Dodaj do ulubionych

Chopin i jego Europa

16.08.06, 14:25
zapowiada się nieźle
Martha Argerich wystapi między innymi (w konc. na 3 fortepiany)

www.nifc.pl/chopin/nifc/concerts_and_festivals/id/167
Obserwuj wątek
    • maro76 Re: Chopin i jego Europa 16.08.06, 14:27
      będą radiowe retransmisje, w PR2
      program:
      www.polskieradio.pl/dwojka/artykul.aspx?id=1028
    • jdrk Re: Chopin i jego Europa 16.08.06, 21:07
      maro76 napisał:
      > zapowiada się nieźle
      > Martha Argerich wystapi między innymi (w konc. na 3 fortepiany)

      Na Marthe biletów już nie ma sad Ale na Olhssona udało mi się jeszcze dostać smile
      • schaetzchen Re: Chopin i jego Europa 20.08.06, 09:48
        Cholera jasna, przed chwilą w trakcie pisania postu nt tego koncertu zawiesiła
        mi się przeglądarka i całą robotę szlag trafił!!!! A byłam już przy Mozarcie
        potrójnym! Niechybnie to znak z nieba, że pisałam banialuki, więc nie będę
        usiłowała tego odtworzyć.
        Powiem tylko tyle, że koncert świetny, oprócz potrójnego Mozarta (w którego
        finale pianiści urządzili cyrk - który się ludziom na ogół podobał, ale dla mnie
        był koszmarkiem). Fou - malarz i kolorysta (jesienny) Goerner - perlisty i
        świetlny, Martha - zaprzeczenie praw fizyki. Tak się nie za grać na fortepianie.
        Orkiestra - kwintet dobry, ale Chopina grali bardzo topornie.

        No i nie ma o czym mówić, bo jak???
        • pafcio01 Re: Chopin i jego Europa 20.08.06, 21:06
          Właśnie wróciłem z Warszawy. Bilety na Marthę zarezerwowałem już na początku
          sierpnia, by być pewnym, że będę, ujrzę i usłyszę.

          Popieram. Koncert świetny - zapamiętam go długo, jeśli nie do końca życia.
          Po kolei: Fou trochę mnie zawiódł - jego Mozart był jakiś cieniutki, zamknięty w
          małym pudełeczku. Szukał wysublimowanych brzmień na granicy słyszalności, a dla
          mnie brakowało naturalności, spontaniczności, szczerości, zabawy, "pazura".
          Nelson podobał mi się. Piękny dźwięk, kolor, styl i smak.
          Potrójny - mnie osobiście smaku wcale nie zepsuły owe "cyrki". A nawet
          przeciwnie. Wolę takie właśnie wykonanie niż choćby nudne jak flaki z olejem
          granie rodzinki Stasia D. Nawet wziąwszy pod uwagę wahania temp i niedokładności.

          No i Szostakowicz. Słów nie sposób znaleźć. To wykonanie porywało w zupełnie
          inny świat - pełen fantazji, piękna, a przede wszystkim - doskonałego humoru.
          Co Martha grała - to właśnie TO filozofom się nie śniło.

          Pozdrowienia.
          • schaetzchen Re: Chopin i jego Europa 20.08.06, 22:10
            NIE UWIERZYCIE. Pisałam odpowiedź Pafciowi i co? Błysnęło, huknęło i komputer mi
            się wyłączył!!! Ciekawe kto nie chce, żebym napisała co myślę o tym koncercie smile
            Ale teraz tak łatwo się nie poddam!!!

            Pafciu, bardzo się cieszę, że napisałeś, to zawsze jest ciekawe mieć opinię z
            kilku uszu smile Gdzie siedziałeś? Ja siedziałam na balkonie, niedaleko Twojej Pani
            Profesor.

            Co do Fou - faktycznie, nie porwał, nie rozpalił do białości (co uczyniła
            później Martha) ale... jego gra była dla mnie pełna jakiejś głębokiej mądrości.
            Jego przymglony dźwięk i skupienie na długo zapamiętam. Potrząsnął mną nieźle.
            Bez fajerwerków i gorączki, ale (jak dla mnie) grał jak najbardziej naturalnie.
            Choć to jest odosobniona opinia, rozmawiałam z paroma osobami - podzielają
            zdanie Pafcia.
            Ponoć na próbie pokłócili się z Rabinowiczem o trzy nuty, dlatego grał bez
            dyrygenta smile

            Nelson - tu się w pełni zgadzam. Bardzo wysmakowany Koncert, szkoda (o czym
            pisałam wcześniej) rubasznego grania orkiestry, Rabinowicz zajeżył mnie już w
            ekspozycji (nie można tak zwalniać II tematu!!!). Szkoda, bo wielu rzeczy które
            robił pianista trzeba się było domyślać - były zagłuszone.

            O potrójnym zachowam swoje zdanie smile co do III części; interpretacji państwa D.
            nie słyszałam, więc się nie wypowiem. Chociaż muszę przyznać, że kiedy Martha
            grała od niechcenia, jednym palcem lewej ręki 3 nuty, to ciarki po plecach szły,
            mimo że to panowie Gouldowie (czy Goulda?) byli głównymi bohaterami. Ale oni
            jeszcze nawet nie domyślają się istnienia rejonów w których przebywa Fou Ts'ong.

            No a Szostakowicz... petarda. Ekspolzja emocji - było ogniście, było rubasznie,
            była zaduma i nostalgia. Niewyobrażalna wręcz skala dynamiki. I sposób w jaki
            Ona wydobywa dźwięk z fortepianu - to jest niemożliwe do zagrania dla
            kogokolwiek innego. Nie da się tak muskać klawiatury, nie da się w fortepian tak
            walić - i mieć takie efekty!!! I jej legato i porażające kaskady oktaw i
            wszystko takie, jakby fortepian był jej przedłużeniem. Słyszałam i widziałam
            sporo świetnych pianistów, ale to co pokazała Argerich - nikt tak nie gra.
            Absolutnie doskonałe! Ja wiem, myśmy wszyscy ulegli jakiejś hipnozie. Inaczej
            tego nie umiem wyjaśnić.

            Jutro retransmisja. Koniecznie posłuchajcie. Goernerem się zachwycicie. U Fou
            będą Was drażnić niedoskonałości techniczne. A Martha? Boję się, że nawet połowa
            tego co było na sali niestety nie jest zapisana. Ona hipnotyzuje samym swoim
            pojawieniem się na scenie.
            • schaetzchen Re: Chopin i jego Europa 20.08.06, 22:14
              To jeszcze dokładne informacje co do programu i wykonawców.

              Sobota, 19.08.2006, g. 19.30 Koncert symfoniczny inauguracyjny
              Sala Koncertowa Filharmonii Narodowej

              Fou Ts’ong - fortepian*
              Nelson Goerner - fortepian**
              Martha Argerich - fortepian***
              Paul Gulda - fortepian****
              Rico Gulda - fortepian*****
              Jakub Waszczeniuk - trąbka
              Sinfonia Varsovia
              Alexandre Rabinovitch-Barakovsky - dyrygent

              W programie:
              Wolfgang Amadeus Mozart: Koncert fortepianowy B- dur KV 595*
              Fryderyk Chopin: Koncert fortepianowy e-moll op. 11**
              Wolfgang Amadeus Mozart: Koncert F-dur na trzy fortepiany KV 242***,****,*****
              Dmitrij Szostakowicz: Koncert c-moll na fortepian, trąbkę i orkiestrę smyczkową
              op. 35***


              I nie napisałam, że trębacz był znakomity! Prawda, Pafciu?
              • schaetzchen Re: Chopin i jego Europa 22.08.06, 21:20
                Recenzja z inauguracji:
                serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3561203.html
                Był ktoś w niedzielę? Na Blechacza jutro idziecie?
                • schaetzchen 30.08.2006 Bruggen 30.08.06, 23:03
                  Wróciłam z kolejnego koncertu:
                  Środa, 30.08.2006, g.19.30 Koncert symfoniczny

                  Scena Wielka Teatru Wielkiego - Opery Narodowej

                  Kristian Bezuidenhout - pianoforte (Walter)*
                  Nelson Goerner - fortepian (Erard 1849)**
                  Orkiestra XVIII Wieku
                  Frans Brüggen - dyrygent

                  W programie:
                  Wolfgang Amadeus Mozart: Koncert fortepianowy Es-dur KV 482*
                  Fryderyk Chopin: Fantazja A-dur na tematy polskie op. 13**
                  __________
                  Wolfgang Amadeus Mozart: Symfonia D-dur KV 504 "Praska"

                  Rewelacja.

                  1. Znakomitym pomysłem było umieszczenie "akcji" na scenie teatralnej. Widownia
                  jest ustawiona z trzech stron sceny, na stopniach (kto ma lęk wysokości niech
                  nie kupuje biletów w ostatnim rzędzie, bo z tyłu zionie przepaść), akustyka
                  milion razy lepsza niż na normalnej sali TWON - jest powietrze, dźwięk nie
                  "wsiąka" w plusz. Jednocześnie pogłos nie jest zbyt długi i wszystko słychać
                  bardzo klarownie. W prównaniu do FN (gdzie Bruggeny grały rok temu) jest
                  łagodniej, nie wybija się tak góra, dźwięk jest bardziej pastelowy (ja tak wolę).

                  2. APEL DO LUDNOŚCI
                  a) wyłączajcie komórki.
                  b) jeśli Wasze czteroletnie dziecko nie usypia po kilku taktach muzyki - nie
                  zabierajcie go na koncert. Męczy się i ono i współsłuchacze.
                  c) nie wychodźcie w trakcie kadencji granej na starym pianoforte. Po kadencji
                  będzie głośniej i wtedy (ewentualnie) można się ewakuować.

                  3. Pana Kristiana Bezuidenhouta kocham od pierwszego wejrzenia. Co za muzyk!!!
                  Jaka wrażliwość na dźwięk - a grał na okropnym złomie - jakie piano!!! Jaka
                  arytkulacja! Atmosfera jak w XVIII wieku (przypominam, że to jest ten koncert,
                  którego Finał gra Mozart w filmie Amadeusz gdzieś na plenerowym koncercie).
                  Świetne porozumienie z orkiestrą - on grał tak, jakby to nie był koncert
                  fortepianowy, a utwór w którym fortepian to instrument z orkiestry, tyle że z
                  bardziej wirtuozowską partią. Piękne improwizowane fragmenty w III części. Nie
                  muszę dodawać, że bardzo stylowe, bo jak ludzie grają na starych instrumentach,
                  to raczej coś o dawnym stylu wiedzą. Ale to - poza wiedzą - było na wskroś
                  przeżyte, naturalne. Spokojne tempa, wyciszona dynamika, piękne wykonanie.
                  Wdzięk i elegancja.
                  Jutro grają d-moll Mozarta. Zachęcam smile

                  2. Potem Chopin, zmiana instrumentu solowego na Erarda (nowszy i bardziej
                  przypominający fortepian współczesny smile Goerner cudowny. Brakowało mi jedynie w
                  finale więcej blasku - ale to "wina" przyjętej konwencji i instrumentarium. Ale
                  grali cudownie, słychać było doskonale orkiestrę, która nie musiała
                  "rywalizować" z czarnym potworem, który usiłuje grac cicho ale mu nie wychodzi.
                  Pięknie, plastycznie podane tematy, perliste figuracje no i to co te insturmenty
                  maja absolutnie doskonałego: piana w milionach odcieni.

                  3. Praska po przerwie. Genialne wykonanie. Też wyciszone, pastelowe, tak sobie w
                  myślach porównywałam z Minkowskim o którego płycie z Mozartem pisałam na forum -
                  zupełnie inna estetyka. Tamten to wulkan. Bruggen bardzo oszczędny (w gestach
                  też), nie forsuje dźwięku, nie gna w szaleńczych tempach, smakuje każdą nutę,
                  dopieszcza zakończenia fraz - a zresztą nie wiadomo kto bardziej - on czy jego
                  muzycy? Słuchają się niesamowicie. I jest moja ulubiona kontrabasistka i pan
                  flecista i Koszałek Opałek w wiolonczelach smile
                  Jest coś takiego w proporcjach tej orkiestry (było to i rok temu w FN, zatem to
                  raczej sprawa orkiestry a nie sali), że kwintet jest słabszy dynamicznie od
                  dętych - ale to drobiazg, który przeszkadza tylko momentami.

                  4. Było sporo wolnych miejsc, kto może POWINIEN pojawić się jutro!


                  • schaetzchen 23.08.2006 Blechacz 30.08.06, 23:13
                    W międzyczasie byłam i na innych koncertach:


                    Środa, 23.08.2006, g. 19.30 Recital fortepianowy
                    Sala Koncertowa Filharmonii Narodowej
                    Rafał Blechacz - fortepian

                    W programie:
                    Johann Sebastian Bach:
                    Koncert włoski F-dur BWV 971
                    Claude Debussy:
                    Suite bergamasque
                    Les estampes
                    Fryderyk Chopin:
                    12 Preludiów z op. 28 (nr 1-12)
                    Mazurki op. 50
                    nr 1 G-dur
                    nr 2 As-dur
                    nr 3 cis-moll
                    Polonez-fantazja As-dur op. 61

                    Tak było zapowiedziane, jednak zamiast Preludiów usłyszeliśmy Walce z opusu 34
                    (As-dur, a-moll, F-dur).
                    Najbardziej podobał mi się Debussy. Blechacz grał (całość recitalu, nie tylko
                    pana D.) pięknym dźwiękiem, śpiewnym, szlachetnym, po pierwszej połowie recitalu
                    brakowało mi tylko więcej błyszczącego forte (w Estampach spokojnie mógł sobie
                    na to pozwolić) – ale to wynagrodził finałem Poloneza-Fantazji. Suita
                    bergamasque bardzo skupiona, aż miejscami miałam wrażenie, że... mozartowska smile
                    ale to chyba (wziąwszy pod uwagę fakturę i stylizację) uzasadnione skojarzenie?
                    Estampy bardziej rozbujane, pięknie pokazał plany (i plamy smile, stylizacje, kolory.

                    Natomiast reszta... hmmmm... Bach nie podobał mi się wcale.
                    Chopin – było sporo urokliwych miejsc, ale miałam wrażenie, że gra na hamulcu.
                    Dopiero w bisach grał “normalnie”, tak jak go pamiętam z Konkursu.
                    Nie zamierzam wieścić tutaj, że Blechacz się skończył – no bo daj Boże więcej
                    takich koncertów. Słyszałam go też w marcu na recitalu w FN – grał fenomenalnie
                    (chociaż recenzenci kąśliwie się wypowiadali na temat jego Haydna i Beethovena –
                    dla mnie grał super). Bardzo dobry występ, chociaż jemu poprzeczkę zawiesza się
                    wyżej – taki już los zwycięzców konk. chop.

                    • schaetzchen 28.08.2006 Tiempo, SV, Rabinowicz 30.08.06, 23:21
                      Poniedziałek, 28.08.2006, g.19.30 Koncert symfoniczny
                      Sala Koncertowa Filharmonii Narodowej

                      Renaud Capuçon - skrzypce
                      Sergio Tiempo - fortepian
                      Andrzej Bauer - wiolonczela
                      Sinfonia Varsovia
                      Alexander Rabinovitch-Barakovsky - dyrygent

                      W programie:

                      Dmitrij Szostakowicz: IX Symfonia Es-dur op. 70
                      Siergiej Rachmaninow: Rapsodia na temat Paganiniego na fortepian i orkiestrę op. 43
                      __________
                      Wolfgang Amadeus Mozart: Koncert G-dur nr 3 na skrzypce i orkiestrę KV 216
                      Friedrich Gulda: Koncert wiolonczelowy


                      Byłam tylko na I części koncertu. Nawet ciekawość posłuchania Capucona na żywo
                      nie przezwyciężyła niechęci do słuchania Rabinowicza...
                      Szostakowicz - niby wszystko OK, był dowcip, był nerw, wirtuozeria i polot, ale
                      brakowało (mimo wszystko!) szlachetności. Dbałości o dźwięk. No nie można tak
                      łomotać w kółko! Jak koń z klapkami na oczach: byle do przodu. Ja lubię, jak
                      ktoś przeżywa to co gra (truizm smile ale - jak o tym wspomniano w innym wątku - to
                      ja (słuchacz) mam przeżywać więcej. A tutaj patrzyłam z politowaniem na
                      konwulsje dyrygenta, choć - musze przyznać - z szacunkiem dla jego pamięci (cały
                      festiwal dyrygował bez nut) i dla sprawności orkiestry.

                      W Rachmaninowie - świetny pianista, choć dość jednostajny. Całość potraktował
                      jazzowo - co w tym akurat utworze było fajne. Bardzo szybkie tempo, co również
                      było fajne. Niefajna była orkiestra sad

                      No i dlatego nie zostałam na Mozarcie.

                      • schaetzchen 29.08.2006 Mustonen, Angelich, Blechacz, Wit, Nasi 30.08.06, 23:36
                        Wtorek, 29.08.2006, g.19.30 Koncert symfoniczny
                        Sala Koncertowa Filharmonii Narodowej
                        Olli Mustonen - fortepian*
                        Nicholas Angelich - fortepian**
                        Rafał Blechacz - fortepian***
                        Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Narodowej
                        Antonii Wit - dyrygent

                        W programie:
                        Edward Grieg: Koncert fortepianowy a-moll op. 16*
                        Siergiej Prokofiew: III Koncert fortepianowy C-dur op.26**
                        __________

                        Fryderyk Chopin: Koncert fortepianowy f-moll op. 21***

                        1. Po pierwsze uwaga: do wczoraj lubiłam Mustonena (znałam go tylko z nagrań).
                        Uważałam, że to dobry, wrażliwy pianista. Wczoraj zmieniłam zdanie... Grał
                        okropnie nerwowo, nerwicowo wręcz, okropnym, cienkim i stukającym dźwiękiem,
                        żadna fraza nie była zagrana od początku do końca, a poszarpana, z jakimiś
                        przedziwnymi przyspieszeniami i akcentami... Przecierałam oczy (uszy) ze zdumienia.
                        Do tego pan wykonał jakiś przedziwny taniec, ruszał rękami jak wąż (tzn wiem, że
                        wąż nie ma rąk smile ręce ruszały się jak węże...), momentami wyglądało to jak
                        tiki... Pytanie poważne: może on jest chory? Nie śmieję się z niego absolutnie!
                        Ale naprawdę to tak wyglądało, jakby go chwytały skurcze! Jeśli to choroba to
                        zwracam honor, jeśli maniera, to był to koszmar.

                        2. Angelich świetny. Fenomenalny pianistycznie, bez żadnych trudności, a jeszcze
                        z zapasem. Introwertyk, początek koncertu (który często - nawet w bardzo dobrych
                        wykonaniach - jest grany bardzo motorycznie i skandowany) on zagrał - szybko -
                        ale w skupiony sposób, cieniem dźwięku, bardzo to było piękne. Ale i rozbujać
                        się potrafił i przyłożyć. Piękna II część, pełna kontrastów, wspaniały żywiołowy
                        finał.
                        Orkiestra sobie poradziła dobrze, chociaż Wit nie uczynił wysiłku zby posłuchać
                        pianisty i grał tak samo jak na płycie Naxosu z Kun Woo Paikiem. Te same
                        patenty, nie zawsze pasujące.

                        3. Blechacz podobał mi sie sporo bardziej niż na recitalu. Fenomenalny fragment
                        II części po recytatywie. W finale finału ma czas, żeby pomyśleć o wszystkim,
                        mimo że gra w szaleńczym tempie. Ale nie bezmyślnie. Dba o detale, ale to
                        wszystko się nie rozpada na kawałki. Piękne legato. Właściwie to na temat
                        "warsztatu" mogę powtórzyć zachwyty z Konkursu. Świetne wykonanie - a jak się z
                        tym jeszcze ogra, to będzie dopiero bajka!
                        Cudowne Mazurki na bis i Walc. Standing ovation - na pewno bardziej zasłużona
                        niż po recitalu.

                        • jastej Re: 29.08.2006 Mustonen, Angelich, Blechacz, Wit, 31.08.06, 08:08
                          Schaetzchen - dziękuję za wszystkie recenzje. Bardzo odpowiadają mi Twoje pełne
                          emocji i zaangażowania, a jednocześnie b.profesjonalne uwagi. Świetnie się je
                          czyta! Żałuję, że nie mogę bywać na koncertach w Warszawie. POzostaje radio,
                          ale to nie to samo...
                          Ciepło (nie tylko z powodu pogody) pozdrawiam
                          jastej
                        • abacaba Re: 29.08.2006 Mustonen 31.08.06, 10:00
                          > Jeśli to choroba to zwracam honor, jeśli maniera, to był to koszmar.

                          Mój znajomy mieszkający w Finlandii wiele lat temu opisywał grę Mustonena w
                          dokładnie taki sam sposób. Co ciekawe pianista ten bardzo podoba się
                          przemarźniętym Finom, ponieważ według nich, to co robi jest świadectwem
                          jego „wielkiej muzykalności”. Czy Mustonen mieszka w Europie Chopina? Wątpię.
                        • jdrk Re: 29.08.2006 Mustonen, Angelich, Blechacz, Wit, 31.08.06, 22:18
                          schaetzchen napisała:
                          > Wtorek, 29.08.2006, g.19.30 Koncert symfoniczny
                          > Sala Koncertowa Filharmonii Narodowej
                          > Olli Mustonen - fortepian*
                          > Nicholas Angelich - fortepian**
                          > Rafał Blechacz - fortepian***
                          > Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Narodowej
                          > Antonii Wit - dyrygent
                          >
                          > W programie:
                          > Edward Grieg: Koncert fortepianowy a-moll op. 16*
                          > Siergiej Prokofiew: III Koncert fortepianowy C-dur op.26**
                          > __________
                          >
                          > Fryderyk Chopin: Koncert fortepianowy f-moll op. 21***

                          Schaetz, dzięki za relacje! smile Ja wlasnie na tym koncercie chcialem byc
                          (posluchac Mustonena), ale... ostatnio wychodze z pracy o 21 sad

                          Za to bylem na Ohlssonie - bardzo podobala mi sie jego gra. Gral Fantazje na
                          tematy polskie Chopina i Koncert G-dur Mozarta (KV 453). A na bis slicznie
                          zagral (z tego co pamietam) Walca i Mazurka Chopina (tytuly utworow wymawial po
                          polsku!), a gdy publicznosc dalej nie dawala mu spokoju (oklaskami), zagral
                          jeszcze Claire de Lune Debussy-ego - pieknym i nastrojowym piano smile Swietny
                          pianista smile

                          Aha - w drugiej czesci Maksymiuk z Sinfonia Varsovia grali Panufnika. Pierwszy
                          raz slyszalem te utwory: Uwertura tragiczna i Nokturn na orkiestre (tym tez
                          bisowali) - na prawde swietne utwory! Chetnie zapoznalbym sie z pozostałą
                          twórczością tego kompozytora smile
                          • schaetzchen 31.08.06 koncery niestety ostatni. 31.08.06, 23:20
                            No i co, nikt dzisiaj nie dotarł?
                            Sala była właściwie pełna, również za sprawą VIPów, przedstawicieli władzy
                            mniej lub bardziej lokalnej, ależ oni się muszą poświęcać...

                            Czwartek, 31.08.2006, g.19.30 Koncert symfoniczny
                            Scena Wielka Teatru Wielkiego - Opery Narodowej
                            Dang Thai Son - fortepian (Erard 1849)*
                            Kristian Bezuidenhout - pianoforte (Walter)**
                            Orkiestra XVIII Wieku
                            Frans Brüggen - dyrygent

                            W programie:
                            Wolfgang Amadeus Mozart: Koncert fortepianowy d-moll KV 466**
                            Fryderyk Chopin: Koncert fortepianowy f-moll op. 21*


                            Cudowny, cudowny koncert, szkoda tylko że taki krótki.
                            Na początek dramat, d-moll Mozarta zagrany teatralnie, operowo, wspaniale. Już
                            początek w orkiestrze był taki że ciarki szły po plecach... szemrzące piano,
                            przeszywające dysonanse, synkopy, czuło się podskórne napięcie... potem wybuch
                            w powtórzeniu tematu w forte... łagodny, sielski II temat. I solo fortepianowe
                            (przepraszam, pianofortowe) - samotne, zwiewne, ulotne. Grali znowu
                            niedrapieżnie, łagodnym dźwiękiem, ale chwytali za samo serce. Promień słońca w
                            II temacie (flety! fagot!). Burzowe chmury w przetworzeniu. I grzmoty.
                            W II części solista w zachwycający sposób oplatał swoją melodię bardzo
                            smacznymi ornamentami - nic na siłę, nic typowego, pięknie. Środek w g-moll
                            cudowny! Klarowny, czytelny, no, jednak te stare instrumenty to je ono!
                            Świetny Finał, ach, jak trąbki grały pod koniec!
                            Mimo gorących oklasków muzycy nie dali się namówić na bis... może to i dobrze,
                            bo cóż mogliby zagrać? Chyba tylko c-molla smile

                            Po przerwie również dramat, tylko w f-moll. Fenomenalna Romanza. Nie podejmuję
                            się wyjaśnienia dlaczego na instrumencie o tak krótkim dźwięku tak pięknie
                            brzmi kantylena... W częściach skrajnych niestety sporo było niedokładności
                            (niezgrania solisty i orkiestry), natomiast w środkowej Dang wziął muzyków na
                            krótki sznurek i grali jak jeden mąż. Pełne napięcia recytatywy (z zagranymi "w
                            punkt" pizzicatami kontrabasów), bardzo żywe tremolo w kwintecie i
                            mistrzowskie, naprawdę, mistrzowskie deklamacje w fortepianie.
                            Lekki, taneczny Finał - i zrobili jedną rzecz, za którą powinni dostać Nobla
                            (nikt tak nie gra, a tak jest w nutach) - tuż przed ostatnim wejściem
                            fortepianu jest 5 akordów w orkiestrze (ta ta taaaa ta tam smile które wynikają z
                            tego jak pianista się "rozpędzi" wcześniej - WSZYSTKIE orkiestry (dyrygenci) te
                            akordy zwalniają, co jest bez sensu. Oni nie!!! Wystrzelili, pięknie
                            przygotowali ostatnie piano u solisty, ostatnie wejście... Dobra, sprawdziłam,
                            to są takty 491-492 smile (dla dociekliwych)
                            I też nie było bisów.

                            Może za rok też przyjadą? Może Martha da się namówić? Nawet jeśli będzie "w
                            zestawie" - zniosę tego pana na R.

                            • kanarek2 Re: 31.08.06 koncery niestety ostatni. 31.08.06, 23:33
                              Wiecie, to forum jest naprawdę świetne, najpierw jastej o wydarzeniach
                              pozamiejskich, teraz Schatz. Co zresztą pokazuje, że sporo się dzieje
                              ciekawego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka