cze67
21.05.03, 10:49
Chodzi mi o płyty, do któtych, z jakichś powodów, producent niezbyt się
przyłożył, co przez wiele lat skutkowało tym, że fani danej grupy musieli
zmagać się z kiepską jakością dźwięku podkręcając wszelkiego rodzaju
potencjometry mające ten dźwięk poprawić.
Od razu darujmy sobie polskie płyty do lat 90-tych, bo jak one brzmiały co
starsi forumowicze pamiętają. Przypomnę tylko, że Historia Podwodna Janerki
została wydana w mono i wszystko jasne.
Moim faworytem jest koncertowa płyta Yesów "Yessongs". Jak czytamy w książce
o tym zespole, brzmi tak, jakby była słuchana z budki telefonicznej na dworcu
kolejowym. Bardzo trafne porównanie.
PS. Oczywiście chodzi mi o wydania oryginalne a nie remasterowane.