Dodaj do ulubionych

KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO?

IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.02, 23:26
Witam
Mam takie cos, co nie pozwala kupowac mi plyt u zlodziei. Nie wiem czemu, ale
tak jest. Wiekszosc moich znajomych patrzy na mnie dziwnie, twierdzac, ze bez
sensu kupowac plyte za 60 pln jak na bazarze sa za 15.
Co o tym sadzicie?
Obserwuj wątek
    • che1 Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? 07.01.02, 07:34
      Można jeszcze kupować kasety.Są o wiele tańsze.Ciekawy jestem czy skopiowałbyś
      płytę pożyczoną od kolegi?Jeżeli tak to też byłbyś złodziejem.Sytuacja jednak
      radykalnie się zmienia gdy kupisz tanią kasetę,a potem kopiujesz drogą płytę na
      ten sam nośnik.Przecież prawa autorskie już zakupiłeś razem z kasetą.Co ty na
      to?Czekam na odpowiedź.che1
      • Gość: krzycho Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.02, 19:03
        Od kumpla nie skopiowalbym plyty, bo to tak jak na bazarze czyli wracamy do
        pyunktu wyjscia.
        Ale z ta tania kaseta i droga plyta to mnie zabiles wink
        Niby prawa kupiles, ale do danego nosnika wiec przegranie nie jest legalne
        (chyba)
        Pozdrawiam
        • Gość: borzar Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.pnu.com 08.01.02, 08:11
          Przegrac dla siebie na wlasny uzytek mozesz. Podobnie jest z programem
          komputerowym - jesli zrobisz tylko dla siebie back-up dyskietek instalacyjnych
          to masz do tego prawo. Pamietam, ze mialem taki napis jeszcze na starych
          dyskietkach z Lotusem, albo innym starociem co miescil sie na jednym dysku 5
          calowym - to bylo jakos tak: "You are allowed to make your own back up".
          Ciekawe jak to jest gdy mam oryginalna kasete i plyte? Czy mam wykupione prawa
          do dwu kopii???? wink))
      • pippin! Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? 11.01.02, 16:22
        che1 napisał(a):
        > Ciekawy jestem czy skopiowałbyś
        > płytę pożyczoną od kolegi?Jeżeli tak to też byłbyś złodziejem.Sytuacja jednak

        Kopiowanie płyt nawet pożyczonych od kolegi w żadnym wypadku nie jest złodziejstwem. To mieści się w ramach "dozwolonego użytku własnego" przewidzianego w regulacjach o prawie autorskim.
        Poza tym polityka branży fonograficznej nie utożsamia kupowania jakichkolwiek nagrań z nabyciem praw autorskich. Gdyby tak było, cena CD nie różniłaby się od ceny MC - wyprodukowanie płyty jest bowiem tańsze niż wyprodukowanie kasety smile)

        P!
      • Gość: niulia Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.01.02, 14:24
        Muszę Cię zmartwić - praw autorskich nie kupujesz, są w posiadaniu wytwórni i
        autora. Tak więc kupienie kasety nic nie zmienia.
    • Gość: borzar Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.pnu.com 07.01.02, 08:28
      Gość portalu: krzycho napisał(a):
      > Mam takie COS, co nie pozwala kupowac mi plyt u zlodziei. Nie wiem czemu, ale
      > tak jest. Wiekszosc moich znajomych patrzy na mnie dziwnie, twierdzac, ze bez
      > sensu kupowac plyte za 60 pln jak na bazarze sa za 15.
      > Co o tym sadzicie?

      To to COS to sumienie smile)))
      Ale pamietaj, ze ta sama plyta w MediaMarkcie, lub w sklepie internetowym potrafi
      kosztowac 40-45 pln. Polecam takie kupowanie. Bardzo rzadko kupuje plyty w
      normalnym sklepie. Wyjatki to plyty sprowadzane na specjalne zamowienie. Nie dam
      zarobic 20 pln na czysto Empikowi, ktory olewa klienta i towar jaki sprzedaje.
      Nie raz juz widzialem obok siebie B.B.Kinga, King Crimson i Paula Kinga z grupa
      King na jednej polce mimo, iz to rozne 3 muzyczne swiaty i powinny byc
      rozdzielone.
      Oprocz czysto moralnego wydzwieku, jaki ma kupowanie legalnych plyt, jest jeszcze
      szczegol o ktorym wielu zapomina - plyta od "kolegi Miszy" czesto brzmi fatalnie.
      Nie wiem na czym to polega, ale nie slysze roznicy miedzy dobrze zrobionym CDRem
      a oryginalem, a slysze roznice miedzy oryginalem a plyta piracka. No i nie
      zapominajmy, ze czesto okladka/ksiazeczka w srodku plyty to male arcydzielo
      plastyczne.
      Pozdrawiam,
      B
      • dummy Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? 07.01.02, 09:06
        Krzycho, ja sadze to, ze masz po prostu kase na te plyty.
        • bukowski27 tez kupuje oryginalne płyty w zasadzie... 07.01.02, 12:31
          ale nie o moralnosc mi chodzi... mam jakies takie bardziej, nazwijmy
          to 'audiofilskie' podejscie... a najbardziej to mi odpowiada moja kolekscja
          zremasterowanych płyt king crimson... zrobionych tak jak kiedys LP... w
          tekturowych okładkach...
        • Gość: krzycho Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.02, 19:08
          Wlasnie o to chodzi, ze nie mam zbyt duzo, ale wybieram oryginal co 2,3
          miesiace anizeli pirat raz na miesiac.
          • Gość: Norman Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: 10.129.131.* 15.01.02, 22:52
            Gość portalu: krzycho napisał(a):

            > Wlasnie o to chodzi, ze nie mam zbyt duzo, ale wybieram oryginal co 2,3
            > miesiace anizeli pirat raz na miesiac.

            Ja też. To dobrze, że jest nas więcej. Oprócz wątpliwości moralnych kupowanie
            piratów budzi we mnie obrzydzenie estetyczne - ja widzę, że to nie oryginał, tę
            książeczkę źle wydrukowaną, to mi naprawdę przeszkadza - jak z podróbami ubrań.
            No i nie chodzę na bazary, bo mnie mierżą (oprócz Polnej i warzywnego), po prostu
            nienawidzę bazarów.
      • Gość: krzycho Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.02, 19:06
        Zgadzam sie z tym brzmieniem. bylem u kumpla, ktory ma sprzet "ocierajacy" sie
        o audiofilski-wzialem swoja plyte, ktora bardzo dobrze znam, aby sprawdzic jego
        sprzet.Mial to samo ale "pirata".Od razu wyczulem roznice. Ta roznica to tak
        jak ktos probuje ci wmowic, ze utwory w MP3 brzmia jak normalne

        Pozdrawiam
        • pippin! Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? 11.01.02, 16:33
          Gość portalu: krzycho napisał(a):
          > jak ktos probuje ci wmowic, ze utwory w MP3 brzmia jak normalne

          He. Pamietaj, że jedno mp3 drugiemu nie rowne. Zgadzam sie przy tradycyjnych, ale przy 256 kbps musiałbyś miec niezłe ucho.

          T
    • Gość: trin Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.02, 23:18
      Gość portalu: krzycho napisał(a):

      > Witam
      > Mam takie cos, co nie pozwala kupowac mi plyt u zlodziei. Nie wiem czemu, ale
      > tak jest. Wiekszosc moich znajomych patrzy na mnie dziwnie, twierdzac, ze bez
      > sensu kupowac plyte za 60 pln jak na bazarze sa za 15.
      > Co o tym sadzicie?

      a ja kupuje oryginalne bo je uwielbiam. okladka, wkladka, czyste i
      sliczne... "zlodziejstwo" mnie nie rusza - kompanie muzyczne i caly tej biznes to
      takie bagno i zlodziejstwo, ze okradanie ich to prawie chwala.
      ale mam slabosc do oryginalow (no i muzyki rzecz jasna), wiec daje sie wciagnac w
      to wszystko.
      na bazarze nie kupie i tak nigdy, ten rodzaj sprzedazy wogole nie odstrecza, ale
      z duza chcecia przegrywam plyty.
      mimo to czasem mi sie zdarzy kupic jakas wspaniala, ukochana plyte ktora mam juz
      przegrana. czy to nie jest nienormalne?
    • Gość: Ewa Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.01.02, 02:38
      Ja też kupuję tylko oryginalne płyty. Najczęściej zamawiam je przez interek w
      vivid lub merlinie. Zasoby finansowe pozwalają mi wybierać wszyskie płyty,
      które mnie prawdziwie interesują - ale bez ekstrawagancji, czyli nie mogę sobie
      pozwolić na kupowanie hurtem CD niesprawdzonych (płyta z której jeden kawałek
      mi się podoba, reszta jest do dupy, lub mieszanka dance dobra na 2 imprezy).
      Inna sprawa, że lubię gatunki muzyki, których Ruskim na targu nie opłaca się
      sprzedawać, ze względu na małe zainteresowanie.

      Poza tym jestem autentycznie oburzona. Jak to jest, że koszt wytłoczenia płyty,
      okładka, tantiemy wykonawcy i podatek to drobny koszt CD w naszym sklepie?
      Resztę zagarnia ZPAV i żarłoczna wytwórnia płytowa, która wysoką marżę tłumaczy
      potrzebą promowania nowych wykonawców. Najczęściej koszmarnych panienek i
      chłopiąt nie umiejących śpiewać i kolejnych girl- i boysbandów, albo kopii ich
      troje.
      • Gość: borzar Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.pnu.com 08.01.02, 08:04
        Gość portalu: Ewa napisał(a):
        > Poza tym jestem autentycznie oburzona. Jak to jest, że koszt wytłoczenia płyty,
        > okładka, tantiemy wykonawcy i podatek to drobny koszt CD w naszym sklepie?
        > Resztę zagarnia ZPAV i żarłoczna wytwórnia płytowa, która wysoką marżę tłumaczy
        > potrzebą promowania nowych wykonawców.

        Ewo,
        Pamietaj, ze to co widzisz w sklepie - czyli cena 60 pln za plyte nie jest cena
        jaka daje wytwornia plytowa. Wiekszosc ludzi piszacych i czytajacych ta liste
        uwaza ze za cene 60 jest odpowiedzialna wytwornia plytowa. To nie jest prawda.
        Wytwornia sprzedaje plyte do kolejnych posrednikow za cene od 20 do max 30 pln.
        Czesto taniej, bardzo rzadko drozej. Kolene 50% ceny zjadaja kolejni hurtownicy +
        najwiecej zarabia na plycie koncowy sprzedawca, czyli sklep w ktorym kupujemy.
        Tak samo jest z lekami (gdzie najwiecej zarabia apteka), samochodami (najwiekszy
        zysk ma salon samochodowy, czyli po prostu sklep). Jesli juz mamy na kogos
        narzekac to na sklep typu Empik, ktory zarabia na nas na czysto 20 pln. A skoro
        jest grupa osob (jak my), ktore kupuja plyty za 60 pln to dlaczego sklep ma nie
        dac takiej ceeny? Jedno z prostych praw ekonomii, mowi, ze towar jest tyle wart
        ile chca za niego zaplacic ludzie. Jesli przed Swietami jest duzy popyt na plyty
        po 65-70 pln (co sam widzialem na wlasne oczy - mamusia w sklepie plytowym
        kupowala dla coreczki najnowsze dzielo panienki Britney) to sprzedawca daje taka
        cene.
        Kochani! Jesli juz ktos nas "okrada" to sklep, ktory ma 20-30% marze (a bywa ze
        nawet i wieksza).
        Pozdr,
        B
        • Gość: zorro Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: 213.77.81.* 16.01.02, 09:19
          Wisz co ale nie masz racji z tymi salonami samochodowymi one zarabiają nie
          więcej niz kilkaset złotych na sprzedaży przeciętnego samochodu - to nikły
          procent wartości .Prawdziwy zarobek firm sprzedających samochody to serwis i
          przeglądy gwarancyjne za które płaci producent , bądz generalny dystrybutor
          zależnie od umowy - wiem bo pracuję w takim salonie .
          • Gość: ala Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 20.01.02, 16:10
            Ja też pracowałam w salonie. Średnia marża z samochodu to około 1,5-2 tyś
            złotych minus dodatki jakie się dokładało, dywaniki, radio itp. A co do
            serwisu, tak pięknie to nie wygląda. Części gwarancyjne kupowaliśmy sami,
            pracowników serwisu też my opłacaliśmy, a rozliczanie faktur z producentem to
            był proces bardzo długotrwały, kilkumiesięczny.
      • Gość: krzycho masz racje IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.02, 18:43
        Zgadzam sie z toba Ewcia. Mi jak ktos sie pyta czemu nie kupuje u ruskich to
        odpowiadam, ze nie prowadza mojej muzyki wink)
        Ale rozumiem tez tych, ktorzy tam kupuja Bravo Hits vol.943679120, bo to jest
        plyta do posluchania przez tydzien, a potem mozna ja zawiesic na lusterku
        w "maluchu" z przyciemnionymi szybami i napisem Piooner wink)
        Do moich plyt wracam co jakis czas, dlatego zalezy mi na ich trwalosci, a poza
        tym taka kolekcja jest naprawde cos warta, zwlaszcza, ze czlowiek sam musi na
        nia uzbierac kase.
        Pozdrowionka
    • behemod Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? 08.01.02, 09:20
      Hmm...to calkiem ciekawe z tym przegrywaniem plyty na plyte przy zakupionej już
      legalnie kasecie. Ale szkopul tkwi w tym,czy prawa autorskie sa także
      przypisane do nosnika?Mylse,ze nosnik nie odgrywa tu zadnej roli.A autorowi tej
      koncepcji(che1) wypada szczerze pogratulowac bo to w calkie rzeczowy sposb
      można wytlumaczyc przeciwnikiom kopiowania,ze nie okradamy w ten sposób
      artystow.No wlasnie-artystow nie,ale firme fonograficzna tak.Zreszta sam już
      nie wiem-może po trosze jednak zabieramy z tych praw autorskich i artystom i
      firmie?Wszystko zalezy od tego,czy kwota jaka dostaja artysci zalezy od ilosci
      sprzedanych plyt.
      U mnie to nie jest kwestia moralnosci(choc zdaje sobie sprawe,ze gdybym był
      muzykiem to tezbym protestowal,bo w koncu z tego bym się utrzymymwal),ale-jak
      tu już zostalo powiedziane-takiego audofilskiego podejscia wlasnie. Uwielbiam
      rozpakowac plyte z foli,dotknac ja jako pierwszy,powachac okladke,która jeszcze
      pachnie farba drukarska(okladka czestokroc to kolejne male
      arcydzielko),przejrzec niezarysowana(jeszcze)powierznie plyty, delektowac się
      strona zewnetrzna plyty(chocby „Vespertine”Bjork),no i przede wszustkim mieć
      swiadomosc,ze będę w stanie w mniejszym lub wiekszym stopniu wydobyc wszystkie
      niuanse dzwiekowe,co na pirackiej plycie zazwyczaj brakuje(podobniej jak z mp3).
      Trin napisal:>> mimo to czasem mi sie zdarzy kupic jakas wspaniala, ukochana
      plyte ktora mam juz
      przegrana. czy to nie jest nienormalne?
      Nie,to jest cudowne!Przeciez jest roznica,gdy wyjmuje się plytke z
      pudelka,którego okladke stanowi nazwa firmy,a gdy trafia ona do naszych rak z
      oryginalnego opakowania.To taka jednosc(okladka+plyta,ktorej nie jest dobrze
      rozdzielac,bo wszystkie jej elementy traca na tym).Nie jestes w
      tym „nienormalnym” procederze samsmile)




      • Gość: krzycho Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.02, 18:47
        A znalezc plyte, ktora jest np. z 1992 roku i lezy zapomniana gdzies w jakis
        przecenach? To uczucie odkrywcy smile)
        Przyjezdzasz do domu, zamykasz drzwi, wciskasz PLAY, rozkladasz ksiazeczke i
        lezysz. Ja wtedy od razu czuje sie lepiej
        • Gość: Achim Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.pool.mediaWays.net 19.01.02, 07:33
          Tez kupuje oryginaly bo mieszkam w niemczech.
      • pippin! Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? 11.01.02, 16:54
        behemod napisał(a):

        > Hmm...to calkiem ciekawe z tym przegrywaniem plyty na plyte przy zakupionej
        > już legalnie kasecie.

        Ciekawe, ale pozbawione sensu, o czym napisałem ciut wyżej.

        Ja nie mam problemu z pozyskiwaniem płyt z nietradycyjnych źródeł. A to dlatego, że większośc produkcji fonograficznych to kicha.
        Prawdziwie dobra płyta trafia się rzadko, ale żeby do niej dotrzec na pewno nie wystarczy wizyta w sklepie czy też śledzenie prasy muzycznej. Mam wiele płyt, do których już nie wracam dlatego teraz kupuje już tylko rzeczy sprawdzone. Pożyczam coś od znajomych, kopiuje mp3, słucham a dopiero jak jestem przekonany do czegoś to kupuje (i to tanio). Albo kupuje na CD coś co znam ze swoich starych kaset (mam ich setki a już nie słucham).

        Swoja droga gdyby wszyscy tak robili, kiepsko by się mieli wydawcy muzyki.

        P!
        • youstynus Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? 16.01.02, 20:46
          pippin! napisał(a):

          > behemod napisał(a):
          >
          > > Hmm...to calkiem ciekawe z tym przegrywaniem plyty na plyte przy zakupione
          > j
          > > już legalnie kasecie.
          >
          > Ciekawe, ale pozbawione sensu, o czym napisałem ciut wyżej.
          >
          > Ja nie mam problemu z pozyskiwaniem płyt z nietradycyjnych źródeł. A to dlatego
          > , że większośc produkcji fonograficznych to kicha.
          > Prawdziwie dobra płyta trafia się rzadko, ale żeby do niej dotrzec na pewno nie
          > wystarczy wizyta w sklepie czy też śledzenie prasy muzycznej. Mam wiele płyt,
          > do których już nie wracam dlatego teraz kupuje już tylko rzeczy sprawdzone. Poż
          > yczam coś od znajomych, kopiuje mp3, słucham a dopiero jak jestem przekonany do
          > czegoś to kupuje (i to tanio). Albo kupuje na CD coś co znam ze swoich starych
          > kaset (mam ich setki a już nie słucham).
          >
          > Swoja droga gdyby wszyscy tak robili, kiepsko by się mieli wydawcy muzyki.
          >
          > P!


          Hej!

          Nienawidze pirackich plyt i ciesze sie, ze nie jestem sama! Dotychczas wielu
          znajomych robilo wielkie oczy, gdyz oswiadczalam, ze wole jedna na pol roku
          zakupic niz co miesiac na bazarze. I dzwiek jest inny( moja Sony od razu wyczuwa
          pirata)i wartosci estetyczne.
          Teraz tez kupuje raczej plyty, ktore znam, gdyz do kaset juz nie wracam.
          pozdrawiam
      • Gość: Inn Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 16.01.02, 16:06
        Artysta z każdego egzemplarza swojej płyty ma 10 - 20% kwoty, po jakiej
        wytwórnia sprzedaje tę płytę hurtowniom (czyli z ok. 20 zł). Więc o jakim
        okradaniu jest tu mowa?
    • heniek99 Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? 08.01.02, 10:13
      Ja natomiast ucieszyłem się, kiedy na początku lat 90. pojawiły się sklepy
      płytowe, gdzie można było kupić praktycznie (wtedy tak myślałem) wszystko.
      Kiedy "za komuny" trzeba się było zaopatrywać w kasety u pirata, bo państwowy
      monopol nie zapewniał kontaktu z nowościami, powiedziałem sobie, że kiedy
      nastaną czasy, że będę mógł legalnie kupić dowolną płytę to będę tak robił. I
      robię tak, tyle że praktycznie w sklepach internetowych, w zwykłych co najwyżej
      przesłuchując muzykę "na próbę" jeśli nie znam artysty. Denerwuje mnie bałagan
      na półkach (szczególnie w megastorze na Nowym Świecie), a w inetrnecie podaję
      nazwisko artysty i mam od razu "n" płyt, z ceną, zdjęciem okładki i czasami
      fragmentami utworów/piosenek do posłuchania. Co do jakości muzyki na
      oryginalnym nośniku to mam zdanie jak przedmówcy. Muzyka kopiowana nadaje się
      co najwyżej na imprezę lub do słuchania w samochodzie. Inna sprawa, że są
      ludzie, których nie stać na zakup paru płyt w miesiącu nawet trochę taniej w
      sklepach internetowych i wtedy kopiują. Jestem w stanie to zrozumieć. Być może,
      gdyby nie było mnie stać na płytę legalną robiłbym to samo...
    • Gość: mtq Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 08.01.02, 13:31
      Ja kupuję oryginalny CD - jeśli mam kasę, ale jak nie to wolę kupić kasetę (mimo dużo gorszego
      brzmienia)niż utrzymywać złodzieja. Albo pożyczę od kogoś, przegram i zrobię kolorowe, profesjonalne
      ksero okładki (wszystko na własny użytek). To też jest wyjście.
      • Gość: Dodasor okładki IP: 193.0.110.* 21.01.02, 15:52
        Albo pożyczę od kogoś, przegram i zrobię ko
        > lorowe, profesjonalne
        > ksero okładki (wszystko na własny użytek). To też jest wyjście.

        w przypadku kaset porzyczonych nie robie xera, tylko próbuje sam przerusować
        okładkę (najlepiej ołówkiem). Daje to sporo frajdy smile
    • Gość: rsad Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.pbks.pl 11.01.02, 13:00
      A co powiesz na płyty CD zabezpieczone przed kopiowaniem. Kupiłem ostatnio taką
      płytę z oznaczeniem, że nie można jej odtwarzać na PC/MAC i jest zabezpieczona
      przed kopiowaniem. Jeśli chodzi o odtwarzanie na PC to na zwykłym CD-ROM-ie
      udaje się raz na 10 razy - po prostu napęd tej płyty nie widzi. Skopiować daje
      się łatwiej - jednak nagrywarki są odporniejsze i mniej czułe na te
      zabezpieczenia. Na odtwarzaczu CD audio nie ma najmniejszych problemów.
      Lubię słuchać płyt w samochodzie ale ze względu na zagrożenie kradzieżą nie mam
      zamiaru woźić ze sobą 10 czy 20 płyt o wartości 50 zł każda (a może i więcej).
      W samochodzie mam ich kopie - dlaczego pozbawia się mnie tej możliwości. Poza
      tym są to moje ulubione płyty w ziązku z tym chcem ich też słuchać w domu ale
      bez potrzeby kazdorazowego zabierania ich z samochodu do domu i odwrotnie.
      Pomijam tu fakt gorszej jakości kopii ale nie jestem maniakiem CAR-audio i
      takie rozwiązanie mnie satysfakcjonuje.

      rsad
      • Gość: krzycho Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.02, 22:03
        Z tym kopiowaniem do samochodu to sie zgadzam, sam na pewno bym tak robil
        gdybym mial CD w aucie.
        • Gość: rsad Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.02, 19:20
          No właśnie a kupowanie nagrywarki CD-audio za ok. 2000 zł tylko do przegrywania
          płyt CD-audio za bardzo mnie nie interesuje, tym bardziej, że znacznie częściej
          używa się nagrywarki w komputerze no i jest znacznie tańsza.

          rsad
    • Gość: KA Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.02, 18:03
      JA OSOBIŚCIE TEŻ WOLĘ ORYGINALNE PŁYTY CHOĆ ZAWSZE SZKODA MI NA NIE KASY.ALE
      JAKBYM MIAŁA JEJ DUŻO TO NIE KUPOWAŁABYM PIRATÓW.NIE WIEM DLACZEGO.
    • Gość: AZ Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: 192.168.30.* 15.01.02, 17:54
      Ja też nie kupuję piratów (w Polsce) ale często bywam w Rosji i tam kupuję
      najczęściej piraty. Na wschodzie kompakt kosztuje mniej więcej 100 rubli, czyli
      około 12 złotych. Myślę, że problem tkwi (i chyba nie odkryję AMERYKI) własnie
      w cenach płyt. Po prostu nie mogę sobie pozwolić na kupno płyty za 60 PLN, więc
      jesli chcę posłuchać ulubionej płyty, to zazwyczaj kopiuję ją u znajomych. I
      tyle.
      • Gość: manolo Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.citicorp.com 15.01.02, 19:49
        Problem lezy w tym, ze plyty oryginalne sa za tanie. Bo przeciez ci, ktorzy promuja
        "legal" i ktorych stac na sume 60 zlotych za muzyczke zaplaciliby rownie dobrze 80 lub
        90. Slysze glosy oburzenia!?!
        A dlaczego? Przecierz na poczatku lat 90 byl marketingowy uklad cena/plyta. Ale wtedy
        bylo firmom fonograficznym za malo. Plyta legalna kosztowala 22-25 zlotych i jakos sie
        oplacalo - mimo ze piractwo nie bylo jeszcze na taka skale jak dzisiaj. Ale wtedy
        wlasnie kazdy normalny Niemiec z Berlina czy Frankfurtu zobaczyl, ze jest oszukiwany. A
        mianowicie muzyczka nie musi kosztowac 20 - 25 marek, skoro w Polsce tak samo
        legalnie w sklepie moze kosztowac 10 -12 marek! No i tamte sklepy zaczely swiecic
        pustkami. Co robic? No wiec ceny w Polsce musialy sie podniesc, a wlasciwie podwoic.
        Wprawdzie to taka "nacjonalistyczna" teoria, ale nie musze sie do niej uciekac, zeby
        udowodnic, ze to wlasnie kupujac "legal" jestem okradany. Oligopol (monopol kilku
        sprzedawcow dzialajaych w niejawnym porozumieniu) firm muzycznych pokapowal sie,
        ze mozna wciskac ciemnote tumanom ze wschodu ( takze z Polski) i sprzedawac CD
        drozej od kaset magnetofonowych. Chociaz koszt produkcji CD jest mniejszy. Uslyszelismy
        wtedy (poczatek lat 90) , ze "przeciez ceny kaset utrzymujemy (?) na niskim poziomie".
        Ha! Ha! Ha! To nie kasety sa tansze!!! To CD sa za drogie!!!. A "wartosc" muzyki jest
        przecierz taka sama. To znaczy ze firmy DOPLACAJA do sprzedazy kaset? A moze jest to
        dzialalnosc charytatywna dla East Europe, gdzie ludzie i tak nie maja procentowo per
        capita tylu odtwarzaczy CD co klienci np. niemieccy. Polityka jest wiec taka: niech sluchaja
        kaset, a ci co chca posluchac dobrej jakosci muzyki i tak kupia plyte CD, chocby byla
        kretynsko droga. A jak rynek poszuka antidotum? To wtedy my tak:" PIRACTWO!!!", "Badz
        Oryginalny - nie kradnij!!!", " Nie okradaj swoich artystow!" itp akcje. A przeciez - TUMANY -
        im WIECEJ sprzedanych (legalnie) plyt, a nie lezacych na polkach sklepowych, tym wiecej
        $ dla artystow. Nic tak nie tuczy piratow jak pazernosc firm fonograficznych. Wystarczy
        kalkulator i dobra wola, a jak nie to BAT w postaci prokuratora. A wlasnie. Czy ktos wie,
        jak przebiega ten proces sadowy o monopolizacje rynku muzycznego, zalozony jeszcze
        w 2001 roku w Stanach przeciw oligopolowi fonograficznemu?
        • kasiulek Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? 15.01.02, 20:17
          Ja tez kupuje w zasadzie tylko oryginalne CD. Pisze w zasadzie, bo jestem takze
          posiadaczka 'Californication' Red Hotow z Wolumenu... i jest to jedyny pirat
          jakiego mam... troche mi wstyd z tego powodu, ale lubie te plyte...
        • Gość: krzycho do MANOLO IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.02, 22:55
          Gość portalu: manolo napisał(a):
          Ale wte
          > dy
          > wlasnie kazdy normalny Niemiec z Berlina czy Frankfurtu zobaczyl, ze jest oszuk
          > iwany. A
          > mianowicie muzyczka nie musi kosztowac 20 - 25 marek, skoro w Polsce tak samo
          > legalnie w sklepie moze kosztowac 10 -12 marek! No i tamte sklepy zaczely swie
          > cic
          > pustkami. Co robic? No wiec ceny w Polsce musialy sie podniesc, a wlasciwie p
          > odwoic.
          > Wprawdzie to taka "nacjonalistyczna" teoria, ale nie musze sie do niej uciekac
          > , zeby
          > udowodnic, ze to wlasnie kupujac "legal" jestem okradany.

          Manolo, wszedzie jest cos takiego jak dostosowanie ceny do mozliwosc klientow. Na
          wschodzie orginaly beda jeszcze tansze, bo tam ludzie sa biedniejsi. Oczywiscie
          ceny powinny byc nizsze bo po porownaniu ile Niemiec za srednia pensje moze kupic
          plyt CD, a ile my to sie okaze, ze on moze ok. 5 razy wiecej. Tyle tylko, ze nic
          nie poradzimy na tzw. Wielka Piatke, ktora dyktuje ceny. Jak to mowia,
          globalizacja jest wszedzie takze( niestety) w muzyce.
          • Gość: polished Re: do MANOLO do Krzycha IP: 134.113.71.* 16.01.02, 16:32
            Gość portalu: krzycho napisał(a):
            > Manolo, wszedzie jest cos takiego jak dostosowanie ceny do mozliwosc klientow.
            > wschodzie orginaly beda jeszcze tansze, bo tam ludzie sa biedniejsi. Oczywiscie
            > ceny powinny byc nizsze bo po porownaniu ile Niemiec za srednia pensje moze kup
            > plyt CD, a ile my to sie okaze, ze on moze ok. 5 razy wiecej. Tyle tylko, ze ni
            > nie poradzimy na tzw. Wielka Piatke, ktora dyktuje ceny. Jak to mowia,
            > globalizacja jest wszedzie takze( niestety) w muzyce.

            Na tej samej zasadzie moglbys sie domagac, zeby samochody kosztowaly w Polsce
            mniej niz w Niemczech bo tu ludzie mniej zarabiaja. Dlatego wlasnie ten argument
            uwazam za bledny. Sam kupuje uzywane oryginaly CD i czasem pirackie oraz sciagam
            mp3 (ale takich rzeczy, ktorych slucham rzadko).

            Tomaso
        • Gość: johdoe Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.*.*.* 31.01.02, 14:27
          bingo
          mozna jeszcze dodac, ze dosyc duzo decydentow z wielkiej piatki na poczatku lat 90 produkowalo kasety zachoodnich wykonawcow i placily tylko ZAIKSowi a nic artystom.
          wtedy jakos im nie przeszkadzalo okradanie "biednych artystow"
          a tak wogole, to sklepy typu EMPIK czy MediaMarkt maja na pewno mozliwosc kupna ezposrednio w wytworni, a wytwornia wymuszenia na nich marzy mniejszej niż 100 %. to cale tlumaczenie sie wytworni to la mnie po prostu kicha
    • Gość: Dżordż Re: A ja wole mp3 z netu - są za friko- no txt IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 15.01.02, 23:37
    • Gość: m. a ja kupuje wylacznie pirackie... IP: 212.160.147.* 16.01.02, 08:18
      ... bo na legalne mnie po prostu nie stac, a poza tym wkurza mnie, ze w cenie
      plyty sa glownie marze, podatki i zysk firmy fonograficznej, a wykonawca
      dostaje za to marne (w porownaniu z reszta) grosze.
      Pirat nie kradnie, pirat uwalnia muzyke, to tak, jakby wypuszczal ptaki z
      klatek na wolnosc.
      Pozostaje tylko jeden maly problem - artysta tez musi z czegos zyc, a
      dokladniej - powinien uzyskiwac godne pieniadze za swoja prace. Gdybym mogl, to
      kazdemu wykonawcy, ktorego plyte kupuje, przesylalbym jego "dole", ale to
      nierealne.
      Niektorzy muzycy zrozumieli, ze musza uwolnic swoja muzyke. Popatrzcie na
      www.mp3.com - mozna tam zassac cale plyty w mp3, a jak ktos lubi widok nowej
      plyty i zapach farby drukarskiej - moze tanio zamowic oryginal. I nie dziwcie
      sie, ze wsrod muzykow ktorzy tak robia nie ma britney spears ani jej podobnych -
      to nie sa artysci, tylko produkty rynku muzycznego przeznaczone do masowej
      konsumpcji
      pozdrawiam
      • Gość: Zorro Re: a ja kupuje wylacznie pirackie... IP: 213.77.81.* 16.01.02, 09:10
        Masz całkowitą rację . Złodziejami można śmiało nazwać firmy w Polsce
        fonograficzne gdyż 60 zł za płytę to spora przesada . Będąc w stanach kupowałem
        płyty po 4 do 12 dolarów i to wcale nie z koszy wystawionych na ulicu .
        Najnowsze topowe płyty kosztują w USA na stacji benzynowej (dość drogie
        miejsce ) 15 dolarów czyli tyle co u nas a w salonach z muzyką są znacznie
        tańsze nie licząc promocji .
        Najlepszym sposobem walki z piractwem było by obniżenie ceny płyt - bo kto
        kupił by źle wydanego pirata na targu gdyby oryginał kosztował 30 zł .
        Widać spece od marketingu firm fonograficznych wolą sprzedawać płyty po 60 zł i
        dzielic się zyskami z pirackim podziemiem , niz sprzedac więcej ale taniej i
        miec cały zysk dla siebie . Należy zaznaczyć że koszt wyprodukowania płyty nie
        przekracza 5 zł reszta to marże i w niewielkim stopniu podatki .
        Dlatego śmiało dołączam się do apelu przedmówcy aby kazdy kto kupi piracką
        płyte przesłał jakomś sumę pieniedzy wykonawcy(powiedzmy 5 - 10 zł)- ich konta
        powinny byc wydrukowane na pirackich płytach lub opublikowane w internecie .
        Pozdrawiam i zachecam do bojkotu kupowania "oryginalnych" płyt - może gdy
        całkiem spadnie ich sprzedaż wydawcy wreszcie obniżą ich ceny.
        • Gość: m. spodziewałem się kubła pomyj... IP: 212.160.147.* 16.01.02, 13:06
          ...na głowę, a tu proszę, jaka przyjemna niespodzianka smile
          tylko jedno małe sprostowanie: udział podatków w cenie płyty wcale nie jest
          mały - sam vat od płyty za 60 zł wynosi ok.11 zł, a więc tyle, po ile ja kupuję
          płyty. A co ma, przepraszam, urząd skarbowy do tego, że ja chcę posłuchać
          muzyki ???
          pozdrawiam
          • Gość: mikado Re: spodziewałem się kubła pomyj... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.02, 22:36
            a co ma urząd skarbowy do tego ze chcesz pojeździc samochodem? kup kradziony i
            najlepiej go nie rejestruj, to też kosztuje. Argumentacja,że jak mnie nie stać
            na legalne to kupie sobie kradzine jakoś do mnie nie trafia,sorry...
            • Gość: m. Re: spodziewałem się kubła pomyj... IP: 212.160.147.* 21.01.02, 08:50
              dlaczego wszyscy uparli się na to nieszczęsne porównanie z samochodem?
              Zapewniam Ciebie i Wszystkich, że jeżdżę legalnie kupionym i zarejestrowanym
              samochodem, płacę za ubezpieczenie i przeglądy rejestracyjne. Tych rzeczy nie
              da się porównać, przecież muzyki w sensie materialnym tak naprawdę nie ma, to
              znaczy - kupując płytę nie stajesz się właścicielem muzyki, kupujesz tylko
              możliwość jej posłuchania. Kupując samochód nie tylko możesz go pooglądać, ale
              stajesz się jego wyłącznym właścicielem. Proste, nie ?
              I jeszcze parę słów o kurestwie - ja rozumiem, że wielkie koncerny wraz ze
              swoimi specjalistami od reklamy mogą wmówić dzieciakom (i nie tylko), że muszą
              jeść batona X, pić napój Y i nosić buty ze znaczkiem Z, kupując to wszystko za
              niewspółmiernie do jakości wysoką cenę. To dla mnie jest kurestwo i
              wykorzystywanie naiwności biednych, zdezorientowanych ludzi. Ale robienie tego
              samego z muzyką, która jest sztuką i służy zaspokajaniu wyższych potrzeb, to
              już jest wynaturzone kurestwo i powinno być karane.
        • Gość: krzycho do Zorro-podatki IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 16.01.02, 19:54
          >Należy zaznaczyć że koszt wyprodukowania płyty nie
          > przekracza 5 zł reszta to marże i w niewielkim stopniu podatki .

          przeciez VAT na plyty to 22% !! DLaczego nie 0% jak np. na ksiazki? Przeciez to
          tez dzielo artystyczne.
    • Gość: ABeCe Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.unn.ac.uk 16.01.02, 11:39
      Kupuje plyty tylko w sklepach, ale ostatnio zaczalem nagrywac minidisci (po
      prostu sa poreczniejsze i tylko dlatego) lecz brakuje mi ksiazeczki, okladki
      itede. I mimo ze nadal kupuje cdki (tutaj polecam Media Markt gdzie sie glownie
      zaopatruje bedac w polsce - plytka kosztuje do 54zeta) tu juz nie jest to ta
      sama czestotliwosc co przed tym jak nie mialem MD. pzdr.
    • Gość: ABeCe Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.unn.ac.uk 16.01.02, 11:48
      Jeszcze jedna refleksja. Jest zle to fakt ale mogloby byc gorzej bo w anglii
      cena jednej plyty w najwiekszych sklepach (HMV, Virgin) to 14.99 funta = 88,5
      zeta.
    • Gość: norge Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: 213.25.97.* 16.01.02, 12:36
      Gość portalu: krzycho napisał(a):

      > Witam
      > Mam takie cos, co nie pozwala kupowac mi plyt u zlodziei. Nie wiem czemu, ale
      > tak jest. Wiekszosc moich znajomych patrzy na mnie dziwnie, twierdzac, ze bez
      > sensu kupowac plyte za 60 pln jak na bazarze sa za 15.
      > Co o tym sadzicie?

      Po 15! Na stadionie są po 10! Rzadkie płyty po 12, więc nie warto przepłacać.
      Poza tym 1/3 płyt w sklepach są made in stadion więc wniosek nasuwa się sam. Tak
      a propos gratuluję nadpłynności gotówki. Norge.
      • Gość: m. do Krzycha IP: 212.160.147.* 16.01.02, 13:10
        wiesz co, Krzychu... jak masz kupić płytę za 60 zł, to lepiej kup dwie po 12,
        30 zł daj Owsiakowi, i jeszcze Ci na piwo zostanie (albo dwa, nie wiem, jakie
        pijesz)
        pozdrawiam
    • Gość: niulia Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.01.02, 14:31
      Ja jestem jeszcze bardziej nienormalna - nie dość, że kupuję tylko legalne
      płyty, to jeszcze mam wyłącznie legalne programy komputerowe. Kradzież zawsze
      pozostaje kradzieżą, bez względu na to, czy mamy rację (podłe te wytwórnie,
      zgadzam się) czy próbujemy tylko usprawiedliwić się przed innymi. A że wielu
      moich znajomych tak nie uważa, to wyłącznie ich problem. Uczciwy wcale nie
      znaczy - głupi. Pozdrawiam.
      • Gość: krzycho Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 16.01.02, 19:52
        no, a juz myslalem, ze faktycznie uczciwy znaczy glupi. Podtrzymalas we mni
        nadzieje wink)
        Ppozdrawiam
      • Gość: borzar Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.02, 19:20
        Gość portalu: niulia napisał(a):
        > Ja jestem jeszcze bardziej nienormalna - nie dość, że kupuję tylko legalne
        > płyty, to jeszcze mam wyłącznie legalne programy komputerowe. Kradzież zawsze
        > pozostaje kradzieżą, bez względu na to, czy mamy rację (podłe te wytwórnie,
        > zgadzam się) czy próbujemy tylko usprawiedliwić się przed innymi. A że wielu
        > moich znajomych tak nie uważa, to wyłącznie ich problem. Uczciwy wcale nie
        > znaczy - głupi.

        Dziekuje, za twoj post. Podobnie brzmiace posty umieszczalem na tej grupie w
        watku o nowym zabezpieczeniu antypirackim. Juz myslaem, ze to tylko ja tak mysle.
        Jesli ktos kupuje kradziony towar i robi to z pelna premedytacja to popelnia dla
        mnie przestepstwo, gdyz nie mozna tego nazwac inaczej jak paserstwem. Ciekawe czy
        Ci, ktorzy tak dumnie pisza o tym, ze nie stac ich na oryginalne CD i ze kupuja
        piraty, beda podobnie dumnie oswiadczac: "nie stac mnie na telefon komorkowy to
        kupie kradziony". Nie ma dla mnie roznicy miedzy kupnem pirackiej plyty czy
        kradzionej komorki. Jesli kogos nie stac na samochod to go nie kupuje. Jesli zas
        ukradnie go, lub kupi tanio kradziony to jest przestepstwo. Nie kazdy musi
        kupowac co tydzien 2 nowe plyty. Bardzo mi przykro, ale brak pieniedzy moze byc
        usprawiedliwieniem tylko do ukradzenia chleba gdy posiada sie glodne dzieci.
        borzar
      • Gość: johndoe Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.*.*.* 31.01.02, 14:44
        Gość portalu: niulia napisał(a):

        > Ja jestem jeszcze bardziej nienormalna - nie dość, że kupuję tylko legalne
        > płyty, to jeszcze mam wyłącznie legalne programy komputerowe. Kradzież zawsze
        > pozostaje kradzieżą, bez względu na to, czy mamy rację (podłe te wytwórnie,
        > zgadzam się) czy próbujemy tylko usprawiedliwić się przed innymi. A że wielu
        > moich znajomych tak nie uważa, to wyłącznie ich problem. Uczciwy wcale nie
        > znaczy - głupi. Pozdrawiam.

        pytanie kto kogo okrada?
        czy tlumacznie, ze "artysta", ktory w kraju 40 milionowym sprzedaje 15 tys. plyt musi na tym zarobic na roczne czy tez dwuletnie utrzymanie? plus oczywiscie inne osoby zaangazowane w nagranie. to dla mnie bzdura.
        jak chce zarabiac na muzyce to niech tworzy tak, ktora kupi troche wiecej osob
    • Gość: Ben Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: 193.120.126.* 16.01.02, 15:22
      Gość portalu: krzycho napisał(a):

      > Witam
      > Mam takie cos, co nie pozwala kupowac mi plyt u zlodziei. Nie wiem czemu, ale
      > tak jest. Wiekszosc moich znajomych patrzy na mnie dziwnie, twierdzac, ze bez
      > sensu kupowac plyte za 60 pln jak na bazarze sa za 15.
      > Co o tym sadzicie?

      Tu nie chodzi tylko o uczciwosc, to wytwornie fonograficzne wmawiaja ci ze jestes
      zlodziejem kupujac pirackie plyty ale malo kto nazywa te same wytwornie jeszcze
      wiekszym zlodziejem. No bo jak to jest:
      1. Wytwornie argumentuja poziom cen wydawnictwa muzycznegotym ze 90% zeny to
      prawa autorskie.
      2. Cena plyty CD to 50-60 zl
      3. cena kasety z tym samym wydawnictwem to ok 30 zl
      4. koszt produkcji CD wraz z "poligrafia" i dystrybucja to 5 zl
      5. koszt produkcji kasety MC z j.w. to ok 10 zl
      6. prawa autorskie za CD i MC sa takie same, sa niezalezne od nosnika dystrybucji
      ( to sprawa wtorna)
      7. porownaj ceny i powiedz jak to sie ma do twierdzenia ze 90% ceny to prawa
      autorskie
      8. czyli kupujac kasete wytwornia doklada artyscie do interesu za kazda kupiona
      kasete, roznice w cenie CD i MC? (to jest pytanie)
      9. kto tu kogo w koncu okrada?
      10. konsumentowi pozostaje protestowac tylko w taki sposob jak to potrafi czyli
      kupowac na bazarze lewe plyty.

      Czy wyrazilem sie jasno?
      • Gość: manolo Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.citicorp.com 16.01.02, 20:12
        Czesc dyskutanci!
        To ja, Manolo, a konkretnie Mariusz. To, ze mam pretensje do firm muzycznych i calej tej
        machiny wydawniczej to nie znaczy, ze nie umiem nazwac rzeczy po imieniu. Nie
        relatywizuje faktow: kupienie czegos na stadionie to KRADZIEZ. Tak tak, Niuliu. Wiem o tym
        .
        Ale moja wada to to, ze KOCHAM sluchac muzyke, szczegolnie taka. ktora dzwoni mi w
        uszach pare tygodni. A potem odpakowuje plyte, play i ... Wiadomo o co chodzi - chyba
        kazdy to zna. Tylko dlaczego musze robic takie zakupy tak duzym kosztem? Chetnie dam
        zarobic sklepom i firmom muzycznym - one tez sie napracowaly, promuja nowych muzykow
        (czasem nawet niezlych) , placa podatki itd., OK! Ale kosztem sporych wyrzeczen po prostu
        nabijalbym kase gosciom, ktorzy i tak maja jej za duzo. W imie falszywie, a raczej pokretnie
        pojmowanej uczciwosci. Meloman jest stawiany przed dylematem: kupujac na stadionie -
        ja KRADNE, kupujac w sklepie - daje sie okradac w majestacie prawa. Czy to tak musi
        byc? Chce pojsc do sklepu, ktory odprowadza podatki mojemu miastu, kupic plyte od
        wytworni, ktora wynagradza autorski trud. A jestem zmuszony tlumaczyc Ruskim na tym ich
        wypizdowie, ze szukam tego czy tamtego, a oni mi mowia, ze tego to nie ma, ale ma jakies
        tam skladanke Viva hits... No, zenada.
        A ktos tam pisze, ze ceny produktow dostosowuja sie do zamoznosci kraju. To znaczy jak
        to? Cena jest wynikiem kalkulacji zyskow i przy ZDROWYM ukladzie - jest najnizsza z
        mozliwych oplacalnych. Nikt tego odgornie nie musi i nie powinien (w skali kraju) narzucac.
        W skali korporacji - prosze bardzo, moze ktos kupi za dana cene, ale najpewniej pojdzie do
        konkurencji. Najlepiej, zeby ZDROWA konkurencja dostosowala ceny do realiow. Ale o
        czym tu gadac... Kiedys tak bylo na rynku muzycznym (w latach 60, 70), ze plyta miala swoja
        cene, artysta mial tantiem, (czasem calkiem spory, i chwala mu za to), tzw. Smash Hit
        kosztowal odpowiednio wiecej, bo byl dla niecierpliwych, i wszystko bylo OK, biznes sie
        krecil. Nawet za nasze wschodnie pensje mozna bylo cos kupic w np. Berlinie Zachodnim.
        Nie bylo jakiejs patologi typu COVER (kolejne dziecko pazernosci firm fonograficznych) czy
        masowe podrabianie. Po czesci z powodu innej techniki wtedy stosowanej. Ktos powie, ze
        nawet najnizzsze z mozliwych ceny legalu i tak nie wyeliminuja piractwa=zlodziejstwa. Tak?
        A czy ktos slyszal ostatnio o zjawisku podrabiania KASET magnetofonowych? Ich cena jest
        po prostu w miare OK. Dlaczego nie zrobic tak samo z plytami CD? No dlaczego??? Niech
        znajdzie sie ktos, kto racjonalnie udowodni mi blad w moim rozumowaniu odnosnie
        krypto-monopolistycznego charakteru rynku muzycznego, to kupie gosciowi dowolna plyte
        (legalna). Obiecuje!
        • Gość: krzycho Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: 212.244.61.* 17.01.02, 07:57
          Manolo, ale konkurencji juz prawie nie ma.Jest Wielka Piatka, a potem dlugo
          dlugo nic. Moze masz pomysl jak rozbic ich monopol? Bo do tej pory pewnie
          wieksze glowy od nas nad tym myslaly i jak widac zadnych rezultatow.
          Pozdrawiam
          • Gość: rsad Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.pbks.pl 17.01.02, 10:03
            Kupiłem w Niemczech płytę składankę na 2 CD (łącznie 39 utworów), cena 18 EURO
            czyli ok. 70 zł.
            Idę do sklepu w Polsce - ta sama płyta (przynajmniej okładka jest taka sama na
            pierwszy rzut oka)kosztuje 54 zł. Płyta jest ta sama? Nie, wersja na Polskę
            składa się tylko z 1 CD z 17 utworami. No i jeszcze jedna różnica w Niemczech
            płytę wydała Sony Music, w Polsce - Sony Music Polska.

            rsad
    • nastoletnia Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? 16.01.02, 22:21
      Jak cie stać na oryginalne to gratulacje. Ja kupuje podróby i wcale sie z tym
      zle nie czuje. Gdyby oryginalne nie byly tak drogie to napewno nie dorabialabym
      ludzi ze stadionu, ale przy takich cenach niech sie nie dziwią ze kwitnie
      handel kopiowanymi płytami.
      • Gość: Arek Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.prodigy.net.mx 17.01.02, 04:42
        Kupuje wylacznie oryginalne. Zaosczedzenie 30 zl nie czyni mnie bogatym, a jak
        je wydam, nie zbiednieje. Mam propozycje dla tych, co chca oszczedzac kupujac
        od zlodziei - kupujcie kradzione samochody!! Przeciez u dealera tak drogo...
        • Gość: m. oj, Arek, ty jesteś jak dziecko IP: 212.160.147.* 17.01.02, 07:50
          Gość portalu: Arek napisał(a):

          > Kupuje wylacznie oryginalne. Zaosczedzenie 30 zl nie czyni mnie bogatym, a jak
          > je wydam, nie zbiednieje. Mam propozycje dla tych, co chca oszczedzac kupujac
          > od zlodziei - kupujcie kradzione samochody!! Przeciez u dealera tak drogo...
          ...przecież kradnąc samochód zabierasz komuś jego własność, coś, co jest mu
          potrzebne i czego używa na codzień. z płytą jest inaczej - przecież taka Britney
          nie ma pojęcia, że kupiłeś jej podrabianą płytęsmile A skoro masz alternatywę: kupic
          pirata czy nie kupić wcale, to dla Britnej sprawa jest obojętna, bo i tak żadnej
          kasy z tyego nie ma. Więc wyluzuj i nie powtarzaj głupichj argumentów, którymi
          bogaci goście z firm fonograficznych próbują zamydlać nam oczy.
          pozdrawiam

          • Gość: krzycho Re: oj, Arek, ty jesteś jak dziecko IP: 212.244.61.* 17.01.02, 07:55
            No jesli chodzi o Britney to na pewno, bo ona chyba w ogole niewiele rozumie i
            malo co ja obchodzi wink
            Pzdr
            • Gość: m. Re: oj, Arek, ty jesteś jak dziecko IP: 212.160.147.* 17.01.02, 08:31
              Gość portalu: krzycho napisał(a):

              > No jesli chodzi o Britney to na pewno, bo ona chyba w ogole niewiele rozumie i
              > malo co ja obchodzi wink
              e, no co ty , przecież jest już pełnoletnia, a kasa na pewno ją obchodzi, bo
              inaczej nie robiłaby z siebie kaleki. swoją drogą, ciekawe, ile klas szkoły
              zdążyła zaliczyć.
              pozdrawiam

              • Gość: fan BS Re: oj, Arek, ty jesteś jak dziecko IP: *.gazeta.pl 17.01.02, 09:34
                Gość portalu: m. napisał(a):

                > Gość portalu: krzycho napisał(a): min

                ........swoją drogą, ciekawe, ile klas szkoły
                > zdążyła zaliczyć.

                pewnie wszystkie klasy , szkoda że nie chodziłem z nią do szkoły - może też bym
                zaliczył

          • Gość: Arek Re: oj, Arek, ty jesteś jak dziecko - byc moze... IP: *.prodigy.net.mx 18.01.02, 03:25
            Gość portalu: m. napisał(a):

            > ...przecież kradnąc samochód zabierasz komuś jego własność, coś, co jest mu
            > potrzebne i czego używa na codzień. z płytą jest inaczej - przecież taka Britne
            > y
            > nie ma pojęcia, że kupiłeś jej podrabianą płytęsmile A skoro masz alternatywę: kup
            > ic
            > pirata czy nie kupić wcale, to dla Britnej sprawa jest obojętna, bo i tak żadne
            > j
            > kasy z tyego nie ma. Więc wyluzuj i nie powtarzaj głupichj argumentów, którymi
            > bogaci goście z firm fonograficznych próbują zamydlać nam oczy.
            > pozdrawiam
            >

            Czy jestem jak dziecko. Byc moze. Dzieci nie kradna, az dorosli ich tego nie
            naucza. M, przeczytaj moj post uwaznie. Ja nie zabieram komus jego wlasnosci.
            Zrobil to zlodziej, ktory ukradl samochod czy plyte - bez roznicy. Tak jak
            Britney, gosc ktoremu skradziono samochod nie ma pojecia o tym ze ja go kupilem -
            i tak jak Britney nie ma z tego kasy. A swiadome nabycie rzeczy pochodzacych z
            kradziezy jest przestepstewm - nazywa sie PASERSTWO.
            Firam fonograficzna ktora kupuje prawa autorskie od artysty, staje sie ich
            wlascicielem. Wiec prawa autorskie sa JEJ wlasnoscia. Tak jak samochod, ktory
            nalezy do czlowieka, ktory go kupil. Wybacz wiec, ale wlasnie Twoja argumentacja
            dowodzaca co jest wlasnoscia, a co nie, wydaje mi sie glupia...
            Pozdrawiam
            Arek
    • Gość: good son Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.02, 12:11
      W zasadzie większość istotnych wątków już się w tej dyskusji pojawiła. Ja chciałbym zwrócić uwagę na
      jeszcze jedno - niektórzy pisali: "można kupować kasety, są o wiele tańsze" (no, nikt mi nie wmówi, że jakość
      choćby po stokroć legalnej taśmy jest w ogóle porównywalna z jakością choćby po stokroć pirackiej płyty), "cena
      kaset jest w miarę OK", "kaset ostatnio prawie nikt nie podrabia"... Otóż jest to o tyle zabawne, że koszt nośnika i
      produkcji jest w wypadku kasety znacznie wyższy niż w wypadku płyty CD, a w jej cenę przecież również
      wchodzą prawa "autorskie", koszty promocji i dystrybucji, podatki itp. itd. To jest właśnie przyczyną, dla których
      nikt już nie podrabia kaset - zrobienie pirackiej kasety (wliczając koszty nośnika) kosztowałoby więcej i byłoby
      bardziej męczące niz zrobienie prirackiej płyty, jej cena na bazarze czy w akademiku byłaby więc co najmniej taka
      sama, a ciekawe, kto kupowałby taśmę, mogąc za tę samą cenę kupić kompakt...
      Mnie osobiście potwornie irytuje fałsz zawarty w nazwie "prawa autorskie". Na wewnętrznej stronie okładki
      wielu książek możecie przeczytać "moral laws of the authors have been asserted" albo że autor zastrzega sobie
      moralne prawo "to be identified as the author of this work". Tylko te prawa mozna rzeczywiście nazwać
      autorskimi i są to jedynie prawa, jakie po podpisaniu kontraktu (czy raczej cyrografu) autorowi przysługują. Od tej
      pory nie ma on nawet prawa zrobienia kopii własnej książki i wysłania jej potencjalnemu czytelnikowi. Sam mam
      taką książkę naukowca z Zachodu, który wydrukował ją z własnego twardziela i wysłał mi ją, dodając kartkę z
      prośbą, żebym absolutnie nikomu o tym nie mówił. To, co u nas nazywa się prawami autorskimi, to prawa do
      kopiowania utworu, użytkowania i czerpania zeń korzyści materialnych... Angielski nie zna przynajmniej tej
      hipokryzji - tam jest po prostu "copyright" i o autorze nie ma ani słowa.
      Zachodnie, zwłaszcza amerykańskie prawo po prostu nie bardzo sobie daje radę z dobrami abstrakcyjnymi -
      ideami, utworami, kompozycjami itp. itd. Wytwórnie i wydawcy (a właściwie ich prawnicy) stają na głowie, żeby
      przekonać nas, że to prawa własności do takich rzeczy są tym samym, co prawa własności do samochodu,
      mieszkania i innych obiektów materialnych. Otóż nie, nie są tym samym. Kiedy ukradnę komuś samochód, ten ktoś
      nie będzie miał samochodu. Kiedy sporządzę kolejną kopię jakieś książki czy piosenki, ksiązka czy piosenka
      będzie dalej taka sama, jak była, nie zrobi jej się od tego mniej ani też żadna z już istniejących kopii nie zniknie z
      tego powodu. Reprodukuję coś o charakterze niematerialnym, czystą abstrakcję. Może właśnie dlatego człowiek
      czasem chce kupic coś legalnego - żeby poczuć się naprawdę właścicielem jakiejś rzeczy, dotknąć czegoś,
      czego tak naprawdę dotknąć się w ogóle nie da.
      Porównanie kupna pirackiej płyty z kupnem kradzionego samochodu nie dowodzi więc szczególnej wyobraźni ani
      zdolności logicznego myślenia. Analogia z kradzieżą samochodu zachodziłaby, gdybym ukradł komuś fizycznie
      zakupioną za ciężkie 60 złotych płytę, poszedł na bazar i ją sprzedał za 15 zł. Kupno pirackiej płyty daje się raczej
      porównać do kupna samochodu wyprodukowanego przez kogoś, kto nie miał do tego autka praw patentowych.
      Jeszcze jedno - skopiowanie sobie legalnej płyty od kolegi i kupno pirackiej płyty na bazarze nie są tym samym
      nawet w świetle ustawy o prawach autorskich.
      Ale mam też coś dla zwolenników kupowania tylko legalnych płyt. "Tanie książki to barbarzyństwo. Książki
      powinny być drogie. To nie wódka. Książka powinna odwracać się od każdego, kto na widok ceny krzywi się (...)
      Książka w ogóle powinna być dumna, samodzielna i niezależna." (W. Rozanow) Powiedzmy, że od biedy odnosi
      się to również do kompaktów. Swoją drogą jestem spokojny, że tych słów akurat żadna wytwórnia nie
      wykorzysta do akcji w rodzaju "kupuj tylko legalne".
      Pozdrawiam więc zarówno legalistów, jak i złodziejów
      T.
      • artur.dent Re: do Good Sona i wszystkich "legalnych" 17.01.02, 14:10
        Ej, Good Son, brawo!

        Jak do tej pory napisales najmadrzejsze slowa w tym watku. Z tak przedstawionymi
        argumentami trudno jest dyskutowac i mam nadzieje ze teraz kazdy "legalista" trzy
        razy puknie sie w leb zanim nazwie zlodziejem i cwaniaczkiem kogos, komu zdarzy
        sie kupic plyte na bazarze, sciagnac mp3 czy przekopiowac plytke od kolegi.

        A swoja droga ciekaw jestem, z jakiego oprogramowania korzystaja na swoich
        domowych komputerkach Ci, co z taka duma pisza tu, ze kupuja tylko oryginaly...

        smile

        Pozdrawiam wszystkich autostopowiczow,
        artur dent


        Gość portalu: good son napisał(a):

        > W zasadzie większość istotnych wątków już się w tej dyskusji pojawiła. Ja chcia
        > łbym zwrócić uwagę na
        > jeszcze jedno - niektórzy pisali: "można kupować kasety, są o wiele tańsze" (no
        > , nikt mi nie wmówi, że jakość
        > choćby po stokroć legalnej taśmy jest w ogóle porównywalna z jakością choćby po
        > stokroć pirackiej płyty), "cena
        > kaset jest w miarę OK", "kaset ostatnio prawie nikt nie podrabia"... Otóż jest
        > to o tyle zabawne, że koszt nośnika i
        > produkcji jest w wypadku kasety znacznie wyższy niż w wypadku płyty CD, a w jej
        > cenę przecież również
        > wchodzą prawa "autorskie", koszty promocji i dystrybucji, podatki itp. itd. To
        > jest właśnie przyczyną, dla których
        > nikt już nie podrabia kaset - zrobienie pirackiej kasety (wliczając koszty nośn
        > ika) kosztowałoby więcej i byłoby
        > bardziej męczące niz zrobienie prirackiej płyty, jej cena na bazarze czy w akad
        > emiku byłaby więc co najmniej taka
        > sama, a ciekawe, kto kupowałby taśmę, mogąc za tę samą cenę kupić kompakt...
        > Mnie osobiście potwornie irytuje fałsz zawarty w nazwie "prawa autorskie". Na w
        > ewnętrznej stronie okładki
        > wielu książek możecie przeczytać "moral laws of the authors have been asserted"
        > albo że autor zastrzega sobie
        > moralne prawo "to be identified as the author of this work". Tylko te prawa moz
        > na rzeczywiście nazwać
        > autorskimi i są to jedynie prawa, jakie po podpisaniu kontraktu (czy raczej cyr
        > ografu) autorowi przysługują. Od tej
        > pory nie ma on nawet prawa zrobienia kopii własnej książki i wysłania jej poten
        > cjalnemu czytelnikowi. Sam mam
        > taką książkę naukowca z Zachodu, który wydrukował ją z własnego twardziela i wy
        > słał mi ją, dodając kartkę z
        > prośbą, żebym absolutnie nikomu o tym nie mówił. To, co u nas nazywa się prawam
        > i autorskimi, to prawa do
        > kopiowania utworu, użytkowania i czerpania zeń korzyści materialnych... Angiels
        > ki nie zna przynajmniej tej
        > hipokryzji - tam jest po prostu "copyright" i o autorze nie ma ani słowa.
        > Zachodnie, zwłaszcza amerykańskie prawo po prostu nie bardzo sobie daje radę z
        > dobrami abstrakcyjnymi -
        > ideami, utworami, kompozycjami itp. itd. Wytwórnie i wydawcy (a właściwie ich p
        > rawnicy) stają na głowie, żeby
        > przekonać nas, że to prawa własności do takich rzeczy są tym samym, co prawa wł
        > asności do samochodu,
        > mieszkania i innych obiektów materialnych. Otóż nie, nie są tym samym. Kiedy uk
        > radnę komuś samochód, ten ktoś
        > nie będzie miał samochodu. Kiedy sporządzę kolejną kopię jakieś książki czy pio
        > senki, ksiązka czy piosenka
        > będzie dalej taka sama, jak była, nie zrobi jej się od tego mniej ani też żadna
        > z już istniejących kopii nie zniknie z
        > tego powodu. Reprodukuję coś o charakterze niematerialnym, czystą abstrakcję. M
        > oże właśnie dlatego człowiek
        > czasem chce kupic coś legalnego - żeby poczuć się naprawdę właścicielem jakiejś
        > rzeczy, dotknąć czegoś,
        > czego tak naprawdę dotknąć się w ogóle nie da.
        > Porównanie kupna pirackiej płyty z kupnem kradzionego samochodu nie dowodzi wię
        > c szczególnej wyobraźni ani
        > zdolności logicznego myślenia. Analogia z kradzieżą samochodu zachodziłaby, gdy
        > bym ukradł komuś fizycznie
        > zakupioną za ciężkie 60 złotych płytę, poszedł na bazar i ją sprzedał za 15 zł.
        > Kupno pirackiej płyty daje się raczej
        > porównać do kupna samochodu wyprodukowanego przez kogoś, kto nie miał do tego a
        > utka praw patentowych.
        > Jeszcze jedno - skopiowanie sobie legalnej płyty od kolegi i kupno pirackiej pł
        > yty na bazarze nie są tym samym
        > nawet w świetle ustawy o prawach autorskich.
        > Ale mam też coś dla zwolenników kupowania tylko legalnych płyt. "Tanie książki
        > to barbarzyństwo. Książki
        > powinny być drogie. To nie wódka. Książka powinna odwracać się od każdego, kto
        > na widok ceny krzywi się (...)
        > Książka w ogóle powinna być dumna, samodzielna i niezależna." (W. Rozanow) Powi
        > edzmy, że od biedy odnosi
        > się to również do kompaktów. Swoją drogą jestem spokojny, że tych słów akurat ż
        > adna wytwórnia nie
        > wykorzysta do akcji w rodzaju "kupuj tylko legalne".
        > Pozdrawiam więc zarówno legalistów, jak i złodziejów
        > T.

        • Gość: krzycho Re: do Good Sona i wszystkich IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.02, 21:00

          > A swoja droga ciekaw jestem, z jakiego oprogramowania korzystaja na swoich
          > domowych komputerkach Ci, co z taka duma pisza tu, ze kupuja tylko oryginaly...
          >
          > smile
          Ja nie pisze o tym z duma, to po pierwsze. A po drugie to oprogramowanie, owszem
          mam pirackie. I byc moze moje rozumowanie jest dziwne, ale muzyka nie jest
          niezbedna i mozna nie miec ulubionej plyty, natomiast brak umiejetnosc pracy na
          komputerze jest dzisiaj praktycznie juz uposledzeniem. Stad moj wybor-w kompie
          pirat, w odtwarzaczu oryginal
          Pozdrawiam
          • Gość: Mat Re: do Krzycha IP: *.gazeta.pl 19.01.02, 09:39
            Nie wiem po co zakładałeś ten wątek skoro teraz przyznajesz sie że jednak
            oprogramowanie masz pirackie - czyżby ono nie było na płytach a na taśmach?????
            • Gość: krzycho do Mata IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.02, 12:56
              Gość portalu: Mat napisał(a):

              > Nie wiem po co zakładałeś ten wątek skoro teraz przyznajesz sie że jednak
              > oprogramowanie masz pirackie - czyżby ono nie było na płytach a na taśmach?????

              Moze nie sprecyzowalem watku-plyty z ulobiona muzyka. Jesli poczules sie
              dotkniety to przepraszam. wink)
              pozdrawiam

          • artur.dent Re: do Good Sona i wszystkich 24.01.02, 18:47
            Gość portalu: krzycho napisał(a):

            >
            > > A swoja droga ciekaw jestem, z jakiego oprogramowania korzystaja na swoich
            >
            > > domowych komputerkach Ci, co z taka duma pisza tu, ze kupuja tylko orygina
            > ly...
            > >
            > > smile
            > Ja nie pisze o tym z duma, to po pierwsze. A po drugie to oprogramowanie, owsze
            > m
            > mam pirackie. I byc moze moje rozumowanie jest dziwne, ale muzyka nie jest
            > niezbedna i mozna nie miec ulubionej plyty, natomiast brak umiejetnosc pracy na
            >
            > komputerze jest dzisiaj praktycznie juz uposledzeniem. Stad moj wybor-w kompie
            > pirat, w odtwarzaczu oryginal
            > Pozdrawiam

            Gosciu, to czemu robisz afere z pirackimi plytkami, kiedy sam nie masz czystego
            sumienia, he? Nie jest to pewnego rodzaju hipokryzja?

            pozdr

            dent
      • Gość: Arek Re: Do good son'a IP: *.prodigy.net.mx 18.01.02, 22:27
        Hej good son!
        Niestety nie czytasz uwaznie postow. Ja nie pisze o tym, ze ukradne samochod.
        Jezeli ten, tak jak zdaniem zwolennikow piractwa plyta, jest za drogi w sklepie
        (czy u dealera), to lepiej kupic go od zlodzieja - czlowieka ktory nie ma
        ZADNYCH praw do produktu, ktory sprzedaje - bez wnikania co to za produkt.
        Muzyka nie jest wartoscia abstrakcjna, tak samo jak program komputerowy.
        Istnieje naprawde - jako fale dzwiekowe, zapisane na nosniku. Mozemy je
        slyszec. Wartoscia abstrakcyjna jest np. nieskonczonosc w matematyce. Nie wiem
        czy dostrzegasz roznice.
        Zgodnie z Twoim "logicznym" mysleniem, powinno sie zatem zlikwidowac wszystkie
        urzedy patentowe - no bo opracownie np. jakiejs technologii to tez wartosc
        intelektualna, zarezerwowana dla osoby lub firmy, ktora ta technologie
        opracowala. A te, Twoim zdaniem, mozna kopiowac (czytaj - krasc) do woli -
        przeciez nie znikaja.
        Tak na marginesie, kradziony samochod tez nie znika.
        To tyle, pozdrawiam i czekam na dalsze argumenty.
        A co do programow komputerowych, to zapraszam ludzi z Microsoftu do przejrzenia
        mojego HD.
        Arek
      • Gość: polonus Piractwo to jednak VIRTUALNE zlodziejstwo! IP: 198.138.227.* 18.01.02, 22:40
        > hipokryzji - tam jest po prostu "copyright" i o autorze nie ma ani słowa.
        sa jednak plyty bardzo autorskie, i cala okladka nie mowi o niczym innym niz o
        atorze i te tez sa tez jak najbardziej kopiowane...

        > przekonać nas, że to prawa własności do takich rzeczy są tym samym, co prawa wł
        > asności do samochodu,
        > mieszkania i innych obiektów materialnych. Otóż nie, nie są tym samym. Kiedy uk
        > radnę komuś samochód, ten ktoś
        > nie będzie miał samochodu. Kiedy sporządzę kolejną kopię jakieś książki czy pio
        > senki, ksiązka czy piosenka
        > będzie dalej taka sama, jak była, nie zrobi jej się od tego mniej ani też żadna
        > z już istniejących kopii nie zniknie z
        > tego powodu. Reprodukuję coś o charakterze niematerialnym, czystą abstrakcję. M
        piekne tlumaczenie, a teraz spojrz na to w ten sposob, ze jestes artysta,
        skomponowanie tekstow, muzyki zajelo ci 3 miesiace, mieszkasz w USA wiec zycie w
        tym czasie na przecietnym poziomie kosztowalo cie 4500$, jesli masz dzieci
        rodzine o wile wiecej. Zaplaciles za nagranie plyty w studio i twoja plyta
        wychodzi, kupuje ja 10 klientow a reszta nie wyrzadzajac nikomu krzywdy
        (przeciesz kopiujac nic nie kradniemy) kopiuje ta plyte w 1mln egzemplarzy i
        sprzedaje za 1/3cia ceny, po pierwsze zgarniajac kase do wlasnej kieszeni, a ty
        jako artysta zostajesz z 50$ zarobionymi na pierwszych 10-ciu sprzedanych plytach.
        zalamujesz sie i zamiast komponowac nastepna plyte i dziesz pracowac do huty.
        Czy patrzac z tej strony tez uwazasz ze nie jest to zlodziejstwo.
        Mysle ze def tego terminu nalezalo by troche rozszerzyc.
        Oczywiscie ciezko sie powstrzymac i nie kupic plyty za 15zl zamiast za 60zl,
        oczywiscie nie bedac audiofilem (strata przestrzeni i brzmienia), a 95%
        spoleczenstwa nie wie co ten termin oznacza, wiec rynek wielki.

        Rozumien ze potrzebowales usprawiedliwienia zeby czuc sie dobrze kupujac piraty,
        niestety ja tego nie kupuje. Kupujac piraty autorskich plyt jestes zlodziejem,
        jest to to samo co byc ukradl autorowi 5$. Jest to zlodziejstwo inne virtualne
        ale zlodziejstwo!


        > Porównanie kupna pirackiej płyty z kupnem kradzionego samochodu nie dowodzi wię
        > c szczególnej wyobraźni ani
        > zdolności logicznego myślenia. Analogia z kradzieżą samochodu zachodziłaby, gdy
        > bym ukradł komuś fizycznie
        nie jest to anologia to prawda, co nie zmienia postaci rzeczy ze jest to
        kradziez, kradziez jest to bowiem nie tylko pozbawienie kogos pewnej rzeczy
        materialnej ale rownierz pozbawienie kogos mozliwosci dochodu z rzeczy tak
        obstrakcyjnej jaka jest kompozycja muzyczna ktora stworzyl w pocie czola majac
        nadzieje ze potem dostanie pewna gratyfikacje za swoj wysilek i zainwestowany
        talent i czas, a kupujac pirata pozbawiasz go tej finansowej gratyfikacji i
        dorabiasz dresiarza ktory nie wlozyl zadnego wysilku w skomponowanie tej plyty.

        Jesli czujesz sie z tym OK, twoja sprawa, ale please nie przekonywuj innych
        zabawnymi argumentami ze jest to OK. Bo nie jest.

        • Gość: m. Re: Piractwo to jednak VIRTUALNE zlodziejstwo! IP: 212.160.147.* 21.01.02, 08:59
          nikt nie mówi, że to jest OK, naprawdę wolałbym kupić płytę w sklepie i nie
          czuję się dobrze kupując u złodzieja. W tym wątku chodzi jednak o coś innego -
          mianowicie o cene płyt, która jest po prostu za wysoka, i to nie dlatego, że
          twórca na niej dużo zarabia, ale dlatego, że zarabiają pośrednicy i skarb
          państwa poprzez złodziejsko wysoki podatek. Jak rozumiem, mieszkasz w Stanach,
          więc realia są tam nieco inne (ciekawe, czy też są piraci?), ale wyobraź sobie,
          że twoja pensja za cały miesiąc pracy pozwoli ci na kupienie 12 płyt. Takie są
          realia dla wielu normalnie pracujących ludzi.
          • Gość: polonus Re: Piractwo to jednak VIRTUALNE zlodziejstwo! IP: 198.138.227.* 21.01.02, 14:57
            Gość portalu: m. napisał(a):

            > nikt nie mówi, że to jest OK, naprawdę wolałbym kupić płytę w sklepie i nie
            > czuję się dobrze kupując u złodzieja. W tym wątku chodzi jednak o coś innego -
            > mianowicie o cene płyt, która jest po prostu za wysoka, i to nie dlatego, że
            > twórca na niej dużo zarabia, ale dlatego, że zarabiają pośrednicy i skarb
            > państwa poprzez złodziejsko wysoki podatek. Jak rozumiem, mieszkasz w Stanach,
            > więc realia są tam nieco inne (ciekawe, czy też są piraci?), ale wyobraź sobie,
            sa inne plyty sa jeszcze drozsze 16$-18$.
            Piratow nie widzilem i nie slyszalem, maja zbyt sprawnie dzilajacy system zeby
            taki proceder mogl sie szerzyc, kupienie nielegalnych plyt na jakims rynku po
            prostu przekracza wyobraznie, po pierwsze zbyt powszechne jest donosicielstwo, po
            drugie ich policja reaguje szybko na wezwania, po trzecie sady nie tylko ze sa
            ale i dzialaja... a wyroki sa naprawde malo milosierne.
            >
            > że twoja pensja za cały miesiąc pracy pozwoli ci na kupienie 12 płyt. Takie są
            > realia dla wielu normalnie pracujących ludzi.

            i to jest smutne ale prawdziwe, wiele lat pracowalem w Polsce, wiec znam ten bol,
            ale czy to ze malo zarabiam uprawnia mnie do pozbawiania dochodu tych ktorzy go
            wypracowali nawet jesli te trzy grosze co panstwo probuje na tym zarobic extra to
            tak naprawde 20zl ???
    • Gość: Haha Jak Cie stac oplacac pensje dyrektorow w EMI to OK IP: 194.106.125.* 17.01.02, 13:49

      Mnie nie stac. Kupuje tylko pirackie i kopiuje z internetu MP3. Genialny bat na
      koncerny muzyczne.
      • Gość: majo Re: Jak Cie stac oplacac pensje dyrektorow w EMI to OK IP: *.cps.pl 18.01.02, 19:00
        wiesz, wole dac zarobic koncernowi plytowemu, bo gdyby nie on to bys nie kupil
        plyty swojego ulubionego wykonawcy, niz bazarowym chamom sprzedajacym syf i
        nabijajacym kase tez koncernom, tylko inaczej rozumianym.
      • Gość: Arek Re: Jak Cie stac oplacac pensje dyrektorow w EMI to OK IP: *.prodigy.net.mx 18.01.02, 22:30
        Gość portalu: Haha napisał(a):

        >
        > Mnie nie stac. Kupuje tylko pirackie i kopiuje z internetu MP3. Genialny bat na
        >
        > koncerny muzyczne.

        Stac
      • Gość: __jan Re: Jak Cie stac oplacac pensje dyrektorow w EMI to OK IP: *.ibc.de.easynet.net 20.01.02, 15:26
        Gość portalu: Haha napisał(a):

        >
        > Mnie nie stac. Kupuje tylko pirackie i kopiuje z internetu MP3. Genialny bat na
        >
        > koncerny muzyczne.

        z jakich stron sciagac najlepiej polska muzyke, interesuja mnie wszystkie kierunki
        tez disko-polo, jak wiesz to napisz tez na priva X_Z@gmx.net, pozrw. jan

    • Gość: sweet Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.01.02, 14:30
      Czytam i czytam i zastanawiam sie ile jest w Was hipokryzji. Nie chce nikogo
      niewiennego obrazic ale ilu z Was chwalajcych, ze kupuja tylko oryginalne plyty
      z muza ma legalna wersje Windowsa, Office'a, ze o innych programach nie wspomne.
      A przeciez to zadna roznica. Ja nie jestem taki porzadny i raz kupie cos
      legalnego a innym razem nie. Ceny sa po prostu kosmiczne i mnie nie stac na to
      co bym chcial miec w mojej kolekcji. No to jak jest u Was z tym softem?
      • Gość: m. software IP: 212.160.147.* 17.01.02, 14:34
        raz w życiu kupiłem legalny softłer, był to MS DOS 5.0,
        pozdrawiam
      • Gość: As Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: 172.16.2.* 17.01.02, 17:02
        Jest ogromna różnica pomiędzy płytami z oprogramowaniem a płytami audio.
        Po pierwsze:
        Nowa gra, mieszcząca się na jednej płycie, kosztuje np. 100 zetów, a nowa płyta
        audio kosztuje ok. 50 zetów. Także cena płyty z muzą nie jest jeszcze poważna,
        natomiast cena owej gry - już tak. Nie wspominam tu o oprogramowaniu bardziej
        profesjonalnym, gdyż to są już w ogóle ceny kosmiczne.
        Po drugie:
        Płyta z softem, jak to nazywacie, ma krótszą zywotność - grę się przeważnie po
        paru miechach przechodzi i nie wraca do niej poźniej (kto by miał na to czas),
        system i programy użytkowe też się zmienia średnio raz na dwa lata, bo ciągle
        powstają nowe wersje. Natomiast z płytami audio jest inaczej. Są oczywiście
        kolesie, którzy kupują płyty z muzą typu umpa - umpa, i ci faktycznie po paru
        miechach zmieniają przeznaczenie płyty z nośnika muzyki na główny element
        wystroju wnętrza samochodowego w stylu cyber - punksmile Ale chyba nie o takich
        słuchaczy nam chodzi. Człowiek naprawdę lubiący dobrą muzykę używa płyty dużo,
        dużo dłużej - np. 5 lub 10 lat.

        Może teraz o moim poglądzie na sprawę. Kupuję od paru lat płyty audio
        oryginalne, przeciętnie raz na 3 miechy, natomiast płyty z oprogramowaniem albo
        zamawiam u zaprzyjaźnionych kumpli - piratów (co jednak nie jest tym samym co
        kupowanie na bazarze, gdyż oni robią to specjalnie dla mnie i nie wystawiają
        tego na widok publiczny), albo sam sobie czasem kopiuję, jak mam akurat dostęp
        do nagrywary. Także bredzenie tych z moich poprzedników, którzy na równi
        traktują kupowanie pirackich płyt audio i pirackiego, jak to oni mówią, softu,
        uważam za wielce szkodliwe i demagogiczne.
        A co do ceny... Z własnych obserwacji wiem, że do czegoś, co mnie sporo
        kosztowało, mam większy szacunek, niż do czegoś, co przyszło mniejszym kosztem.
        Dlatego czasami lubię sobie kupić coś drogiego (np. oryginalną płytę z muzyką),
        gdyż wiem, że będę o to dbał i chronił przed zniszczeniem lub zaginięciem.

        Pozdrawiam tych, którzy kupują oryginalne płyty audio i używają nieoryginalnego
        oprogramowania. Na ra.

        • artur.dent Re: do AS-a i nabywcow nielegalnego oprogramowania 17.01.02, 18:55
          No stary, przeginasz! Gdzie tu logika?
          Jeden jest zlodziejem, bo okrada tego, co mniej zarabia, a drugi nie jest, bo
          okrada tego, co zarabia krocie (np. taki microsoft...)

          Hypokryzja, chyba tak sie to nazywa...

          Gość portalu: As napisał(a):

          > Jest ogromna różnica pomiędzy płytami z oprogramowaniem a płytami audio.
          > Po pierwsze:
          > Nowa gra, mieszcząca się na jednej płycie, kosztuje np. 100 zetów, a nowa płyta
          >
          > audio kosztuje ok. 50 zetów. Także cena płyty z muzą nie jest jeszcze poważna,
          > natomiast cena owej gry - już tak. Nie wspominam tu o oprogramowaniu bardziej
          > profesjonalnym, gdyż to są już w ogóle ceny kosmiczne.
          > Po drugie:
          > Płyta z softem, jak to nazywacie, ma krótszą zywotność - grę się przeważnie po
          > paru miechach przechodzi i nie wraca do niej poźniej (kto by miał na to czas),
          > system i programy użytkowe też się zmienia średnio raz na dwa lata, bo ciągle
          > powstają nowe wersje. Natomiast z płytami audio jest inaczej. Są oczywiście
          > kolesie, którzy kupują płyty z muzą typu umpa - umpa, i ci faktycznie po paru
          > miechach zmieniają przeznaczenie płyty z nośnika muzyki na główny element
          > wystroju wnętrza samochodowego w stylu cyber - punksmile Ale chyba nie o takich
          > słuchaczy nam chodzi. Człowiek naprawdę lubiący dobrą muzykę używa płyty dużo,
          > dużo dłużej - np. 5 lub 10 lat.
          >
          > Może teraz o moim poglądzie na sprawę. Kupuję od paru lat płyty audio
          > oryginalne, przeciętnie raz na 3 miechy, natomiast płyty z oprogramowaniem albo
          >
          > zamawiam u zaprzyjaźnionych kumpli - piratów (co jednak nie jest tym samym co
          > kupowanie na bazarze, gdyż oni robią to specjalnie dla mnie i nie wystawiają
          > tego na widok publiczny), albo sam sobie czasem kopiuję, jak mam akurat dostęp
          > do nagrywary. Także bredzenie tych z moich poprzedników, którzy na równi
          > traktują kupowanie pirackich płyt audio i pirackiego, jak to oni mówią, softu,
          > uważam za wielce szkodliwe i demagogiczne.
          > A co do ceny... Z własnych obserwacji wiem, że do czegoś, co mnie sporo
          > kosztowało, mam większy szacunek, niż do czegoś, co przyszło mniejszym kosztem.
          >
          > Dlatego czasami lubię sobie kupić coś drogiego (np. oryginalną płytę z muzyką),
          >
          > gdyż wiem, że będę o to dbał i chronił przed zniszczeniem lub zaginięciem.
          >
          > Pozdrawiam tych, którzy kupują oryginalne płyty audio i używają nieoryginalnego
          >
          > oprogramowania. Na ra.
          >
          >

          • artur.dent Re: do AS-a i nabywcow nielegalnego oprogramowania 17.01.02, 19:08
            Wybaczcie niedouczonemu literowke - hipokryzje mialem oczywiscie na mysli,
            hipokryzje...

            artur.dent napisał(a):

            > No stary, przeginasz! Gdzie tu logika?
            > Jeden jest zlodziejem, bo okrada tego, co mniej zarabia, a drugi nie jest, bo
            > okrada tego, co zarabia krocie (np. taki microsoft...)
            >
            > Hypokryzja, chyba tak sie to nazywa...
            >
            > Gość portalu: As napisał(a):
            >
            > > Jest ogromna różnica pomiędzy płytami z oprogramowaniem a płytami audio.
            > > Po pierwsze:
            > > Nowa gra, mieszcząca się na jednej płycie, kosztuje np. 100 zetów, a nowa
            > płyta
            > >
            > > audio kosztuje ok. 50 zetów. Także cena płyty z muzą nie jest jeszcze powa
            > żna,
            > > natomiast cena owej gry - już tak. Nie wspominam tu o oprogramowaniu bardz
            > iej
            > > profesjonalnym, gdyż to są już w ogóle ceny kosmiczne.
            > > Po drugie:
            > > Płyta z softem, jak to nazywacie, ma krótszą zywotność - grę się przeważni
            > e po
            > > paru miechach przechodzi i nie wraca do niej poźniej (kto by miał na to cz
            > as),
            > > system i programy użytkowe też się zmienia średnio raz na dwa lata, bo cią
            > gle
            > > powstają nowe wersje. Natomiast z płytami audio jest inaczej. Są oczywiści
            > e
            > > kolesie, którzy kupują płyty z muzą typu umpa - umpa, i ci faktycznie po p
            > aru
            > > miechach zmieniają przeznaczenie płyty z nośnika muzyki na główny element
            > > wystroju wnętrza samochodowego w stylu cyber - punksmile Ale chyba nie o taki
            > ch
            > > słuchaczy nam chodzi. Człowiek naprawdę lubiący dobrą muzykę używa płyty d
            > użo,
            > > dużo dłużej - np. 5 lub 10 lat.
            > >
            > > Może teraz o moim poglądzie na sprawę. Kupuję od paru lat płyty audio
            > > oryginalne, przeciętnie raz na 3 miechy, natomiast płyty z oprogramowaniem
            > albo
            > >
            > > zamawiam u zaprzyjaźnionych kumpli - piratów (co jednak nie jest tym samym
            > co
            > > kupowanie na bazarze, gdyż oni robią to specjalnie dla mnie i nie wystawia
            > ją
            > > tego na widok publiczny), albo sam sobie czasem kopiuję, jak mam akurat do
            > stęp
            > > do nagrywary. Także bredzenie tych z moich poprzedników, którzy na równi
            > > traktują kupowanie pirackich płyt audio i pirackiego, jak to oni mówią, so
            > ftu,
            > > uważam za wielce szkodliwe i demagogiczne.
            > > A co do ceny... Z własnych obserwacji wiem, że do czegoś, co mnie sporo
            > > kosztowało, mam większy szacunek, niż do czegoś, co przyszło mniejszym kos
            > ztem.
            > >
            > > Dlatego czasami lubię sobie kupić coś drogiego (np. oryginalną płytę z muz
            > yką),
            > >
            > > gdyż wiem, że będę o to dbał i chronił przed zniszczeniem lub zaginięciem.
            > >
            > > Pozdrawiam tych, którzy kupują oryginalne płyty audio i używają nieorygina
            > lnego
            > >
            > > oprogramowania. Na ra.
            > >
            > >
            >

        • Gość: johndoe Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.*.*.* 31.01.02, 15:14
          no, samopoczucie to masz niezle.
          jak twierdzisz kradziez 100PLN /za gierke/ to m=niejszy grzech niz kradziez 50 za muzyke.
          prawo w kazdym kraju widzi to odwrotnie jakbys jeszcze tego nie wiedzial.
          masz chyba inne polaczenia synaptyczne niz pozostala czesc ludzkosci
    • Gość: nina Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.02, 19:12
      Kupuje tylko pirackie.
      • Gość: polonus Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: 198.138.227.* 17.01.02, 19:50
        A ja kupuje tylko audiofilskie plyty "Chesky Record, Opus3, Deutche
        Gramophone, B&W, Linn, Decca itp" te standartowe nie nadja sie po prostu do
        sluchania, nie zawieraja wogole glebi sceny, intrumenty brzmia jak z taniego
        syntezatora. Bas przypomina kopanie w karton, od sopranu wlosy deba staja.
        Kopiowane plyty sa po prostu nie sluchalne na dobrym sprzecie. Mp3 to po prostu
        joke.
        Wiec zamiast copy protection system nad ktorym wszyscy tak usilnie pracuje i
        walce z mp3, nalezaloby po prostu wydac te same pieniadze na edukacje muzyczna
        spoleczenstw i promocje true high-end i po sprawie, na widok kopi czy mp3
        obywatel dostalby tak jak ja po prostu odruchow wymiotnych.
        Roznice sa druzgocace. Polecam wszsytkim wizyte jakiegokolwiek studia hifi.
        Dla nie wtajemniczonych Pioneer czy Technics to low-end na ktorych te roznice
        nie beda zbyt widoczne.
        Przy klasie sredniej beda widoczne przy high-end poraza jak grom z jasnego
        nieba.

        Pozdrowienia dla audiofili.
        Precz z low-endem i tandetnymi plytami!!!
        • Gość: m. Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: 212.160.147.* 18.01.02, 08:09
          jakby to było pięknie, gdyby Wadia wraz z Sonus Faberem zbłądziły pod strzechy
          (przynajmniej pod moją)... człowieku, ty chyba jesteś oderwany od
          rzeczywistości, 95% ludzi w Polsce nie stać nawet na odpowiednie kable do
          sprzętu high-endowego. I jeszcze jedno: technics produkuje różne "klocki" a
          nazywanie całości low-endem jest grubą przesadą.
          pozdrawiam
          • Gość: Gern Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.devs.futuro.pl 18.01.02, 10:26
            I o to chodzi muzyka nie jest towarem pierwszej potrzeby i jesli cię nie stać
            na płytę po prosu jej nie kupujesz, zawsze p[ozostaje radio, tam też czasem
            zagraja coś fajnego. Ja osobiście wielbiam muzykę, ale ze względów finansowych
            ostatni raz CD kupiłem ponad pół orku temu i to w komisie. Dokładnie to samo
            tyczy się softu. To nie sa rzeczy które każdy *musi* mieć. Jeśli nie stać mnie
            na merca jeżdżę kaszlem a nie biegnę do złodzieja, żeby jakiegoś dla mnie
            ukradł.
            • Gość: Mat Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY do Gerna IP: *.gazeta.pl 18.01.02, 12:10
              Piszesz że uwielbiasz muzykę - jeżeli kupiłeś ostatknio płytę ponad pól roku
              temu - to ty jej nawet nie lubisz.
              • Gość: majo Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY do Gerna IP: *.cps.pl 18.01.02, 19:02
                Gość portalu: Mat napisał(a):

                > Piszesz że uwielbiasz muzykę - jeżeli kupiłeś ostatknio płytę ponad pól roku
                > temu - to ty jej nawet nie lubisz.

                zbyt blisko stawiasz obok siebie uwielbienie i posiadanie. wbrew pozorom nie maja
                wiele wspolnego.

              • Gość: Gern Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY do Gerna IP: 62.233.135.* 21.01.02, 10:09
                Mam więcej niż kilka płyt, kupno każdej kosztowało mnie troche wyrzeczeń. Każda
                moja płyta znaczy dla mnie więcej niż kawałek plastiku, który nudzi się po
                tygodniu słuchania. Czy, żeby udowodnić, że lubę muzykę musze mieć 20 kg płyt z
                czego 75% przesłucham prawie raz?
          • Gość: polnus sub-low-end ??? IP: 198.138.227.* 18.01.02, 19:05
            Gość portalu: m. napisał(a):

            > jakby to było pięknie, gdyby Wadia wraz z Sonus Faberem
            zbłądziły pod strzechy
            byloby pieknie ale midend w posaci MF i Thiel juz
            wystarcza aby puke przy piratach itp.
            > (przynajmniej pod moją)... człowieku, ty chyba jesteś
            oderwany od
            > rzeczywistości, 95% ludzi w Polsce nie stać nawet na
            odpowiednie kable do
            oj nie jestem kupienie pierwszego wzmacniacza kosztowala
            mie 2 latnie oszczednosci i byly to bardzo chude lata...
            dolwoz dwa nastepne na kolumny itp.
            a z tymi 95% osob to jest tak ze na samochody za 10kl ich
            stac a na zrodlo za 2kl juz nie i tu jest pies
            pogrzebany, oni po prostu nie dorosli ze hifi moze byc
            hobby, koszownym hobby, o wile ciekawszym niz samochod
            itp. Kwestia prorytetow.
            > sprzętu high-endowego. I jeszcze jedno: technics
            Technics produkuje różne "klocki" a
            mniej i bardziej gowniane, ten najmniej gowniane sa i tak
            gowniane
            sorry za slownictwo, ale nie potrafilem znalezc lepszych
            epitetow oddajacych ten "dzwiek", znam ta firme 10 lat
            temu za bardzo ciezko zarobione pieniadze miale ich
            kawalki z gornej polki, cala obudowa zawierala opisy
            super technologi urzytych prz produkcji, ale w 91-roku
            pojawily sie pierwsze Marantze Aury i po prostu po
            powrocie do domu odnioslem ten ciezko zarobiony
            przereklamowany zlom do komisu i kupilem prymitywnie
            wygladajacy midend...
            > nazywanie całości low-endem jest grubą przesadą.
            tez tak mysle jest to max. sub-low-end
            > pozdrawiam
            to ze nas nie stac na BMW czy inny samochod to jeszcze
            nie powod zeby 126p nazywac samochodem.
            To samo z Techniksem prawdziwe dziadostwo. Za te same
            pieniadze mozna miedz NAD, Cambridge Audio itp.
            Oczywiscie stacimy choinke, i 20 przelacznikow i nic po
            zatym...

            Pozdrawiam gorace wszystkich co przejrzeli na oczy bez
            wzgledu na to czy ich stac czy nie.
            Bo najpierw trzeba czegos bardzo chciec a potem srodki
            sie znajda.

            Nie oszukujmy sami siebie!!!
        • Gość: Mat Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY- do polonusa IP: *.gazeta.pl 18.01.02, 12:16
          Drogi audiofilu czytając Twój post mam wrażenie że Ty nie słuchasz muzyki a
          jedynie dzwięków dobrej jakości - a to różnica .
          Pisanie o Hi i Low też bez sensu - ktoś użył tu porównania motoryzacyjnego - ja
          też go użyje - czy jeżeli ktoś jeździ tylko kaszlakiem to znaczy że niemawidzi
          jeżdzenia mercem ?
        • Gość: krzycho do polonusa IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.02, 20:55
          Widze, ze z glownego tematu przechodzimy na rozmowy o sprzetach. Tez moze byc.
          Osobiscie od niedawna jestem uswiadomiony, ze "Techniol" to nie jest super
          sprzet, ale lepiej pozno niz wcale. Faktycznie roznica jest w sluchaniu muzyki
          na dobrym sprzecie(H-K), ale ja do typowo audiofilskich plyt sie nie nadaje, bo
          po prostu wszystkiego wyraznie nie slysze wink) No a na razie slucham plyt na
          starym pudle, ktore jesli kiedykolwiek wymienie to na pewno na cos ze sredniej
          polki. Kto raz poslucha dobrego sprzetu to mu to zostaje.
          Pozdrawiam
          PS: Was audiofilii zaczalem podziwiac od czasu jak w GW przeczytalem o gosciu,
          ktory co prawda ma jedne buty od 10 lat, ale kolumny do sprzetu za 80000
          • Gość: polonus Re: do polonusa IP: 198.138.227.* 18.01.02, 22:18
            Gość portalu: krzycho napisał(a):

            > Widze, ze z glownego tematu przechodzimy na rozmowy o sprzetach. Tez moze byc.
            > Osobiscie od niedawna jestem uswiadomiony, ze "Techniol" to nie jest super
            > sprzet, ale lepiej pozno niz wcale. Faktycznie roznica jest w sluchaniu muzyki
            > na dobrym sprzecie(H-K), ale ja do typowo audiofilskich plyt sie nie nadaje, bo
            >
            > po prostu wszystkiego wyraznie nie slysze wink) No a na razie slucham plyt na
            > starym pudle, ktore jesli kiedykolwiek wymienie to na pewno na cos ze sredniej
            > polki. Kto raz poslucha dobrego sprzetu to mu to zostaje.
            > Pozdrawiam
            > PS: Was audiofilii zaczalem podziwiac od czasu jak w GW przeczytalem o gosciu,
            > ktory co prawda ma jedne buty od 10 lat, ale kolumny do sprzetu za 80000

            ten gosc to ideal, ja z kolei slyszalem o gosciu co mial 3 pary kolumn i tyle
            samo plyt CD, nie byl bowiem w stanie znalezc wiecej perfekcyjnie nagranych plyt.
            • Gość: Mat Re: do polonusa IP: *.gazeta.pl 18.01.02, 22:38
              Gość portalu: polonus napisał(a): min

              > ten gosc to ideal, ja z kolei slyszalem o gosciu co mial 3 pary kolumn i tyle
              > samo plyt CD, nie byl bowiem w stanie znalezc wiecej perfekcyjnie nagranych ply
              > t.

              Mam nadzieje polonusie że Ty masz więcej płyt , a temu audiofilowi współczuje
              słuchać w kółko 3 par idealnych płyt - to musi być męka - a może wy audiomaniacy
              nie słyszycie nic prócz jakości dzwięku i słuchacie: nie ważne czy jazz czy pop
              byleby dobrze brzmiało.
              • Gość: polonus Re: do polonusa IP: 198.138.227.* 18.01.02, 22:57
                Gość portalu: Mat napisał(a):

                > Gość portalu: polonus napisał(a): min
                >
                > > ten gosc to ideal, ja z kolei slyszalem o gosciu co mial 3 pary kolumn i t
                > yle
                > > samo plyt CD, nie byl bowiem w stanie znalezc wiecej perfekcyjnie nagranyc
                > h ply
                > > t.
                >
                > Mam nadzieje polonusie że Ty masz więcej płyt , a temu audiofilowi współczuje
                > słuchać w kółko 3 par idealnych płyt - to musi być męka - a może wy audiomaniac
                > y
                nie do konca ma 3 pary drogich kolum, na kazdej ta sama plyt abrzmi troche
                inaczej wiec tak jakby mial 9 plyt, aniektorzy analizuja brzmienie kazdego
                instrumentu z osobna

                > nie słyszycie nic prócz jakości dzwięku i słuchacie: nie ważne czy jazz czy pop
                >
                > byleby dobrze brzmiało.
                cos w tym jest, na lowend-zie nic mi sie nie podoba, kazdy rodzaj muzyki odbieram
                jako chalas, ktiory mnie meczy i nie potrafie myslec o niczym innym niz o tym
                zeby szybko wyjsc i uratowac moj zmysl sluchu, przyjemnosc to zadna.

                Na highend duzo rzeczy jest sluchalnych (procz tych rodzajow muzyki ktore z
                definicja sa zle nagrane, na syntezatorach itp albo skierowane dl aposiadaczy
                boombox-ow).
                Oczywiscie mam swoje ulubione gatunki muzyki.
                Ogolnie ujal bym to tak:
                wysoka jakosc sprzetu i plyty jest warunkiem koniecznym ale nie dostatecznym aby
                muzyka sie podobala.

                Wiecej uwazam ze sluchanie utworu wysokiej jakosci x na sprzecie lowend jest
                profanacja.
                Autor mowie o profesjonalistach (np Bach) nie o Britney czy innych hiphopach
                wlozyl sporo wysilku w umijscowienie artystow w cala aranzacje przestrzenna w
                dobor odpowiedznich instrumentow akustycznych i sluchanie tego na Technolu, po
                prostu jest jak ogladanie obrazow Matejki przy zgaszonym swietne.

                Sa pewne gatunki muzyki ktore wymagaja sprzetu.
                Nie mozna szybowac bez szybowca tak jak nie mozna docenic dziel klasykow bez
                poterznego wzmacniacza i kolumn mogacego zbudowac nieskompresowana scene muzyczna
                dla 100 muzykow.

                Kiedys w czasach gdy posiadalem Technicsa nielubilem powaznej, why teraz ja
                uwielbiam bo moge ja w koncu usyszec, dlaczego nie slucham juz disco, bo tego nie
                mozna po prostu zniesc, jest to az tak zle nagrane.
                Ale w samochodzie wymianiam repertuar, na zasadzie nie profanuj.
                • Gość: As Re: do polonusa IP: 172.16.2.* 18.01.02, 23:13
                  Myślę, ze jesteś bardzo chorym człowiekiem i przydałaby Ci się poważna kuracja.
                  Z twojego pseudo - naukowego, cholernie snobistycznego, pozerskiego i
                  szpanerskiego (więcej przymiotników nie jestem w stanie sobie przypomnieć)
                  wywodu wynika, że lepiej słuchać dobrze nagranych dźwięków kosiarki do trawy
                  lub maszynki do golenia niż muzyki, którą naprawdę się lubi.
                  Ano, jak to mówi mój kumpel, głupich nie sieją...
                  • Gość: polonus Re: do polonusa IP: 198.138.227.* 21.01.02, 15:02
                    Gość portalu: As napisał(a):

                    > Myślę, ze jesteś bardzo chorym człowiekiem
                    a ty typowym ograniczonym Polaczkiem (z tych co wstyd nam jako calosci przynosza)
                    bo nie dosc ze masz ograniczone horyzonty to obrazasz tych co maja szersze
                    zgodnie z zasada rowniac do dolu, ze czegos nie jestes w stanie pojac to nie
                    znaczy ze to musisz opluc.

                    > Ano, jak to mówi mój kumpel, głupich nie sieją...
                    dobrze mowi tylko pewnie mial ciebie na mysli...















                    • Gość: As Re: do polonusa IP: 172.16.2.* 22.01.02, 20:11
                      Jeśli według ciebie to, że ktoś nie wydaje na sprzęt kwoty, za jaką można kupić
                      samochód z górnej półki jest równoznaczne z równaniem do dołu, to gratuluję
                      dobrego mniemania o sobie. Ja też uważam, że sprzęt grający powinien być dobrej
                      klasy, ale te wszystkie głodne kawałki o kablach po 500 zł za metr wprawiają
                      mnie w wesoły nastrój, zmącony jednak niepokojem o stan umysłów niektórych
                      osobników.
                      Co do mojego kumpla - fakt, że go zacytowałem świadczy o tym, że ma on również
                      wyrobiony pogląd na omawianą kwestię.
                      Aha, jeszcze coś. Od osoby o szerokich horyzontach, za jaką niewątpliwie drogi
                      Polonusie się uważasz oczekiwałbym trochę lepszej ortografii - przecież fakt
                      przynależności do wąskiej klasy ludzi oświeconych do czegoś zobowiązuje,
                      nieprawdaż?
                      To na razie tyle.
                • Gość: Mat Re: do polonusa IP: *.gazeta.pl 19.01.02, 10:00
                  Drogi polonusie dzięki za odp. staram się Ciebie zrozumieć ale nie bardzo mogę -
                  ciągle wydaje mi się że bardziej doceniasz pracę inżyniera dzwięku czy
                  technika niż muzyka - przykład - wyszły niedawno dwie płyty moich ulubionych
                  wykonawców - (nie jest to muzyka klasyczna bo tu byłaby to kwestja wykonania -
                  a mi chodzi o tworzywo muzyczne ) - jeden z zespołow swietnie nagrany -co
                  słychać nawet na moim "kiepskim sprzęcie" którego jednak niektórzy mi
                  zazdroszczą - nistety zespół w gorszej formie (żebyśmy się dobrze rozumieli
                  gorsze melodie a nie nagrania) -drugi zespół rewelacyjna jakość muzyki ale
                  nagranie nie były nigdy bardzo dopracowane -zespół niezależny więc nawet na
                  świetne studio nie mają pieniędzy - zresztą ich muzyka wypełniona jest
                  dzwiękami z otoczenia (trzaskanie drzwi , szczekanie psów - ten styl) jak
                  sądzisz którego częściej słucham dobrze brzmiącego lecz miej lubianego czy tego
                  technicznie słabego z talentem muzycznym???
                  • Gość: polonus Audiofil czy muzykofill ???? IP: 198.138.227.* 21.01.02, 15:19
                    Gość portalu: Mat napisał(a):

                    > Drogi polonusie dzięki za odp. staram się Ciebie zrozumieć ale nie bardzo mogę
                    sprobuje cie pomoc, od lat obracam sie w swiecie muzyki, audio i z grubsza mozna
                    podzielic to towarzystwo na 2 gatunki, muzykofili (to jestes Ty bo wolisz sluchac
                    plyty bogatszej muzycznie niz plyty obozszej muzycznie a gorszej technicznie), ja
                    naleze do tej drugiej grupy - audiofili. Dla mnie ta gorsza muzycznie plyta ale
                    akceptowalna technicznie bedzie lepsza, bo co mi po pieknej muzyce ktorej nie
                    jestesm wstanie uslyszec, a zalewa mnie potok meczacych dzwiekow. Powtorze raz
                    jeszcze aby docenic malarstwo potrzebne jest odpowiednie swiatlo, aby docenic
                    muzyke ktos ja musi zagrac lub odtworzyc najlepiej zgodnie z zaleceniami autora
                    odnosnie instrumentwo odstepow pomiedzy mini itp.
                    Gdy Bach pisal swoje koncery orgaowe mysle ze nie przypuszczal ze beda odtwarzane
                    na CD-Romach bo by ich nigdy nie napisal...

                    Swiat zawiera (tak pokazuja moje doswiadczenia) o niebo wiecej muzykofilii.
                    Czy to lepiej dla muzykow napewno, dla producentow hardware nie.

                    Ja jestem scislowcem i po prostu nie mam wyobrazni (a trzeba miec ogromna zeby
                    sluchac powaznej na lowendzie) i slysze jedynie to co rzeczywiscie slychac, a to
                    po prostu w 99.9% przypadkow za malo zeby docenic prace autora. Wiec po prostu
                    aby sluchac muzyki musze miec sprzet z kategorii 0.1%. I nie nie jest to snobizm,
                    jest to srodek niezedny do osiagniecia celu jakim jest satysfakcja muzyczna.
                    lowedn daje satysfakcje zedu 1%, mid end rzedu 40-50%.

                    Zazdrosze muzykofila wyobrazni, ale wspolczuje im ignoracji z jaka odnosza sie do
                    sprzetu. Bo nawet ci z najwieksza wyobraznia byliby zdumieni jak inaczej
                    zabrzmialaby ich ulubiona muzyka na highendzie. I zamiast slyszec to co chca
                    uslyszec mogliby po prostu rozkoszowac sie muzyka.

                    • Gość: m. Re: Audiofil czy muzykofill ???? IP: 212.160.147.* 22.01.02, 09:37
                      widzę, że całkiem interesujący wątek wyłonił się z całości dyskusji. Rozumiem
                      audiofili i zazdroszczę wszyskim, którzy potrafili kosztem innych wyrzeczeń
                      skompletować swój system marzeń i jeszcze dostosować do niego odpowiednie
                      pomieszczenie w domu. Nie rozumiem natomiast: dlaczego uważasz że skopiowana
                      płyta brzmi gorzej od oryginału? W technice cyfrowej nie ma możliwości pomyłki,
                      prędzej uwierzę, że winyle różnią się między sobą - tutaj mogą się zmieniać
                      parametry technologiczne pomiędzy tłoczonymi partiami. A kopiowanie cyfrowe
                      musi być dokładne, bo inaczej przecież kopiowane programy by nie działały.
                      Druga sprawa - co to właściwie znaczy mid-end ? O ile mogę zrozumieć pojęcie
                      high-endu jako "klocków" na których zabawa się kończy, bo już nie ma lepszych,
                      oraz analogiczne - low-endu jako tych najgorszych i najtańszych zabawek, o tyle
                      pojęcie mid - end samo w sobie się wyklucza, no bo albo "mid" albo "end", nie ?
                      • Gość: polonus dobre uszy i brak kasy czyli midend IP: 198.138.227.* 22.01.02, 14:54

                        > pomieszczenie w domu. Nie rozumiem natomiast: dlaczego uważasz że skopiowana
                        > płyta brzmi gorzej od oryginału? W technice cyfrowej nie ma możliwości pomyłki,
                        po pierwsze nie tylko bity ale rowniez udleglosci pomiedzy nimi maja wplyw a te
                        przy tanich bujajacych sie na lewo i prawo przegrywarkach po prostu nie sa
                        zachowane. Dlatego roznica w brzmieniu taniego transportu i drogiego jest po
                        prostu znaczna ( a przeciez odtwarzamy ta sama plyte). Sa tez inne parametry.
                        Slynna Wadia bierze pod uwage przy konstrukcji swoich najdrozszych transportow
                        kilkaset parametrow, a przecietny inzynier elektronik nie bedzie potrafil nawac
                        20-tu.
                        Wiec to nie tylko bity. Pirat ma sztuczne meczace soprany i bardzo splycona scene
                        muzyczna wynika to dodanego extra jittera i inncyh extra dodatkow nabytych w
                        czasie kopiowania. Dla tych co nie wierza proponuje skopiowanie dobrej plyty
                        Checky Record w trybie normalnym, 2x, 4x, 8x kazda kopia mimo zawatisci tych
                        samych bitow bedzie istotnie gorsza zakladajac ze do odtwarzania urzyjemy midend
                        transport czyli cos od 5-10kzl i reszta zestawienia tez odpowiednia.
                        Przy lowend roznice beda ale odpowiednio mniejsze im mniejsze roznice tym
                        szybciej nalezy sprzet odwiezc do komisu i dac wniedziele na tace aby nabywca sie
                        szybko znalazl.

                        > Druga sprawa - co to właściwie znaczy mid-end ? O ile mogę zrozumieć pojęcie
                        podobnie jak swiat ktory nie jest czarno bialy tylko ma setki odcieni szarosci
                        tak i hifi, pomiedzy Technicsem (lowend) a ML, Classe, Cello, Lamm, Hovland,
                        Audio Note czyli przedstawicielami high-end jest caly swiat urzadzen
                        klasyfikujacych sie gdzies po srodku czyli po prostu midend. (Arcam, Copland,
                        Quad) middle == srodek.
                        Polecam jakakolwiek gazete o hifi z polskich magazyn hifi, hifi & muzyka nie
                        polecam Audi zbyt populistyczne. Znajdziesz tam sprzet podzielony na wiele
                        kategorii od najnizszych do najwyzszych.
                        Lub Stereophila gdzie mamy od A do E. Gdzie A to high-end, A+ absolutny high-end
                        (powolany miedzyinnymi na urzytek SACD), E to low end, a gdzies przy C mamy mid-
                        end ktory zapewnia juz przyzwoity komfort w sluchaniu nie pozbawiajac przy tym
                        nas zyciowych oszczednosci.
                        I to jest midend.
                        Gdzies mi wpadlo w oko (czytam reguarnie 5 periodykow o hifi) zestawienie z
                        ktorego wynikalo ze 95% ludnosci posiada lowend, 0.1% to high-end, a reszta po po
                        prostu mid-end.
                        Czyli ci nie zamozni ktorzy care.

                        > pojęcie mid - end samo w sobie się wyklucza, no bo albo "mid" albo "end", nie ?
                        Czy po ulicach jezdza albo fiaty 126p albo BMW z serii 7?
                        Otoz nie jezdzi jeszcze pelno Golfow...
                        • Gość: krzycho prosba do POLONUS IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.02, 21:42
                          Jako zalozyciel tego watku bardzo prosze o jeszcze pare tego typu wyjasnien bo
                          przy okazji poglebiam swoja wiedze na temat audiofilii
                          Pozdrowionka
                          • Gość: polonus Re: prosba do POLONUS IP: 198.138.227.* 23.01.02, 15:36
                            Gość portalu: krzycho napisał(a):

                            > Jako zalozyciel tego watku bardzo prosze o jeszcze pare tego typu wyjasnien bo
                            > przy okazji poglebiam swoja wiedze na temat audiofilii
                            > Pozdrowionka

                            mysle ze kazdy audiofil ( a kilku sie pojawilo w tym watku - pozdrawiam ) chetnie
                            ci odpowie na kazde konkretne pytanie, audiofile maja to do siebie ze lubia
                            zarazac swoja choroba innych.
                            Sam zainfekowalem juz kilka osob ktore z duma powiem sa stracone dla lowendu juz
                            bezpowrotnie, jest to bowiem nieuleczalna choroba ale niestety nie przenosi sie
                            latwo. smile
                            • Gość: krzycho do POLONUS IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.02, 18:26
                              Mam pytanie, na ktore tylko audiofil mi odpowie. Wlasciwie chodzi o konfiguracje
                              sprzetu( nie sa to takie klocki jak twoje ale na poczatek chyba wystarcz).
                              Mysle, ze kiedys bede musial/cjcial cos kupic. Ze wzgledu na ograniczenia
                              finansowe myslalem o czyms takim:
                              Wzamaczniacz-AMC 3000
                              CD: YAMAHA CDX396
                              KOLUMNY: TANNOY MERCURY Mx1

                              Wiem, ze to nie powala ale co o tym sadzisz?

                              Pozdrawiam
                              • Gość: polonus Re: do POLONUS IP: 198.138.227.* 25.01.02, 15:12
                                Gość portalu: krzycho napisał(a):

                                > Mam pytanie, na ktore tylko audiofil mi odpowie. Wlasciwie chodzi o konfiguracj
                                > e
                                > sprzetu( nie sa to takie klocki jak twoje ale na poczatek chyba wystarcz).
                                > Mysle, ze kiedys bede musial/cjcial cos kupic. Ze wzgledu na ograniczenia
                                > finansowe myslalem o czyms takim:
                                > Wzamaczniacz-AMC 3000
                                > CD: YAMAHA CDX396
                                > KOLUMNY: TANNOY MERCURY Mx1
                                >
                                > Wiem, ze to nie powala ale co o tym sadzisz?

                                Nie siedze mocno ostatno w tym przedziale (dolny midend) ale AMC to firma OK cos
                                jak NAD czy Adcom, choc (nie wiem jaka jest roznica cenowa) ale jesli cie stac
                                zrob upgrade do creek-a albo cambridge audio (warto!) kolumny sounds good, choc
                                ostatni Stereophile zamiscil recezje Mission m71 (pozytywna recezje, jest to o
                                tyle szokujace ze stereophile nie zajmuje sie tym przedzilem cenowym, oceniono je
                                bardziej niz pozytywnie, wrecz entuzjastycznie, znalazlo sie zdanie ze te
                                glosniki za 250$ w wielu aspektach nie maja konkurencji do 1000$, powazne
                                stwierdzenie na gazete ktora przy recezji wzmacniacza za 2300$ stawia konkluzje
                                ze to dobry piec do akademika). Wiec zwroc uwage na nie jako replacement dla
                                Tanoya ktory jest OK. Trzeba posluchac obu.
                                Yamaha uchodzila w swoim czasie za jedyna tania sluchalna japonska firme, wiec
                                wybor tez niezly, podrasowalbym do Cambridge Audio CD 500 (wiezyc sie nie chce
                                ale ma on resampling do 24/96), you can't go wrong about it!
                                Tez pewnie drozsze. Ale nigdy ci zaden audiofil nie poradzi oszczedzac na
                                klockach, jest to zakup na wiele lat, wiec warto wyzylowac sie troche wiecej i
                                miec satysfakcje muzyczna.
                                Twoje typy to low midend, a to nie znam polskich cen (na pewno sa nizsze niz
                                amerykanskie, bo to angielksie klocki, anglicy sa mistrzami midendu) a tu bus
                                mial zestaw z 2-giej polowy midendu.
                                Polecam odsluch conajmniej.
                                Mam znajomego z podobna konfiguracja, trzeba naprawde zaplacic duzo wiecej zeby
                                dostac troche wiecej.

                                > Pozdrawiam

    • szamanek Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? 17.01.02, 19:49
      Najlepszy sposób na tanie płyty to nagrywarka-nie jest za droga, a jakaż
      przydatna!
    • Gość: Ptasia Re: KUPUJE ORYGINALNE PLYTY-CO WY NA TO? IP: *.wcp.pl 17.01.02, 19:51
      Boże. jak ja ciebie podziwiam. Nigdy nie miałam na to kasy, a od kiedy stałe
      łącze...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka