Łupieżca

17.06.10, 08:02
Dorwał mnie jakiś czas temu i do tej pory owszem dokuczał ale był do
przeżycia. Od 2 miesięcy stopniowo zajmuję się sobą więc przyszła pora na
rozprawę z nim. Jak do tej pory używałam z miernym lub żadnym skutkiem
szamponów przeciwłupieżowych H&S, Clear, Nizoral, szamponów dziecięcych Hipp,
Johnson, szamponu do AZS Emolium, do tego próbowałam różnych innych i wiem, że
po Schaumie mam najgorszy.
A i to lepsze było jak łupież nie sypał się ale bardzo bolała mnie skóra głowy
i wtedy to usuwałam takie kawałki aż do krwi.
Wiem, że powinnam pójść do dermatologa z tym ale najpierw muszę zrobić
porządek z kręgosłupem więc chodzić do innych lekarzy a że L. jest teraz
bardzo absorbujący to jest to i tak trudne.
Wiem, że LWW i mam cichą nadzieję, że będziecie mogły podpowiedzieć jak sobie
z tym poradzić.
Z góry dziękuję.
    • sylwia-osama Re: Łupieżca 17.06.10, 08:16
      Parę lat temu też męczyłam się z takim łupieżem. Jest to łupież tłusty (czy
      łojotokowy). Powstawały bolące strupy na głowie i ogólnie kondycja włosów mocno
      spadła. Stosowałam różne specyfiki przepisywane przez dermatologa i niestety ale
      niewiele mi pomogły, tzn pomagały ale na krótko.
      Aż w końcu jakimś cudem (nie pamietam jak znalazłam ten szampon) trafiłam na
      Dercos Vichy. Tak szczerze, może to zabrzmi jak kryptoreklama ;p ale on mi
      naprawdę pomógł. Najpierw łupież pomału się zmniejszał, skóra nie swędziała,
      strupy sie goiły, po czym pozbyłam się cholernika całkowicie ;D
      Także ja go polecam, na mnie zadziałał, ale nie daję gwarancji, czy Tobie też
      pomoże.

      Jest też ponoć szampon Elseve z podobnymi składnikami co Dercos, ale nie
      próbowałam, zaufałam Dercosowi ;)

      Ten szampon ma tez wady, jest pomarańczowy i wydziela intensywną i dośc nie
      przyjemną woń, także samo mycie nie należy do przyjemnych, ale cóż leczenie
      czegokolwiek chyba z reguły nie należy do przyjemności ;)
    • ma_go Re: Łupieżca 17.06.10, 09:03
      Spróbuj Polytar AF (łojotok+łupież)
      W aptekach 20-30zł, biała butelka, zielone napisy.
      • beniutka_bo Re: Łupieżca 17.06.10, 10:28
        A może płukanie skalpa naparem z pokrzywy i nagietka?Odkąd płuczę, łupieżcy ni
        widu. Trochę załagodzi sprawę,ale obawiam się,ze od wyleczenia jednak trzeba
        jakiś mocniejszy arsenał. Czyli używałaś już szamponów bez SLS (Sodium Laureth
        Sulfate)-część osób nie toleruje tego detergentu (nie ma m.in w Emolium,
        Babydreamach Rosmannowych i dużo mniejsza ilość w szamponach ziołowych Mydlnica
        Lekarska Fitomed). Staraj się nie dopuścić do przesuszenia skóry głowy,żeby nie
        pogorszyć sprawy. Tak myślę-a może oliwa z oliwek albo olej kokosowy na
        skórę?Trochę to trudno zmyć,ale może poprawić stan skóry (natłuszczenie,
        witaminy i te sprawy). Jak coś jeszcze mi się przypomni,to napiszę:)
      • madzioreck Re: Łupieżca 17.06.10, 14:21
        O, Ma_go, witamy z powrotem, gdzie się podziewałaś :)
        • ma_go Re: Łupieżca 17.06.10, 14:51
          Przedawkowałam tematy stanikowe:)))
          i gry karciane na kurniku, mały odwyk był.
      • martulka_s Re: Łupieżca 17.06.10, 14:26
        Ja też polecam, nie zważaj na wygląd błotka i bagienny zapach.
    • bib24 Re: Łupieżca 17.06.10, 11:23
      Szampon z kotkiem z apteki (nazwy nie pamiętam), z dużą zawartością
      cynku. na mnie działa jak stosuję, ogranicza lupiez (byl bardzo
      silny), jednak o odstawieniu mowy nie ma. wyleczenie tez nie
      nastapilo. chetnie sprobuje cos lepszego.
      • edhelwen Re: Łupieżca 17.06.10, 14:50
        to jest Healing Shampoo firmy Catzy :)
      • limonka_01 Re: Łupieżca 17.06.10, 20:42
        bib24 napisała:

        > Szampon z kotkiem z apteki (nazwy nie pamiętam), z dużą zawartością
        > cynku.

        Healing firmy Catzy. Niezły. Niesie ulgę, ale na stałe nie pomaga.

        Po przetestowaniu różnych specyfików m.in. Nizoral, Xserial P SVR, jakieś superdelikatne szampony bez dziwnych dodatków powodujących wysuszenie, uczulenie i inne przykre rzeczy, pewnego wieczoru nałożyłam na głowę specyfik nawilżający do ciała - atoperal. Rano zmyłam delikatnym szamponem i po kilku powtórzeniach pomogło. W moim przypadku skóra głowy po prostu wymagała solidnego nawilżenia.
    • sarahdonnel Re: Łupieżca 17.06.10, 11:25
      Tych wszystkich wysuszających specyfików używałam przez jakieś... 12 lat, i im
      bardziej 'przeciwłupieżowy' szampon, tym bardziej efekty, jak opisujesz. U mnie
      jest to prawdopodobnie jakieś genetyczne paskudztwo, plus czynniki środowiskowe
      i hormony. Skórę twarzy też mam koszmarną, teraz jest lepiej, ale już widzę, że
      hormonalna kuracja ciążowa też nie trwa wiecznie...

      Skóra głowy produkuje wściekłe ilości sebum, zmywanie tego sebum razem z
      'drapaniem' naskórka, chemicznym (związki cynku) i fizycznym aktywuje z kolei
      szybkie i nierównomierne odnawianie się naskórka, zaczyna to wyglądać dokładnie
      tak makabrycznie, jak opisujesz.

      Cholerstwo jest mocno powiązane ze zmianami nastroju - im więcej stresu, tym
      bardziej się nasila.

      Szampon z wysuszających - co najwyżej przeciwłojotokowy, nie przeciwłupieżowy ze
      związkami cynku. Z tych najlepszy był Freederm TAR, w pudełku z różowym, ale
      niech Cię to nie zmyli, bo w środku jest mieszanka z piekła rodem, dziegieć i
      smoła z ropy naftowej, o wdzięcznej woni palonych opon. Swędzenie i pękanie
      skóry są bardzo ograniczone. Włosy wbrew pozorom wyglądają bardzo dobrze, są
      mocne i błyszczą się jak wściekłe. Potem możesz przerzucić się na jakiś
      pokrzywowy na zmianę z tą piekielna mieszanką. Paskudztwo sporo kosztowało
      (apteczny), więc po pewnym czasie po prostu bije po kieszeni.

      Opcja druga, absurdalnie niekonwencjonalnaWłos, ale wymaga zaszycia się gdzieś
      na parę tygodni, bo dla osób postronnych może wyglądać niechlujnie, a w ogóle to
      wydaje się strasznie 'wiedźmowa'. Na szczęście nie wymaga stosowania jadu ze
      żmii upolowanej własnoręcznie podczas pełni księżyca i proszku z ropuchy
      złapanej podczas nowiu. ;)

      Działasz na zasadzie 'po pierwsze-nie drażnić'. Wszystkie wysuszające szampony -
      w kąt. Włosy myjesz czymś super-delikatnym dla typu 'przesuszonego i
      zniszczonego' (byle nie z sokiem cytrynowym lub podobnym drażniącym
      ustrojstwem), i traktujesz np. olejkiem w płynie (na razie tylko na długości).
      Dajesz wyschnąć naturalnie, związujesz w luźny węzełek (tak, żeby mocno nie
      ściągać), nie bawisz się, nie przeczesujesz palcami. Jak chce Ci się myć, bo
      czujesz się tłusto i swędzi, co najwyżej spłukujesz letnią wodą. Myjesz dopiero,
      jak nie możesz wytrzymać za drugim razem.
      Najpierw skóra się 'wścieknie', czyli wszystkie objawy się koszmarnie nasilą, i
      zacznie się tłuścić jeszcze bardziej. Właśnie po to najlepiej to zrobić jakoś
      'cichaczem', albo kupić jakieś śmieszne oddychające nakrycia głowy (ja używałam
      motanych szali 'indyjskich' z gazopodobnej bawełny o bardzo luźnym splocie,
      chyba nazywało się to batyst, jest rewelacyjnie oddychające, a wbrew pozorom w
      słońcu w upał nie przegrzewa, a wręcz przeciwnie, i zabezpiecza przed mimowolnym
      podrapywaniem; miałam tych szali kilka, dobranych pod kolor ubrań*). Po jakimś
      czasie skóra powinna się uspokoić, nie tłuści się tak paskudnie, nie łuszczy
      się, Ty pozbywasz się nawyku 'zabawy' nasadami włosów i przestajesz być
      niewolnikiem mycia dzień w dzień (przydaje się na zimę).

      * Ja miałam mały wybór w kwestii częstotliwości mycia i czesania, wyszło 'w
      praniu' - na początku studiów uparłam się na dredy, które przerosły w
      'dredziska' do pasa. Myłam raz w tygodniu, potem przerzuciłam się na szampon z
      olejem kokosowym i olejek w sprayu (seria kokosowa kiedyś dostępna w Galerii
      Centrum) i mogłam nawet rzadziej. Nie, włosy nie śmierdziały (o ile nie zrobiłam
      sobie rajdu po przepapierosionych knajpach, wtedy jak wełna - zbierały cały dym
      papierosowy), żadnych żyjątek w nich przez 5 lat nie było!

      Szale były dość wygodne, bo odklejały włosy od karku i fajnie rozkładały masę na
      kręgosłup. Poza tym, skutecznie ukrywały to, że paskudniki szybko rosną, na
      doszydełkowywanie co 2 tygodnie średnio miałam czas.

      Do tej pory (dredy ścięłam 2 lata temu) mogę myć włosy 3 - 4 razy w miesiącu,
      super-tłustym szamponem, naprawdę się nie przetłuszczają, łupież jest w
      akceptowalnej normie (nie jestem paskudnie 'ośnieżona', skóra pęka mi
      incydentalnie, nie swędzi tak okropnie). Dermatologów sobie odpuściłam jakoś
      koło ogólniaka, bo 2 czy 3 albo dawało coś na siarce i spirytusie, czyli
      klasycznie przesuszające, co jeszcze bardziej napędzało ten wściekły łojotok,
      albo radziło 'spróbować Nizoralu'.

      [Znów się naprodukowała na dwie strony...]
      • jul-kaa Re: Łupieżca 17.06.10, 11:35
        sarahdonnel napisała:
        > Cholerstwo jest mocno powiązane ze zmianami nastroju - im więcej stresu, tym
        > bardziej się nasila.

        O tak, ja po skórze męża widzę, jaki miał dzień w pracy - dobry, zły czy normalny.
      • kaga9 Re: Łupieżca 17.06.10, 14:02
        Sarahdonnel, ja Cię ozłacam niniejszym drugi raz w życiu na tym forum:D Nie
        mogłam sobie przypomnieć, jak się nazywa ten genialny szampon, który i mnie
        pomógł (Freederm), a teraz znów jest mi potrzebny, jestem szczęśliwa!

        Losie, proszę natychmiast zesłać na Sarahdonnel dary, łaski i błogosławieństwa:D
        • ma_go Re: Łupieżca 17.06.10, 14:55

          Obawiam się,że Freederm(tylko przeciwłojotokowy) wycofali, bo jakiś
          czas temu szukałam i był tylko 2w1(tzn.+łupież).Ale może znowu jest.
          • kaga9 Re: Łupieżca 18.06.10, 16:59
            O masz. Ja nim niby zwalczyłam łupież, ale rzeczywiście nie pamiętam, czy był to
            2+1...:| Dzięki za info.
    • jul-kaa Re: Łupieżca 17.06.10, 11:30
      Mój mąż ma łojotokowe zapalenie skóry objawiające się właśnie takim łupieżem -
      na głowie i na owłosionej skórze twarzy. I niestety nie mam dobrych wieści - nie
      pomaga mu NIC. Domowe sposoby, apteczne, drogeryjne, smarowanie różnej masci
      olejami, sterydy. NIC. Czasem pomaga na chwilę, czasem wcale. Dermovate
      (najsilniejsze) było najlepsze, ale już się uodpornił.
      • kocio-kocio Re: Łupieżca 17.06.10, 15:29
        A próbowałyście robić badanie tego łupieżu?
        Trzeba pobrać próbkę i zbadać bakteryjno-grzybowo.
        U mojego brata okazało się, że to drożdże. Odpowiednio dobrane leki
        załatwiły sprawę na zawsze w 2 tygodnie.
    • pierwszalitera Re: Łupieżca 17.06.10, 14:37
      Jeżeli twój łupież nie jest tylko reakcją na przesuszenie naskórka, to masz prawie na sto procent do czynienia z drożdżami. Kosmetyczne szampony z różnymi "oczyszczającymi" składnikami mogą tu nie pomóc i jak sama zauważyłaś nie pomogły. Zresztą te szampony mogą też drastycznie pogorszyć stan włosów, a nawet skóry głowy, dlatego zaleca się stosowanie ich najwyżej przez miesiąc, a potem zastąpienie delikatnymi szamponami, na przykład takimi dla dzieci. W twoim przypadku konieczny byłby dermatolog, bo bez dobrej terapii mogą robić się stany zapalny, które mogą nawet doprowadzać do wypadania włosów. Doraźnie potrzebny ci jest koniecznie łagodny środek przeciwgrzybiczny. Zapytaj w aptece o szampony ze substancją piroctone olamine, sprawdza się bardzo dobrze przy uporczywym łupieżu i grzybicznych zmianach na skórze głowy. Substancja znana jest też na rynku pod nazwą Octopirox?. Szampon z octopiroxem znajdziesz też w drogerii, na przykład jeden z produktów marki Alpecin. Ja bym jednak poszła od razu do apteki, bo kosmetyki z drogerii mogą mieć za niską koncentrację tego specyfiku, by pomogło. Niestety, szampony z octopiroxem nie są tanie, na pewno droższe niż wszystkie Loreale i inne takie przeciwłupieżowe, ale na jedną butelkę na spróbowanie warto się szarpnąć, bo pamiętam, jak wprowadzono te szampony na rynek, to była to rewelacja i wszyscy zachwycali się skutecznym działaniem.
      Tu masz listę preparatów z piroctone olamine dostępnych w niemieckich aptekach:
      www.apomio.de/suche/wirkstoff/pirocton-olamin.html
      Piroctone olamine można kupić też jako czystą substancję i dodać do dowolnego szamponu w koncentracji 1%, to na przykład coś dla ludzi, którzy mieszają sobie kosmetyki sami.
    • justinehh Re: Łupieżca 17.06.10, 18:40
      Mnie pomógł, ale raczej na uporczywe swędzenie szampon Ziaji Ketozen.
      • chattetoutenoire Re: Łupieżca 17.06.10, 19:05
        Oj też miewam okresy uporczywego swędzenia. Potrafiłam sobie głowę do krwi podrapać:( Specyfiki od dermatologa pogorszyły jeszcze sprawę. Pomogło w sumie coś dziwnego. Zwykły szampon "familijny", w cenie 4zł za litr:). Przypomniało mi się, że kiedyś chodziłam do fryzjera, który go używał i moje włosy z tamtych czasów były wspaniałe. A fryzjerka zachwalała go, miała przy okazji porównanie jak reagują na niego klientki o różnych typach włosów - ponoć wszystkie zadowolone. To kupiłam na próbę. Stosuję od pół roku i od tamtego czasu już nie mam problemów ze skórą głowy. Nie wiem o co chodzi, ale im droższy szampon tym zwykle moja głowa gorzej reaguje na te wszystkie specyfiki.
        • beniutka_bo składy 17.06.10, 19:50
          Ogólnie-im krótsze,tym lepsze, im mniej napakowane "cudów" tym łatwiej wyłapać
          jakiegoś szkodliwca. np mój skalp reaguje dzikim przetłuszczaniem na
          przeciwłupieże, silikonowate cudne wygładzacze (dimethicone i spółka) i coś
          jeszcze. No to na tapecie szampon "barwa ziołowa czarna rzepa" :] Wcale rzepą
          nie czuć.
          • nomina O łupieżu trochę inaczej 17.06.10, 21:27
            Przyczyn może być wiele, ale ja tak miałam i okazało się, że to nietolerancja
            histaminy i że każda rzecz wysoce histaminogenna tudzież silny inhibitor DAO
            powodują takie reakcje. Po kuracji antyhistaminowej - jeśli nie najem się czegoś
            histaminowego albo nie umyję czymś porządnie drażniącym - prawie nie mam
            kłopotu. A cynk się przyda, bo nie tylko regeneruje, lecz też działa p/histaminowo.
            • normalna_ja Re: O łupieżu trochę inaczej 17.06.10, 22:02
              Sylwia, Osama, nie ma kryptoreklamy, bo mi Vichy Dercos też pomógł :).
              Miałam ten do łupieżu tłustego.
              A próbowałam różnych specyfików.
              Choć nie wiem, czy Tobie też pomoże :)
    • ko_kartka Re: Łupieżca 18.06.10, 11:14
      Słuchajcie dziewuszki, a jesteście na pewno pewne, że nie macie łuszczycy? Bo to
      się u wielu osób objawia właśnie w ten sposób, na skórze głowy (i nie musi się
      rozwijać na ciele). Takie swędzące krostki, zdrapywane (np. grzebieniem lub
      ostrą szczotką, nie mówiąc o grzebaniu rękami) przeradzają się w placki z łuską,
      która dobrze się trzyma głowy.

      Pomaga na to nieco Freederm, ale już go nie ma, Polytar Liquid (nie mylić z AF)
      oraz płukanie w wodzie z solą, najlepiej z Morza Martwego (dużo minerałów).
      • wariamiktoria Re: Łupieżca 18.06.10, 12:41
        Nie, zetknęłam się z osobami z łuszczycą i widziałam jak to między innymi na
        głowie się rozwija - to nie to.
        Dziękuję wam wszystkim za informacje. Idę dziś ściąć włosy na krótko i zacznę
        mycie/smarowanie którymś ze specyfików. Jest mi przykro bo jestem do włosów
        przywiązana ale są nieekonomiczne >40cm do takiej kuracji. Wczoraj dla
        złagodzenia miałam na nich oliwkę i poszło mi jakieś 150ml. Jakie były potem
        piękne przez godzinę i skóra nie bolała ale potem znowu, ech :(
        • pierwszalitera Re: Łupieżca 18.06.10, 12:58
          wariamiktoria napisała:

          > Dziękuję wam wszystkim za informacje. Idę dziś ściąć włosy na krótko i zacznę
          > mycie/smarowanie którymś ze specyfików. Jest mi przykro bo jestem do włosów
          > przywiązana ale są nieekonomiczne >40cm do takiej kuracji.

          No ale to nie włosy są winne, tylko skóra głowy. Przy środku na drożdże nie musisz ścinać włosów. Musisz zlikiwidować najpierw podstawowy problem, a potem zająć się pielęgnacją podrażnionej skóry głowy. Szampon Roche Posay Kerium Intensiv DS ma w składzie środek na drożdże piroctone olamine, jeżeli nie chesz już pójść do dermatologa.
        • sarahdonnel Re: Łupieżca 18.06.10, 13:00
          Ech, spokojnie, da się z długimi (ja miałam do pasa, i znów znudziło mi się
          ścinać, tak sobie rosną) czy nawet z dredziskami (wtedy latem wygodniej). Chyba,
          że po prostu czujesz potrzebę obstrzyżenia.

          Olejki w sprayu (atomizerze) dają radę, lub nawet spryskiwacze do kwiatków, czy
          takie małe niby-fryzjerskie dostępne w sklepach 'wszystko za 4 złote'. Pryskasz
          'pod włos', z włosem - to na skórę, a potem na włosy i lekko wgniatasz rękami.
        • beniutka_bo MARYŚ- CZEKAJ! 18.06.10, 13:12
          Zamiast od razu obcinać na krótko, spróbuj któregoś ze sposobów, jakie podały
          dziewczyny- co Ci zależy sprawdzić,czy to nie są grzyby? Obciąć można zawsze:)
          Szczególnie,ze jesteś przyzwyczajona do długich włosów.

          Co do oliwki: najważniejsza jest skóra głowy, paluchami wcierać można
          delikatnie- nie idzie aż tak dużo(no,sorry,ale 150ml to masakra jakaś moim
          zdaniem),a jak np.śpisz i kręcisz trochę głową,to olej się "rozniesie" na
          długość włosów. Ja robiłam to tak,że zaczesywałam wszystkie kłaczki do
          tyłu,potem co ok 2cm robiłam przedziałek i smarowałam olejem tylko skórę i
          odrobinę na włosach-ok 1-2 cm, no i na końcówki. Rano miałam na głowie
          makaron,bo się rozniosło.
          • pierwszalitera Re: MARYŚ- CZEKAJ! 18.06.10, 15:38
            beniutka_bo napisała:

            > Co do oliwki: najważniejsza jest skóra głowy, paluchami wcierać można
            > delikatnie-

            A jeżeli łupieżowi towarzyszy łojotok i tłusta skóra głowy, to oliwka wcale nie jest dobrym pomysłem. To pomaga tylko, gdy łupież wywołany był przez suchą skórę, podrażnioną chemicznie przez szampony, farby, wysuszające działanie słońca, chlorowanej albo słonej wody, kaloryferowego powietrza itp. Jak masz drożdżycę i zaczniesz ją natłuszczać, to może przez chwilę przestanie swędzieć, ale w rezultacie tylko pogorszysz sprawę. To tak jakbyś swędzenie stóp spowodowane grzybami zwalczała zwykłym kremem. Na początku warstwa tłuszczu działa kojąco i chłodząco, ale wszystko wraca i tak do starego stanu. A by zmyć rano to świństwo musisz znowu użyć rano całą masę wysuszających skórę detergentów, bo raz namydlić nie wystarczy.
            • wariamiktoria Re: MARYŚ- CZEKAJ! 18.06.10, 20:28
              Ha, Lucek mnie wstrzymał. Kumpel przyszedł mi go popilnować abym mogła wyjść ale
              L. oswoił się z nim za późno i nie zdążyłabym. Pomyślę o tym nieobcinaniu.
              Dziękuję za rady :)
      • pierwszalitera Drożdże 18.06.10, 12:50
        ko_kartka napisała:

        > Słuchajcie dziewuszki, a jesteście na pewno pewne, że nie macie łuszczycy?

        Łuszczyca, alegrie, do tego parę innych rzadszych schorzeń, ale najczęstszą przyczną tłustego łupieżu są po prostu drożdże, czyli grzyby, które są w zasadzie wszędzie, a w warunkach tłustej skóry głowy mają szansę na wspaniałe rozmnażanie. Tłusty, żółtawy łupież to drożdże pod nazwą Pityrosporum ovale, na to pomagają naprawdę środki przeciwgrzybiczne i nie ma co się męczyć oraz kupować bataliony nic nie działających szamponów. Zwykłe szampony przeciw łupieżowe są zwykle bardzo agresywne i powodują mocne odłuszczenie skóry głowy. W ten spoósb odciąga się grzybom pożywienie i czasem przy małym problemie łupieżu to faktycznie pomaga. Jak ma się szczęście i mocny układ odpornościowy, to organizm da sobie wtedy sam radę z grzybami. Ale często tymi szamponami rujnuje się tylko włosy, bo nie jest tajemnicą fryzjerską, że szampon przeciwłupieżowy stosuje się, gdy chce się odbarwić włosy po złej farbie, a to już chyba świadczy o sporej agresywności działania. Tak, jak ktoś już napisał tu w tym wątku, preparat albo szampon ze środkiem na drożdżycę i po dwóch tygodniach problem może być z głowy na zawsze, albo na dłużej, bo predyspozycja może zostać. Są ludzie, którzy mają skłonność do powtarzających się grzybicznych infekcji, a grzybice w przeróżnych miejscach na ciele są bardzo, bardzo częste u ludzi.
    • wariamiktoria Victoria :) 21.07.10, 09:16
      Bardzo wam dziewczyny dziękuję za rady. Zwłaszcza Pierwszejliterze bo od jej
      zaleceń zaczęłam i kuracja zakończona 100% sukcesem. Kupiłam STIEPROX
      • wariamiktoria Re: Victoria :) 21.07.10, 09:26
        I za wcześnie poszło. Kupiłam STIEPROX z cicloproxi olaminum - 100ml. Bardzo
        wydajny i choć po 2 pierwszych myciach jeszcze zdarzało się swędzenie tak po
        tygodniu nie było problemu. Jak już zupełnie zniknął to jeszcze się upewniłam w
        czasie i mogę odtrąbić sukces :)
        Freederm też kupiłam ale używam dopiero teraz. Wyszłam z założenia, że jeśli to
        grzyb to lepiej wyleczyć niż zaleczać, poza tym już po pierwszym użyciu
        Stieproxu czułam różnicę i szłam dalej tą ścieżką.

        Włosy mimo wszystko obcięłam - oddałam się w ręce koleżanki a ta zrobiła mi
        cięcie po którym wyglądam korzystniej i jest mi wygodniej. Daje radę związać,
        twarz wygląda szczuplej. Mąż zaskoczony, że tylko tyle ścięłam. Znajome nie
        zauważają na szybko różnicy, znajomi zauważają więc IMO jest spoko.

        Dziękuję bardzo Lobbystkom - bez waszej rady dalej bym się męczyła.
    • mam_to_w_nosie Re: Łupieżca 21.07.10, 10:26
      Cieszę się, że masz problem z głowy, miejmy nadzieję, że nie wróci.

      Niemniej dodam swoje trzy grosze :) Miałam dokładnie takie same objawy
      jak Ty, przez kilka miesięcy walczyłam ze świństwem różnymi szamponami przeciwłupieżowymi
      z apteki - nic nie pomagało. I w końcu wpadł mi w ręce Vichy przeciwko
      łupieżowi tłustemu. I to mi pomogło, aczkolwiek walka trwała ze 2 miesiące,
      już właściwie nie wierzyłam w sukces, ale zużyłam całą buteleczkę, bo skoro
      już kupiłam to co ma stać i się kurzyć ... i w końcu stopniowo łupież ustąpił,
      ustąpiło swędzenie. Przez kolejne 2 miesiące przywracałam włosy do jako takiego
      stanu po tych wszystkich szamponach. Na razie jest (tfu tfu) spokój.

      Moja starszej daty ciotka poleca natomiast (ja nie próbowałam) przy kłopotach
      z łupieżem wcieranie we włosy po myciu oliwy z oliwek (wetrzeć, zostawić
      na kilka minut, spłukać). Oczywiście nie jako leczenie, ale profilaktycznie,
      lub w fazie zupełnie początkowej, podobno działa, w ogóle poprawia kondycję
      skóry głowy. Ale tak jak piszę, nie próbowałam osobiście.
    • slotna Re: Łupieżca 21.07.10, 10:38
      Przez dwa lata walczylam z nawracajacym swedzeniem (bywalo, ze drapalam do krwi), pozniej wlaczyl sie lupiez. Szampon i odzywka Vichy pomogly doraznie. Na dluzsza mete pomogla henna, przygotowywana z zoltkami i odzywka oraz Nizoral. Czasem uzywam tez oleju kokosowego, oliwy, masla shea (wcieram w skore glowy jak mi sie chce). Od maja jest ok.
    • blackcurrant82 Re: Łupieżca 21.07.10, 10:47
      Ja się wyleczyłam zwykłym pokrzywowym familijnym szamponem kilka
      złotych za litr plus odżywka z Ziai do włosów przetłuszczających
      się/z łupieżem (taka zielona). Przy tym zero suszenia suszarką i
      układania na żelach, piankach itd. Ale ja mam b. krótkie włosy, więc
      sobie mogę pozwolić na taki luzik ;)Z tym, że mój łupież to było
      raczej wysuszenie/podrażnienie głowy. Im prostszy skład mazideł tym
      mniejsze prawdopodobieństwo podrażnień. Jeśli masz łupież a'la
      łuszczyca to smerfuj do dermatologa, tak jak dziewczyny radzą. Mój
      eksior też miał "łupież", który się niczym nie dał wyleczyć, a jak go
      w końcu wypchnęłam do dermatologa, to się okazało, że ma łuszczycę i
      to jakąś wredną odmianę.
    • wariamiktoria ciąg dalszy ale jeszcze nie koniec 02.02.11, 14:01
      Szampony pomogły na trochę po czym problem powrócił, za namową znajomych borykających się z podobną przypadłością poszłam do alergologo-dermatologa. Dziś miałam pierwsze testy i już wiem, że jestem uczulona na: kota, psa, roztocza i pyłki drzew. Jestem podłamana bo mam w mieszkaniu kota, zawsze starałam się zwierzyny unikać i dopiero w ciąży pod wpływem hormonów zgodziłam się na zwierzaka. Teraz jestem do niego, mimo ogólnej niechęci do kotów, przywiązana. Na dodatek do końca testów nie mogę brać nic antyalergicznego, przeciwbólowego i suplementów diety a to jeszcze 2 tygodnie.
      Plusem jest to, że instynktownie unikałam długi czas alergenów, nie mam dywanów i odrzucałam propozycje ich posiadania, nie mam zasłon tylko maty, spałam bez poduszki i lubię porządek. Roztocza więc nie miały za bardzo do mnie dostępu. Zwierzęta trzymałam na dystans, kocura mam mało tulącego się ale sierść i tak jest w powietrzu, na ubraniach. Reakcje alergiczne mam słabe ale są i dla mnie lepiej aby alergenów unikać. Aż boję się co wyjdzie w kolejnych testach, zawsze uważałam się za osobę bez alergii a tymczasem tylko wypierałam symptomy i przeciwdziałałam instynktownie.
Pełna wersja