10.08.02, 16:06
Od dwóch dni znowu ani jednego postu...
Manio wyjechał na urlop, Luego nic się nie chce, Mobb się spóźnił z jajami na
przyjazd Adama, Klima śledzi sokoły z prędkością 300 km/h (na krótkich
odcinkach), tylko pisać nie ma komu...
Obserwuj wątek
    • Gość: klima Re: Marazm... IP: *.krak.gazeta.pl 10.08.02, 18:12
      nie za bardzo jest o czym pisać. POlemiczny talent Adama jakoś ostatnio
      przygasł, więc obserwuję sobie sokoły i czekam na pomyślniejsze internetowe
      wiatry.
      Ale mam taki pomysł. Moglibysmy napisać internetowe opowiadanie o Ełku.
      Powiedzmy, że jeden post nie może mieć więcej niż 8 zdań. Każdy dopisuje co
      chce, ale żeby miało to logiczną całość. Kiedyś czytelnicy Polityki pisali taką
      powieść, więc czemu ełccy internauci nie mogą?
      Ja zaczynam:
      ”Tamtego dnia Antoni K. zwlekł się z łóżka w tradycyjnie średnim humorze.
      Poczłapał do okna, żeby sprawdzić, czy Duży Kościół tkwi na swoim miejscu.
      Świat pustoszą huragany, powodzie i katastrofalne susze, terroryści arabscy
      grasują po Europie i innych, mniej ważnych kontynentach, więc Adam K. nie mógł
      wykluczyć, że w ciągu nocy Duży Kościół nie zniknął. Było to mało
      prawdopodobne, ale jednak było. Poczłapał więc, jak każdego poranka, do okna,
      ot, taki sobie nawyczek, nieszkodliwe dziwactwo urzędnika w średnim wieku.
      Oparł się o parapet, zerknął za szybę i natychmiast zamknął oczy. Otworzył je,
      zamknął jeszcze raz, znów otworzył, uszczypnął się w owłosioną rękę, a jego
      wydatne usta przybrały ze zdziwienia mało inteligentny kształt literki ”O”.
      Dużego Kościoła nie było.”
      Twój ruch Ralstonie
      K.


      • ralston Re: Marazm... 10.08.02, 23:27
        W chwilę później Antoni K. z ustami ciągle zamrożonymi w pozycji "O", udał się
        do łazienki, żeby umyć zęby. Ot, kolejne niegroźne dziwactwo, które dawało mu
        jeszcze jako takie poczucie stabilności, stabilności - którą właściwie utracił
        pewnego pamiętnego czerwca 1989 roku, stabilności, z której pozostały mu
        jedynie owe nieszkodliwe dziwactwa... Umyję zęby - pomyślał - wrócę, podejdę do
        okna i Kościół będzie stał nadal na swoim miejscu... Jak pomyślał - tak
        uczynił, ale kiedy z lekkim niepokojem podszedł do okna i uchylił zasłony na
        całą szerokość - Kościoła nie było tam nadal!
        Czyżby wczorajszy porzeczkowy absolut okazał się być zwykłym metanolem i mam
        kłopoty ze wzrokiem? - trwożliwa myśl przebiegła mu przez głowę... Ale wówczas
        nie widziałby ani jeziora, ani pomarańczowej szczoteczki do zębów - a te
        przecież są! Druga, pełna niepokoju myśl zelektryzowała go na moment - czyżby
        Talibowie nie poprzestali na hodowli wąglika w Klewkach, ale zrobili wypad na
        Ełk i zburzyli świątynię kanonikom, jak posągi Buddy w Afganistanie? Ale
        przecież wczoraj teściowa dzwoniła z Klewek i nic nie mówiła o wzroście
        aktywności Talibów, a przecież ta cholerna baba wie o wszystkim - przypomniał
        sobie Antoni... Minuty mijały a Antoni nie był nawet o centymetr bliżej
        rozwiązania tajemniczej zagadki... W miejscu Dużego Kościoła nadal ziała
        przeraźliwa pustka...

        Teraz kolej na Mobba. Pamiętam, że z twórczości prozatorskiej był niezły :)
        • Gość: Luego Re: Marazm... IP: *.bial.gazeta.pl 11.08.02, 14:57
          Antoni K. przestraszyl sie nagle, ze mysli o sobie wlasnie tak: jestem Antonim
          K. Pierwsza litera nazwiska skojarzyla mu sie z K. Jozefem, bohaterem
          kafkowskiego „Procesu”... On musial czuc sie podobnie. Dziwna surrealistyczna
          sytuacja. Poczucie niezrozumienia i jakiegos nieuchwytnego leku, ktory rosl w
          nim z minuty na minute. Wiedzial, ze mimo wszystko musi zdobyc sie na wyczyn:
          wstac i wyjsc z domu, podejsc do miejsca, w ktorym znajdowal sie zawsze Duzy
          Kosciol i dotknac go. - Dopoki nie dotkne, to nie uwierze, jakem niewierny
          Antoni. Moze moj zmysl wzroku po prostu nie dziala?
          Wstal i wyszedl. Podszedl do ziejacej dziury i wyciagnal reke...


          Ralston, mialo byc ok. 8 zdan!!! :) Nie wolno tak sie rozpisywac!
          Lue
          • Gość: klima Re: Marazm... IP: *.krak.gazeta.pl 11.08.02, 15:29
            - I czego tak macasz, Antoś? - usłyszał dobiegający zza pleców głos księdza
            Profańskiego. - Nie ma, skończyło się, nie będzie więcej Dużego Kościoła,
            ministrantów na nabożeństwach majowych i procesji.
            - Przecież kościoły nie znikają ot tak sobie - wyszeptał Antoni K. zbielałymi
            wargami, czując jak za plecami gęstnieje milczący tłum ełczan.
            - Coś ci powiem Antoś - ksiądz pochylił mu się do ucha, pachniał kadzidłem i
            papierosami. - W nocy wystartował i poleciał. To rakieta była, po kształcie
            łatwo było poznać. Wystartowała i poleciała na północ.
            - Na policję, dochodzenie, śledztwo, hajda na Szopena - wrzasnął Antoni K.
            • Gość: Lapusz Re: Marazm... IP: *.datastar.pl 12.08.02, 08:38
              Tłum ełczan ruszył Armii Krajowej w dół ku pomarańczowej twierdzy. - Łapią tych
              podchmielonych rowerzystów tylko, potem w olsztyńskiej się tylko chwalą, a jak
              kościół szlag trafi ni z gruchy ni z pietruchy to żadnego nie ma, kurwa! -
              krzyczał ktoś z trzeciego szeregu maszerujących. - Racja, dobrze gada -
              wtórował inny. Wreszcie zastukali do drzwi. - Wiemy o wszystkim, ale na razie
              nie możemy nic powiedzieć, dla dobra śledztwa - tłumaczył rzecznik...
              • ralston Re: Marazm... 12.08.02, 09:16
                Do rzeki z takim rzecznikiem! - ktoś wrzasnął, gdzieś za plecami Antoniego. Do
                rzeki, do rzeki! - zawtórowały liczne głosy.
                Zaraz, zaraz... - odezwał się jakiś podchmielony typ z wędką, a co z rybami?
                Nie po to podatki płaciłem na oczyszczalnię w Nowej Wsi, żeby znowu wodę tym
                ścierwem zatruwać!
                - Dobrze gada! Dać mu wódki!
                - Gówno tam ryby. Do rzeki, do rzeki!
                - Ryb szkoda! Do piachu!
                Emocje w tłumie rosły z minuty na minutę...
                • Gość: Lapusz Re: Marazm... IP: *.datastar.pl 12.08.02, 09:47
                  - Cisza!!! Cicho, na Boga! - wrzasnął Antoni. - Co tam rzecznik, kij mu w mordę
                  jak nie chce gadać - pewnie sam nic nie wie. Pomyślmy chwilę. Ksiądz mówił, że
                  na północ poleciał... - W Suwałkach jest! - przerwał mu starszy jegomość - Na
                  pewno. Najpierw basen zajebali, teraz kościół, to do nich podobne. - Albo w
                  Gołdapi, na tej górze... - wyszeptał wędkarz. Zapadła cisza. Wszyscy myśleli
                  dokąd mógł odlecieć kościół.
                  • Gość: klima Re: Marazm... IP: *.krak.gazeta.pl 12.08.02, 10:32
                    Gdzieś w tłumie zabrzęczał nagle telefon, muzyczką z Koziołka Matołka.
                    - Ludzie! - krzyknął po chwili właściciel urządzenia. - Ludzie, szwagier do
                    mnie dzwonił z Chamowa, ten Witek co w zakładach mięsnych robi i nad bajorkiem
                    mieszka. Duży Kościół na Chamowo poleciał i tam wylądował. Ludzie, proboszcz
                    Kaszka kościół nam zaiwanił!!
                    W tłumie zaległa głucha cisza. Ełczanie poglądali na siebie z wyczekiwaniem.
                    - Na Chamowo! - zakomenderował Antoni K.
                  • Gość: klima Re: Marazm... IP: *.krak.gazeta.pl 12.08.02, 10:38
                    Gdzieś w tłumie zabrzęczał melodią z Koziołka Matołka telefon komórkowy.
                    - Ludzie! - krzyknął po chwili właściciel urządzenia, wąsaty czterdziestolatek
                    z wyrobionym jak należy mięśniem piwnym. - Ludzie, szwagier do mnie dzwonił z
                    Chamowa!
                    - Ten Witek, co w zakładach mięsnych robi i faworytką pociska? - zapytał ktoś,
                    żeby się upewnić.
                    - Ten sam. Duży Kościół na Chamowie wylądował. Ludzie, ksiądz Kaszka nam
                    kościół zaiwanił. Co robimy?
                    - Jak to co? - zapytał Antoni K. zaciskając zęby - Idziemy na Chamowo.
                    • Gość: Lapusz Re: Marazm... IP: *.datastar.pl 12.08.02, 11:38
                      - No to niezgorsze cuda - syknął poddenerwowany wędkarz - Nie dość, że Mazur na
                      inaugurację czwartej ligi z Olsztynkiem wtopił, to jeszcze pewnie wszystkie
                      krąpie w bajorku kościół - rakieta apetytu pozbawił. - Ale Golak bramę
                      strzelił... - wtrącił chudy jak szczapa, szpakowaty mężczyzna. - Strzelił, i co
                      z tego? W piłce zawsze chodzi o to, żeby strzelić o jedną więcej - odparł z
                      fachowością w głosie wędkarz. - Ejże, ludzie dośc o błachostkach, wypatrujcie
                      kościoła - zakomenderował Antoni. Weszli w warszawską...
                      • Gość: Lapusz Re: Marazm... IP: *.datastar.pl 12.08.02, 16:25
                        ...i weszli w Warszawską, i idą...
                      • Gość: klima Re: Marazm... IP: *.krak.gazeta.pl 12.08.02, 16:38
                        weszli w Warszawską i Antoni obejrzał się za siebie. Widział morze głów, w
                        większości znajomych bądź znanych, znajomi z FSO, dawne koleżanki z technikum
                        chemicznego, dzieci a czasem nawet wnuki dawnych koleżanek. ”Tu pachnie
                        rewolucją” - pomyślał bez strachu - ”A ja idę na czele”.
                        Tuż przy Tawernie na drodze wyrosły dwie postacie. - To Siwy i młody Siwy -
                        przeszedł jęk przerażenia po tłumie. Spomiędzy bloków toczył sie jakiś
                        przedwcześnie zużyty mężczyzna. - I Siwych stary na dodatek - miauknął z
                        przerażenia wędkarz.
                        • Gość: Lapusz Re: Marazm... IP: *.datastar.pl 13.08.02, 09:41
                          -A to k... co znowu?? - młody powiedział tak, żeby wszyscy usłyszeli i splunął
                          przed siebie - Najpierw stary manianę przez pół nocy ma, p....doli, że jakiś
                          kościół na niebie widział, nawracać się chce, a tera pielgrzymka jakaś, do k...
                          nędzy?
                          -Siwy, spokojnie - odezwał się młodzieniec gdzieś z tyłu - stary nie miał
                          maniany. Duży Kościół ponoć na Chamowie wylądował. Nie ma go nad jeziorem już.
                          Idziemy go szukać.
                          • ralston Re: Marazm... 13.08.02, 16:12
                            - Czyście się wszyscy marychy najarali? - rzucił przez zęby Siwy, spluwając
                            znowu obficie. Jaki kościół? Przecież kościoły nie latają! Cudów nie ma!
                            - Jak to nie ma, Siwy? - zaczął ktoś z tłumu nieśmiało - a zobacz tylko, co się
                            z ulicą stało. Wczoraj wieczór to jeszcze Orzeszkowej była - a dziś - sam
                            zobacz - Warszawska! I tu wskazał na starą, pordzewiałą tabliczkę z numerem 14
                            i nazwą ulicy wypisaną poniżej.
                            - O k...a!!! Zdołał tylko wykrztusić Siwy.
                            • Gość: klima Re: Marazm... IP: *.krak.gazeta.pl 15.08.02, 10:36
                              - Lata, nie lata, żaden wieśniak na nasze osiedle nie wejdzie - sprytnie
                              podsycił stary Siwy. - Zróbta wypad i już, won pod pedek, od Chamowa wara wam!
                              Mieszkańcy Centrum przeszli po zasłużonym dla rozwoju północnego przyczółka
                              Ełku klanie Siwych jak walec drogowy po migrujących żabach. Zachrzęściło, ktoś
                              krzyknął ”bij psa pogańskiego”, ktoś inny ”buzdyganem go bez łeb, panie dzieju,
                              buzdyganem”, jeszcze ktoś wrzasnął ”Na Wilno, Żeligowski czeka”...
                              Osiedle stało przed nimi otworem. Za wypłowiałym i dawno oblazłym z kolorów
                              wieżowcem czekał Okrąglak.
                              CDN
                              • Gość: Lue Re: Marazm... IP: *.bial.gazeta.pl 15.08.02, 15:39
                                A pod Okraglakiem gromada Kobiet. Kazda miala w rekach rozaniec i kozik do
                                obierania jarzyn. - Kosciola nie oddamy! Tu mu lepiej niz u was w centrum
                                miasta!!! Sam przylecial! Czyli tam sie czul nieszczesliwy! Autobusy tam jezdza
                                i smrodza! Mlodziez sie nieopodal lajdaczy nad jeziorem! - krzyczaly jedna
                                przez druga.
                                - No i najwazniejsze i przesadzajace - dodala chytrze najmlodsza z kobiet,
                                ubrana w bojowki. - Kosciol poprosil o azyl... I co teraz?
                                Mezczyzni spojrzeli po sobie niepewnie.


                                • Gość: klima Re: Marazm... IP: *.krak.gazeta.pl 15.08.02, 15:51
                                  - Zara, zara, najpierw trzeba go zobaczyć, gdzie usiadł, o której, czy
                                  fundamenty mu się nie nadwerężyli - na czoło pochodu wysunął się Marian
                                  Cemencki, przyjaciel Antoniego K. z lat dziecinnych, doskonały murarz i pijak
                                  jak należy. - Bo co wam z niego, jak na ten przykład, witraże wszystkie
                                  wypadli, albo cegła sześciofuntówka nie wytrzymała i poszła w drabiazgi? Gdzie
                                  ten kościół, baby?
                                  - Idźcie za Okrąglak, będzie widać - niechętnie wskazała jedna z kobiet.
                                  Duży Kościół stanął w samym środku Bajorka. Musiał wylądować z potworną siłą,
                                  bo w niecce nie zostało ani kroli wody.

                                  • Gość: Lapusz Re: Marazm... IP: *.datastar.pl 19.08.02, 09:57
                                    - No pięknie - syknął ze złością wędkarz - mogę już nie nęcić pod brzegiem od
                                    okrąglaka, już po rybach. - I tak dobrze, że do Suwałk nie odleciał -
                                    powiedział z ulgą Antoni. Tłum zbliżył się do brzegów byłego bajorka
                                    przyglądając się z trwogą, czy aby nic nie zostało uszkodzone. - Wszystko git,
                                    solidna robota, wytrzymał - uspokoił wszystkich murarz. - No dobra, kto tera do
                                    środka wlizie, co tam w środku? - Ja wejdę - zgłosił się na ochotnika Antoni -
                                    Ubezpieczajcie mnie.
                                    • Gość: klima Re: Marazm... IP: *.krak.gazeta.pl 19.08.02, 11:36
                                      Zszedł z zarośniętej dziką różą i wierzbiną skarpy i zaczął brnąć przez błotko.
                                      Zniknięcie wody ujawniło to, czego można było się domyślać: dno było zasłane
                                      różnorakim śmieciem. Stare wędki, flaszki po jabolach, skorodowane wraki
                                      rowerów ”Wigry” i ”Jubilat” i duzo innych, równie ciekawych znalezisk,
                                      wyłaniało się z mułu jak przedpotopowe znaleziska. W resztakach kałuż kończyły
                                      dogorywać karaski, płotencje i całkiem dorodne okonki, może nie tak dorodne jak
                                      na Suchym Rogu na Śniardwach, gdzie Antoni K. przez kilka dziesięcioleci
                                      poławiał podczas urlopów, ale zawsze. Potknął się o legendarnego szczupaka, o
                                      którym wszyscy ełccy Cygani i inni wędkarze mówili z nabożeństwem od kilkunastu
                                      lat. Rzeczywiście robił wrażenie.
                                      Antoni K. chwycił za masywną klamkę i otworzył ciężkie drzwi. W ciemności
                                      zamajaczył jakiś ludzki kształt. Okazało się, że w przedsionku czeka na
                                      Antoniego ksiądz Kaszka.
                                      • Gość: Lue Re: Marazm... IP: *.bial.gazeta.pl 20.08.02, 19:25
                                        Ksiadz Kaszka przezegnal sie, wyciagnal reke w uniwersalnym powitaniu
                                        michaloaniolowym i powiedzial: Nie robcie mi krzywdy. Jestem z Ziemi. Ziemia...
                                        Tam... Blekitna planeta... Ludzie... Homo Sapiens... A ja ksiadz. Katolik...
                                        Dobry. Witam Was Marsjanie...
                                        - Co ksiadz pitoli? - spytal niepewnie Antoni.
                                        - W szoku jest chyba - odpowiedzial rownie niepewnie jeden z mezczyzn. - W
                                        koncu nie co dzien lata sie kosciolem jak rakieta...
                                        Ksiadz w tym czasie zaczal mowic jezykami. Po lacinie, francusku, rosyjsku a
                                        nawet niemiecku. I wtedy nikt juz nic nie rozumial.
                                        • ralston Re: Marazm... 20.08.02, 19:34
                                          Może w gębę trzasnąć - to otrzeźwieje - rzucił Mietek, otrzepując fartuch
                                          palacza kotłowni.
                                          Coś pan, coś pan przecież to duchowna osoba, delikatności więcej! Patrzcie go
                                          łachmaniarza! - wrzasnęła któraś z kobiet. I nie zwlekając puściła się żwawym
                                          krokiem w ślad za Antonim, aż się zaczęły unosić bąble z mulistego dna bajora.
                                          Chwilę później dopadła księdza Kaszkę i zaczęła energicznie nim potrząsać.
                                          Niech się ksiądz dobrodziej opamięta! Niech się ksiądz dobrodziej opamięta!
                                          • Gość: Lapusz Re: Marazm... IP: *.datastar.pl 21.08.02, 10:23
                                            -Dobra kobieto, siadaj w konfesjonale po lewej i zapnij pasy! Antoni - podpal
                                            największą gromnicę! Niech wędkarz zamknie drzwi! - po żołniersku wydał komendy
                                            ksiądz Kaszka.
                                            -Ale proszę księdza, o co chodzi? - zapytała nieśmiało kobieta.
                                            -Jak to co, odlatujemy - odparł ksiądz, nałożył kask, zasiadł za organami i po
                                            chwili zatrzęsło całą budowlą.
                                            • Gość: klima Re: Marazm... IP: *.krak.gazeta.pl 22.08.02, 09:47
                                              Wznieśli się błyskawicznie nad osiedle, zostawiając w dole zdumiony tłum i
                                              szare bloki. - Widzi pan - zwrócił się ksiądz do Antoniego. - Zrobiłem ostatnio
                                              w Warszawie kurs pilotów kościołów rakietopodobnych. Nasz osiedlowy nie nadaje
                                              się do pilotażu, bo jest taki więcej nowoczesny w kształcie, płaski i bez
                                              polotu, że tak powiem. Więc od razu pomyślałem o Dużym Kościele, bo katedry to
                                              jednak ruszać nie wolno. Zakradłem się wczoraj wieczorem na dzwonnicę, usiadłem
                                              za sterami i hajda. Bajorko zasypie się w czynie społecznym i lądowisko będzie
                                              pierwsza klasa. Tak to widzę.
                                              • ralston Re: Marazm... 22.08.02, 11:13
                                                Antoni stał nadal z rozdziawioną gębą - bliżej nie wiadomo, czy ze zdziwienia,
                                                czy z powodu przeciążenia, które przy starcie wcisnęło go w ławkę. A ksiądz
                                                Kaszka nie zrażony kontynuował:
                                                - A jak łatwo będzie teraz pielgrzymki urządzać! Zamiast drałować parę setek
                                                kilometrów w kurzu i spiekocie, posadzimy babcie w ławkach - i hajda do
                                                Częstochowy!
                                                - Tylko lądowisko trzeba będzie jakie wyrychtować! - dorzucił.
                                                Antoni ciągle nie mógł otrząsnąć się z osłupienia, a tymczasem na dole...
                                                • Gość: Lapusz Re: Marazm... IP: *.waw.cdp.pl 22.08.02, 16:33
                                                  ...przeszło po zgromadzonym tłumie głośne i długie "oooooooooooooooooooo.....".
                                                  Niektórzy zakończyli w wiadomy sposób rzeczone "o", inni poprzestali na tym. W
                                                  każdym razie na wszystkich twarzach zapanował podobny wyraz jak na gębie
                                                  Antoniego.
                                                  - On leci!!! Ani chybi. Leci na wschód - ocenił jeden z grupki bywalców spod
                                                  byłego pawilonu, którzy także w komplecie stawili się nad bajorkiem
                                                  - Ludziska, tak nie może być! Ksiądz Kaszka nie ma prawa Dużym Kościołem
                                                  dysponować, latać gdzie se chce!!! Trzeba coś z tym zrobić!!! - wykrzyczał pan
                                                  Zenek, kierownik zmiany w chłodni.
                                                  - Nie może! Zabrać mu prawo jazdy!!! Niech odda Kościół i swoją kaplicą
                                                  fruwa!!! Łapać lotnika!!! - tłum przekrzykiwał się.
                                                  - Przyjacie, na Konieczki!!!
                                                  • Gość: klima Re: Marazm... IP: *.krak.gazeta.pl 26.08.02, 18:21
                                                    - E, na Konieczkach nie wyląduje, bo nie gdzie, ja tam zaiwaniał nie bede -
                                                    uspokajał murarz. - Poczekajmy tutaj, rybkę może jakś upieczem czy cóś...
                                                    Podczas gdy Antoni i ksiązdz Kaszka oblatywali północne rubieże Ełku, próbując
                                                    stery, ciąg i przyśpieszenie, nad bajorkiem zapanowała piknikowa i integracyjna
                                                    atmosfera. Mieszkańcy centrum, nie bacząc na nieśmiałe protesty tubylców,
                                                    połamali ławki, powyrywali z korzeniami krzaczki i urządzili ogniska co się
                                                    zowie. Skwierczały w ogniu okonki, płotencje i dorodne karaski wiły się w
                                                    spiekocie. Integracja rozkwitała w najlepsze. Nawet zmasakrowany Siwy młodszy
                                                    pojawił się nad brzegiem, ciagnąc za nogę brata. Było dobrze, a nad nimi buczał
                                                    Duży Kościół.
                                                    - Ciekawe, ile pali? - zastanowił się wędkarz, zerkając w górę.
                                                  • Gość: yen Re: Marazm... IP: *.elk.mazury.pl 26.08.02, 21:48
                                                    mijaly minuty, minuty przechodzily w godziny, a Duzy Kosciol nie ustawal w
                                                    zataczaniu kol nad Bajorkiem. Widzac aplauz zebranych Elczan, ksiadz Kaszka
                                                    osmielil sie do tego stopnia, ze zaczal wykonywac nad ich glowami osemki,
                                                    beczki i inne tego typu akrobacje lotnicze. Elczanie powitali te wyczyny
                                                    gromkimi okrzykami, wyrazajacymi podziw i poparcie dla brawury dzielnego
                                                    proboszcza: Tego na pewno nie mają w Suwałkach!! - zakrzyknął napęczniały z
                                                    dumy mieszkaniec okolic ulicy 3Maja, wymachując nieodłączną - bo była z nim
                                                    zawsze jak najwierniejsza kochanka - butelką z napisem: Kochanica Dziedzica.
                                                  • Gość: Lapusz Re: Marazm... IP: *.waw.cdp.pl 27.08.02, 12:08
                                                    Piknikowa atmosfera rozwijała się w najlepsze, zewsząd schdziły się grupki
                                                    ełczan , co znamienne niemal wszyscy z własnym alkoholem, nikomu nie brakło
                                                    rybki, jedna z gospodyń kończyła faszerować szczupca wyciągniętego z dna
                                                    bojora. Nagle usta zwróconych w górę twarzy licznych obserwatorów w jednej
                                                    chwili przybrały już po raz kolejny znany kształt literki "o". Od strony
                                                    jeziora po niebie nadciągała z szaloną prędkością wieża ciśnień...
                                                  • ralston Re: Marazm... 27.08.02, 19:11
                                                    Konsternacja tłumu zaczęła się zmieniać w przerażenie, kiedy wieża ciśnień
                                                    niebezpiecznie zbliżyła się do wykonującego właśnie beczkę kościoła. Z
                                                    nielicznych gardeł, tych które nie zamarły jeszcze ze strachu wyrwały się
                                                    okrzyki ostrzeżenia, tak jakby to mogło cokolwiek zmienić...
                                                    Ale ksiądz Kaszka wprowadził kościół w lot nurkujący, wywinął zgrabną półbeczkę
                                                    po czym bezpiecznie wylądował w wypróbowanym bajorku. Drzwi otworzyły się i
                                                    najpierw wyskoczył z nich Antoni, cały jakiś pozieleniały a zaraz po nim
                                                    triumfujący proboszcz.
                                                    - W tym tygodniu świątynię sprzątają mieszkańcy II klatki z bloku przy ulicy
                                                    Barkego 2. Proszę panie Walczakową i Kondracką o niezwłoczne posprzątanie. Całą
                                                    ostatnią ławkę Antoni zapaskudził!. Za sprzątanie składam z góry serdeczne Bóg
                                                    zapłać!
                                                    - Mięczak! - skomentował wędkarz. Tacy to na Śniardwach już przy
                                                    półtorametrowej fali przez burtę rzygają!
                                                  • Gość: Lapusz Re: Marazm... IP: *.datastar.pl 28.08.02, 10:27
                                                    Tymczasem wieża ciśnień zwolniła i ruchem kolistym zaczęła krążyć nad
                                                    bajorkiem. Po chwili wychyliła się z okienka siwa głowa.
                                                    - Haben sie eine fahrkarte um im Kirche zu fleugen!!? Oder haben sie nicht???
                                                    Sprechen!!!
                                                    - Dalibóg po niechrześcijańsku prawi, kamulcami w niego! - krzyknął jeden z
                                                    mężczyzn.
                                                    - Spokojnie, to mniejszość niemiecka, mają prawo do kontroli zezwoleń na
                                                    poruszanie sie kościołem. Alles gut, alles gut, nicht schiessen, fahrkarte habe
                                                    ich da!!! - wyjaśnił sytuację ksiądz Kaszka i Niemcy odlecieli z powrotem nad
                                                    jezioro.
                                                  • Gość: klima Re: Marazm... IP: *.krak.gazeta.pl 29.08.02, 21:21
                                                    - Pan sobie wyobraża, jakie to daje możliwości? - kończył wykład ksiądz Kaszka,
                                                    potrząsając powoli poqwracającym do równowagi Antonim. - tankujemy rano i po
                                                    trzech godzinach jesteśmy na Jasnej Górze, turystykę pielgrzymkową ku chwale
                                                    parafii możemy rozwinąć. A i do Torunia można czasem polecieć, czemu nie?
                                                    - Ale jakże to, centrum bez Dużego Kościoła? Toć nie uchodzi - oponował
                                                    nieśmiało wędkarz. - Żeby chociaż bajorko ksiądz tam przeniósł i zarybił. Ale
                                                    tak? dziura w ziemi straszyć będzie...
                                                    Przerwał, bo nad bajorko wpadła rozpędzona nyska policyjna. Wyskoczył z niej
                                                    zziajany sierżant Miziak.
    • Gość: Spec Moj post IP: 64.124.50.* 12.08.02, 15:31
      mysl dnia:

      nigdy nie rozwiazoj slowami spraw, ktore mozna rozwiazac
      miotaczem plomieni....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka