Gość: phobos IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.03, 13:25 super plyta polecam ja wszystkim dziadkom i ramolom 220 na h. kupowac nie zalowac szybkosc i czad. dziadki i inteligenci z wyborczej do sklepow marsz. oleg. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: cinek Metallica RULES!!! IP: 217.153.26.* 09.06.03, 13:32 zajebista muza!!! Kazdy numer sklada sie z kilku "pod-utworow", naprawde sie chlopaki postarali...a Lars na perkusji robi cuda :- ) Odpowiedz Link Zgłoś
oozee St. Anger (Limited Edition) 09.06.03, 13:38 Jako zatwardzialy Metallifan sluchalbym chlopakow nawet jesli nagraliby plyte z coverami disco polo, jednakze jestem im baaardzo wdzieczny za to ze tego nie zrobili Co tu bede ukrywal... Podoba mi sie... graja tak jak powinni, slychac pewne podobienstwa szczegolnie do "...And Justice For All", z tym ze slychac rowniez bas Jedyne na co moge nieco ponarzekac to praktycznie brak solowek i nieco falszujacy wokal w niektorych miejscach... No i niektore teksty tak troszke mniej ambitne niz kiedys, ale moze sie czepiam Natomiast bardzo podoba mi sie wyeksponowanie perkusji i jej zroznicowane brzmienie... No a poza tym to DVD Ogolnie rzecz biorac, chlopaki nagrali swietna plyte (troszke taka nuMetallicowa, ale w tym wypadku mi to nie przeszkadza), zero przynudzania, pure power... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: srubokret Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.dsl.wars.bdi.inetia.pl 09.06.03, 13:46 płyta naprawdę warta polecenia. metallica wraca do korzeni troche okrezna drogą. tak jakby dostali jakiegos swiezego przyplywu energii, złości i agresji. ciarki przechodza po plecach gdy w "dirty window" james szyderczo wyznaje "I'm judge, I'm jury and I'm executioner too". Dla mnie to jedna z najważniejszych płyt tego roku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 4ever Re: St. Anger (Limited Edition) IP: 106.0.16.* 09.06.03, 15:14 Ja tak jak któryś z przedmówców - też jestem metallifanem i tak samo by mi sie podobalo gdyby nagrali covery disco-polo (ROTFL - na pewno zrobili by to z z przytupem i wykopem) ale ta płyta wyprzedziła wszelkie moje najśmielsze oczekiwania. Czegoś takiego w skrytości ducha nie spodziewałem się po dwóch poprzednich "miękkich" longplayach, odwyku Jamesa i odejściu Jasona... Nowy basista Robert to wcielony "szatan" ( w pozytywnym sensie - żadnych wycieczek pod adresem religii ). Cieszę się że po 15stu latach bycia fanem tego zespołu - doczekałem się czegoś takiego!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: FAN Re: St. Anger (Limited Edition) IP: 10.10.65.* 09.06.03, 16:01 Totalna masakra Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pawel Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.acn.pl 10.06.03, 09:30 Ciekaw jestem, czy zostanie dodana moja opinia, bo z tego co tu widze - same pozytywne opinie i nie wiem, czy ktoś tu nie robi jakiejś selekcji... A do rzeczy: Metallica is dead. Nowy album to jedna wielka ściema, fuszerka i nie wiem co tam jeszcze... Metallika dla mnie już nie istnieje, cierpliwość się już skończyła. Życze panom "metalowcom" więcej takich cudownych dzieł i jeszcze więcej $. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alchemik Re: St. Anger (Limited Edition) IP: 195.94.203.* 10.06.03, 11:16 Słucham Metalliki od 1986 roku, Kill'em All zmienilo moje spojrzenie na muzyke, do tej plyty za szczyt grania uwazalem Iron Maiden (skadinad cool band ) a "jedynka" metallicowa powalila mnie, zbila, skopala i wlala nowe zycie. Potem byl "Ride the lightning" dobra płyta ale juz nie bylo efektu powalenia, kolejna to "Master of Puppets" i tu znów umarlem, jedna z najlepszych plyt w historii swiatowego rocka, potem "...and justice" znow milo ale bez podniety i nastapil czarny album, przelomowy, kontrowersyjny... dla mnie bomba, a potem nastapila agonia Metalliki - Load czy reLoad hmmm... fajne plyty gdyby to inni ludzie je nagrali, potem to juz w ogole kaszanka w styli Garage czy S&M i pojaiwl sie St. Anger - trawie dopiero te plyte, szukam w niej starej Metalliki i czekam, ale porównywanie do Master of Puppets to chyba jednak przegiecie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: st.Angry Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.klc.vectranet.pl / 10.9.0.* 13.06.03, 07:47 Metallica is dead? hmmm... James spiewa: SHOOT ME AGAIN, I AIN'T DEAD YET! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kapen Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.chello.pl 13.06.03, 20:34 Przykro pisać, ale zdaje się, że zachwyty nad tą płytą są na wyrost i mam wrażenie, że wyrażają je "późniejsi" fanowie. Odkryłem Metallicę w 1986, dzięki "Ride the Lightning", a potem było juz tylko lepiej. Zespół pierwszy raz umarł dla mnie w chwili wydania czarnego albumu - świetnego, ale w zupełnie innej stylistyce. Był to rock, który nie przynależał do Metallici. "Load" już nawet nie kupiłem, chwilą oddechu był Garage Inc. - chłopakom nieźle w ogóle wychodziły przeróbki. teraz zastanawiam się czy St. Anger jest słaby, czy że ja się zestarzałem. Po pierwszych rpzesłuchaniach tylko utówr tytułowy przypomina starą dobrą Metallicę. Zupełnie nie rozumiem tego niespodziewanego powrotu do thrashu. Byle kawałek z "... And Justice..." kładzie na łopatki dowolny hit z najnowszej płyty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alchemik W Merlinie drożej niż w eMpiku - skandal!!! IP: 195.94.203.* 10.06.03, 11:20 w eMpiku plyta kosztuje 49.90 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aneta Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.03, 13:17 płyta jest nieziemska - najlepszy jest 1 , 2 i 4 kawałek - (jeszcze nie pamietam tytułów) - strasznie ostra - można by nią sobie żyły podciąć Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Starszy czlowiek Re: St. Anger (Limited Edition) IP: 208.251.162.* 10.06.03, 15:27 Jakos zupelnie nie moge sie przekonac do tej plyty. Metallica to juz nie ten zepol co kiedys. Moim zdaniem panowie po prostu troche sie wypalili. Zawsze jednak bardzo chetnie wracam do Master of Puppets i jestem im bardzo wdzieczny za ta plyte Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Domek Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.03, 15:37 Gość portalu: Starszy czlowiek napisał(a): > Metallica to juz nie ten zepol co kiedys. Moim zdaniem > panowie po prostu troche sie wypalili. Jestem w stanie zrozumiec, ze nie podoba sie komus nowa plyta - bo jest czyms calkiem nowym i niepodobnym do ich poprzednich nagran. Ale stwierdzenie, ze Metallica sie wypalila uwazam za nieporozumienie! Takiej energii, takiej autentycznej, slyszalnej nawet w nagraniach, checi grania nie bylo u nich slychac juz dawno! Dzieki im za te plyte... Wedlug mnie rewelacja, chociaz fakt, ze trzeba ja "przetrawic". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skox metallica? mistake! IP: *.crowley.pl 10.06.03, 15:41 niektóre zespoły powinny przestac grać jakieś 25 lat temu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tadeusz Re: metallica? mistake! IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 10.06.03, 20:28 masz racje - niektore powinny. ale metallica niech gra poki chlopaki maja wene. robia naprawde pozadna muzyke, ktora szkoda byloby stracic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klakier Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.chello.pl 10.06.03, 16:15 Jakoś wole stare! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ferdy Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.03, 16:27 ta płyta jest rewelacyjna - prawdą jest , ze tzreba ją pkilka razy przesłuchać, żeby sie wtym wszystkim połapać - metallica dawno juz tak nie mieszała - zamiany tempa, aranżacji, muzyka nieziemsko zakręcona - wałkuje tę płytę całymi dniami i nocami, w aucie, w domu, na discmenie, - jakoś nie mogę się znudzić Dzieło bogów! jestem tutaj bezkrytyczny - Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Louis Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.torun.mm.pl 10.06.03, 16:51 Zgadzam sie, z poprzednikami, plyta nieziemska ,ale do kilkukrotnego odsluchania, a jakos mi solowek nie brakuje.Jakos przezyje Co do utworow (slucham wlasnie ostatniego) moze oprocz invisble kid z falszujaca koncowka, reszta jest wypas. CHoc wg. mnie powinna byc chociaz 1 ballada lub cokowielk spokojnego, to momentami przypomina owiele ciezsze zespoly. Ale i tak jest wypas mimo ,ze James juz nie ten Pozdrowka dla wszystkich nie-ortodyksyjnych fanow Metallici. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zygmunt Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.pop.e-wro.net.pl 11.08.03, 18:40 Gość portalu: ferdy napisał(a): > ta płyta jest rewelacyjna - prawdą jest , ze tzreba ją pkilka > razy przesłuchać, żeby sie wtym wszystkim połapać - metallica > dawno juz tak nie mieszała - zamiany tempa, aranżacji, muzyka > nieziemsko zakręcona - wałkuje tę płytę całymi dniami i nocami, > w aucie, w domu, na discmenie, - jakoś nie mogę się znudzić Słucham, słucham, słucham i nic!!! Jak był badziew tak jest. > Dzieło bogów! jestem tutaj bezkrytyczny - Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ThE_NaTooRaT Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.03, 21:45 Co tu wiele mówić... Warto było czekać ))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zacier Re: St. Anger (Limited Edition) IP: 213.17.235.* 10.06.03, 23:24 Newsted obecywał, że z Voivodem skopie nam tyłki i pokaże kumplom, jak się łoi. Uwielbiam stare Voivody (Dimension Hatross, Nothing Face, The Outer Limits i Phobos) za harmonie, zmiany tempa, inteligencję i psychodeliczne naleciałości. Nowy niestety brzmi jak przygrywki młodziaków, co to nie wiedzą, czy grać metal, czy rock. O psychodelii zapomnieli. A tu proszę. Taki zaskok. Metallica pokazała schizo-mix! Rewolucja to nie jest, ale jakże miło zobaczyć starych kumpli w dobrej kondycji! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raf Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.centrala.kbsa / 10.3.35.* 11.06.03, 08:27 Niestety. Chłopaki stracili dawny spontan. Słucham tego albumu i czuję, że wszystko jest zagrane siłowo i bez dawnego smaczku. Brak partii solowych Hammetta, szkoda. Głos Hetfielda nie brzmi tak jak w "One" czy "Welcome Home". Może jak posłucham tej płytki kolejny 5 raz to złapię jej klimat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sunny Re: St. Anger (Limited Edition) IP: 213.17.133.* 11.06.03, 10:08 Gość portalu: raf napisał(a): > Niestety. Chłopaki stracili dawny spontan. Słucham tego albumu i > czuję, że wszystko jest zagrane siłowo i bez dawnego smaczku. > Brak partii solowych Hammetta, szkoda. Głos Hetfielda nie brzmi > tak jak w "One" czy "Welcome Home". Może jak posłucham tej > płytki kolejny 5 raz to złapię jej klimat. Bo nie tworzą już takich monumentalnych, patetycznych kompozycji jak właśnie "One" i "Welcome home". Odeszli od nich w stronę zmian tempa, brutalności, monotonnego dość, ale bardzo energetycznego wokalu. Chociaż muszę przyznać, że solówek też mi brakuje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Domek Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.03, 13:11 Gość portalu: sunny napisał(a): > Chociaż muszę przyznać, że solówek też mi brakuje... "Kirk o braku solówek na „St. Anger”: „Chcieliśmy aby na albumie każdy z nas grał na równych prawach. Chcieliśmy też zachować dźwięk albumu. Gdy próbowaliśmy dołożyć solówki – brzmiały one jak przerywniki, coś w stylu zatrzymania – wiesz o co chodzi? Jak coś co dołączyliśmy już po skomponowaniu. Chcieliśmy utrwalić nas wszystkich jammujacych w studiu. Wspólną spontaniczność. Przedłożyć muzykę nad produkcję. Próbowaliśmy wkleić solówki, ale to naprawdę brzmiało jak późniejsze wkładki [afterthought]". Odpowiedz Link Zgłoś
cezary21 Święty GNIEW 11.06.03, 13:21 Płytka ciekawa. Za pierwszym razem brzmiało jak pomieszanie Korna z Sepulturą. Szkoda tylko że nie ma solówek. Kirk mógł coć pokombinować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: byly_fan Święty KWAS - chyba! IP: *.boleslawiecka.k.pl 11.06.03, 23:11 cezary21 napisał: > Płytka ciekawa. Jaka? O tym mozna napisac wszystko, tylko nie "ciekawa". Przeciez to magma.. papka nierozróżnialnych, podobnych do siebie kawalkow. Niektore "utwory" sa wrecz zenujace, np. "Purify". Toz to gorsze od "fuel" - a sadzilem, ze gorszego G nie wykombinuja. Szybkosc i napieprzanie w perkusje to jeszcze nie wszystko. Tak Slayer grał juz 20 lat temu. Hetfield i spolka zmieniali sie i rozwijali... a teraz graja jakby zapomnieli, co potrafia... To tak jakby John Lennon po nagraniu swych solowych plyt zaczal znow drzec sie jak dzieciak "She loves You ... je je je" Ale oni wroca na dobra droge... Za pierwszym razem brzmiało jak pomieszanie > Korna z Sepulturą. A ja tam slysze jeszcze Megadeath i Metallice z czasow plyty Garage Days ... Szkoda tylko że nie ma solówek. To chyba nic by nie zmienilo. Slucham tego zespolu od 1986 roku. Mam wszystkie plyty. Tego "dziela" jednak nie rozumiem... Moze kiedys mnie cos oswieci... na razie: nie kupuje... pozdr byly_fan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adalbert Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.crowley.pl 11.06.03, 13:55 Hmmmmmmm. Tak, byłem fanem Metallicy ... do tej płyty. To co zaprezentowali można nazwać "Nieświeża rombanka". Zero pomysłu na muzykę, cienkie teksty, łomot perkusji i nic poza tym. Powiało totalnie nudą. Nie polecam tej płyty nikomu ;-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ociecdyrektor Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.edytor.net / *.szcz.gazeta.pl 11.06.03, 14:03 Gość portalu: adalbert napisał(a): > Hmmmmmmm. Tak, byłem fanem Metallicy ... do tej płyty. To co > zaprezentowali można nazwać "Nieświeża rombanka". Zero pomysłu na > muzykę, cienkie teksty, łomot perkusji i nic poza tym. Powiało > totalnie nudą. Nie polecam tej płyty nikomu ;-( "Nieświeża rombanka"?????Nie znam. Wielce szanowny adalbercie, nowa płyta Metalliki to "St.Anger". Szukaj tylko w dobrych sklepach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zacier Re: St. Anger (Limited Edition) IP: 213.17.235.* 11.06.03, 16:49 Gość portalu: adalbert napisał(a): > Hmmmmmmm. Tak, byłem fanem Metallicy ... do tej płyty. To co > zaprezentowali można nazwać "Nieświeża rombanka". Zero pomysłu na > muzykę, cienkie teksty, łomot perkusji i nic poza tym. Powiało > totalnie nudą. Nie polecam tej płyty nikomu ;-( Ja też byłem. Ale od blisko 10 lat nie byłem i cieszę się, że mogę wrócić. Chłopcy dorośli, a jednocześnie odmłodnieli. Nareszcie słucham z przyjemnością bez uczucia znudzenia. W moim odczuciu kupa pomysłów na fajną muzykę; teksty zawsze były cienkie, tylko lepiej lub gorzej brzmiące, więc zaskoku tu nie ma; perkusja nareszcie nie tylko łomoce, ale wygrywa fajne patenty brzmieniowo- rytmiczne. Uplastyczniły się harmonie wokali (choć JH stracił nieco charyzmy wokalnej). W ogóle więcej jest złożonej harmonii na tej płycie i to wciąga. Smakuje najlepiej za 3 albo 4 przesłuchaniem. Wtedy zaczyna się kumać, że chłopcy się "uinteligentnili" muzycznie, ale w dobrym stylu. To nie zarzut. Chwała im za to. Miło mi, że pozwolili mi wrócić. To jedna z jaśniejszych pozycji w dyskografii, a na pewno najlepsza od czasów "czarnielca". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scar Zmiana ceny? IP: *.tele2.pl 11.06.03, 16:56 Ciekawe dlaczego plyta podrozala z 51,50 na 58,50? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pkacz Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.telkab.pl / 10.8.2.* 12.06.03, 01:54 Moim zdaniem płyta jest bardzo dobra, po kilku odsłuchaniach (i obejrzeniu DVD) jestem pod wielkim wrażeniem skrzyżowania mocy i dojrzałości. Denerwuje mnie natomiast porównywanie jej do "Kill'em All" i reszty płyt z lat '80. Bez jaj, chłopcy są dwa razy starsi i po przejściach. Są grupy które potrafią grać tak samo przez dziesiątki lat (vide Motorhead) i nic nie tracić na świeżości ale nie każda muza się do tego nadaje. Metallica natomiast dojrzewa i po nieco słabszych (ale nie słabych) "Load" i "Reload", "St.Anger" to krok w bardzo dobrym kierunku. I chyba największe zaskoczenie tego albumu: Rob Trujillo. Pamiętam go z gry w Suicidal jak i z grupy Ozzie'go ale nie widzialem w akcji. To co gość pokazuje na DVD, w studiu i na spokojnie, sprawia że już się cieszę na koncerty. Z taką charyzmą i techniką kolo ma szansę osiągnąć to co nigdy nie udało się Jasonowi: być RÓWNOPRAWNYM członkiem Metalliki. Oby bo gośćjest wielki. Odpowiedz Link Zgłoś
immortal Beznadzieja 12.06.03, 09:09 Płyta jest beznadziejna, nu-metalowa czy hard-core'owa, mamy więc skrzyżowanie kilku riffów z ubogo brzmiącą perkusją. Utwory nie zostały napisane, zostały zaimprowizowane, a jako, że Metallica nigdy improwizować nie potrafiła, otrzymaliśmy produkt dennej jakości. Każdy miłośnik "Master of Puppets" czy "Ride The Lightning" będzie tą płytą zawiedziony. Zero wyrafinowania, sto procent bezsensownej nawalanki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ociecdyrektor Re: Beznadzieja IP: *.edytor.net / *.szcz.gazeta.pl 12.06.03, 14:40 immortal napisał: > Płyta jest beznadziejna, nu-metalowa czy hard-core'owa, mamy więc > skrzyżowanie kilku riffów z ubogo brzmiącą perkusją. Utwory nie > zostały napisane, zostały zaimprowizowane, a jako, że Metallica > nigdy improwizować nie potrafiła, otrzymaliśmy produkt dennej > jakości. Każdy miłośnik "Master of Puppets" czy "Ride The > Lightning" będzie tą płytą zawiedziony. Zero wyrafinowania, sto > procent bezsensownej nawalanki. Jako miłośnik Metalliki w czasach "Ride.." i "Master..." nie jestem wcale zawiedziony. Powiem więcej - to ich najlepszy krążek!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sunny Re: Beznadzieja IP: 213.17.133.* 12.06.03, 14:44 Płyta wcale nie jest prosta i mało wyrafinowana! W kawałkach kilkakrotnie zmienia się tempo, trudno nazwać te patenty "kilkoma riffami na krzyż". Taka pozorna prostota (ale nie prostactwo), granie tak, by słuchaczowi wydawało się, że muzyk robi to z palcem w d..., to jest dopiero sztuka! _____ I'm inside, open your eyes - I'm you Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xamel Re: Beznadzieja IP: *.dop.krakow.pl 13.06.03, 13:56 Gość portalu: Domek napisał(a): > Gość portalu: sunny napisał(a): > > Chociaż muszę przyznać, że solówek też mi brakuje... > > "Kirk o braku solówek na „St. Anger”: > „Chcieliśmy aby na albumie każdy z nas grał na równych prawach. > Chcieliśmy też zachować dźwięk albumu. Gdy próbowaliśmy dołożyć > solówki – brzmiały one jak przerywniki, coś w stylu zatrzymania – > wiesz o co chodzi? Jak coś co dołączyliśmy już po skomponowaniu. > Chcieliśmy utrwalić nas wszystkich jammujacych w studiu. Wspólną > spontaniczność. Przedłożyć muzykę nad produkcję. Próbowaliśmy > wkleić solówki, ale to naprawdę brzmiało jak późniejsze wkładki > [afterthought]". moze gdyby przeprosili sie z Mustainem to by sie solowki nie gryzly ??? moze chociaz na koncertach sie "przelamia" i jakos nie chce mi sie wierzyc ze Hammet nie potrafi zagrac odpowiedniej solowki chyba to jednak sciema Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pendragon Re: Beznadzieja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.03, 12:15 Zmienić tempo w kawałku tez trzeba umieć. Tak jak to zrobili w St.Anger to jakaś wielka pomyłka. Zaczyna sie dość ostro (fajnie), pierwszy raz jak usłyszałem początek tego kawałka zrobiłem : "ooooooo kurde , no niezle sie zaczyna) aż tu nagle ni stąd ni z owąd przejscie w jakiś powolny rytm , wycie wokala i te chórki w tle a'la Limp Bizkit. Tragedia, normalnie tragedia i żenada. Nigdy nie byłem fanem zespołu Metallica, uważam mimo wszystko że w swoim całym dorobku artystycznym nagrali sporo naprawdę dobrych numerów, lecz tak sie jakoś składa że wszystkie te numery pochodzą z ich starych płyt. Trzeba przyznać że wśród słuchaczy mocnego brzmienia chyba nie ma osoby która nie znałaby "One" albo "Nothing Else Matters", lecz to co Metallica "produkuje" od momentu wydania płyty "Load" jest wielką pomyłką. Pewien amerykański portal internetowy przy współpracy z wydawnictwem "Kerrang!" przeprowadził niegdyś badania, które miały wskazać przeciętny procent oraz wiek słuchaczy 10 wybranych zespołów, między innymi była Metallica, na przełomie ostatnich 15 lat. Badania te dowiodły że średnia liczba fanów utrzymuje się w zasadzie przez cały ten okres na równym poziomie lecz drastycznie spadła średnia wieku słuchaczy zespołu. Obecnie wiek przeciętnego słuchacza wynosi 16 lat, dla porównania dodano że kiedyś utrzymywała się ona na poziomie 20 lat. (w badaniach nie uwzględniono oczywiscie płyty St.Anger ponieważ jeszcze jej wtedy nie było). Dlaczego o tym wspominam? Cóż , wydaje mi się, że jest to też pewien wykładnik, który umożliwia w jakiś sposób ocenę zespołu bądz jego poczynań. Opierając się o wynik tych badań możnaby stwierdzić, że zespół Metallica , świadomie , bądz nieświadomie zaczął produkować muzykę dla młodzieży , dla odbiorców będących jeszcze na etapie czytania tygodników "Bravo", "Popcorn" fanów MTV oraz VIVY. Wielu z nas zarzuca Metallice, że coraz bardziej odchodzi od własnego stylu, bądz nawet całkowicie go nie ma. Cóż , może tak , może nie. Moim zdaniem Metallica wchłoneła obecnie panujące nowe trendy muzyczne, co słychać na płycie St.Anger. O płycie jest głośno , to jest fakt , ale nie jest to spowodowane tym, że płyta naprawdę jest godna polecenia, lecz po prostu promocją, zwykłymi zasadami marketingowymi obowiązującymi zarówno w przemyśle fonograficznym jak i każdej dziedzinie handlu. Ciesze się jedynie że albumu nie promują producenci chipsów, słodyczy i napojów. Nie chciałbym krytykować fanów zespołu ,wiadomo że każdy słucha tego co lubi, ale naprawdę myśle że określenie typu: najlepsza płyta jest zbyt odważne i zdecydowanie przesadzone. Pozdrawiam serdecznie Pendragon www.muzycytg.prv.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gulaa Re: Beznadzieja IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 29.06.03, 11:27 Grafomania nie boli tyle ze nikomu czytac sie tego nie chce Odpowiedz Link Zgłoś
immortal Re: Beznadzieja 19.06.03, 12:58 oozee napisał: > ubogo brzmiaca perkusja??? hmmm... Dokładnie - przeczytaj sobie wywiad z Bobem Rockiem na Overkill.pl. Sam stwierdził, że używano najtańszych głośników i mikrofonów przy nagraniu. Tak, jak brzmi Ulrich, to ja mogę sobie grać na garach (kuchennych). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guno Re: Beznadzieja IP: *.jgora.dialog.net.pl 05.07.03, 00:00 sam jesteś bezndzieja durniu wal sie na ryj i gnieć flaka jak nie możesz słuchać Odpowiedz Link Zgłoś
immortal Re: Beznadzieja 19.08.03, 20:21 Gość portalu: guno napisał(a): > sam jesteś bezndzieja durniu wal sie na ryj i gnieć flaka jak nie możesz > słuchać Zawsze robi się miło, kiedy ktoś podwyższy poziom dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: son of kyuss Re: St. Anger (Limited Edition) IP: 213.77.157.* 14.06.03, 09:51 Płyta jest równie słaba jak dołączone do niego DVD. A ta "Limitowana Edycja" to rzecz jasna chwyt marketingowy. Czy recenzent Gazety na pewno słyszał nową płytę i wcześniejsze produkcje (np Mastera...) ? Obawiam się, że nie, gdyż St Anger ma tyle wspólnego z thrashem co "węgiel kamienny z kamieniem węgielnym". Nie twierdze, że thrash jest jedyną słuszną drogą w metalu, czy ogólnie pojętym rocku, bo nie jest ! Nie oczekiwałem albumu thrashowego, lecz albumu dobrego. Jestem już chyba za stary by dzielić płyty na thrashowe, deathowe bądź grindowe. Teraz dzielę je na dobre i złe, zaś o St Anger nie mogę powiedzieć nic dobrego. Od jakiegoś czasu (od Load) jesteśmy świadkami agonii tego zespołu, zaś ostatnie dni, to już nie powolne umieranie, lecz śmiertelne konwulsje... Wszystkim spragnionym rzeczy technicznych brutalnych i nieszablonowych polecam płytę "Lucid Interval" Cephalic Carnage - sztuka przez duże S. Warto też wrócić do stareńkiego, poczciwego Mahavishnu Orchestra, tudzież popieścić uszka Naked City pana Zorna - lepsze to niż żal z powodu upadka ongiś wielkiego zespołu na M. a teraz śmiesznej kapelki na m. Sad but true ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ATT Redefinicja Koła - recenzja "St. Anger" Metalliki IP: *.acn.waw.pl 15.06.03, 21:09 Przez ostatnich kilka lat Metallica nie walczyła tylko z problemami Jamesa Hatfileda i Jasona Newsteda. Wydaje się, że przede wszystkim zespół starał się odnieść do mnóstwa nowoczesnej muzyki rockowej, która nagle dzięki nowym nurtom z nu-metalem na czele, zaczęła odzyskiwać swoją pozycję. Nagrywanie następnego „Load” byłoby katastrofą artystyczną, a po sukcesach komercyjnych Limpbizkit i Linkin’ Park panowie musieli znaleźć sobie jeszcze stabilne miejsce na tym powoli już ciasnym rynku. W tej sytuacji można teoretycznie zrobić dwie rzeczy: albo wtłoczyć się w modne trendy: wypolerować brzmienie jeszcze bardziej, wsadzić mnóstwo elektroniki i skreczy i nagrać 10 krótkich hitów z melodyjnymi solówkami, albo pójść pod prąd... ...Metallica wybrała to drugie nagrywając „St. Anger”. Po usłyszeniu otwierającego album utworu „Frantic” nikt ze słuchaczy nie ma wątpliwości, że oto nastąpił chyba najbardziej twórczy regres w historii komercyjnej muzyki metalowej. Otóż Metallica zredefiniowała koło. A właściwie wymysliła je od początku jeszcze raz na własny użytek. Muzyka stała się bardzo radykalna – ostra, bezkompromisowa. Perkusja, będąca u konkurencji ostatnio wymyślnym produktem aplikacji Pro Tools, tutaj brzmi niemal demonstracyjnie naturalnie – to mocny punkt nowej Metalliki. Bębny akustyczne zostały nagrane najprawdopodobniej „na żywca” i takoż naniesione na nośnik. Trzeba posłuchać, żeby poczuć to w bebechach. Gitary brzmią potężnie, ale wcale nie ciężko. Riffy są porządnie skrojone pod aranżacje, ale nie ma w nich powagi i wyszlifowanego dostojeństwa – za to jest szaleństwo precyzji. Szybkie zmiany tępa potęgują wrażenie tej walki anarchii ze zdrowym rozsądkiem i trzeba przyznać, że obie partie gitar prowadzone są wreszcie bez dbałości o szczegóły – ale z jakim czadem! To też duży plus nowej formuły zespołu. Minusem może być głos Hatfielda, chociaż może to i dobrze, że do agresywnej muzyki wokal jest szorstki i nie uładzony. Mam nadzieję, że na nastepnych płytach Jason się rozkręci. Małym rozczarowaniem jest dla mnie Robert Trujilo. Jako muzyk ma znakomite referencje (Suicidal Tendencies, Infectious Grooves), jednak tutaj wyraźnie pozostaje w cieniu swoich nowych kolegów – podkreślając lekko potężne brzmienie garów Larsa Ulricha. Wreszcie muzyka: głośna, brutalna i... inteligentna. To nie są kawałki dla żółtodziobów. W jednym utworze mamy kilkanaście zmian tępa – liczne pasaże absolutnego szaleństwa precyzyjnie współgrają z pasjonującymi polirytmiami. Jest czego posłuchać i jest w co zajrzeć głębiej. Struktura utwórów jest mało przejrzysta, gdzieniegdzie pojawiają się wstawki pozornie nie mające nic wspónego z głownym tematem – a jak wspaniale współgrające z resztą. To już kiedyś słyszeliśmy. Muzyka Metalliki odmłodniała, to słychać. Muzycy ewidentnie postawili na jakość muzyki nie przejmując się bynajmniej ograniczeniami czasowymi – utwory mają po 7, 8 minut (zatem nie są „radio-friendly” a całość 11 utworów trwa godzinę i kwadrans. Całkiem sporo jak na standardy komercyjne. A przecież brak tu ballad i nowoczesnych gadżetów – tylko całkowicie pozbawiona solówek ściana dźwięku: od pierwszej do ostatniej minuty. Wyłamuje się tutaj jedynie instrumentalny, lekko orientalny „Dirty Window”. Ale jak fantastycznie zagrany! Trzeba posłuchać! Czym jest więc Metallika 2003 AD? Na pewno nie gotowym produktem, przydatnym do spożycia w określonym terminie. To jednocześnie demonstracja siły, dość radykalny komentarz do rynkowych trendów, ale z drugiej strony nie jest to próba zdobycia szturmem szerokich rzesz słuchaczy. Moim zdaniem formacja ta dawno nie nagrała tak dobrej płyty mimo, iż „St. Anger” skierowany jest do węższego kręgu odbiorców – tych bardziej rozsmakowanych w muzyce metalowej i zdecydowanie inteligentniejszych od całej tej rewolucyjno-landrynkowej hałastry. Ryzyko? Snobistyczny comeback? Raczej posunięcie godne największych mistrzów. Warto było czekać te sześć lat... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stazzio Re: Redefinicja Koła - recenzja 'St. Anger' Metal IP: *.tcz.pl / 10.25.33.* 05.07.03, 23:09 Gość portalu: ATT napisał(a): Zasadniczo zgadzam się z przedmówcą, mam podobne odczucia w stosunku do nowej Metalliki. Zatem kilka tylko dopowiedzeń "technicznych": > Nagrywanie następnego „Load” byłoby katastrofą artystyczną, a po > sukcesach komercyjnych Limpbizkit i Linkin’ Park panowie musieli > znaleźć sobie jeszcze stabilne miejsce na tym powoli już ciasnym > rynku. 1) nie jestem pewien, czy kształt nowego albumu był w takim stopniu efektem reakcji na to, co się dzieje obecnie w metalowym światku. Wolałbym wierzyć, że - podobnie jak przy poprzednch płytach - brzmienie najnowszej płyty jest raczej pochodną tego, co muzykom w danej chwili w duszy grało, nie zaś chłodnej kalkulacji. Choćby z tego powodu, że pozycja Metalliki w świecie rocka jest taka, że zespół nie musi niczego udowadniać, może grać to, na co ma ochotę. A że ma ochotę na to, co usłyszeliśmy na "St. Anger" - tym lepiej dla słuchaczy > oto nastąpił chyba najbardziej > twórczy regres w historii komercyjnej muzyki metalowej. 2) bardzo trafne określenie! > Minusem może być głos Hatfielda, chociaż > może to i dobrze, że do agresywnej muzyki wokal jest szorstki i > nie uładzony. Mam nadzieję, że na nastepnych płytach Jason się > rozkręci. 3) Moim zdaniem to, co robi Hetfield na tym albumie, to zdecydowany postęp. Wystarczy posłuchać "Invisible Kid", żeby się o tym przekonać - utwór w warstwie wokalnej ma strukturę "dialogiczną". Można mieć wrażenie, że w istocie rozmawia tu kilka osób. PS "Rozkręcić się" może oczywiście już tylko James, Jason nie będzie miał takiej okazji > Małym rozczarowaniem jest dla mnie Robert Trujilo. > Jako muzyk ma znakomite referencje (Suicidal Tendencies, > Infectious Grooves), jednak tutaj wyraźnie pozostaje w cieniu > swoich nowych kolegów 4) Bob T. nie grał na tej płycie (chyba że piszesz o DVD), więc z krytyką wypadnie poczekać do kolejnego albumu > A przecież brak tu ballad i nowoczesnych gadżetów – tylko całkowicie > pozbawiona solówek ściana dźwięku: od pierwszej do ostatniej > minuty. 5) Z tą ścianą dźwięku to jednak za dużo powiedziane - moim zdaniem. Jest na tej płycie bardzo wiele przestrzeni i bardzo wiele grania ciszą - na przykład w kapitalnym "All within my hands", tam gdzie pojawia się szept Jamesa - od którego aż dreszcze przechodzą... > Wyłamuje się tutaj jedynie instrumentalny, lekko orientalny „Dirty Window”. Ale jak fantastycznie zagrany! Trzeba posłuchać! 6) posłuchałem jeszcze raz i na moim egzemplarzu płyty w tym utworze zdecydowanie słychać wokal, nie jest to więc chyba rzecz instrumentalna? > Warto było czekać te sześć lat... 7) Amen pzdr. S. Odpowiedz Link Zgłoś
kolega.maynard Re: St. Anger (Limited Edition) 15.06.03, 22:06 St. Anger jest swietna. Mam jednak nadzieje ze nastepne plyty, nagrane juz z prawdziwym basista, beda ciekawsze. CIEKAWSZE - interpretujcie to jak chcecie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Artex St. Anger (Limited Edition) IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.06.03, 23:18 Metallica master!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paxon Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.wns.uni.wroc.pl 16.06.03, 11:36 Gdyby z tym materiałem wystartowali jacys debituanci - to pewnie nikt z nas, nic by o tym dziele nie wiedzial. Płytka jest przeciętna, łomot i czad owszem ale ci kolesie napawde mogliby to zrobic w lepszym stylu. Od takiej grupy oczekuje troche wiecej pomyslu i wyrafinowania - łomot zapewniaja grupy z młodziezowego domu kultury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ociecdyrektor Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.edytor.net / *.szcz.gazeta.pl 16.06.03, 21:24 Gość portalu: Paxon napisał(a): > Od takiej grupy >oczekuje troche wiecej pomyslu i wyrafinowania. Pomysły - przecież od nich kipi w każdym kawałku, w każdej sekundzie tej płyty. Taki na przykład "Frantic". Kiedy jest ten krzyk - "My lifestyle determines my deathstyle". To już dziś,ledwie kilkanaście dni po premierze klasyka. Albo ta wylicznka "Frantic tick tick tick tick tick tick tock Frantic tick tick tick tick tick tick tock". Proponuję założyć słuchawki na uszy. Ja tak zrobiłem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: As Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 16.06.03, 21:45 Gość portalu: ociecdyrektor napisał(a): Proponuję założyć słuchawki na > uszy. Ja tak zrobiłem. > Ja swoją recenzję machnę za parę tygodni kiedy będę bardzo dobrze zapoznany z płytą. Chcę tylko napisać że właśnie używając słuchawek słucha mi się go dużo gorzej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xamel Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.dop.krakow.pl 20.06.03, 15:43 a ja bez sluchawek nic nie rozumiem i nie slysze przyznaje ze mam fatalny sprzet (glosniczki notebooka) ale powiem szczerze ze do tej pory nie mialem nic co by tak slabo brzmialo (broni sie Metal Church zgrywany z kasety, broni sie Nirvana, Rage, Kyuss) a Angera praktycznie nie slychac oczywiscie po zalozeniu sluchawek jest lepiej - w kocu slychac cos poza halasem ale tak czy siak mam uwagi - abstrachujac od tego czy to dobra czy zla plyta (za slabo znam zeby tak oceniac) to powiem ze chyba "nowy" styl mi sie nie podoba jakos mnie nie przekonali na razie do "nowej" Metallicy czemu nowej w "" ? bo na razie mam wrazenie ze to Load tylko zagrany ostrzej, bo slysze pobrzmiewajace SOAD, bo ciagle slychac brzmienie jakby prosto z Alice in Chains bo plyta jest jednak bardziej punkowa niz metalowa (powrot do korzeni ???) bo za duzo jest wokalu a za malo gitar bo nie ma solowek a potezne gitarowe granie z jajem trwa zazwyczaj pare sekund (np. koniec St.Anger - mam wrazenie ze w tym momencie jest srodek utworu, ze to wstep do takiej comy a'la the four horseman, ze chlopaki wlasnie maja zamiar ostro pojechac tak ze wbija w fotel ... a to koniec utworu) bo perkusja zaglusza czasem gitary bo basu nie slychac (co bylo do przewidzenia - bo o ile wiem Truljio doszedl do zespolu PO NAGRANIU PLYTY, a na plyte bas nagrywal Bob Rock - co by tlumaczylo slabosc basu i to ze nie slychac RT ) BO BRAK SOLOWEK - a widac ze jest na nie miejsce - tylko to miejsce wypelniane jest dodatkowo spiewem Hatfielda bo za duzo jest "jeeee" "jeaah" i innych ozdobnikow (to nie britney ani gorniak) bo wokal Hatfielda jest taki ze wszyscy ktorzy nie lubili Megadeth z powodu wokalu Mustaina powinni na kolanach wrocic do wszystkich wydawnictw tego zespolu (juz nie wspominajac o tym ze Mustain zawsze potrafil zagrac solo jak sie patrzy - BTW Friedman tysz) bo za duzo (chyba) wolnych wstawek w stylu Loadow bo .... ale po zalozeniu sluchawek muzyka brzmi duzo lepiej i moze sie do niej przekonam ??? na razie slyszalem tylk 2 kawalki na sluchawkach wiec nadal mam nadzieje ze mnie oswieci i potrzebowalem drugiego przesluchania zeby zaczac COKOLWIEK SLYSZEC (przy pierwszym poszedlem sie umyc itp ) krok w dobrym kierunku - ale poziom gorszy od lat 80'tych przynajmniej tak mnie sie wydaje ciekawe jak to zagraja na koncertach ??? bede sluchal dalej '-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dzrtr Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.jetstart.xtra.co.nz 23.06.03, 01:01 Bylem ciekaw jaki to jest material ale nie spodziewalem sie czegos co powalilo by mnie z nog tak jak Master of Puppets czy Ride the Lightning kilkanascie lat temu. Metallica tak jakby chciala zmieszac death z rockiem, nu-metalem i wstawkami ze swojego starego stylu. Kirk chyba zapomnial co to sa solowki, Hetfield tez cos tam pitoli na wiosle i jeczy ze juz nie umie, Lars gra na garach jak by wlasnie uslyszal Vader i doszedl do wniosku ze tez chce grac tak szybko jak Docent tylko ze jego gra kompletnie nie nie pasuje do koncepcji albumu(2x szybciej niz reszta), no ale coz w koncu jest "najlepszy" i nawet potrafil zagrac w powietrzu gdzy koles z grupy Arvil Lavigne pokazal ze umie wiecej grajac Fuel na Metallica Icon Preformance. Jedynym plusem jest to ze nowy basista calkiem niezle wymiata ale nawet on nie zapobiegl katastrofie p.t St Anger ktory obok Re-loadu jest najslabsza pozycja w dyskografii Metallicy. Historia lubi sie powtarzac wiec Metallica idzie w slady Black Sabbath i jest coraz slabsza i traci coraz wiecej starych fanow ktorzy stracili cierpliwosc tak jak ja.... Sad But True? ps. Pozatym autor recenzji chyba nie slyszal Master Of Puppets bo porownanie tego kiczu do prawdopodobnie najlepszej plyty metallicy jest nie na miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dzrtr Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.jetstart.xtra.co.nz 23.06.03, 08:02 pozatym od 24 listopada 1998 (garage inc) do 5 czerwca 2003 minelo 4.5 roku a nie 7 lat pozatym jesli nawet autorowi chodzi a album z wlasnym materialem czyli reload to ten zostal wydany dokladnie rok wczesniej czyli 5.5 roku temu no chyba ze autor jest kompletnym bezmozgiem i ma zero pojecia na temat metallicy (i muzyki) i myslal o load wydanym 7 lat temu...no coz sa ludzie i klamki a moze nawet i parapety Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Domek Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.03, 10:07 Gość portalu: dzrtr napisał(a): > dokladnie rok wczesniej czyli 5.5 roku temu no chyba ze autor > jest kompletnym bezmozgiem i ma zero pojecia na temat metallicy > (i muzyki) i myslal o load wydanym 7 lat temu...no coz sa ludzie > i klamki a moze nawet i parapety Nie ma to jak rzeczowa dyskusja na argumenty.... W sumie to nawet nie wiem, czemu Ci odpisuje, ale material na Reload pochodzi z tej samej sesji nagraniowej co ten na Load, takze de facto nowym materialem nie jest. Jak to milo byc wszystkowiedzacym... Troche pokory! Ah, polecam tez sprawdzenie w slowniku znaczenia slowka "kicz" - moze sie przydac na przyszlosc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dzrtr Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.jetstart.xtra.co.nz 23.06.03, 15:27 Gość portalu: Domek napisał(a): > > Nie ma to jak rzeczowa dyskusja na argumenty.... > W sumie to nawet nie wiem, czemu Ci odpisuje, ale material na > Reload pochodzi z tej samej sesji nagraniowej co ten na Load, > takze de facto nowym materialem nie jest. > Jak to milo byc wszystkowiedzacym... Troche pokory! > Ah, polecam tez sprawdzenie w slowniku znaczenia slowka "kicz" - > moze sie przydac na przyszlosc. Zes teraz palnal jak lysy grzywa o kant okraglego stolu To nie jest bycie wszystko wiedzacym tylko akurat posiadam dosyc duza wiedze na temat muzyka rockowo-metalowa. A jak chcesz sie bawic w fakty to tylko czesc piosenek pochodzi z sesji Load ktory poczatkowo mial byc dwuplytowy, reszta muzyki byla nagrana w lato 97. Czyli tak naprawde mnije wiecej polowa plyty sa to kawalki ktore nie weszly na load, z paroma nowymi utworami z 97-go. Wiec w jaki sposob piosenki napisane i nagrane po wydaniu Load moga pochodzic z sesji Load? No ale coz przeciez ty jestes tym wszystko wie tak jak autor.. heh, szkoda czasu na dyskutowanie z tymi co sa madrzejsi od radia... bi newb Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: carolus Re: St. Anger (Limited Edition) IP: 217.97.137.* 24.06.03, 09:40 Nareszcie to, czego fani metalu oczekują od zespołów formatu METALLICA. Ciezkie pobrzmiewanie w tle, szybkie i solidne solówki (to Hammet potrafi) no i nareszcie James zaspiewał tak, jak lubie. Potrafi sie chlopak wydrzec, nie ma co- zaje...fajna płyta. Z poważaniem carolus Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xamel Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.dop.krakow.pl 25.06.03, 08:38 Gość portalu: carolus napisał(a): > Nareszcie to, czego fani metalu oczekują od zespołów formatu > METALLICA. Ciezkie pobrzmiewanie w tle, szybkie i solidne > solówki (to Hammet potrafi) no i nareszcie James zaspiewał tak, > jak lubie. Potrafi sie chlopak wydrzec, nie ma co- zaje...fajna > płyta. Z poważaniem carolus gdzie ty Q slyszysz solowki ? nie pusciles sobie przypadkiem Ride... zamiast Anger???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xamel Re: St. Anger (Limited Edition) IP: *.dop.krakow.pl 25.06.03, 08:43 wracam na kolanach po kazdym kolejnym przesluchaniu slucha sie coraz lepiej teraz juz oprocz frantic tic tic tic toc i i'm judge and i'm jury and i'm executioner too spiewam sobie sweet amber,shoot me agian I ain't dead yet czy killkillkillkillkill hehehehe sie mnie podoba coraz bardziej Master to nie jest ale moze zawisnie na poziomie czarnej ?? tylko jakos zaden riff w uszko nie wpada ... i niestety po dlugim czasie niesluchania w raczki wpadlymi kill i and justice... i jakos tak ... nie chce sie po tym sluchac angera za bardzo czemu oni nie moga zagrac czegos tak wyrazistego ??? tylko jakies takie nowomodne uciekanie w brzmienia nijakie??? ale ogolnie rzecz biorac mocna rzecz Odpowiedz Link Zgłoś
parsley19 Re: St. Anger (Limited Edition) 26.06.03, 14:04 powiem tak: zła nie jest. ale żeby była też dobra?? sam nie wiem. owszem, jest parę fajnych numerów, kilka ciekawych riffów - ale niewiele więcej. samo to, że metalllica znowu gra ostro, jeszcze o niczym nie świadczy, bo nie wystarczy grać ostro, żeby było dobrze. co mnie najbardziej na tej płycie wkurza? - brzmienie perkusji (wiem, to celowy zabieg, ale i tak mnie denerwuje produkcja a'la tekturowe pudełka); - hetfield powtarzający po 10 razy tą samą linijkę tekstu; - brak solówek (wiem, jestem zramolałym dziadem... ale dla mnie solówki w muzyce metalowej to podstawa!) no i generalnie jakoś wydaje mi się ta płyta jednolitą ścianą dźwięku, przez którą ciężko się czemukolwiek przebić... sam nie wiem. słucham metalliki od 15 lat. nie lubię czarnego albumu, wolę już (re)loady, bo te płytki przynajmniej (IMHO) niczego nie udawały. ale niestety, coraz bardziej dochodzę do wniosku, że najlepszym utworem metalliki po 88 roku było "astronomy", które nie jest metalliki Odpowiedz Link Zgłoś