gregkor
21.03.03, 12:42
Przesłuchałem wczoraj superdzieło Johna Coltrane'a pt "Ole Coltrane"..dawno
do tej płyty nie sięgałem..i torchę żałuję...jest po prostu
rewelacyjna..zwłaszcza tytułowy kawałek Ole. Napięcie zbudowane przez muzyków
jakie towarzyszy temu utworowi jest pełne niepewności i energii....McCoy
Tyner grający na pianinie wprowadza specyficzny trudny do opisania nastrój,
który potęguje wyrazista i wręcz pierwszoplanowa gra na kontrabasie. No i
swój kunszt udowadnia sam mistrz...jego gra jest tak miła dla ucha że ten 18
minutowy kawałek trwa chyba tylko z 5 minut....w międzyczasie słychać wspania
łą partię Erica Dolphiego na flecie i Freddiego Hubbarda na trąbce.....płyta
została nagrana ponad 40 lat temu a brzmi bardzo swieżo....naprawdę
polecam...i jeżeli ktoś chce pozanć twórczość tego wirtuoza to właśnie
proponuje zacząc od tej pozycji.....ja mam wydanie tej płyty z 1989 roku z
bonus trackeim .....
Tytuły utworów:
1. Ole
2. Dahomey Dance
3. Aisha
4. To Her Ladyship (bonus)
pozdr