Gość: obserwator
IP: *.adsl.inetia.pl
29.07.07, 00:24
Współczesne żony coraz rzadziej płaczą za mężami niewiernymi.Kiedy pierwszy
szok ustąpi i przękną życiową porażkę, przestają zabiegać o względy
męża.Obserwują,zbierają materiały dowodowe/ podsłuch,zdjęcia,wydruki z TP sa/
i z niezwykłą cierpliwością patrzą jak wymyka się z domu,aby zadzwonić,jak
wymyka się na spotkanie,tolerują tendencyjne wierszyki i internetowe pocztówki
z miłosnymi wyznaniami.Jednocześnie przygotowują sobie nowy grunt na
przyszłość,gromadzą kapitał,szykują nowe lokum,a wszystko po to,żeby w najmniej
spodziewanym momencie wręczono mu pozew rozwodowy zręcznie zredagowany przez
dobrego adwokwata.Podobno zranione ego żony osiąga szczyt euforii.
Adwokat załatwia takie sprawy w tri miga mówiąc,że czasy,kiedy jedna kobita
jest do tyrania a druga do wzdychania,to już przeszłość.
Współczesna żona pakuje manatki męża i odsyła je wraz z nim do obiektu
westchnień,wynajmując w tym celu firmę przewozową.Jest to z jej strony bardzo
humanitarne,po co biedak ma się męczyć - jak jego love ma takie pojemne
serce,to z pewnością uszczęśliwi męża i niemęża przybysza też.
Wszyscy na tej rewolucji korzystają: żona ma problem z głowy,mąż też,a pani
love może tryumfować wszak dwóch chłopów,to nie jeden.