Czy ryzyko sie oplacilo ? - Mysle ze to pytanie beda zadawac sobie czlonkowie PRR przez kilka ostatnich dni przed oficjalna premiera najnowszego albumu.
Ja juz mam przyjemnosc kosztowac zawartosci tego wydawnictwa i musze powiedziec ze odczucia sa mieszane, pomimo ze po zajawce ktora od dluzszego czasu gosci na oficjalnej stronie zesplu na myspace nie powinienem byc raczej zaskoczony. A jednak.
Po okresie fascynacji pierwszym oficjalnym albumem przeszedlem w stan oczekieania na to co bedzie dalej. Obiecywalem sobie bardzo wiele poniewaz The Dark Third jest dla mnie materialem bardzo udanym, swiezym, spojnym, momentami nawet epicko-przytlaczajacym. Rzadko sie zdarza zeby na podwojnym albumie wszystkie utwory byly tak rowne, niebanalne a zarazem wpadajace w ucho.
I teraz pojawia sie problem jak ocenic Amor Vincit Omnia.
Pomimo ze w dalszym ciagu czuc klimat PRR (charakterystyczne wokale) to plyta jest zasadniczo rozna od poprzedniczki.
Przede wszystkim uderza ogromna ilosc elektroniki, wypelniajaca niemalze w 100% kilka utworow. Zajadlym fanom rocka moze sie to nie spodobac - jak wiadomo klimaty wczesnych "Depeszy" czy new romantic (momentami slychac dzwieki niczym z Atari) nie sa strawne dla wszystkich.
Kolejna rzecza ktora rzuca sie na uszy to niestety brak spojnosci albumu. Patent na wydawnictwo w 50% rockowe a w 50% elektroniczne chyba sie nie sprawdzil. Sluchajac plyty ma sie momentami wrazenie sluchania skladanki. Utwory takie jak Deus Ex Machina czy Vicorious Cupid (na koncertach juz w 2007 !) sa w zasadzie kontynuacja tego co zespol gral na pierwszej plycie i nie pasuja specjalnie do pozostalych.
Generalnie plyta sprawia wrazenie EP-ki troche na sile przerobionej na album.
Być może wplyw na ksztalt wydawnictwa mialy zawirowania w skladzie zespolu oraz fakt ze siedzacy za sterami Jon Courtney oraz jego c.o. Chloe Alper często przyznaja ze fascynuje ich muzyka elektroniczna. W zwiazku z tym Amor Vincit Omnia staje sie dzielem/eksperymentem jak najbardziej swiadomym.
Podsumowujac na pewno nie padnie z mojej strony stwierdzenie ze plyta jest slaba. Raczej stwierdzenie ze jest inna.
Wyglada na to ze PRR wystawia nas na probe podobnie jak robil to przez lata Porcupine Tree. Zmiana skladow, stylow ...... a fani wciaz ci sami

Polecam.