Niektórzy mogą zaśmiecać forum jakimiś dziwnymi wątkami. To ja mogę też

.
PLACEBO NA STOPERZE
5 września, toaleta męska Lotnisko Okęcie
Wysoki, trochę łysawy facet przed 30-tką mył właśnie ręce gdy nagle widok
gościa myjącego ręce w umywalce obok postawił go na równe nogi.
- Fuck – tak dokładnie pomyślał – albo mam przywidzenia. Albo ten gość
to ja.
Ten drugi też wydawał się zdziwiony i odezwał się w egzotycznym języku:
- Co jest do ch.......? Mam brata bliźniaka.
Kiedy zorientował się, że nie ma do czynienia z Polakiem sięgnął po nie
używany od czasów wczesnego liceum angielski:
- Mejbi łi ken czejndż ałer plejses for fiu dejs?Nołbodi łil rikognajz
de truf.....
Ten pierwszy roześmiał się głośno. Podali sobie ręce i przez parę dni nic
miało nie być dla nich takie jak przedtem......
6 września, Torwar
Do garderoby basisty zespołu Placebo zapukała panna z organizacji koncertu: i
krótko rzuciła „szołtajm”. Łysawy przed 30-tką sięgnął po instrument, na
który od paru godzin spoglądał z przerażeniem i podążył w stronę sceny. Ten
tłum lekko go oszołomił. Był zupełnie inny niż te, które widział do tej pory
jak na przykład ten na Arena Auf Schalke w Gelsenkirchen. Albo jak ten na
leżącym blisko stsdionie. I nikt nie krzyczał „Wisła ch.....!”.
Rozejrzał się po scenie. Z jego prawej strony nie było Marcina Baszczyńskiego
tylko jakaś ostro wymalowana niezła laska. O rany, to facet! A z tyłu nie
pokrzykiwał Adam Piekutowski tylko jakiś koleś ze śmieszną bródką postukiwał
dość agresywnie na bębnie.
Popatrzył w bok, ale nie było tam widać żadnego trenera tylko gość za stołem
mikserskim krzyczał pytająco:
- Stefan, is ewryfing olrajt?
Łysy zaatakował struny najlepiej jak potrafił.
7 września , Gazeta Wyborcza
„ Placebo zagrało doprawdy dziwny koncert .Okazało się bowiem, że nie tylko
Brian Molko jest postacią charyzmatyczną . Na scenie najbardziej szalał
basista Stefan Olsdal, który często sprawiał wrażenie, że ten wielki bas ma w
rękach po raz pierwszy raz w życiu. Grał nieco może zbyt defensywnie jak na
oczekiwania fanów Placebo,.tak jakby główkował co w zasadzie ma grać Niemniej
parę razy efektownie podciął Briana co niewątpliwie uatrakcyjniło ten w sumie
dość statyczny występ
Robert Sankowski
11 września, Gazeta Wyborcza
2:0 ze Szwecją dla Polski!
„ To prawdziwy cud. Ten mecz właściwie wygrał jeden zawodnik – stoper
krakowskiej Wisły Mariusz Jop. Chociaż niektórzy nasi piłkarze starali mu się
przeszkadzać. Jop nie tylko wyjątkowo szczelnie krył szwedzkich napastników.
Wręcz odnosiło się wrażenie że wie o czym oni rozmawiają między sobą. To po
jego strzałach głową po rzutach rożnych padły obie bramki dla Polski. Jop
skakał do piłki niczym najprawdziwszy Szwed, w dodatku obyty z brytyjskim
futbolem”
Radosław Leniarski
PAWEŁ JANAS – trener reprezentacji
„Tym meczem udowodniliśmy, że w ciągu ostatniego roku nic w naszej kadrze nie
było przypadkowe. Wszyscy dziwili się skąd wziął się w reprezentacji Mariusz
Jop. Teraz już nikt nie zapyta.”