Gość: tomko
IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl
11.11.02, 22:49
Witam serdecznie. Dzisiaj dzień szczególny - Narodowe Święto Niepodległości.
Szkoda tylko, że my Polacy nie potrafimy cieszyć się tym dniem i obchodzimy
go w tonacji stypy. Stąd też pewnie niewielu młodych wie, co wydarzyło się 11
listopadab 1918 r. Nie o tym jednak będę pisał.
Wczoraj - już o 20.30 - było wiadomo, że Janusz Nowakowski zwycięzył 101
głosami nad Zdzisławem Fadrowskim i prawdopodobnie za dwa tygodnie obejmie
urząd Prezydenta Ełku. W związku z tym, że w kilku wątkach i kilkunastu
wpisach znalazły się bardzo osobiste komentarze, zapytania, oskarżenia i
drwiny pod moim adresem (w związku z lokalną polityką i wyborami) poniżej
pozwolę się do tego ustosunkować.
Na początku warto zwrócić uwagę na bardzo słabą frekwencję - 25 %, o czym
pisał też m.in. manio. Po drugie - przegrana prawicowego prezydenta i wygrana
lewicowego starosty nastąpiła różnicą / przewagą 101 głosów.
Przyczyn słabej frekwencji upatruję w: a) znięchęceniu ludzi do polityki i
polityków, a to bierze się po części z arogancji władzy, braku pokory,
nonszalancji i nepotyzmu (pisali też o tym manio, Jola i mobb), z drugiej zaś
strony ze stereotypów, bo zjawiska o których wspominam zdarzają się, ale
społeczeństwo uogólnia; b) słabej kampanii informacyjnej na temat drugiej
tury wyborów i przeświadczenia, że wyborów się już dokonało (w I turze); c)
kampanii wyborczej kandydatów oraz d) pory roku, która nie bardzo zachęcała
do wychodzenia z domu w chłodzie.
Wygrana - zawsze będzie wygraną, niezależnie jaką ilością (choćby 2 głosami).
Nie mniej jednak te 25 % społeczeństwa ełckiego pokazało, że nie ma de facto
faworyta w naszej lokalnej polityce. Jaki byłby wynik w przypadku innej
frekwencji? Nie wiem, bo można róznie zakładać. Na pewno przegrali ci, którzy
pozostali w domach. Zwycięzcy należy wiele życzyć, w szczególności, by
spełnił wyborcze obietnice. W tym między innymi dostosował wynagrodzenie
prezydenta, wiceprezydentów do sytuacji ekonomicznej i bezrobocia w powiecie
(obietnica T. Zaremby, który ma być - jak się okazuje - wiceprezydentem),
zminimalizował diety radnych i by nie było rodzinnych koligacji we władzy (w
szczególności, gdy ojciec i syn Zaremba są radnymi) oraz zmniejszył
bezrobocie (gdy się nie ma do tego uprawnień) i utworzył teatr zawodowy
(obietnica złożona publicznie przez J. Nowakowskiego). Tak - pozwoliłem
przypomnieć najbardziej nierealne i niemożliwe do zrealizowania elementy
programu, które dla znacznej części mieszkańców wiele znaczyły.
Moim zdaniem przyczyn porażki Zdzisława Fadrowskiego należy upatrywać w: a)
pewności siebie i nie posłuchaniu rad specjalistów w zakresie poprowadzenia
kampanii wyborczej c) niewłaściwej postawie po I turze wyborów c) niskiej
frekwencja d) bardzo silnej i agresywna kampanii Janusza Nowakowskiego d)
średnim zaangażowaniu nowowybranych radnych w kampanię prezydencką Zdzisława
Fadrowskiego.
Na wyborach świat się na szczęście nie kończy, co zauważyli też Jola i karol
i tylko ludzie małego formatu nie potrafią po nich się odnaleźć.
Co czuję? I tu bardzo osobiście - jest mi z powodu tego wyniku smutno. Bo
wiem, co uczynił Fadrowski przez czas urzędowania i co uczynił wcześniej
Nowakowski, jako Naczelnik, przez krótki okres Prezydent Ełku oraz Starosta
Ełcki. Nowakowski może być dobrym administratorem, ale nie menedżerem. Jest
osobą ulegającą wpływom silniejszych osobowości i mającą problemy z nałogiem
(piszę to z pełną odpowiedzialnością). Stąd przyszłość, rozwój miasta może na
tym ucierpieć, ale jak napisał w jednym z wątków mobb - pożyjemy, zobaczymy.
Mam też świadomość wad oraz popełnionych błędów przez Prezydenta Ełku
Zdzisława Fadrowskiego, ale mimo wszystko szanuję go za to, co uczynił dla
miasta. Wiem, że opuszcza urząd Prezydenta, jako ktoś, dzieki komu 1)
powstała Specjalna Strefa Ekonomiczna, dająca ponad 1100 osobom miejsca
pracy; 2) powstało Centrum Studiów Bałtyckich, kształcące w systemie dziennym
i zaocznym oraz mogła powstać Filia Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania;
3) oddano do użytkowania szpital na Barankach, który nie przynosi strat; 4)
wybudowano basen i przejęto kolej wąskotorową, 5) wybudowano stację
uzdatniania wody (pamiętacie, jaka kiedyś leciała z kranu?); 6) Ełk odwiedził
Ojciec Święty oraz 7) powstały delegatury UW, KO, Konserwatora Zabytków, PIH,
PIP. NIe ma czego wstydzić się w perspektywie minionych ośmiu lat.
Nie chciałbym też być posądzany i odpowiadać za wszystkie błądy prawicy (Nowy
i karol w szczególności podkreślają je). Wiem, jakie popełniła i popełnia, i
wiem, że wiele musimy włożyć wysiłku w budowanie. Nie mniej jednak - cieszę
się z wyników wyborów do powiatu, gdzie na 21 miejsc centroprawica uzyskała
13 (7 DW, 3 PZE oraz 3 LPR). Nie musi to jednak oznaczać sukcesu w
zarządzaniu. Przed czterema laty nie było tak korzystnej sytuacji. Teraz
jest, ale po stronie PZE zagrały bardzo silne ambicje.
Sytuacja w powiecie (dedykuję karolowi)- Platforma Ziemi Ełckiej zdecyduje
się najprawdopodobniej pójść w koalicji z SLD. W związku z tym z tego
ugrupowania wyborczego (a składało się na nie Platforma Obywatelska, Komitet
Dla Ziemi Ełckiej - związany z Unią Wolności oraz Komitet Kazimierza
Czepułkowskiego) odejść miałaby Platforma Obywatelska, która nie godzi się na
sojusz z SLD. I zapewniam, że w powiecie warunki dyktowała Platforma Ziemi
Ełckiej, a nie Wspólnota Samorządowa - Dobro Wspólne (choć DW ma 7 mandatów a
PZE 3). Więcej na ten temat napiszę jutro.
Chciałbym też uspokoić (albo zasmucić) też wieśkat, że póki co nie muszę
zwijać maneli z pracy, bo nie jestem pracownikiem samorządowym. Ale jeśli
ktoś już postanowił, że ją stracę, to znaczy, że wie więcej ode mnie i mego
pracodawcy.
I na koniec - zdaję sobie sprawę, że fakt pełnienia przeze mnie funkcji
radnego powiatowego oraz wiedzy na ten temat Forumowiczów powoduje, iż
pojawiają się tutaj docinki i oskarżenia i złośliwości. Osobiście wolałbym
konstruktywną krytykę (która często też się tu przewija) - ku pożytkowi
mojemu, naszego klubu radnych i moim własnym. Za nią dziękuję.
tomko