Dodaj do ulubionych

Opeth " Damnation " - recenzja

07.12.03, 10:13
Zacznijmy od tego, że dziwną i rzadko stosowaną praktyką jest wydawanie dwóch
płyt w tak niewielkich odstępach czasu ( kilka miesięcy ). Ale to nie jedyne,
i nie największe zaskoczenie jakie przynosi ze sobą " Damnation ". Najnowszy
album Opeth zaskakuje przede wszystkim brzmieniem. Wprawdzie urozmaicanie
typowo black- i death metalowych aranżacji wstawkami chóralno-akustyczno-
uspokajającymi było charakterystyczną cechą muzyki zespołu, ale cała płyta
bez jednego ostrzejszego, metalowego fragmentu ? Mówiąc szczerze, nigdy nie
spodziewałem się, że Opeth kiedykolwiek coś takiego nagra. A jednak nagrał,
więc jako sympatykowi zespołu pasuje mi się do tego ustosunkować smile

Steven Wilson ( Porcupine Tree ) pracuje z Opeth już od jakiegoś czasu. W
ubiegłym roku nagrał z macierzystym zespołem wręcz genialny album " In
Absentia ". A ponieważ jego wpływ na " Damnation " był bardzo duży, od razu
daje się zauważyć podobieństwo. Otwierający płytę " Windowpane " wydaje się
pochodzić z ostatniego dzieła PT. Na szczęście im dalej, tym więcej różnic.

Jak już wspomniałem, próżno szukać na " Damnation " jakiegokolwiek złamania
struktury. Osiem utworów to osiem ballad, zaaranżowanych głównie akustycznie
( choć zdarzają się także solówki, jak np. w " In My Time Of Need ", może
niezbyt wirtuozerskie, ale ładne, i ładnie wkomponowane w utwory ). " In
Absentia " miała " Blackest Eyes ", tutaj nie ma nawet fragmentu cięższego.
Mikael Akerfeldt słodko sobie śpiewa ( czasem pomaga mu zresztą sam Steven
Wilson ), melodie leniwie płyną. Właśnie - melodie. Nie są tak przebojowe i
łatwo przyswajalne jak na płycie Porcupine Tree. Subtelne, zimne, jak na
Skandynawów przystało. Na pewno do " Damnation " trzeba się dłużej
przyzwyczajać. Ale warto, bo przyjemność ze słuchania jest ogromna.

Warto zwrócić uwagę na dwa nieco różne od innych utwory. " Ending Credits ",
wbrew tytułowi jest przedostatni, i jest to jedyny na płycie kawałek
wyłącznie instrumentalny. Zaskakuje takim... hmmm... trudno to określić, może
konwencjonalizmem ? Melodia jest dość prosta, przewidywalna, mógłby z tego
spokojnie być normalny, radiowy przebój instrumentalny ( a przecież zdarzały
się i takie ). To chyba pierwszy taki utwór Opeth w ich historii. Ostatni "
Weakness " przynosi najuboższą na całej płycie aranżację. Oparta jest ona na
mrocznym, " schowanym " motywie syntezatorowym.

Komu mogę polecić ten album ? Myślę, że mimo wszystko fani Opeth nie będą
rozczarowani, nawet ortodoksyjni death metalowcy powinni spróbować się jednak
przekonać, bo naprawdę warto. Płyta na pewno spodoba się tym, którzy
polubili " In Absentia ", im wszystkim wielbicielom mrocznej, smutnej i
zimnej muzyki. Dla mnie to jedna z najlepszych płyt 2003 roku. Gorą... to
znaczy zimno polecam na zimę smile
Obserwuj wątek
    • vulture pytanie 07.12.03, 10:15
      Czym się różni "Damnation" od "Deliverance" i czy bardzo się różni?
      • ihopeyouwilllikeme Re: pytanie 07.12.03, 10:19
        vulture napisał:

        > Czym się różni "Damnation" od "Deliverance" i czy bardzo się różni?

        Właśnie jest ten problem, że Deliverance jest jedną z dwóch płyt Opeth których
        nie mam. Natomiast z tego co słyszałem z Deliverance ( dwa utwory ) wynika, że
        jest to dość konwencjonalny album Opeth. Tak więć różni się bardzo. Damnation
        zresztą z tego co wiem powstał podczas tej samej sesji, jest to po prostu zbiór
        ballad jakie wtedy nagrali, a które ( ze zrozumiałych względów ) na Deliverance
        nie pasowały.
    • ihopeyouwilllikeme Re: Opeth " Damnation " - recenzja 07.12.03, 10:16
      > im wszystkim wielbicielom mrocznej

      Miało być " i wszystkim " oczywiście smile
      • vulture Re: Opeth " Damnation " - recenzja 07.12.03, 10:30
        Na "Deliverance" też jest sporo momentów balladowych, które jak na mój gust
        nieco rozwalają klimat płyty. To tak, jakby w album Metalliki wstawić 15 minut
        nagrań Emerson Lake & Palmer. Z "Deliverance" słucham pierwszej strony kasety;
        na drugiej jest za dużo przewijania.
        • ihopeyouwilllikeme Re: Opeth " Damnation " - recenzja 07.12.03, 10:33
          vulture napisał:

          > Na "Deliverance" też jest sporo momentów balladowych, które jak na mój gust
          > nieco rozwalają klimat płyty.

          No to to jest ten właśnie konwencjonalny Opeth, który tak mi się podoba smile I
          wcale nie uważam żeby rozwalały klimat ich płyt, po prostu tego się nie słucha
          jak Vadera, tylko jak < tu wstawić nazwę dowolnego zespołu prog-metalowego >
          To tak, jakby w album Metalliki wstawić 15 minut
          > nagrań Emerson Lake & Palmer. Z "Deliverance" słucham pierwszej strony
          kasety;
          > na drugiej jest za dużo przewijania.
          • ihopeyouwilllikeme Re: Opeth " Damnation " - recenzja 07.12.03, 10:34
            K.... post się zjebał, sorry smile) Coś mam dzisiaj z gazetą problemy smile
          • vulture Re: Opeth " Damnation " - recenzja 07.12.03, 10:34
            Kiedy jak dla mnie to właśnie to smędzenie nie urozmaica płyty, tylko pełni
            funkcję usypiającą.
            • Gość: aislinn Re: Opeth " Damnation " - recenzja IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 07.12.03, 10:55
              Dobrze, chłopcy, wy się sobie spierajcie, a ja nie znam wczesniejszych płyt
              Opeth i "Damnation" bardzo mi się podoba, heh, żeby było śmieszniej, In
              Absentia PT lubię raczej bardzo umiarkowanie, a tu jest właśnie - jak to Ajhołp
              ładnie określił - tak jak lubię - mrocznie, zimno, smutno....Nie jest to jedna
              z moich płyt roku, ale na pewno w dwudziestce moich ostatnio najchętniej
              słuchanych płyt. A smędzenie fajne jest, ja lubię nudne płyty tongue_out
              • Gość: ajhołp Re: Opeth " Damnation " - recenzja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.03, 12:16
                A lubisz Richarda Ashcrofta ?
                • Gość: aislinn Re: Opeth " Damnation " - recenzja IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 07.12.03, 12:55
                  Czasem lubię posłuchać, ale bez przesadnych zachwytów.
    • jasiek666 Re: Opeth " Damnation " - recenzja 07.12.03, 18:42
      ihopeyouwilllikeme napisał:

      > nawet ortodoksyjni death metalowcy powinni spróbować się jednak
      > przekonać, bo naprawdę warto.

      nie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka