Dodaj do ulubionych

[LWW] czy można mrozić mascarpone?

26.06.13, 14:47
Pytanie trochę po fakcie, bo rozmrażałam lodówkę i podrzuciłam rzeczy do przechowania kumplowi no i przez nieuwagę serek mascarpone poleciał do zamrażarki, a nie do lodówki. Przyniosłam, włożyłam i u mnie do zamrażarki, ale ma to jakiś sens czy go po prostu wywalić, bo po rozmrożeniu nie będzie się do niczego nadawał?
Obserwuj wątek
    • akna Re: [LWW] czy można mrozić mascarpone? 26.06.13, 15:00
      po przeczesaniu google wnioskuję, że nie
      • besame.mucho Re: [LWW] czy można mrozić mascarpone? 26.06.13, 16:51
        No właśnie googlowałam i na połowie stron jedno, na połowie drugie, dlatego liczę na to, że któraś lobbystka ma osobiste doświadczenie :)
        • pierwszalitera Re: [LWW] czy można mrozić mascarpone? 26.06.13, 16:58
          Jadłam już zamrożone i rozmrożone tiramisu, oprócz nieco zmiękłego biszkopta na dole, nie czułam większych różnic, więc pewnie się da. Ja kierowałabym się więc pragmatyzmem. Zamrożenie nie wpływa na strawność produktu, więc jedynym kryterium jest tu ewentualna zmiana właściwości fizykalno- estetycznych, znaczy mascarpone traci konsystencję, czy coś w tym rodzaju. Ale typuję, że nic się nie zmieni. Zamrożonej śmietanie też nic się nie dzieje.
        • tfu.tfu Re: [LWW] czy można mrozić mascarpone? 26.06.13, 16:58
          ja bym zjadła mrożony, jak lody, najwyżej bym czymś posypała, albo polała :-)
    • porcellus Re: [LWW] czy można mrozić mascarpone? 26.06.13, 21:47
      Da się, da. Moja matuś mrozi hurtem, acz faktem jest, że zużywa go później do sosów, więc konsystencja samego serka jest mało istotna.
    • izas55 Re: [LWW] czy można mrozić mascarpone? 27.06.13, 06:09
      Mascarpone ma bardzo dużo tłuszczu, chba z 70%, nic specjalnego mu się nie powinno stać. najwyżej sę trochę rozwarstwi. Daj nam znać o wynikach eksperymentu ;-)
    • teresa104 To chyba trochę jak mrozić masło 27.06.13, 09:33
      Pewno zmroziła się tam woda w igiełki, ale pewno po wymieszaniu wszystko wraca do normy.

      Kiedyś pytałam tu o mrożenie mleka kokosowego. Nie wyglądało ciekawie po rozmrożeniu, warstwa białych kłaków u góry i woda na dole. I chociaż miałam użyć do curry, to wolałam kupić nowe, czyli przerwałam eksperyment w połowie, jakoś mnie odstręczyło od tej brzeczki i poszła do muszli. Curry w domu jadam tylko ja, mam problem z tymi puszkami mleka, są za duże dla moich porcji. Dlatego teraz albo robię więcej curry i mrożę, albo z resztki mleka, mascarpone i roztopionej białej czekolady robię mdławy jak dla mnie krem, który uwielbia mój dziad.
      • besame.mucho Re: To chyba trochę jak mrozić masło 27.06.13, 09:46
        > Curry w domu jadam tylko ja, m
        > am problem z tymi puszkami mleka, są za duże dla moich porcji.

        A jak często jadasz? Bo ja problem puszkowy rozwiązuję tak, że zużywam do obiadu ok. 1/3 puszki, a resztę przelewam do słoika i mam na kolejne 2 porcje, to mleko spokojnie wytrzymuje dosyć długo w lodówce (o ile to dosyć długo to nie będą 3 miesiące).
        • teresa104 Re: To chyba trochę jak mrozić masło 27.06.13, 10:02
          Najczęściej faktycznie zdążę zużyć zanim zapleśnieje, ale straty się zdarzają, bo po prostu zapominam, że mam resztę mleka w lodówce. Dlatego wolę od razu coś z niego ukręcić, bodaj mały sernik na zimno, albo właśnie ten krem, który świetnie nadaje się też na praliny, krem jest bardzo sztywny. Praliny z kolei lubią goście. No ale ja nie zawsze lubię gości.
          Jedno curry a tyle kłopotów:)
          • kis-moho Re: To chyba trochę jak mrozić masło 27.06.13, 11:22
            Dlatego wolę od razu coś
            > z niego ukręcić, bodaj mały sernik na zimno, albo właśnie ten krem, który świe
            > tnie nadaje się też na praliny, krem jest bardzo sztywny.

            A napiszesz, jak to robisz? Bo brzmi bardzo smacznie.

            > No ale ja nie zawsze lubię gości.

            Lacze sie w bolu :o)
            • teresa104 To naprawdę nic specjalnego 27.06.13, 12:17
              Krem do bezpośredniego spożycia:
              W kąpieli wodnej roztapiam białą czekoladę, dodaję ser i ukręcam na gładko w tejże kąpieli (należy przy tym siarczyście kląć, że się nie ma miksera). Dodaję mleko kokosowe, czasem kieliszek malibu. Rozkładam (bo rozlać się nie da) do szklanek literatek po jakieś 50 mililitrów, krem jest bardzo konkretny i dużo się go zjeść nie da. Do lodówki, żeby wystygło. Z góry daję jakieś maliny, jagody, mogą być zblanszowane, zwłaszcza kiedy bierzemy owoce leśne, których dobrze umyć się nie da i nie chce się jeść kupy lisa, a przynajmniej nieblanszowanej kupy lisa.

              Praliny:
              Krem jak wyżej, całą miskę do lodówki do ostygnięcia i związania. Na patelni krótko podprażyć orzechy laskowe (żeby je lekko odwodnić), każdy orzech zawinąć w placuszek kremu zrobiony w zagłębieniu dłoni. Dobrze mieć zimne dłonie. Pralinę obtoczyć w wiórkach kokosowych lub gorzkim kakao. Schłodzić.

              Sernik na zimno:
              zwykły serek homo (chyba że się komuś chce mleć ser, mnie się nie chce), miękkie masło, mleko kokosowe, trochę cukru, trochę żelatyny rozpuszczonej w gorącej wodzie, wanilia. Wymieszać (szybko! lubi tężeć przedwcześnie, dlatego żelatynę daje się na końcu do już wymieszanej masy) i przelać do czarek lub tortownicy wyłożonej biszkoptami (nie wypłyną, jeśli przyklei je się powierzchni od serca wysmarowanej masłem. Po zastygnięciu z góry zalać zimną galaretką, albo tuż przed zastygnięciem zasypać uprażonymi plasterkami migdałów (sflaczeją, dlatego pół ilości płatków migdałowych trzeba zachować do posypania przed podaniem).

              Jakoś tak;) Proporcje ważne są tylko dla żelatyny, żeby jej nie dać za mało (ale i wtedy bez despery, można dodać, tylko masę trzeba powtórnie dobrze wymieszać ), na opakowaniach są podane ilości potrzebne do zżelowania danej ilości wody, trzeba wziąć z 15 - 20% więcej.
              Należy jednak pamiętać, że: czekolada daje sztywność i słodycz; mascarpone daje plastyczność i sztywność w chłodzie; mleko kokosowe rozrzedza ale daje smak, no i umożliwia w ogóle wyrobienie na miękko tego towarzystwa; zależnie od konsystencji kremu można go dać w czarkach lub formować praliny, czyli sprawa zawsze jest udana. Do pralin lepiej dać więcej czekolady i malibu, nieco mniej mascarpone, do czarek więcej mleka kokosowego i więcej mascarpone.

              Wszystko lewą ręką się robi. Serniki na zimno robię lepsze, niż ten, ale tu chodzi o zużycie mleka.

              Czy zszedł Ci już rolnik?
              • kis-moho Re: To naprawdę nic specjalnego 27.06.13, 13:36
                Pięknie dziękuję, brzmi świetnie. Ja serników na zimno nigdy nie robiłam, a od czegoś trzeba zacząć, poza tym zużycie mleka też mnie żywo interesuje. Mam jakąś fobię, że rzeczy się psują i nie lubię trzymać długo w lodówce.
                A rolnik się trzyma, ale zdelikatniał, więc nie jest źle. Ma jeszcze ze trzy tygodnie na poprawę, będzie dobrze.
                • teresa104 Re: To naprawdę nic specjalnego 27.06.13, 16:09
                  Ja też wielu rzeczy nie robiłam, ale przyjęłam zasadę, żeby nigdy nie peniać i próbować.
                  Dziś pierwszy raz zrobiłam sajgonki, bo miałam na nie wielką ochotę, a osiedlowy chińczyk miał zamknięte. No więc kupiłam wszystko, co mi się zdawało, że ma być w sajgonkach i... dobrze, że ten papier ryżowy wydał mi się przydatny do innych celów i kupiłam 3 paczki. Wyszło mi 36 sajgonek. Mogę otworzyć restaurację jednego dnia:) Są doskonałe, zjadłam 12 i mówię pas. Tylko grzybów mun po ugotowaniu okazało się tak dużo, z takich małych kilku suchych strupków miałam cały rondel, że musiałam zamrozić. I nie pytam, czy można mrozić gotowane grzyby mun, nie mam wyjścia.

                  Dobrze, że rolnik ma się gorzej;)
                  • jul-kaa Re: To naprawdę nic specjalnego 29.06.13, 23:47
                    Grzyby gotowane mrozić można, testowałam.

                    A z mleka kokosowego zrobiłam dziś lody. Tłuste, słodkie.
              • kk345 Re: To naprawdę nic specjalnego 27.06.13, 20:31
                > mogą być zblanszowane, zwłaszcza kiedy bierzemy owoce leśne, których dobrze umy
                > ć się nie da i nie chce się jeść kupy lisa, a przynajmniej nieblanszowanej kupy
                > lisa.
                Teresa, masz naturalny talent do zachecania do jedzenia:)
      • fanaberia.fanaberia Rozwiązanie problemu nadmiarowego mleka kokosowego 23.11.16, 13:16
        Znalazłam! I polecam:
        sklep.kuchnieswiata.com.pl/product-pol-315-Krem-kokosowy-blok-200g-Creamed-Coconut.html
        Rozgrzałam lekko, starannie wymieszałam tłuszcz z miazgą (bloczek był rozwarstwiony), trochę zużyłam, reszta mieszka w małym słoiczku w lodówce. Pobieram w ilościach łyżeczkowych w miarę potrzeby. I zamierzam zrezygnować z mleka w puszkach.
    • besame.mucho Re: [LWW] czy można mrozić mascarpone? 27.06.13, 09:47
      Dziękuję pięknie. W takim razie zostawiam w zamrażarce, a jak będę wyciągała, to w imię rozwoju nauki napiszę co z tego wyszło ;).
      • mniickhiateal Re: [LWW] czy można mrozić mascarpone? 28.10.16, 16:35
        Obiecanki, cacanki. To jak, wychodzi bez szwanku? Bo zastanawiam się nad zamrożeniem z celu zrobienia później tiramisu, więc musi być identyczne, jak świeże..
    • teresa104 Czy można mrozić figi 30.08.13, 20:22
      jutro Wam powiem, bo dziś włożyłam jedną próbną figę do zamrażalnika. Jest sezon na figi, można kupić tanio i zimą mieć trochę tego szczęścia do mięs, do serów, do oszołomienia ludzi, którzy w życiu by tego do ust nie wzięli, bo widzieli na Discovery, że tam osy się lęgną.
      • teresa104 Nie można. 31.08.13, 13:30
        Skórka nabiera woni i smaku sitaków (nie wiem, jak brzmi nieludowa nazwa takiej trawy rosnącej nad brzegami stawów i jezior, z taką białą gąbką w środku), środek jest rozciapciany. Wychodzi, że trzeba się nacieszyć teraz.
    • sbarazzina A trawę cytrynową i imbir? 31.08.13, 14:26
      Nie wiem czemu zawsze sprzedają trawę cytrynową i imbir w ilościach jakich nie potrafię zużyć w ciągu kilku dni.

      Leży mi to później toto zdechłe w lodówce i muszę wyrzucić i kupować nowe.

      Ktoś już próbował mrozić czy muszę eksperymentować jak Teresa?

      ---
      Mam staniki na zbyciu, różne rozmiary:
      tnij.org/staniki01
      • mssselfdestruct Re: A trawę cytrynową i imbir? 31.08.13, 16:34
        Ja imbir mrożę, z tym że potem jak do czegoś dodaję to tarkuję (na najdrobniejszych oczkach) jeszcze zamrożony, bo po rozmrozeniu całego kawałka się robi jakiś taki włóknisty i rozciapciany.
        Tzn. mroziłam, bo jakiś czas temu kupiłam sobie życiowy zapas suszonego i już mi się nie bardzo chce bawić ze świeżym ;p
      • teresa104 Trawę cytrynową mrożę 31.08.13, 16:54
        I można. Ja się zawsze staram z kimś dogadać, żeby pęczkiem trawy podzielić się na pół.
        W tym roku udało mi się też trawę wyhodować, mam dwie odnogi wysokości 80 cm i jestem z nich tak dumna, że chyba ich nie zjem.
    • teresa104 Duża ilość bazylii 04.10.13, 19:39
      Z przyczyn pogodowych gwałtem musiałam zlikwidować całą donicę bazylii. Obcięłam i stoi na razie w wodzie. Nie zdążyłam zjeść. Co z nią zrobić? Dostęp do pesto mam nieograniczony, pesto nie chcę. Zresztą wolę to obce od swojego. Raz w podobnej sytuacji zrobiłam masę bazyliowego masła i to masło pomrożone w kostkach dodawałam potem do pomidorowej, do makaronów. Mocno mi się przejadło to połączenie maślano-ziołowe.
      Mogę jeszcze zasuszyć i dodawać do dań, ale szczerze mówiąc, jeśli mam użyć zimą bazylii to albo wolę kupić doniczkę. Jedyny pomysł, to wywalić?
      • mniickhiateal Re: Duża ilość bazylii 04.10.13, 20:55
        Posiekaj, do plastikowego pojemniczka czy woreczka i po krzyku. Potem końcem noża w każdej chwili możesz urąbać potrzebną ilość do sosu, albo widelcem uskrobać do dekoracyjniejszej posypki do caprese np. Zmian w smaku brak, metoda sprawdza mi się też doskonale z innymi ziołami (testowałam z pietruszką, koperkiem, kolendrą i miętą).

        Wszelkie zabobony i zalecenia o dodawaniu oliwy uważam, na podstawie wieloletniego doświadczenia z metodą powyższą, za zabobony właśnie. Jedyne co, to zioła muszą być suche, a nie tuż po myciu.
        • fanaberia.fanaberia Re: Duża ilość bazylii 04.10.13, 21:29
          mniickhiateal napisała:

          > Posiekaj, do plastikowego pojemniczka czy woreczka i po krzyku.

          No, a parę pędów wsadź na kilka dni do butli z oliwą*. Później odcedź** i ciesz się bazyliową oliwą.

          * Ja bym wsadziła do dwóch albo i trzech.
          ** Zielsko pozostawione w oliwie zbyt długo robi się oślizgłe.
          • teresa104 Re: Duża ilość bazylii 05.10.13, 08:22
            Kiedyś chciałam właśnie zrobić taką oliwę i wszystko koncertowo zapleśniało, jak tylko spuściłam z oka. A może gdyby oliwą zalać wysuszone gałązki? Mam też wielki (metrowej średnicy) krzak rozmarynu, ale tego dziada zimować muszę w domu, ani on tego nie lubi, ani ja, ale co robić, to jakby człowieka na progu zostawić. Rozmarynem też da się aromatyzować oliwę, chociaż ten mój rozmaryn jest tak zjadliwy, jakby odrdzewiacz pić.
        • mniickhiateal Re: Duża ilość bazylii 04.10.13, 21:46
          mniickhiateal napisała:

          > Posiekaj, do plastikowego pojemniczka czy woreczka * i po krzyku.

          * , do zamrażarki, mi tu uciekło, rzecz jasna. Mrożę zioła, znaczy.
        • teresa104 Re: Duża ilość bazylii 05.10.13, 08:16
          Pietruszka, koper - wiadomo. Mam wrażenie, że one nawet lubią, jak je tak męczyć, siekać i mrozić, oddają wtedy woń. Ale czy ta bazylia nie zamienia się w bure, sflaczałe, szmatowate w smaku kłaki? Zamroziłam na próbę kilka listków (szarpanych, nie siekanych, siekanie zmienia smak) i zobaczę niedługo.

          Mięty też mam całą masę, ale ona po pierwsze łatwo nie przemarza, po drugie w ogóle jej nie szanuję. Dlatego jeszcze została na balkonie. A jak zmarznie, to wiosną odbije ze zdwojoną wściekłością.
          • mniickhiateal Re: Duża ilość bazylii 05.10.13, 08:36
            teresa104 napisała:

            > Pietruszka, koper - wiadomo. Mam wrażenie, że one nawet lubią, jak je tak męczy
            > ć, siekać i mrozić, oddają wtedy woń. Ale czy ta bazylia nie zamienia się w bur
            > e, sflaczałe, szmatowate w smaku kłaki? Zamroziłam na próbę kilka listków (szar
            > panych, nie siekanych, siekanie zmienia smak) i zobaczę niedługo.

            No to faktycznie sprawdź. Ja siekam bazylię (nie słyszałam dotąd o tym zmienianiu smaku w wyniku, ciekawe) ostrym nożem i drobno, więc uzyskuję dosyć jędrne kawałeczki, które są po rozmrożeniu akceptowalne w wyglądzie, acz przyznaję, nie jest to identyczny wygląd jak u świeżych. Przypuszczam jednak, że miętolenie przy szarpaniu, i fakt uzyskiwania w wyniku szarpania większych kawałków, może znacznie wzmagać sflaczałość po rozmrożeniu. Może w tej sytuacji dodanie nieco tej zabobonnej oliwy do poszarpanych liści przed zamrożeniem byłoby wskazane.
            • teresa104 Re: Duża ilość bazylii 05.10.13, 09:02
              Moim zdaniem siekanie zmienia zapach. Bazylia siekana robi się trawiasta. Tak samo jak siekana cebula ma inny smak niż zmiksowana, niektóre cebule po zmiksowaniu w ogóle gorzknieją niesłychanie, a posiekane takich skłonności nie wykazują.
              Między innymi dlatego wolę kupne pesto od swojego. Jak mi ta trawa wejdzie do nosa, to już gotowy produkt mi nie smakuje.
              Nie szarpałam jakoś skrupulatnie, tyle żeby duży liść na pół przynajmniej był rozerwany, małe z czubka poszły w całości. Doniosę niebawem o skutkach próby.
              • pierwszalitera Re: Duża ilość bazylii 05.10.13, 12:46
                teresa104 napisała:

                > Moim zdaniem siekanie zmienia zapach. Bazylia siekana robi się trawiasta. Tak s
                > amo jak siekana cebula ma inny smak niż zmiksowana, niektóre cebule po zmiksowa
                > niu w ogóle gorzknieją niesłychanie, a posiekane takich skłonności nie wykazują

                U mnie w Niemczech zioła można kupić w formie zamrożonej. Są myte, osuszane, drobniutko krojone i właśnie mrożone w praktycznych woreczkach lub kartonikach. Mam je bardzo często w zamrażarce, bo są świetne do sponatnicznych zastosowań w mniejszych ilościach. Są bardzo dobre, dostaniesz je zarówno w delikatesach jak i w Aldi. Prawie zawsze mam taką bazylię, bo bardzo często gotuję po włosku i często jej używam, a nie zawsze mam zastosowanie dla całej doniczki. Zamrożona bazylia nie traci smaku i nie brązowieje, tylko nie możesz jej miksować, siekać tępnym nożem, czy rwać, bo w ten sposób uszkadzasz komórki rośliny i wypływa z niej dużo soku. Broń Boże nie miksować (do dalszego przechowywania) i nie gnieść. Musisz ją dobrze osuszyć papierowym ręcznikiem i pokroić bardzo ostrym nożym. Mrozić rozłożną na tace pokrytej papierem do pieczenia i zsypać potem do pojemnika, albo woreczka.


                > Między innymi dlatego wolę kupne pesto od swojego.

                W życiu nie spotkałam kupnego pesto lepszego do takiego zrobionego samemu według oryginalnego przepisu (znaczy z orzeszkami piniowymi, naprawdę dobrą oliwą i parmezanem).
                Do pesto kupuję jednak świeżą bazylię w doniczce, bo kolor takiego pesto jest jaśniejszy, ładniejszy. Z zamrożoną bazylią robi się ciemno zielony. Jeżeli twoim zdaniem krojona bazylia na pesto robi się trawiasta, to nie siekaj jej osobno, a dodaj w całości razem z oliwą do miksera.
            • teresa104 Zgrubnie poszarpawszy zamroziłam. 06.10.13, 13:19
              Wynik eksperymentu z mrożeniem uznałam za zadowalający. Smak się zmienia, ale i tak jest lepszy od smaku bazylii suszonej. Do potraw gotowanych będzie dobra. Do sałatek będę kupować świeżą, dostępną przecież w sklepach przez cały rok.
      • slotna Re: Duża ilość bazylii 06.10.13, 14:44
        > Mocno mi się przejadło to połączenie maślano-ziołowe.

        To zamroz w oliwie teraz ;)
    • teresa104 Cytryny? 30.10.16, 11:20
      Ostatnio regularnie odwiedza mnie kobieta, dla której robię pewną rzecz, i życzy sobie herbaty z cytryną. Za każdym razem kupuję nową cytrynę. Między jej wizytami są kilkudniowe odstępy i poprzedni owoc nie nadaje się, moim zdaniem, do serwowania na stół. W rezultacie mam w lodówce 4 dorodne napoczęte cytryny w różnym stadium obeschnięcia i zbrązowienia skóry. Jeśli nie wymyślę, co z nimi pożytecznego zrobić, będę musiała zaraz je wywalić, następnie grzecznie udać się do sklepu po kolejną. Lemoniady, drinki, przetwory owocowe mnie nie interesują, po prostu takich rzeczy nie lubię i nie tykam, podobnie jak herbaty z cytryną. Właściwie w życiu cytryn nie kupuję wcale, nie umiem sobie przypomnieć, bym kiedykolwiek używała ich do czegoś, co sama jadam lub wypijam. Armaturę tym wymyć?
      • kaga9 Re: Cytryny? 30.10.16, 11:49
        Dawaj pozostałą część cytryny tej pani, która sobie "życzy", w prezencie. Kurka, że też mnie nie przyszło do głowy sobie czegoś życzyć u ludzi i grzecznie spożywam to, co mają;)

        Kojarzę właściwości wybielające cytryny, ale nie wiem, czy Cię to interesuje. Dermatolog kiedyś zaleciła mi płukanie włosów wodą z dodatkiem tego jakże pożytecznego owocu;) (działanie tonizujące).

        W chemii gospodarczej podobno służy do usuwania kamienia oraz pucowania naczyń ze stali szlachetnej. Nie próbowałam, nie wiem;) Ale daj znać, jeśli czegoś nowego się dowiesz o cytrynie, będę wdzięczna.
        • teresa104 Re: Cytryny? 30.10.16, 12:08
          Pani jest miła, ale jako gość niełatwa. Przyszła pierwszy raz i na moje wyczucie miałam wszystko dla gościa, herbatę, kawę, śmietankę do kawy i biszkopty. Chciała herbaty. Ok. Do herbaty cytrynę. Nie mam. To chociaż świeży imbir. Acha... I herbata została niewypita. To następnym razem miałam cytrynę. Pierwszą jakoś zmemłałam, część z miodem, część z sardynkami. Więcej nie wmuszę. Do włosów, mówisz. Idę testować.
          • teresa104 Cytryna na włosy:) 30.10.16, 19:50
            Ja cieee! Ale efekt! Rewelacja! Użyłam cytryny na włosy i jestem bardzo zadowolona.

            Małym minusem może być tylko to, że moje włosy wyglądają, jakbym ich wcale dziś nie myła, są rozcapierzone na końcach, za to przychlapnięte przy skórze, matowe, szorstkie i sztywne jak sierść u łańcuchowego psa pod ogonem.

            Zużyte opakowania - dwa
            Czy kupię ponownie - tak
            • mniickhiateal Re: Cytryna na włosy:) 30.10.16, 20:31
              teresa104 napisała:

              > moje włosy wyglądają, jakbym ich wcale dziś
              > nie myła, są rozcapierzone na końcach, za to przychlapnięte przy skórze, matow
              > e, szorstkie i sztywne jak sierść u łańcuchowego psa pod ogonem.

              Najwyraźniej zastosowałaś sposób użycia jak do mycia stali szlachetnej. Ewidentnie twoja wina.
              • kaga9 Mnii, ajlawju:D n/t 30.10.16, 20:54
                <3
            • kaga9 Re: Cytryna na włosy:) 30.10.16, 20:52
              Doskonale! Awangardowo!

              A serio: wybacz, nie chciałam Ci zrobić krzywdy. Mnie to akurat rzeczywiście dobrze robiło;) Moja wina, że nie opisałam swoich włosów. Kajam się.

              • teresa104 Re: Cytryna na włosy:) 30.10.16, 22:26
                Ależ przejrzałam różne wątki i porady "cytryna na włosy", przygotowałam się merytorycznie, nie ma winnych, na pewno Ty nie jesteś winna. Sęk w tym, że chyba nie mam żadnych specjalnych problemów z włosami i zauważyłam już, że najlepiej im robi po prostu zwykłe codzienne mycie i silikon na końce, nadmiar zabiegów kończy się jak wyżej. Może jutro będzie jakaś rewelacja. W ogóle jestem swoimi włosami znudzona i poradę cytrynową wzięłam za dobrą monetę, żeby coś zrobić z głową (i cytrynami), gdy nie wiem, co zrobić, a coś powinnam zrobić. Chyba się opitolę znowu na boba, chociaż oglądam zdjęcia i rewelacja to nie była, lepiej mi w dłuższych.
          • kaga9 Re: Cytryny? 30.10.16, 20:59
            teresa104 napisała:
            Chc
            > iała herbaty. Ok. Do herbaty cytrynę. Nie mam. To chociaż świeży imbir. Acha...
            > I herbata została niewypita. To następnym razem miałam cytrynę.


            Teresa santo subito. Serio. Ja bym nie kupiła tej cytryny. Jestę chamę.
            • teresa104 Re: Cytryny? 30.10.16, 22:30
              Może ja się lepiej maskuję;)

              Da się cytryny sfermentować?
              • kaga9 Re: Cytryny? 30.10.16, 23:30
                Ugh, pojęcia nie mam. Cytryny pojawiły się w moim życiu i mojej lodówce jakieś dwa tygodnie temu i w sumie mało się jeszcze znamy.
              • anna-pia Re: Cytryny? 31.10.16, 16:27
                teresa104 napisała:

                > Może ja się lepiej maskuję;)
                >
                > Da się cytryny sfermentować?

                O ile mi wiadomo, każdy owoc można sfermentować. A może wódką zalej?
              • bell9 Re: Cytryny? 31.10.16, 18:27
                cytryny można ukisić i dodawać do potraw w trakcie gotowania sekrety-zdrowia.org/kiszone-cytryny-niepowtarzalny-smak-walory-zdrowotne/
                • teresa104 Re: Cytryny? 31.10.16, 19:20
                  Próbowałaś? Potrzebny mi przykład dania, które jest lepsze z kiszonymi cytrynami.
                  • bell9 Re: Cytryny? 31.10.16, 23:27
                    niestety nie próbowałam, zbieram się już drugi rok ukisić cytryny i jakoś nie dochodzi do skutku
                  • mniickhiateal Re: Cytryny? 01.11.16, 10:11
                    teresa104 napisała:
                    > Próbowałaś? Potrzebny mi przykład dania, które jest lepsze z kiszonymi cytrynam
                    > i.

                    Na kiszeniu się nie znam, ale popatrz na to:
                    www.daringgourmet.com/2014/04/08/how-to-make-preserved-lemons-moroccan-middle-eastern-cooking/
                    Słyszałam o tym od dawna i zapewne zjadłam w daniach w restauracjach, acz sama nigdy jeszcze nie robiłam. Jeśli dobrze czytam, autorko bloga z zachwytem zapewnia, że wszystkie wymienione dania są lepsze z dodatkiem cytryn konserwowych.
      • mniickhiateal Re: Cytryny? 30.10.16, 12:03
        teresa104 napisała:

        > Ostatnio regularnie odwiedza mnie kobieta, dla której robię pewną rzecz, i życz
        > y sobie herbaty z cytryną. Za każdym razem kupuję nową cytrynę. Między jej wizy
        > tami są kilkudniowe odstępy i poprzedni owoc nie nadaje się, moim zdaniem, do s
        > erwowania na stół. W rezultacie mam w lodówce 4 dorodne napoczęte cytryny w róż
        > nym stadium obeschnięcia i zbrązowienia skóry. Jeśli nie wymyślę, co z nimi poż
        > ytecznego zrobić, będę musiała zaraz je wywalić, następnie grzecznie udać się d
        > o sklepu po kolejną. Lemoniady, drinki, przetwory owocowe mnie nie interesują,
        > po prostu takich rzeczy nie lubię i nie tykam, podobnie jak herbaty z cytryną.
        > Właściwie w życiu cytryn nie kupuję wcale, nie umiem sobie przypomnieć, bym kie
        > dykolwiek używała ich do czegoś, co sama jadam lub wypijam. Armaturę tym wymyć?
        >

        Możesz wycisnąć sok z napoczętej cytryny, a następnie zamrozić do w foremce do kostek lodu. Jak gościówka pojawi się kolejnym razem, chlup jej taką kostkę do herbaty i voila.

        Jest mnóstwo przepisów na ciasta cytrynowe, które uwielbiam, ale jak nie lubisz cytryny, to pewnie też ich nie chcesz. Mój ulubiony lukier do ciastek też jest na bazie soku z cytryny, ale jak nie lubisz, itp. itp. Tak czy owak, zamrożenie soku i ewt otartej skórki jest bardzo wykonalne.
        • teresa104 Re: Cytryny? 30.10.16, 12:11
          Skórka już się nie nadaje do ocierania. Mogę zamrozić sok, bo na święta mogę zrobić makowce z lukrem, ale nie myślałam, że już w październiku będę zbierać składniki:)
        • kaga9 Re: Cytryny? 30.10.16, 20:56
          mniickhiateal napisała:

          > Możesz wycisnąć sok z napoczętej cytryny, a następnie zamrozić do w foremce do
          > kostek lodu. Jak gościówka pojawi się kolejnym razem, chlup jej taką kostkę do
          > herbaty i voila.

          Tak jak Teresa opisuje tę babkę, to głowę dam, że pani sobie życzy, żeby jej plasterek pływał;)

          • mniickhiateal Re: Cytryny? 30.10.16, 21:11
            kaga9 napisała:

            > mniickhiateal napisała:

            > Tak jak Teresa opisuje tę babkę, to głowę dam, że pani sobie życzy, żeby jej pl
            > asterek pływał;)
            >

            Też tak pomyślałam, ale z drugiej strony dla perfidnej rozrywki ja to bym chyba podała salaterkę tych cytrynianych kostek lodu ze szczypczykami jak do kostek cukru (dopisać do listy zakupów, szczypczyki do kostek cukru) i z miną ą ę wpierała jej, że przecież to najmodniejszy trynd z najmodniejszych salonów.

            No, zysk z wątaska mam w postaci upieczonego po inspiracji ciasta cytrynowego, ale w temacie mascarpone nadal żem ciemna :(
            • teresa104 Re: Cytryny? 30.10.16, 22:39
              Do tych kostek z soku chyba lepiej butelkę alkoholu podać? Ale robota wtedy nam nie pójdzie.

              Pani jest miła, każdy ma jakieś wąty i odchyły, ona ma taki. Ja też mogłabym tę zbrązowiałą i obeschniętą cytrynę dać, ale ubrdałam sobie, że ma być świeża. Swoją drogą kiedy cytryny przestały pleśnieć? Wtedy, gdy surowe starte kartofle i jabłka przestały czernieć a rzodkiewki szczypać w język?
          • mistmist Re: Cytryny? 31.10.16, 21:06
            Może da się zamrozić plasterki (owinięte osobno w folię spożywczą)? Cytryna w herbacie, czyli zalana wrzątkiem, i tak nie jest zbyt jędrna, wobec czego lekka liofilizacja w zamrażarce nie powinna jej zaszkodzić. No, chyba że gorzknieje, poznasz po tym, że pani zostawiła herbatkę również z cytryną. A może przerzucić się na imbir do herbaty? Wiadomo, że w zamrażarce nic się z nim nie dzieje.
            • jul-kaa Re: Cytryny? 12.11.16, 23:52
              Ja też miewam takiego gościa, a jest to mój własny ojciec. Pija z zawrotną ilością słodzika oraz z kawałkiem cytryny. Malutkim. Płaskim. Obranym. Niewyciśniętym. O cytrynie dla niego zapominam zawsze, mam więc w zamrażarce zamrożone malutkiepłaskieobrane plasterki cytryny. Albo się nie pokapował, ze to z mrożonki, albo jest uprzejmy.
              • teresa104 Re: Cytryny? 13.11.16, 10:15
                Słodzik. Jeszcze słodzika nikt ode mnie nie wymagał! [trwoga, niepewność jutra]
                Te plasterki odmrażasz i podajesz? Nie widać, że polodowcowe?
                • jul-kaa Re: Cytryny? 13.11.16, 22:04
                  Słodzik musi być w tabletkach. Jeszcze lepiej, nie? Stoi odkąd tu mieszkamy, jeszcze go tata nie zużył w całości.
                  Cytrynę zamrożoną wrzucam do gorącej herbaty, nic nie widać. Ale to oczywiście nieelegancko i niegościowo.
                  • teresa104 Re: Cytryny? 14.11.16, 07:15
                    Hm, to z obcą facetką nie wyjdzie. A znowu nadchodzi.
                    • kaga9 Re: Cytryny? 14.11.16, 21:01
                      Łaknę relacji ze spotkania;) O ile, oczywiście, wprowadzisz kuchenne rewolucje.
                    • jul-kaa Re: Cytryny? 21.11.16, 22:48
                      I co tam u facetki?
                      • teresa104 Tym razem miałam fart 22.11.16, 07:48
                        Cytryna, którą kupiłam, w środku miała ognisko suchego miąższu. Dlatego szczęśliwie od razu pół mogłam wyrzucić, plasterek skonsumowała facetka, resztę konkubent zjadł w nocy, bo poczuł się przeziębiony, a na przeziębienie mama mu zawsze dawała cytrynę i pomagało (ta nie pomogła, zdycha chłop).

                        Ale przyjdzie jeszcze raz, chyba ostatni.
                        • kaga9 Re: Tym razem miałam fart 22.11.16, 18:06
                          Doliczyć jej te cytryny do rachunku ;-)
      • bell9 Re: Cytryny? 30.10.16, 21:56
        jeśli posiadasz zmywarkę , możesz włożyć resztkę cytryny do środka, jak nabijam na drut od stelaża do talerzy, efekt: lśniące naczynia, ładny zapach
      • bell9 Re: Cytryny? 01.11.16, 18:58
        www.poezja-smaku.pl/nalewka-z-cytryn-cytrynowka/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka