Dodaj do ulubionych

Zagrożony "gatunek"?

12.05.03, 21:03
Pogrążona w klimatach lat ’60 i ’70, z dystansem przyglądam się współczesnej
scenie muzycznej. Odnoszę wrażenie, że dominują na niej albo lepsze lub
gorsze zespoły, albo lansowane przez media „gwiazdki” (młodzi, piękni i
przeciętni). Nie dostrzegam natomiast znaczących indywidualności muzycznych
(mówię o rocku), w rodzaju Davida Bowie, Petera Gabriela, Franka Zappy,
Elvisa Costello, Boba Dylana, Cata Stevensa itp. Chodzi mi o artystów, którzy
sami piszą teksty, komponują, śpiewają i grają na jakimś instrumencie i robią
to w sposób wybitny i oryginalny. Stara gwardia powoli wymiera, a kto ich
zastąpi? Z młodszych potrafię wymienić tylko Becka, Jeff Buckley niestety
zmarł, może P.J. Harvey, ale sprawiają oni jednak wrażenie muzyków mniejszego
formatu niż ich poprzednicy. Czyżby samotni twórcy mieli stać się zagrożonym
lub, co gorsza, wymarłym "gatunkiem"?
Obserwuj wątek
    • martolka Re: Zagrożony 'gatunek'? 12.05.03, 21:23
      pixie napisała:

      > Z młodszych potrafię wymienić tylko Becka, Jeff Buckley niestety
      > zmarł, może P.J. Harvey, ale sprawiają oni jednak wrażenie muzyków mniejszego
      > formatu niż ich poprzednicy.

      To może nie jest kwestia, że są mniejszego formatu (choć tu nie będę się
      upierać) tylko, że tamci, wielcy, byli słuchani na o wiele większą skalę niż
      obecni lepsi od gwiazdek-na-chwilę wykonawcy. Był mniejszy wybór, ale wydaje mi
      się że i gusta były jednak ogólnie trochę na wyższym poziomie. A teraz mamy
      masy słuchających sieczki małolatów - wystarczy porównać czego słuchała Anglia
      ze 20 lat temu, a co tam dominuje obecnie. To chyba taki najdrastyczniejszy
      przykład.
      • pixie Re: Zagrożony 'gatunek'? 12.05.03, 21:30
        martolka napisała:

        > pixie napisała:
        >
        > > Z młodszych potrafię wymienić tylko Becka, Jeff Buckley niestety
        > > zmarł, może P.J. Harvey, ale sprawiają oni jednak wrażenie muzyków mniejsz
        > ego
        > > formatu niż ich poprzednicy.
        >
        > To może nie jest kwestia, że są mniejszego formatu (choć tu nie będę się
        > upierać) tylko, że tamci, wielcy, byli słuchani na o wiele większą skalę niż
        > obecni lepsi od gwiazdek-na-chwilę wykonawcy. Był mniejszy wybór, ale wydaje
        mi
        >
        > się że i gusta były jednak ogólnie trochę na wyższym poziomie. A teraz mamy
        > masy słuchających sieczki małolatów - wystarczy porównać czego słuchała
        Anglia
        > ze 20 lat temu, a co tam dominuje obecnie. To chyba taki najdrastyczniejszy
        > przykład.

        Niestety prawda sad I chyba indywidualnym muzykom trudniej się dzisiaj przebić,
        niż zespołom. Stąd się bierze takie kuriozum jak Nine Inch Nails.
      • Gość: kubasa Re: Zagrożony 'gatunek'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.03, 22:24
        martolka napisała:

        > mamy
        > masy słuchających sieczki małolatów

        Akurat do malolatow bym sie nie przyczepial, bo jesli ktos w tym kraju slucha
        dobrej muzyki, to wlasnie nastolatkowie. Przeciez to nie 16-latkowie nabijaja
        sprzedaz Ich Troje czy Kai Paschalskiej. To pokoenie 25-35 latow kupuje takie
        gowna i ogolnie psuje nasz rynek... No dobra wylalem troche zolci, ale juz mnie
        to denerwuje, czy Wy macie wszyscy juz 7 dych na karku ze tak narzekacie?
        Niestety kazde kolejne pokolenie to coraz gorsze pryki. Toz to dzis czesto w
        rozmowach z moimi rowiesnikami (mam 17 lat) slysze ze to "nie juz te czasy co
        za Kazimierza Gorskiego" i tego typu podobne bzdury, nostalgia za przeszloscia,
        ktorej nigdy nie przezylismy. Wiec jesli ktos z Was sadzi, ze w latach 70.
        robotnicza mlodziez Colchester zasluchiwala sie w Elvisie Costello to jest w
        lekkim bledzie... tkaa muzyka jak Costello, nosi na sobie brzemie powszechnej
        akceptacji, uwielbienia, ale brzemie narosle przez lata, wiec moze lepiej takie
        weryfikacje prowadzic za jakies 20 lat? Co do dzisiejszych hmm... solistow.
        Moze jakis Mike Skinner lub Fatboy Slim? A moze Tori Amos lub Ryan Adams?Bjork
        lub Erykah badu? A moze Snoop Dog lub Eminem? Nie wiem, ja moge pogadac o
        nowych zespolach smile.

        Zastanawiam sie teraz po co to napisalem... I doszedlem do wniosku, ze juz mam
        serdecznie dosyc tego waszego malkontenctwa. Nic sie nie podoba: mlodziez jest
        chujowa, nie ma jzu artystow pokroju Bowiego, po roku 70. nic nowego nei
        zrobiono... A tu trzeba sie tylko troche psotarac. Pod wysmiewanym przez wielu
        szyldem "alternatywa" czy "indie" powstaje masa ciekawych projektow, osobowosci
        pewnie tez, tylko trzeba zrobic jedno: postarac sie, a nie zamykac sie na
        produkcje zprzed 30 lat.

        No, znowu nie odnosi sie to bezposrednio do tych, ktorzy psiali w tym watku.
        Ehh, niewazne, zagotowalem sie po prostu, paru osobom odpowiedzialem, to co
        mailem odpowiedziec w innych watkach, moge smialo odetchnac na jakies 8 minut
        od tego forum.

        Pozdr.
        • ilhan Re: Zagrożony 'gatunek'? 12.05.03, 22:39
          Kubaso, znów się zgadzam w większej większości z Tobą smile
          Chyba dam Ci hasło i będziesz pisał jako ja od jutra wink)))
          • Gość: nikka Re: Zagrożony 'gatunek'? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 22:42
            Dajcie se buzi,co? Ja właściwie też się zgadzam, ale wolałabym podyskutować.
            Zmęczona jestem =niedysponowana intelektualnie, więc dziś nic z tego
          • Gość: kubasa Re: Zagrożony 'gatunek'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.03, 22:56
            Nikka - ty ostatnio ciagle jestes niedysponowana. Co juz mamy pogadac to tobie
            sie nei chce naciskac w klaswisze, to, tamto, cos sie wymigujesz.

            Ilhan - naucz sie: ja na Gazecie sie nie loguje, chyab ze na "placzacym
            gorylu". Zasady tej poki co nie zmienie smile.

            Pozdr.
            • ilhan Ilhan się uczy 12.05.03, 23:04
              Gość portalu: kubasa napisał(a):

              > Ilhan - naucz sie: ja na Gazecie sie nie loguje, chyab ze na "placzacym
              > gorylu". Zasady tej poki co nie zmienie smile.

              Kubasa na Gazecie się nie loguje, chyba że na "Płaczącym Gorylu". Zasady tej
              póki co nie zmieni.
              Kubasa na Gazecie się nie loguje, chyba że na "Płaczącym Gorylu". Zasady tej
              póki co nie zmieni.
              Kubasa na Gazecie się nie loguje, chyba że na "Płaczącym Gorylu". Zasady tej
              póki co nie zmieni.
              Kubasa na Gazecie się nie loguje, chyba że na "Płaczącym Gorylu". Zasady tej
              póki co nie zmieni.
              Kubasa na Gazecie się nie loguje, chyba że na "Płaczącym Gorylu". Zasady tej
              póki co nie zmieni.

              Dobra, chyba starczy... smile))
              • Gość: kubasa Re: Ilhan się uczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.03, 23:09
                jestes pojetnym uczniem, aczkolwiek wiekszy nacisk polozylbym na zrozumienie
                przeslania tego tekstu a nie wielokrotne jego powtarzanie, gdyz moze to
                doprowadzic do automatyzacji tego wyzwania. Proponowalbym napisanie kilkunastu
                zdan o podobnej tresci, ale troche ianczej ulozonych. Np. "Kubasa nie ma w
                zwyczaju logowania sie na Gazeta.pl. Robi to niezwykle rzadko, jedynie wtedy
                gdy wchodzi na forum "Placzacy goryl", gdzie logowanie jest obowiazkowe" Mozesz
                tez dodac komentarz do takiego tekstu np. "wielce zaluje jego postawy,
                jednakowoz podziwiam niezlomna konsekwencje tego Czlowieka" lub cos w tym
                rodzaju. Zycze powodzenia!
            • Gość: nikka Re: Zagrożony 'gatunek'? IP: *.sgh.waw.pl 13.05.03, 09:41
              Taki jesteś???? Dobra- dziś się staw na czacie, pogadamy. Głownie chodzi mi o
              to,że mam duuuuuuuuuużo do powiedzenia (wszyscy potwierdzą) a parafrazując hehe
              giętkie klawisze nie nadążają za tym co pomyśli głowa. Wczoraj natomiast mój
              drogi byłam po prezentacji referatu "Communication in management". Obyś Ty był
              hehehehe dysponowany po czymś takim, hehe. Jak wrócę do domu ze szkoły to
              podejmę dyskusję, żebys wiedział smile)))))))))
        • pixie Re: Zagrożony 'gatunek'? 12.05.03, 23:03
          Gość portalu: kubasa napisał(a):

          > martolka napisała:
          >
          > > mamy
          > > masy słuchających sieczki małolatów
          >
          > Akurat do malolatow bym sie nie przyczepial, bo jesli ktos w tym kraju slucha
          > dobrej muzyki, to wlasnie nastolatkowie. Przeciez to nie 16-latkowie nabijaja
          > sprzedaz Ich Troje czy Kai Paschalskiej. To pokoenie 25-35 latow kupuje takie
          > gowna i ogolnie psuje nasz rynek...
          No, wypraszam sobie! wink))
          >No dobra wylalem troche zolci, ale juz mnie
          > to denerwuje, czy Wy macie wszyscy juz 7 dych na karku ze tak narzekacie?
          > Niestety kazde kolejne pokolenie to coraz gorsze pryki. Toz to dzis czesto w
          > rozmowach z moimi rowiesnikami (mam 17 lat) slysze ze to "nie juz te czasy co
          > za Kazimierza Gorskiego" i tego typu podobne bzdury, nostalgia za
          przeszloscia, ktorej nigdy nie przezylismy. Wiec jesli ktos z Was sadzi, ze w
          latach 70.
          > robotnicza mlodziez Colchester zasluchiwala sie w Elvisie Costello to jest w
          > lekkim bledzie... tkaa muzyka jak Costello, nosi na sobie brzemie powszechnej
          > akceptacji, uwielbienia, ale brzemie narosle przez lata, wiec moze lepiej
          takie
          > weryfikacje prowadzic za jakies 20 lat? Co do dzisiejszych hmm... solistow.
          > Moze jakis Mike Skinner lub Fatboy Slim? A moze Tori Amos lub Ryan Adams?
          Bjork
          > lub Erykah badu? A moze Snoop Dog lub Eminem? Nie wiem, ja moge pogadac o
          > nowych zespolach smile.
          Właśnie o to mi chodziło, Kubasa. Aż mi wstyd, że zapomniałam o Bjork, bo to
          już artystka wielkiego formatu. I chyba więcej kobiecych osobowości nam się
          ostatnio pojawiło, czego akurat w latach '60 było jak na lekarstwo. A na resztę
          zwrócę uwagę i za 20 lat, kto wie... Jeśli dożyję wink
          > Zastanawiam sie teraz po co to napisalem... I doszedlem do wniosku, ze juz
          mam
          > serdecznie dosyc tego waszego malkontenctwa. Nic sie nie podoba: mlodziez
          jest
          > chujowa, nie ma jzu artystow pokroju Bowiego, po roku 70. nic nowego nei
          > zrobiono... A tu trzeba sie tylko troche psotarac. Pod wysmiewanym przez
          wielu
          > szyldem "alternatywa" czy "indie" powstaje masa ciekawych projektow,
          osobowosci
          >
          > pewnie tez, tylko trzeba zrobic jedno: postarac sie, a nie zamykac sie na
          > produkcje zprzed 30 lat.
          Bardzo lubię alternatywę, chociaż na razie skupiam sie na poznawaniu historii
          rocka i jestem trochę do tyłu sad
          > No, znowu nie odnosi sie to bezposrednio do tych, ktorzy psiali w tym watku.
          > Ehh, niewazne, zagotowalem sie po prostu, paru osobom odpowiedzialem, to co
          > mailem odpowiedziec w innych watkach, moge smialo odetchnac na jakies 8 minut
          > od tego forum.
          Nie ma sprawy, jak byłam w Twoim wieku, też mnie szlag trafiał, a potem mi
          przeszło smile
          > Pozdr.
          Ja również pozdrawiam
        • martolka Re: Zagrożony 'gatunek'? 12.05.03, 23:25
          Gość portalu: kubasa napisał(a):

          > Wiec jesli ktos z Was sadzi, ze w latach 70.
          > robotnicza mlodziez Colchester zasluchiwala sie w Elvisie Costello to jest w
          > lekkim bledzie... tkaa muzyka jak Costello, nosi na sobie brzemie powszechnej
          > akceptacji, uwielbienia, ale brzemie narosle przez lata, wiec moze lepiej
          takie weryfikacje prowadzic za jakies 20 lat?

          ależ ja nie przeczę - a nawet się zgadzam smile
          tyle, że wydaje mi się, że procenty się trochę poozmieniały ilościowo... ludzi
          więcej jest smile
        • janek_ziobro patrzcie państwo, jak się tera ta młodzież buntuje 13.05.03, 12:15
          Gość portalu: kubasa napisał(a):

          > Akurat do malolatow bym sie nie przyczepial, bo jesli
          > ktos w tym kraju slucha
          > dobrej muzyki, to wlasnie nastolatkowie. Przeciez to
          > nie 16-latkowie nabijaja
          > sprzedaz Ich Troje czy Kai Paschalskiej.
          > To pokoenie 25-35 latow kupuje takie
          > gowna i ogolnie psuje nasz rynek...

          ...tyle że trochę bez sensu.
    • Gość: killa Re: Zagrożony 'gatunek'? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.03, 21:43
      nie sądzisz, że jest to wynik presji wielkich wytwórni płytowych, które chcą
      sprzedać "produkt", a nie pewną artystę, jego wizję, spojrzenie na świat . W
      zamian za plastikowy świat z reklamy w TV otzrymujemy plastikową muzykę, którą
      stacje radiowe muszą nas bombardować z tak wielką częstotliwością, że wbrew
      sobie wbija mi się w mózg jakaś melodia...tandeta, przeciętność,żenada...
      W radiu reklamówki nowej płyty Kai Paschalskiej, która nie tylko że nie umie na
      niczym grać, ale w dodatku nie potrafi nawet śpiewać. Jedyny jej kapitał to
      wizerunek z którym się "opatrzyła" telewizycja publiczność, więc wydatki na
      rekalmę są mniejsze ...

      Na szczęście są jeszcze zespoły takie jak Radiohead, Air czy Blur.
      • pixie Re: Zagrożony 'gatunek'? 12.05.03, 22:37
        A propos:
        "Jedną z zasług lat 60-tych jest to, że nagrano i wydano wówczas trochę muzyki
        o niezwykłym czy też eksperymentalnym charakterze. Kim byli ci mądrzy,
        niezwykle światli menadżerowie, którym zawdzięczamy Złotą Erę Amerykańskiej
        Muzyki? Idący z duchem czasu młodzieńcy o kwiatowym oddechu? Nie - starzy,
        żujący cygaro faceci, którzy słuchali taśm i mówili: " Bo ja wiem..., Co to,
        kurwa, jest? Dobra wypuść to, wiadomo? Nie wiadomo."
        Takie podejście do muzyki przynosiło znacznie więcej dobrego niż postawa
        dzisiejszych bosów. "Młodzi z głową na karku" są o wiele bardziej zachowawczy,
        a także o wiele bardziej niebezpieczni od swych poprzedników. Skąd się wzięli?
        Paru wylądowało w branży dlatego, że ich ojcami byli niektórzy z owych
        staruszków, od których jechało tytoniem. Inni sami utorowali sobie drogę na
        szczyty - pewnego dnia gość z cygarem mówił: "Posłuchaj Sherman. Zaryzykowałem,
        wypuściliśmy to i ani się obejrzałem, gdy sprzedaliśmy kilka milionów
        egzemplarzy. Ja wciąż nie mam pojęcia, co to, kurwa było, ale trzeba nam zrobić
        tak jeszcze raz. Posłuchaj, co ci powiem, Sherm. Ktoś nam musi dać cynk, co
        teraz wypuścić. Dlaczego nie przyjmiemy do roboty jakiegoś z tych hipisowskich
        skurwieli?"
        Tak więc przyjmują do pracy jednego z hipisowskich skurwieli - nie żeby
        miał robić coś poważnego - przynosi kawę, listy, stoi z boku i patrzy, co się
        dzieje - wyrabia się. Pewnego dnia staruszek z cygarem mówi: "Posłuchaj
        Sherman, myślę, że możemy mu zaufać - wygląda na to, że się powoli otrzaskał.
        Zrobimy go naszym przedstawicielem - niech ON gada z tymi pojebami od tamburynu
        i kadzideł. On rozumie to całe gówno, przecież ma takie same włosy jak oni".
        Od tej chwili młodzian pnie się i pnie, nie mija wiele czasu, jak trzyma
        nogi na biurku i mówi: "Niech pan wywali Shermana panie Maxwell. Aha, ten nowy
        zespół...Nie możemy ryzykować...to po prostu nie to, czego chcą dzieciaki.
        Wiem, bo przecież mam takie same włosy"
        Cytat z autobiografii Franka Zappy "Takiego mnie nie znacie"
        zappa.rockmetal.art.pl/indexf4.htm
        • aimarek Re: Zagrożony 'gatunek'? 13.05.03, 00:48
          A mnie się wydaje, że teraz co roku wychodzi 100 razy więcej ciekawych płyt niż
          onegdaj. Zrzymanie się na MTV nie ma sensu. Dla mnie ta stacja po prostu nie
          istnieje i już. A jak się chce to się znajdzie setki fantastycznych zespołów.
          Obudźta się ludzie, nie szperajta w podręcznikach historii ! Historia dzieje
          się teraz ! Khem, khem...
          • Gość: soso Re: Zagrożony 'gatunek'? IP: 195.41.66.* 13.05.03, 06:21
            Nie jest tak zle. Wszyscy wielcy wymienieni jako ikony dorabiali sie swego
            statusu dziesiatki lat. Stad moze wydaje sie, ze ci nowi sa jacys tacy bladzi.
            Ale po latach wszystko sie wyda.
            Elvis Costello to geniusz i takich nie ma na peczki. Ale moze ktorys z
            dzisiejszych mlodych mu dorowna. ? smile

            Z Wielkich wspomne jeszcze Petera Gabriela i Princa. Bjørk mi sie nie miesci w
            skladzie mimo tego calego szumu dookola.

            pzdrw

            soso








            ¨^~
            • t.o.m.e.k Re: Zagrożony 'gatunek'? 13.05.03, 08:26
              > Z Wielkich wspomne jeszcze Petera Gabriela i Princa. Bjørk mi sie nie mi
              > esci w skladzie mimo tego calego szumu dookola.
              >

              Znamienne, że nikt tu nie wspomniał o Neilu Youngu - w Polsce ten artysta,
              chyba największy żyjący dziś solista obok Dylana i może Vana Morrisona, nigdy
              nie cieszył się większą popularnością. W Niemczech właśnie miał solową trasę
              koncertową (harmonijka, gitara, fortepian), sprzedał ok. 10 koncertów w
              średnich salach (2-3 tys. widzów), dwa lata temu z Crazy Horse grał wielkie
              koncerty od 10 tys. widzów w górę... W Polsce chyba by z wielkim trudem
              zapełnił pół Kongresowej... Czy kiedykolwiek na liście przebojów Trójki była
              jakaś piosenka Younga? Nie przypominam sobie...
              Ale to nic - pewnie niedługo znów przyjedzie do nas Joe Cocker i znów zapełni
              stadion Gwardii i wszystkim się znów zrobi lepiej wink
              • Gość: martinez Re: Zagrożony 'gatunek'? IP: *.kprm.gov.pl 13.05.03, 09:38
                Jednak nie jest tak źle, mamy przecież Waitsa, nagrywającego kapitalne płyty od
                wielu lat, mamy Cave'a prezentującego równy poziom muzyczny i twórczy, mamy
                Adamsona - świetnego multiinstrumentalistę, są też Elliot Smith, Ron Sexmith,
                Mike Johnson (kiedyś Dinosaur jr) i ich solowe produkty najwyższej klasy. Jest
                wreszcie Mark Lanegan (wokalista nieistniejącego już Screaming Trees) czy Hugo
                Race bądź Mick Harvey ze "stajni" Mute, raczący nas muzyką ponadczasową i
                nieskazitelnie piękną. Dodam Lou Barlowa z Sebadoh i jego Folk Implosion. Warto
                zatem trochę poszperać i poszukać. Śmiem twierdzić, ze czas solowych twórców
                się jeszcze nie skończył, a każdy z ww. jest swego rodzaju osobowością
                muzyczną, których słuchanie sprawia nam i może sprawiać w dalszym ciągu wiele
                satysfakcji.
            • Gość: sunny Re: Zagrożony 'gatunek'? IP: 213.17.133.* 13.05.03, 09:54
              Gość portalu: soso napisał(a):


              >
              > Z Wielkich wspomne jeszcze Petera Gabriela i Princa. Bjørk mi sie nie mi
              > esci w
              > skladzie mimo tego calego szumu dookola.
              >
              >A mi się mieści, uważam, że jest jedyna w swoim rodzaju i robi niesamowicie
              oryginalne rzeczy.
              Co do wielkich osobowości muzycznych to muszę się zgodzić, że jest ich mniej.
              Ale może to dlatego, że muzyka zmierza w wielu różnych bardzo kierunkach? Ktoś
              jest gwiazdą czy osobowością dla mnie, ale nie musi być nią dla innych, bo ich
              ktoś inny rzuca na kolana...Kiedyś to było bardziej jednorodne - jak Beatlesi,
              to Beatlesi, wszyscy ich słuchali i fascynowali się nimi, jak Presley to
              Presley, i tak dalej.
              >
              >
              >
              >
              >
              >
              >
              > ¨^~
              • Gość: soso bj& oslash;rk i neil young IP: 195.41.66.* 13.05.03, 12:01
                Bjørk jest oryginalna, fakt. Ale czy to nobilituje z automatu? Ich troje takze
                sa oryginalni. Bjørk ma ta wade, ze jest trudno strawna i choc mozna znalezc
                zapewne nie snobow ktorzy ja sluchaja to jednak bedzie to mala grupka. Jej
                plyty zreszta sprzedaja sie coraz to gorzej.
                Neil Young to nr 6 na swiecie wedlug rankingu poszukiwanych wsrod piractwa (po
                the beatles, the rolling stones, led zeppelin, dylanie i princie). Tak, nie
                jest on znany tak jak zasluguje ale chyba zepsul sobie reputacje w latach
                osiemdziesiatych dotykajac sie komercji w fatalnym stylu. A ma takie rozlegle
                mozliwosci od folkowego grania po ostry rock. Popieram jego obecnosc wsrod
                najwiekszych. Niektore plyty Neila YOunga sa rewelacyjne, takze doskonale
                nagrane.


                pzdrw

                soso
                • t.o.m.e.k Re: bj& oslash;rk i neil young 13.05.03, 12:23
                  > Neil Young to nr 6 na swiecie wedlug rankingu poszukiwanych wsrod piractwa
                  (po the beatles, the rolling stones, led zeppelin, dylanie i princie).

                  No - nie mówiłem? Ale ten Prince też mnie tu zaskoczył...

                  > Tak, nie jest on znany tak jak zasluguje ale chyba zepsul sobie reputacje w
                  >latach osiemdziesiatych dotykajac sie komercji w fatalnym stylu.

                  Bzdura - nic sobie nie zepsuł, czego dowodzi jego obecny status. A w Polsce ani
                  przedtem (tzn. przed tą feralną płytą "Trans"), ani potem cały czas niewielu
                  miało o nim pojęcie. Tak że gdyby teraz wydał płytę cool acid jazzową (ale by
                  była jazda!!!) to w Polsce niewiele by sie zmieniło pod względem znajomości
                  jego twórczości.

                  > A ma takie rozlegle
                  > mozliwosci od folkowego grania po ostry rock. Popieram jego obecnosc wsrod
                  > najwiekszych. Niektore plyty Neila YOunga sa rewelacyjne, takze doskonale
                  > nagrane.
                  >
                  Nic dodać, nic ująć
                  • Gość: soso Re: bj& oslash;rk i neil young IP: 195.41.66.* 13.05.03, 14:25

                    Prince to taka ukryta perla - takze niepopularny w Polsce a w innych krajach
                    Europy nie mozna sie dostac na koncerty choc bilety po 450 zl. To co robi
                    Prince od roku mniej wiecej 1990 jest kawalkiem niesamowitej muzyki podczas gdy
                    wielu wie tylko, ze 'nothing compare to you' to jego a na dodatek spiewane nie
                    przez niego smile

                    Neil Young wywrocil sie w latach osiemdziesiatych ale oczywiscie powrocil we
                    wspanialej formie, chocby ostatnie plyta. Jednak mysle, ze cos musialo sie stac
                    w Polsce, ze sie go omija. No i wtedy przychodzi mi do glowy 'reactor'
                    i 'trans'. Moze dlatego?

                    pzdrw

                    sos
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka