Do napisania tego wątku skłoniła mnie płyta słuchna przezemnie ciągle i
ciągle od dłuższego czasu. Konkretnie chodzi mi o "Souvenirs" The Gathering.
Koło wieży leżą okładki po Mandylion, If_Then_Else, Black Light District, How
to measure a planet, no i oczywiście Souvenirs, zajmują one kolejno miejsce
na "obrotowym bolcu", a kojcy głos Aneke wypełnia mój pokój. The Gathering
jest dla mnie właśnie synonimem twórczej ewolucji. Płyty słucham w różnej
kolejności: po kolei wg. roku wydania - wtedy każda z nich ma coś z
poprzedniej, ale i coś z następnej, jednak kiedy słucham np dwoch skrajnych
albumów w kalendarium The Gathering z jednej strony jest to coś zupełnie
innego, ale jednak z drugiej strony oś dobrze znajomego...może to jej wokal?
trudno uwierzyć, że to nadal ci sami ludzie. Wiem że to trochu pogmatwałem
le na prawde trudno jest myśleć trzeźwo słuchając tej kapeli...a na pewno jak
za oknem wali gradem

. Moge po prostu stwierdzić, że gathering porywa mnie
do ich ewolucji, i to właśnie oni kształtuj moją wrażliwość muzyczną. DZIĘKI
WAM ZA TO!