Dodaj do ulubionych

Bill Evans ' Soul Insider'- recenzja

16.03.03, 12:47
Własnie ostatnio powróciłem sobie do tej płytki i...hm jest super!
Nazwałbym ją "jazz z ludzką twarzą."
Kto to jest ten Evans?
Wielu kojarzy to nazwisko z Evansem pianista i aranżerem, ale to
saksofonista, który też tak jak pianista Evans grał z Milesem Davisem.
Płyta ta jest zbliżona klimatycznie najbardziej chyba do "Escape" z 1996 roku.
Utrzymana jest w konwencji funkowej z wyraźnym groovem basowym.
Sa tu dwa utwory śpiewane przez Lesa McCanna "Lose my number", który ma
sympatyczną fraze blusową, zaś drugi to "You sure look good to me",gdzie
super klimat robi Ricky Peterson na hammondach.
No a perełkami i klasą samą w sobie są dwa nagrania,"Gimme some" i "Thump"
gdzie na gitarze gra John Scofield.To cała kwintesencja i czar tej płyty, a
szczególnie gdy Evans ze Scofieldem grają unissono.Poezja!
Polecam tą płytke szczególnie jeżeli chcielibyście zobaczyc, że nie taki ten
jazz straszny jak go... grają.

BILL EVANS
"Soul Insider"
Utwory:
1.Vans joint
2.Cool Eddie
3.Lose my number
4.Cheeks...
5.You sure look good to me...
6.Big mama...
7.Sneaky...
8.Gimme some..
9.Older days...
10.Thump ...
11. The shorty shuffle...
W wersji japońskiej jest jeszcze 12 " Soul bop"


Wykonawcy:

Bill Evans - soprano,tenor,alto& baryton sax
Less McCann - vocals
Ricky Peterson - hammond organ, piano
Dean Brown - guitar
John Scofield - guitar
James Genus - bass
Tim Lefebvre - bass
Steve Jordan - drums
Don Alias - percussion
Venese Thomas - backgroud vocals
Lew Soloff - trumpet
Conrad Herwig - trombone

Wydano przez ESC Records w 2000 r.
Obserwuj wątek
    • astir Re: Bill Evans ' Soul Insider'- recenzja 16.03.03, 12:56
      srootootoo napisał:

      > Polecam tą płytke szczególnie jeżeli chcielibyście zobaczyc, że nie taki ten
      > jazz straszny jak go... grają.
      >
      cytat z wczorajszych 'wysokich obcasów':
      ...Przede wszystkim gangsterzy kochali muzykę (...) żadna większa impreza z
      udziałem gangsterów nie mogła się obyć bez orkiestry jazzowej. Jazzmani byli
      jedynymi mieszkańcami Chicago, którzy nie musieli się bać o życie. Wolno im
      było nawet publicznie obrażać gangsterów...

      W. Orliński - 'Chicago - pistolet, gin i jazz'

      nie bójcie się jazzu
      ale uważajcie na gangsterówwink
      • _gar_ Re: Bill Evans ' Soul Insider'- recenzja 17.03.03, 21:32
        ....o co chodzi z tym jazzem,gangsterami,ginem
        ..i co tu robi Billy Evans
        ...o ile wiem to "sam" Sinatra mial silniejsze powiazanie z srodowiskiem
        gangsterskim niz "biedny" Evanssmile

        pozdr
        --
        gar
        • astir Re: Bill Evans ' Soul Insider'- recenzja 17.03.03, 22:25
          _gar_ napisał:

          > ....o co chodzi z tym jazzem,gangsterami,ginem
          Jeśli jazz potrafił kiedyś zmiękczyć gangsterów, to dlaczego obecnie tak
          niewiele osób próbuje tej muzy posłuchać? Więc może gin pomoże?wink

          > ..i co tu robi Billy Evans
          Bill Evans. Do słuchania jego soulowego grania gin nie jest obowiązkowym
          składnikiem drinka.

          > ...o ile wiem to "sam" Sinatra mial silniejsze powiazanie z srodowiskiem
          > gangsterskim niz "biedny" Evanssmile
          Biedny Sinatra. Może miał w sobie inklinacje do nawracania ówczesnych hh?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka