Dodaj do ulubionych

Porcupine Tree czyli muzyczni onaniści.

07.07.07, 11:26
Obejrzałem i wysłuchałem wczoraj Stevena Wilsona i jego zespół w Stodole i
niestety mam z tego koncertu jedno wrażenie dominujące. Onanizm muzyczny
trwający dwie godziny nie jest w stanie mnie porwac. Na nic się zdadzą
gitarowe riffy, zmienne rytmy czy filmy w tle o dośc ograniczonej wyobrazni.
Jeśli każdy utwór jest w swoim brzmieniu powtarzalny, jeśli artysta jest w
swojej skali zachowań scenicznych i wokalistyce ograniczony i jeśli
wyobraznia twórców filmu w tle ogranicza się do dzieci z pigułami i
pistoletami zmontowanymi przypadkowo to całe widowisko staje się nudne. Nie
interesuje mnie onanizm takich artystów i słuchaczy też, czerpiących zeń
natchnienie. Do czego mieliby mnie natchnąc Porcupine Tree?...Są niestety
przeciętniakami o czym się przekonałem wczoraj. Nie dziwię się, że nie chcą
ich zapraszac na wielkie festiwale. Po co kolejna brytyjska, nudna grupa
zachwycona swoją twórczością?
Obserwuj wątek
    • Gość: jaija Re: Porcupine Tree czyli muzyczni onaniści. IP: *.elblag.dialog.net.pl 07.07.07, 14:05
      Na szczęście, każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Ja mam odmienne od Twojego.
    • Gość: As Re: Porcupine Tree czyli muzyczni onaniści. IP: *.65.rev.vline.pl 07.07.07, 14:57
      Po co wybrałaś się na ten koncert w ogóle ?
      • sun_of_the_beach Re: Porcupine Tree czyli muzyczni onaniści. 07.07.07, 15:21
        Gość portalu: As napisał(a):

        > Po co wybrałaś się na ten koncert w ogóle ?

        Ot choćby po to, żeby wyrobić sobie własne zdanie. Lepiej pisać: "nie słucham ich wogóle, ale są do dupy"?
        • Gość: big-diq Re: Porcupine Tree z Krakowa IP: 87.105.188.* 08.07.07, 00:57
          hm, "muzyczni onaniści" powiadasz...
          właśnie wróciłem z Krakowa z Hali Wisły w którym odbyło się Wielkie wydarzenie
          muzyczne dla koneserów dobrej muzyki, ba! mało powiedziane dobrej!
          Porcupine Tree to grupa która potrafi poderwać publiczność od pierwszych taktów,
          inscenizacja obrazu to uzupełnienie tekstów, świetny scenariusz widowiska,
          profesjonalna realizacja pod wodzą Stevena to żadko spotykana uczta muzyczna
          powodująca fale uniesień i dreszczy emocji co raczej nazwałbym poniekąd
          szczytowaniem kilkusetek słuchaczy jednocześnie.
    • ronron Re: Porcupine Tree czyli muzyczni onaniści. 08.07.07, 10:21
      z plyty na plyte smedza coraz bardziej
      • szestow1 Re: Porcupine Tree czyli muzyczni onaniści. 08.07.07, 11:34
        Ale ja nie narzucam nikomu, kto zwie się koneserem muzyki swojego zdania na
        temat PT. Szukam czegoś innego w muzyce. Bardziej fascynującego i odkrywczego.
        Poszedłem na koncert, bo mam płyty tegoż zespołu i czasem ich słucham lecz
        koncert nic nie dodał płytom, a mnie odebrał wolnośc słuchania poprzez
        stłoczoną i nieciekawą rzeczywistośc w Stodole. Zaznaczam, że nie mam nic
        przeciwko takim koncertom lecz muszą miec to coś, co sprawia że stają się
        wydarzeniem artystycznym, a nie tylko ścianą progresywnych decybeli.

        Wczoraj obejrzałem fragmenty z koncertów Live Earth na TVP Kultura i parę uwag
        się nasuwa po obejrzeniu. Po primo prowadzący byli żenujący i nieprzygotowani
        do tego, co komentowali. Było ciężkawo i męcząco. Czekałem na kolejną
        transmisję jakiegoś występu jak na zbawienie, bo tak było mdło w studio. Kiedy
        już pokazywały się przez wiele godzin różnorakie gwiazdy muzyki to widac było
        różnice w jakości prezentowanej muzyki. Z tego misz maszu obronna ręką wyszli
        Roger Waters z zespołem, Smashing Pumpkins, Linkin Park czy Bon Jovi...a
        polegli z kretesem The Police oraz Lenny Kravitz chcący na siłę zmusic tysiące
        do śpiewania swoich mantr ( bez skutku!). Brytyjskie onanistyczne riffy też
        było słychac jak grali Razor Light czy Snow Patrol lecz było to nudne do granic
        i gitarowo prostackie. W porównaniu do Porcupine Tree byli bardziej prymitywni
        muzycznie i czekam, aż z tego kręgu brytyjskich onanistów jakiś zespół wzniesie
        się na poziom Radiohead czy Muse. Może się doczekam, bo na Porcupine Tree nie
        mogę liczyc, że staną się bardziej strawni...
        • Gość: jaija Re: Porcupine Tree czyli muzyczni onaniści. IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.07.07, 12:16
          Ja mam jedno pytanie: co Ty tak z tym onanizmem... fiksacja jakaś, czy cuś? wink
        • Gość: ilion Re: Porcupine Tree czyli muzyczni onaniści. IP: 212.2.99.* 08.07.07, 15:13
          he he
          pisanie o onanistach z takiej czy innej kapeli jest dość zabawne przy
          jednoczesnym zachwycie wobec Muse....
        • pawelek.mar Re: Porcupine Tree czyli muzyczni onaniści. 09.07.07, 10:14
          szestow1 napisał:

          W porównaniu do Porcupine Tree byli bardziej prymitywni
          > muzycznie i czekam, aż z tego kręgu brytyjskich onanistów jakiś zespół
          wzniesie
          >
          > się na poziom Radiohead czy Muse. Może się doczekam, bo na Porcupine Tree nie
          > mogę liczyc, że staną się bardziej strawni...


          Hmmm, piszesz o muzycznych onanistach z Porcupine Tree w opozycji wobec Muse?
          Najbardziej onanizującej muzycznie kapeli??? Brakuje mi konsekwencji smile)) hehe
    • kvin_n Re: Porcupine Tree czyli muzyczni onaniści. 08.07.07, 12:27
      Osobiście, liczyłam na więcej starszych kawałków /co było jednak głupotą,
      ponieważ wyraźnie było zapowiedziane, że to trasa promocyjna... a niestety ta
      płyta już wchodzi w komercję/ Ubzdurało mi się, że usłyszę 'Signify'
      albo 'Waiting'... No i nagłośnienie w Wiśle niestety też nie jest taką muzę za
      ciekawe. (nie wiem od czego to zależy, ale efekt był nienajepszy!)
      Ale nie powiem, żeby 'Gravity Eyelids' czy 'Blackest Eyes' wczoraj nie
      porywało wink (a, i to poświęcenie z 'nieznanymi kawałkami' należy im doliczyć
      do plusów chyba)
      Jednak duży niesmak pozostał mi przez 'młodzieżowe' wizualizacje - może
      sponsorowała ich jakaś firma farmaceutyczna (taaa oczywiście że chodzi o
      promocyjne nagranie, ale...) albo miala to być promocja niebieskiej linii czy
      cuś
      • Gość: vapor "młodzieżowe wizualizacje"?? IP: *.net.autocom.pl 08.07.07, 12:33
        a czy zadalas sobie trud wczytania sie w teksty? wiesz o czym jest nowa płyta?
        wiesz kim byla mloda dziewczyna spaceruyjaca po torach z iPodem? Czy nie
        przebiegl Cie dreszcz gsy uderzyl w nia pociag? To byly banalne obrazy???
        • kvin_n Re: "młodzieżowe wizualizacje"?? 08.07.07, 13:46
          Tak, i właśnie uważam, że jest to banalny chwyt mainstreamowy
          bejbe smile)
          • Gość: vapor Re: "młodzieżowe wizualizacje"?? IP: *.net.autocom.pl 08.07.07, 14:53
            No niestety nie moge sie zgodzic, bo tanie chwyta marketingowe rzadko mną
            wstrzasaja, a tu kilka razy skóra cierpła. Natomiast tez mialem jakas tam
            malutką nadzieje, na kilka staroci - fajnie, ze bylo fantastyczne "Sever"smile
      • Gość: vapor Re: Porcupine Tree czyli muzyczni onaniści. IP: *.net.autocom.pl 08.07.07, 12:35
        ....a poza tym sorry, ale wszyscy wielbiciele Radiohead, Muse itp. , ale jak
        dla mnie to oni nigdy nie dorosna do poziomu Porcupine Tree, choc sa na pewno
        bardziej POPULARNI.
        • szestow1 Re: Porcupine Tree czyli muzyczni onaniści. 08.07.07, 13:07
          Nie chodzi mi tu o pisanie, że ten zespół jest lepszy od tamtego czyli dyskusje
          na poziomie licealno-gimnazjalnym lecz o fakt, że koncert nie dostarczył
          specjalnych emocji.Ani muzycznych, ani widzialnych. A onanistami muzycznymi
          nazywam pewien odłam niedojrzałych zyciowo (co słychac w tekstach i muzyce)
          brytyjskich grup. Jest ich takie multum, że na ich tle PT to coś w rodzaju
          perły. Na koncertach widac różnicę między introwertykami z Brytanii a
          ekstrawertykami ze Stanów. Jedni powinni siedziec w domu bo na koncertach
          nudzą, natomiast drudzy czasem się sprawdzają i już.
        • Gość: jaija Re: Porcupine Tree czyli muzyczni onaniści. IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.07.07, 14:06
          Mnie miłość do Muse nie przeszkadza w miłości do Porcupine Tree, więc może
          Twoje stwierdzenie jest nieco na wyrost. Ja bym nie porównywała tych grup.
          • Gość: vapor ok wycofuje sie... IP: *.net.autocom.pl 08.07.07, 14:51
            ... z płytkich porownan czy ocen, bo widze, ze dyskusja jednak trzyma poziom,
            co cieszysmile Takie tez prawo i odczucia kazdego, ze koncert moze mu sie nie
            podobac, nie poruszyc itp. Grunt, zeby to w sposob wywazony przedstwic i o ile
            poczatkowy wpis typu "muzyczni onanisci" itp. srednio mi sie spodobał, to
            ostatnie juz na pewno trzymaja poziom.
    • Gość: Fanka Re: Porcupine Tree czyli muzyczni onaniści. IP: 212.180.146.* 08.07.07, 16:07
      A mnie sie koncert w Stodole podobal! tongue_out
      Kocham PT i juz. Nie wiem skad u Ciebie takie skojarzenia, moze masz jakies
      problemy???? winkChłopcy ostro zagrali, dali czadu, szkoda, ze malo starszych
      kawalkow, ale tak bywa. Z koncertu, na koncert fanow jak widac przybywa, bo w
      Stodole tłumy były. Gitarka i wokal Wilsonika wymiata, jak dla mnie bezbledny!
      Dobrze, ze jest taki zespol na ktorego kolejna plyte czekam z niecierpliwoscia
      i za kazdym razem pozytywnie mnie zaskakuja.
      • szestow1 Re: Porcupine Tree czyli muzyczni onaniści. 09.07.07, 01:26
        Generalizując to cała brytyjska scena to użalanie się niedojrzałych chłopczyków
        nad życiem. Od Oasis przez Muse czy Radiohead, Blur do dzisiejszych produkcji
        Porcupine Tree. Pozbawione to jaj i potrzeba im wstrząsu takiego jak kiedyś gdy
        na koncerty przyjechał do Anglii Jimi Hendrix czym spowodował rewolucję
        myslenia u Claptona czy Page'a.
        • Gość: ilion Re: Porcupine Tree czyli muzyczni onaniści. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.07, 09:57
          więc kto ma byc takim współczesnym Hendrixem? jak rozumiem są kapele, które
          spełniają Twoje kryteria i nie przynudzają. więc może wprost. o kogo chodzi?
          kogo nie zaliczasz do tzw. onanistów?
    • Gość: Pure Reson Re: Porcupine Tree czyli muzyczni onaniści. IP: *.delphi.com 09.07.07, 13:50
      Mysle ze kolega "szestow1" dokonuje zwyczajej prowokacji. Prowokuje watpliwa
      dyskuje ktora tak na prawde do niczego nie prowadzi. No chyba ze chce
      przeczytac "Tak, masz racje kolego szestow1. Przejzalem na oczy i uswiadomilem
      sobie swoja ulomnosc. Od dzisiaj slucham tylko amerykanskiego rocka z lat 60-
      70". Szkoda tylko ze ci amerykanscy bohaterowie zdaja sie miec o wiele dalej
      posuniete kompleksy niz angielscy artysci. Bo kto tak na prawde pielegnuje
      ciagnaca sie juz od kilku dziesiecioleci tradycje nieustannego zazywania,
      polykania i wciagania wiadomych substancji.
      No ale w sumie czego nie robi sie dla sztuki.
      • szestow1 Ameryka to muzyczne zdrowie i dojrzałośc. 09.07.07, 14:19
        Ameryka jest zdrowa muzycznie i każdy zespół z za oceanu nie jest skażony
        nudzeniem, choroba czy onanizmem muzycznym, że użyję mojego terminu. Ileż mam
        wymienic artystów na potwierdzenie tezy...Dave Matthews Band, John Mayer, Bon
        Jovi, Linkin Park, Smashing Pumpkins, Bruce Sprinsteen, Prince czy Alicia
        Keys...Europa poza wyjątkami jest chora mentalnie i muzycznie.
        • Gość: ilion Re: Ameryka to muzyczne zdrowie i dojrzałośc. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.07, 14:57
          to rzeczywiście prowokacja i to dość tania...

          bo jak inaczej nazwać to jakich artystów wskazałeś. Posługując sie Twoją
          ulubiona terminologią można by rzecz, że od onanistów sie zaczęło na na
          impotentach skończyłosmileznakomita większośc z tej listy spokojnie da się
          zakwalifikowac do tej kategorii.
        • Gość: Pure Reason Re: Ameryka to muzyczne zdrowie i dojrzałośc. IP: *.delphi.com 09.07.07, 14:57
          No tak, Bon Jovi + Linkin Park + Smashing Pumpkins. Gdyby Billy Corgan mial
          jeszcze jakies wlosy na glowie to z pewnoscia stracil by juz je calkowicie po
          tym przyrownaniu. To nawet nie jest przyklad onanizmu ale zwyczajna perwersja.
          No ale kazdy ma swoj gust.
          Byc moze muzyka Bon Jovi czy Linkin Park - czyli klasyczne "hopsasa I love you
          baby, I can`t be with you & save the whales" dla niektorych niesie w sobie
          jakies metaficzyne przeslanie.
          Smashing Pumpkins zostawie w spokoju bo ich muzyka akurat cos znaczy.
          • Gość: big-diq Re: Ameryka to muzyczne zdrowie i dojrzałośc. IP: 87.105.188.* 09.07.07, 23:46
            tak to już we wszechświecie nie tylko muzycznym bywa, że są gwiazdki mniejsze i
            większe, te które świecą i grzeją, jak i te co spadają w otchłań niebytu,
            jakkolwiek nazywać wartościowe kapele i te po drugiej stronie - zwane
            onanistycznymi, to zwyczajne bicie piany...
            wszyscy ci, owi, i tamci skądś przecież czerpią wene, kogoś podpatrują,
            modyfikują a wręcz kopiują sprowadząjąc swe kolejne muzyczne wypociny do banałów
            które różnią się tylko okładkami płyt.
            jeśli temat rozpoczęty został od Porcupine Tree to wstawiam się za nimi z całym
            swym animuszem, może i bazują na pewnych schematach, bo niby czym są riffy, ale
            koncepcyjnie otworzyli bramy innej świadomości dla wielu słuchaczy znudzonych
            masową papką. możnaby mnożyć "za" i "przeciw", a co do wizualnego ich przekazu w
            trakcie koncertu to niósł sporą dawkę emocji jako uzupełnienie muzyki, a
            dopełnieniem była reakcja świetnie reagującej publicznosći.
            a propos, zauważył ktoś w Krakowie modyfikację na "parapecie" (klawiszach)
            zamiast Roland brzmiało Poland smile (sprytnie zakryta czarną taśną klejącą nóżka R)
    • Gość: As To wątek z gatunku absurdalnych .... IP: *.65.rev.vline.pl 10.07.07, 00:36
      Dla mnie to ten wątek jest "dęty". Gość krytykuje konkretny koncert zespołu i
      od tej krytyki przechodzi do krytyki muzyki zespołu i jego przekazu. Na pytanie
      po co poszedł na koncert, odpowiada "bo mam płyty tego zespołu w domu i czasem
      ich słucham". To jak szedł na koncert albo jak słuchał płyt w domu to jeszcze
      nie wiedział że muzyka zespołu mu nie odpowiada? Dopiero jak poszedł na koncert
      to go oświeciło że muzyka zespołu to chłam i może jeszcze wyprzedał od razu
      tego samego dnia wszystkie płyty zespołu na allegro albo oddał w komis ?

      Jak dla mnie - brak w tym jakiejkolwiek logiki.
      • szestow1 Jak zachwyca , kiedy nie zachwyca? 10.07.07, 09:34
        Ależ ten gośc poszedł na koncert bo liczył na coś więcej i się nie doczekał.
        Potem wrócił do domu posłuchał sobie płyt Porcupine Tree i miał już swoje
        zdanie na temat. Ten gośc nie deprecjonuje innych za fascynację PT, ani nie
        chwali tych którzy są przeciw. Nazwał brytyjskie granie onanizmem muzycznym i
        pokazał symptomy choroby wyspiarskiej dzisiejszych czasów.
        Większośc wpisów broniących tego rodzaju muzyki wynika z opozycji do serwowanej
        przez stacje radiowe i telewizyjne sieczki, której PT jest jakoby
        przeciwieństwem, bo o coś im chodzi. Ale problemy Stevena Wilsona są problemami
        dośc niedojrzałymi więc pozwólcie myślec inaczej i się nie zachwycac...
        Jak zachwyca skoro nie zachwyca...jak pisał pewien Witek "Ziemianin".
        • Gość: As Re: Jak zachwyca , kiedy nie zachwyca? IP: *.65.rev.vline.pl 10.07.07, 10:09
          Mnie muzyka PT nie zachwyca. Przesłuchałem dwie płyty, z tego co pamiętam to
          tylko jedna piosenka mi się bardzo podobała, reszta utworów nie zrobiła na mnie
          wrażenia. Ale w życiu by mi do głowy nie przyszło by przy takim stanie rzeczy
          iść na koncert tej grupy i to jeszcze płatny. Nawet chyba na darmowy by mi się
          nie chciało ... Jeśli muzyka w wersji studyjnej mi się nie podoba, to mam prawo
          zakładać, że w wersji koncertowej tym bardziej.
    • fnoll nooo jeśli ty się onanizujesz tak jak oni grają... 11.07.07, 21:50
      to ci żadna kobieta nie jest potrzebna do szczęścia, zaprawdę wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka