Dodaj do ulubionych

Dieta warzywno-owocowa dr Dabrowskiej

05.10.12, 09:34
Nie wiem czy ktoras z was a o niej slyszala ale niedawno sie dowiedziala, ze stosuje ja moja siostra, ktora uznala, ze jest za gruba (zupelnie jak ja z 15 lat temu). Pochwalila sie, ze pieknie schudla 8 kilo w dwa tygodnie bo oprocz diety dwa razy dziennie cwiczy na silowni. Poniewaz stosowalam podobne wynalazki to wiem do czego to prowadzi - ja doprowadzilam sie do otylosci i nie chce zeby to samo spotkalo moja wcale nie gruba siostre. Owszem, miala lekka nadwage wagowo ale ona jest mocno zbudowana, ma spora mase miesniowa i bez zadnej diety utrzymywala zawartosc tluszczu na poziomie 18-20% a teraz to juz nie wiem co jej zostalo. Najgorsze jest to, ze kibicuje jej rodzina, ktorej czesc jest wlascicielem silowni i zatrudnia tam dietetyczke, ktora wszystkim poleca albo 1000 kcal albo wlasnie diete warzywna owocowa na poczatek czyli 400-600 kcal. Na oczyszczanie tez niby. Przed dieta warzyla 60 kilo i spokojnie wchodzila w rozmiar 36-38 przy wzroscie 158. Z tym, ze u niej wiekszosc tluszczyku zbieralo sie na pupie. Moim zdaniem ladna figura, nie za chuda, nie za gruba ale bardzo kobieca. Siostra ma dopiero 22 lata ...

Ja wiem gdzie mnie to zaprowadzilo ale poniewaz rodzina uwaza mnie za tlustego, leniwego prosiaka a na dodatek cholernie zlosliwego to i tak mnie nikt nie poslucha. Ale moze ktos moze podrzucic jakis artykul czy badania skad jasno wynika, ze taka dieta jest niezdrowa a czesciowa glodowka i te niby objawy oczyszczania czyli kiepskie samopoczucie na poczatku to zwyczajne objawy niedozywienia.
Obserwuj wątek
    • jul-kaa Re: Dieta warzywno-owocowa dr Dabrowskiej 05.10.12, 09:49
      black_halo napisała:
      > Owszem, miala lekka nadwage wagowo
      (...)
      > Przed dieta warzyla 60 kilo i spokojnie wchodzila w rozmiar 36-38
      > przy wzroscie 158.

      Gdzie tu jest nadwaga?
    • anna-pia Re: Dieta warzywno-owocowa dr Dabrowskiej 05.10.12, 10:30
      Znam jedną panią (lat 60), która stosowała tę dietę, schudła trochę i zdrowie jej się poprawiło. Ale nie stosowała żadnych ograniczeń kalorycznych typu 600 kcal (sorry, wracamy do Auschwitz?), jadła tyle, żeby się najeść i mieć siły, ale same warzywa i owoce. Z powrotem je wszelkie inne produkty, ale z przewagą warzyw i owoców, i nie tyje.
    • amoureuse Re: Dieta warzywno-owocowa dr Dabrowskiej 05.10.12, 12:10
      Słyszałam opinię żywieniowca, że dieta może pomóc, a raczej nie zaszkodzi.
      Ja podchodzę do tego sceptycznie z dwóch powodów:
      1. Wszystko, co ma "działać detoksykująco", "oczyścić organizm z toksyn" (a, nie daj Boże, z pasożytów jeszcze!) kojarzy mi się z odchudzającymi wkładkami do butów z telezakupów i śmierdzi mi na kilometr wyłudzaniem i ściemą.
      2. Jednym z założeń diety dr Dąbrowskiej jest picie soku z buraków tak długo aż mocz nie będzie miał barwy różowej. Ponoć różowe zabarwienie świadczy o nieszczelności jelit (?), które to jelita sok buraczany ma uszczelniać (?!) i kiedy mocz wreszcie będzie miał barwę słomkową oznacza to, że kuracja przebiegła pomyślnie. Dla mnie ta teoria brzmi co najmniej dziwnie.
      • tfu.tfu Re: Dieta warzywno-owocowa dr Dabrowskiej 05.10.12, 20:45
        ja bym chciała takie wkładki, żeby jeszcze działające były ;-)
      • ananke666 Re: Dieta warzywno-owocowa dr Dabrowskiej 12.10.12, 14:23
        > 2. Jednym z założeń diety dr Dąbrowskiej jest picie soku z buraków tak długo aż
        > mocz nie będzie miał barwy różowej. Ponoć różowe zabarwienie świadczy o nieszc
        > zelności jelit (?), które to jelita sok buraczany ma uszczelniać (?!) i kiedy m
        > ocz wreszcie będzie miał barwę słomkową oznacza to, że kuracja przebiegła pomyś
        > lnie. Dla mnie ta teoria brzmi co najmniej dziwnie.

        Bo jest zwyczajnie głupia. Nieszczelne jelita oznaczałyby w praktyce zapalenie otrzewnej. Zastanawiam się, gdzie chadzali co poniektórzy, kiedy w szkole była biologia. Różowy mocz po burakach to zjawisko naturalne, dotyczy jakiegoś tam procenta populacji i nie ma nic wspólnego z Hospody, pomyłuj! dziurawymi jelitami.
    • ja_joanna Re: Dieta warzywno-owocowa dr Dabrowskiej 05.10.12, 18:10
      Dawno temu, jeszcze będąc w liceum, byłam z moją przyjaciółką i jej mamą na wyjeździe, który był cały zorganizowany pod kątem tej diety. Jej głównym założeniem miało być oczyszczanie organizmu, a jednocześnie można było liczyć na dość szybką utratę wagi. Ja byłam wówczas osobą szczupłą, więc nie straciłam dużo – chyba ze 2-3 kg przez dwa tygodnie, natomiast efekty u przyjaciółki i jej mamy (obie wówczas z dużą nadwagą) były niesamowite. Cały wyjazd trwał dwa tygodnie. Obejmował nie tylko posiłki przygotowywane wg wytycznych dr Dąbrowskiej (m.in. zupełnie bez soli i nie wszystkie owoce można było jeść, tylko te z małą zawartością cukru), ale też gimnastykę, spacery, masaże, wykłady o zdrowym odżywianiu itp.

      Wytyczne były takie, że można było albo zakończyć dietę po 2 tygodniach (zalecane było powolne przechodzenie do pełniejszego odżywiania, natomiast z oczywistych powodów nie polecano powrotu do starych nawyków tylko raczej wyrobienia nowych, zdrowych, na bazie diety makrobiotycznej bodajże) albo przedłużyć ją maksymalnie do sześciu tygodni. Ja po 2 tygodniach zakończyłam tę dietę, bo faktycznie już więcej efektu odchudzającego nie było mi potrzebne, natomiast przyjaciółka z mamą wytrwały te 6 tygodni i schudły wtedy obie bardzo.

      To, co pamiętam, to był ten efekt oczyszczający diety, który między innymi objawiał się kryzysem na trzeci-czwarty dzień (silny ból głowy itp.), a potem było znacznie lepiej. Warunkiem tego efektu było restrykcyjne trzymanie się zasad diety.

      Nie wiem, jak wtedy było z kalorycznością tych posiłków. Pod tym względem nie pomogę, ale chyba nie było źle, skoro byliśmy w stanie się gimnastykować, spacerować itd.

      Wydaje mi się, że jak w każdej diecie najważniejszy jest zdrowy rozsądek i uważność wobec siebie samego. Na diecie tak niskokalorycznej na pewno nie powinno się być zbyt długo, a najważniejsze moim zdaniem i tak jest to, jak się Twoja siostra odżywia na codzień, czyli do jakiej diety przejdzie po skończeniu tej diety warzywno-owocowej. Jeśli zależy jej na zdrowiu i figurze, a warzywa i owoce jej odpowiadają, to może się zainteresuje dietą wegańską (rozsądną)? Jak wiadomo, nie sztuka zrzucić kilka kg (wiadomo, że to nie najłatwiejsze, ale) sztuka tę wagę później utrzymać. No i wydaje mi się, że ważne by było, żeby uświadomić siostrze, że najważniejsze jest w odżywianiu zdrowie, a nie waga. Jak się skupi na naprawdę zdrowym odżywianiu, to waga powinna sama się utrzymywać na dobrym poziomie, w sposób naturalny.
      • sylwiastka Re: Dieta warzywno-owocowa dr Dabrowskiej 05.10.12, 18:17
        ja_joanna napisała:

        >
        > To, co pamiętam, to był ten efekt oczyszczający diety, który między innymi obja
        > wiał się kryzysem na trzeci-czwarty dzień (silny ból głowy itp.), a potem było
        > znacznie lepiej. Warunkiem tego efektu było restrykcyjne trzymanie się zasad di
        > ety.

        A z czego ta dieta i czy inne maja oczyszczac?
        Silny bol glowy to nie reakcja na glod czy niedobor kalorii?
        • pierwszalitera Re: Dieta warzywno-owocowa dr Dabrowskiej 05.10.12, 21:16
          sylwiastka napisała:

          > A z czego ta dieta i czy inne maja oczyszczac?

          Bardzo dobre pytanie. ;-)

          > Silny bol glowy to nie reakcja na glod czy niedobor kalorii?

          Jasne. A energię na głodówkach to ma się z wzmożonego wyrzutu hormonów stresu i uśmierzających endorfin. Niektórzy ludzie mają przy tym nawet prawdziwy odlot. To taka poprawa stanu organizmu przed głodową śmiercią. Na szczęście, a może na nieszczęście, ludzi wysyła się na czas do domu. ;-)
          • kis-moho Re: Dieta warzywno-owocowa dr Dabrowskiej 05.10.12, 21:18
            > Jasne. A energię na głodówkach to ma się z wzmożonego wyrzutu hormonów stresu i
            > uśmierzających endorfin. Niektórzy ludzie mają przy tym nawet prawdziwy odlot.

            No, tak to chyba wygląda. Ja widzę wokół siebie (w prasie, nie wśród znajomych na szczęście) prawie że ruch głodówkowy. Ludzie wyjeżdżają do klasztorów czy innych miejsc odosobnienia, żeby nie jeść... Trochę to przerażające.
        • ja_joanna Re: Dieta warzywno-owocowa dr Dabrowskiej 05.10.12, 22:05
          Niestety nie umiem Ci odpowiedzieć fachowo na Twoje pytania. Teoretycznie ma to organizm oczyszczać z toksyn i złogów, takie jest założenie, tzn. że organizm przestawia się na zużywanie własnych rezerw i wtedy wychodzą różne świństwa, w szczególności jakieś złogi w jelitach itp.. Wydaje mi się, że gdyby ból głowy był tylko reakcją na zmianę diety/zbyt niską liczbę kalorii, to byłby cały czas, a tu wyraźnie jest moment "przełomu" - tak to przynajmniej pamiętam (ale ja na tej diecie byłam chyba z 13-14 lat temu).

          Nie mam nic ani na potwierdzenie, ani na obalenie tej teorii.
          • kis-moho Re: Dieta warzywno-owocowa dr Dabrowskiej 05.10.12, 22:08
            że organizm
            > przestawia się na zużywanie własnych rezerw i wtedy wychodzą różne świństwa, w
            > szczególności jakieś złogi w jelitach itp..

            Ja_joanno, złogi czego?
          • besame.mucho Re: Dieta warzywno-owocowa dr Dabrowskiej 05.10.12, 22:17
            > Wydaje mi się, że gdyby ból głowy b
            > ył tylko reakcją na zmianę diety/zbyt niską liczbę kalorii, to byłby cały czas,
            > a tu wyraźnie jest moment "przełomu" - tak to przynajmniej pamiętam (ale ja na
            > tej diecie byłam chyba z 13-14 lat temu).

            Hmm, wiem że długoterminowo, to inaczej niż krótkoterminowo, ale w krótkoterminowym niejedzeniu ta teoria się nie sprawdza. Jak jestem cały dzień zalatana i nie mam czasu ani na śniadanie rano, ani później nic zjeść, to mam jakimś późniejszym popołudniem moment dużego zjazdu, jestem głodna, burczy w brzuchu i zawsze zaczyna mnie boleć głowa. Mija pół godziny i przechodzi, chociaż nadal nie mam czasu zjeść. Może przy długotrwałej głodówce organizm reaguje podobnie - jest moment zjazdu, a później się przestawia i przyzwyczaja, stąd koniec dolegliwości?
            • sylwiastka Re: Dieta warzywno-owocowa dr Dabrowskiej 05.10.12, 22:31
              Inaczej byśmy nie przetrwali. Organizm wysyła sygnały, że trzeba dostarczyć energię. Wszczyna niekiedy alarm (ból), ALE też się przystosowuje i stara się zmniejszyć zapotrzebowanie energetyczne. Ta elastyczność pozwala przetrwać okresy głodu, przetrwać ale nie optymalnie funkcjonować.
          • sylwiastka Re: Dieta warzywno-owocowa dr Dabrowskiej 05.10.12, 22:27
            Rezerwy dla organizmu nie siedzą w tajemniczych złogach w jelitach. Nie ma tam kieszonek, w których mogłaby się ukrywać i być przechowywana treść pokarmowa. Czym innym jest niedrożność jelit, mechaniczne zapchanie, ale na to głodówka nie pomoże. Masa kałowa w jelicie grubym przy zaparciach też może być złogiem, ale na litość organizm nawet głodny już tego nie wykorzysta.
            Generalnie nie ma złogów (nagromadzenia czegoś), to nie są rezerwy i nie podlegają wykorzystaniu w trakcie głodu. Płytki miażdżycowe nie znikają przy głodówce. Tłuszcz natomiast nie odkłada się w złogach, a w tkance, wewnątrz komórek i nie wywędruje stamtąd w ciągu kilku dni.
            Z toksynami jest podobnie. W ciągu kilku dni one nie znikną. Zresztą skąd te toksyny, produkty metabolizmu czy egzogenne, metale ciężkie, związki chemiczne, jad? Głód niczego nie neutralizuje.
            Naprawdę nie ma sensu nabierać się na brednie o złogach i toksynach i leczniczym działaniu głodu.
            • pinupgirl_dg Bół głowy i oczyszczanie 05.10.12, 23:03
              Ja znam taką teorię (nie wiem, czy słuszną), że w tkance tłuszczowej odkładane są pewne toksyny. Normalnie nie robią żadnej szkody, w momencie prawdziwego głodu, kiedy organizm zaczyna czerpać energię tylko z tłuszczu, te toksyny dostają się do krwi. Podobno zdarza się, że np. kaczki wysiadujące jajka umierają z tego powodu, ale nie pamiętam, gdzie to wyczytałam. Po kilku dniach endorfiny faktycznie maskują te objawy, żeby pacjent miał siłę mimo wszystko ruszyć na poszukiwanie jedzenia.
              Z doświadczenia własnego - efekt jest taki, jak ja najcięższym kacu w życiu.
              • black_halo Re: Bół głowy i oczyszczanie 06.10.12, 09:09
                Ja gdzies czytalam, ze toksyny wydzielaja sie dopiero przy spalaniu tluszczu - ma to jakis sens. I ze to jest wlasnie jeden z powodow dla ktorych nie mozna tracic zbyt wiele kilogramow w zbyt krotkim czasie bo watraba i nerki musza miec czas te toksyczne odpady jakis zneutralizowac.
              • ciociazlarada Re: Bół głowy i oczyszczanie 06.10.12, 11:10
                Dokładnie tak jest. Hydrofobowe substancje, których nie możemy się pozbyć są odkładane w tkance tłuszczowej. Np. DDT, tak dzieje się u wszystkich zwierząt, nie tylko u ludzi. To jest normalny proces radzenia sobie organizmu z takimi substancjami i nie ma w tym nic złego, "persistent pollutants" mają w nazwie to, że są "persistent" i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nie znikną. Dlatego jak niedźwiedź polarny wstaje po zimie to jest wściekły i czuje się nietęgo:) Tak samo i my w czasie odchudzania możemy być podtruci.

                Najlepszą metodą pozbycia się "toksyn ze złogami" jest, ergo, liposukcja i postawienie sobie jej odpadów na pamiątkę w szczelnym wazoniku na kominku, aby nie wróciły do nas drogą łańcucha pokarmowego. Zostają co prawda jeszcze metale podobne do wapnia, które odkładają się w kościach, ale nie bądźmy już tacy drobiażdżkowi:-)

                BTW. słyszałam o przypadkach, że ktoś miał kapsle i tym podobne gadżety w wyrostku robaczkowym. Ciekawe, czy ta dieta może pomóc na coś takiego;-)? Może to o takie złogi twórcom chodziło?
                • indigo-rose Re: Bół głowy i oczyszczanie 06.10.12, 11:34
                  No tak, ale w takim razie diety oczyszczające powinny polegać na tym, żeby nie dokładać więcej syfu (czyli rezygnujemy, powiedzmy, z kawy i piwa) i np. zawierać dużo błonnika, żeby pomóc sprawnie wydalić z organizmu to, co się da wydalić, wodę i tłuszcze dla rozcieńczenia tych trucizn czy coś takiego, jakieś substancje wspomagające działanie wątroby. Głodówka spowalnia metabolizm, więc nie może raczej za bardzo oczyszczać?
                  • madzioreck Re: Bół głowy i oczyszczanie 06.10.12, 19:55
                    Hm, a czemu z kawy? Trująca czy co? ;)
                    • indigo-rose Re: Bół głowy i oczyszczanie 12.10.12, 13:40
                      Pomyślałam o sobie, a ja piję kawę (jeśli piję, bo od 2 miesięcy jestem na przypadkowym odwyku) rozpuszczalną, czyli samą chemię. Parzona w kawiarce po turecku na pewno trująca nie jest :)
                      • kk345 Re: Bół głowy i oczyszczanie 12.10.12, 20:36
                        Czy kawa rozpuszczalna to sama chemia? Przecież dobrej jakości rozpuszczalna to odparowany napar kawowy, zamrozony w celu usunięcia wody- gdzie tu chemia?
                        • kis-moho Re: Bół głowy i oczyszczanie 12.10.12, 20:43
                          kk345 napisała:

                          > Czy kawa rozpuszczalna to sama chemia? Przecież dobrej jakości rozpuszczalna to
                          > odparowany napar kawowy, zamrozony w celu usunięcia wody- gdzie tu chemia?

                          KK, ja sie obawiam, te wszystko co jemy, to chemia. I nawet my to chemia. Najlepiej machnac na to reka i sie nie przejmowac :o)
                          https://fakenszit.pl/img/upload/160920121255-sama-chemia-w-zywnosci.jpg
                          • kk345 Re: Bół głowy i oczyszczanie 12.10.12, 23:23
                            Oj tam :P
                  • the_pipeline Re: Bół głowy i oczyszczanie 06.10.12, 22:08
                    Może niepotrzebnie czytam ten wątek, bo jako osoba szczupła i bez skłonności do tycia nigdy nie byłam na żadnej diecie i nie czułam potrzeby kontrolowania tego co jem. Więc może po prostu się nie znam. Niemniej te wszelkie diety oczyszczające to moim zdaniem jakaś szarlataneria jest. Sylwiastka i ciociazlarada napisały dosyć jasno i zrozumiale, że magazynowanie szeroko rozumianych "toksyn", których organizm nie jest w stanie zmetabolizować i wydalić, w tkance tłuszczowej jest obronnym mechanizmem nie tylko ludzi ale i zwierząt. To jak reaktor w Czarnobylu zalany betonem;) on nadal tam jest, tylko schowany, bo nie umiemy go zneutralizować. Ma na celu wyłączenie ich z obiegu i odcięcie ich od organizmu tak aby go nie truły. Są to mechanizmy biochemiczne, komórkowe i żadna dieta "oczyszczająca" nie sprawi że te toksyny znikną. Zwiazki szkodliwe, takie jak np metale ciężkie, syntetyczne produkty chemiczne , które naturalnie nie występują w przyrodzie i naturalne np występujące w roślinach alkaloidy, są przekształcane w prostsze, mniej toksyczne związki w wątrobie i wydalane przez nerki. Nie ma innej drogi i zamiana kotleta z ziemniakami na marchewkę i owoce nie ma tu nic do rzeczy. Błonnik w przewodzie pokarmowym też nie pomoże.
                    Kumulujemy w sobie te związki które wchłaniamy (z własnej lub niewłasnej winy) a nasz organizm nie umie ich wyprowadzić na zewnątrz.
                    Natomiast czy piwo i kawa to syf? Są to używki, wiadomo jak działają i do jakich zgubnych skutków mogą doprowadzić tych co nie mają umiaru;) substancje czynne to oczywiście kofeina i alkohol etylowy, które jak najbardziej są rozkładane w wątrobie, ale obciążają ją. Watroba rozkładająca powiedzmy, szóstą kawe w ciągu dnia może już nie mieć czasu na inne rzeczy ;)
                    • ninkacelinka Re: Bół głowy i oczyszczanie 12.10.12, 08:57
                      czytalam kiedys ksiazke na temat dzialania nienasyconych kwasow tluszczowych na ludzki organizm. Tluszcze sa wazne dla organizmu z tego wzgledu, ze stanowia budulec membran komorkowych wiec sa po czesci odpowiedzialne za transport do i z komorek. Mozna wiec sobie latwo wyobrazic, ze metabolizm bedzie zalezal od tego z jakich tluszczy nasze membrany sa zbudowane. Stad wykladnia o konsumowaniu zdrowych tluszczy: olej rzepakowy, lniany, z oliwek, tluste ryby.
                      Polecana w ksiazce dieta, czy raczej sposob zywienia, "oczyszczajaca" organizm (wymiana niedobrych tluszczy) to wyrzucenie z jadlospisu wszelkich gotowych dan, przetworow miesnych, ciasteczek itp. do ktorych to producent dorzucil utwardzanie tluszcze roslinne (olej palmowy itd). Uzywanie dobrych tluszczy. Jedzenie 7 porcji warzyw-owocow dziennie (blonnik + witaminy i minerly). Dla mnie taka dieta ma sens, zaszkodzic tez nie moze.
                      • pinupgirl_dg Re: Bół głowy i oczyszczanie 12.10.12, 11:32
                        > czytalam kiedys ksiazke na temat dzialania nienasyconych kwasow tluszczowych na
                        > ludzki organizm. Tluszcze sa wazne dla organizmu z tego wzgledu, ze stanowia b
                        > udulec membran komorkowych wiec sa po czesci odpowiedzialne za transport do i z
                        > komorek. Mozna wiec sobie latwo wyobrazic, ze metabolizm bedzie zalezal od teg
                        > o z jakich tluszczy nasze membrany sa zbudowane. Stad wykladnia o konsumowaniu
                        > zdrowych tluszczy: olej rzepakowy, lniany, z oliwek, tluste ryby.
                        > Polecana w ksiazce dieta, czy raczej sposob zywienia, "oczyszczajaca" organizm
                        > (wymiana niedobrych tluszczy) to wyrzucenie z jadlospisu wszelkich gotowych dan
                        > , przetworow miesnych, ciasteczek itp. do ktorych to producent dorzucil utwardz
                        > anie tluszcze roslinne (olej palmowy itd). Uzywanie dobrych tluszczy. Jedzenie
                        > 7 porcji warzyw-owocow dziennie (blonnik + witaminy i minerly). Dla mnie taka d
                        > ieta ma sens, zaszkodzic tez nie moze.

                        Ja znalazłam informację, że również nasycone kwasy tłuszczowe biorą udział w budowie błon komórkowych:
                        tlustezycie.blogspot.com/2012/04/co-wiemy-o-tuszczach-1-skadaja-sie-z.html
                        (chociaż na tej samej stronie polecają masło do smażenia i wysokich temperatur, a przecież masło długo tego nie wytrzyma)
                        tlustezycie.blogspot.com/2012/04/niskotuszczowa-moda.html
                        I jeszcze trochę ciekawostek:
                        www.dobradieta.pl/forum/viewtopic.php?t=18159
              • sylwiastka Re: Bół głowy i oczyszczanie 06.10.12, 11:32
                Ok jakaś część toksyn siedzi w tłuszczu. Jednak oczyszczanie się z nich głodem, powodujące nagłe ich uwolnienie nadal nie jest dobrym pomysłem.
                • pinupgirl_dg Re: Bół głowy i oczyszczanie 06.10.12, 15:54
                  > Ok jakaś część toksyn siedzi w tłuszczu. Jednak oczyszczanie się z nich głodem,
                  > powodujące nagłe ich uwolnienie nadal nie jest dobrym pomysłem.

                  O tym, że to nie najlepszy pomysł, przekonałam się już następnego dnia rano. Zdecydowanie nie polecam, ale każdy robi, co uważa.
                  • yaal Re: Bół głowy i oczyszczanie 12.10.12, 13:35
                    Następnego dnia to mogłaś przekonać się tylko i wyłącznie, jak twój organizm reaguje na nagłe odcięcie dopływu prostych węglowodanów i ewentualne odwodnienie. Prawdopodobieństwo, że w pierwszy dzień faktycznie straciłaś jakiś tłuszcz, jest przyzerowe.
                    • pinupgirl_dg Re: Bół głowy i oczyszczanie 12.10.12, 14:09
                      > Następnego dnia to mogłaś przekonać się tylko i wyłącznie, jak twój organizm re
                      > aguje na nagłe odcięcie dopływu prostych węglowodanów i ewentualne odwodnienie.
                      > Prawdopodobieństwo, że w pierwszy dzień faktycznie straciłaś jakiś tłuszcz, je
                      > st przyzerowe

                      Nie wiem. Zapasy glukozy i glikogenu starczają podobno mniej więcej na dobę, potem organizm ma sięgać po białko i potem tłuszcz. Jeśli to ma znaczenie, ja w tym czasie intensywnie trenowałam (tzn nie, że w czasie samej głodówki, ogólnie). W każdym razie czułam się fatalnie, nie były to też typowe objawy jak przy spadku cukru. Na dietach warzywno-owocowych (ogólnie niskokalorycznych) kryzys przychodzi po około 3-4 dniach, na całkowitej głodówce szybciej, z tego, co wiem.
                      • yaal Re: Bół głowy i oczyszczanie 13.10.12, 02:25
                        Nie każdemu.

                        Znam ludzi (nie cukrzyków), którzy miewają takie zjazdy już po kilku (>5) godzinach niejedzenia.

                        BTW, jedną z przyczyn kaca jest właśnie odwodnienie.
                      • pierwszalitera Re: Bół głowy i oczyszczanie 13.10.12, 13:10
                        pinupgirl_dg napisała:

                        > Nie wiem. Zapasy glukozy i glikogenu starczają podobno mniej więcej na dobę, po
                        > tem organizm ma sięgać po białko i potem tłuszcz.

                        Po wykorzystaniu zapasów cukru organizm sięga po białko, ale mitem jest jakoby spalał potem tak strasznie dużo tłuszczu. Tłuszcz spalany jest bardzo niechętnie i w przypadku głodówki organizm prędzej już zwolni metabolizm niż zacznie żyć z zalegajacych w naszej masie tłuszczowej zapasów.

                        > . W każdym razie czułam się fatalnie, nie były to też typowe objawy jak przy sp
                        > adku cukru.

                        Objawy spadku poziomu cukry mogą pokazywać się w bardzo różny sposób, w zależności od osoby, długości głodowania i okoliczności, a że przy niskokalorycznej diecie warzywno- owocowej brakuje energii (do tego przy wzmożonym zapotrzebowaniu - sport), jest niezaprzeczalne, więc nie ma co sobie tego wyjaśniać jakąś "nietypowością".
                    • pinupgirl_dg Re: Bół głowy i oczyszczanie 12.10.12, 18:37
                      Aha, z tym odwodnieniem to możesz mieć rację, bo objawy były trochę podobne. Ale najbardziej mi to przypominało właśnie zwykłego kaca. Nie wiem, kiedy by przeszło, ani czy potem byłoby gorzej/lepiej, bo w połowie drugie dnia odpuściłam.
                      • kis-moho Re: Bół głowy i oczyszczanie 12.10.12, 18:38
                        > Aha, z tym odwodnieniem to możesz mieć rację, bo objawy były trochę podobne. Al
                        > e najbardziej mi to przypominało właśnie zwykłego kaca.

                        Kac to też po części odwodnienie.
                        • pinupgirl_dg Re: Bół głowy i oczyszczanie 12.10.12, 18:46
                          To prawda. Dużego porównania nie mam, bo jedno i drugie zdarza mi się raczej rzadko, przynajmniej ostatnio.
    • kk345 Re: Dieta warzywno-owocowa dr Dabrowskiej 05.10.12, 18:37
      Pierwszalitera tu chyba powinna sie wypowiedzieć, ale na moje niefachowe, acz zaprawione w dietach oko, utrata 8 kg w dwa tygodnie, szczególnie dla osoby nie majacej nadwagi, to baaaardzo zły pomysł - w takim tempie zrzuca sie głównie wode, a potem zalicza spektakularny efekt jojo, po drodze rozregulowując sobie metabolizm.
      • black_halo Re: Dieta warzywno-owocowa dr Dabrowskiej 06.10.12, 09:10
        Moje niefachowe oko pamieta pierwa kopenhaska zrobiona przy wadze 60kg przy 169 cm wzrostu. 12 lat pozniej jest +35 kilo. Dlatego wolalalbym oszczedzic tego siostrze.
        • pe.tronela glodowka 12.10.12, 10:04
          hmm. ja mam wlasnie za soba 5-dniowa glodowke. i bardzo ten fakt sobie chwale. kiedys, kiedys juz tez robilam. i nie wierze w glodowke jaka krotka diete odchudzajaca. nie wierze tez w oczyszczanie organizmu w ten sposob. jest to dla organizmu krotki szok i masa stresu. za to o niebo, o niebo latwiej jest sie zdrowo odzywiac PO glodowce, niz tak bezposrednio z syfiastego jedzenia przejsc na zdrowe. bezposrednio po glodowce zupelnie inaczej odczuwa sie smaki, na zupelnie inne rzeczy czlowiek ma ochote. ja do tej pory zaczynalam dzien od pollitrowej kawy. teraz od earl greya. jako eksperyment zrobilam sobie pierwszego ranka po glodowce mala kawe i mala herabate - kawe wylalam jak tylko doszedl do mnie jej zapach (ktory do tej pory kochalam) - herabata pilam jakby to byl szampan. to samo z obiadem - jasno i klarownie odczuwam czego moj organizm teraz potrzebuje. i nie jest to pizza. na pierwszy obiad po glodowce zjadlam duszona marchewke z dodatkiem masla (jasne, ze to malo, ale po 5 dniach bez jedzenia czlowiek nie zje duzo na raz). i poprostu wiedzialam, ze m u s i to byc marchewka a nie inne warzywo i m u s i to byc z maslem a nie innym tluszczem. bez zadnego zastanawiania sie czy to jest najzdrowsze. gdybym zaczela sie zastanawiac, wybralabym pewnie oliwe zamiast masla. i znow, jako eksperyment, nalozylam sobie jedna miseczke mojej prostej, swiezo zakupionej uduszonej marchewki z maslem i druga miseczke gotowej mieszanki marchewkowo-ogolnowarzywnej z maslem (i oczywiscie roznymi dodatkami smakopolepszajacymi - jedna z drozszych i lepszych do dostania tu, gdzie mieszkam - do tej pory ja uwielbialam). i znow - gotowiec poszedl do kosza, moja marchewka smakowala mi jak nigdy. fizycznie mnie odrzuca zapach i smak wszelkich ulepszaczu smaku czy sama nie wiem czego w gotowcach. i dokladnie ale to dokladnie wiem, co jest d l a m n i e w tej chwili najzdrowsze.
          kiedys juz, jak wspomnialam, robilam glodowke i tez byl ten efekt. szybko to stracilam. brak czasu, wrzuca sie do zoladka cos, na co sie nie ma ochoty zeby tylko przestac byc glodnym. i po paru dniach znow smakuje nam najbardziej schabowy.
          zobaczymy jak sie to dalej rozwinie, ale narazie bardzo, bardzo uwazam.
          tak wiec, moj wniosek: glodowka to bardzo niezdrowa rzecz, ktorej skutkiem moze byc swietne zdrowie ;-)
          • martvica Re: glodowka 12.10.12, 11:16
            Pewnie jestem nieco staroświecka i mam zakorzenione podejście z biedniejszych czasów, ale ludzie którzy robią eksperyment z jedzeniem tylko po to żeby je wyrzucić do kosza budzą we mnie mnóstwo bardzo negatywnych emocji.
            Może głodówka by pomogła?
            • indigo-rose Re: glodowka 12.10.12, 13:36
              Dokładnie. Mnie wystarczyłoby posiedzieć i wyobrazić sobie marchewkę, a potem coś innego, żeby wiedzieć, na co mam ochotę. Jeśli już musiałabym koniecznie mieć z tym fizyczny kontakt, poszłabym do sklepu albo do baru z jedzeniem na wagę i patrzyłabym, na co reaguję chęcią kupienia, a na co utratą apetytu. Niekoniecznie nawet od razu kupując.
          • pinupgirl_dg Re: glodowka 12.10.12, 11:43
            Moim zdaniem to jest bardziej psychiczna potrzeba, niż fizyczna. W pewnym sensie zgadzam się z autorem tego wpisu:
            www.tonieprzejdzie.pl/2011/08/10/terapie-oczyszczania-z-toksyn-kasa-za-nic-1/
            Sama piszesz, że efekt nie jest trwały. Nie wiem, jaki musiałabym przejść reset smaku, żeby mi dłuższą metę wątróbka zaczęła smakować bardziej, niż babeczka z budyniem i owocami ;). Coś takiego, jak Ty, ja mam i bez specjalnego poświęcania, jednego dnia to MUSI być marchewka z masłem, innego earl grey, a jeszcze innego kawa. Zwykle staram się słuchać mojego organizmu, w granicach moich możliwości. Teraz bardziej wierzę w moc codziennych starań w tej kwestii, ewentualnie przerywanych od czasu do czasu rozpustą, niż rozpusty przerywanej zrywami.
          • filoruska Re: glodowka 12.10.12, 12:19
            A w czym jest lepsza herbata od kawy? Jedno i drugie to używka. Jedno i drugie może być pyszne i może być zabite beznadziejną jakością, a raczej jej brakiem oraz beznadziejnym przygotowaniem.

            I dlaczego schabowy ma być wyeliminowany z diety?
            • indigo-rose Re: glodowka 12.10.12, 13:38
              Bo chyba porównujemy dobrej jakości sypanego Earl Greya z jakąś tanią kawą rozpuszczalną ;)
          • pierwszalitera Re: glodowka 12.10.12, 12:34
            pe.tronela napisała:

            > tak wiec, moj wniosek: glodowka to bardzo niezdrowa rzecz, ktorej skutkiem moze
            > byc swietne zdrowie ;-)

            Albo wstęp do nadwagi. Głodówka to zawsze stres dla metabolizmu, bo nie dostaje swoich normalnych porcji energii i nasza mentalna, czy inny spirytualna potrzeba powiewa mu koło d..py. ;-) Przy odrobinie pecha i genetycznej predyspozycji do oszczędniejszego metabolizmu już kilka dni może wystarczyć, by organizm przeniósł się na jeszcze bardziej oszczędny tryb. Tym bardziej, gdy głodówki powtarza się częściej. Więc jeżeli robi się to raz w życiu, bo po tym stać się innym, uświadomionym człowiekiem, to proszę bardzo. Ale ludzie mają tendencję do nawróceniowych zrywów, że od teraz to już wszystko będzie inaczej i sromotnych upadków z doświadczeniem, że duch by może i chciał, ale ciało jest słabe. Czyli cykl powtarza się znowu od początku. Bardzo niebezpieczne, bo z głodem się nie żartuje. Nasze organizmy nie na darmo mają takie dobre przystosowania do ubogiego środowiska, by znosić coś takiego bez protestu. Zaczną więc zbierać zapasy na fazy głodu. Już niejedna osoba dorobiła się w ten sposób otyłości.
            • pierwszalitera Re: glodowka 12.10.12, 12:40
              Ach i jeszcze jedno. Te wspaniałe doświadczenie "naturalnego" smaku po głodówce po pewnym czasie normalnego jedzenia znika. Tego uczucia z pierwszej fazy wychodzenia z głodówki nie da się utrzymać na stałe. W psychologii nazywa się to habituacja, czyli proces poznawczy polegający na stopniowym zanikaniu reakcji na powtarzający się bodziec. A potem kiedyś z braku czasu na gotowanie zjesz jakiegoś pierwszego gotowca, potem drugiego i zdziwsz się, że aż tak inaczej nie smakuje.
          • black_halo Re: glodowka 12.10.12, 13:28
            No wiec mnie sie ta sztuka udala ale nie robilam zadnej rewolujci w kuchni bo niezbyt dobrze wspominam takie zrywy. Generalnie udaje mi sie teraz jesc zdrowo, raczej bez gotowcow. Moze mam latwiej bo o dziecka cierpie na awersje do slodkich napojow i pijam tylko cole na kaca czyli rzadko. Natomiast jak tu napisala pinup.girl - w zadnym wypadku babeczka ze slodkim kremem nie przestanie mi smakowac ani zadna glodowka nie sprawi ze chuda ryba z brokulem na parze nie bedzie mi smakowala bardziej niz ta babeczka. Niesetety. Z rozsadku jednak jadam czesciej rybe a na babeczki pozwalam sobie raz w miesiacu maksymalnie. Niestety dzieki glodowkom i dietom cud dorobilam sie kompulsywnego objadania i otylosci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka