krzysztom
27.08.06, 21:33
Piekny koncert ,w 1 czesci zagral utwory z ostatniej plyty,a nast.utwory Pink
Floyd.Ze starego skladu pozostal tylko Gilmour i Mason(klawisze).Solowki
Dawida bez zarzutu,glos tez choc w niektorych utworach wyraznie brakowalo
Watersa(szczegolnie w "Swiec szalony diamencie")."Dziadek" trzyma sie
swietnie,3 godziny rocka z najwyzszej polki.Mozna bylo sie spodziewac wiekszej
oprawy scenicznej,ale przy takiej muzyce to sie nie liczy.Byl tam ktos z was?