siostra_kubasy
06.09.03, 01:10
Właśnie odkryłam zespół Death in Vegas (lepiej późno niż wcale). Zaczęłam
może nie całkiem chronologicznie, bo od ostatniego albumu „Scorpio Rising”.
Fanom Oasis ten tytuł nie powinien być obcy. W jednym z najlepszych utworów
na płycie Death In Vegas goszczą Liama Gallaghera. Klimat bardzo oasisowy,
pewnie dla tego od razu wpadł mi w ucho.
Ale może od początku. A zaczyna raczej średnio od krótkiego,
instrumentalnego „Leather”. Podobnie jak „Natja” może się spodobać
zwolennikom elektroniki, ewentualnie trip hopu.
Szczęśliwie już od drugiego utworu główną rolę przejmują panie (nazwiska do
wglądu na allmusic). Cóż powiedzieć, jak dla mnie bardzo klimatyczne granie.
Rytmy nieco jednostajne, ale ostatecznie o to chyba w tej muzyce chodzi. I
choć „23 Lies”, „Killing Smile” (jak dla mnie numer 2 płyty) czy „Driving
Horses” daleko do Bjork, czy Portishead, to naprawdę miło się tego słucha.
Żeby jednak nie wydawało się, że Death In Vegas potrafi grać tylko nieco
monotonne piosenki z damskim wokalem dostajemy niejako na deser, bardzo
klubowe, dancowe „Hands Around My Throat” i niesamowite „So You Say You Lost
Your Baby”- to już prawdziwie amerykański rock.
Ogólnie polecam -jeśli ktoś jeszcze nie zna, a sama zabieram się za
wcześniejsze dokonania Death In Vegas z nadzieją, że nie będą zbyt odbiegać
od „Scorpio Rising”.
pozdr