Mars Volta - Deloused in... - opinie

05.01.04, 11:13

w kilku rankingach wypada dośc wysoko za 2003 rok.
w mediamarkiecie mówią, że zamówili ale nie mają
czy to rzeczywiście takie dobre?
ktoś słyszał?
prosze o garść opinii.
dz.
    • ilhan Re: Mars Volta - Deloused in... - opinie 05.01.04, 11:19
      Bardzo kontrowersyjna płyta - dla jednych genialna, dla innych nie nadająca się
      do słuchania. Mnie na dłuższą metę irytuje ta muzyka.
      Przykład recenzji pozytywnej:
      ecdlpl.no-ip.org/screenagers/index.php?service=albums&action=show&id=110
      Pozdr.
      • Gość: AgentCooper Re: Mars Volta - Deloused in... - opinie IP: 5.5R2D* / *.pg.com 05.01.04, 12:43
        dla mnie wcale nie jest kontrowersyjna ale zgadzam sie z Ilhanem ze na dluzsza
        mete jest nieco irytujaca. Do przesluchania i odlozenia na polke.
        • mameluch Re: Mars Volta - Deloused in... - opinie 05.01.04, 13:27
          to ja bede pierwszym ktory opowie sie zasmile wiec plyta calkiem niezla, inna niz
          plyty ATDI, ale to niekoniecznie zle... Ogolnie jednak bym polecil, poznac
          warto.
    • Gość: x Re: Mars Volta - Deloused in... - opinie IP: *.acn.waw.pl 05.01.04, 14:31
      genialna płyta tylko niestety wymaga trochę wysiłku od słuchacza. Trzeba się w
      nią zasłuchać i zagłębić a potem po prostu popłynąć z szaleństwem.
      A tutaj masz garść opinii profesjonalistów:
      www.metacritic.com/music/artists/marsvolta/delousedinthecomatorium/
      • tiresias Re: Mars Volta - Deloused in... - opinie 05.01.04, 14:56

        bardzo dziękuję za info. zaszczycony jestem że same 'tuzy' tego forum raczyły,
        itd...
        ciekawe, że wiele z recenzji zamieszczonych pod powyższym linkiem, na przykład
        ta:


        Stylus Magazine
        A disjointed mess- brilliant songs gone so awry that I find myself no longer
        excited by the prospect of listening to the album through, but disappointed.


        lub ta:

        This is not an album to listen to casually. It insists on taking over your life
        for an hour, demands a level of concentration rare in rock, amply repays
        multiple plays.

        PRZYpominają mi recenzje mojego ulubionego "Trout Mask Replica", również
        uważanego za dość 'szczególne' dzieło.:


        This is perhaps one of the best-known Captain Beefheart albums, and can still
        be found as a CD. It is everything it is reputed to be: an incredible mix of
        influences crammed into a double-length album, with a sound that seems to exist
        outside of most musical styles.

        With that in mind, it's hard to listen to. A common response to this album
        (from what I've been told) is initial hatred. It has a very cacophonous sound,
        but after listening to it for a while, it sort of creeps up on you, and you
        find yourself loving it. It does take some determined listening, though.

        Regardless, it is a purchase everyone serious about music should make - just be
        prepared for a shock if you've been listening to more standard-format music.
        --
        Mam szczera nadzieję, że to będzie coś przynajmniej zbliżonego kalibru.
        A może znów się rozczaruję, jak przez ostatnie 15 lat?
        pozdrawiam



        • Gość: kubasa Re: Mars Volta - Deloused in... - opinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 15:29
          > Mam szczera nadzieję, że to będzie coś przynajmniej zbliżonego kalibru.
          > A może znów się rozczaruję, jak przez ostatnie 15 lat?

          To nie ma, pryznajmniej tak mowia mi uszy, nic wspolnego z "Trout mask
          Replica". Nie napalalbym sie.
          • baky Re: Mars Volta - Deloused in... - opinie 06.01.04, 11:05
            Gość portalu: kubasa napisał(a):

            > To nie ma, pryznajmniej tak mowia mi uszy, nic wspolnego z "Trout mask
            > Replica". Nie napalalbym sie.

            Masz rację i przyłączam się. "Trout mask..", to zupełnie inna bajka.
            Mars Volta - jak ktoś wcześniej napisał - poznać warto.
            Ale czy genialne? Raczej nie, a zdania będą i tak podzielone - niczym dupa :o))
    • miecio4 Re: Mars Volta - Deloused in... - opinie 05.01.04, 15:45
      Mam nieodparte wrażenie że negatywnie o płycie Mars Volta wypowiadają się
      ludzie którzy jej nie "obejmują słuchem". Czy łatwiej jest Wam to zanegowac niż
      napisac: nie rozumiem tej płyty. Czy "nie rozumieć" to coś złego?
      Jeśli jest coś genialne to nie musi być przez wszystkich rozumiane. Ja np wiem
      że Godspeed You Black Emperor jest genialny ale nie rozumiem ich płyt i ich nie
      oceniam.
      • Gość: kubasa Re: Mars Volta - Deloused in... - opinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 15:57
        miecio4 napisał:

        > Mam nieodparte wrażenie że negatywnie o płycie Mars Volta wypowiadają się
        > ludzie którzy jej nie "obejmują słuchem". Czy łatwiej jest Wam to zanegowac
        niż
        >
        > napisac: nie rozumiem tej płyty. Czy "nie rozumieć" to coś złego?
        > Jeśli jest coś genialne to nie musi być przez wszystkich rozumiane. Ja np
        wiem
        > że Godspeed You Black Emperor jest genialny ale nie rozumiem ich płyt i ich
        nie
        >
        > oceniam.

        Bez przesady. Teoretycznie tak mozna powiedziec o wszystkim. A sam odpowiadalem
        jedynie na porownania do "Trout Mask Replica".
      • Gość: MoleR Re: Mars Volta - Deloused in... - opinie IP: *.bci.net.pl 05.01.04, 16:54
        miecio4 napisał:

        > Mam nieodparte wrażenie że negatywnie o płycie Mars Volta wypowiadają się
        > ludzie którzy jej nie "obejmują słuchem". Czy łatwiej jest Wam to zanegowac
        niż
        >
        > napisac: nie rozumiem tej płyty. Czy "nie rozumieć" to coś złego?
        > Jeśli jest coś genialne to nie musi być przez wszystkich rozumiane. Ja np
        wiem
        > że Godspeed You Black Emperor jest genialny ale nie rozumiem ich płyt i ich
        nie
        >
        > oceniam.

        Nie do końca się z Tobą zgadzam. Muzyka jest sztuką, a nie matematyką. Sztukę
        odbiera się na płaszczyźnie emocji, upraszczając: podoba się-nie podoba się, a
        nie: rozumiem - nie rozumiem.
        Nie zaprzeczam, że w niektórych przypadkach do sztuki wkrada się również
        matematyka (np: Górecki) i wtedy moja teoria upada...ale to są wyjątki.
        • miecio4 Re: Mars Volta - Deloused in... - opinie 05.01.04, 18:05
          Gość portalu: MoleR napisał(a):

          > Muzyka jest sztuką, a nie matematyką. Sztukę
          > odbiera się na płaszczyźnie emocji, upraszczając: podoba się-nie podoba się,
          a
          > nie: rozumiem - nie rozumiem.



          A jak to się ma do tzw "syndromu kolejnego przesłuchania"?
          Bo zapewne spotkałes się z płytą która przeklnąłes po jednym/dwóch
          przesłuchaniach i powrócasz do niej (z różnych powodów) po jakimś czasie,
          dziwiąc się jak mogłeś nie "poznac się" na tej muzyce. Gdzie tu "podoba się-
          nie podoba się"?
          • Gość: MoleR Re: Mars Volta - Deloused in... - opinie IP: *.bci.net.pl 06.01.04, 10:57
            miecio4 napisał:

            > A jak to się ma do tzw "syndromu kolejnego przesłuchania"?

            Niejednokrotnie tak, jak do reklam proszków do prania. Czym więcej oglądasz,
            tym łatwiej Ci zaakceptować.

            > Bo zapewne spotkałes się z płytą która przeklnąłes po jednym/dwóch
            > przesłuchaniach i powrócasz do niej (z różnych powodów) po jakimś czasie,
            > dziwiąc się jak mogłeś nie "poznac się" na tej muzyce. Gdzie tu "podoba się-
            > nie podoba się"?

            Wielokrotnie, ale niemal zawsze opierało sie to na emocjach. Tym razem
            występowała płaszczyzna nie podobało się - podoba się, ale najczęściej wywołana
            nie zrozumieniem, a raczej usłyszeniem...smile
            Przecież emocje nie oznaczają od razu nagłego impulsu, wybuchu wulkanu,
            pierwszego celnego strzału...smile
            • miecio4 Re: Mars Volta - Deloused in... - opinie 06.01.04, 13:10
              Gość portalu: MoleR napisał(a):

              > Wielokrotnie, ale niemal zawsze opierało sie to na emocjach. Tym razem
              > występowała płaszczyzna nie podobało się - podoba się, ale najczęściej
              >wywołana nie zrozumieniem, a raczej usłyszeniem



              Och stary lepiej byś mi przyznał rację zamiast tak kluczyćsmile


              • Gość: MoleR Re: Mars Volta - Deloused in... - opinie IP: *.bci.net.pl 06.01.04, 15:52
                miecio4 napisał:
                Och stary lepiej byś mi przyznał rację zamiast tak kluczyćsmile


                smile))
        • Gość: daktahu Re: Mars Volta - Deloused in... - opinie IP: 217.153.44.* 02.03.04, 15:21
          w muzyce jest bardzo duzo matematyki,
          z poziomu rozwoju móżgu-ten sam obszar jest odpowiedzialny za pisanie i
          czytanie nut i za matematykę, liczby nie złapiesz tak jak muzyki ale mozesz je
          zapisac, wyobrazic sobie,
          współczesne komponowanie przy pomocy rozmaitych aplikacji midi(sequnsery,
          samplery, groovboxy....) bardzo przypominaja zapis z rowiązania zadan i poza
          tym jest w nim wiele fajnych geometrycznych figur
          jedyna różnica, że te same nuty mogą być i na szczęście są inaczej grane przez
          różnych muzyków....
          jak mawiał m.davis po daniu nutek muzykom swym-grajcie to wszystko czego tam
          nie masmile))
          i w tym cały urok sztuki, czy jak to tam zwie sie
      • Gość: AgentCooper Re: Mars Volta - Deloused in... - opinie IP: *.orasoft.pl 05.01.04, 20:28
        Mieciu nie przesadzaj. Mi sie po prostu ta plyta nie podoba i tyle. Nie
        dodawaj ideologii ze jej "nie obejmuje słuchem" bo to lekka przesada.
        • miecio4 Re: Mars Volta - Deloused in... - opinie 05.01.04, 22:57
          Gość portalu: AgentCooper napisał(a):

          > Mieciu nie przesadzaj. Mi sie po prostu ta plyta nie podoba i tyle. Nie
          > dodawaj ideologii ze jej "nie obejmuje słuchem" bo to lekka przesada.


          No jak chcesz.
    • dreaded88 Dobre 05.01.04, 17:30
      Jak zwykle trudno określić dlaczego, bo przecież nie odkrywają jakichś zupełnie
      nowych przestrzeni, tradycja (najlepsza) rezonuje w tej muzyce aż miło. Chyba z
      najprostszego powodu - dobrze pomyślanych i dobrze zagranych kompozycji. I tyle.
      • Gość: Lukas Ciekawe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 18:16
        Przesluchalem dopiero teraz i to raz.Okazuje sie ,ze to dosc ciekawa
        plyta,nareszcie cos "progresywnego" wywolalo dyskusje i poruszylo stechly
        muzyczny swiatek.
        • Gość: kosiak Re: Ciekawe IP: *.autocom.pl 05.01.04, 23:52
          Moja bezkonkurencyjna Płyta Roku 2003. Choc No Man deptal jej po pietach.....smile
    • vulture hałaśliwe to i męczące - nie podoba mi się 06.01.04, 00:58

      • jack9 Re: hałaśliwe to i męczące - nie podoba mi się 06.01.04, 09:25
        vulture napisał:

        >
        Vul - dobre bo którkie...
        tyle tylko że tak samo mógły MiecioFogg napisać o ostatniej Metallice

        Mam wrażenie że mamy tu własnie do czynienia z płytą która okazuje sie dobra
        (czy doskonała dla innych ) ale dopiero po kolejnym przesłuchaniu...
        Ja sam po pierwszym słuchaniu nie byłem wcale nią zachwycony...
        • ilhan Re: hałaśliwe to i męczące - nie podoba mi się 06.01.04, 09:35
          jack9 napisał:

          > Mam wrażenie że mamy tu własnie do czynienia z płytą która okazuje sie dobra
          > (czy doskonała dla innych ) ale dopiero po kolejnym przesłuchaniu...
          > Ja sam po pierwszym słuchaniu nie byłem wcale nią zachwycony...

          Jack, a widzisz - ja właśnie miałem odwrotnie. Po pierwszym odtworzeniu byłem
          zaintrygowany i nastawiony pozytywnie, a potem narastało zniechęcenie. W końcu
          chyba po piątym razie dałem sobie spokój. Choć nie wykluczam, że wkrótce
          jeszcze raz spróbuję, a nuż się uda...
          • aislinn To i ja się wypowiem 06.01.04, 09:52
            Byłam bardzo negatywnie nastawiona negatywnie , właśnie ze względu na
            niepochlebne opinie znajomych. A tu miłe zaskoczenie. Owszem, na dłuższą metę
            ta płyta może męczyć, ale przy tym jest piękna, wciągająca, zaskakująca...
            --
            And who am I
            To dare to pull the stars from your favourite sky
          • tiresias Re: hałaśliwe to i męczące - nie podoba mi się 06.01.04, 10:00
            jeszcze raz dziękuje i bardzo dobrze że jakas dyskusja na ciekawy temat się
            wywiązała.
            większośc płyt, z którymi pozostaje przez długie lata, zawsze do nich wracam i
            mam na półce nie trafiła do mnie po pierwszym przesłuchaniu. jak np. wspomniana
            wyżej 'Trout Mask Replica' - pewnie gdzieś około 6 przesłuchania i pozostała
            już na zawsze. moja ambicja rzeczywiście była wtedy stymulowana przez kolesia
            (tzw. autorytet), który twierdził, że trzeba się z tą płytą oswoić, a później
            będzie dobrze... i tak było.
            wniosek:
            dobrze czasem posłuchać kilka razy i jeszcze kilka, zanim się coś kompletnie
            odrzuci.
            Utwory typu 'Hit me baby one more time' - z nimi jest tak, że uderzają tylko
            raz, mocno.. i wystarczy.
            ciekawa byłaby lista płyt tzw. 'trudnych' z którymi trzeba się oswoić ale
            naprawdę warto.
            mój typ pierwszy to oczywiście "Trout Mask..' a drugi to "Civilisation Phase
            III" Franka Z.
            • Gość: depka Re: hałaśliwe to i męczące - nie podoba mi się IP: 80.48.229.* 11.01.04, 20:31
              hmm ja też dużo myślałam o tej płytce.... po pierwszym przesłuchaniu w ogole mi
              sie nie spodobała, po drugi również nie; no tak nie wpadła mi od razu w ucho smile
              i nie umniałam nic zanucić...Mam te płytkę dopiero od mniesiąca ale stwierdzam
              że takie perełki rzadko sie trafiają, i warto jej dać więcej czasu. Myśle że
              jeszcze 2 mniesiące i będę uzależniona. Bardzo dobra i przemyślana płytka
              • cze67 Re: hałaśliwe to i męczące - nie podoba mi się 26.02.04, 17:14
                Słucham jej po raz trzeci. I już wiem, że będzie czwarty i piąty, i... Genialna
                płyta.
                • miecio4 Re: hałaśliwe to i męczące - nie podoba mi się 26.02.04, 18:21
                  cze67 napisał:

                  > Słucham jej po raz trzeci. I już wiem, że będzie czwarty i piąty, i...
                  Genialna
                  >
                  > płyta.


                  Lepiej późno niż wcalesmile
                  To jeszcze poszukaj polskiej kapeli Riverside- też sobie posłuchasz kilka razy.
    • Gość: As Re: Mars Volta - Deloused in... - opinie IP: *.vline.pl / 217.98.54.* 01.03.04, 23:21
      Jak dla mnie to bardzo ciekawy album. Rock awangardowy (czy też
      eksperymentalny) którego z reguły nie trawię podany w przystępnej, melodyjnej
      formie, ze sporą dawką agresji i hałasu. Bardzo fajny, wysoki wokal.
      Przesłuchałem płyty kilkanaście razy i zawsze się miło słuchało.
      Tylko tytuły utworów wydały mi się cokolwiek pretensjonalne, ale to pewnie
      dlatego że nie zagłębiałem się w lteracką treść płyty.
      • overfloater Re: Mars Volta - Deloused in... - opinie 02.03.04, 13:45
        Tytuły utworów to już cecha charakterystyczna Mars Volta. Podobnie jest z
        tekstami - często jest to czysty strumień artyzmu, luźne zwroty powiązane jakoś
        tam głównym motywem. Moim faworytem jest fragment:
        "exoskeletal junction at the railroad delayed".
        Jeśli Ci się uda jakikolwiek z tekstów sensownie przetłumaczyć to jesteś
        wielki smile

        A odpowiadając na główne pytanie w wątku - dla mnie "De-loused..." to płyta
        roku 2003. I znam sporo ludzi którzy mają podobne zdanie...

        ----------
        "I'm on the wire, over and higher
        Over the pretense, over the spire
        On and connected, I'm overfloating now"
        www.screenagers.pl
    • Gość: daktahu Re: Mars Volta - Deloused in... - opinie IP: 217.153.44.* 02.03.04, 15:02
      to ze wypada dobrze w rankingach to mnie nie interesuje,
      wrzucilem w odtwarzacz i poszły dzwieki przemiłe, dalekie od modnego bezdennie
      ch..wego niumetalu, niziutko nastrojonych gitar, wokali i refrenów w
      stylu "save me", "she don't love me" i takie tam pitu pitu
      doskonały kawał energii zamieszczony na kawału plastiku
      extra zrealizowane nagranie, flea nie gra solowo na basie, ale robi sekcje
      wręcz instruktażowo, nie za dużo, nie za mało, jak trzasmile
      no i vocal..... dawnom czegoś takiego nie słyszał, powalający...."none knows"
      dwa słowa ależ jak zaspiewane, dobrze ze czasami ludzie utalentowani zostają
      wydani i zapuszczani w tv.
      zachęcam do słuchania
Inne wątki na temat:
Pełna wersja