Dodaj do ulubionych

Przyjechał latem gbur na Mazury

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.06, 21:43
Ja już kiedyś Państwu pisałem o tych chamach i bandziorach tutaj na
forum,opisując sprawę opanowania przez mafię,Warmii i Mazur.Trzeba zrobić to
samo co policja niemiecka z żoną Beckhama,czy jak tam się pisze,gdy zaczęła
pajacować w sklepie to za łeb i na ulicę.Pozdrawiam i dziękuję za artykuł.
Obserwuj wątek
    • Gość: aka Re: Przyjechał gbur na Mazury IP: *.olsztyn.mm.pl 04.07.06, 22:17

      > Po trzecie, jak się zachowuje w knajpach? - Piekli się, gdy musi czekać na
      posiłek dłużej niż pięć minut, mówi, że w Warszawie klienci są obsługiwani
      sprawniej, choć wszyscy wiemy, że to nieprawda - mówi Dariusz Chmielewski, szef
      kuchni w popularnej giżyckiej restauracji Kuchnie Świata. <


      A gdzie sie podział niedawny wątek "Nie daj się głodzić", do artykułu w którym
      redaktorka olsztyńskiego wydania (hehe: warszawianka!) dokładnie tak samo
      marudziła? Ten wątek zniknął w tajemniczy sposób.
      Oj oj Gazeto, innym wytykasz, a własne śmieci pod dywan chowasz!

            • Gość: mk Re: Niestety Warszafka to STOLECzna hołota. IP: *.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.06, 23:18
              nie wiem czemu mi skasowali znowu posta.
              Napisałem, że nocowałem wiele razy w schroniskach górskich i tylko raz nie
              udało mi się zmruzyć oka przez całą noc - muzyka na max, wrzaski, trzaskanie
              drzwiami (złośliwie) (przy drewnianych ścianach słychać każde słowo, co dopiero
              walenie drzwiami ile wlezie co 5 minut), to oczywiście działalność
              młodych "turyśctów" z warsiawy (nawet nie dresy tylko jakieś w skórach -
              rockmeny, heh), ajent schroniska oczywiście nie podskoczył, bo wynajęli budę na
              kilka dni i kupowali u niego alkohol (dowoził im), jedzenie itp., także
              zarabiał sporo za nic, a to, że kilku innych, normalnych turystów nie mogło
              spać to go nie interesowało.
              • cmitek Turystyka pod chamow to i chamy przyjezdzaja. 06.07.06, 10:34
                Witam,

                Jak turystyka jest robiona pod chamstwo i pospulstwo to tez takie towarzystwo
                sie zjezdza. Trudno sie dziwic, ze kulturalni ludzi lubujacy sie w ciszy i
                spokoju jezdza gdzie indziej. I prosze nie mowcie, ze jest inaczej. Do
                miasteczek znad Jeziora Bodenskiego jeszcze bardzo daleka droga. Ja osobiscie
                lubie poszalec w wielko-mazurskich miasteczkach, bo tylko do tego sie nadaja.
                Za 10 lat tez pewnie podobnie jak wy bede narzekal, ale narazie mi to nie
                przeszkadza, bo jak mam ochote na cisze to sie oddalam do mniejszych przystani
                lub w okolice Olsztynka, ktore sa bez zarzutu - nadal pelen folklor.

                Serdecznie pozdrawiam,
                Cmitek
                      • Gość: sys No właśnie,przecież wiadomo, że jak ze wsi to ćwok IP: *.net.pl / *.rozbark.net.pl 06.07.06, 11:30
                        To jest problem całej polskiej mentalności, która każe uważac kogos z
                        mniejszych miejscowości, za kogos gorszego. Najgorzej jest w miejscowosciach do
                        100 000 mieszkanców. Tam obiad w Mcdonaldzie jest sztandarem miejskości i
                        wyższości cywilizacyjnej mieszkańców nad ludźmi z okolicznych wsi, którzy
                        ciągle jedzą bigos w domu. To jest problem sygnalizowany od setleci. Polacy
                        traktuja swój dorobek kultury i tradycji jako coś gorszego, a najłatwiej o
                        tradycję na wsiach - stad ta pogarda. A najbardziej żałosne jest wprowadzanie
                        wszędzie angielskich, angielskopodobnych, lub tylko pisanych po angielsku nazw,
                        jako synonimu czegoś lepszego. Najprościej to sprawdzic na forach - ile ludzi
                        ma obce nazwy w rubryce "autor"?
                        • pshem.co Re: No właśnie,przecież wiadomo, że jak ze wsi to 06.07.06, 13:44
                          ja mam obco brzmiącą nazwę w rubryce autor. Powiem więcej: synonimem
                          restauracji wśród warszawskiej młodzieży jest Macdonald. Co daje się
                          zaobserwować.
                          ...ale bez szaleństw, pogardliwie do mieszkańców innych/mniejszych miejscowości
                          odnoszą się głównie elementy tzw.napływowe lub zwyczajna chołota. Wiadomo,
                          świeża krew jest zawsze potrzebna... ale pęd osiedleńczy ku stolicy często jest
                          równocześnie jej rakiem.
                          Przyznać trzeba, że wśród "turystów" wymienianych w artykule, zapewne mało jest
                          warszawiaków ... masa zaś tych co "przyjechali z warszawy" tak jak ich rodzice
                          z ... (a skądkolwiek) niestety smutne jest to że oni wyrabiają opinię ale
                          cóż... taki los...
                          Tak samo jak urzpejmie dziękować należy tym, którzy mając za podstwę bandę
                          chołoty wyrabiają sobie opinię obejmującą wszystkich mieszkańców Warszawy...
                          ale cóż - taki los...
                          Tylko nie mieszajmy tematów... pogardzają innymi ci, którzy sie wyrwali z
                          pipidówki i teraz demonstrują o ile im się lepiej żyje niż w rodzinnej wsi.
                          Obco brzmiące nazwy w rubryce "autor" to zupełnie odmienna kwestia
                          niekoniecznie związana z tym, że nie jadam w MacDonalds'ie, nie jeżdżę do
                          Mikołajek, czy Rucianego, i nie określam siebie słowami "przyjechałem z
                          Warszawy" lecz "jestem Waraszawiakiem" i gwarantuję, że w żadnej knajpie
                          nie "rzucę mięsem przez lokal, bo zupa za słona". Może to dlatego, iż dres jest
                          dla mnie strojem używanym do ćwiczeń ( i w dodatku nie ma pasków :)),
                          zaś muzyka w samochodzie jest na tyle ściszona by z pasażerami można się było
                          komunikować głosowo bez pośrednictwa megafonu.

                          pozdrawiam zwłaszcza tych co opierają życie na stereotypach

                          P.S. a może tak (by nie mieszać pojęć) wymyśleć jakieś określenie na tych
                          "ledwostolicznych turystów"? Mi osobiście przeszkadza to, gdy ktoś zobaczy
                          rejestrację mojego samochodu i z marszu bierze mnie za gbura...
                        • ferris.b Re: No właśnie,przecież wiadomo, że jak ze wsi to 06.07.06, 16:00
                          Gość portalu: sys napisał(a):

                          > To jest problem całej polskiej mentalności, która każe uważac kogos z
                          > mniejszych miejscowości, za kogos gorszego.

                          alez nie! to oni sami uwazaja sie gorszych - albo inaczej - innych uwazaja za lepszych. i kiedy wyjada do
                          duzego miasta nagle czuja potrzebe odreagowania tych kompleksow, wlasnie na 'swoich'.
                      • Gość: Nika.j Re: Przecież 3/4 Warszawy to polska prowincja! Ma IP: *.chello.pl 06.07.06, 11:32
                        popiera, że 3/4 Warszawy to polska prowincja. Rodowici Warszawiacy zaczynają
                        uciekać z Centrum i budują domy pod Warszawą bo mają dosyć tego pędu, chamstwa
                        i drobnomieszczaństwa.
                        To ludzie ze wsi przyjeżdżają do Warszawy i robią z siebie Warszawkę, bo
                        pracują w stolicy, bo mieszka w stolicy bo ma męża lub żonę w Warszawie. A jak
                        się w sklepach z odzieżą zachwują uuuuuuuuuu, wszyscy muszą słyszeć i widzieć,
                        że paniusi lub mężusiowi się wiedzie i przyszedł kupę kasy wydać i wszyscy
                        muszą skakać przy takich. Uwierzcie mi, że rodowity Warszawiak tak się nie
                        zachowuje, no są i wyjątki. A głośna muzyka z samochodów to głównie rejestracje
                        pod Warszawskie - Wołomin, Pruszków, Marki, Zielonka, Ząbki Otwock itp

                        pozdrawiam
                        • Gość: a. Re: Przecież 3/4 Warszawy to polska prowincja! Ma IP: 213.155.165.* 06.07.06, 12:27
                          Lekko sobie zaprzeczasz:
                          Gość portalu: Nika.j napisał(a):

                          > popiera, że 3/4 Warszawy to polska prowincja. Rodowici Warszawiacy zaczynają
                          > uciekać z Centrum i budują domy pod Warszawą bo mają dosyć tego pędu, chamstwa
                          > i drobnomieszczaństwa.
                          [...]
                          A głośna muzyka z samochodów to głównie rejestracje
                          >
                          > pod Warszawskie - Wołomin, Pruszków, Marki, Zielonka, Ząbki Otwock itp
                          >
                          > pozdrawiam
                          • Gość: nika.j Re: Przecież 3/4 Warszawy to polska prowincja! Ma IP: *.chello.pl 06.07.06, 13:07
                            wiem, że jest zaprzeczenie, może jak więcej będzie Warszawy poza Warszawą to
                            może coś się zmieni. Wtedy nie będzie już się mówiło że to Warszawka szaleje
                            tylko stolica, bo tu w stolicy pozostaną mołomiasteczkowi. Warszawa tak
                            naprawdę jest jednym wielkim hotelem. Zobacz co się dzieje w weekendy jak ci
                            wszyscy prowincjusze opuszczają Warszawę,jakie korki się tworzą. To są właśnie
                            Ci którzy chcą się pokazać czego się dorobili. Jak była zmiana nr
                            rejestracyjnych (bo woj. mazowieckie) to jak myślisz kto pierwszy zmieniał nr.,
                            napewno nie spieszył się z tym warszawiak, bo mało go to obchodziło, tylko ten
                            który za wszelką cenę chciał mieć rejestrację zaczynającą się na "W". Mój
                            znajomy mieszkający w Mławie pierwszy poleciał zmienił sobie rejesterację na
                            WML.
                        • Gość: jagulec Re: Przecież 3/4 Warszawy to polska prowincja! Ma IP: 213.77.28.* 06.07.06, 13:49
                          > Uwierzcie mi, że rodowity Warszawiak tak się nie zachowuje, no są i wyjątki.
                          > A głośna muzyka z samochodów to głównie rejestracje pod Warszawskie

                          Zgadza sie. Mieszkam w Wawie od urodzenia. Nienawidze wczasowego buractwa. Na
                          polu namiotowym w Borach Tucholskich walczylam z paniusia, ktora bez zmruzenia
                          oka tolerowala jak jej dzieci wyrzucaly papierki po batonikach na sciezki w
                          lesie. Quadowcow i motorowcow w lesie bym wykastrowala i wytlukla mlotkiem.
                          Jestem za objeciem strefa ciszy jak najwiekszej liczby jezior. Boli mnie kazda
                          plastikowa butelka nadziana na galaz. Mam 2,5-letnia core i nie pozwalam jej
                          bezmyslnie zrywac kwiatkow 'bo ladne'. A to ze kwalifikuje sie do 'warsiawki'
                          to mi dopiero rozne fora uswiadamiaja; dopoki mi ktos nie wytknal to fakt
                          pochodzenia z wawy traktowalam z rowna oczywistoscia i brakiem wartosci
                          dodanych, jak fakt pochodzenia z wolki dolnej. Coz, fora edukuja... teraz sie
                          czesto wstydze przyznac skad jestem, chociaz nie ja sobie na to zapracowalam.
                        • Gość: we Re: Przecież 3/4 Warszawy to polska prowincja! Ma IP: *.cst.tpsa.pl 06.07.06, 14:53
                          nie rozumiem. Ja jestem spoza Warszawy, zamieszkalem tu i wlasnie
                          prawdopodobnie ozenie sie z Warszawianka. Nic takiego co opsales(as) nie robie.
                          W sklepie zachowuje sie normalnie, pracuje i zarabiam uczciwe pieniadze, zyja
                          jak kazdy inny czlowiek. Fakt ze widuje takich burakow, ale bez przesady - w
                          kazdym miejscu sa tacy i tacy beda. Tego sie nie zmieni, a ze Warszawa
                          najwiekszym miastem to i burakow sila rzeczy bedzie najwiecej.
                          Nie generalizujmy. Na prowincji (czy z prowincji) sa chamy i "rodowitych"
                          warszawiakow z "dziada pradziada" tez znam zachowujacych sie jak ostatnie
                          chamy. Nie ma reguly
            • cmitek Zaprosil cham chama a potem sie zali, 06.07.06, 10:47
              .. ze chamstwo sie zjezdza. :)

              Kwintesencja problemu. Tanizna, badziewie, tandeta robiona pod estetyke
              nowobogackich schabow, kaleczenie architektury i krajobrazu pseudo-turystcznymi
              obiektami, zbieranie kaski od kazdego przyjezdnego za wszelka cene.
              To wlasnie sie dzieje w wymienionych miasteczkach, trudno wiec sie dziwic, ze
              sie takie towarzystwo zjezdza. TO WINA MIEJSCOWYCH A NIE PRZYJEZDNYCH.

              Taka smutna prawda niestety. Trudno winic przyjezdnych za to co sie dzieje w
              miescie.

              Jest na mazurach nadal bardzo wiele przepieknych miejsc, gdzie jest niesamowita
              staro-mazurska atmosfera, samochody przejezdza raz na pol godziny, nie ma
              dyskotek, tanich budek z jeszcze tanszym piwem i calego tego badziewie
              budowanego od polowy lat 90tych pod pruszkow-wolomin-wannabes. Jest natomiast
              wspaniala przyroda, czyste powietrze, duzo starej estetycznej architektury i
              wspaniali ludzi skorzy pomoc za darmo.

              Zycze powodzenia w odczarowywaniu Mikolajek, Gizycka, itd... radze zaczac od
              wyburzenia tandetnej techno-architektury i budek z hot dogami...
              • Gość: M Re: Zaprosil cham chama a potem sie zali, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.06, 06:23
                (...)Kwintesencja problemu. Tanizna, badziewie, tandeta robiona pod estetyke
                nowobogackich schabow, kaleczenie architektury i krajobrazu pseudo-turystcznymi
                obiektami, zbieranie kaski od kazdego przyjezdnego za wszelka cene.
                To wlasnie sie dzieje w wymienionych miasteczkach, trudno wiec sie dziwic, ze
                sie takie towarzystwo zjezdza. TO WINA MIEJSCOWYCH A NIE PRZYJEZDNYCH.(...)

                Bzdura. Miejscowi dostosowują poziom rozrywki, gastronomii i architektury pod
                kątem odwiedzających. Gdyby przyjeżdżali ludzie na poziomie, z minimalnym
                chociaż obyciem i kulturą, sprawa wyglądałaby inaczej. Zbierają kasę za wszelką
                cenę, bo muszą przez 2-3 miesiące zarobić na życie i dzialalność na cały rok.
                Masz rację, że jest wiele urokliwych miejsc, gdzie można wypocząć, ale jest ich
                coraz mniej. Tragicznie jest na wodzie - warszaffka pływa dokładnie tak, jak
                porusza się po szosach.
            • olias wezwany do odpowiedzi wyznaję 06.07.06, 14:46
              mieszkam w małym miasteczku. pełno drzew, drzewek, krzewów i trawy.
              Nie uważam się za lepszego od mieszkańca wsi. Za mieszkańca warszawy - i
              owszem.
              Kiedyś w moim miasteczku ludzie przybyli z pobliskich wsi grali lepszych
              od .. "wsiowych", jakieś kompleksy takie mieli. Od dawna juz tego nie widzę,
              jest ok.
          • Gość: zaloga.g Re: ehhh ta wawa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.06, 10:39
            Wszystko ok. ale pamiętaj, że ta "warszawka" to w co najmjiej 70% elemet
            napływowy. Nie oceniajcie ludzi po rejestracjach. Ok. wiem ,że nikt w dowód
            zaglądać nie będzie, ale ja nie czuję się odpowiedzialna za warszawiaków z
            Koziej wólki. Co więcej, gwarantuje wam, że takie gburowate bubki tym głosniej
            krzyczą im krócej w wa-wie mieszkają.
            • Gość: sys No właśnie piszesz jak typowa warszawianka. IP: *.net.pl / *.rozbark.net.pl 06.07.06, 11:19
              Właśnie napisałaś, że jak ktoś jest z Koziej Wólki to jest gburem - czyli
              pokazałaś szkolny przykład warszawiaka, osoby mającej siebie za kogoś lepszego.


              >Wszystko ok. ale pamiętaj, że ta "warszawka" to w co najmjiej 70% elemet
              >napływowy. Nie oceniajcie ludzi po rejestracjach. Ok. wiem ,że nikt w dowód
              >zaglądać nie będzie, ale ja nie czuję się odpowiedzialna za warszawiaków z
              >Koziej wólki. Co więcej, gwarantuje wam, że takie gburowate bubki tym głosniej
              >krzyczą im krócej w wa-wie mieszkają.
            • Gość: qw Re: ehhh ta wawa IP: *.cst.tpsa.pl 06.07.06, 15:49
              nieprawda, bo widzialem duzo burakow w dresach Warszawaiakow jak to okreslacie
              rodowitytch. Top sie widzi. Po prostu tacy sa i tyle, a zwalanie wszystkiego
              na "element naplywowy" jest glupota. A poza tym jestem troche urazony bo wg
              Twoich kryteriow ja jestem wlasnie takim "elementem"
              • ferris.b Re: ehhh ta wawa 06.07.06, 16:47
                fantastyczna argumentacja, brawo: 'to sie widzi'

                no - co sie widzi?

                skad wiesz ze to warszawa a nie np. zuromin czy wegrow (bez obrazy?) Albo - Szczecin, Kutno czy
                Kudowa? Co to za rozumowanie?
                • Gość: qw Re: ehhh ta wawa IP: *.cst.tpsa.pl 07.07.06, 08:44
                  widzi sie to ze - od paru lat mieszkam w Warszawie wiec sie orientuje kto nawet
                  z osiedla jest przyjezdny, a kto od co najmniej 2 pokolen mieszka w Warszawie.
                  I wlasnie czesto - nie twierdze ze jest to regula - ci goscie zachowuja sie
                  chamsko, maja lancuchy grubosci reki i wyrazaja sie tak ze uszy wiedna. Nie
                  chce sie licytowac, to nie w tym rzecz. Po prostu nie ma co zwalac wszystkich
                  problemow na przyjezdnych bo wtedy nie bedziemy sprawieliwi. Pewnie jest tak ze
                  po trochu wszyccy sa winni, a kultury i "bycia" w swiecie niestety - ale trzeba
                  nauczyc. A tego powinni uczyc w domu.
      • ferris.b Re: Przyjechał gbur na Mazury 05.07.06, 16:50
        Nie przesadzalbym z ta warszawka. Tacy ludzie to w wiekszosci przyjezdni ktorzy w warszawie pracuja,
        robia kariere i probuja sie zaczepic. to najbardziej mobilny, dynamiczny kwiat polskiego
        spoleczenstwa. ludzie ktorzy buduja polske. pochodza z calej polski a w warszawie sa na razie tylko
        przejazdem. znaja to miasto od ledwie kilku lat. byc moze urodzili sie wlasnie w mikolajkach albo w
        gizycku. wracaja juz jako 'warszawiacy' i lecza kompleksy ze jednak sa z tej ziemi a nie z warszawy.

        mieszkam w warszawie, tu sie urodzilem, podobnie jak moi rodzice. nie widuje takich ludzi tutaj.

        • Gość: :)))) Re: Przyjechał gbur na Mazury IP: *.acn.waw.pl 05.07.06, 16:56
          erris.b napisał:

          > Nie przesadzalbym z ta warszawka. Tacy ludzie to w wiekszosci przyjezdni ktorzy
          > w warszawie pracuja, robia kariere i probuja sie zaczepic. to najbardziej mobilny, dynamiczny kwiat
          > polskiego spoleczenstwa. ludzie ktorzy buduja polske. pochodza z calej polski a w warszawie sa na
          razie tylko przejazdem.

          Taaak. Zabawiałem się zgadywaniem, który post z kolei będzie o tym, że to nie warszawiacy, tylko
          "prowincja na dorobku". Szybki jesteś warszawiaku.

          (...)> mieszkam w warszawie, tu sie urodzilem, podobnie jak moi rodzice(...)

          No i to żelazne zapewnienie pojawić się musi. Szlachectwo zobowiązuje, nie? Zresztą coraz rzadsze -
          mi nie udało się namierzyć żadnego warszawiaka "z dziada pradziada" prócz tych, chlejących piwsko w
          bramach przy Targowej. Ale faktycznie: są grzeczni i przyjaźni. Za dwa złote popilnują samochodu.
          • Gość: es :)))))))))))))))))))))))))))))))) )))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.06, 19:01
            Gość portalu: :)))) napisał(a):

            Swietna riposta! Bo jakże to "stołeczne" - nawet jak ktoś uzna że warszafka odstawia na prowincji wioche i zachowuje sie jak bydło to musi być "tak tak, ale nie ja. Bo ja, JA, JJJJ-AAAA, to jestem wspaniały i w ogole. A dlaczego?
            Bo mieszkam (!) w Warszawie dłuzej niż to to, to bydło co tu przyjechało 10 lat temu, taaaa, dorobkiewicze - to tez znamienne - warszawiacy nie szanują innych warszawiaków, inni są dla nich "przyjezdni z prowincji" - bo... sami juz zapomnieli ze przyjechali tu 5-15 lat temu, ewentualnie ze zrobili to ich rodzice.
            To ile? Jak rodzice przyjechali do Wawy to sie jest juz tym lepszym? Czy dopiero jeesli to byli dziadkowie, pradziadkowie?
            • fritz.fritz Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))) )))) 05.07.06, 19:40
              Czy dopier
              > o jeesli to byli dziadkowie, pradziadkowie?

              Dwie generacje. Problem w Warszawa polega na tym, ze Warszawiacy sa
              tak "rozcienczeni w tlumie", ze defacto nowa Warszawa powstaje. I ta nowa
              Warszawa nie ma wzorcow i z tego powodu powstaja nowe, niedobre wzorce.
              Zrozumienie tego i przeprowadzenie "wlasnej" korektury wymaga wlasnie czasu.

              Miejmy nadzieje, ze "tygiel warszawski" jednak dobrze zafunkcjonuje.

              W kazdym badz razie, chamskie zachowanie dawno temu dyskwalifikowalo. Grzeczny
              cwaniak z klasa, to bylo to.... ::))
              • Gość: mk Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))) )))) IP: *.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.06, 23:24
                moim zdaniem wzorcem dla warszawiaków mógłby być kontener na śmieci - może z
                czasem (nie mówię, że za rok, dwa, może nawet nie za dziesięć, może dopiero za
                100 lat) nauczyliby się zachowywać czystość.
                Brzmi to abstrakcyjnie (każdy kto był w warsiawie i okolicy wie o czym mówię),
                ale zdarzało się już, że nawet największego brudasa udawało się skłonić do
                przestrzegania czystości.
                A zatem proponuję poustawiać w warsiawie kontenery - takie nawet nieprawsdziwe -
                niech jacyś podstawieni aktorzy wrzucają tam śmieci co chwilę - po jakimś
                czasie jest szansa, że może co dziesiąty warsiawiak też zacznie to robić (kto
                wie?), i może, tak jak napisałem, za 100 lat już w warsiawie oraz na mazowszu
                będzie nieco czyściej!
                Moim zdaniem warto spróbować i nieco wyedukować rodowitych warsiawiaków i tych
                nowobogackich z okolicy.
                • cmitek Zaprosil cham chama a potem sie zali, 06.07.06, 10:46
                  .. ze chamstwo sie zjezdza. :)

                  Kwintesencja problemu. Tanizna, badziewie, tandeta robiona pod estetyke
                  nowobogackich schabow, kaleczenie architektury i krajobrazu pseudo-turystcznymi
                  obiektami, zbieranie kaski od kazdego przyjezdnego za wszelka cene.
                  To wlasnie sie dzieje w wymienionych miasteczkach, trudno wiec sie dziwic, ze
                  sie takie towarzystwo zjezdza. TO WINA MIEJSCOWYCH A NIE PRZYJEZDNYCH.

                  Taka smutna prawda niestety. Trudno winic przyjezdnych za to co sie dzieje w
                  miescie.

                  Jest na mazurach nadal bardzo wiele przepieknych miejsc, gdzie jest niesamowita
                  staro-mazurska atmosfera, samochody przejezdza raz na pol godziny, nie ma
                  dyskotek, tanich budek z jeszcze tanszym piwem i calego tego badziewie
                  budowanego od polowy lat 90tych pod pruszkow-wolomin-wannabes. Jest natomiast
                  wspaniala przyroda, czyste powietrze, duzo starej estetycznej architektury i
                  wspaniali ludzi skorzy pomoc za darmo.

                  Zycze powodzenia w odczarowywaniu Mikolajek, Gizycka, itd... radze zaczac od
                  wyburzenia tandetnej techno-architektury i budek z hot dogami...
                • ferris.b Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))) )))) 06.07.06, 16:24
                  widac, ze przydaloby sie troche wiedzy o swiecie. wybierz sie np. do hongkongu i sprawdz jak tam z
                  czystoscia, zwlaszcza wieczorem po calym dniu. albo nowy jork dziesiec-pietnascie lat temu. to co - taka
                  sama wiocha jak brudna i zasmiecona warsiawka, no nie?

                • fan.zdm Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))) )))) 06.07.06, 18:29
                  > moim zdaniem wzorcem dla warszawiaków mógłby być kontener na śmieci - może z
                  > czasem (nie mówię, że za rok, dwa, może nawet nie za dziesięć, może dopiero za
                  > 100 lat) nauczyliby się zachowywać czystość.

                  To u ciebie aż tak śmiecą? No popatrz, a w Warszawie wystarczają zwykłe kosze na śmieci na ulicach i jest czysto.

                  > Brzmi to abstrakcyjnie (każdy kto był w warsiawie i okolicy wie o czym mówię),

                  No właśnie. Byłeś w warszawskim metrze? A w takim na przykład paryskim? Wiesz, jaka jest różnica?

                  Reszty nie komentuję, jest na tak kiepskim poziomie jak owa "wspaniała" riposta. I odblokuj sobie prawy nawias, o kulturalny.
          • Gość: Fan ZDM Re: Przyjechał gbur na Mazury IP: *.chello.pl 05.07.06, 19:04
            > Taaak. Zabawiałem się zgadywaniem, który post z kolei będzie o tym, że to nie w
            > arszawiacy, tylko
            > "prowincja na dorobku". Szybki jesteś warszawiaku.

            Trudno się z tym pogodzić, że ma rację?

            > mi nie udało się namierzyć żadnego warszawiaka "z dziada pradziada" prócz tych,
            > chlejących piwsko w
            > bramach przy Targowej. Ale faktycznie: są grzeczni i przyjaźni. Za dwa złote po
            > pilnują samochodu.

            Zmień może towarzystwo, w jakim się obracasz. To, że czegoś nie widziałeś, nie oznacza że to coś nie istnieje.
            • Gość: maj Re: Przyjechał gbur na Mazury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.06, 16:12
              mieszkam w Warszawie od urodzenia - tak samo jak moi rodzice czy dziadkowie.
              Moi znajomi również urodzili się w Warszawie.
              Jeżdzę dużo po Polsce i mogę zapewnić, ze od lat jest stale ten sam problem -
              jedynie Ci którzy albo przyjechali do Warszawy niedawno lub tez mieszkają pod
              Warszawą, od progu krzycza że sa z Warszawy. Bo tylko dla takich ludzi to cos
              znaczy i chcą się tym pochwalić. Dla osób, które się tu wychowały, nie ma w tym
              nic nadzwyczajnego i na pewno nie wykrzykuja tego naokoło.
              Od lat zresztą, wiekszośc ludzi z Warszawy jakich znam ( urodzonych w
              Warszawie ) na wyjazdach podaję inną miejscowość swojego pochodzenia - bo po co
              wysłuchiwać za ........ .
          • Gość: Michal Re: Przyjechał gbur na Mazury IP: 217.153.97.* 06.07.06, 10:32
            acn.waw.pl....

            Kompleksy przyjezdnego?
            Zaledwie 30% warszawiakow ma tu swoje groby. To swiadczy o skali naplywu ludzi
            do miasta. Warszawa jest bezplciowa i niszczy ludzi. Wiekszosc nie potrafi sobie
            z tym poradzic.
            Popatrz sobie na Ursynow. Wyprowadzilem sie z tamtej dzielinicy blisko 8 lat
            temu. Teraz jej nie poznaje - chamstwo na ulicy, agresywne dzieciaki.
            Warszawa ma zla opinie, ale zapewniam Cie, ze zazwyczaj 2 z 3 napotkanych ludzi
            to naplywowi. Przykro to mowic, ale to glownie oni pracuja na opinie mojego miasta.
          • jovian Re: Przyjechał gbur na Mazury 06.07.06, 11:04
            Widzisz, ja to nazywam 'syndromem prawdziwka'. ;)
            'Prawdziwka' łatwo jest poznać wygłaszając jakiekolwiek uwagi na temat
            mieszkańców Warszawy. Odpowiedź będzie zawsze podobna:
            - To nie my, to napływowi. Wieśniaki co to się tu przypętali, pracę zabierają,
            plują na chodniki i jeszcze dorabiają Warszawie gębę. My "prawdziwi warszawiacy"
            jesteśmy wszyscy kulturalni, nos wycieramy w chusteczkę a nie w rękaw, zawsze
            mówimy proszę i dziękuję i przeprowadzamy staruszki przez jezdnię (nawet jak nie
            chcą ;)).
            Nie wiem czy to przypadkiem nie podpada pod leczenie jakiś kompleksów...
            my biali ludzie i cała reszta dzikusów... nobles oblige i takie tam. Może i
            oblige ale z tym nobles to ju bym polemizował. ;))

            Pozdrowienia
          • ferris.b Re: Przyjechał gbur na Mazury 06.07.06, 15:57
            noblesse oblige, jak najbardziej. przynajmniej niektorych.

            nie poczuwam sie do zwiazkow z tym bydlem ktore zalewa polskie kurorty.

            jestem warszawiakiem i sie tego nie wstydze. bo nie mam sie czego wstydzic. skoro nigdy nie spotkales
            zadnego rodowitego warszawiaka to widac bywasz tylko u znajomych ktorzy osiedli w warszawie rok,
            dwa temu - w takim razie powienienes byc przyzwyczajony do tych klimatow wakacyjnych wiec po co ta
            gadka?

        • Gość: ratio Re: Przyjechał gbur na Mazury IP: *.so.pkpik.pl / 81.219.116.* 05.07.06, 17:12
          A ja w Warszawie widuje takich ludzi przy okazji wyprawy w okolice nowych
          warszawskich osiedli typu np Białołęka czyli ludzie którzy jakoś się w
          Warszawie zaczepili. Sam nie pochodze z Warszawy lecz z Krakowa i od kilku lat
          mieszkam w Warszawie dzieki przeprowadzce do tego miasta polubiłem
          Warszawiaków - tyle że w gronie moich znajomych są właściwie tylko prawdziwi
          Warszawiacy i na każdej imprezie pijemy za warszawsko krakowską przyjaźń -
          oczywiście prawdziwych krakusów bez kompleksów i prawdziwych warszawiaków bez
          kompleksów. :))))
        • tymon99 Nie widujesz?? 05.07.06, 17:32
          ferris.b napisał:


          > mieszkam w warszawie, tu sie urodzilem, podobnie jak moi rodzice. nie widuje ta
          > kich ludzi tutaj.
          >

          może zacznij wychodzić z domu..
        • Gość: Joanna Darc Re: Przyjechał gbur na Mazury IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.06, 08:32
          Byłam niedawno w Warszawie turystycznie, chciałam pokazać mojemu
          sześcioletniemu dziecku stolicę. Prawdą jest że mieszkańcy Warszawy to
          nieokrzesane gbury. Przekonałam się o tym już na dworcu kiedy zapytałam
          sprzedawcę warzywniaka o najbliższy postój taksówek, zignorował moje pytanie
          zupełnie odpowiadając po chamsku. Kierowca taksówki nie był lepszy zblazowany i
          niekompetentny. Później nie było lepiej nawet sprzedawca w kiosku z gazetami
          był beznadziejnym dupkiem. Podczas spaceru w Łazienkach wstąpiliśmy obejrzeć
          galerię minerałów,kamieni półszlachetnych i biżuterii właściciele czy
          prowadzący wystawę ( kobieta i mężczyzna)kłócili się, nasze wejście w niczym im
          nie przeszkodziło dalej mieszali się z błotem. O tempora o mores !!! Dobrze że
          Warszawa jest pięknym miastem pokazałam mojemy synkowi dwie syrenki tę nad
          Wisłą i tę na starym mieście, bazyliszka, Zamek Królewski, Wilanów, Łazienki,
          Grób nieznanego Żołnierza, Muzeum Wojska Polskiego.
          • Gość: 6 pokolenie w-skie Re: Przyjechał gbur na Mazury IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.06, 10:23
            współczuję, mnie przez ponad 40 lat życia w tym mieście nie spotkało łącznie
            tyle nieprzyjemnośći ile Pani za jedną wizytą.
            musiała Pani dobrze szukać, żeby tak trafić.
            chamstwo zdarza się jak wszędzie, ale opinie ogólne są zdecydowanie krzywdzące.
            życzę lepszego nastawienia do Warszawy i jej mieszkańców i miłego pobytu u nas.
            pozdrawiam wszystkich przyjezdnych i współczuję Mazurom, że do nich przyjeżdża
            ta gorsza część Warszawy.
        • Gość: hella Re: Przyjechał gbur na Mazury IP: *.ghnet.pl 06.07.06, 10:52
          Ja mieszkam na Mazurach od urodzenia i od zawsze uważam Warszawiaków za
          hałaśliwych arogantów. TO nie prawda, że to tylko Ci, którzy przyjechali do
          Warszawy z mniejszych miasteczek dorobić się . Może część z nich rzeczywiście,
          ale większość to dzieciaki, które od zawsze mieszkają w stolicy. W dodatku na
          jakieś parszywej Pradze, i powinni raczej zazdrościć tym, którzy na Mazurach
          mieszkają na stałe. Pewnie tak w sumie jest i dlatego tak źle ich traktują.
          Wyobrażam sobie, że w mniemaniu Warszawiaków Mazury zostały stworzone po to by
          mogli przyjechać tu na wakacje. Nie obchodzi ich co będzie po ich wyjeździe, że
          zostawiają po sobie chlew i złe wrażenie.
    • Gość: gienio słomiarz Warszawiacy to jeżdżą za granicę ,a wy trafiliście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.06, 00:19
      na buraków bez kasy ,którzy muszą się tłoczyć w polskich "kurortach" . Może nawet byli rodowitymi Warszawiakami ,ale to nie świadczy że śłoma z butów nie wyjdzie . Nie jestem z Warszawy ,ale znam paru porządnych Warszawiaków i oni raczej wyjeżdżają za granicę - pogoda zapewniona , luksusowo ,czysto i przyjemnie - nie to co w Polsce . Pełno złodzieji ,buraków-pijaków ,brud ,smród i ubóstwo .

      Trafiliscie na frustratów co nie mogą znieść myśli ,że ci na których głosowali ,czyli populiści i SOCJALIŚCI ,nie spełnili ich obietnic ,a Polska nadal jest gnojowiskiem z bardzo dużymi podatkami i nic w zamian ,czyli gó..ane drogi ,skorumpowani urzędnicy ,marna służba zdrowia itd. itp.
      • Gość: mały tomcio odnośnie warsiawiaków IP: *.aster.pl 05.07.06, 00:40
        Ci którzy najgłośniej krzyczą, że są z Warszawy mieszkają w niej najkrócej.
        Prawda jest taka, że Polacy to w większości zbydlony naród, który bez bata nad
        doopą nie potrafi sie zachować. Nieważne czy warsiawiak, sliedzik, hanys czy
        krakus- prosty przykład: wystarczy popatrzeć na to, co dzieje się przy naszych
        marnych drogach- ile fajansu wyrzucane jest z okien samochodów. itd, itp.
        Szkoada gadac - buractwo wytępić graniczy z cudem
      • Gość: donkowalski Re: Warszawiacy to jeżdżą za granicę ,a wy trafil IP: *.manc.cable.ntl.com 05.07.06, 03:00
        tos podsumowal... z kad takie dane? do tej pory przekonany bylem, ze wyborcy
        rzadacych to mohery - stare zgarbione dewotki - zony rolnikow ze sciany
        wschodniej i matki homofobicznych bojowkarzy sprzeciwiajacych sie publicznemu
        eksponowaniu genitalii. oficjalne statyskiki mowily nam rowniez, ze
        80% "oczywiscie niewinnie osadzonych " glosowalo na homofilnych przedstawicieli
        jednej zaledwie partii opozycyjnej PO. gdyby dodac wyborcow reszty to z
        pewnoscia uzbiera sie 95% "niewinnych". chyba nie jestem osamotniony w
        przekonaniu, ze dresy i zlote lancuchy to uniform bandyty na przepustce/na
        wolnosci??? a przestepcy to wcale nie margines spoleczenstwa. jedynie w 2005
        roku w Polsce prawomocnie skazano 500 tys. obywateli... pokazny elektorat, co???
        www.dziennik.krakow.pl/public/?2006/06.10/Kraj/13/13.html
        ci o ktorych piszesz: skorumpowani urzednicy to nie mohery, a ci z "marnej
        sluzby zdrowia" do tej pory tylko demostrowali swoja niechec do wyrzeczen i
        solidarnosc z otwarcie wroga rzadowi opozycja i ich "niewinnymi wyborcami".

        pozdrawiam i zycze wiecej obiektywizmu oraz otwartosci na statystyczne fakty.
      • Gość: Anik NiE MOGĘ-Warszawiacy to jeżdżą za granicę.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.06, 07:57
        JEJ!!! Ale buraczane teksty- " jeżdżą za granicę, bo tu smrud"- co to za gbur
        się wypowiada??!!! Warszawiacy tacy są i tyle. Może i jeżdzą za granicę- i
        niech sobie tam siedzą, oby się w Polsce nie urlopowali!!!Wczasy w Polsce
        powinny być dla prawdziwych turystów, nie dla snobów, co za modą i szpanem
        gonią. A krzykliwa Warszawka niech jedzie gdzie indziej!!Widzieć ich nie chcę,
        i ich "stolicę" też omijam szerokim łukiem!!! Nic tam, tylko zadzieranie nosa i
        patrzenie z góry...po prostu obora.
      • Gość: qw Re: Warszawiacy to jeżdżą za granicę ,a wy trafil IP: *.cst.tpsa.pl 07.07.06, 08:54
        wlasnie spotkalem warszawiakow w Tunezji w zeszlum roku. Takie bydlo (zreszta
        jedno malzenstwo z malym dzieckiem) ze po prostu rece opadaja. A dowiedzialem
        sie ze z Warszawy bo prostre -= wrzeszczeli ze u nich na Targowku... i tak
        dalej. Co prawda ktos kto nie mieszka w Warwszawie moze nie wychwycilby ze
        wymieniaja dzielnice Warszawy, ale jakos ja je znalem. Nawet sie do nich nie
        odezwalem raz - na tydzien pobytu - szkoda czasu i wstyd. Przy basenie z 50
        osob a oni najglosniej wrzeszcza i co drugie slowo ku... Ot taki obraz
        utkwiony w pamieci
    • Gość: lubicz Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.06, 08:21
      Szanowna Redakcjo,


      Przyjechał latem gbur na Mazury.

      Zaprenumerowałem sobie Newsletter Olsztyński, żeby siedząc w Warszawie i
      czekając na upragniony urlop wiedzieć co się dzieje na Mazurach. Na Mazurach
      które kocham ponad wszelkie inne regiony Polski i nie tylko. Tam się
      wychowywałem, tam wzrastałem, z tymi terenami związane są moje najwspanialsze
      wspomnienia lat dziecięcych, szkoły.... Tam, też mam przyjaciół i tam spędzam
      co roku przynajmniej tydzień urlopu. Ale cóż, jak to z gburami warszawskimi
      bywa, zapewne nie wykażę się wystarczająca dozą dobrego wychowania i wykasuję
      prenumeratę Nweslettera. Po co mam się denerwować czytając tak skrajnie
      jednostronnie napisane teksty, teksty w których wrzuca się do jednego worka
      wszystkich turystów z Warszawy? Warszawa to duże miasto, mieszkają tu różni
      ludzie. Ja zamieszkuje w niej od 31 lat. Gbur warszawski opisany przez Was to
      nie kto inny, jak przedstawiciel świata przestępczego, często wręcz mafijnego.
      I u nas każdy, na kilometr go rozpoznaje. I nie myli z sąsiadem czy mijanym na
      zatłoczonym chodniku "normalnym" warszawiakiem. Myślę, że nawet mieszkając na
      prowincji można tego rozróżniania się nauczyć. Ja się nauczyłem. Może dlatego,
      że mieszkam w Warszawie? Może gdybym nadal mieszkał w Mrągowie nie potrafiłbym?
      Jako człowiek z prowincji? I również szukałbym każdej okazji dla odreagowania
      swoich prowincjonalnych kompleksów? Ale jeśli tak jest, to ja chętnie
      najbardziej cierpiącym na tę manię redaktorom olsztyńskiej gazety i burmistrzom
      ufunduję tygodniowy pobyt w Warszawie, u mnie w domu, i postaram się pokazać im
      stolicę i ludzi w niej mieszkających takimi jakimi są naprawdę, a nie w ich
      zakompleksiałych wyobrażeniach.
      Chamstwo cechujące nuworyszów zdarza się wszędzie i zawsze jest hałaśliwe i
      rzucające się w oczy. Agresywne i często wręcz niebezpieczne. Ale razi tak samo
      kiedy jest warszawskiej proweniencji jak też wołomińskiej, pruszkowskiej czy
      (za przeproszeniem) olsztyńskiej, kętrzyńskiej czy mikołajskiej. I jako takie
      powinno być piętnowane. Bo chamstwo zawsze jest takie samo. Zaś próby
      przypisywania go ludziom tylko ze względu na ich miejsce zamieszkania
      jest "dobrym" krokiem do szerszego w przyszłości segregowania ludzi ze względu
      na ich miejsce pochodzenia.....(że o innych już "wadach" nie wspomnę).
      Trudno zakończyć mi serdecznościami. Pozostaje mi tylko mieć nadzieje, że i w
      te wakacje miło spędzę czas na Mazurach. Mimo pochodzenia.

      Gbur Warszawski

      Sławomir Chromiński

      P.S.
      Moja propozycja tygodniowych szkoleń w Warszawie jest jak najbardziej serio
      złożona. Tylko proszę - nie wszyscy na raz. Nie zmieszczę i nie wykarmię!
      Ustalcie kolejność. Najlepiej zacznijmy od burmistrza Giżycka.
      • Gość: canzomen Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.06, 12:21
        Kulturalni ludzie nigdy nie rzucają się w oczy. Głośno krzyczy troglodyta
        wykarmiony cudzą pracą ( rodziców) lub czyjąś krwią ( bandyci, złodzieje).
        O " warszawce" mówi się wówczas, gdy wiadomo że toto jest z Warszawy lub okolic.
        Mnie np. w Niemczech w sklepie było przykro kiedy patrzono na mnie jak na
        złodzieja - wystarczyło że jestem Polakiem. Takie paskudne uogólnienie.
    • Gość: maryla Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.06, 10:13
      zastanawiam sie kto w Gazecie.pl tak nie znosi Warszawy i jej mieszkancow.
      Mysle jednak,ze chodzi tu o to aby ludzie z innych miast,,mogli nam mieszkancom
      Warszawy nawymyslac. Dobrze ,ze nas jest ok 2 mil, a reszta Polski to wzorowi
      obywatele,pracowici nie chamscy.Mam dzialke na mazurach od kilkunastu lat,jestem
      lubiana i akceptowana przez mieszkancow,ale czy ktos w to uwierzy.
    • burek_polny Jest mi wstyd.. A jestem z Warszawy, czy ten fakt 05.07.06, 11:32
      ...automatycznie czyni ze mnie gbura ? Nie zgadzam sie na proste
      generalizowanie, ze kazdy warszawiak to prostak i gbur. W kazdej spolecznosci
      jest ich okreslony odsetek (podobny w warszawskiej, gizyckiej czy ogolnie
      mazurskiej), a ze akurat z Warszawy na Mazury daleko nie jest, to i
      warszawiakow przyjezdza tam wiecej niz np: wroclawiakow, wiec i odsetek gburow
      warszawskich jest bardziej widoczny niz gburow wroclawskich.
      Poza tym:
      1. prosze pamietac, ze element gburowaty i chamski zawsze jest bardziej
      widoczny, niz cala reszta;
      2. "chamstwa nie zniese" w zadnej postaci, czego i Panstwu serdecznie zycze.
      ZERO TOLERANCJI.

      Z pozdrowieniami z Warszawy
      tymczasowy mieszkaniec okolic Mikolajek.
      • burek_polny Re: Jest mi wstyd.. A jestem z Warszawy, czy ten 05.07.06, 11:43
        PS - milo byloby przeczytac mniej obrazliwy artukul o warszawiakach, ale to juz
        moje zyczenia... Zastanawiam sie tylko, czy ktorys z Was redaktorow, zastanowil
        sie, ze istnieje tez zjawisko tzw. GBURA MAZURSKIEGO. My, warszawiacy,
        spotykamy go kazdego roku - a raczej to, co pozostawia po sobie: okradzione
        domki, spladrowane lodki, zdemolowany dobytek, na ktory my - warszawiacy -
        pracujemy latami. Ot, taka lustrzana dygresja ...
        • taras70 Re: Jest mi wstyd.. A jestem z Warszawy, czy ten 05.07.06, 12:26
          burku_polny. uzycie przez Ciebie formy "GBUR MAZURSKI" oznaczalaby kiedys tyle
          samo co : bogaty gospodarz z Mazur, wiec nie wydaje mi sie , zeby tutejszy ,
          bogaty gospodarz musial siegac po czyjs majatek i to w dodatku uciakajac sie do
          kradziezy ! obecnie to slowo ma inne znaczenie, ale nadal nie jest zawsze tak,
          ze domki okradaja miejscowi mieszkancy. ostatnio domek Lwa Rywina okradli do
          spolki: mieszkaniec Warszawy i mieszkaniec podwarszawskiej miejscowosci ! tak
          jak nikt rozsadny nie bedzie generalizowal co do zachowania mieszkancow W-wy,
          tak nie mozna generalizowac, co do tego , kto pozbawia mieszkancow letnisk
          dobytku ! chyba, ze potwierdzaja to statyski ? ale , pewnie nie , bo ten sposob
          zarabiania na zycie to bardzo czesto : GOSCINNE WYSTEPY !!!
        • Gość: ToKu Maleńka dygresja, z dala od genaralizowania. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.06, 13:58
          Gdzieś tak w okolicach 1989 roku, nasze elity z wielkich miast, chciałoby się
          rzec - mdetropolii - zadecydowały, że należy zlikwidować WSZYSTKIE PGR-y!
          Rentowny, nie rentowny, nie ważne, jest to relikt systemu komunistycznego i
          należy je wszystkie zlikwidować! Bez żadnych realnych osłon socjalnych. O tak,
          życie ponad pół milionowej rzeszy pracowników PGR - ów całkowicie przekreślono
          nie mając ŻADNEJ koncepcji, co z nimi będzie dalej.

          Dziwnym trafem inne rodzaje przędsiębiorstw państwowych, przemysł ciężki,
          kopalnie, etc, a więc gałęzie związane z owymi metropoliami nie odczuły
          transformacji tak dotkliwie jak właśniue PGR-y, z istoty swej funkcji położone
          z dala od ośrodków, w których kwitnie intelektualne życie narodu, kują się
          nowe, polskie elity. (z całą pewnością nie zlikwidowano ich wszystkich za
          jednym zamachem, nie patrząc na to czy są rentowne czy nie).

          Mówi się: górnictwo ciągnie Polską gospodarkę w dół, dopłacanie do produkcji
          (przez długie lata), kosztowne osłony socjalne - Ci górnicy to potrafią
          zawalczyć o swoje, a niech mnie! Jeżeli to prawda, to czy cudu gospodarczy
          Polski z lat 90 -ych nie zbudowano na biedzie mieszkańców PGR-ów? Tyle
          zaoszczędzono nie dopłacając do produkcji, nie zapewniając porównywalnych z
          górniczymi osłon socjalnych itd. Dobrobyt metropolii zbudowano na umęczonych
          barkach wiejskiego luda.

          Moim zdaniem właśnie tak jest - a jeżeli ta diagnoza jest prawdziwa, to
          mieszkańcvy metropolii, w tym i Olsztyna i Warszawy, powinni się cieszyć,
          że "popegierowcy" (określenie to dotyczy również tych mieszkańców wsi, którzy
          żyli z ludzi zatrudnionych w PGR-ach, którym liwidacja tychże znacznie
          pogorszyła koniunkturę, żeby nie powiedzieć wywróciła do góry nogami lokalney
          rynki i rzeczywistość socjologiczną wsi), demolują im jedynie domy i łódki, a
          nie wszczynają rokrocznie powstania i bunty (namiastką był bunt Samoobrony z
          1999 o iler mnie pamięć nie myli, kolejny już szybko i zdecydowanie stłumiono),
          tudzież permanentnie blokują stolicę. Górnicy, w porównaniu z nimi, doprawdy,
          nie mają zbyt wielu powodów do narzekań.



        • r306 Jest maly problem.... 05.07.06, 16:05
          Problem nazywa sie: 'jestem z Warszawy'.
          Nikt by nie wiedzial nawet, skad to chamstwo przyjezdza, gdyby to chamstwo sie
          ostentacyjnie NIE PRZEDSTAWIALO. A niestety to robi.

          Do kogo masz wiec pretensje? Do tych ktorzy sie tak przedstawiaja, czy do tych,
          ktorych mozgi w naturalny sposob rejestruja i klasyfikuja, prowadzac
          generalizacje postaw?
        • Gość: mazurka Re: Jest mi wstyd.. A jestem z Warszawy, czy ten IP: *.devs.futuro.pl 05.07.06, 17:39
          Tak się składa, że domki obrabiają (miejscowi, a jakże) wszystkim i to jest
          rzeczywiście plaga. Mnie też okradają, a jestem z Olsztyna. Problem w tym, że
          miejscowa policja ma w nosie zgłoszenia i "służbę", bo lepiej piwo smakuje na
          posterunku, gdy nikt nie widzi, niż w okradanym domku, bo ktoś może
          podkablować. Coż, z bandytyzmem walczyć trzeba, ale najpierw wykorzenić go z
          szeregów, które z założenia mają go zwalczać. I czy to Mazury, Pomorze, czy
          podkarpacie, jakie to ma znaczenie. Nikt nie lubi urlopowiczów z zawiści - bo
          oni mają urlop, a my nie. Taka cecha narodowa.
      • Gość: stach Re: Jest mi wstyd.. A jestem z Warszawy, czy ten IP: *.mlyniec.gda.pl 05.07.06, 15:53
        A ja wam powiem, że też mieszkam w tzw "kurortach" tyle, że nad morzem, i (o
        zgrozo!!!) Warszawki też tu pełno. Nie chcę generalizować, ale NAJCZĘCIEJ te
        gbury które określaja się jako "super ekstra kolesie (ówy) ze Stolicy"
        mieszkają pod Warszawą a z nią samą maja tyle wspólnego, że muszą dojechaĆ TAM
        do pracy (zapewne pociągem :>) Znam kilku rodowitych warszawiaków i serio
        uważam, że to normalni ludzie, którzy nie noszą dresów i brylantów w pępkach...
        Poza tym dres to dres, nieważne czy z Warszawy czy z Gdyni... Buraik jest
        burakiem, a jadą na polskie kurorty bo najczęsciej jest tak, że albo są na tyle
        ograniczeni, bo np nie zanją języka itp, lub poo prostu nie wpadli by na jkaiś
        inny pomysł..., albo rzeczywiście nie mają kasy...heheh
        co zrobić, burak był, jest i będzie. Jak Sowizdrzał. Pozdrawiam
        znad morza. :)
      • Gość: adamp Re: Jest mi wstyd.. A jestem z Warszawy, czy ten IP: 80.55.181.* 05.07.06, 16:16
        Zagadka na lato. W pępku ma brylant, na nogach dresy, na szyi złoty łańcuch.
        Szarżuje na drogach i w wodzie. Ciągle powtarza "odpoczywam, proszę mi nie
        przeszkadzać. Kto to jest?

        TO JEST WARSZAWIAK !!!!!!!!! TO PEWNE JAK AMEN W PACIERZU. Nie wierzycie?
        Zapraszam do Mikolajek a przekonacie sie na wlasne oczy, ze 9 na 10 burakow to
        warszawiaki!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: Ania Nie zgadzam się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.06, 08:18
        Przykro mi niestety!! Jestem z Wrocławia. Nie mam zdania wyrobionego tylko na
        podstawie wakacji na Mazurach ( gdzie jestem co roku), ale także przez
        konieczne kontakty z Warszawą wogóle. Przykro mi ze względu na te niewątpliwie
        istniejące grono ludzi ze stolicy, co porządni są, bo czasem-podkreślam- CZASEM
        się zdażają!! Ale ogólnie niestety to jest tam obora!! Noszą ns zadarty i nic
        poza sobą nie dostrzegają, poza snobistycznymi "rozrywkami". I przez to, że
        mają pieniądze się realizują w takich postawach. I nic dziwnego, że reszta
        Polski tak Warszawę widzi!! Udowodnijcie, że ludzie się mylą, a nie cały czas
        się wywyższajcie!
        • Gość: joanna Re: Nie zgadzam się! IP: *.medical / *.crowley.pl 06.07.06, 11:12
          Ania - jak i komu? Tym, których głównym zajęciem jest uogólnianie?

          Urodziłam się w Warszawie, ktoś z Was odpowiada za miejsce urodzenia? Bo ja
          niestety tak. Zanim przyznam się gdziekolwiek w Polsce do miejsca zamieszkania
          pięć razy się zastanowię, bo od razu przykleją mi kilka etykietek nie do
          zdarcia.

          Chamskie zachowanie można potępiać bez krzywdzących uogólnień.
    • warszawianka_jedna Re: Przyjechał latem gbur na Mazury 05.07.06, 11:36

      Uważam, że autorka tego tekstu zasługuje na miano największego gbura (gburki?).
      Co ma na celu ten artykuł? zwrócenie uwagi na hałaśliwych, nierozsądnych
      turystów, czy pod byle pretekstem, obrażanie warszawiaków? Sądzę, że to drugie.

      W Warszawie mieszka 2 mln. ludzi, statystycznie więc, mają ogromną przewagę nad
      mieszkańcami innych miast. Oczywiście, jak w innych miastach, jest tu cały
      przekrój społeczeństwa.
      Oczekuję od autorki, równie "rzetelnego" artykułu o turystach z Wrocławia,
      Katowic czy Lublina.

      PS
      w ostatni weekend byłam w Mikołajkach na regatach. Nie zauważyłam w wiosce
      żeglarskiej ani jednej panny z kolczykiem w pępku, nie widziałam też dresiarzy
      z łańcuchami na szyi, przez miasteczko przejechały najwyżej dwie czarne BM-my.

      Autorkę artykułu zapraszam do Warszawy aby mogła zweryfikować wygląd
      mieszkańców, ze swoimi wyobrażeniami na ich temat.
      pozdrawiam
      • Gość: frodo Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: 80.54.88.* 05.07.06, 11:43
        Swój swojego chwali.Warszawscy turysci sami sobie zasłużyli na taką opinię.
        Oczywiscie nie wszyscy bo są i Ci normalni, ale to jednostki.Zadzierają nosa bo
        oni z Warszawy.A to największa wiocha w Polsce. Moja opinia jest podparta
        własnymi spostrzezeniami.Skoro przyjezdzacie na Mazury ( czy gdziekolwiek
        indziej) to zachowujcie sie jak ludzie a nie jak bydło, a nie smieci do lasu bo
        ciezko podjechac do kosza, chamstwo na drogach.....Arogancja,zarozumialstwo itd...
        Temat rzeka....
        • zresetowany_berbec Re: Przyjechał latem gbur na Mazury 05.07.06, 12:50
          ja tylko bardzo proszę aby mieszkańcy miejscowości wypoiczynkowych nie
          generalizowali. Tak, to prawda, w W-wie jest dużo chamów- tutaj siedzą cicho bo
          wiedzą, że nie są nikim szczególnym. Jadąc do małej miejscowości podkreślając
          swoje pochodzeni ze stolycy jako jedyną rzecz, którą mogą się pochwalić. Ja
          niestety tez jestem warszawianką i jest mi wstyd za te bandy chołoty. pozostaje
          mi tylko przeprosic i poprosic, zebyscie, drodzy Gospodarze nie traktowali nas
          wszystkich na dzien dobry jak bydło. chcoiaz niektóryum to sie nalezy.
        • andulka7 Re: Przyjechał latem gbur na Mazury 05.07.06, 13:13
          Gość portalu: frodo napisał(a):

          Warszawscy turysci sami sobie zasłużyli na taką opinię.
          > Oczywiscie nie wszyscy bo są i Ci normalni, ale to jednostki.Zadzierają nosa
          bo
          > oni z Warszawy.A to największa wiocha w Polsce. Moja opinia jest podparta
          > własnymi spostrzezeniami.Skoro przyjezdzacie na Mazury ( czy gdziekolwiek
          > indziej) to zachowujcie sie jak ludzie a nie jak bydło, a nie smieci do lasu
          bo
          > ciezko podjechac do kosza, chamstwo na drogach.....Arogancja,zarozumialstwo
          itd
          > ...
          Sorry frodo, ale uprzejmości się skonczyły. Owszem, Warszawa to wiocha. A może
          dlatego, że w ciągu ostatnich kilku lat kilkaset tysięcy wiochy właśnie
          zjechało do Warszawy z całej Polski za pracą. Co dziesiaty samochód w mieście
          ma niewarszwską rejestrację. Bez skrupułów odbiję piłeczkę. Najgorzej zachowują
          się właśnie tacy "warszawiacy" świeżej daty, zwłaszcza jeśli już dojrzeli do
          przerejestrowania auta. Bo im zwyczajnie odbija... I to nie Warszawa im szkodzi
          na rozum - z takim już przyjechali...

          Miło Ci się czyta to co napisałam ?? Pewnie tak samo przyjemnie, jak mnie o
          warszawskim bydle, grrr

          P.S. Uogólniam?? Oczywiście. Właśnie z takich durnych uogólnień rodzą się durne
          uwagi o bydle czy burakach stąd czy stamtąd... Och jak my bardzo lubimy pluć
          jadem, net jest cierpliwy, a do tego anonimowy, nieprawdaż ?? Może jednak
          trochę więcej życzliwości?
            • Gość: mk Re: Przyjechał latem gbur na Mazury IP: *.one.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.06, 23:31
              ja ponawiam apel - edukujmy Warsiawiaków - rodowitych, przyjezdnych, obojętne -
              edukujmy ich w kwestii przestrzegania czystości!!!
              Ja wiem, ze Warszawa już w XIX wieku uważana była za wyjątkowo brudne miasto,
              zdaję sobie sprawę, że brud to taka tamtejsza warszawsko - mazowiecko -
              rosyjska tradycja, ale...
              Próbujmy, edukujmy, może coś się zmieni, może n.p. zrozumieją co to są kosze na
              śmieci, może da się ich przekonać, że odór moczu to nie zapach, może...
              PROBUJMY!!!
              CAŁY NARÓD POWINIEN EDUKOWAĆ STOLICĘ!
      • Gość: !!! bez tematu! IP: *.eds.net 06.07.06, 12:19
        Zgzadzam się z warszawianka_jedna!!
        Ja się dziwię dlaczego takie artykuły się pisze. To jest podburzanie jednych
        ludzi przeciwko drugim i rozpętywanie wojny domowej!!!
        Jest sprawą wiadomą, że "prowincja" potrzebuje "warsiawki" a "warsiawka"
        potrzebuje "prowincji" (prowincja i warsiawka to słowa popularne - będące w
        powszechnym użyciu) i jedni bez drugich zyć nie mogą.
        Ludzie opanujcie się więcej tolerancji a będzie nam wszystkim przyjemniej się
        żyło w tym kraju.
        Pare dni temu KE powiedziała że polacy sa narodem nietolerancyjnym i
        ksenofobicznym. Nasi kochani politycy razem ze społeczeństwem się wielce
        oburzyli i obrazili na europe za to stwierdzenie. A ja się pytam za co? Za
        prawdę??!!?? Jeżeli ktoś uważa że jesteśmy narodem tolerancyjnym i nie
        ksenofobicznym to niech mi odpowie na pytanie: Czy ani razu nie nazwałem
        kogoś "gburem" bo był z warsiawy?? i Czy ani razu nie nazwałem kogoś "wsiochem?
        bo był z prowincji??....
        Zastanówmy się wszyscy nad tym!!
        Szcęść Boże!!!
    • Gość: Antena Kolno i Łomża- Ci to sa ciekawi :(( IP: 83.238.100.* 05.07.06, 14:16
      Kochani,
      Ja to mam doswiadczenie. Wychowywalam sie w miejscowosci nad Sniardwami, do
      ktorej od wielu, wielu lat na wywczas przyjezdza kwiat mlodziezy kolnenskiej i
      lomzynskiej. Warszawski cham to przy nim chodzaca kindesztuba.
      Otoz szacowni kolnianie i lomzynienie:
      - nie respektuja ograniczenia predkosci do 40 km i tak wala swoimi leciwymi
      (pamietajacymi czasy NRD) VW i Betami ile im tam te 20 lat temu fabryka dala
      - uwazaja, ze kazdy powinien sluchac z nimi ich ukochanego "yyymc, yyymc,
      yyymmc". Chlopaki i dziewczyny ja wiem, ze goraco i w ogole, ale dajcie na
      wstrzymanie, albo jak macie takie potrzeby to chociaz zajmijcie sie rozwozeniem
      lodow, czlowiek bedzie z daleka slyszal i do sklepu sie nie nachodzi.
      - nie nawidze generalizowac, ale mieszkalam tam prawie 20 lat i nie poznalam
      ani jednej fajnej osoby z Kolna, bo z Lomzy chyba ze dwie :)
      - co do dresow, obwieszania sie zlotem i golenia glow (tu lepiej nie szalec, bo
      moze kogos tragedia spotkala i np. jest po chemioterapii)oraz panienek w pelnym
      makijazu juz o 8:00- rozwodzic sie nie bede. Bo jak mowi stare madre
      przyslowie "O gustach sie nie dyskutuje".

      Do wszystkich miejsc gdzie sa tanie pola namiotowe i domki do wynajecia, tacy
      ludzie beda przyjezdzac. I coz, jestem za, zeby takiego jak opisay w artykule
      zachowania nie tolerowa. Czy to u warszawianina, krakowianina, Niemca,
      Rosjanina, czy miejscowego pijaczka NIE TOLEROWAC.

      Przyjezdzajcie na Mazury we wrzesniu, jest jeszcze piekniej i znacznie,
      znacznie spokojciej.

      pozdrawiam wszystkich, ktorzy bezmyslnie wylewaja swoj jad :-))
      A.
      • Gość: warszawiaczek Veto! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.06, 14:56
        Gość portalu: Antena napisał(a):

        > Kochani,
        > Ja to mam doswiadczenie. Wychowywalam sie w miejscowosci nad Sniardwami, do
        > ktorej od wielu, wielu lat na wywczas przyjezdza kwiat mlodziezy kolnenskiej i
        > lomzynskiej. Warszawski cham to przy nim chodzaca kindesztuba.

        Protestuję! Z czasów wojska pamiętam dwu kumpli, z Kolna i z Łomży czy też spod
        Łomży, tego nie pamiętam dokładnie. Obaj byli wzorami dobrego wychowania, co w
        realiach wojskowych rzucało się w oczy, i rozmowy z nimi były jasniejszymi
        punktami w ciemności militarnej egzystancji w LWP!

        > - nie nawidze generalizowac, ale

        To nie rób sobie wbrew i nie generalizuj :)

        Pozdrowionka z elytarnej stolycy :)
        (Specjalnie tak napisałem, żeby zaognić dyskusje, a co...) :))
    • warszawianka_jedna Re: Przyjechał latem gbur na Mazury 05.07.06, 14:28
      "W tamtym roku poszłam na dyskotekę, którą turyści urządzili sobie nad objętym
      strefą ciszy Jeziorem Nidzkim. "

      Ciekawe kto wydał zezwolenie na dyskoteke w strefie ciszy, wg. tezy
      p.Wojciechowskiej z pewnością warszawiacy.

      Śmieci w lasach, to nie jest tylko mazurski problem. Z reguły jednak wiadomo,
      że śmiecą całoroczni mieszkańcy wiosek. Moi znajomi maja dom we wsi Grzegórzki,
      ktora 3 lata temu wygrała konkurs na najładniejszą mazurska wieś.Faktycznie,
      domy zadbane, ładnie zagospodarowany teren w środku wsi.Wystarczyło jednak
      pójść do lasku 100m dalej a tam, worki po cemencie, stare opony, popsute
      lodówki. Takich rzeczy nie bierze ze sobą przeciętny turysta.
    • pl2512 No niestety Warszawa jest kolonizowana przez... 05.07.06, 15:29
      wioche i buractwo, ktore potem wraca na swoje smierdzace wiochy i sie wywyzsza!
      Szlam przyjezdza codziennie do tego miasta i zabiera Warszawiakom prace a potem
      pyskuje, ze im sie Warszawa nie podoba. Jako Warszawiak z dziada pradziada
      musze powiedziec, ze najchetniej bym wyjechal z tego schamionego miasta, bo
      wole male miasteczko na Mazurach niz to buraczane eldorado zadeptane przez
      wioche.