madzioreck 14.01.09, 19:52 Widzę, że nasza grupa wzajmnego wsparcia cieszy się powodzeniem, jest potrzebna, znaczy, dlatego pozwalam sobie założyć kolejny wątek z serii :) Tu poprzedni: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=86228&w=87713618 Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
rennya ja poproszę - bo zwariuję 14.01.09, 20:42 za dużo na moją biedną głowę - najpierw w domu, teraz w pracy :( powiedzcie - bedzie choć troche lepiej??? Odpowiedz Link
turzyca Re: ja poproszę - bo zwariuję 14.01.09, 20:49 Bedzie, bedzie. Po burzy zawsze przychodzi slonce. Nie ma deszczu bez konca. Przytulic Cie? Albo poglaskac po glowie? Odpowiedz Link
rennya i jedno i drugie poproszę 14.01.09, 22:55 bo już drugi wieczór z rzędu chce mi sie wyć - a rzaaaadko tak bywa:( Odpowiedz Link
besame.mucho Re: i jedno i drugie poproszę 15.01.09, 00:44 Ja też mogę? Jak tak to tulę i głaszczę po głowie. P.S. może się na czymś wyżyj? Włącz sobie muzykę i potańcz, albo załóż ciepły dres, czapkę, słuchawki na uszy i pobiegaj? Takie porządne fizyczne zmachanie się pomaga czasami na przedłużający się paskudny nastrój. Odpowiedz Link
rennya Re: i jedno i drugie poproszę 17.01.09, 23:31 wrr... jutro młodego na sanki wyciągnę, jak zmarznę- może sie poprawi... Odpowiedz Link
turzyca Re: i jedno i drugie poproszę 18.01.09, 20:14 i jak nastroj? pomogly te sanki choc troche? PS zazdroszcze Ci sanek, u nas leje jak z cebra, wycieraczki na maxa a i tak nic nie bylo widac... Odpowiedz Link
rennya pomogły chwilowo 23.01.09, 16:54 a teraz jest błoto i brud i nadal samopoczucie pod psem... Odpowiedz Link
kaga9 ja i mój katar podczepiamy się;( 14.01.09, 21:43 Dziewczyny, ratujcie! W tamtym tygodniu przeżyłam Katar Swojego Życia. Trzy noce z głowy, bo musiałam spać na siedząco, a nie umiem, złażąca skóra z nosa, posiekane usta, ból gardła od oddychania na mrozie ustami. Istna hekatomba. Dzisiaj wrócił. Nigdy tak nie miałam. Ból zatok i on. Co mam robić, żeby nie wracał co tydzień, bo ledwo żyję??? Poza tym nic mi nie dolega, to znaczy nie mam innych objawów przeziębienia. Zaznaczam, że chodzę w czapce, ciepło ubrana itd. Pocieszcie...może urok któraś odprawi?;))) Odpowiedz Link
besame.mucho Re: ja i mój katar podczepiamy się;( 14.01.09, 21:59 Wybierz się do laryngologa. Ja od dzieciństwa miałam częste problemy z katarem, tej zimy przeszły już wszystkie granice przyzwoitości (katar bez przerwy i naprawdę mocny). Poszłam do laryngologa (tylko warto wybrać dobrego, najlepiej z polecenia, a nie takiego, dla którego najlepszym rozwiązaniem jest wysłanie każdego na operację przegrody nosa ;) ), zrobiłam sobie prześwietlenie i tomografię zatok, dostałam lekarstwa i jestem dobrej myśli. Dlatego polecam znalezienie dobrego lekarza, nie ma co się męczyć :). Jeśli chodzi o same objawy, które jak wiadomo są paskudnie denerwujące, to polecam płukanie nosa roztworem soli (można kupić w aptece roztwór soli fizjologicznej - duża butelka za jakieś trzy złote - albo samemu mieszać przegotowaną wodę z odpowiednią ilością soli) - wylewa się trochę tego na dłoń, zatyka jedną dziurkę od nosa, a drugą wciąga, kropelki do kąpieli (olejek sosnowy, itd) i picie wapna. Warto też przykręcić ogrzewanie do nie więcej niż ok. 20 stopni (nos nie lubi wysokich temperatur), a jeśli lubisz, kiedy jest cieplej, to koniecznie zawieś na kaloryferach pojemniki z wodą, albo kładź mokre ręczniki. Gorące suche powietrze jest dla nosa bardzo niedobre. Nie polecam natomiast dużych ilości spray'ów czy innych kropelek do nosa - naprawdę lepiej na nie uważać, moje aktualne problemy z błoną śluzową nosa wzięły się właśnie z tego, że z powodu częstych przeziębień za dużo ich używałam. A na złażącą skórę polecam Linomag. To taka maść do dostania w aptece. Okropnie tłusta i niezbyt ładnie pachnie, ale jak się na noc nałoży grubą warstwę, to rano jest zdecydowanie lepiej. Ja w czasie większeo kataru z Linomagiem się nie rozstaję, smaruję co chwila i nos mam czerwony, ale nie obtarty. No i oczywiście gorąca herbatka, ciepłe skarpetki i wygrzewanie się w łóżku. A na naprawdę mocne rozgrzanie na przeziębienie pisałam przepis tutaj, może się przyda: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=86228&w=88510486&a=88542254 Odpowiedz Link
besame.mucho Re: ja i mój katar podczepiamy się;( 14.01.09, 22:04 Aha, do laryngologa to oczywiście, jeśli w ogóle miewasz problemy z katarem, albo jeśli ten nie będzie się chciał skończyć i tak będzie uparcie wracał. Bo jeśli to jeden katar + jeden nawrót, to jeszcze nie ma powodu do paniki, ale jeśli coś częstszego albo dłuższego, to warto sprawdzić jakie są tego przyczyny. Odpowiedz Link
lavaenn Re: ja i mój katar podczepiamy się;( 15.01.09, 00:52 ja zamiast linomagu polecam maść majerankową - też tłuste, działa, trochę mniej śmierdzi i kosztuje chyba 1,50 ;) Odpowiedz Link
turzyca Re: ja i mój katar podczepiamy się;( 14.01.09, 22:03 Na urokach sie nie znam, ale moge pomoc "szkielkiem i okiem". ;) Rozwazalas wezwanie na pomoc specjalisty? Ja bym sie ew. przeszla. Ale ja z moja laryngolog to jestem wrecz zaprzyjazniona. Jak Ci sie nie chce isc, to z moich wyprobowanych metod zwalczania paskudztwa: - opaska albo czapka na glowe takze po domu. Przynosi ulge, ulatwia walke z choroba i nie przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu. - termofor na twarz i lezysz. Ile wytrzymasz. Powtorki mile widziane. Po sesji rozgrzewajacej nie nalezy wychodzic na dwor, lepiej odczekac z godzine, dwie. - plucz nos i zatoki sola fizjologiczna. Strasznie obrzydliwe, ale bardzo pomocne. I zapobiega rozwijaniu sie nadkazenia bakteryjnego. - myj nos! Serio, serio. Jak najczesciej myj z wierzchu nos i smaruj go jakas mascia nawilzajaca. Moze byc nawet krem do rak. Jak nie chce Ci sie biegac co i rusz do lazienki to przygotuj sobie dobrze wilgotna sciereczke. Nie wiem co dokladnie, ale katar ma w sobie cos strasznie niszczacego skore, wiec regularne zmywanie tych resztek, ktore zostaja po dmuchaniu, ratuje przed masakra skory nosa. - ssij cukierki, zuj gume. Cokolwiek byle bez przerwy. Dzieki temu czesciej zamykasz usta i pobudzasz wydzielanie sliny, co oznacza mniej przesuszone sluzowki czyli ogranicza bol gardla wywolany przesuszeniem. Czesc tych rad to porady laryngologow, czesc to metody wynalezione podczas ciagnacych sie zapalen zatok. Wszystkie wyprobowane wielokrotnie i skuteczne. :) Odpowiedz Link
kaga9 Re: ja i mój katar podczepiamy się;( 14.01.09, 22:53 Mnóstwo rad, dziękuję, Besame& Turzyca!!! Na razie zaczęłam od żucia gumy i mycia nosa:) Nos smaruję chwilowo maścią z witaminą A (bo mam), jutro nabędę Linomag. Sól fizjologiczna? No dobra, spróbuję...choć brzmi drastycznie. Laryngologa i tak muszę poszukać, bo zapadam na chorobę zawodową i chyba będzie się musiał zająć mną na dłużej;/ Odpowiedz Link
besame.mucho Re: ja i mój katar podczepiamy się;( 15.01.09, 00:04 Tylko się nie przestrasz Linomagu, uczciwie ostrzegam, że jest żółtawy i wygląda obrzydliwie ;). Ale daje efekty. A sól fizjologiczna to nic strasznego, chociaż tak brzmi. Chodzi po prostu o to, że warto czymś płukać sobie nos i zatoki (tak samo jak myjesz resztę ciała). A płyny ludzkiego organizmu mają pewną zawartość soli, dlatego nie płucze się nosa samą wodą, ale wodą z solą. Na pewno zdarzyło Ci się kiedyś przy pływaniu, albo mycia twarzy wziąć oddech nosem i wciągnąć trochę wody. Niezbyt przyjemne uczucie - nagły dosyć ostry ból. Kiedy wciągasz wodę z odpowiednią ilością soli, to tego uczucia zupełnie nie ma. Dlatego łatwiej jest kupić gotowy roztwór w aptece - ma dokładnie takie stężenie, jakie powinien mieć, żeby płukanie nie było nieprzyjemne. Kiedy robi się roztwór samodzielnie, to dobrze jest go próbować - przez jakiś czas, kiedy do wody dosypujemy soli, to językiem nie wyczuwamy jeszcze słonego smaku - właśnie przez to, że nasze własne płyny zawierają sól. Kiedy woda wydaje się najbardziej bez smaku, to oznaka, że roztwór jest akurat :). Odpowiedz Link
kaga9 Re: ja i mój katar podczepiamy się;( 15.01.09, 00:20 Muszę kupić. Jak mam katar, to nie wyczuwam smaku (nienawidzę tego), a jak mogę popróbować słonej wody, to...nie mam kataru i mi niepotrzebna. Impas;) A Linomag znam z wyglądu, chyba widziałam u jakiejś dzieciatej jednostki. Odpowiedz Link
turzyca Re: ja i mój katar podczepiamy się;( 15.01.09, 00:46 Kup sobie ampulki po 10 ml. Do oczu to troche za duzo, ale do nosa idealne. Akurat na jedno plukanie. :) Odpowiedz Link
luliluli Re: ja i mój katar podczepiamy się;( 15.01.09, 07:56 można płukać aptecznie:) aerozolem z wodą morską. Ale smakuje (bo to wpada do gardła) gorzej niż sama sól fizjologiczna i kosztuje jakies 20 zł, a sól chyba 1,50 za 10 ampułek czy jakoś takoś:) Polecam nalać soli fiz. na dłoń (czystą) i wciągnąć jedną dziurką nosa zatykając drugą, a potem drugą zatykając pierwszą;) nie wlewaj tego jak kropli od góry, bo to ciśnienie też ma jakieśtam znaczenie. Mówiłam to ja, chora na zatoki 3 razy do roku od zawsze:P Odpowiedz Link
luliluli Re: ja i mój katar podczepiamy się;( 15.01.09, 07:58 oops, o ja zaspana! nie zauważyłam, że besame już Ci zaprezentowała instrukcję obsługi;) od siebie dodam - śpij w skarpetach:) /mam nadzieję, że tego nikt jeszcze nie napisał, mam poranną potrzebę poczucia się wyjątkową i oryginalną;))))/ Odpowiedz Link
besame.mucho Re: ja i mój katar podczepiamy się;( 15.01.09, 10:21 Napisałam ;) Chociaż nie dokładnie tak samo, ja pisałam o ciepłych skarpetkach i wygrzewaniu się w łóżku, załóżmy, że mogło chodzić o dzień, a nie noc ;). Odpowiedz Link
madzioreck Re: ja i mój katar podczepiamy się;( 15.01.09, 17:31 Oj, bidulko, współczuję... katar jest paskudny. Rozumiem Cię doskonale, jeśli chodzi o spanie na siedząco, bo u mnie takie katary występują zawsze z ostrym zapaleniem oskrzeli, i czasem boję się uduszenia. A z tą solą fizjologiczną to nie próbowałam, płukałam nosek zwykłą, przegotowaną wodą. Nieprzyjemne, ale skuteczne :) Odpowiedz Link
kaga9 ja i mój katar podczepiamy się- raport;) 15.01.09, 22:02 Kupiłam i zastosowałam sól fizjologiczną. W ampułkach. Ohyda, ale do przeżycia. Pani w aptece dała mi Alantan do smarowania nosa (nawet nieźle działa). Przecieram nos mokrym ręczniczkiem. Dużo piję. Łykam Ibuprom zatoki (pomaga, ma pseudoefedrynę). Okropieństwa dnia: nie czuję smaku. Wydałam majątek na chusteczki do nosa (w tym roku). Dzięki za wszystkie rady i wsparcie:))) Odpowiedz Link
turzyca Re: ja i mój katar podczepiamy się- raport;) 15.01.09, 22:37 Przejdz na papier toaletowy regina. Miekki i w ekstra _duzych_ rolkach. ;) Bo na chusteczkach to faktycznie sie bankructwo popelnia, a do tego te w pudelkach sa szorstkie. Odpowiedz Link
kaga9 Re: ja i mój katar podczepiamy się- raport;) 15.01.09, 23:41 W tamtym tygodniu kichałam w Velvet. Różowy;) Dzisiaj mam Reginę, ale właśnie chusteczki w pudełku, trzywarstwowe. Mięciutkie:) Odpowiedz Link
besame.mucho Re: ja i mój katar podczepiamy się- raport;) 15.01.09, 23:49 Fajne są takie zielone chusteczki Velvet nasączone jakimś balsamem. Są droższe niż zwykłe więc nie opłaca się ich cały czas kupować, ale kiedy już przychodzi ten moment, że wycieranie nosa nawet super- mięciutkimi chusteczkami paskudnie boli, to tamte są dla mnie nieocenione. Odpowiedz Link
kaga9 Re: ja i mój katar podczepiamy się- raport;) 16.01.09, 00:04 Jutro kupię. Zużywam 1 pudło na popołudnie:( Odpowiedz Link
plica Re: ja i mój katar podczepiamy się- raport;) 16.01.09, 14:34 mhm. tez je polecam. drogie, ale nie zdarty nos jest tego warty Odpowiedz Link
kaga9 Re: ja i mój katar podczepiamy się- raport;) 16.01.09, 19:37 Zastosowanie Waszych rad przynosi skutek- wróg w odwrocie! Yuppi!!! Jutro powinnam mieć już spokój:D Odpowiedz Link
evunaa Fizyka :((( 18.01.09, 10:51 Jutro mam poprawkę z fizyki i nic nie umiem. Miał mi dziś tłumaczyć kolega, dlatego nawet nie próbowałam się uczyć, ale wczoraj wieczorem powiedział, że nie da rady ;( Nie wiem, jak mam się nauczyć tego sama i to w dodatku na jutro... a w środę kolejne koło z fizyki :( Dlaczego na politechnice musi być tyle fizyki?:( Odpowiedz Link
rennya współczuję, pogłaskuję 18.01.09, 17:38 'natycham' do nauki miałam dużo fizyki na studiach (mechanika, technika cieplna, wytrzymałość materiałów, podstawy konstrukcji maszyn, elektotechniki, automatyki...) pamiętam, "ciekawie" się tego uczyło a teoria czy zadania przed Tobą?? bo pamiętam, że razu pewnego szlag mnie trafiał nad zadaniami a na egzaminie oświeciło i zdałam głaszczę jednak, przytulam, łączę się w fizycznym bólu Odpowiedz Link
evunaa Re: współczuję, pogłaskuję 18.01.09, 18:03 Na razie zadania... Teoria 'dopiero' 28 stycznia. No i jeszcze muszą mnie do niej dopuścić ;) To moje ostatnie, mam nadzieję, zetknięcie z fizyką, bo ja szczerze tego przedmiotu nie trawię i pewnie, swoją drogą, dlatego tak ciężko mi wchodzi... idę czytać R.Resnicka i D. Holidaya, może mnie oświecą trochę. Odpowiedz Link
siamese67 Re: współczuję, pogłaskuję 19.01.09, 14:48 O, a ja sobie przypomniałam jak przez mgłę, że Resnick&Holiday to u nas w liceum Hoffmanowej był podręcznikiem obowiązującym + Skorko. I skrypt zadań Fabiański-Paczkowski dla Polibudy (chyba?). I to 25 lat temu. Ach, jak ja kochałam fizykę i naszego profesora.... Odpowiedz Link
milstar Sposób na zadania ;) 19.01.09, 15:36 Może spróbuj uczyć się na zasadzie "jeżeli... to.." np. jeżeli sie zderzają kulki - to trzeba zastosować zasadę zachowania pędu jeżeli występuje stała grawitacji albo coś dzieje się daleko od Ziemi - to prawo powszechnego ciążenia itd pozdrowionka od fizyczki ;) Odpowiedz Link
ametyst89 Koszmar sesji i ex-boyfrienda. 18.01.09, 18:05 Nie dość, że mam egzamin na egzaminie, projekt w powijakach, to jeszcze się dowiaduję, że mój ex żali się wszystkim moim koleżankom jaki to on biedny i jaka to ja zła... W dodatku głowa mi pęka i nie mogę się zmusić do nauki. Jakieś sugestie? Odpowiedz Link
tfu.tfu Re: Koszmar sesji i ex-boyfrienda. 18.01.09, 20:12 wyśpij się najpierw ;) serio serio! a potem do boju! (a eksa z pusiapka w tyłek ;)) Odpowiedz Link
turzyca Re: Koszmar sesji i ex-boyfrienda. 18.01.09, 20:23 Zawsze mozesz pojsc na spacer. Natlenisz sie, przemarzniesz, od razu Ci sie bedzie lepiej myslec. :) Eksia odpusc chwilowo, trzeba miec hierarchie zadan. Za to jak zdasz sesje, to poumawiaj sie z psiapsiolami na ploty "posesyjne, w ramach czczenia konca sesji" i rzuc w odpowiednim momencie jedno zdanie w stylu "wiesz ex mi sie snil, jak bylismy tam a tam, i jak wtedy powiedzial/chcial/zrobil" (tylko to musi byc cos wstrzasajacego i jedno zdarzenie, za duzo argumentow jest gorsze od zbyt malej ilosc argumentow, epizody przemocowe sa do tego idealne), a potem po ewentualnym achu, mowisz "no ale na szczescie nie jestesmy juz razem i to sa tylko glupie sny, w rzeczywistosci to juz za mna" i tu zmiana temat na cos milszego. Ale taka wyrazna, ostra, zeby nie bylo watpliwosci, ze ex Ci dokopal i nie chcesz o tym rozmawiac. Kto mieczem wojuje... Odpowiedz Link
skarabeusz_81 Re: Koszmar sesji i ex-boyfrienda. 18.01.09, 21:15 podpisuje sie lapkami z powyzszym, dotlenic sie (spacer), wyspac a o bylym sie nie przejmowac, bo to przeszlosc(?) p.s a te kolezanki sa bardziej sklonne uwierzyc jemu niz tobie? ehh Odpowiedz Link
jolka-pol-ka Re: Koszmar sesji i ex-boyfrienda. 18.01.09, 21:53 sesja minie jak każda inna, głowa przestanie łupać kiedyś, a eks jest i zostanie MAZGAJEM :) Odpowiedz Link
kaga9 Re: Koszmar sesji i ex-boyfrienda. 18.01.09, 22:12 Grzane wino. Pół godziny odpoczynku. Eksa dorzucimy do stosu, na którym spłoną pusiapki;) Daj spokój, twarda kobieto! Dasz radę, nie takie sesje się zaliczało:DDD Odpowiedz Link
ametyst89 Kocham Was :D 18.01.09, 22:40 Już mi lepiej dziękuję :) A koleżanki mi współczują na szczęście nie są po jego stronie, jeszcze się pytają jak ja z taką babą mogłam być. "Szczególnie TY" - bom znana z męskiego charakteru :P I głowa już mnie nie boli :) Kochane jesteście :* Odpowiedz Link
lavaenn Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 19.01.09, 13:41 nie ma to jak rozchorować się w ostatnim tygodniu przed sesją, nie? jutro mam egzamin i dwa kolosy, a w czwartek mega-zaliczenie... niech ktoś tą grypę skopie żeby sobie poszła :/ Odpowiedz Link
ametyst89 Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 19.01.09, 14:28 A kysz grypo! *kopie boleśnie* Swoją drogą mi pomaga Grypex HotActiv plus Gripex Noc ;) Odpowiedz Link
ametyst89 Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 19.01.09, 14:29 Gripex miało być. Za reklame mi powinni płacić :P Odpowiedz Link
effka454 Aaaa... nie cierpię grypy, przeziębień 19.01.09, 17:16 i innych świństw latających obecnie w powietrzu - i oczywiście prawo serii od razu działa bezbłędnie :( Starszy wrócił w piątek ze szkoły z bólem glowy, a w nocy już miał 38 z kreskami... Młodsza zaczęła dziś w nocy też gorączkować... A Małżonek wychodząc rano do pracy marudzil, że boli go głowa :P Nie dam się, ktoś musi to towarzystwo postawić na nogi... ale nie znoszę "prawa serii"... [Trzyma się dzielnie, ale ma tego dość] :( Odpowiedz Link
tfu.tfu Re: Aaaa... nie cierpię grypy, przeziębień 19.01.09, 17:23 lipę pić, wypacać, nie dac sie, narzekać w grupie wsparcia ile wlezie ;) Odpowiedz Link
effka454 Re: Aaaa... nie cierpię grypy, przeziębień 20.01.09, 17:24 tfu.tfu napisała: > lipę pić, wypacać, nie dac sie, narzekać w grupie wsparcia ile wlezie ;) Pijamy lipę z sokiem malinowym, wygrzewamy się, smarujemy nosy itd. itp. A i tak czuję, że katarzysko wyciąga po mnie swe lepkie łapska :P Marudzę tu, bo w domu mam troje marudzących zdechlaków, ktorych trzeba poratować i utulić, a jeszcze w tv straszą epidemią grypy :P :( Odpowiedz Link
turzyca Re: Aaaa... nie cierpię grypy, przeziębień 20.01.09, 17:40 Termoforem po lbie! Tzn. chcialam powiedziec termofory na lby. Mozna wetknac sluchawki w uszy, ale lezec musi, wiec nie bedzie sie po domu platac. ;) I rozgrzewanie naprawde pomaga. A termofory latwiejsze do zorganizowania od inhalacji, wiec warto uzupelnic inhalacje tez o takie rozgrzewanie. :) Odpowiedz Link
wera9954 Re: Aaaa... nie cierpię grypy, przeziębień 21.01.09, 15:25 Nie martw się, moja mama ma takie same problemy, zwłaszcza ze mną. Chociaż ja to już się przyzwyczaiłam do przeziębienia ;) Odpowiedz Link
daslicht A się staro czuję jakoś... 20.01.09, 21:44 Jak w temacie. Stare próchno ze mnie i w ogóle buuuu! :( Odpowiedz Link
joankb Re: A się staro czuję jakoś... 20.01.09, 23:01 Przyznaj się - chcesz mieć prawo do życzeń i prezentów jutro... Odpowiedz Link
daslicht Re: A się staro czuję jakoś... 20.01.09, 23:13 Jutro to Dzień Babci jest... a ja może babcią się nie czuję, ale jakoś tak staro, brzydko, beznadziejnie i w ogóle :( BTW, żeby być babcią, też trzeba sobie zasłużyć a ja już chyba sobie nie zasłużę, TAKICH nikt nie chce :P Odpowiedz Link
madzioreck Re: A się staro czuję jakoś... 21.01.09, 22:38 daslicht napisała: > Jak w temacie. Stare próchno ze mnie i w ogóle buuuu! :( Daslicht, jak ja Cię kopnę za chwilę, to będziesz miała stare próchno ;) Jestem w Twoim wieku i wypraszam sobie próchna ;P A tak poważnie, może to po prostu chwilowy podły nastrój...? Odpowiedz Link
monika3411 Nie wiem czego chcę :-((( 21.01.09, 14:38 Jestem w ciąży i baaaardzo się boję. Wiem wiem powinnam skakać z radości i w ogóle. A ja ciągle płaczę, warczę na męża i w ogóle jest mi źle :-((( Nie chce mi się czytać o stanikach na czas ciąży. Czuję się gruba, mam wieeeelki biust, dzisiaj coś mi zatrzeszczało we Frei Margo, którą lubię. I ciągle mnie mdli, i mogłabym wciąż spać, i boli brzuch (mam nadzieję, że to nic groźnego). Buuuuuuuuuuuuuuuuu............. Odpowiedz Link
madzioreck Re: Nie wiem czego chcę :-((( 21.01.09, 22:36 Przede wszystkim przytulam Cię mocno i głaskam po główce, a nawet pozwalam na siebie powarczeć ;) Dużo Ci nie poradzę, bo brak doświadczenia ciążowego... ale chyba większość tego co Ci doskwiera jest naturalne - spanie, mdłości itd. A który miesiąc ? :) I czy to pierwsza ciąża? Nie przejmuj się, ze nie skaczesz z radości - nie ma "powinnam". Masz prawo czuć się mniej radośnie, niżby oczekiwano :) Wszystko będzie dobrze <cmok> :) Odpowiedz Link
monika3411 Re: Nie wiem czego chcę :-((( 22.01.09, 08:40 Dziękuję :-) Tak, to naturalne objawy. Ale bardzo mnie denerwują... Wiem o tej ciąży od tygodnia. Jutro pierwsza wizyta u lekarza. Boję się wszystkiego. To moja trzecia ciąża. Córka ma prawie 11 lat. Drugie dziecko straciłam w 20 tc. Staram się myśleć pozytywnie, ale mam tak wiele obaw, pytań... Ehhh jak dobrze, że mogę się wygadać :-) Odpowiedz Link
tfu.tfu Re: Nie wiem czego chcę :-((( 22.01.09, 11:16 ściskam Cię mocno mocno mocno!!! na hormony nie poradzisz :) ale mozliwe, ze lekarz poradzi jakies techniki relaksacyjne. w "star trek: enterprise" jest taka scena - vulcan (t'pol) mówi do przerażonej dziewczyny, żeby sobie wyobraziła swój umysł jako wzburzone morze, nad którym ma kontrolę, wystarczy, że uspokoi fale. próbowałam raz czy dwa, działa :D na nudności świezy imbir. ssij kawałeczek tuż po przebudzeniu, albo dodawaj do herbaty (gorzkie, ale działa) Odpowiedz Link
effka454 Re: Nie wiem czego chcę :-((( 22.01.09, 14:47 Na pewno wszystko będzie dobrze. A lekarz jest między innymi od odpowiadania na wszelkie pytania i wątpliwości - więc nie miej skrupułów i wykorzystaj swój bojowy nastrój przy pierwszej wizycie ;) Ps. mnie na poranne mdlości pomagala skorka od chleba - nic innego nie dzialalo. Ściskam niezbyt mocno, ale czule :) Odpowiedz Link
jud.yta Re: Nie wiem czego chcę :-((( 22.01.09, 00:12 Bardzo bardzo Co gratuluję, to pewnie pierwszy trymestr, ze masz taki nastrój. Przytulam Cię mocno i zobaczysz będzie dobrze. I przytulam Twój brzuszek :) Pewnie już jest piękny :) Odpowiedz Link
monika3411 Re: Nie wiem czego chcę :-((( 22.01.09, 08:41 Dziękuję :-) Ależ Wy kochane jesteście :-))) Odpowiedz Link
luliluli Re: Nie wiem czego chcę :-((( 22.01.09, 09:32 ojej:) gratulacje:) ból brzucha podobno spowodowany jest powiększaniem się macicy - ale nie wymądrzam się, bom bezdzietna jeszcze. Gratuluję jeszcze raz i z małą nutką zazdrości;) Odpowiedz Link
martvica Re: Nie wiem czego chcę :-((( 22.01.09, 19:02 Na mdłości imbir, herbatka albo kawałek do żucia, potwierdzam. Najskuteczniejszy środek przeciwmdłościowy. Odpowiedz Link
monika3411 Dziękuję Kochane :-) 22.01.09, 19:19 Że poprzytulałyście i nie przewracałyśćie oczami, że marudzę :-) Dzięki za rady. Jutro muszę nabyć imbir, a dzisiaj poćwiczę skórkę od chleba (mąż kupił taki świeżutki pachnący chlebuś mniammmmmm............) To idę pod kocyk :-) Kurczę te mdłości w sumie nie są złe, mąż koło mnie skacze, robi herbatkę i w ogóle jest taki troskliwy, że momentami podnosi mi tym ciśnienie ;-) Odpowiedz Link
jud.yta Re: Dziękuję Kochane :-) 23.01.09, 19:35 A ja to Ci zazdroszczę :) mimo, że mam już dwoje dzieci i już mi starczy, ale jakoś zawsze marzę o takich malutkich, cieplutkich, ładnie pachnących mleczkiem dzidziusiach. Szkoda, że te moje córeczki tak szybko rosną. Odpowiedz Link
martvica Ehhhh... 22.01.09, 18:59 Strasznie się zapuściłam w ciągu ostatniego roku Przeżyłam czwarty dzień A6W a pozostałe są takie straszne! Wystawiłam na allegro mój najśliczniejszy za mały stanik :( Jestem tak spłukana finansowo że łojezusmario. Przyszłość nie rysuje się zbyt różowo. Boli mnie brzuch i zupełnie nie wiem czemu Zamiast się cieszyć z wczorajszego zaspokojenia ekhem, pewnych potrzeb ogólnoludzkich, zaczynam się martvić że na kolejny raz będę czekać kolejne pół roku (chociaż dla takiej ilości endorfin będzie warto, nie uwierzycie, ale wracając do domu strasznie się zachwycałam pogodą, a była mgła, mżawka i fe). Jestem totalnie wyprana z kreatywności, a obiecałam sobie że dziś wystawię na Allegro mnóstwo nowych rzeczy (to już w większości zrobiłam), a poza tym powymyślam trochę nazw i opisów do biżuterii i może spróbuję opowiadanko machnąć... Ble. Odpowiedz Link
wera9954 Re: Ehhhh... 22.01.09, 19:06 Nie martw się :) Odzyskasz troszeczkę kaski sprzedając stanik. Kiedy będziesz miała więcej pieniędzy, kupisz sobie nowy, równie śliczny stanik :) Brzuch przestanie boleć. Co do wyprania z kreatywności, ja jestem ciągle wyprana ;) Odpowiedz Link
monika3411 Re: Ehhhh... 22.01.09, 19:20 O to to......... Bardzo dobrze powiedziane :-) Odpowiedz Link
tfu.tfu mam "zapalone" zatoki 22.01.09, 20:15 milion nierozwiazywalnych (na dziś) problemów i będę zaraz wyć z bólu i frustracji :( niech mnie ktoś przytuli, albo dobije, bo juz nie mogę :/ Odpowiedz Link
tfu.tfu Dzięki! Kochane jesteście! 23.01.09, 00:53 :) lezę do łóżka, i tak nic konstruktywnego nie zrobię już :( Odpowiedz Link
effka454 Re: mam "zapalone" zatoki 23.01.09, 18:14 Też Cię przytulam <przytul> A na nierozwiązywalne sprawy ostry kozik <ciach> Odpowiedz Link
tfu.tfu Re: mam "zapalone" zatoki 24.01.09, 23:12 ściskam mocno i dziękuję :) bez Was, Dziewczyny, to ja bym na bank oszalała! Odpowiedz Link
joankb Re: mam "zapalone" zatoki 24.01.09, 23:27 Nie szalej i sio!!! do łózka.... Musisz wyleczyć te zatoki, w podrózy to nie żarty :)). Jeszcze w samolocie.... Odpowiedz Link
turzyca Re: mam "zapalone" zatoki 24.01.09, 23:32 Joankb ma racje! W samolocie kazda, najmniejsza nawet, niedroznosc zatok boli jak diabli. Latwiej mi bylo zniesc 10 godzin podrozy przez Atlantyk ze zwyklym przeziebieniem, bo tylko powietrze bylo dramatycznie za suche niz godzine lotu do Wiednia z prawie nieobecnym zapaleniem zatok. Prawie robi roznice. Turbulencyjki byly godne miana tortur... Odpowiedz Link
tfu.tfu Re: mam "zapalone" zatoki 25.01.09, 11:21 a wizzair bardzo zacnie trzęsie: znaczy mam się nażreć przeciwbólowych przed lotem? :/ Odpowiedz Link
agafka88 Re: mam "zapalone" zatoki 25.01.09, 11:27 tfu.tfu napisała: > a wizzair bardzo zacnie trzęsie: znaczy mam się nażreć przeciwbólowych przed > lotem? :/ Ja leciełam kilka razy wizzairem i byłam zadowolona, cóż myślę, że to kwestia szczęśćia. W każdym razie z Polski do Anglii leciałam lepszym samolotem wizzaira, niż potem z Anglii do Rpa British Airways (samolot wyglądał na starszy ode mnie ;)) Odpowiedz Link
tfu.tfu Re: mam "zapalone" zatoki 25.01.09, 12:01 BA i LOT są przereklamowane ;) a wizzair miewa straszne rzęchy ;) (inna rzecz, że nad szkocją zawsze są turbulencje ;) Odpowiedz Link
tfu.tfu Re: mam "zapalone" zatoki 25.01.09, 11:20 nie mam czasu na łóżko :/ ale czapę założę może? na co w ogóle człowiekowi zatoki? chyba do zapychania tylko :/ błech! Odpowiedz Link
mmm-mm Nie rozumie doroslych... 23.01.09, 05:40 Sama sie do nich niby zaliczam od tego roku, ale: kupuje przez internet staniki zawsze przynajmniej o polowe przecenione, place sama swoja karta, za swoje pieniadze. Tylko wynajmujemy mieszkanie i te paczki przychodza najpierw do wlasciciela, a potem on nam daje. No i dzisiaj przyszlo kilka koszulek, ktore sobie i siostrze zamowilam, bo potrzebuje biale i z kolnierzykiem do szkoly. Kazda po 10$, taniej nie kupisz, swietnie leza jeszcze przesylke mialam za darmo. Paczka leciutka, nawet kg nie wazy, zapakowana w woreczek nieprzezroczysty foliowy. I gosciu daje ta paczke mojej siostrze z mina jakbysmy kupowaly NIE WIADOMO ILE, NIE WIADOMO ZA ILE I BEZ POTRZEBY I WIEDZY RODZICOW. No cholera. Place swoimi pieniedzmi, na kilka stanikow i te koszulki nie wydalam nawet 200$, co jest malo w porownaniu do tego ile czekow cotygodniowych mialam. Co to nie moge sobie niczego kupic, jak tanio i nie pozbywam benzyny ani czasu? Co go obchodzi, co do mnie przychodzi? Paczki sa leciutkie, male, nie zajmuja duzo miejsca w skrzynce. I o co mu chodzi, no o co? Brak wlasnego dostepu do swojej poczty to jest rzecz, ktorej mi strasznie brakuje w USA. I tak bedzie dopoki nie kupimy wlasnego mieszkania. A co to za roznica jakby do mnie koperty przychodzily zamiast tych paczuszek? Nie moge tego zrozumiec. A jeszcze 3 staniki maja przyjsc. Razem bedzie 6, bo 3 ida do sprzedania. Czy to jest tak okropnie duzo, ze sugeruje, ze wydaje niewiadomo ile? Na paczkach nie pisze co jest w srodku. Ja nie moge, co robic, zalozyc sobie skrzynke pocztowa, na poczcie? Tylko trzeba by bylo jezdzic, a mi sie nie chce. Musialam tyle napisac, bo mnie to wkurzylo okropnie. Odpowiedz Link
inez69 Re: Nie rozumie doroslych... 23.02.09, 16:33 a nie lepiej jechac raz na parę dni na pocztę niż oglądać czyjeś miny i sie denerwować? Odpowiedz Link
malagracja Dziewczyny, boje sie :( 23.01.09, 18:04 Znacie moja historie. przed minuta wszedl moj mlodszy brat do domu..PIJANY! Dostał 2 plaskacze od ojca. Za chwile ksiadz wejdzie po kolędzie! Boje sie tego co bedzie po kolędzie!!! Moze wziac cos na uspokojenie? Odpowiedz Link
turzyca Re: Dziewczyny, boje sie :( 23.01.09, 18:57 Poczekaj, ale co sie ma dziac? Zniknij z drogi, zaszyj sie grzecznie nad ksiazeczka i ucz sie do matury. Ty dzis jestes grzeczna, nie pchaj lapy, gdzie konia kuja. Chyba ze tworzycie z bratem zgrany front i chcesz go koniecznie bronic. Ale nie pamietam, zeby on Cie ostatnio bronil... Odpowiedz Link
malagracja Re: Dziewczyny, boje sie :( 23.01.09, 19:37 Każda "akcja" się kończy na mnie. "On pije ale ty nie jestes lepsza...xyz" i się zaczyna... Odpowiedz Link
turzyca Re: Dziewczyny, boje sie :( 23.01.09, 20:02 A musisz byc w poblizu? Przyleci sie awanturowac do Twojego pokoju? Takze gdy spisz? Tudziez "spisz"? Ech, do matury juz nawet nie 100 dni. Jeszcze chwila i bedziesz wolna. Wiesz jakie fajne kierunki studiow sa we Wroclawiu? Odpowiedz Link
malagracja Re: Dziewczyny, boje sie :( 23.01.09, 20:48 Na razie to szukam maszyny do szycia :) Dzieki za wsparcie, milo sie do kogos odezwac Odpowiedz Link
ametyst89 Re: Dziewczyny, boje sie :( 23.01.09, 20:15 Po burzy zawsze jest tęcza. Unikaj punktów sporu o ile możesz, Twoja tęcza już niedaleko. Odpowiedz Link
malagracja Re: Dziewczyny, boje sie :( 23.01.09, 20:49 Tak, mam klucz do pokoju. Zamknelam sie..oby nie chcieli tu przyleciec Dziekuje za wsparcie :) Odpowiedz Link
kasia.winna paczka przyszła, a ja nie mam siły przymierzyć 24.01.09, 16:33 Dotarła do mnie długo wyczekiwana OLA, a ja w końcówce grypy ledwo jestem w stanie leżeć bez trzymanki i nie mam siły, żeby ją przymierzyć. Poza tym w 4 dni schudłam 3 kilo, głównie "w oczach", i boję się, że będzie za duża. I L4 mi sie skończyło, a wcale nie czuję na siłach odwalać pełną dniówkę w robocie od poniedziałku. Ech żyzń. Odpowiedz Link
madzioreck Re: paczka przyszła, a ja nie mam siły przymierzy 25.01.09, 17:22 Głaskam biedactwo po głowie :) Ale poważnie, to trzeba iść do lekarza jeszcze raz, jeśli jest tak źle... Odpowiedz Link
kasia.winna Re: paczka przyszła, a ja nie mam siły przymierzy 25.01.09, 19:15 Dzieki Madziorecku :) Dzis juz nie jest tak tragicznie. Co prawda podpieram sie przed kompem wszystkimi lokciami i chyba zaraz odpadne, ale rano wbilam sie w maskaradke i chyba bedzie ok. Metek na wszelki wypadek jeszcze nie obrywam. Dziewczyny, nie lapcie tej zarazy, ktora teraz fruwa w powietrzu, bo strasznie oslabia i cialo i ducha. Odpowiedz Link
tfu.tfu Re: paczka przyszła, a ja nie mam siły przymierzy 25.01.09, 22:57 kasiu! szoruj do lekarza, albo nawet zamów domówkę! przecież się absolutnie nie nadajesz do pracy :( ściskam mocno! Odpowiedz Link
prostokvashino no co za facet;( 24.01.09, 22:22 No po-prostu szlag mnie dzisiaj trafił. Tak na niego zdenerwowałam się, że aż brzuch zaczął mnie boleć i takie bolesne wzdęcia mam:(( Jak by mi nerwów w pracy mało było. Niby głupota. Chodzi o drapanie mnie brodą jak jest nieogolony. Dziś nie ogolił się, przyszedł i znów zaczął po brzuchu drapać lub po szyi. No nie podoba mi się to, drapie i wkurza! I mówiłam o tym wcześniej już wiele razy. Żeby już chociaż stwierdził, że zapomina, to jeszcze jakoś by uszło (no bywa, ja też często zapominałam o różnych rzeczach). ALe nie on twierdzi, że 'ojejciu, przecież to nie boli.' Tłumaczę na różne sposoby, że boli, drapie. Już dziś wkurzyłam się i podrapałam go szczotką, żeby zobaczył jakie to przyjemne. To wiecie co zrobił?? Poszedł do domu, 'żeby mnie nie denerwować bardziej'. Widzi, że aż doszło do takiej awantury, to chyba powinien zrozumieć, że moze i nie boli to drapania, ale zależy mi żeby nei drapał. Nie, nie zrozumiał i nadal stawiał na swoim 'przecież to nie boli'. No żesz cholera jasna, czy to jest przejaw totalnego idiotyzmu czy ignorancji co do mojego zdania? Odpowiedz Link
turzyca Re: no co za facet;( 24.01.09, 22:35 Ja tam go troche rozumiem. Bo ja uwielbiam laskotac. Byc laskotana tez. I dla mnie to taka przygrywka do pieszczotliwych przepychanek, wiec jak mi ktos smutnym powaznym tonem mowi "nie laskocz mnie, nie lubie tego", to psuje mi calosc zabawy. W skrajnym przypadku pewnie tez bym strzelila focha. Za to jak mnie w odwecie wylaskocze do ostatniego tchu lub zartobliwym usciskiem unieruchomi, to jestem cala happy. Prawdopodobnie nie odczytalas wlasciwie sygnalow, trzeba go bylo powalic, zwiazac i laskotac piorkiem po piecie w odwecie za drapanie. A potem zrobic sobie przyjemna godzinke we wlasciwych okolicznosciach przyrody. ;) A tak w ogole to sprawdz, bo moze, jakby smyral Cie slabiej i/lub po innych czesciach ciala, to by to bylo przyjemne? Mnostwo ludzi uwielbia byc drapanych po plecach, moze Ty tez? On mialby swoje drapanie broda, Ty mialabys drapanie po plecach i wszyscy byliby zadowoleni. A takie zupelnie leciutenkie drapanie to jest calkiem niezla gra wstepna... ;) Odpowiedz Link
aadrianka A ja rozumiem Prostokvashino 25.01.09, 12:35 Nie cierpię drapania, łaskotania, skrobania i dostaję od tego białej gorączki. Zwłaszcza jeśli wyraźnie powiedziałam, że tego nie znoszę i sobie nie życzę. Owszem, podczas łaskotania zaczynam się śmiać, to rodzaj odruchu, ale absolutnie nie sygnał, że łaskotanie sprawia mi przyjemność. Niestety wiadomo, kiedy kobieta mówi "nie", to tak naprawdę myśli "tak". Przynajmniej w opinii wielu facetów. Spróbuj mu wyjaśnić, że to nie o drapanie samo w sobie chodzi, tylko nieliczenie się z Twoim zdaniem. Odpowiedz Link
prostokvashino Re: A ja rozumiem Prostokvashino 25.01.09, 18:38 No właśnie. Ja mam chyba przesuszoną skórę, bo prawie każdy dotyk - to łaskotanie. Wyjątek plecy - tam można mnie drapac, łąskotać, głaskać, gnieść przy porządnym masażu. Stosuję kurację balsamową, ale różnie jest z tym pamiętaniem. No i pal licho, jak by on po-prostu zapominał o tym (tak właśnie do wczoraj myślałam),ale jak się okazało, to ja 'przesadzam' i nie znam się na żartach. Nawet po tym, jak w akcie desperacji, żeby pokazać, ża NAPRAWDĘ mi na tym zależy, podrapałam go leciutko szczotką z metalowymi końcówkami, zeby zobaczył, CO ja czuję i dlaczego tego nie znoszę. Nic to nie dało, stwierdził, że postara się pamiętać (już zaczęłam się cieszyć), apotem stwierdził, że nie znam się na żartach, przesadzam (ZNÓW TO SAMO!!) i poszedł, 'bo po co ma mnie jeszcze bardziej denerowwać'. No żesz kurka! I właśnie mnie martwi już nie tyle to nieszczęsne drapanie, ile fakt, że do ostatniego olewał moje zdanie. On znał swoje i koniec. Martwi, skoro w tak błahych sprawach nie słucha, to co będzie w srawach poważnych, trudnych decyzjach etc?? Odpowiedz Link
turzyca Re: A ja rozumiem Prostokvashino 25.01.09, 19:56 Ja sie oczywiscie moge mylic, bo psychologiem jest tu ktos inny, ale wlasnie o to chodzi, ze to jest blaha sprawa, a Ty traktujesz ja serio. Serio w sensie jakby to byla faktycznie sprawa wielkiego kalibru, a nie drobiazg. I moze on teraz siedzi i sie zastanawia "nie no cholera, ja ja chcialem troche pomiziac, a ona takiego focha odstrzelila. Jak ona jest taka przewrazliwiona i wszystko, nawet zarty, bierze tak zupelnie serio, to czy to ma sens?" Potraktuj to jako droczenie sie, troche takie konskie zaloty i wejdz w konwencje - kaz mu sie drapac po plecach albo obejmij go od tylu tak, zeby nie mogl sie wywinac i dmuchaj za uchem. A kiedys tam, jak Ci juz emocje opadna to pocwiczcie na spokojnie rozne sposoby na mizianie. Z broda jest podobnie jak z paznokciami - moge rozorac komus twarz jednym pociagnieciem, ale zazwyczaj sluza mi do pieszczotliwego poskrobywania, ktore nie tylko nie zostawia sladow, ale wrecz jest ledwo wyczuwalne. Odpowiedz Link
tfu.tfu Re: A ja rozumiem Prostokvashino 25.01.09, 23:01 końskie zaloty są dobre dla koni, ja niecierpię drapania zarostem po twarzy np. i nie cierpie, jak muszę o cos prosić więcej niz 3 razy, bo to tylko świadczy o tym, że facet mnie ignoruje, a moje prośby (i pewnie potrzeby) ma głęboko w rzyci... dziewczyna dała jasny komunikat: proszę, nie rób tak, bo tego nie lubię i nie sprawia mi to przyjemności, tylko ból. więc jeśli facet nie zrozumiał, to ja przepraszam i idę z psem na siku ;) Odpowiedz Link
prostokvashino Kurcze, napisałam post ze 3h temu i poszedł... 25.01.09, 23:49 Ze 3 godziny temu wysmarowałam taaki długaśny post i ta głupia gazeta go nie wysłała, bo niby nie zalogowana byłam, ale za to zacząć pisać odpowiedź pozwoliła. Nie rozumiem, grrr:// Możecie mnie skrzyczeć, że ja taka egoistka (czasami kubeł zimnej wody też się przydaje), ale jak ja mam inaczej tłumaczyć mu? Nie chce mi się już, ile można. To nie był pierwszy raz z tą brodą, oczywiście chce mi drapać szyję, biust i brzuch - najbardzioej wrażliwe miejsca. No jeszcze wewnętrzną stronę ud tak mam.Plecy - nigdy. Wczoraj po-prostu w końcu prawie awanturę zrobiłam, żeby zrozumiał, że przysłowiowe 'nie' - to oznacza 'nie' ,a nie 'tak' lub 'spróbuj jeszcze ponamawiać'. Nawet po 'awanturze', stwierdził, że przesadzam z tym drapaniem. NO ZESZ, nawet jak to mnie tak naprawdę nie drapie, tylko jest gdzieś w podświadomości problem, to i tak uważam,ze powinien to uszanować i dać sobie spokój. Co do zalotów, niestety jego chyba są bliższe końskim, bo nic wspólnego z moją przyjemnością nie mają. (złośliwa jestem, ale dziś jestem strasznie zła).I mówiłam, że te rzeczy nie są nawet rpzyjemne, nie mówiąc już o tym, że podniecające. A on itak swoje, bo JEMU to się podoba. ALe żebym chociaż miała neutralny stosunek do tego, to jeszcze, kompromis itd, rozumiem. Ale mnie to wkurza albo jest nieprzyjemne.!!!Kurde, wbijanie nosa w moją pierś, a dokładnie centralnie w jej sutek, nie jest zachwycającym uczuciem (że on nawet rpzez sweter wyceluje ten sutek). Jak jemu nie podobało się całowanie i łaskotanie ucha, to przestałam po pierwszej próbie, mimo że to uwielbiam. No niestety chyba moja złośliwość i egoizm wynikają z tego, że ostatnio jakoś niczego nie jestem pewna. Jesteśmy ze 4 miesiące razem, a mnie już różne rzeczy wkurzają. Przeciez jeszcze powinniśmy mieć różowe okulary i nie widzieć żadnych wad,nawet takich widocznych na pierwszy rzut oka. Nie wiem, czy mu zalezy, co raz bardziej wydaje mi się, ze nie: przez ten cały czas może dosłownie z 10 razy powiedział do mnie słonko. Poza tym nic, jak stare małżeństwo. ANi nie napisze smsa, że tęskni. Z drugiej strony prawie codziennie odbiera mnie z pracy (ma po drodze), zabierął z tańców wieczorem i odwoził do domu. Ostatnio pojechał 600km, zebym ja zdążyła kilka spraw w urzędach różnych miast pozałatwiać (pociągami nie wyrobiła bym się w 1 dzień). Dziwne to i wkurzające. Odpowiedz Link
besame.mucho Re: Kurcze, napisałam post ze 3h temu i poszedł.. 26.01.09, 00:00 No to Ci powiem, że poza tym drapaniem zazdroszczę ;). Mnie wkurzają wszystkie "słonka" "kochania" i inne misiaczki, a lubię jak facet widzi, że przydałaby mi się pomoc w szybkim i sprawnym pozałatwianiu czegoś i tę pomoc oferuje :). A próbowałaś z nim o tym drapaniu pogadać nie kiedy to robi, tylko tak po prostu zacząć na ten temat rozmowę? Jak mojemu byłemu marudziłam, że mnie drapie, to też czasem narzekał, że jak to raz mnie drapie, a raz nie, że jak nie mam ochoty, to żebym po prostu powiedziała, a nie zwalała na drapanie (kiedy mnie naprawdę po prostu drapał :) ) i tak dalej i tak dalej. Pomogło jak spokojnie mu wytłumaczyłam, że po pierwsze mam wrażliwą skórę, a po drugie w na przykład w czasie okresu nawet lekkie obcieranie o cokolwiek bardzo mi podrażnia skórę i boli. Może on po prostu źle reaguje, kiedy mówisz mu żeby przestał coś robić - spróbuj pogadać z nim o tym drapaniu tak po prostu. Nie wypominaj, tylko spokojnie wytłumacz, że masz taką skórę, że Cię to boli. Możesz mu na przykład powiedzieć, że boli Cię kiedy Cię drapie, ale za to bardzo Ci się podoba kiedy dotyka Cię w taki a taki sposób - niech facet nie ma wrażenia, że jesteś tylko na "nie" :). Odpowiedz Link
turzyca O, to jest madre. :) 26.01.09, 00:26 > A próbowałaś z nim o tym drapaniu pogadać nie kiedy to robi, tylko > tak po prostu zacząć na ten temat rozmowę? [...] Możesz mu na przykład powiedzieć, > że boli Cię kiedy Cię drapie, ale za to bardzo Ci się podoba kiedy > dotyka Cię w taki a taki sposób - niech facet nie ma wrażenia, że > jesteś tylko na "nie" :). Wszystkie rozmowy prowadzone na spokojnie, nie w nerwach sa niezle. Bo w nerwach siega sie po 150 bzdurnych argumentow. Konwersacje na pismie tez sa niezle, szczegolnie w przypadku drazliwych tematow. I w ogole proste komunikaty sa przydatne. A szczegolnie komunikaty pozytywne. Wiekszosc ludzi nie jest telepatami, wiec jak sie im nie powie, co sie ma na mysli, to nie beda wiedziec. :) Odpowiedz Link
turzyca Re: Kurcze, napisałam post ze 3h temu i poszedł.. 26.01.09, 00:21 Niezaleznie od tego, jaka to bzdura, ze mezczyzni sa z Marsa a kobiety z Wenus, to cos w tym jest. ;) Tak naprawde to wynik chocby innej socjalizacji, o innych roznicach nie mowiac. Ile razy Twoja Mama zwracala sie do Ciebie pieszczotliwie, a ile jego do niego? A inne osoby w rodzinie? Ile razy Ty mowilas z bliskimi o uczuciach, a ile on? To sa jakies tam nawyki, ktore wynosi sie z domu i ew. rozwija w dalszym zyciu. (I oczywiscie trafiaja sie przypadki odwrotne, ale statystycznie mamy wieksze szanse trafic tak, a nie odwrotnie.) I to ze facet nie pisze, ze teskni, nie oznacza, ze nie teskni. Moze siedziec i zastanawiac sie, jakby bylo fajnie gdybys byla, jak fajnie ze sie wieczor spotkacie, ale wyslac Ci o tym smsa? Po co? Jak Ci na tym bardzo zalezy, to mozesz go nauczyc tego rodzaju dzialalnosci, ale ze chwilowo z jego punktu widzenia to czynnosc tak samo absurdalna jak dla foki skakanie przez kolko, to trzeba siegnac po metode, dzieki ktorej uczy sie foke przeskakiwac przez kolko. ;) Czyli zachecajac do jakiegokolwiek wlasciwego ruchu i chwalc za kazdym razem ten ruch. Ale moim zdaniem naprawde nie piekne smsy i szalone gesty sa miernikiem jakosci milosci. Gdzies jeszcze po roznych moich archiwach placza sie plomienne wyznania, smsy wysylane o wszystkich porach dnia i nocy, zdrobnienia, czule slowka, a wszystko to bylo objawem "milosci tak wielkiej", ze prowadzila do przemocy. Wole proste "kocham Cie", bez zadnych wymyslnych dodatkow, nawet powiedziane z rzadka, ale miec swiadomosc, ze za tym idzie prawdziwa milosc, taka z wzajemnym szacunkiem, troska, taka konstruktywna, z pewnoscia, ze moge na tej osobie polegac jak na Zawiszy. Sama musisz zrobic bilans swojego zwiazku, ocenic, czy jego zaangazowanie, jego stosunek do Ciebie w sprawach waznych i mniej waznych jest taki, jakiego bys chciala. Czy jego wady nie sa az tak duze, zeby Ci przeszkadzac. To wcale nie jest prawda, ze zawsze ma sie na poczatku idealnie rozowe okulary, ja niektore wady dostrzeglam w pierwszych tygodniach, ale uznalam, ze nie sa to cechy podwazajace sens zwiazku. Jaka jest sytuacja w Twoim zwiazku to musisz sama ocenic. I naprawde jestem zdania, ze nie powinnas traktowac tej sytuacji w kategoriach wielkich typu "brak szacunku dla moich prosb" tylko uznac, ze to jest drobiazg i zastosowac metody odpowiedniego kalibru czyli przy nastepnej probie zaczac go ciumciac za to ucho. A nastepnie zapowiedziec, ze bedziesz go ciumciac za ucho za kazdym razem, kiedy bedzie Cie drapac i proponujesz przejscie do rzeczy, ktore sprawiaja Wam obydwojgu przyjemnosc. I przy kolejnej akcji spytac sie czy masz sie zajac jego uchem czy wezmiecie sie do milszych zajec. I uswiadomic mu, ze Ty tez rezygnujesz z czegos co bardzo lubisz. Niech nie czuje sie tym jedynym, ktory jest zmuszony do wyrzeczen. :) Odpowiedz Link
turzyca Re: A ja rozumiem Prostokvashino 25.01.09, 23:53 W sumie mozna do tego i tak podchodzic. -Dlaczego zerwalas z Krzyskiem? -Bo mnie drapal zarostem. Odpowiedz Link
prostokvashino Dzięki dziewczyny. 26.01.09, 00:55 Nie wiem jeszcze, co zrobię. Od dawna wiem, ze muszę sobie to poukładać. Ta sytuacja nei jest głównym problemem, tylko wydaje mi się, ze stała się takim ostatnim gwoździem do trumny. COś w tym stylu. Od około miesiąca chyba się zastanawiam nad tym, czy to co między nami się dzieje jest normalne i rokuje coś sensownego na przyszłość czy nie. Ale wasze posty pomogły mi zobaczyć to wszystko z różnych punków widzenia. A z tym 'ciumcianiem za ucho' uśmiałam się i od razu humor mi się polepszył. Odpowiedz Link
koza-1985 śniadanie z rektorem 06.02.09, 20:59 aaaaaaaaaaaaaa.....!!9 rano rektorat w cztery oczy o marktingu, ja kontra Żmija pierwszy raz po 5 latach studiów taki stres, w dodatku idę sama bo nikt się nie odważył:/ najbardziej się boję, że jak będę już pod drzwiami to zdezerteruję. a mogłam się na środowy pisemny nauczyć, a nie wyjść po 10 minutach z sali... cholerny markjetink:/ wyraziłam swoją złośc i frustrację, mogę więc wracać do nauki:) Odpowiedz Link
quleczka Re: no co za facet;( 25.01.09, 17:36 nie wiem jak tam zarost rzeczonego pana i twoja skora... ale ja tam calkowicie rozumiem :_ u mnie to nie jest tak, ze nie boli, wrecz przeciwnie...jak ktos ma twardy zarost to boli jak najbardziej i juz w polowie gry wstepnej wygladam jakbym dostala naglego uczulenia na cos... cala twarz czerowna jak burak i piecze :p tak wiec jak ktos ma wrazliwa skore to mowienie, ze nie boli jest nietrafione... jaa toleruje dwa stany - gladko ogolony lub kilkudniowy zarost, taki co juz nie jest ostry tak bardzo :) Odpowiedz Link
malagracja Wspieram 25.01.09, 19:50 Mam zupelnie odwrotnie jak Ty :) Jak moj chlopak zaczyna mnie drapac po dloni, nastawiam mu lokiec, ramie, szyje, policzek, szczeke, kark, brzuch, noge, plecy, stope - wszystko. Mocno, lekko.. szalu dostaje jak przestaje. A moze mu sie podoba, ze Ciebie to denerwuje? Moj specjalnie czasami cos zrobi zeby zobaczyc jak sie bulwersuje. Odpowiedz Link
milstar Nowa praca... 29.01.09, 19:20 W poniedziałek zaczynam. Boję się, że niedam rady i "w ogóle". No i jest na 7.30, a ja ostatnio przez depresję mogę spać i spać... Odpowiedz Link
kaga9 Re: Nowa praca... 30.01.09, 01:11 Zazdroszczę Ci. Normalnie nie cierpię zmian, mogłabym przepracować całe życie przy jednym biurku, ale tak nie znoszę swojej pracy, że chętnie bym napisała to, co Ty- "zaczynam, boję się i w ogóle". A z czym masz nie dać rady?? Jeśli z "całokształtem", to spokojnie- na 5 minut przed egzaminem zawsze przychodzi do głowy paniczne "Boże, nic nie umiem". To zupełnie normalne:))) Za tydzień napiszesz nam bardzo optymistycznego posta, jestem pewna:) Powodzenia:D Odpowiedz Link
luliluli Re: Nowa praca... 30.01.09, 07:54 to normalne, że się boisz tej zmiany:) ale na pewno sobie poradzisz! może nawet niesamowicie Ci się spodoba;) będę trzymać kciuki Odpowiedz Link
milstar Re: Nowa praca... 31.01.09, 11:17 Dzięki :) Ja niby wiem, że będzie dobrze, aleee ;) Odpowiedz Link
daslicht Ból okrutny! ;( 31.01.09, 19:20 W poniedziałek, na szczęście o 14, mam egzamin z Mojego Ukochanego Przedmiotu. Tzn. sam przedmiot jest nawet w porządku, tylko babki wredne i ilość pytań niewspółmierna do ilości czasu. Tak więc nie boję się braku wiedzy, a tego, że nie zdążę napisać odpowiedzi. Na domiar złego przyplątało mi się zapalenie pęcherza, wyję z bólu i kompletnie nie mogę się przez to uczyć. AŁAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!! ; (((( A jak nie przejdzie, to na egzaminie, na którym nie ma czasu myśleć (tam trzeba być obrytym, a nie myśleć!), będę się skręcać zamiast pisać najszybciej jak się da ;( Odpowiedz Link
milstar Re: Ból okrutny! ;( 01.02.09, 20:01 Ojojoj... współczuję. A kocykiem przykryłaś pęcherz? Masz w tych okolicach ciepło? Odpowiedz Link
brykanty Re: Ból okrutny! ;( 01.02.09, 21:24 Może lekarze mnie wyśmieją, ale ja w takich przypadkach funduję sobie b. dużo picia (ok. 4 litrów) - kwaśne herbatki zagryzane wit. C i magnezem, bo można sobie za dużo elektrolitów wypłukać. I siedzenie w gorącej wodzie. Tylko trzeba mieć kibelek koło wanny, bo można nie zdążyć. Ale to pomaga tylko na początku, przy bardziej rozwiniętej infekcji trzeba do lekarza Odpowiedz Link
daslicht Re: Ból okrutny! ;( 01.02.09, 21:48 ALe właśnie tak się robi - trzeba się zakwasić, jeść zboża i pomarańcze, odpuścić sobie mleczko czy herbatę (alkalizuje a musi być kwaśno żeby bakterie powybijać). Witamina C musująca (ja mam 500 mg), nospa, urosept, termoforek na dół brzuszka i jest lepiej :) Przez 2 dni wyłam z bólu, teraz już jest w porządku i znów boję się bardziej o czas na egzaminie, a nie o to że się posikam :) Jutro o 14 chwila prawdy! Czy Kasia umie pisać ręcznie z prędkością ponaddźwiękową? Przekonamy się! :P Odpowiedz Link
ederlezi1981 Re: Ból okrutny! ;( 01.02.09, 23:30 Nie wiem, na ile skuteczne- ale na pewno nie zaszkodzi- a dziewczyny chyba nie polecały: (suszona) żurawina. Zurawina ponoc ma jakieś tam silne działanie anty-cośtam i jajkiś jej akstrakt jest w lekach na uklad moczowy, w mnue jest tego pełno na wage na wszystkich stoiskach z owocami, to pewnie wszedzie, a jest dobra, kwaskowata, ale przyjemnie, można sobie tak pogryzać, jak słoniecznik. Odpowiedz Link
kasiamat00 Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 01.02.09, 18:39 Niech mnie ktoś przytuli... Głupie dziecko nie zorientowało się, że mu się ważność karty bankomatowej kończy, co oznacza, że jestem odcięta od pieniędzy. Na szczęście nowa karta czeka już u rodzinki, a więc mnie czeka przymusowa wycieczka w weekend (której nie było w planach), drugie na szczęście - jakimś cudem mam przy sobie więcej niż 50 zł gotówki, więc bezproblowo przeżyję do końca tygodnia. Do tego rozwalił mi się nosek okularów, odpadło to ochronne coś :/ No i znowu mam wrażenie, że ktoś ode mnie oczekuje, że będę silną, inteligentną, atrakcyjną i w ogóle idealną Kasią. A ja mam dość. Nie zamierzam biegać na siłownię 3 razy w tygodniu, spędzać pół godziny dziennie przed lustrem żeby się umalować, szukać krawcowej, żeby w końcu idealnie dopasowane ubrania, pracować po 10 godzin dziennie, a w wolnej chwili douczać się miliona rzeczy. Nie i już. Odpowiedz Link
agafka88 Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 01.02.09, 20:01 tulę Kasiu. I przesyłam uściski. Sama dobrze wiesz, że nikt nie jest idealny i wszyscy ludzie Cię kochają za to jaka jesteś - chyba nikt by nie wytrzymał z idealną Kasią, co? Odpowiedz Link
turzyca Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 01.02.09, 22:06 Kasiulka, glaski. A nie mozesz podjac kasy w oddziale banku? Na dowod albo co? PS Dac Ci namiar na swietna optyczke? Odpowiedz Link
kasiamat00 Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 01.02.09, 22:33 Nie mogę, bo mBank oddziałów nie ma. Finansowo mnie to nie rusza, bo mam rezerwę która spokojnie wystarczy mi do piątku, poza tym istnieje kilka osób, które po usłyszeniu takiej historii zareagowały/zareagują w stylu "ile ci pożyczyć?" ;) Tylko konieczność przejechania połowy Polski tam i z powrotem w ciągu 2 dni z takiego głupiego powodu mnie wkurza. A naszej kochanej poczcie nie zaufam na tyle, aby poprosić rodzinkę o wysłanie karty. Za namiary na optyczkę będę wdzięczna, w ogóle za namiary na wszelkich fachowców. W najbliższym czasie powinnam: - pójść do fryzjera, a wcześniej przestać się bać co on zrobi z moją głową ;) - zmienić okulary (akurat nadarzyła się okazja) - znaleźć sobie krawcową i uszyć co najmniej jedno oficjalne ubranko - przejść się kilka razy do kina celem poprawienia sobie humoru (a jeszcze lepiej do Teatru Kwadrat, oni mają na mnie zbawienny wpływ) - zapisać się na angielski (odwlekam od paru lat), bo moja angielszczyzna ostatnio woła o pomstę do nieba - zacząć się ruszać (siłownia, taniec, cokolwiek - chwilowo jeden szaleniec zawziął się i chce mnie uczyć pływać, chociaż tyle ruchu będę miała) - przejść się w końcu do psychologa, ale tu obawy są jeszcze większe niż w przypadku fryzjera :/ Tak, już mi przeszło, głaski pomogły :D Dziękuję :) Odpowiedz Link
turzyca Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 02.02.09, 01:16 Zaczelabym od zmiany fryzury, a potem do tego dopasowywalabym okulary. Moge polecic fryzjerke (ja wybieram pania Marie, jedyna fryzjerka, ktora znam, ktora dokladnie wie, co bedzie na glowie po jej dzialaniach) i optyka, gdzie przyjmuje dwie starsze panie, ktore rzucaja na Ciebie okiem, wysluchuja, co masz do powiedzenia, daja Ci oprawki i... masz problem ze zdjeciem ich, zeby Ci szkla wmontowaly, bo nie chcesz sie z tymi cudnymi okularami nawet na 5 minut rozstawac. ;) W ogole to fajna okolica, bo tuz obok optyka jest znakomity zaklad szyjacy rekawiczki, a po drugiej stronie Marszalkowskiej jest zaklad paskarski i, dalej w kierunku Wisly, znakomity szewc. A oprocz tego pare fajnych antykwariatow i jedna z moich ulubionych bibliotek. Do teatru Kwadrat chetnie bym sie z Toba przeszla, jak sobie przypomne Kobuszewskiego w "Dwoch morgach utrapienia", to musze sie usmiechac. A graja jeszcze "Tartuffe'a" w Narodowym? Malajkat jest po prostu wyborowy, a ze Stenka tworza swietny duet. Niby Molier znany, ale jednak klasa aktorow tez ma znaczenie. Podobno kolo Feminy jest fajna szkola jezykowa, gdzie uczysz sie modulowo, wiec mozesz sobie terminy zajec dopasowac do wlasnego planu. A moze zacznij od angielskich sluchowisk? Anglicy robia fantastyczne sluchowiska i to z kazdego gatunku literackiego. Swietny zbior miala British Council School, teraz przeniesli to do jakiejs biblioteki miejskiej. Moja krawcowa niestety wyjechala z Polski, a psycholozka skonczyla pracowac, wiec tu Ci nie pomoge. A co do ruchu - moze zapiszesz sie na joge? Joga jest mrau. ;) Trzymaj sie cieplo. :) Odpowiedz Link
besame.mucho Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 02.02.09, 16:04 Dobrze obcina Maciek na ulicy Widok (Widok 8 chyba). Niestety potwornie drogo. Ale jak się do fryzjera wybiera raz na kilka lat to można przeżyć ;). Jeśli chcesz iść do teatru na coś poprawiającego humor, to poluj na "Dzieła wszystkie Szekspira (w nieco skróconej wersji)" w Prochoffni. Widziałam dwa razy (raz dobrych kilka lat temu, drugi raz 4 czy 5 lat temu) i dwa razy płakałam ze śmiechu. W kinie, to w Lunie można trafić na fajne rzeczy - no i są poniedziałki za 5 zł. A jak nic nie trafisz, to zawsze możesz wpaść do mnie na poprawienie humoru, mieszkam blisko i uwielbiam robić sobie z kimś maratony filmowe przy winku :). Pływanie to fajna sprawa, jeśli nie umiesz to dobrze, że się nauczysz! Choćby po to, żeby sobie potem spokojnie i dumnie żabką dryfować, ja tak najbardziej lubię ;). Odpowiedz Link
besame.mucho Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 02.02.09, 16:06 Aha, z kartą zostaje jeszcze opcja wysłania kurierem, bezpieczniej to niż pocztą. Mama mi tak raz wysyłała, kiedy miałam taką sytuację jak Ty, tylko w Amsterdamie, więc weekendowy powrót po kartę nie był najlepszym pomysłem. Tylko to drożej niż pocztą, a niewykluczone, że i drożej niż samej pojechać na weekend. Odpowiedz Link
monika3411 Ehhh.... 01.02.09, 19:50 Miałam w planach na dzisiejszy wieczór malowanie włosów i zrobienie paznokci. Wycięłam skórki (jakoś nie mogę się przekonać do ich odsuwania) i zamiast pomaszerować do łazienki robić sobie topazowy zmierzch (czy jakoś tak) na głowie, pomalowałam pazury. Nie ta kolejność, zawsze muszę coś pokręcić... Wrrrr... Dlaczego mnie to nie dziwi...? Może mąż mi pomaluje jak wrócą z córką z zakupów... wątpię, bo raz mi malował włosy i uświnił sobie ulubioną koszulkę.... Ehhh.... Odpowiedz Link
kaga9 Re: Ehhh.... 01.02.09, 21:44 Heh, jakbym siebie widziała- zawsze na odwrót! Mężowi zorganizuj na stałe "koszulkę do farbowania włosów żonie" (mój taką ma), niech już nie farbuje Cię w "cywilnych" ciuchach:) Odpowiedz Link
semele2 sesja 01.02.09, 20:06 Mam jutro morderczy, pisemny egzamin z dwudziestolecia międzywojennego. Aktualnie panikuję. Materiału jest tyle, że nie ogarniam go mózgiem w całości... Odpowiedz Link
kaga9 Re: sesja 01.02.09, 21:41 A jakie to studia? Pewnie gdzieś pisałaś, ale przeoczyłam <wstydzi się>. Dwudziestolecie uwielbiam swoim humanistycznym umysłem, ale materiału zarówno na filologii, jak i na historii kupa (że tak niestosownie...). Panikuj, ale przecież wiesz, że po pierwsze- umiesz dużo, a wszystkiego nie wie nikt, po drugie- zawsze można polać wody;) Powodzenia!!! Odpowiedz Link
semele2 Re: sesja 01.02.09, 22:01 Na historii. Jutro dwudziestolecie, za tydzień po 1945. Ale na razie skupiam się na bliższym niebezpieczeństwie ;). Też w sumie lubię dwudziestolecie. Ale jest w nim tak cholernie dużo szczególików, na których można mnie złapać... Odpowiedz Link
turzyca Re: sesja 01.02.09, 22:04 O rany! Pisemny egzamin? Z dwudziestolecia? Wspolczuje serdecznie i trzymam kciuki. U nas wszystkie epoki sa ustne, nie wyobrazam sobie zdawania tego pisemnie. (Ale za to caly XX wiek na raz.) Odpowiedz Link
semele2 Re: sesja 01.02.09, 22:09 Do tej pory było ustnie. Ja jestem pierwszym rocznikiem licencjatu, przyjęli nas dużo i katedra stwierdziła, że robi pisemny egzamin. W przyszłym roku wrócą do ustnych, bo profesor się zbuntował. A ja mam takie zezowate szczęście. Też mam cały XX wiek naraz. Tylko profesor postanowił być ludzki pan i uznał, że skoro i tak przyjął zasadę, że trzeba zaliczyć i dwudziestolecie, i historię po 1945, to może nam między tymi częściami dać tydzień przerwy. Zdawałam do tej pory pisemnie tylko starożytną, resztę ustnie. I wolałam ustnie... Odpowiedz Link
kaga9 Re: sesja 01.02.09, 23:13 Semele, jak Ci pytania nie podejdą, napisz własną wersję egzaminu. Coś w tym guście: "Dwudziestolecie zakończyło się mniej więcej tak: <Długośmy na ten dzień czekali Z nadzieją niecierpliwą w duszy Kidy bez słów towarzysz Stalin Na mapie fajką strzałki ruszy...">" itd:) Kocham tę pieśń:) Odpowiedz Link
semele2 Re: sesja 02.02.09, 06:53 Taaaaak. A w trakcie: "Więc śmiech piskliwy we mnie wzbiera Na widok pychy i charyzmy. Na waszą miarę to kariera: Kariera Nikodema Dyzmy!" Wybacz, autor ten sam, więc absolutnie nie mogłam się powstrzymać :D. Odpowiedz Link
kaga9 Re: sesja 02.02.09, 23:08 Uwielbiam faceta:))) Mój mąż, jak mu podskoczę, patrzy na mnie znam okularów i syczy "niewyżyta Niemra" (w ogóle twierdzi, że z moim zachowaniem to dla mnie wprost "Sen..." (nieprawdaaaaaaaaa)- ze względu na imię też). Jak poszedł egzamin??? Odpowiedz Link
semele2 Re: sesja 03.02.09, 15:07 Egzamin do przodu :). Jeszcze nie wiem, na jaką ocenę, bo to będzie wiadomo dopiero jak napiszę drugą część, ale na pewno dwudziestolecie pójdzie bez poprawki :). A widzisz, mnie mój TŻ od niewyżytych Niemr nie wyzywa ;). Ba, nawet ma u mnie ostatnio ogromnego plusa, bo pod koniec lutego wyciąga mnie do teatru na "Sarmatię" (o fabule spektaklu nie mam fiołkowego pojęcia, wiem, że są tam wplecione piosenki z "Sarmatii" i to mi w zupełności wystarczyło). Dziewczyny, bardzo dziękuję za słowa pocieszenia :). I idę wkuwać na drugą część... Odpowiedz Link
kaga9 nie chcę iść do pracy:(((((((((((((( 02.02.09, 01:21 Właśnie skończyły mi się ferie. Spędziłam je m.in. na sprawdzaniu próbnych egzaminów gimnazjalnych i wbijaniu wyników w systemie 0-1 w Excela, sama radość. Muszę wrócić do pracy, a czuję się jak dziecko z fobią szkolną- najchętniej schowałabym się do szafy. Nie mogę spać (jak widać). Pocieszcie:((( Napiszcie, że mimo kryzysu jest szansa, że za rok o tej porze będę już pracować w innym zawodzie, że wreszcie mi się uda... Odpowiedz Link
dziwna_dziewczyna Re: nie chcę iść do pracy:(((((((((((((( 02.02.09, 01:42 Myśle, że Twoim podopiecznym nie chce się jeszcze bardziej ;) I będą robić wszystko żeby Cię zagadać, więc po prostu za bardzo się nie opieraj. A za rok to jeszcze dwa razy zdążysz być swoją szefową, a co dopiero znaleźć pracę w wymarzonym zawodzie. No kto, jak nie Ty? ;) Odpowiedz Link
semele2 Re: nie chcę iść do pracy:(((((((((((((( 02.02.09, 06:52 Szanse są zawsze :). A w jakim zawodzie chcesz pracować? Może zrobi Ci się lepiej, jak nam o tym poopowiadasz? Przyjemny temat często rozładowuje zły nastrój. Odpowiedz Link
madzioreck Re: nie chcę iść do pracy:(((((((((((((( 02.02.09, 19:26 Oj, jak ja Cię rozumiem... <przytula> Odpowiedz Link
kaga9 Re: nie chcę iść do pracy:(((((((((((((( 02.02.09, 23:22 Dzięki:))) Rano nie przeczytałam, bo...zaspałam, to znaczy wstałam skandalicznie późno i już nie odpaliłam kompa:( Ale WIEDZIAŁAM, że mogę na was liczyć i po powrocie przeczytam coś ciepłego:*** Ekhem, no więc tak najbardziej na świecie tobym chciała pracować za cichym biurkiem, mogę jakieś teksty pisać, korygować, przeredagowywać, mogę grzebać w archiwach, takie tam. Nic z adrenaliną ani niezbędnym tupetem, żadna tam giełda, reportaże ani przedstawicielstwo handlowe;) Lubię ciszę i spokój, mogłabym pracować w domu, ale obawiam się, że stałabym się totalnym odludkiem. I Bóg wie po co w tej sytuacji polazłam w tym roku na podyplomowy HR. Ale może...Dzięki za cierpliwość:) Odpowiedz Link
ottiss egz z Ekonomii HELP 02.02.09, 02:48 niech mnie ktos przytuli lub strzaska po gebie. w pt mam 2 egz ,w tym jeden z ekonomii(na socjologii),ktorej nienawidze. jestem zupelnie nieekonomicznym umyslem,nie rozumiem,myli mi sie itp w dodatku mam poczucie ,ze "sie mnie zmusza" do nauki czegos,czego nie chce ,nie lubie i (czy juz wspominalam ?) nienawidze. a to nie rokuje najlepiej. w dodatku caly ten tydz jestem chora,antybiotyki ,kaszel,katar,goraczka i dopiero dzis sie wzielam za nauke na ekonomie,i juz mam dosc,juz nie rozumiem pewnej rzeczy,a jak sobie dam rade na egzaminie? :( Odpowiedz Link
kaga9 Re: egz z Ekonomii HELP 02.02.09, 23:29 To ja przytulę do mej humanistycznej piersi <tuli>. Nie mogłabym strzaskać po gębie kogoś, kto nie ma ochoty na egzamin z ekonomii;) I pomyśleć, że też kiedyś chciałam studiować socjologię...Ale pan na dniu otwartym na UW powiedział, że "to nie są studia humanistyczne dla panienek z dobrych domów, tylko dla umysłów ścisłych", którym jako żywo nigdy nie byłam... Odpowiedz Link
ottiss Re: egz z Ekonomii HELP 04.02.09, 14:08 nie ma to jak przytulenie do piersi :D ja naiwnie myslalam ze to bedzie taka "ekonomia" a nie Ekonomia ;) niestety babeczka powiedziala nam ,ze jest uczelni ekonomicznej,takie ma wyksztalcenie,o socjologii pojecia nie ma wiec nie zrobi socjologii ekonomii. kurcze,troche mi lepiej ;) mam nadzieje ze nie wpadne zas w dol rozpaczy ekonomicznej Odpowiedz Link
ottiss kaga9 :) 17.02.09, 15:46 kaga9 napisała: > To ja przytulę do mej humanistycznej piersi <tuli>. DZIE-KU_JE :)Chyba musze sie czesciej do tej Twojej piersi przytulac ,bo ZDALAM :D jeee!!!! co prawda na 3,ale zdalam znienawidzona ekonomie :) uff moge juz wszystko zapomniec ;) awansem moge sie przytulic z racji piatkowego egz?:> Odpowiedz Link
kaga9 Re: kaga9 :) 18.02.09, 14:45 Dawaj;))) Ekstraaa, zupełnie gratis szczerze się ucieszyłam, że mój biust się na coś przydał:))) W piątek z czego masz? Może jakiś lepsiejszy stanik włożę... Odpowiedz Link
helenka333 Re: egz z Ekonomii HELP 03.02.09, 15:25 psytulam :* a egzamin ustny czy pisemny? Może nie powinnam tak mówić ale jeśli pisemny to może uda Ci się coś ściągnąć? Ja tak mialam z metodologią- okropieństwo bleee- nawet nie przejżałam notatek a egzam był z calego roku i poprostu usiadłam koło życzliwej i dobrze obeznanej w mojej wiedzowej sytuacji kolezanki i zaliczyłam na marne 3 ale jednak, wiem to zuo ale jak pomysle, że niektórzy ludzie z roku męczyli się z tym do IV roku (egzamin byl na drugim) to mi jakoś wyrzuty sumienia mijają ;) Naucz się tyle ile Ci się uda, to czego nie rozumiesz może ktoś bardziej obeznany będzie mógł Ci wytłumaczyć? Bo przyswajanie czegoś czego się nie lubi i totalnie nie rozumie jest męczarnia, na same wspomnienie takich przedmiotów zbiera mi się na wymioty :/ na pocieszenie dodam, że najważniejsze jest pozytywne podejście, mi na samym takim podejściu z minimalną wiedzą udało się zdać nie jeden egzamin ;) Odpowiedz Link
ottiss Re: egz z Ekonomii HELP 04.02.09, 14:06 egzamin pisemny i to opisowy :( gdyby byl test moze udaloby sie cos strzelic.. ech.. musze sprawdzic kto bedzie umial i czy bedzie dla mnie "zyczliwy" :D choc na razie kogo pytam-ten ma problemy. chyba zrobie jakies sciagi -wiem wiem,to niemoralne zupelnie i kajam sie juz teraz Odpowiedz Link
ottiss helenka333 17.02.09, 15:47 sciagi zrobilam,ale uzyc sie ich nie dalo :) ale zdalam na 3 i jestem duuumna jak paw,bo zrobilam to sama i mimo nienawisci do ekonomii :)jeszcze raz dziekuje Odpowiedz Link
helenka333 zły sen? :/ 02.02.09, 14:01 Miałam dziś kolejną (5ta chyba) jazdę na prawko, to była totalna masakra :/ ostatnim razem szło mi całkiem dobrze a dzisiaj... Zupełnie się skupić nie mogłam. Gdyby nie instruktor zaliczyłabym parę lusterek i jednego rowerzystę. Instruktor stwierdził, że się chyba z siostra bliźniaczka zamieniłam :/ W ogóle kilka dni temu (jeszcze przed poprzednia jazda) miałam koszmar, że mi tak fatalnie idzie i dzisiaj ten koszmar się urzeczywistnił, brrrr... jeszcze teraz mi się ręce trzęsą i, jak wcześniej się jazd nie mogłam doczekać, tak teraz nie wiem czy to w ogolę ma sens:/ Boje się, ze teraz będę się tym bardziej stresować i...napisałabym, że będzie jeszcze gorzej ale już chyba nie może :( Jeśli się już żalę to napisze od razu co tak poza jazdami spędza mi sens z powiek- nie mogę znaleźć pracy :/ Wysłałam ostatnio kilka cv i póki co byłam na 1 rozmowie. Teraz zrobiłam sobie przerwę na czas sesji ale niedługo znów zacznę wysyłać. Dobija mnie to, że czas leci a ja pozostaje bez pracy, kasy coraz mniej, mama suszy głowę, ostatnio wymyśliła, ze skoro nic w Poznaniu (tam studiuję) nie robię (chodzenie na zajęcia, sesja i pisanie mgrki to jest właśnie nic według niej) to mam wracać do mojego rodzinnego miasta i mogę tu pracować w osiedlowym spożywczaku (praca w sklepie-chętnie ale z bielizną;)), dodała jeszcze, ze zmarnowałam 5 lat studiów bo nie poszłam na drugi kierunek (studiowałam dziennie i od 2 roku pracowalam) no to się 'uwywnętrzniłam' obszernie, dzięki za taka możliwość;) skończy się ten zły sen, prawda? pozdrawiam:) Odpowiedz Link
luliluli Re: zły sen? :/ 02.02.09, 14:49 Helenko:) 1) zły dzień zdarza się pewnie nawet Robertowi Kubicy;) nie ma co po jednym dniu skazywać swojego "kierownicowania" na niepowodzenie. Następnym razem usiądź za kierownicą, jakby poprzednia jazda w ogóle nie istniała. Im bardziej będziesz się straszyć i źle nastawiać, tym gorzej będzie Ci szło, bo za kierownicą chodzi o zdecydowanie, pewność i skupienie, a nie o wieczny strach przed zdarzeniami na drodze:) będziesz wspaniałą kierowniczką;) zamiast panikować, skup się i zacznij się cieszyć, że nabywasz nową (skomplikowaną i potrzebną) umiejętność:) żeby ruszać na raz obiema ręcyma, nogima i łebkiem, potrzeba wielu lekcji i odrobiny odwagi;> przde wszystkim jesteś wielka, że decydujesz się na to teraz i już, a nie za rok, za dwa, kiedyś...:) 2) z pracą nie jest łatwo. Nie chcąc Cię załamywać powiem, że jeszcze trudniej jest dziewczynom w wieku "końcowostudiowym", bo (to cytat!) "w Pani wieku albo Pani już myśli o założeniu rodziny, albo zaraz zacznie"... wszystko opada na takie podejście:| ale przy dużej dozie determinacji uda się wszystko:) wysyłaj cierpliwie CV, mierz wysoko, nie zrażaj się niepowodzeniami, przed Tobą jeszcze wiele śmiesznych i głupich rozmów kwalifikacyjnych. Nie stresuj się;) a idąc na rozmowę powiedz sobie przed lustrem, że to oni Ciebie potrzebują, a nie Ty ich:) działa!:D Polecam też pocztę pantoflową, może ktoś wie o wolnym miejscu w swojej firmie? nie pozostaje niestety nic innego jak życzyć Ci wytrwałości:) oszukańcza rada odnośnie mamy - zdawaj mega długie relacje ze swoich niewiarygodnie licznych codziennych zadań - od super trudnych jazd przez wielogodzinne siedzenie w bibliotece po wyczerpujące i liczne rozmowy kwalifikacyjne;> sprytem ją, sprytem... Odpowiedz Link
helenka333 Re: zły sen? :/ 03.02.09, 15:32 Dziękuję za rady luliluli, z tą "oszukańczą" metoda dla mamy to strzał w 10tke ;) co do pracy wiem, że ciężko :/ najwyżej będę musiała łapać to co akurat wpadnie w ręce i szukać czegoś lepszego, z moim wykształceniem (komunikacja społeczna ale w instytucie filozofii i z tego co wiem mgra będę mieć z filozofii) łatwo nie będzie. W dodatku dziś się dowiedziałam, że koleżankę z nudnej ale dobrze płatnej posadki zwolnili, kryzys? A prawko... trzymaj kciuki w czwartek kolejna jazda ;) obym wróciła cała ;) Odpowiedz Link
m.arta.m obrzydliwy, okropny egzamin 02.02.09, 16:28 z beznadziejnego przedmiotu, którego nie cierpię, nie pojmuję i nie chcę. nie wiadomo, czego i z czego się uczyć. nie wiadomo, co umieć. nic nie wiadomo, nikt nawet nie wie, co w tym temacie jest czym. Do tego jest ustny, a ja na ustnych nie potrafię powiedzieć nic, choćbym była obryta, obkuta i nauczona. po prostiu wchodzę i nie umiem już nic, aż do wyjścia. I całe moje wygadanie gdzieś sobie ulatuje, nagle nie potrafię obejść tematu dookoła tak, żeby rozmówca (egzaminator) dał się omamić. No po prostu załamka potworna :/ Odpowiedz Link
gusia1313 Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 02.02.09, 21:05 Ja bardzo potrzebuje wsparcia....Jutro dbieram wyniki ca 125....Jeśli to rak to co dalej??????? Odpowiedz Link
madzioreck Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 02.02.09, 21:11 Wspieram i przytulam mocno <przytula>. Czemu boisz się, że to rak? Może to jakaś torbiel albo coś...? Odpowiedz Link
gusia1313 Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 02.02.09, 21:20 Mam torbiel na jednym jajniku na drugim jajniku oraz kolejną w pochwie... Do tego utrzymujący sie płyn w zatoce douglasa.. Może mieć to podłoże nowotworowe wg mojego lekarza.:-( Odpowiedz Link
madzioreck Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 02.02.09, 21:28 A może "może", ale nie musi...? Niestety nie znam się na tym, nie będę też pisać, żebyś się nie martwiła, bo to głupia rada w tej sytuacji, nie da się, ale postaraj się być dobrej myśli i nie wyobrażać sobie najgorszego? Odpowiedz Link
gusia1313 Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 02.02.09, 21:40 A więc nie potrafie sie nie martwić....Nie moge o tym przestać myśleć...Po prostu nie potrafię.......................... Odpowiedz Link
madzioreck Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 02.02.09, 21:41 Wiem, ze się martwisz, to normalne w takiej sytuacji :( Odpowiedz Link
madzioreck Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 02.02.09, 21:40 Jeśli możesz, to napisz jutro, jak tam, ale chyba będziesz miała robione jakieś dodatkowe badania? Bo podwyższone ca125 nie musi świadczyć o nowotworze, z tego co się zdążyłam zorientować. Odpowiedz Link
gusia1313 Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 02.02.09, 21:46 Tak..Wiem o tym.. Mój lekarz też o tym wie ....Jeśłi mój wynik będzie wyższy niż mój wiek (34) to mam do niego przyjechać na sygnale no i bedziemy się juz martwic zbiorowo tzn we dwoje... No a dodatkowe badania i tak bedą bo jeśli nawet to ca bedzie w normie to i tak zbyt wiele niespodzianek w moich organach wewnetrznych zostało znalezionych.... Oczywiście dam znać..... Odpowiedz Link
madzioreck Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 02.02.09, 21:51 To czekam :) Zawsze masz tu z kim pogadać, jeśli chcesz to pisz też na priv. Staraj się jednak być dobrej myśli, to ważne w leczeniu różnych cholerstw :) Cyt:(żebyś się chociaż na chwilkę uśmiechnęła) "Po to Pan Bóg dał Ci du...o, byś je wypiął na choróbsko" (hasło ukazało się po rozwiązaniu krzyżówki;)) Odpowiedz Link
gusia1313 Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 02.02.09, 21:58 Oj bardzo bardzo dobre..... Kurde dlaczego zycie jest takie nieobliczalne? Czemu nie może byc trudno ale nie aż abstrakcyjnie... ja po prostu nie dowierzam że można tyle znaleźć złych rzeczy w jednej części mojego organizmu... Koszmar.... Odpowiedz Link
gusia1313 Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 03.02.09, 21:54 No cóż odebrałam wyniki są w normie i to nie rak....Na szczęście...Wielka ulga... Odpowiedz Link
joankb Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 03.02.09, 22:06 Świetnie :)). To teraz już spokojniej bierz się za leczenie wszystkich innych choróbsk. Spokojnie i z optymizmem - pamiętaj, że to jedna z podstaw dobrych wyników leczenia. Odpowiedz Link
madzioreck Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 03.02.09, 22:20 Uuuuuuuffffffff... A teraz marsz do lekarza leczyć te torbiele :) Odpowiedz Link
semele2 Re: Gr. wsparcia dla wszystkich które go potrzebu 04.02.09, 07:24 Strasznie się cieszę i trzymam kciuki, żebyś szybko wyleczyła wszystkie pozostałe choroby. Dogrzebałam się do wątku tak o poranku i teraz cały dzień mi się będzie gęba do tego śmiała :). Odpowiedz Link