Była kiedyś taka kołysanka, piękna zresztą: "Aja pójdzie spać". No więc Aja
nie pójdzie spać, przynajmniej nie tej nocy.
Kapitalista przydusił obcasem i będę tu siedział, aż pierwsze promyki słońca
wydobędą mą wynędzniałą sylwetkę z poświaty monitorowych elektronów. Potem
pojawią się szczęśliwcy, którym Hypnos ukaże swe wdzięki dzisiejszej nocy i
spojrzą na mnie, szarego i wymiętego, ale... szczęśliwego.
Przede mną bowiem noc pizzy na koszt firmy, paru kaw, piwa, Janerki, Faith no
More, Archive, Beethovena i tego dziwnego uczucia, że za powiekami kryją się
obcopatrzące oczy. Uczucia, które od jakiegoś czasu jest mi obce.
Więc.
Nigdy nie jest tak źle, by nie można było już odnaleźć promyka aryfikalnego
słońca.
Jeszcze nie wyprowadzam się na górę.
m,
.y.
----------------------------------
What is home without Plumtree's Potted Meat?
Incomplete.