maro76 16.08.06, 14:25 zapowiada się nieźle Martha Argerich wystapi między innymi (w konc. na 3 fortepiany) www.nifc.pl/chopin/nifc/concerts_and_festivals/id/167 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
maro76 Re: Chopin i jego Europa 16.08.06, 14:27 będą radiowe retransmisje, w PR2 program: www.polskieradio.pl/dwojka/artykul.aspx?id=1028 Odpowiedz Link Zgłoś
jdrk Re: Chopin i jego Europa 16.08.06, 21:07 maro76 napisał: > zapowiada się nieźle > Martha Argerich wystapi między innymi (w konc. na 3 fortepiany) Na Marthe biletów już nie ma Ale na Olhssona udało mi się jeszcze dostać Odpowiedz Link Zgłoś
schaetzchen Re: Chopin i jego Europa 20.08.06, 09:48 Cholera jasna, przed chwilą w trakcie pisania postu nt tego koncertu zawiesiła mi się przeglądarka i całą robotę szlag trafił!!!! A byłam już przy Mozarcie potrójnym! Niechybnie to znak z nieba, że pisałam banialuki, więc nie będę usiłowała tego odtworzyć. Powiem tylko tyle, że koncert świetny, oprócz potrójnego Mozarta (w którego finale pianiści urządzili cyrk - który się ludziom na ogół podobał, ale dla mnie był koszmarkiem). Fou - malarz i kolorysta (jesienny) Goerner - perlisty i świetlny, Martha - zaprzeczenie praw fizyki. Tak się nie za grać na fortepianie. Orkiestra - kwintet dobry, ale Chopina grali bardzo topornie. No i nie ma o czym mówić, bo jak??? Odpowiedz Link Zgłoś
pafcio01 Re: Chopin i jego Europa 20.08.06, 21:06 Właśnie wróciłem z Warszawy. Bilety na Marthę zarezerwowałem już na początku sierpnia, by być pewnym, że będę, ujrzę i usłyszę. Popieram. Koncert świetny - zapamiętam go długo, jeśli nie do końca życia. Po kolei: Fou trochę mnie zawiódł - jego Mozart był jakiś cieniutki, zamknięty w małym pudełeczku. Szukał wysublimowanych brzmień na granicy słyszalności, a dla mnie brakowało naturalności, spontaniczności, szczerości, zabawy, "pazura". Nelson podobał mi się. Piękny dźwięk, kolor, styl i smak. Potrójny - mnie osobiście smaku wcale nie zepsuły owe "cyrki". A nawet przeciwnie. Wolę takie właśnie wykonanie niż choćby nudne jak flaki z olejem granie rodzinki Stasia D. Nawet wziąwszy pod uwagę wahania temp i niedokładności. No i Szostakowicz. Słów nie sposób znaleźć. To wykonanie porywało w zupełnie inny świat - pełen fantazji, piękna, a przede wszystkim - doskonałego humoru. Co Martha grała - to właśnie TO filozofom się nie śniło. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
schaetzchen Re: Chopin i jego Europa 20.08.06, 22:10 NIE UWIERZYCIE. Pisałam odpowiedź Pafciowi i co? Błysnęło, huknęło i komputer mi się wyłączył!!! Ciekawe kto nie chce, żebym napisała co myślę o tym koncercie Ale teraz tak łatwo się nie poddam!!! Pafciu, bardzo się cieszę, że napisałeś, to zawsze jest ciekawe mieć opinię z kilku uszu Gdzie siedziałeś? Ja siedziałam na balkonie, niedaleko Twojej Pani Profesor. Co do Fou - faktycznie, nie porwał, nie rozpalił do białości (co uczyniła później Martha) ale... jego gra była dla mnie pełna jakiejś głębokiej mądrości. Jego przymglony dźwięk i skupienie na długo zapamiętam. Potrząsnął mną nieźle. Bez fajerwerków i gorączki, ale (jak dla mnie) grał jak najbardziej naturalnie. Choć to jest odosobniona opinia, rozmawiałam z paroma osobami - podzielają zdanie Pafcia. Ponoć na próbie pokłócili się z Rabinowiczem o trzy nuty, dlatego grał bez dyrygenta Nelson - tu się w pełni zgadzam. Bardzo wysmakowany Koncert, szkoda (o czym pisałam wcześniej) rubasznego grania orkiestry, Rabinowicz zajeżył mnie już w ekspozycji (nie można tak zwalniać II tematu!!!). Szkoda, bo wielu rzeczy które robił pianista trzeba się było domyślać - były zagłuszone. O potrójnym zachowam swoje zdanie co do III części; interpretacji państwa D. nie słyszałam, więc się nie wypowiem. Chociaż muszę przyznać, że kiedy Martha grała od niechcenia, jednym palcem lewej ręki 3 nuty, to ciarki po plecach szły, mimo że to panowie Gouldowie (czy Goulda?) byli głównymi bohaterami. Ale oni jeszcze nawet nie domyślają się istnienia rejonów w których przebywa Fou Ts'ong. No a Szostakowicz... petarda. Ekspolzja emocji - było ogniście, było rubasznie, była zaduma i nostalgia. Niewyobrażalna wręcz skala dynamiki. I sposób w jaki Ona wydobywa dźwięk z fortepianu - to jest niemożliwe do zagrania dla kogokolwiek innego. Nie da się tak muskać klawiatury, nie da się w fortepian tak walić - i mieć takie efekty!!! I jej legato i porażające kaskady oktaw i wszystko takie, jakby fortepian był jej przedłużeniem. Słyszałam i widziałam sporo świetnych pianistów, ale to co pokazała Argerich - nikt tak nie gra. Absolutnie doskonałe! Ja wiem, myśmy wszyscy ulegli jakiejś hipnozie. Inaczej tego nie umiem wyjaśnić. Jutro retransmisja. Koniecznie posłuchajcie. Goernerem się zachwycicie. U Fou będą Was drażnić niedoskonałości techniczne. A Martha? Boję się, że nawet połowa tego co było na sali niestety nie jest zapisana. Ona hipnotyzuje samym swoim pojawieniem się na scenie. Odpowiedz Link Zgłoś
schaetzchen Re: Chopin i jego Europa 20.08.06, 22:14 To jeszcze dokładne informacje co do programu i wykonawców. Sobota, 19.08.2006, g. 19.30 Koncert symfoniczny inauguracyjny Sala Koncertowa Filharmonii Narodowej Fou Ts’ong - fortepian* Nelson Goerner - fortepian** Martha Argerich - fortepian*** Paul Gulda - fortepian**** Rico Gulda - fortepian***** Jakub Waszczeniuk - trąbka Sinfonia Varsovia Alexandre Rabinovitch-Barakovsky - dyrygent W programie: Wolfgang Amadeus Mozart: Koncert fortepianowy B- dur KV 595* Fryderyk Chopin: Koncert fortepianowy e-moll op. 11** Wolfgang Amadeus Mozart: Koncert F-dur na trzy fortepiany KV 242***,****,***** Dmitrij Szostakowicz: Koncert c-moll na fortepian, trąbkę i orkiestrę smyczkową op. 35*** I nie napisałam, że trębacz był znakomity! Prawda, Pafciu? Odpowiedz Link Zgłoś
schaetzchen Re: Chopin i jego Europa 22.08.06, 21:20 Recenzja z inauguracji: serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3561203.html Był ktoś w niedzielę? Na Blechacza jutro idziecie? Odpowiedz Link Zgłoś
schaetzchen 30.08.2006 Bruggen 30.08.06, 23:03 Wróciłam z kolejnego koncertu: Środa, 30.08.2006, g.19.30 Koncert symfoniczny Scena Wielka Teatru Wielkiego - Opery Narodowej Kristian Bezuidenhout - pianoforte (Walter)* Nelson Goerner - fortepian (Erard 1849)** Orkiestra XVIII Wieku Frans Brüggen - dyrygent W programie: Wolfgang Amadeus Mozart: Koncert fortepianowy Es-dur KV 482* Fryderyk Chopin: Fantazja A-dur na tematy polskie op. 13** __________ Wolfgang Amadeus Mozart: Symfonia D-dur KV 504 "Praska" Rewelacja. 1. Znakomitym pomysłem było umieszczenie "akcji" na scenie teatralnej. Widownia jest ustawiona z trzech stron sceny, na stopniach (kto ma lęk wysokości niech nie kupuje biletów w ostatnim rzędzie, bo z tyłu zionie przepaść), akustyka milion razy lepsza niż na normalnej sali TWON - jest powietrze, dźwięk nie "wsiąka" w plusz. Jednocześnie pogłos nie jest zbyt długi i wszystko słychać bardzo klarownie. W prównaniu do FN (gdzie Bruggeny grały rok temu) jest łagodniej, nie wybija się tak góra, dźwięk jest bardziej pastelowy (ja tak wolę). 2. APEL DO LUDNOŚCI a) wyłączajcie komórki. b) jeśli Wasze czteroletnie dziecko nie usypia po kilku taktach muzyki - nie zabierajcie go na koncert. Męczy się i ono i współsłuchacze. c) nie wychodźcie w trakcie kadencji granej na starym pianoforte. Po kadencji będzie głośniej i wtedy (ewentualnie) można się ewakuować. 3. Pana Kristiana Bezuidenhouta kocham od pierwszego wejrzenia. Co za muzyk!!! Jaka wrażliwość na dźwięk - a grał na okropnym złomie - jakie piano!!! Jaka arytkulacja! Atmosfera jak w XVIII wieku (przypominam, że to jest ten koncert, którego Finał gra Mozart w filmie Amadeusz gdzieś na plenerowym koncercie). Świetne porozumienie z orkiestrą - on grał tak, jakby to nie był koncert fortepianowy, a utwór w którym fortepian to instrument z orkiestry, tyle że z bardziej wirtuozowską partią. Piękne improwizowane fragmenty w III części. Nie muszę dodawać, że bardzo stylowe, bo jak ludzie grają na starych instrumentach, to raczej coś o dawnym stylu wiedzą. Ale to - poza wiedzą - było na wskroś przeżyte, naturalne. Spokojne tempa, wyciszona dynamika, piękne wykonanie. Wdzięk i elegancja. Jutro grają d-moll Mozarta. Zachęcam 2. Potem Chopin, zmiana instrumentu solowego na Erarda (nowszy i bardziej przypominający fortepian współczesny Goerner cudowny. Brakowało mi jedynie w finale więcej blasku - ale to "wina" przyjętej konwencji i instrumentarium. Ale grali cudownie, słychać było doskonale orkiestrę, która nie musiała "rywalizować" z czarnym potworem, który usiłuje grac cicho ale mu nie wychodzi. Pięknie, plastycznie podane tematy, perliste figuracje no i to co te insturmenty maja absolutnie doskonałego: piana w milionach odcieni. 3. Praska po przerwie. Genialne wykonanie. Też wyciszone, pastelowe, tak sobie w myślach porównywałam z Minkowskim o którego płycie z Mozartem pisałam na forum - zupełnie inna estetyka. Tamten to wulkan. Bruggen bardzo oszczędny (w gestach też), nie forsuje dźwięku, nie gna w szaleńczych tempach, smakuje każdą nutę, dopieszcza zakończenia fraz - a zresztą nie wiadomo kto bardziej - on czy jego muzycy? Słuchają się niesamowicie. I jest moja ulubiona kontrabasistka i pan flecista i Koszałek Opałek w wiolonczelach Jest coś takiego w proporcjach tej orkiestry (było to i rok temu w FN, zatem to raczej sprawa orkiestry a nie sali), że kwintet jest słabszy dynamicznie od dętych - ale to drobiazg, który przeszkadza tylko momentami. 4. Było sporo wolnych miejsc, kto może POWINIEN pojawić się jutro! Odpowiedz Link Zgłoś
schaetzchen 23.08.2006 Blechacz 30.08.06, 23:13 W międzyczasie byłam i na innych koncertach: Środa, 23.08.2006, g. 19.30 Recital fortepianowy Sala Koncertowa Filharmonii Narodowej Rafał Blechacz - fortepian W programie: Johann Sebastian Bach: Koncert włoski F-dur BWV 971 Claude Debussy: Suite bergamasque Les estampes Fryderyk Chopin: 12 Preludiów z op. 28 (nr 1-12) Mazurki op. 50 nr 1 G-dur nr 2 As-dur nr 3 cis-moll Polonez-fantazja As-dur op. 61 Tak było zapowiedziane, jednak zamiast Preludiów usłyszeliśmy Walce z opusu 34 (As-dur, a-moll, F-dur). Najbardziej podobał mi się Debussy. Blechacz grał (całość recitalu, nie tylko pana D.) pięknym dźwiękiem, śpiewnym, szlachetnym, po pierwszej połowie recitalu brakowało mi tylko więcej błyszczącego forte (w Estampach spokojnie mógł sobie na to pozwolić) – ale to wynagrodził finałem Poloneza-Fantazji. Suita bergamasque bardzo skupiona, aż miejscami miałam wrażenie, że... mozartowska ale to chyba (wziąwszy pod uwagę fakturę i stylizację) uzasadnione skojarzenie? Estampy bardziej rozbujane, pięknie pokazał plany (i plamy , stylizacje, kolory. Natomiast reszta... hmmmm... Bach nie podobał mi się wcale. Chopin – było sporo urokliwych miejsc, ale miałam wrażenie, że gra na hamulcu. Dopiero w bisach grał “normalnie”, tak jak go pamiętam z Konkursu. Nie zamierzam wieścić tutaj, że Blechacz się skończył – no bo daj Boże więcej takich koncertów. Słyszałam go też w marcu na recitalu w FN – grał fenomenalnie (chociaż recenzenci kąśliwie się wypowiadali na temat jego Haydna i Beethovena – dla mnie grał super). Bardzo dobry występ, chociaż jemu poprzeczkę zawiesza się wyżej – taki już los zwycięzców konk. chop. Odpowiedz Link Zgłoś
schaetzchen 28.08.2006 Tiempo, SV, Rabinowicz 30.08.06, 23:21 Poniedziałek, 28.08.2006, g.19.30 Koncert symfoniczny Sala Koncertowa Filharmonii Narodowej Renaud Capuçon - skrzypce Sergio Tiempo - fortepian Andrzej Bauer - wiolonczela Sinfonia Varsovia Alexander Rabinovitch-Barakovsky - dyrygent W programie: Dmitrij Szostakowicz: IX Symfonia Es-dur op. 70 Siergiej Rachmaninow: Rapsodia na temat Paganiniego na fortepian i orkiestrę op. 43 __________ Wolfgang Amadeus Mozart: Koncert G-dur nr 3 na skrzypce i orkiestrę KV 216 Friedrich Gulda: Koncert wiolonczelowy Byłam tylko na I części koncertu. Nawet ciekawość posłuchania Capucona na żywo nie przezwyciężyła niechęci do słuchania Rabinowicza... Szostakowicz - niby wszystko OK, był dowcip, był nerw, wirtuozeria i polot, ale brakowało (mimo wszystko!) szlachetności. Dbałości o dźwięk. No nie można tak łomotać w kółko! Jak koń z klapkami na oczach: byle do przodu. Ja lubię, jak ktoś przeżywa to co gra (truizm ale - jak o tym wspomniano w innym wątku - to ja (słuchacz) mam przeżywać więcej. A tutaj patrzyłam z politowaniem na konwulsje dyrygenta, choć - musze przyznać - z szacunkiem dla jego pamięci (cały festiwal dyrygował bez nut) i dla sprawności orkiestry. W Rachmaninowie - świetny pianista, choć dość jednostajny. Całość potraktował jazzowo - co w tym akurat utworze było fajne. Bardzo szybkie tempo, co również było fajne. Niefajna była orkiestra No i dlatego nie zostałam na Mozarcie. Odpowiedz Link Zgłoś
schaetzchen 29.08.2006 Mustonen, Angelich, Blechacz, Wit, Nasi 30.08.06, 23:36 Wtorek, 29.08.2006, g.19.30 Koncert symfoniczny Sala Koncertowa Filharmonii Narodowej Olli Mustonen - fortepian* Nicholas Angelich - fortepian** Rafał Blechacz - fortepian*** Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Narodowej Antonii Wit - dyrygent W programie: Edward Grieg: Koncert fortepianowy a-moll op. 16* Siergiej Prokofiew: III Koncert fortepianowy C-dur op.26** __________ Fryderyk Chopin: Koncert fortepianowy f-moll op. 21*** 1. Po pierwsze uwaga: do wczoraj lubiłam Mustonena (znałam go tylko z nagrań). Uważałam, że to dobry, wrażliwy pianista. Wczoraj zmieniłam zdanie... Grał okropnie nerwowo, nerwicowo wręcz, okropnym, cienkim i stukającym dźwiękiem, żadna fraza nie była zagrana od początku do końca, a poszarpana, z jakimiś przedziwnymi przyspieszeniami i akcentami... Przecierałam oczy (uszy) ze zdumienia. Do tego pan wykonał jakiś przedziwny taniec, ruszał rękami jak wąż (tzn wiem, że wąż nie ma rąk ręce ruszały się jak węże...), momentami wyglądało to jak tiki... Pytanie poważne: może on jest chory? Nie śmieję się z niego absolutnie! Ale naprawdę to tak wyglądało, jakby go chwytały skurcze! Jeśli to choroba to zwracam honor, jeśli maniera, to był to koszmar. 2. Angelich świetny. Fenomenalny pianistycznie, bez żadnych trudności, a jeszcze z zapasem. Introwertyk, początek koncertu (który często - nawet w bardzo dobrych wykonaniach - jest grany bardzo motorycznie i skandowany) on zagrał - szybko - ale w skupiony sposób, cieniem dźwięku, bardzo to było piękne. Ale i rozbujać się potrafił i przyłożyć. Piękna II część, pełna kontrastów, wspaniały żywiołowy finał. Orkiestra sobie poradziła dobrze, chociaż Wit nie uczynił wysiłku zby posłuchać pianisty i grał tak samo jak na płycie Naxosu z Kun Woo Paikiem. Te same patenty, nie zawsze pasujące. 3. Blechacz podobał mi sie sporo bardziej niż na recitalu. Fenomenalny fragment II części po recytatywie. W finale finału ma czas, żeby pomyśleć o wszystkim, mimo że gra w szaleńczym tempie. Ale nie bezmyślnie. Dba o detale, ale to wszystko się nie rozpada na kawałki. Piękne legato. Właściwie to na temat "warsztatu" mogę powtórzyć zachwyty z Konkursu. Świetne wykonanie - a jak się z tym jeszcze ogra, to będzie dopiero bajka! Cudowne Mazurki na bis i Walc. Standing ovation - na pewno bardziej zasłużona niż po recitalu. Odpowiedz Link Zgłoś
jastej Re: 29.08.2006 Mustonen, Angelich, Blechacz, Wit, 31.08.06, 08:08 Schaetzchen - dziękuję za wszystkie recenzje. Bardzo odpowiadają mi Twoje pełne emocji i zaangażowania, a jednocześnie b.profesjonalne uwagi. Świetnie się je czyta! Żałuję, że nie mogę bywać na koncertach w Warszawie. POzostaje radio, ale to nie to samo... Ciepło (nie tylko z powodu pogody) pozdrawiam jastej Odpowiedz Link Zgłoś
abacaba Re: 29.08.2006 Mustonen 31.08.06, 10:00 > Jeśli to choroba to zwracam honor, jeśli maniera, to był to koszmar. Mój znajomy mieszkający w Finlandii wiele lat temu opisywał grę Mustonena w dokładnie taki sam sposób. Co ciekawe pianista ten bardzo podoba się przemarźniętym Finom, ponieważ według nich, to co robi jest świadectwem jego „wielkiej muzykalności”. Czy Mustonen mieszka w Europie Chopina? Wątpię. Odpowiedz Link Zgłoś
jdrk Re: 29.08.2006 Mustonen, Angelich, Blechacz, Wit, 31.08.06, 22:18 schaetzchen napisała: > Wtorek, 29.08.2006, g.19.30 Koncert symfoniczny > Sala Koncertowa Filharmonii Narodowej > Olli Mustonen - fortepian* > Nicholas Angelich - fortepian** > Rafał Blechacz - fortepian*** > Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Narodowej > Antonii Wit - dyrygent > > W programie: > Edward Grieg: Koncert fortepianowy a-moll op. 16* > Siergiej Prokofiew: III Koncert fortepianowy C-dur op.26** > __________ > > Fryderyk Chopin: Koncert fortepianowy f-moll op. 21*** Schaetz, dzięki za relacje! Ja wlasnie na tym koncercie chcialem byc (posluchac Mustonena), ale... ostatnio wychodze z pracy o 21 Za to bylem na Ohlssonie - bardzo podobala mi sie jego gra. Gral Fantazje na tematy polskie Chopina i Koncert G-dur Mozarta (KV 453). A na bis slicznie zagral (z tego co pamietam) Walca i Mazurka Chopina (tytuly utworow wymawial po polsku!), a gdy publicznosc dalej nie dawala mu spokoju (oklaskami), zagral jeszcze Claire de Lune Debussy-ego - pieknym i nastrojowym piano Swietny pianista Aha - w drugiej czesci Maksymiuk z Sinfonia Varsovia grali Panufnika. Pierwszy raz slyszalem te utwory: Uwertura tragiczna i Nokturn na orkiestre (tym tez bisowali) - na prawde swietne utwory! Chetnie zapoznalbym sie z pozostałą twórczością tego kompozytora Odpowiedz Link Zgłoś
schaetzchen 31.08.06 koncery niestety ostatni. 31.08.06, 23:20 No i co, nikt dzisiaj nie dotarł? Sala była właściwie pełna, również za sprawą VIPów, przedstawicieli władzy mniej lub bardziej lokalnej, ależ oni się muszą poświęcać... Czwartek, 31.08.2006, g.19.30 Koncert symfoniczny Scena Wielka Teatru Wielkiego - Opery Narodowej Dang Thai Son - fortepian (Erard 1849)* Kristian Bezuidenhout - pianoforte (Walter)** Orkiestra XVIII Wieku Frans Brüggen - dyrygent W programie: Wolfgang Amadeus Mozart: Koncert fortepianowy d-moll KV 466** Fryderyk Chopin: Koncert fortepianowy f-moll op. 21* Cudowny, cudowny koncert, szkoda tylko że taki krótki. Na początek dramat, d-moll Mozarta zagrany teatralnie, operowo, wspaniale. Już początek w orkiestrze był taki że ciarki szły po plecach... szemrzące piano, przeszywające dysonanse, synkopy, czuło się podskórne napięcie... potem wybuch w powtórzeniu tematu w forte... łagodny, sielski II temat. I solo fortepianowe (przepraszam, pianofortowe) - samotne, zwiewne, ulotne. Grali znowu niedrapieżnie, łagodnym dźwiękiem, ale chwytali za samo serce. Promień słońca w II temacie (flety! fagot!). Burzowe chmury w przetworzeniu. I grzmoty. W II części solista w zachwycający sposób oplatał swoją melodię bardzo smacznymi ornamentami - nic na siłę, nic typowego, pięknie. Środek w g-moll cudowny! Klarowny, czytelny, no, jednak te stare instrumenty to je ono! Świetny Finał, ach, jak trąbki grały pod koniec! Mimo gorących oklasków muzycy nie dali się namówić na bis... może to i dobrze, bo cóż mogliby zagrać? Chyba tylko c-molla Po przerwie również dramat, tylko w f-moll. Fenomenalna Romanza. Nie podejmuję się wyjaśnienia dlaczego na instrumencie o tak krótkim dźwięku tak pięknie brzmi kantylena... W częściach skrajnych niestety sporo było niedokładności (niezgrania solisty i orkiestry), natomiast w środkowej Dang wziął muzyków na krótki sznurek i grali jak jeden mąż. Pełne napięcia recytatywy (z zagranymi "w punkt" pizzicatami kontrabasów), bardzo żywe tremolo w kwintecie i mistrzowskie, naprawdę, mistrzowskie deklamacje w fortepianie. Lekki, taneczny Finał - i zrobili jedną rzecz, za którą powinni dostać Nobla (nikt tak nie gra, a tak jest w nutach) - tuż przed ostatnim wejściem fortepianu jest 5 akordów w orkiestrze (ta ta taaaa ta tam które wynikają z tego jak pianista się "rozpędzi" wcześniej - WSZYSTKIE orkiestry (dyrygenci) te akordy zwalniają, co jest bez sensu. Oni nie!!! Wystrzelili, pięknie przygotowali ostatnie piano u solisty, ostatnie wejście... Dobra, sprawdziłam, to są takty 491-492 (dla dociekliwych) I też nie było bisów. Może za rok też przyjadą? Może Martha da się namówić? Nawet jeśli będzie "w zestawie" - zniosę tego pana na R. Odpowiedz Link Zgłoś
kanarek2 Re: 31.08.06 koncery niestety ostatni. 31.08.06, 23:33 Wiecie, to forum jest naprawdę świetne, najpierw jastej o wydarzeniach pozamiejskich, teraz Schatz. Co zresztą pokazuje, że sporo się dzieje ciekawego. Odpowiedz Link Zgłoś