Dodaj do ulubionych

The Lounge Lizards

17.02.03, 22:57
'Voice of Chunk' - stara płyta, odkryta przeze mnie bardzo niedawno. I od
jakiegoś czasu - przynajmniej raz na dwa miesiące słucham tej muzyki -
nieustannie odkrywając coś nowego. Z głupoty pewnie przeczytałam w pewnym
momencie kilka recenzji tej płyty: to nie - muzycy, tylko showmani, to nie
jazz tylko zużyty jazz - rock lub punk - jazz.
A mnie się podoba. Żeby wymienić tylko niektóre, utrwalone emocjami utwory:
Bob the Bob, Travel, Tarantella...i wiele innych.
Jeśli ktoś z Was słyszał kiedyś tę płytę: mam sobie słuchać jej nadal, czy
postawić na półce, bo nie wypada?
Obserwuj wątek
    • Gość: balanescu Re: The Lounge Lizards IP: *.media4.pl 17.02.03, 23:07
      Nie wypada? Pierwsze słyszę! To absolutnie fenomenalna grupa, bardzo daleka od
      nudnej jazzowej sztampy. Koniecznie dotrzyj do dwóch jeszcze płyt, może nawet
      lepszych od 'voice of chunk': energetyczny debiut 'the lounge lizards' oraz
      wyrafinowana 'queen of all ears' to albumy rzucające na kolana, wspaniałe pod
      każdym względem. Dobry jest ponoć także dwuczęściowy 'live in berlin' ale znam
      jedynie fragmenty.
      Trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś mógłby marudzić na temat rzekomo
      niewysokiego poziomu Lizards... Chyba że byłby to jakiś tępy purysta,
      puszczający sobie po raz milionowy 'kind of blue'
      • astir Re: Voice of Chunk 17.02.03, 23:33
        Każdy z krytyków podkreśla wagę debiutu - 'Lounge Lizards', natomiast 'Voice..'
        jest niszczony: że Marc Ribot nie umie grać, że nie słychać Evana Luriego, Arto
        Lindsay i Anton Fier nie zachwycają, sama muzyka jest bardzo ugrzeczniona, mało
        prześmiewcza - być może mają rację.
        Niestety, jak do tej pory mam tylko tę płytę i nie mam skali porównawczej. Ale
        obiecałam sobie, że pozostałe znajdęwink
        Ale i to co jest bardzo mi się podoba. Może dlatego, że w jakiś sposób
        przypomina mi ona L. Bowiego. Ten sam rodzaj radości, wygłupu i przechodzenia
        gdzieś tak obok - a mimo to trafia.
        Prawdopodobnie byli na JJ - może kiedyś tam uda się TV pokazać relację?
        • Gość: balanescu Re: Voice of Chunk IP: *.media4.pl 17.02.03, 23:44
          astir napisała:

          > Każdy z krytyków podkreśla wagę debiutu - 'Lounge Lizards',
          natomiast 'Voice..'
          >
          > jest niszczony

          To nie do końca tak. Sprawdź chociażby w Allmusic guide www.allmusic.com
          - tam 'voice of chunk' ma ptaszka - czyli jest uznawana za najwartościowsze
          dzieło lounge lizards.

          Ja jednak faktycznie wolę debiut - przede wszystkim za szokujące zgrzyty gitary
          Ribota, jego ekstatyczne partie - ataki białego hałasu - stanowią o obliczu tej
          nowatorskiej muzyki - fuzji experymentalnego rocka czy raczej post-punku z
          klasycznym hard-bop.
          • astir Re: Voice of Chunk 18.02.03, 00:09
            Prawdopodobnie J. Lourie - tak wyczytałam w jednej z recenzji - nazwał to, co
            graja Lounge Lizards 'fake jazz' - jazz udawany. Nie jestem zwolenniczką
            szufladkowania muzyki, ale ta bardzo mi się podobawink))
            A co do ich debiutu, to mam pewną - przewrotną może - wątpliwość: przecież ta
            płyta wyszła w 1981 roku! Przecież to dla muzyki prehistoria. Czy ta muzyka
            może jeszcze zaskoczyć?wink
    • astir Re: The Lounge Lizards 07.03.03, 20:35
      Całkowity przypadek! - dzisiaj od znajomego dostałam debiut LLsmile)))))
    • _gar_ Re: The Lounge Lizards 07.03.03, 21:16
      ..szczeze..dawno nie wracalem do Lounge Lizards ...zatrzymalem sie na etapie
      ich debiutu i tu zakonczylem
      ...sam nie wiem dlaczego[...moze ze wzgledu na fakt ze zdaza mi sie sluchac ich
      u "znajomaej"systematycznie przy okazji niemal kazdego naszego
      spotkaniem .....nie wiem moze cos tym samym chce mi powiedziec?wink]


      ..nie jest to zbyt trafny uklad...ale stosunek do ..lizards mam podobny jak do
      plytek Stevena Bernsteina pod szyldem Sex Mob
      ...i prosze sie nie obrazac za takie porownanie nawet jezeli formalnie nie jest
      ono trafne.

      pozdr
      • astir Re: The Lounge Lizards 08.03.03, 21:05
        _gar_ napisał:

        > ...sam nie wiem dlaczego[...moze ze wzgledu na fakt ze zdaza mi sie sluchac
        ich
        >
        > u "znajomaej"systematycznie przy okazji niemal kazdego naszego
        > spotkaniem .....nie wiem moze cos tym samym chce mi powiedziec?wink]

        Lepiej nie bądź zbyt domyślnywink

    • Gość: betek Re: The Lounge Lizards IP: *.provider.pl 09.03.03, 10:58
      kilka lat temu była w Trójce relacja na żywo z koncertu Luriego (na Jazz
      Jamboree, prowadził go Jan Chojnacki) i niestety wypowiedzi oraz komentarze
      panów dziennikarzy, "znawców" jazzu ograniczały się do tego : dziwna muzyka,
      czy to jest jeszcze jazz itp. Panowie bardzo zaskoczeni byli niesamowitą
      reakcją publiczności na "ten" rodzaj muzyki. Ich opinie sprowadzały się do
      tego,że skoro ludzie to lubią to trudno, ale...Niestety ciężko niektórym
      polskim dziennikarzom, jak i krytykom wyjść poza schematy muzyczne (dla nich
      jazz to tylko muzyka pokroju "Ptaszyna" Wróblewskiego albo innych jemu
      podobnych).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka