...obejrzalam wczoraj w TW w Warszawie. No tak, wrazenia to ja mam nieco
mieszane. Z solistow dalo sie jako tako sluchac Kruszewskiego - bo bylo go
slychac. Reszty artystow za skarby juz nie. Ale to moze wina slynnej
akustyki TW, ktora to akustyka jest... no wlasnie. Nie nadaje sie. Ale
orkiestra zagrala dobrze, wiec nie ma sie szczegolnie o co czepiac.
Przyjemnie bylo.
Strona plastyczna - hmmm, tutaj mam najbradziej mieszane uczucia.
Zainteresowanie sztuka naiwna i dziecieca minelo mi juz w wieku 15 lat,
wiec kostiumy nie zrobily na mnie wrazenia, a wrecz chwilami epatowaly
brzydota. teraz jest taka moda chyba, aby ogladac udziwnione, a za to
brzydkie do bolu galek ocznych wystawienia oper. Warszawa zas sili sie na
pseudo nowoczesnoasc. No, byly sceny dosc ciekawe, w ogole wszystko jakby
sie rozkrecilo w drugim akcie. Ciekawie wypadly sceny snu Malgorzaty, galopu
Fausta i Mefistofelesa, porwanie do piekla i Malgorzata w niebie. To byly te
jasne strony

Ach, i jeszcze znakomicie zagrany pudel!!!!!
Jednym slowem - spektakl ciekawy, chociaz budzacy dosc skrajne odczucia.
Warto obejrzec.
PS poniewaz w modzie jak wiadomo jest obrazoburstwo i bluznierstwa, tutaj
tez tego nie zabraklo, gdy gromada pijakow zasiada za stolem odtwarzajac
scene Ostatniej Wieczerzy... Coz , taka teraz moda. Ja uzasadnienia dla tej
sceny nie widze....