sw80
29.01.02, 00:14
Codziennie rano na os. Kościuszkowców można zobaczyć ciekawy obrazek. Do punktu
pomocy społecznej (organizowanego przez pewną panią z Samoobrony przynajmniej
do wyborów samorządowych) ustawia się długa kolejka – 50 osób albo nawet
więcej. To swarzędzcy bezrobotni. Są gotowi stać dwie godziny, żeby dostać
jeden bochenek chleba.
I już prawie uwierzyłbym, że w Swarzędzu jest prawdziwa katastrofa na rynku
pracy, gdyby nie kilka faktów. Całkiem niedawno remontowano ul. Cieszkowskiego.
Czy wiecie skąd trzeba było ściągnąć robotników? Trzeba było przywozić ich aż z
okolic Konina. Podobnie wyglądała sytuacja gdy remontowano przystanek na os.
Kościuszkowców. Żadnemu swarzędzkiemu bezrobotnemu nie chciało się ruszyć dupy.
Najłatwiej codziennie rano żebrać o chlebek, a później obijać się i chlać wódę.