Jazzgot w nowej siedzibie nie przypadł nam do gustu. Uwagi koleżanek i
kolegów „brak wieszaków, mało toalet, brak klimatu - ale to może się
nadrobi”. Moja uwaga – kupcie sobie ze 2 wentylatory.
No, ale LPD...W składzie 4 osobowym – oczywiście Ka-spel, Silver Man, Nils
i gitarzysta nie znany mi z nazwiska – siedzieli w (jak to nazwać ) –
„garderobie” tak małej że kolana trzymali pod broda ( dobra, dość o
jazzgocie)
Weszli ( Ka-spel oczywiście na bosaka) jakby niezauważeni przez publiczność
i zagrali „Casting The Runes” z płyty Any Day Now i był to świetny
początek – kawałek z wyraźną melodią, znany starszym zebranym...Następne
kawałki balladowo – piosenkowe, z pojedynczymi odlotowo - transowymi
wstawkami. Była i pieśń o Stalinie co zbudował w Warszawie pałac i „krofka”
i Nils spacerujący z saksofonem - w środku którego był reflektor - po sali,
była żywsza reakcja publiki po kawałku „Third Secret” z najpopularniejszej
płyty kropek „Maria Dimension” , były 2 bisy.
Było za krótko...Chyba około 1,5 godz. Nils groził palcem ludziom że
wyciagają go z kanciapy na bisowanie...

, a po drugim bisie gestami dawał
znaki że musi już coś zjeść...i o 22:50 był koniec...