Dzieńdobry!
Jakiś czas temu naukowcy z dziedziny marketingu odkryli związek
towarzyszącej zakupom muzyki z ich wielkością. Otóż ludzie przy jednych
wykonawcach robią zakupy chętniej, zaś przy innych niechętnie otwierają
portfele. Zastanówcie się przez chwilę i zwierzcie, przy jakiej muzyce
łatwiej pozbywacie się pieniędzy? Proszę nie spłycajcie tego wątku do
wymienienia nazw swoich ulubionych zespołów. Ja np. lubię, chociażby
Voivoda, lecz nie sądzę aby obecność ich twórczości w markecie podziałałaby
stymulująco na ilość produktów wkładanych przeze mnie do koszyka. Raczej
stanowiłoby to dla mnie rodzaj frapującej ciekawostki.
Połowica zdecydowała się na otwarcie sklepu z ciuchami dla dzieci. Ten wątek
powstał zatem, po trosze z myślą o ekspansji naszego domowego budżetu.
Proszę niniejszym o potraktowanie onego z należytą powagą.

Wczoraj
zaaplikowałem mamom i babciom ( 99 % targetu) "Gemini" Kasi Kowalskiej
oraz "Unplugged" Claptona - było nieźle aczkolwiek bez rewelacji. Co,
Waszym zdaniem powinno sączyć się z głośników, aby małżonka stanęła za jakiś
czas w jednym rzędzie z Billem Gatesem?
Z góry dziekuje za sugestie i pozdrawiam!
S.O.M.