Dodaj do ulubionych

schematyczna Anna Kijak

16.01.08, 10:48
czytam od czasu do czasu komentarze polskich krytyków operowych, tak
dla porównania i odnoszę nieodparte wrażenie, że piszą dokładnie to
samo co ich zachodni odpowiednicy, stosując pochwały i nagany nawet
w podobnej kolejności i z zastosowaniem tej samej techniki
grafomańskiej, o czym to może świadczyć ?
wygląda mi na to, że mają w kompie opracowany schemat recenzji z
wolnymi miejscami, wstawiając w nie tytuły oper i nazwiska
wykonawców, pewnie to wygodne bo to lekko zarobione pieniądze ale
czy nie jest smutne, że ci ludzie nie mają własnej wyobraźni, nie
wspominając już o potrzebnej wiedzy ? chociaż do odbierania muzyki,
mniej jest potrzebna wiedza a bardziej zmyslowe odczcia,
no tak ale tego nie da sie na żadnym kursie nauczyć, wyczucie muzyki
tak jak wyczucie piękna ma się albo nie,
z lektury twórczości w różnych językach wynika, że tylko niewielu
opłacanych recenzentów wie o czym pisze


Obserwuj wątek
    • kalia_t Re: schematyczna Anna Kijak 18.01.08, 13:09
      Ze zdumieniem oczy przecieram...smile
      • fiorka7 Re: schematyczna Anna Kijak 19.01.08, 20:17
        Ale o co chodzi z wymienioną w tytule schematyczną AK? Któraż to
        gazeta (lub czasopismo) daje jej tak lekko zarabiać pieniądze?
        • gucio60 Re: schematyczna Anna Kijak 19.01.08, 23:54
          podczas południowej przerwy, krytyk muzyczny pyta kolegę, kiedy
          ostatni raz trafiłeś w pudło przy ocenie opery ?
          od wczorajszej premiery jeszcze mi sie nie przytrafiło
          • fiorka7 Re: schematyczna Anna Kijak 20.01.08, 12:14
            No śmieszne, ale ponawiam pytanie - o co chodzi z tą schematyczką w
            tytule wątku?
            • gucio60 Re: schematyczna Anna Kijak 20.01.08, 13:07
              nie dotyczy tylko tej pani, ta postać jest przypadkowa
              czytajac relacje z przestawien operowych, publikowane w rożnych
              pismach, w rożnych krajach można odnieść nieodparte wrażenie, iż
              piszący stosują międzynarodowy "skabelon" wyniesiony z kursów,
              podstawiając jedynie nazwy i nazwiska, wedle klucza jak np. przy
              degustacji win:
              bardzo dobre, dobre, zadawalające, złe-nijakie
              czy to relacja polska czy jakas zagraniczna, najbardziej uderza
              podobnieństwo słownictwa i ocena wedle podanych kryteriów,
              recenzent sam kwalifikuje siebie na dwa sposoby, lubię - nie lubię,
              niezależnie od tego co naprawde widział-słyszał, to się nie liczy,
              liczy się sympatia lub antypatia do dyrygenta, wykonawców,
              dziwaczna i wręcz śmieszna skłonność do pouczania i to właśnie w
              formie schematycznej, według wyuczonego skabelonu w miejsce
              relacjonowania z danego przedstawienia,
              o czym to świadczy ?
              o braku wyobraźni, o braku poszanowania pracy i wizji innych, wedle
              zasady "tylko ja mam racje"
              do Twojego pytania - poczytaj recenzje tylko w polskich pismach a
              sam przekonasz się, jak są do siebie podobne w formie i słownictwie
              pomimo, że piszą to różni ludzie o różnych przedstawieniach,
              schemat, skabelon nazwij to jak chcesz






              • fiorka7 Re: schematyczna Anna Kijak 27.01.08, 13:23
                Faktycznie, wybrałeś sobie bardzo przypadkową ofiarę na tytuł wątku.
                Piszesz o opłacanych recenzentach zarabiających wygodne pieniądze za
                swoją niekompetencję, a podajesz na przykład kogoś, kto publikuje
                okazjonalnie w periodyku miłośników opery, który swoim autorom nie
                płaci (chyba że się coś zmieniło?), do którego piszą amatorzy (w
                pozytywnym tego słowa znaczeniu) a nie zawodowcy
                (chociaż "zawodowcy" mogą się czasem czegoś nauczyć od
                tych "amatorów"...). Bo zakładam, że chodzi Ci o Annę Kijak
                pojawiąjącą się w "Trubadurze". Przyznaję, moje poszukiwania były
                bardzo pobieżne, więc może ta osoba publikuje też gdzieś indziej.

                Jeśli chcesz się czepiać recenzentów (skąd inąd słusznie), to
                postaraj się sam o precyzje swoich wypowiedzi. Zawodowi recenzenci,
                których obowiązkiem jest trzymanie ręki na pulsie (regularne
                chodzenie na przestawienia, śledzenie nagrań, poszerzanie swojej
                wiedzy o dziełach i artystach itp.) to jedno, a amatorzy, którzy
                chodzą na to co, lubią/mogą, to drugie. Inna sprawa, że czesto
                poziom tych niby profesjonalnych recenzji jest bardzo amatorski...

                Mnie też często skręca, jak czytam recenzje w gazetach (lub
                czasopismach), które mają się za nie wiadomo co. Jendak najbardziej
                razi mnie w nich inna rzecz - nie schemtyczność oceny tylko czasami
                w ogóle jej brak! Oceny strony muzycznej przedstawienia, bo
                inscenizacje są w dzisiejszych czasach opisywane ze szczegółami.
                Śpiewakom i orkiestrze dostaje się jedno zdanie na samym końcu, z
                którego dowiadujemy się np., że X i Y zaprezentowali się jak zwykle
                dobrze. Co znaczy jak? Czasem nawet nie ma i tego - już widziałam
                recenzję, w których krytyk nie pisnął słowa o śpiewakach, a o tym,
                kto wystąpił, dowiedziałam się ze stopki pod recenzją...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka