezy owszem wypilismy drinki.Ale zebym ja go do domu musiala ciagnac, nie wiem zataczajacego sie czy cos w tym rodzaju.Nie takich sytuacji nie bylo.Z drugiej strony ukrywal ten alkohol.Znalazlam raz czy drugi jakas puszke po piwku.....
No wlasnie.Maz wyjechal do niemiec ma byc za 4 tygodnie.Jak mowie rozmawialsimy dnie noce caly czas.
Powiedzialam mu ze w jakis sposob jego argumenty do mnei przemawiaja z drugije boje sie ze to jego manipulacje.JA i tak bede chodzila na terapie do osrodka.A jemu zaproponowalam Pania psychoteraputke.MAm jej namiary od kolezanki.Kobieta zajmuje sie terapia malzenska, rowniez ludzmi uzaleznionymi.Ale nie jest ukierunkowana.Powiedzialam idz do niej.Ona nie ma klapek i nie wrzuci cie juz w progu do worka alkoholikow.Jednak jesli powie ze to twoje krecenie, klamstwa i alkolizm sorry jedyny warunek abstynencja i leczenie sie.
Jak moja kolezanka miesiac temu powiedziala o mnie teraputce ze taki fajny zwiazek nic sie nie dzialo niby a tu nagle wyszly takie problemy, jego ucieczka bo wszytsko wyszlo na jaw.Zostawienie nas.Pani powiedziala momentalnie jedno.Ten czlowiek nie byl wychowywany przez matke nie umie kochac i sie boi.
Jak powiedzialam to mojemu mezowi mial lzy w oczach i uparl sie ze chce do niej isc.Fakt mojego meza babcia wychowywala.Mama miala wazniejsze sprawy kochankow, picie.Tata swoja kariere zawodowa.Byli po rozwodzie.
Mi chodzi tylko o jedno.Do tego spotkania u teraputki jest jeszcze czas.Maz bedzie za 4 tygodnie.Pani teraputka powiedziala ze tez mam byc.Chce z nami razem porozmawiac.Ja wyrazilam zgode, maz tez.
Jednak ja mam ciagle mysli.Prosze mi powiedziec.Czy Pani socjoterapeutka zauwazy jego alkoholizm jesli on faktycznie jest?
Ja i tak na dzien dzisiejszy walcze o siebie.Ale te mysli gdzies sa.
Mam przyjaciolke bardzo bliska.Znam ja ze studiow tez byly piwka, potrafila przyjsc na wyklady pijana.Rozmawialismy z nia, tlumaczylismy ona zawsze sie smiala.potem urwal mi sie z nia kontakt.NA jakis czas.Wyszla za maz.Miala kilka razy jeszcze wyskoki z piciem.rozmawialismy z jej mezam moim ze moze ona powinna isc na terapie.Ze to moze tu wina.
Poszla do teraputy z mezem.Powiedzial jednoznacznie brak milosci w dziecinstwie, rozchwianie i rozne inne rzeczy i to leczy piciem.Jednak nie alkoholizm tylko gdzies ucieczka.Chodizli razem na terapie, potem ona sama.Razem zaszlymsy w ciaze.KOlezanka owszem wypije sobie ze mna drinka, czy piwko na majowce.Ale skonczyly sie jej problemy.Z kombinowaniem i piciem.Gdzies jej te rozmowy z terapueta pomoglay.nikt jej nie zaszufladkowal jako alkoholik.Jest cudowna zona i mama.
Dlatego podaje tez przyklad i dlatego chce abym maz poszedl do osoby niezalezlej a nie z osrodka gdzie po prostu tak na prawde i mnie zaraz moga do worka alkoholikow wsadzic:)))
Prosze mi powiedziec czy to jest dobra droga?Sprobowac u tej Pani?
POzdrawiam
Ala