20.12.06, 14:15
Przeglądałem internetową prase. Polecam artykuł:Bosak: Atak na wszechpolaków
to rodzaj antysemityzmu mediów
autor: Krzysztof Bosak, kb, 2006-12-20, Ostatnia aktualizacja: 2006-12-20
Publicystyczne debaty śledzę z zainteresowaniem, jednak nie mogę się wyzbyć
wrażenia, że z drobnymi wyjątkami mają one charakter branżowego rytuału -
pisze w komentarzu dla ŻW Krzysztof Bosak, poseł LPR.

Pewno tak musi być. Ja jednak nie jestem publicystą i piszę, gdy „mi się
nazbiera”

Propozycja napisania tekstu dla Życia Warszawy była pierwszą propozycją
zabrania głosu przez środowisko Młodzieży Wszechpolskiej po dwudziestu
dniach „debaty” nad... No właśnie – nad czym?

Co właściwie wydarzyło się w ostatnich dniach? Czy to, co się stało,
zasługuje na posiadanie swej własnej etykietki w panteonie afer polskich,
gdzieś pomiędzy aferą Żelazo a seksaferą z ostatnich dni? Nazwijmy rzecz po
imieniu: kilku przedstawicieli subkultury (bo przecież nie ruchu
politycznego!) neonazistów urządziło sobie na odludziu popijawę, zadbawszy
uprzednio o scenografię złożoną z rajcujących ich symboli. Kilka dni później
okazuje się, że dwoje z nich znalazło się (jako kandydat na radnego bądź
sekretarka) w dwóch partiach politycznych i młodzieżowym stowarzyszeniu. Gdy
rzecz staje się znana, pozbywają się ich natychmiast ze swego otoczenia.
Nikomu się krzywda nie stała, za pół roku przypuszczalnie okaże się, że prawo
złamane nie zostało. Tyle faktów.

Uczymy się zwierzęcego życia
Sama popijawa wyjątkowa nie była – prasa lokalna i krajowa odnotowuje
znacznie większe spotkania tego typu z pewną regularnością. PiS, LPR i MW
zareagowały w sposób niepozostawiający złudzeń co do stosunku do subkultury
neonazi. Sprawę można by uznać za zamkniętą. Nic z tego.

Sprawa ta wypełniała bowiem znamiona pretekstu, a symboliczny, wyrazisty
pretekst to rzecz niezbędna, gdy chce się rozpętać medialną nagonkę. Nie
zamierzam polemizować z morzem pomówień i insynuacji wymierzonych w moje
środowisko w ostatnim czasie. Wszak nikt tej polemiki nie oczekuje: „My
wiemy, że wy wiecie, wy wiecie, że my wiemy”. Sceptycy tego nie kupują, dla
reszty analiza faktów nie ma istotnego znaczenia. Reszta chłonie
interpretacje, skojarzenia, obrazy. Można nimi dowolnie operować, nie
narażając się na ryzyko myślenia.

Medialne nagonki, jak każda forma konfrontacji, są świetną okazją do
poczynienia ciekawych obserwacji. Warto więc odnotować głosy ludzi, którzy
mimo ociekających bulwarowym stylem, kipiących emocjami nawoływań do linczu
dali wyraz swemu sceptycyzmowi. Myślę tu o komentarzach Rafała Ziemkiewicza i
Dominika Zdorta, za które zresztą zostali oskarżeni przez
wicenaczelnego „Dziennika” o strach przed mówieniem o błędach prawicy i
bronienie wszechpolaków.

Myślę o trzeźwych i interesujących wywiadach Stanisława Michalkiewicza
w „Rzeczpospolitej” czy prof. Bogumiła Grotta w „Gazecie Krakowskiej”. To
były jednak głosy odrębne. Nagonka szła ławą, a przodownicy na rogach
wygrywali ton: „Wszechpolacy to naziści. Nazistów trzeba zdelegalizować!”. Za
co? Nie wiem tego, bo przez dwa ostatnie tygodnie byłem pytany o „te rzeczy,
takie poglądy, tego typu wydarzenia, tak kojarzące się gesty” etc.

„Skojarzenia to przekleństwo, więc możemy dziś dać głowę” – ten cytat z
piosenki kończącej program „Polskie zoo”, które jako dziecko oglądałem z
rodzicami w niedzielne wieczory, utkwił mi w pamięci. Wtedy, w piżamie, przed
telewizorem, zdobywałem pierwsze doświadczenia w negocjacjach, spierając się
o to, czy muszę już iść spać. Wówczas nigdy bym nie pomyślał, że kilkanaście
lat później sam stanę się jednym z tych zwierząt.

Dziś my, naiwni jeszcze idealiści, czujnie się rozglądamy, ucząc się twardych
praw zwierzęcego życia. Uczymy się szybko – to kwestia przetrwania. Pisklę
wypchnięte z gniazda potrafi nauczyć się latać, nim zderzy się z ziemią.
Jeśli wiedza, w posiadanie której weszliśmy, nas nie zatruje, instynkt
podpowie, jak uderzać skrzydłami. Inaczej podzielimy los tych, którzy do
końca przeświadczeni o swej wyjątkowości nie potrafili zauważyć, jak zostali
zmieleni przez tryby publicznego życia.

Tymczasem nie dołączyliśmy jak na razie do żadnego stada. Co więcej,
niektórzy z nas w ogóle niechętnie godzą się na stadne reguły gry, ceniąc
sobie wolność. To jednak rodzi konsekwencje. Jak stwierdził pewien znający
dobrze polskie zoo człowiek, piętnowanie MW stało się swego rodzaju
antysemityzmem mediów. Zdefiniować go można tak: antywszechpolskość –
irracjonalna nienawiść, wrogość w stosunku do wszechpolaków jako do
religijnej lub narodowej grupy mniejszościowej, czemu często towarzyszą
ekonomiczna lub polityczna dyskryminacja, przypisywanie niecnych knowań i
odpowiedzialności za wszelkie zło.

Podejmuje więc wicenaczelny „Dziennika” rzucone przez jedną z posłanek lewicy
hasło dewszechpolacyzacji i gorączkowo wzywa do ostatecznego rozwiązania –
delegalizacji.

Zaprasza też do debaty o oczyszczeniu prawicy. Stopniowanie odcieni faszyzmu
na polskiej prawicy zostawię redaktorom „Gazety Wyborczej” i „Dziennika”,
niemniej samo zaproszenie przyjmuję.

Przeczytaj więcej w elektronicznym wydaniu Życia Warszawy
Obserwuj wątek
    • tyka5 Re: Polecam 20.12.06, 16:56
      Taki wątek już istnieje na tym forum, byłem jego założycielem. Proponuję ten
      włączyć do wcześniejszego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka