Dodaj do ulubionych

Oczyszczająca głodówka+dieta

    • szarsz Nie chce mi się jeść :\ 14.06.09, 20:59
      obiad, mieszany, jadłam o 14 i do tej pory na samą myśl o jedzeniu
      robi mi się słabo. A już o jedzeniu białka słabo do kwadratu. Nikt
      mnie nie zmusi, żeby spojrzeć na jajo, ser czy mięso.

      Macie tak? Co robicie wtedy? Jecie na siłę?

      Kurczę no, pół życia chciałam schudnąć i figa z makiem, a tu jak na
      złość, jak chudnąć nie powinnam, to się na to zanosi :(
      • joankb Re: Nie chce mi się jeść :\ 14.06.09, 21:13
        Jem na siłę... Z tym, że ja mam duużą wprawę w jedzeniu na siłę. Robię przegląd
        lodówki i z wszystkich białek wyciągam to, które najmniej mnie odrzuca. Dzisiaj
        to był śledzik akurat.
        Albo zaczynam od jakiego pomidorka i za chwilę coś tam jednak zjadam.
      • magdalaena1977 Re: Nie chce mi się jeść :\ 14.06.09, 21:14
        szarsz napisała:

        > obiad, mieszany, jadłam o 14 i do tej pory na samą myśl o jedzeniu
        > robi mi się słabo.
        Sytuacje, kiedy nie chciało mi się jeść miałam w życiu bardzo nieliczne i
        raczej spowodowane chorobą (antybiotykami).
        • kura17 Re: Nie chce mi się jeść :\ 14.06.09, 21:30
          droga Magdaleno, ja taka sytuacje (ze nie mialam apetytu) mialam RAZ w zyciu (a
          przynajmniej nie pamietam wiecej), calkiem niedawno (az sie moj maz
          zmartwil...). nawet po cesarkach (ponad 24 godziny bez snu) nie myslalam o
          spaniu, ale o tym, kiedy mi wreszcie ta kaszke pozwola zjesc... :)

          witam w klubie! jak ja uwielbiam narzekania, ze komus sie nie chce jesc! mnie
          sie chce caly czas :D
        • szarsz Re: Nie chce mi się jeść :\ 14.06.09, 22:40
          magdalaena1977 napisała:
          > Sytuacje, kiedy nie chciało mi się jeść miałam w życiu bardzo
          > nieliczne i raczej spowodowane chorobą (antybiotykami).

          hyhy, ja też, toteż czuję się kompletnie zagubiona :D
      • jul-kaa Re: Nie chce mi się jeść :\ 14.06.09, 21:15
        szarsz napisała:

        > obiad, mieszany, jadłam o 14 i do tej pory na samą myśl o jedzeniu
        > robi mi się słabo. A już o jedzeniu białka słabo do kwadratu. Nikt
        > mnie nie zmusi, żeby spojrzeć na jajo, ser czy mięso.
        >
        > Macie tak? Co robicie wtedy? Jecie na siłę?

        Oj mamy mamy... Na siłe wciskam w siebie jedzenie białkowe, potem dostaję
        rozstroju żółądka. suuper jak na razie. A dieta taka fajna...
      • yaga7 Re: Nie chce mi się jeść :\ 14.06.09, 21:53
        Ja mam tak czasami.

        To znaczy - nie mam ochoty na białko, ale gdyby ktoś postawił przede mną lody /
        ciacha / deser / nawet zwykłe musli z mlekiem, wszamałabym od razu ;)

        Ale staram się przełamywać i zjeść jakąś miniporcję. A czasem się okazuje, że po
        zjedzeniu miniporcji mogę zjeść więcej i robię drugą białkową miniporcję i wtedy
        już jest ok.

        Generalnie od zawsze mam dużo większą ochotę na węglowodany niż na białko. Może
        też dlatego nigdy nie lubiłam mięsa i nie jem go od kilkunastu lat. A do ryb
        wróciłam dopiero nie tak dawno.
        • jul-kaa Re: Nie chce mi się jeść :\ 14.06.09, 22:38
          yaga7 napisała:

          > Ja mam tak czasami.
          > To znaczy - nie mam ochoty na białko, ale gdyby ktoś postawił przede mną lody /
          > ciacha / deser / nawet zwykłe musli z mlekiem, wszamałabym od razu ;)
          >
          > Ale staram się przełamywać i zjeść jakąś miniporcję. A czasem się okazuje, że p
          > o
          > zjedzeniu miniporcji mogę zjeść więcej i robię drugą białkową miniporcję i wted
          > y
          > już jest ok.
          >
          > Generalnie od zawsze mam dużo większą ochotę na węglowodany niż na białko. Może
          > też dlatego nigdy nie lubiłam mięsa i nie jem go od kilkunastu lat. A do ryb
          > wróciłam dopiero nie tak dawno.

          O, jakbym czytała o sobie...
          Właśnie wmuszam w siebie białko. Z duuużum trudem.
        • kasiamat00 Re: Nie chce mi się jeść :\ 15.06.09, 08:15
          A ja dzisiaj pierwszy raz w życiu nie miałam ochoty na czekoladę. Taką dobrą,
          Lindta, z musem orzechowym. Po zjedzeniu całej michy owsianki zjadłam jeden
          kawałek czekolady i stwierdziłam, że drugi sobie podaruję, bo w sumie nie mam
          ochoty, a wmuszanie w siebie czekolady to przesada. Nadal jestem w szoku. Dieta
          działa?
    • luliluli ups 16.06.09, 12:15
      Właśnie przekopałam ten wątek, jakoś mnie tytul nie zachęcał;) i widzę, że
      wszystko jest o mnie! a ja odżywiam się zupełnie na odwrót:|

      mam BMI 21,7 ale kocham słodycze, na śniadanie jadam niemal wyłącznie białka
      (jogurt, jajka, sery), poza drugim śniadaniem i obiadem nie jem nic więcej,
      bardzo trudno mi schudnąć, mam ciało jak miniłózko wodne:D mam napady wilczego
      głodu na słodycze, które mogłabym jadać garściami i cukrzyka w rodzinie. Helpunku!

      mam pare pytań, będę wdzięczna za odpowiedz, bo już nic nie wiem:
      - jadam sniadanie o 6 rano, czy zamiast obiadu w południe mogę zjeść jakieś hmm
      drugie sniadanie? jakie?

      - obiad jem dopiero ok.16-17.30, wypada, że kolacje musiałabym jeść ok.22, a
      wtedy idę spać:| co w takiej sytuacji? w pracy nie mam czasu na regularne
      posiłki, ani tym bardziej przygotowywanie obiadu:(
      • pierwszalitera Re: ups 16.06.09, 12:44
        luliluli napisała:

        > mam BMI 21,7 ale kocham słodycze, na śniadanie jadam niemal wyłącznie białka
        > (jogurt, jajka, sery), poza drugim śniadaniem i obiadem nie jem nic więcej,
        > bardzo trudno mi schudnąć, mam ciało jak miniłózko wodne:D mam napady wilczego
        > głodu na słodycze, które mogłabym jadać garściami i cukrzyka w rodzinie. Helpun
        > ku!

        Trudno ci schudnąć, bo nie masz z czego. BMI 21,7 należy do stosunkowo niskich i jeżeli nie planujsz kariery jako modelka, to daj sobie spokój. ;-) Najprawdopodobniej masz jednak rozregulowaną inusulinę i ogólnie za mało jesz. W ten sposób pracujesz na trybie oszczędnościowym i jak tylko popuścisz ryzów, to możesz zacząć tyć.
        Zmień odżywianie. Wymień śniadnie z kolacją. To znaczy walnij sobie rano porządną porcję węglowodanów na rozgrzanie, jakieś 75g ( czyste węgle, trzeba przeliczyć na płatki, albo chleb). Do tego na przykład jeszcze owoce, sok, miód, dżem itp. To doda ci energię i zapobiegnie wilczemu apetytowi na słodkie podczas dnia. Jogurt, jajka, sery, mięso, ryby itp zostaw sobie na obiado-kolację gdzieś o 17. Możesz jeść wtedy 175-250g świeżej wagi mięsa albo ryby, albo 2-3 jajka, albo 100g sera. Kombinuj to tylko w warzywami. Unikaj węgli (czyli też cukru) wieczorem przez dłuższy czas, niech zwariowana trzustka się trochę uspokoi. A skoro na obiad w południe nie możesz przgotowywać świeżych posiłków, to zrób sobie coś wieczorem i weź po prostu ze sobą. Na przykład przeróżne sałatki makaronowo-ryżowo-ziemniaczane. Mogą być wegetariańskie, albo z niewielką ilością zwierzącego białka. Możesz zrobić sobie też drugie śniadnie, w postaci 3 bułek obłożonych czymś smacznym i zdrowym. Albo nawet wyskoczyć gdzieś i kupić sobie 2-3 słodkie drożdówki. Nie unikaj węgli o tej porze. Twoje problemy z wodą, to nic innego jak głodowe obrzmienia powstające na skutek bezczynności przemiany materii. Nie jedz i nie pij węglowodanów jednak między posiłkami. A gdybyś późnym wieczorem potrzebowała jeszcze czegoś, to przegryź kilka orzechów, albo migdałów. I nie licz kalorii. ;-)
        • luliluli Re: ups 16.06.09, 13:03
          dzieki!:) kalorii nie liczę, ale zabija mnie podjadanie:D zwłaszcza słodyczy.
          Jeśli chodzi o posiłki główne (pewnie z powodu podjadania) jadam je zazwyczaj w
          mikroskopijnych ilościach i na przykład jedzenia kolacji nie wyobrażam sobie w
          ogóle:) w takim razie zacznę zabierać wieksze drugie sniadanie do pracy:D
          dziekuje za poradę;)
          • quleczka Re: ups 16.06.09, 14:19
            no ja sie wlasnie nad tym zastanawialam na kafeterii na watku jak to polaczyc z praca :)

            no i wyszlo mi na to, ze w pracy zrobic sobie zimny "obiad" w postaci kanapek lub jakiejs salatki najlepiej z ziemniakami/ryzem/makaronem w niej (bo podobno nawet lepszy taki zimny niz cieply), a po przyjsciu do domu zrobic sobie "kolacje" ale taka bardziej obiadowa...tylko bez weglowodanow czyli na przyklad jakies miesko/rybe z gotowanymi jarzynami albo jakas spora salatke z ryba/miesem/serem feta lub mozarella albo jakas jajecznice lub inny omlet

            czyli tak mowiac po ludzku to zrobic sobie drugie sniadanie zgodne z zasadami obiadowymi i potem obiad ale taki zgodny w zasadami kolacji :)
    • juannita Dieta a insulina 16.06.09, 15:44
      No to ja tez ten watek przeoczylam, a pare rzeczy jest tu dla mnie
      interesujacych.

      Nadwagi nie mam, BMI 21,9, ale mam czeste wahania wagi.
      Choc cukier mam w normie, to mam czesto typowe objawy hipoglikemii,
      trzesace sie rece, nerwowosc, wilcze napady glodu, slabosc, ciemno
      przed oczami - wtedy musze cos zjesc natychmiast.

      Odzywiam sie zazwyczaj dosc racjonalnie, i chyba dosc zgodnie z
      postulatami diety Pierwszejlitery:
      - na sniadanie od lat jem platki owsiane z mlekiem ryzowym (bo
      sojowego nie lubie)
      - obiad w stolowce albo kanapka, wiec polaczenie weglowodanow,
      bialek i warzyw, dbam przede wszystkim, zeby polaczenie nie bylo
      zbyt ciezkostrawne zeby nie spac za biurkiem ;)
      -tylko na kolacje najczesciej jadam makaron...moze ten punkt wiec
      sprobuje zmienic, zeby uspokoic insulinowe szalenstwa.

      Ale kiedy tylko sobie odpuszczam (np na wakacjach, w czasie swiat
      lub odwiedzin u rodziny)i jem inaczej (wiecej miesa, sosow, alkohol
      w wiekszych ilosciach itp.), to natychmiast tyje i to szybko.

      A ciekawa jestem, czy mleko ryzowe jest rownie dobre jak sojowe?
      sojowego nie lubie, wiec pije mleko ryzowe od jakichs dwoch lat i
      nadal mi smakuje.
      • pierwszalitera Re: Dieta a insulina 16.06.09, 16:13
        juannita napisała:

        > A ciekawa jestem, czy mleko ryzowe jest rownie dobre jak sojowe?
        > sojowego nie lubie, wiec pije mleko ryzowe od jakichs dwoch lat i
        > nadal mi smakuje.

        A co to jest mleko ryżowe? Jakie są składniki na opakowaniu? Masz na myśli taki słodzony napój ryżowo-sojowy?
        • juannita Re: Dieta a insulina 16.06.09, 20:11
          Skladniki sa nastepujace : woda, ryz (14%), olej slonecznikowy (0,87%) i sol morska.
          Bez dodatku cukru, jedynie z naturalnym cukrem z fermentacji ryzu.
          Na 100 ml jest 9,4 weglowodanow z czego 4g cukru z ryzu.

          Co o czyms takim sadzisz? chyba nie jest najgorzej. W kazdym razie jest to swietna alternatywa dla osob, ktore nie moga pic mleka, a ktorym mleko sojowe nie smakuje.



          • pierwszalitera Re: Dieta a insulina 16.06.09, 22:10
            juannita napisała:

            > Co o czyms takim sadzisz? chyba nie jest najgorzej. W kazdym razie jest to swie
            > tna alternatywa dla osob, ktore nie moga pic mleka, a ktorym mleko sojowe nie s
            > makuje.

            Mleko w tym wypadku to tylko eufemizm, ale płyn jest faktycznie alternatywą do mleka do śniadania według diety Dr. Pape, bo staramy się unikać rano łączenia węglowodanów i białek zwierzęcych. W tym wypadku cukier lub jego brak w mleku ryżowym nie gra żadnej roli. Nie piłabym jednak tego ryżowego mleka do posiłków białkowych, bo ryż to węglowodany i w małej szklance masz ich już około 20g. Natomiast niepełna szklanka mleka (200ml)to około 10g, a niesłodzone mleko sojowe w tej ilości to najwyżej 6g węgli. W posiłku białkowym staramy się nie przekroczyć granicy 15-17g (przy dużej męskiej masie mięśniowej 20g) , a pamiętać trzeba, że warzywa to też parę dodatkowych gram.
            • quleczka Re: Dieta a insulina 16.06.09, 22:22
              > Mleko w tym wypadku to tylko eufemizm

              no tak samo jak w przypadku mleka kokosowego czy sojowego :)
            • juannita Re: Dieta a insulina 16.06.09, 22:34
              OK, czyli wnioskuje z Twoich wyjasnien, ze rano do platkow owsianych mleko ryzowe jest OK. Poza sniadaniem tego plynu nie pijam.

              Musze znalezc gdzies te ksiazke, bo chcialabym sie czegos wiecej dowiedziec o odzywianiu sprzyjajacemu regulacji problemow z insulina.
              Bo ataki hipoglikemii miewam straszne - na granicy utraty poczytalnosci ;)

              • jul-kaa Re: Dieta a insulina 16.06.09, 22:46
                juannita napisała:
                > Musze znalezc gdzies te ksiazke, bo chcialabym sie czegos wiecej dowiedziec o o
                > dzywianiu sprzyjajacemu regulacji problemow z insulina.
                > Bo ataki hipoglikemii miewam straszne - na granicy utraty poczytalnosci ;)

                Ksiazke moze jeszcze jsest w KDC, ja wlasnie czytam, bardzo ladnie wydana :)

                Moze masz neurohipoglikemie? Robilas badania?
                • juannita Re: Dieta a insulina 16.06.09, 23:01
                  Musze poprosic mame, bo ja poza Polska.Choc sprawdze tez u mnie w Belgii, tu tez sie ludzie odchudzaja, wiec moze ksiazka zostala przetlumaczona ;)

                  A co to jest neurohipoglikemia?
                  Ja zadnych specjalnych badan nie robilam - a standardowe badania cukru daja wyniki w normie. Ale z tego co pisze pierwszalitera, to ponoc nie wyklucza zaburzen w gospodarce cukrem.
                  • jul-kaa Re: Dieta a insulina 16.06.09, 23:37
                    juannita napisała:

                    > A co to jest neurohipoglikemia?
                    > Ja zadnych specjalnych badan nie robilam - a standardowe badania cukru daja wyn
                    > iki w normie. Ale z tego co pisze pierwszalitera, to ponoc nie wyklucza zaburze
                    > n w gospodarce cukrem.

                    Kolezanka (chuda jak patyk) robila takie badanie, mnie lekarz tez zalecal. Robi
                    sie 8 pobran (co jakies 1,5h) i bada cukier i insuline. W ciagu dnia powinno sie
                    normalnie funkcjonowac, co jest niewykonalne... W sumie nie wiem, co dadza
                    takie badania, procz swiadomosci, ze ma sie (lub - oby - nie) problem i wiedzy
                    n.t. tego, jak zapobiegac zlemu samopoczuciu.
                    • juannita Re: Dieta a insulina 17.06.09, 11:46
                      Ja funkcjonuje w miare normalnie, choc napady glodu bywaja meczace.
                      Badan ostatnion musialam zrobic mase na rozne alergie, wiec o ile
                      nie jest to konieczne, to wole uniknac.

                      Interesuje mnie, czy istnieje taki troche lzejszy wariant tej diety,
                      bardziej nastawiony na uregulowanie insuliny niz na schudniecie. Nie
                      mam wprawdzie idealnej sylwetki,ale nie jest to obiektywnie mowiac
                      kwestia nadwagi.
                      A ze wzgledu na zycie towarzyskie wiem, ze nie moge calkowicie
                      wyeliminowac wegli wieczorem. I nie moge tez uniknac pewnych
                      ekscesow w weekend - np. uwielbiam takie solidne pozne sniadania.
                      • quleczka Re: Dieta a insulina 17.06.09, 17:12
                        o ile dobrze wyczytalam to jest opcja by zamienic obiad z kolacja tyle, ze wtedy
                        wlasnie chudnie sie wolniej

                        w ogole jak dla mnie to ta dieta w wersji podstawowej juz jest wlasnie taka
                        "lekka" i nie nastawiona jakos specjalnie na chudniecie jesli jesz naprawde do
                        syta i jeszcze np. z deserem i nie zmodyfikujesz obiadow na
                        bialkowe/weglowodanowe tylko jesz takie normalne mieszane

                        jesli chcesz jeszcze "lzejsza" to mozesz stosowac wersje podstawowa wtedy kiedy
                        sie da, a czasem do tego jakies "wybryki"...no coz, nikt nie jest idealny :)

                        ale i tak chyba lepiej tak niz w ogole :)

                        na przyklad nie podjadanie miedzy posilkami nadal zachowac i jeszcze te 3 razy
                        dziennie w odstepach i starac sie stosowac do zalecen ile sie da

                        na pewno nie uregulujesz wtedy insuliny tak dobrze ale zawsze lepiej niz jedzac
                        co popadnie, ze tak powiem ;)
    • inez69 Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 16.06.09, 19:53
      Właśnie się ważyłam-66,8.
      No comment...
      • szarsz Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 16.06.09, 20:08
        Inez, ale ważyć się trzeba rano, po siusianiu :) w dzień wahania
        wagi mogą sięgnąć i półtora kilograma (nabieramy wody).

        A jeśli to rzeczywiscie wzrost, to coś musi Ci nie pasować. Ty masz
        książkę?
        • inez69 Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 16.06.09, 20:49
          Nie mam książki, ale może do mnie dojdzie (chyba jest w drodze), za
          to od paru dni przekopuję się przez posty na kafeterii, więc chyba
          wiem o co chodzi.
          Ospałość, zmęczenie itd. po obiadach i czasem kolacjach, za to po
          śniadaniu mnóstwo energii i sytość. Czytam dalej, szukam porady.
          Zważę się jutro rano.
          • quleczka Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 16.06.09, 21:16
            > Ospałość, zmęczenie itd. po obiadach i czasem kolacjach, za to po
            > śniadaniu mnóstwo energii i sytość. Czytam dalej, szukam porady.
            > Zważę się jutro rano.

            ja ekspertem nie jestem ale z tego co piszesz to wyglada na to, ze powinnas
            zmienic obiady na bardziej weglowodanowe...choc niestety przyznaje sie bez
            bicia, ze nie doszukalam sie jakie teraz jesz :)
            • inez69 Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 16.06.09, 21:22
              Jem mieszane i wygląda na to, że jestem rolnikiem i sprzyjaja mi
              węglowodany.
        • magdalaena1977 Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 16.06.09, 22:19
          szarsz napisała:

          > Inez, ale ważyć się trzeba rano, po siusianiu :) w dzień wahania
          > wagi mogą sięgnąć i półtora kilograma (nabieramy wody).
          Ja się ważę rano i mam różnice wagi dochodzące do 1,5 kg (nie licząc zwyżki na
          początku miesiączki). Ale lekarze twierdzą, że to normalne.
      • inez69 Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 17.06.09, 09:56
        Jest rano, więc się zważyałam-63,7 :)))
        Tylko coś mi się nie chce wierzyć, że normalnie w ciągu dnia waga
        może się różnić 3kg.
        W każdym bądź razie w ciągu tygodnia schudłam 2kg. Mój chłopak
        trochę więcej. Cud:D
        • pierwszalitera Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 17.06.09, 11:25
          inez69 napisała:

          > W każdym bądź razie w ciągu tygodnia schudłam 2kg. Mój chłopak
          > trochę więcej. Cud:D

          Nie cud, tylko odwodnienie. ;-) Nie można w ciągu tygodnia schudnąć 2kg tłuszczu, organizm na to nie pozwoli. Chyba, że biegło się maraton, ale to inna bajka. Podczas przestawienia odżywiania na niskoinsulinowe, szczególnie na początku, tracimy sporo wody, ale to dobry znak, bo widać wtedy, że wpływ insuliny robi się mniejszy. A jeżeli komuś waga w ciągu dnia waha się do 3kg, to też syganł, że uregulowanie gospodarki wodnej się przyda. Po prostu nadmiar insuliny zatrzymuje wodę w organiźmie. Można sprawdzić po węglowodanowej kolacji. Jak najemy się ziemniaków, słodyczy i chleba wieczorem, a wcześniej byliśmy na białku, albo na głodówce, to rano będziemy ważyć więcej niż wieczorem. Ale nie przez kalorie, bo by przytyć 1kg tłuszczu trzeba zjeść ich około 6tys, tylko przez wodę.
        • szarsz Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 17.06.09, 12:22
          Różnicę dobową masz rzeczywiście dużą.
          Ja się kiedyś z ciekawości ważyłam kilka razy w ciągu dnia, i
          wahania były do 1kg, maksymalnie półtora.
    • joankb Jak Wam idzie?? 26.06.09, 13:54
      Bo coś cicho, a po kafeterii nie chce mi się grzebać.
      W końcu to "nasza" dieta.
      • dziudziulek Re: Jak Wam idzie?? 26.06.09, 22:58
        joankb ja Ci odpowiem, choć to pierwszy mój post w tym wątku
        Od trzech dni jestem na diecie, wyliczenia ilości gr robię na oko, nie
        przestrzegam 5 godzin pomiędzy obiadem a kolacją, bo obiad jem ok. 16, a kolacja
        o 21 to trochę za późno. Czuję się bardzo dobrze, nie mam nareszcie ochoty na
        słodycze. Śniadanie jem o 7-ej, i gdy jestem w pracy głód nie przyciska mnie do
        krzesła o 10-tej, tak jak było do tej pory. Swojej wadze łazienkowej nie ufam,
        bo jest rozregulowana, ale po spodniach widzę, że jest efekt. Choć minęły
        dopiero trzy dni. Chciałabym zrzucić 8 kg, i trochę żal mi ubrań, które uszyła
        mi moja krawcowa.
        • limonka_01 Re: Jak Wam idzie?? 26.06.09, 23:24
          U mnie jest podobnie. Pożeram konkretne śniadanie z węglowodanami i poźniej dłuuugo nie jestem głodna. W okolicach obiadu coś lekkiego i białkowo-warzywna kolacja. Pomiędzy posiłkami czarna, gorzka kawa lub woda mineralna. Nie wyliczam żadnych ilości jedzenia. I zdarzaja mi się odstępstwa (bo urlop, podróż, wyjście na piwo ze znajomymi). O wadze trudno powiedzieć, bo te 2 kg w ciągu 2 tygodni to może być zwykłe wahnięcie wagi. Dla mnie też spadek wagi nie jest priorytetem, choć przydałoby się zrzucić parę kilo. Najważniejsze, że czuję sie świetnie, głód nie ssie mnie w żołądku, i chyba przycichły kolki w okolicach wątroby. Przestałam stale myśleć "co by tu przegryźć" i łatwiej mi skoncentrować się na ważniejszych rzeczach.
      • thorrey Re: Jak Wam idzie?? 27.06.09, 10:11
        Ja się trzymam od 10 czerwca (ok, dwa razy zgrzeszyłam, raz
        pozwoliłam sobie na gin z tonikiem do kolacji a wczoraj piwo)
        Z wagi nie spadłam. Ubrania nie są luźniejsze.

        Ale! pierwszalitera mówiła, żeby dać diecie czas. Że najpierw rośnie
        masa mięśni, któe "naciągają " się wodą, że można na początku nie
        zauważyć spadku wagi.

        CHyba zaczę też trochę liczyć kalorie. Jak sobie policzyłam płątki
        owsiane na śniadanie+makaron na obiat+mięso na koalcję z
        niskokalorycznymi dodatkami, to wychodzi mi 1600 kcal! TO jest
        normalna niskokaloryczna dieta, na której POWINNO się schudnąć, cały
        czas zjadając przepisane ilości węgli i bałka. A jednocześnie nie
        mam przykrych skutków ubocznych, które do tej pory sprawiały, że
        odchudzanie się to była prawdziwa męka (ból głowy i zaparcia).
        Dlatego trzymam się i nie będę rezygnować mimo na razie braku
        efektów. Pasuje mi takie jedzenie i już :)
      • magdalaena1977 Re: Jak Wam idzie?? 27.06.09, 10:34
        - nie schudłam :-(
        W dodatku mam (zawsze) spore wahania wagi i nie jestem pewna czy nie przytyłam.

        - czuję się dużo lepiej. Rano mam energię, a padam wieczorem, ale jest to
        łatwiejsze i praktyczniejsze niż moment największej aktywności intelektualnej po
        północy.

        - posiłki łatwo jest przygotowywać i jeść. Dla mnie jako bezglutenowca
        szczególnie cenne jest jedzenie śniadania i kolacji w domu - tylko obiad (jeden
        duży) muszę wziąć do pracy.

        - chyba jest taniej

        - psychicznie dieta jest super, bo najadam się do syta. Łatwiej się wyrzec
        pieczywa wieczorem, jeśli wiem, że rano czekają na mnie trzy kajzerki.
        • kasiamat00 Re: Jak Wam idzie?? 27.06.09, 13:08
          > - czuję się dużo lepiej. Rano mam energię, a padam wieczorem, ale
          > jest to łatwiejsze i praktyczniejsze niż moment największej
          > aktywności intelektualnej po północy.

          O, to to. Przez pierwszy tydzień o 22-23 po prostu padałam (normalnie jestem w
          stanie siedzieć do drugiej).
      • szarsz Re: Jak Wam idzie?? 30.06.09, 13:24
        Karmię siebie i męża.

        Nasze cele - mój, trzymać wagę, w kolejnych miesiącach przybierać
        bardzo powoli, tak by zmieścić się do porodu w 8 - 10 kg.
        Mojego męża - przeżyć kolejny zwariowany pomysł żony ;)

        Ja trzymam wagę - ostatnio coś niecoś spadło (0.5 - 1 kg), ale
        ponieważ waga się waha, uznaję, że stoi. Wyeliminowałam praktycznie
        napady głodu, takie nienormalne, zaraz po posiłku. Chodzę najedzona.
        No i zupełnie niespodziewanie - poprawiły mi się wyniki badań krwi,
        wzrosła hemoglobina, hematokryt itp. Akurat tak się złożyło, że
        poprzednie badanie ginekolog zlecił mi prawie równo ze startem diety
        trzy tygodnie temu, ostatnie wyniki odebrałam dziś.

        Mój mąż schudł 2 - 2.5kg. Na wadze może efekt nie jest zbyt wielki,
        tym bardziej, że to potężny facet (w sensie wzrostu), ale... wczoraj
        byliśmy kupić mu koszule i wszystkie wymieniał na rozmiar mniejszy.
        On sie bardzo cieszy, bo jedyne miejsce, z którego chciał schudnąć
        to brzuch :)
        • limonka_01 Re: Jak Wam idzie?? 30.06.09, 17:25
          szarsz napisała:


          > No i zupełnie niespodziewanie - poprawiły mi się wyniki badań krwi,
          > wzrosła hemoglobina, hematokryt itp.

          To świetna wiadomość, bo u mnie zawsze wyniki krwi były kiepskie. Za mało
          czerwonych ciałek. Nawet nie dali mi zostać krwiodawcą. Chyba polecę się
          przebadać :)
          • thorrey Re: Jak Wam idzie?? 30.06.09, 17:32
            A ja chyba muszę zmodyfikować dietę, bo po węglowodanowym obiedzie
            dopada mnie taka senność, że nie mogę funkcjonować. Czyli jestem,
            niestety, koczownik (dobrze myślę?) Będę musiała robić sposobem
            (limonki chyba?) - więcej zjeść na śniadanie, poza owsianką z
            nutellą wmusić w siebie jeszcze dwie kromki chleba, na obiad zjeść
            tylko białkową przekąskę a potem na kolację białko z warzywami.
            Inaczej ciężko mi będzie funkcjonować w pracy, bo nic nie jeść też
            nie mogę, bo mnie boli głowa.
      • szarsz Re: Jak Wam idzie?? 30.06.09, 20:58
        Uzależnienie od przekąsek :)

        Do tej pory całe życie byłam głodna. I zdarzało mi się często
        łazić "na żer" ;) do kuchni, jak już nie mogłam wytrzymać. Coś
        skubnęłam, coś ugryzłam i było dużo lepiej. Czasem zdarzało się też
        biec do sklepu, bo MUSIAŁAM zjeść coś słodkiego. Niby to nigdy nie
        było dużo, ale jednak regularnie.

        No i okazuje się, że mam problem. Nie jestem głodna, a siedzę i
        zaczynają mi się ręce trząść, jak palaczowi na głodzie :)
        Psychicznie brakuje mi podjadania, mimo tego, że cały czas święcie
        wierzyłam, że robię to z głodu.

        Chociaż od paru dni jest lepiej i bywają wieczory, kiedy w ogóle o
        tym nie myślę. Taki mały sukces :)
        • yaga7 Re: Jak Wam idzie?? 30.06.09, 21:38
          Ja zawsze wiedziałam, że podjadam, bo lubię, a nie dlatego, że jestem głodna.
          Przynajmniej byłam szczera sama ze sobą ;)
          Ale to wcale nie znaczy, że podjadałam mniej, hehe.
    • epistilbit Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 01.07.09, 22:35
      Kawa bez mleka -ok może być.
      Co do śniadania z węglowodanami to, zostaje mi tylko pieczywo z dżemem, bo
      pracuję w terenie i nie ma mowy o żadnych płatkach owsianych, znaczy ich
      przyrządzeniu. A zaraz po wstaniu nie jestem w stanie nic przełknąć, robię się
      głodna jakieś 2 h po pobudce. Nie utyję bardziej po takich bułach z dżemem?
      Obiadkami dla niemowląt się nie najadam. Lekarz w okresie rekonwalescencji mi je
      polecił :bez cukru, chemii i dodatków. Traktuje je jako obiad awaryjny.
      Co do reszty to ok.
      A jak jest z napojami typu light? Można, czy wywalić?
      • bebe.lapin Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 02.07.09, 00:59
        ja jem na sniadanie chleb (najczesciej razowy) z domowym dzemem, jakos mi
        bardziej pasuje od platkow na wodzie (jak juz robie, to dodaje lyzke miodu).
        Przy twoim bmi powinnas jesc 100g czystych weglowodanow, a jako ze chleb ma ich
        ok 50% wagi, to 200g chleba, zobacz, jaka wychodzi ci srednia waga jednej skibki
        i bedziesz wiedziala, ile mozna. Mozliwe, ze ilosc weglowodanow i wage jednej
        skibki masz podane na opakowaniu, ale nie zawsze.
        Ja przy zapotrzebowaniu 125g zjadam 6x 30g (ogolnej wagi, czyli 6x15g wegli),
        czasem jakis owoc albo kisiel "szybki kubek" i 5 godzin trzyma mnie to
        spokojnie, co najwyzej zdaze sobie zrobic apetyt na obiad.
    • limonka_01 piwo+dieta 01.07.09, 22:54
      Jutro wieczorem idę na piwo, wykręcić się nie mogę. I całą moją dietę szlag trafi :(
      • yaga7 Re: piwo+dieta 02.07.09, 07:13
        Nie szlag, tylko będziesz ewentualnie wolniej chudnąć.

        Ja mając do wyboru piwo + wolne chudnięcie i dietę bez piwa, wybieram to pierwsze ;)
      • kasiamat00 Re: piwo+dieta 02.07.09, 08:22
        Limonka, nie marudź - ja już w międzyczasie byłam na weselu, imprezie u
        znajomych i piwie. Następnego dnia mniej węgli (albo w ogóle dzień białkowy) i tyle.
        • limonka_01 Dzien bialkowy 02.07.09, 10:32
          Co jecie na sniadanie w dzien bialkowy? Czy bialko zwierzece jest dopuszczalne na sniadanie? Czy mozna go zjesc duzo? Czy laktoza w nabiale nie spowoduje, że weglowodany się jednak pojawia?
          • pierwszalitera Re: Dzien bialkowy 02.07.09, 11:54
            Jak dzień białkowy, to białko zwierzęce na śniadnie jest ok. Chodzi tylko o to, by o tej porze nie mieszać go z węglowodanami. Przewory mleczne mają mnóstowo cukru. Nie tylko słodkie mleko, ale też twarożki, kefirki i jogurciki. Dlatego w posiłkach białkowych tylko w małej ilości. Ilość węglowodanów nie powinna przekraczać w posiłku 15-17g. Odciągając parę gram z warzyw wychodzi nam na produkty mleczne jakieś 10g. To jest mniej więcej 200ml kefiru, czyli nawet nie pełna szklanka. W jogurcie cukru jest nawet więcej, więc raczej tylko 150g. Bez cukru i owoców naturalnie. A jak zjemy jeszcze jakąś kiełbaskę, do której dodano jakieś węglowodany, co jest zwykłą procedurą, to węgli zostaje na produkty mleczne jeszcze mniej.
            • quleczka Re: Dzien bialkowy 02.07.09, 13:41
              ale jak rozumiem jajecznica z szynka w taki dzien na sniadanie idealna? :)
              • limonka_01 Re: Dzien bialkowy 03.07.09, 19:24
                quleczka napisała:

                > ale jak rozumiem jajecznica z szynka w taki dzien na sniadanie idealna? :)

                Na śniadanie jajecznica na boczku.
                Na obiad pieczony pstrąg z surówką.
                Na kolację chłodnik i wieprzowina w sosie pomidorowo-paprykowym

                Da się przeżyć bez węglowodanów :)

                Ale jutro na śniadanie to zjadłabym stos francuskich rogalików z czarną kawą.
                • szarsz Re: Dzien bialkowy 03.07.09, 20:19
                  To ja jednak mam w sobie jednak więcej z rolnika. Bo jestem pewna,
                  że po takim śniadaniu pstrąg by mi nie wszedł, no way :)
                  Już nie mówiąc o wieprzowinie na kolację.
    • limonka_01 Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 11.07.09, 18:46
      Nabyłam dzisiaj wagę z funkcją mierzenia zawartości tkanki tłuszczowej (tak, wiem, wiem, że te łazienkowe są niedokładne) i okrutna prawda wyszła na jaw: 10% tłuszczu więcej niż przewiduje norma dla mojej grupy wiekowej. Będę teraz monitorować, czy dieta wpływa na poziom tłuszczu, mięśni i wody.
      • quleczka Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 11.07.09, 19:23
        o ile dobrze pamietam to takie wagi przeklamuja ilosc tluszczu glownie wtedy gdy
        w organizmie jest malo wody....jest wiec mozliwe, ze jesli sie odpowiednio
        nawidonisz to okaze sie, ze tluszczu masz jednak mniej niz teraz pokazuje ;)
        • limonka_01 Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 13.07.09, 21:33
          Znalazłam olbrzymie tabele z wartościami odżywczymi. Niesamowite, że węglowodany posiadają produkty, które nigdy bym o to nie posądziła. Np. taki pomidor 5,2g węglowodanów na 100g, więcej niż śmietanka do kawy. Zrezygnowałam dzisiaj z pomodorowej sałatki na kolację. Co ciekawe gin i whisky mają po 0 węglowodanów. Coś mi tu nie pasuje ;)
          • dziudziulek Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 13.07.09, 21:41
            ooo, dzięki za tabele
            załamałam się wczoraj gdy przeczytałam etykietę z fety, więcej węgli niż białka,
            i padła moja wizja kolacji :(((
            Jak znajdę chwilę, wypiszę sobie same zera
            • pierwszalitera Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 13.07.09, 22:41
              > ooo, dzięki za tabele
              > załamałam się wczoraj gdy przeczytałam etykietę z fety, więcej węgli niż białka
              > ,
              > i padła moja wizja kolacji :(((

              No co ty? Feta ma w 100g może najwyżej jakieś 3g węgli, a 17-20g białka. Zjesz 100-150g, to nawet nie musisz brać wariantu light. To są wprawdzie wartości autentycznej fety z owczego mleka, ale taka z mleka krowiego też się dużo nie różni. A może dorwałaś jakiś oszukiwany serek do smarowania po nazwą "feta", który "uszlachetniono" węglami? ;-)
              • quleczka Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 13.07.09, 22:51
                racja :) z tych takich najbardziej popularnych u nas to wszystkie maja jakies
                3-4g wegli na 100g

                vitalia.pl/index.php/mid/64/fid/627/odchudzanie/diety?fraza=feta&=
                gorzej, ze tego tluszczu maja tyle samo co bialka ...a na posilek ma byc jakies
                20g tluszczu, tak? no to chyba warto poszukac przynajmniej tej fety 12% :)
              • scarlet_agta Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 13.07.09, 22:51
                Dziś przy okazji zakupów spojrzałam na etykietę Fety z Mlekovity i miała 4g
                węgli i 12g białka, ale nie pamiętam, która wersja tłuszczowa, bo jej w końcu
                nie kupiłam.
                • quleczka Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 13.07.09, 23:10
                  wlasnie :) to normalne liczby w miare :)

                  patrzylas zdaje sie na ta

                  vitalia.pl/kp3,21716,0_Ser__feta_-_favita_16_tl._-_tlusty.html
                  • scarlet_agta Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 15.07.09, 14:07
                    > patrzylas zdaje sie na ta
                    >
                    > vitalia.pl/kp3,21716,0_Ser__feta_-_favita_16_tl._-_tlusty.html

                    Na to wygląda.

                    Tylko wtedy taka kolacja z 200g fety i z 2 pomidorów będzie miała 17g węgli, 25g
                    białka i 32g tłuszczu. Przy 12% fecie odpowiednio - 15g, 30g, 24g. A to chyba
                    trochę za mało białka i za dużo tłuszczu?
                    No i nie jestem pewna czy bym się po takiej kolacji czuła najedzona ;)

                    Tak sobie teoretyzuje, bo się nie odchudzam (schudłam tradycyjnie do wagi w
                    której dobrze się czuję i póki co nie tyję od nowa). Ale zastanawiam się nad
                    wprowadzeniem jakiś zmian do jadłospisu, bo jakoś bardzo zdrowo to się raczej
                    nie odżywiam.
                    • pierwszalitera Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 15.07.09, 14:40
                      scarlet_agta napisała:

                      > Tylko wtedy taka kolacja z 200g fety i z 2 pomidorów będzie miała 17g węgli, 25
                      > g
                      > białka i 32g tłuszczu. Przy 12% fecie odpowiednio - 15g, 30g, 24g. A to chyba
                      > trochę za mało białka i za dużo tłuszczu?
                      > No i nie jestem pewna czy bym się po takiej kolacji czuła najedzona ;)

                      Czułabyś się najedzona, bo kolacja, to nie jest jedyny posiłek podczas dnia i zasadą jest najedzenie się do syta rano i w południe. Poza tym 200g fety to całkiem spora porcja, około 25-30 g białka, a białko wcale nieźle syci. Co do tłuszczu, to akurat nie stosujemy tu niskotłuszczowej diety, bo nie liczymy każdej kalorii i jeżeli następnego wieczora sięgniemy na przykład po kurczaka, albo chudą rybę, to ten tłuszcz z fety na pewno nam nie zaszkodzi. Trzeba tylko troszkę uważać na kaloryczny bilans w ciągu dnia (jak śmietana do obiadu, to raczej chudziej wieczorem i odwrotnie), ale od samego tłuszczu się jeszcze nie tyje.
                      • szarsz Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 15.07.09, 15:11
                        pierwszalitera napisała:
                        > Czułabyś się najedzona, bo kolacja, to nie jest jedyny posiłek
                        > podczas dnia i zasadą jest najedzenie się do syta rano i w
                        > południe.

                        Tak, to też działa u mnie. Jak zjem za mało na śniadanie (bo wydaje
                        mi się, że się już najadłam), to potem nie mogę doczekać obiadu, a i
                        kolację jestem w stanie zjeść większą. Jak zjem "przepisowo" ;) to
                        kolacja jest automatycznie mniejsza.

                        > ten tłuszcz z fety na pewno nam nie zaszkodzi.

                        Wydaje mi się, że my z mężem jemy więcej niż te przepisowe 60g
                        tłuszczu na dzień. Bo rano chleb/bułki z masłem, do obiadu na
                        przykład sos pomidorowy (na oliwie lub maśle) z mięsem, które też
                        przecież tłuszcz zawiera, wieczorem czasem ser żółty - a żadne z nas
                        lighta do ust nie weźmie ;)

                        I ta "dieta" działa - on chudnie, moja waga stoi.
                    • quleczka Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 15.07.09, 15:04
                      Coś źle liczysz... 100g tej 12% fety ma 3g węgla, 12g tłuszczu i 14g białka
                      czyli 200g będzie miało 6g węgli, 24g tłuszczy i 28g białka...

                      jak dla mnie ok, mam mieć tłuszczu na posiłek ok 20g (w sumie ma być ok 60g na
                      dobę), a białka ok. 30g na kolację i węgli mniej niz 17g...mi się zgadza :)

                      ja po sałatce z 200g fety (po prawie całe opakowanie) plus 2 pomidory + jakaś
                      garść sałaty byłabym najedzona :)
                      • scarlet_agta Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 15.07.09, 20:37
                        quleczka napisała:

                        > Coś źle liczysz...

                        Bo liczyłam jeszcze pomidory. A ich się nie liczy?

                        > ja po sałatce z 200g fety (po prawie całe opakowanie) plus 2 pomidory + jakaś
                        > garść sałaty byłabym najedzona :)

                        Całkiem możliwe, muszę po prostu spróbować. Do tej pory zdarzało mi się zjadać
                        jakieś 150g fety plus 1,5-2 pomidory plus 2-3 kromki chleba do tego i na tej
                        podstawie napisałam, że mógłby być problem. Ale może po prostu wtedy zjadałam
                        trochę mniejsze śniadanie i obiad, a tego już nie pamiętam.
                        • pierwszalitera Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 15.07.09, 22:35
                          scarlet_agta napisała:

                          > Bo liczyłam jeszcze pomidory. A ich się nie liczy?

                          Teoretycznie tak, praktycznie nie. ;-) Najlepiej trzymać się zasady porcja białka plus porcja warzyw. Jako porcja białka najlepiej nadaje się kawałek mięsa lub ryby, czyli 175-250g świeżej masy, albo 2-3 jajka, albo 100-150 g sera. Uważać należy tylko przy produktach mlecznych typu serek twarożek, jogurt i napoje mleczne, bo te mogą zawierać większe ilości laktozy.


                          Ale może po prostu wtedy zjadałam
                          > trochę mniejsze śniadanie i obiad, a tego już nie pamiętam.

                          Na sto procent. Większość ludzie nie zjada 75-100g czystych węgli na śniadanie. To są 3-4 bułki, albo pajdy chleba, lub 100- 125 g płatków. Na obiad też różnie bywa. Kolacja staje się często głównym posiłkiem i mała porcja białka byłaby wtedy zwykłą dietą niskokaloryczną.
                        • quleczka Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 16.07.09, 00:44
                          ja z lenistwa nie licze warzyw...i tak niestety jem im mniej niz powinnam :) wiec jesli juz cos licze i pilnuje ilosci to raczej te mniej zdrowe rzeczy :)

                          ale nawet liczac pomidory to wychodzi tak jak pisalas : "Przy 12% fecie odpowiednio - 15g, 30g, 24g."

                          Co moim zdaniem nadal daje dobre proporcje (przynajmniej przy mojej wadze)... mam dokladnie te 30g bialka, ktore potrzebuje, do tego mam tluszcz w okolicach 1/3 z dziennej ilosci 60-70g i do tego mam wegle ponizej limitu na kolacje, ktory jest jakos kolo 17-20g jak pisala pierwsza litera :)

                          wiadomo, ze jak ktos powinien zjesc 40g lub wiecej tego bialka...to juz raczej nie powinien jesc jeszcze wiecej tej fety tylko lepiej dolozyc jakies chude miesko, jajko albo cos innego :)
                    • yaga7 Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 16.07.09, 08:01
                      No to ja Ci powiem, że dla mnie to wyczyn zjeść 200 g sera z 2 pomidorami.
                      Zazwyczaj zjadam 120-150 g i jestem nażarta :)
            • quleczka Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 13.07.09, 22:47
              a propos tabeli bardzo wiele rzeczy mozna znalezc tutaj

              vitalia.pl/index.php/mid/64/fid/971/kalorie/diety
              tam mozna sobie od razu przeliczac na popularne ilosci typu sztuka, lyzka,
              szklanka w zaleznosci od tego jaki produkt :)
          • pierwszalitera Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 13.07.09, 22:32
            limonka_01 napisała:

            Niesamowite, że
            węglowodany posiadają produkty, które nigdy bym o to nie posądziła. Np. taki pomidor 5,2g węglowodanów na 100g, więcej niż
            śmietanka do kawy. Zrezygnowałam dzisiaj z pomodorowej sałatki na kolację. Co ciekawe gin i whisky mają po 0 węglowodanów. Coś mi
            tu nie pasuje ;)

            To nie tak. ;-) Musisz węglowodany przeliczyć na porcję. Jak zjesz jednego, albo dwa pomiodory, to wyjdą może 200g, a to oznacza może jakieś 10g węglowodanów, w zależności od ilości cukru, bo pomidory mogą być różne. Ale 15g węglowodanów na kolację jest w porządku. Natomiast alkohol jest w ilościach większych niż tyle, ile w jednej lampce wina niewskazany, ponieważ utrudnia spalanie całej reszty. W czystym alkoholu jest pomimo braku węglowodanów cała masa kalorii i organizm traktuje go do tego jako truciznę, której trzeba pozbyć się w pierwszej kolejności. Ponadto alkohol pijmy rzadko w czystej formie, jako setkę wódki, tylko mieszany z węglowodanami, na przykład w piwie, słodkich drinkach, słodkim winie, likierach itp.
    • jagodkajagodka pytanie o jadłospis w diecie dr Pape 14.07.09, 11:23
      Od dwóch tyg.jestem na tej diecie. Moje BMI 22,6 (1,72 wzrostu, 67 kg).
      Schudłam ok 1 kg - po 5 dniach. Od 9 dni waga stoi w miejscu. Proszę, oceńcie
      mój przykładowy jadłospis - chyba coś robię nie tak:)

      Śniadanie: 3/4 szklanki płatków owsianych
      szklanka mleka sojowego
      kromka chleba ciemnego z dżemem
    • jagodkajagodka pytanie o jadłospis w diecie dr Pape 14.07.09, 11:29
      Poprzedni post za szybko wysłałam.
      Od dwóch tyg.jestem na tej diecie. Moje BMI 22,6 (1,72 wzrostu, 67 kg).
      Schudłam ok 1 kg - po 5 dniach. Od 9 dni waga stoi w miejscu. Proszę, oceńcie
      mój przykładowy jadłospis - chyba coś robię nie tak:)

      Śniadanie: 3/4 szklanki płatków owsianych
      szklanka mleka sojowego
      kromka chleba ciemnego z dżemem
      czasem jakiś owoc

      Obiad: najczęściej ok.300-400gram sałatki warzywnej
      z odrobiną ryżu i połową piersi kurczaka albo
      puszka soczewicy i ok.200g czereśni/jabłko

      Kolacja:2 duże pomidory z kulką mozarelli i bazylią
      albo 300g.parówek i zielenina albo kostka twarogu
      z odrobiną jogurtu i szczypiorem

      wypijam ponad 2litry plynów, nie jem nic między posiłkami, tylko raz odstąpiłam
      od diety (piwo wieczorem:), co drugi dzień trochę truchtam (bo trudno to nazwać
      biegiem)przez 45min.
      Co robię nie tak?:(
      Nie mam niestety dostępu do książki i wszystkie swoje wyliczenia odnośnie
      posiłków oparłam na tym wątku i analogicznym z kafeterii.
      :(
      • nanah Re: pytanie o jadłospis w diecie dr Pape 14.07.09, 12:00
        Przede wszystkim masz BMI w normie:) Może być tak, że wg Twojego organizmu taka
        waga jest dla Ciebie optymalna. Z drugiej strony - spokojnie, tak naprawdę
        dopiero zaczęłaś jeść w ten sposób. Na diecie dr Pape chudnie się powoli, ale
        raczej na stałe. Ponadto normalne jest chudnięcie skokowe (tzn - okres
        chudnięcia, później stała waga przez jakiś czas, później znów spadek, czasem
        lekki powrót...). Może jesteś też przed miesiączką i nabrałaś wody, stąd
        chudnięcia nie widać. A może odżywiają się Twoje mięśnie (które ważą więcej niż
        tłuszcz), chudniesz z tłuszczu ale nie widać tego po wadze (może za to spodnie
        robią się luźniejsze?).
        Może też jesteś raczej typem koczownika i bardziej odpowiednie dla Ciebie byłyby
        dwa posiłki białkowo-warzywne?
        Jak widzisz, możliwości jest całkiem sporo:) Przede wszystkim gratuluję tego
        kilograma w dół i życzę Ci przede wszystkim spokoju. Moim zdaniem możesz
        spróbować zrezygnować z ryżu na obiad i zobaczyć, jak zareaguje Twój organizm.
        Pamiętaj też, że ten sposób jedzenia to długofalowa zmiana nawyków żywieniowych
        i trzeba rozpatrywać efekty raczej w perspektywie miesięcy a nie dni:)

        Wiem, co mówię - dzięki pierwszejliterze i diecie dr Pape schudłam w pół roku 12
        kg. Zdecydowanie działo się to skokowo i np. od miesiąca mam zastój - ale jem
        cały czas tak samo i zobaczymy, czy coś jeszcze się ruszy (a może taki mój urok
        i organizm stwierdził, że wystarczy?)

        Jeśli chodzi o Twój jadłospis, to moim zdaniem możesz spróbować jeszcze go
        urozmaicić:
        1) czy jak jesz soczewicę i czereśnie, to jesz jakieś białko do tego? Jeśli nie,
        spróbuj dodać.
        2) parówki nie są niestety zbyt wartościowym źródłem białka. Spokojnie możesz
        zamienić je na grillowane mięso (także wieprzowinę czy wołowinę), ryby (!), ryby
        wędzone... Jeżeli źródłami białka w Twojej diecie są jedynie parówki, pierś z
        kurczaka, twaróg i mozarella, to trochę za mało i zbyt monotonnie moim zdaniem.
        3) jak jesz twaróg na kolację, dodaj do niego trochę warzyw.

        Pozdrowienia i powodzenia:)
        • jagodkajagodka Re: pytanie o jadłospis w diecie dr Pape 14.07.09, 12:33
          Dzięki dziewczyny za odzew:)
          Te parówki to faktycznie tak średnio sensownie, ale tylko to w lodówce miałam
          jadalnego:)
          Jak liczyłam po kolei ilość węgli i białka któregoś poprzedniego dnia, to
          wychodziło wszystko ok, zgodnie z tym, co pisze quleczka. Ale jeszcze raz
          popatrzę sobie w tabele...I zdrukuję, co bym pod ręką miała, jakby co.
          BMI mam w normie, ale noszę teraz ciuchy już nie 38 (rok temu)czy 40, ale 42, a
          nawet 44(!). Nie chodzi mi o to, żeby zrzucić szybko ileś kg:) Nawet nie o kg
          chodzi, ile o smuklejszą sylwetkę bez wystającego brzucha i tłustawych ramion.
          Na razie jeszcze podchodzę do wyników diety ze spokojem. No, a poza tym - na
          żadnej innej diecie nie czułam się tak dobrze, a mam ich za sobą chyba ze
          dwadzieścia.Nie zamierzam się zniechęcać.
          Szczególnie przy takim wsparciu:))
          • kura17 Re: pytanie o jadłospis w diecie dr Pape 14.07.09, 12:39
            Jagodka, cos bujasz z tym rozmiarem! :) moze na jakis francuski patrzysz?...

            ja tez mam 172 cm wzrostu, ale waze sporo wiecej - ok 73 kg i dol wchodzi mi w rozmiar 38/40 (no ale brzuch wystaje, buu...), a gora, o dziwo (wczoraj bylam w sklepie!) w rozmiar 38-40 (czasem wiecej), a mam w biuscie 107 cm!

            wiec jakos Ci nie wierze z tym 44 :)

            probowalas ciuszki z zero? ladne, teraz przeceny to tansze, a wlasnie w podkoszulki zero wchodze w 38 (i ladnie wygladam), a w bluzkin koszulowe (fason biusciasty) 40 :)

            www.zero.de
            • quleczka Re: pytanie o jadłospis w diecie dr Pape 14.07.09, 12:55
              no mi też coś nie pasuje... choć pewnie zależy od sklepu i rozmiarówki...ja
              okresie gdy nosiłam normalnie S zazwyczaj, raz się w spodnie L w trollu nie
              zmieściłam (zatrzymały się zaraz nad kolanami), a XL też były baaardzo ciasne :p

              ja mam 170cm i jak ważyłam 65-67 to się spokojnie w rozmiar 38-40 mieściłam za
              zwyczaj :)
              • kura17 Re: pytanie o jadłospis w diecie dr Pape 14.07.09, 13:02
                a teraz ile wazysz, chudzinko? :)
                • quleczka Re: pytanie o jadłospis w diecie dr Pape 14.07.09, 13:41
                  > a teraz ile wazysz, chudzinko? :)

                  nie mam wagi :)

                  wazylam sie pare miesiecy temu i bylo ok. 60...teraz pewnie jakies 58 bo widze
                  po spodniach, ze jest mniej niz bylo :) wiec ja sie nie odchudzam i jem mniej
                  wiecej ile chce tylko staram sie jesc zdrowiej :)
            • beauty-gosiek Re: pytanie o jadłospis w diecie dr Pape 14.07.09, 13:31
              kura17 napisała:

              > Jagodka, cos bujasz z tym rozmiarem! :) moze na jakis francuski patrzysz?...
              >
              > ja tez mam 172 cm wzrostu, ale waze sporo wiecej - ok 73 kg i dol wchodzi mi w
              > rozmiar 38/40 (no ale brzuch wystaje, buu...), a gora, o dziwo (wczoraj bylam w
              > sklepie!) w rozmiar 38-40 (czasem wiecej), a mam w biuscie 107 cm!
              >
              > wiec jakos Ci nie wierze z tym 44 :)
              >
              > probowalas ciuszki z zero? ladne, teraz przeceny to tansze, a wlasnie w podkosz
              > ulki zero wchodze w 38 (i ladnie wygladam), a w bluzkin koszulowe (fason biusci
              > asty) 40 :)
              >
              > www.zero.de
              >

              a ja jej wierzę, ważę 72-73 kilo przy wzroście 170 cm i noszę rozmiar 44
          • quleczka Re: pytanie o jadłospis w diecie dr Pape 14.07.09, 12:53
            > Te parówki to faktycznie tak średnio sensownie, ale tylko to w lodówce miałam
            jadalnego:)

            raz czy dwa to się wielka krzywda nie stanie...ale ogólnie lepiej nie jeść ich
            jako stały element kolacji :)

            > Jak liczyłam po kolei ilość węgli i białka któregoś poprzedniego dnia, to
            > wychodziło wszystko ok, zgodnie z tym, co pisze quleczka.

            no to jeszcze jest możliwość, że po prostu by lepiej chudnąć nie powinnaś jeść
            mieszanych obiadów ale bardziej białkowe albo bardziej węglowodanowe.

            poza wersją "skrajną", że je się obiady tylko węglowodanowe albo tylko
            białkowe...są jeszcze 2 wersje ze zredukowaną ilością białek/węgli

            1) zastępienie mniej więcej połowy węgli warzywami przy niezmienionej ilości białka
            2) zredukowanie białka na obiad do 1g*BMI i dodanie odpowiednio więcej warzyw, a
            węgle nie zmienione

            może warto spróbować przez jakiś czas...tylko musiałabyś ocenić czy jest większa
            szansa, że jesteś koczownikiem czy rolnikiem i odpowiednio spróbować jednej z
            wersji (a potem ew. drugiej)

            najprościej chyba ocenić jedząc przez tydzień przykładowo tylko białkowe obiady
            albo tylko węglowe... i jak jedno będzie "działać" ale będzie dla ciebie zbyt
            restrykcyjne to przejść do opcji nie z zerową ale ze zmniejszoną ilością danego
            składnika :)
            • jagodkajagodka Re: pytanie o jadłospis w diecie dr Pape 14.07.09, 14:34
              Testowałam bardziej białkowe/bardziej węglowodanowe obiady - efekt podobny, tak
              samo się po nich czuję i te testy w ogóle nie dały mi odpowiedzi, ile ze mnie
              koczownika czy rolnika. Ale zaświtało mi,że po jednym razie niewiele wydedukuję,
              więc od jutra powtórzę eksperyment i nie przez dzień, ale 3-4 dni. Zacznę od
              redukcji białka na obiad, do ilości takiej, o jakiej piszesz:)
              • quleczka Re: pytanie o jadłospis w diecie dr Pape 14.07.09, 14:48
                a ile je testowałas? tylko jeden dzien?

                bo zeby cos wiedziec i zaobserowac na wadze to pewnie trzeba by jakies 7 dni lub
                wiecej :)

                jesli zalezy Ci w tej chwili tylko na zaobserowaniu tendencji to latwiej ja
                zaobserwujesz jesli sprobujesz jesc calkiem bialkowe/weglowodanowe obiady :)

                nie powinno to byc takie trudne...a jak juz zaobserwujesz to potem mozesz sobie
                dodac ten "drugi skladnik" w zmniejszonej ilosci :)

                ale moze z jakiegos powodu tak sie nie robi?
                pewnie pierwszalitera nam to ladnie wyjasni :)
                • jagodkajagodka Re: pytanie o jadłospis w diecie dr Pape 15.07.09, 08:02
                  > a ile je testowałas? tylko jeden dzien?
                  >
                  > bo zeby cos wiedziec i zaobserowac na wadze to pewnie trzeba by jakies 7 dni lu
                  > b
                  > wiecej :)

                  Jeden dzień,zgadza się. Właśnie wiem,że trzeba więcej niż jeden:)
                  I zaczynam od nowa testować dziś przez 7 dni.
          • pierwszalitera Re: pytanie o jadłospis w diecie dr Pape 14.07.09, 13:38
            Jagodkajagodka, dziewczyny wszystko już rewelacjynie wyjaśniły, ja dołączę się jeszcze tylko do wskazówki nanah - to nie jest dieta dla uzyskania figury modelki, tylko została ona ułożona dla ludzi z nadwagą, z predyspozycją do nadwagi, do poszkodowanych dietami niskokalorycznymi oraz dla tych, którzy chcę uzyskać i zachować zdrową wagę. Jeżeli ktoś ma BMI w okolicach 22, to nie potrzeby się odchudzać. Czasem zadarzają się w okolicach 23-25 przypadki, że kobiety pomimo niższej wagi posiadają nieco niekorzystny stosunek tłuszczu do mięśni, zdarza się to wśród notorycznych odchudzaczek, które ochudziły się z masy mięśniowej. Ale BMI w twoim przedziale, to nie jest nadwaga i to nawet zrozumiałe, że organizm broni swoich zapasów. Nie każda kobieta ma predyspozycje do utrzymywania przez całe swoje dorosłe życie rozmiaru 36 i trzeba się z tym pogodzić. To lepiej dla naszej psychiki i ciała. To nie tylko skierowane do ciebie, tylko dla wszystkich chętnych dietujących. ;-) Nie możesz też zbytnio wpłynąć na miejsce spadania z tłuszczu. Jeżeli przeszkadza ci wystający brzuch i masz miękkie ramiona, to nie oczekuj zbytnio, że podczas chudnięcia miejsca te staną się gładkie i jędrne, chociażby wsześniej takie tam były. Może będziesz miała to sczęście, ale ładną sylwetkę uzsykuje się raczej nie przez odchudzanie, tylko wysiłek fizyczny. Wpływa on bowiem przez definicję ciała na inne ułożenie tłuszczu. Nawet okrąglejsza kobieta w rozmiarze 44, czy więcej, może mieć piękną sylwetkę i gładką skórę, tylko do tego trzeba się regularnie ruszać. Życzę powodzenia! :-)
            • quleczka Re: pytanie o jadłospis w diecie dr Pape 14.07.09, 13:44
              >Nie każda kobieta ma predyspozycje do utrzymywania przez całe swoje
              >dorosłe życie rozmiaru 36 i trzeba się z tym pogodzić"

              powiedziałabym, że wiekszość nie ma :)

              >Jeżeli przeszkadza ci wystający brzuch i masz miękkie ramiona
              > , to nie oczekuj zbytnio, że podczas chudnięcia miejsca te staną się gładkie i
              > jędrne, chociażby wsześniej takie tam były.

              no niestety też prawda :) ja jestem w tej chwili mogę powiedzieć, że chuda, a brzuszek który pojawił się kiedyś jak ważyłam jakieś 10kg więcej to niestety nadal jest... i wiem, że przez odchudzanie nie zniknie

              prędzej będę miała wystające kości, a on i tak będzie... o ile nie pozbędę się go modelując sylwestkę ćwiczeniami :)
            • jagodkajagodka Re: pytanie o jadłospis w diecie dr Pape 14.07.09, 14:29
              Ja wiem, że nie każda kobieta - poprawka - rzadko która - będzie zawsze nosić
              ten sam rozmiar:) Ale mam dopiero 24 lata, więc z lekka przeraża mnie wizja mnie
              samej z każdym rokiem powyżej 25 lat powiększającą ciuchy o rozmiar. Co do
              proporcji mięśnie/tłuszcz, to faktycznie, ileś razy byłam już na diecie - i to
              odkąd skończyłam 17 lat. Przez kilka miesięcy dwa lata temu chodziłam niemal
              codziennie na siłownię, nie narzucając sobie żadnego reżimu żywieniowego.
              Ważyłam tyle samo, ale ciało było dużo jędrniejsze i miałam mniej w obwodach -to
              sprawa oczywista. Tyle, że teraz nie bardzo starcza mi czasu na tyle ruchu w
              ciągu dnia:(Teraz mam wymiary 105/83/100. I chociaż żadnej kobiecie o takich
              wymiarach nie rzekłabym, że jest gruba, to jakoś sama sobie nie podobam się
              cięższa o 8kg. Wiem, że należy najpierw zaakceptować siebie, wiem;)
          • inez69 Re: pytanie o jadłospis w diecie dr Pape 15.07.09, 15:17
            A ja tam Jagódce wierzę, bo przy podbnym BMI tez już ledwo mieszcze
            się w 40 i 42-spódniczki czy spodnie, a koszulkę ostanio kupiłam w
            rozmiarze 12-14;/
      • quleczka Re: pytanie o jadłospis w diecie dr Pape 14.07.09, 12:02
        Jedyne do czego mogę się tak naprawdę "przyczepić" to te 300g parówek

        300g parówek zawiera blisko 70g tłuszczu...a 60g tłuszczu to powinno być na cały
        dzień, a na jeden posiłek to tak na oko 1/3 czyli ok.20g :) czyli na kolację
        masz ponad 3 razy więcej tłuszczu niż powinnaś :)

        postaraj się może zmienić te parówki na jakąś pierś z kruczaka, jakąś chudą
        wędlinę albo rybę? parówki to ogólnie mocno "śmieciowe" jedzenie :)

        p.s. sprawdź sobie może też ile masz węgli w tych płatkach
        vitalia.pl/kp45,357,0_Platki_owsiane.html - musisz je zważyć albo
        przeliczyć na łyżki bo szklanek akurat nie ma :)

        ogólne taka kromka z dżemem to ok. 30g WW...policz ile Ci mniej więcej wychodzi
        jak dodasz te płatki, mleko i czasem owoc i czy nie jest tego za dużo ...ale to
        szczegół w porównaniu z parówkami ;)
      • quleczka Re: pytanie o jadłospis w diecie dr Pape 14.07.09, 12:09
        ogólnie na co dzień to za dużo roboty ale spróbuj sobie policzyć chociaż raz ile czego masz w danym posiłku (z rozbiciem na węgle, białko i tłuszcze) tak chociaż by samej się zorientować ile co ma...czasem można się zdziwić :)

        vitalia.pl/index.php/mid/64/fid/971/diety/dieta
        powinnaś mieć bodajże 75g węgli na śniadanie i obiad, 30kilka gram białka na kolację (i jednocześnie nie więcej niż 17-20g węgli)..no i białka na obiad chyba dość podobnie czyli jakieś 20-40 g jeśli się nie mylę...i do tego wszystkiego ok.60g tłuszczu rozbitego jakoś na posiłki :)

        piszę z głowy i jeśli coś pomieszałam to przepraszam i mam nadzieję, że ktoś mnie poprawi :)
    • nanah Koczownik ma dość? Jak poradzić sobie z kryzysem? 17.07.09, 10:40
      Ok, mimo półrocznego stażu dietowego mam kilka wątpliwości.
      Wydaje mi się, że jestem koczownikiem (później jestem głodna, gdy jem posiłek
      białkowy, już w szkole podstawowej byłam okrągła, po posiłku białkowym zapominam
      na kilka godzin o jedzeniu, a po węglowodanowym czuję trawienie w żołądku:). Od
      czterech miesięcy stosuję dietę dr Pape już w wersji zoptymalizowanej - czyli
      dwa czyste posiłki białkowo-warzywne. Od jakiegoś czasu (miesiąc) jednak
      odchudzanie mi się przystopowało, żeby nie powiedzieć - wróciły mi dwa kilogramy
      (ok, może się wahać w ramach cyklu, może to kwestia pogody i zatrzymywania wody,
      może kilku odstępstw, może uroda mojego organizmu itd. Na razie się zbytnio nie
      będę przejmować i po prostu jem cały czas tak samo). Nie jest raczej tak, że
      jestem już maksymalnie odchudzona i wystarczy - mam BMI 24-25 (w zależności od
      tych dwóch kilogramów). Chciałabym, żeby mi jeszcze trochę spadło:)
      Wiem od Pierwszejlitery, że po pół roku odchudzania komórki tłuszczowe wysyłają
      sygnały do mózgu zwiększające łaknienie. Może to również ten proces?
      Niepostrzeżenie "jedząc do syta" jak zwykle, jadłam jednak więcej, niż potrzeba?
      Inna sprawa, że w książce "Chudnij podczas snu" (swoją drogą polecam Dom Książki
      - kupiłam ją za 13 zł w promocji:) jest napisane, że Koczownik nie może na stałe
      stosować zoptymalizowanej wersji diety (dwa czyste białkowe posiłki),
      szczególnie, jeśli uprawia dużo sportu, bo będzie rzucać się na słodycze,
      zatrzyma mu się waga lub będzie mieć zimne dłonie i stopy (spowolnienie
      funkcjonowania tarczycy). Może sportu wyczynowo nie uprawiam, ale ok. 5 razy w
      tygodniu po 1,5 godziny ćwiczę dość intensywną wersję jogi.

      I teraz moje pytanie - jak poradzić sobie z kryzysem? Nadal jeść dwa czysto
      białkowe posiłki, czy może odwrotnie - wprowadzić na jakiś czas mieszany obiad?
      Próbowałam też dni białkowych - po 3 dniach było mi rano niedobrze i wróciłam do
      węglowodanów na śniadanie.

      • pierwszalitera Re: Koczownik ma dość? Jak poradzić sobie z kryzy 17.07.09, 12:43
        nanah napisała:

        > Ok, mimo półrocznego stażu dietowego mam kilka wątpliwości.

        Moja propozycja: Zamień białkowy obiad na węglowodanowy. Spróbuj jednak nie mieszać na początku węglowodanów z białkiem zwierzęcym, tylko raczej wegetariańsko, łącząc wgglowodany z białkiem roślinnym. Od czasu do czasu rośliny strączkowe na przykład, trochę pełnoziarnistego pieczywa itp. Spróbuj i obserwuj, co się dzieje. Być może potrzebujesz jednak trochę "szybszej" energii. Oddzielenie węgli od białka zwierzęcego, tak jak przy śniadaniu, zapobiegnie maksymalnemu wyrzutowi insuliny. Pomimo tego może zdarzyć się, że waga pójdzie na początku odrobinę w górę ze względu na zatrzymanie większej ilości wody. Pamiętaj, by w czasie upałów pić wysokomineralizowaną wodę. Taką z zawartością Na wyższą niż 250-300mg/L. Do innej wody można dodać mikroskopijną szczyptę zwykłej soli. Wbrew temu, co się czyta, duże ilości wody z niską zawratością Na mogą powodować obrzęki. Polecam pacjentom i sprawdziłam na sobie. Od kilku dni zastąpiłam moją zwykłą wodę, taką z zawartością Na 470mg/L (smakuje już nawet lekko słono) i upały nie powodują już normalnego przy takiej pogodzie puchnięcia stóp.
        • nanah Re: Koczownik ma dość? Jak poradzić sobie z kryzy 17.07.09, 15:07
          Dzięki serdeczne, pierwszalitero!
          Może tak naprawdę żaden ze mnie koczownik? Potestuję trochę węglowodanowe obiady
          i dam znać, czy coś się ruszyło.
          Przy okazji, przypomniało mi się, że tak naprawdę to najchudsza w swoim życiu
          byłam w pierwszej klasie liceum, gdy przestałam jeść mięso i ryby. Później znów
          zaczęłam jeść ryby, a za jakieś dwa lata mięso i sporo przytyłam. Oczywiście, to
          może o niczym nie świadczyć (pewnie też mniej ćwiczyłam itp.), ale kto wie?
          Tak czy siak, zaprzyjaźnię się znów z wegetariańskim jedzeniem (hummus,
          tabbouleh, suszone owoce....mmmm:)
          • quleczka Re: Koczownik ma dość? Jak poradzić sobie z kryzy 17.07.09, 17:09
            no i wszelakie makarony, ryze, kasze z sosem np. pomidorowym z dowolnymi
            warzywami w srodku :) wszelakie curry warzywne ogolnie....tez mmmmm :)
            • nanah Re: Koczownik ma dość? Jak poradzić sobie z kryzy 17.07.09, 21:23
              Oj, spróbowałam tak jeść już dzisiaj i szczerze mówiąc, czuję się kiepsko:(
              Po pysznym, skądinąd, obiedzie - zrobiło mi się gorąco i miałam zawroty głowy.
              Później było dobrze, czułam się lekko, ale po 3 godzinach od obiadu dopadła mnie
              zgaga:( A później było już tylko gorzej - ledwo doczłapałam się do domu -
              trzęsły mi się ręce, nogi i czułam się, jakbym miała zemdleć:( W sumie to nie
              odczuwałam głodu, ale te objawy mnie niepokoją.
              Czy to ma szansę po jakimś czasie minąć? Jestem już po kolacji, ale aż się
              musiałam położyć, bo mi słabo:( Do tego boli mnie głowa:( Z góry dziękuję za
              rady, jak mogę poprawić swój stan:)
              • quleczka Re: Koczownik ma dość? Jak poradzić sobie z kryzy 17.07.09, 21:37
                Az tak zle sie czulas po jednym obiedzie z weglami?
                A kiedys jadalas normalnie wegle i bylo w porzadku?
                Może organizm sie po prostu odzwyczail? Ale z drugiej strony na sniadanie je
                przeciez jesz i jest ok, tak ?

                Moze napisz konkretnie co zjadlas - to moze ulatwic ocene komus, kto sie zna :)
                • nanah Re: Koczownik ma dość? Jak poradzić sobie z kryzy 17.07.09, 21:52
                  Serio, serio:(
                  Też wydaje mi się, że organizm się odzwyczaił. Może się przyzwyczai? Tylko ile
                  dać sobie czasu? I czy pomoże? Kiedyś jadałam węgle, oczywiście - miewałam
                  czasami takie reakcje, jak zwlekałam z jedzeniem za długo.
                  Na śniadania jem węgle i jest dobrze - nie mam zawrotów głowy i zgagi, ale jeśli
                  przeciągnęłabym za długo czas do obiadu, to mogłabym mieć taką telepkę (już tak
                  miałam). Niemniej trudniej mi wytrzymać czas od śniadania do obiadu niż od
                  obiadu do kolacji (jeżeli obiad jem białkowy) - wtedy zapominam zupełnie o
                  jedzeniu i muszę sobie przypomnieć, żeby zjeść kolację:)
                  Nie chciałabym tutaj lamentu wszczynać, że się raz źle poczułam. Jeśli ma być
                  lepiej, to przecierpię:) Tylko potrzebuję chyba dobrego słowa, bo się martwię,
                  że tyję i dzieją się ze mną dziwne rzeczy.
                  A jadłam makaron z czerwoną fasolką, papryką i pomidorami plus kilka suszonych
                  śliwek.
              • pierwszalitera Re: Koczownik ma dość? Jak poradzić sobie z kryzy 18.07.09, 11:32
                nanah napisała:

                > Oj, spróbowałam tak jeść już dzisiaj i szczerze mówiąc, czuję się kiepsko:(
                > Po pysznym, skądinąd, obiedzie - zrobiło mi się gorąco i miałam zawroty głowy.
                > Później było dobrze, czułam się lekko, ale po 3 godzinach od obiadu dopadła mni
                > e
                > zgaga:( A później było już tylko gorzej - ledwo doczłapałam się do domu -
                > trzęsły mi się ręce, nogi i czułam się, jakbym miała zemdleć:( W sumie to nie
                > odczuwałam głodu, ale te objawy mnie niepokoją.

                No, typowe objawy wysokiej insuliny wywołanej nagłą stymulacją węglowodanową. Naprawdę trudno mi powiedzieć, co powinnaś teraz zrobić bez znajomości wyników pomiaru BIA. Nie wiem jak reaguje twoja masa mięśniowa, indywidualne samopoczucie to jeszcze nie wszystko. Poza tym czasowa insulinodporność może być spowodowana różnymi faktorami, nawet głupie przeziębienie może mieć na to wpływ. Powinnaś wybrać to odżywianie, po którym lepiej się czujesz. Być może jesteś typowym koczownikiem, białko lepiej ci służy, masz do tego sporo mięśni w wyniku dobrej stymulacji insuliną w dzieciństwie i BMI 24-25 jest dla ciebie już normalne. Dalsze chudnięcie może być trudniejsze i potrzebujesz cierpliwości. Jeżeli chcesz jednak wypróbować przez pewien czas węglowodany na obiad wprowadź po 2-3 godzinach mały posiłek białkowy, który uspokoi nagły spadek cukru i pozwoli ci wytrzymać do białkowej kolacji. Reakcja powinna się z czasem osłabić. Uważaj, by nie jeść na obiad za mało.
                • nanah Re: Koczownik ma dość? Jak poradzić sobie z kryzy 29.07.09, 10:27
                  Dziękuję, Pierwszalitero, za wszystkie rady:)
                  Spróbowałam przez ponad tydzień wersji węglowodanowej i chyba nie jest ona dla
                  mnie:( Po dwóch dniach czułam się już dobrze, ale też zaobserwowałam coś
                  dziwnego - w ogóle przestałam odczuwać głód. Waga co prawda stoi w miejscu, ale
                  obwód w talii mi się zwiększył o 2 cm:( Czuję się dość ciężko i bez specjalnej
                  energii, a ćwiczę tak samo, jak wcześniej. No i jeszcze jakby przemianę materii
                  miałam lepszą przy koczowniczej wersji.
    • magdalaena1977 Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 17.07.09, 22:54
      Chciałam się Wam pożalić, bo
      - po 5 tygodniach stosowania diety przytyłam jakieś 0,5 kg zamiast schudnąć :-(
      - wzrósł mi poziom cholesterolu z 200 do 230
      - mam niski hormon wzrostu - rano 0,1
      - węglowodanowe posiłki mniej mnie sycą - w czerwcu trzy kajzerki na z dżemem na
      śniadanie zapychały mnie do wypęku, a teraz chętnie zjadłabym jeszcze jedną.
      Jako koczownik ograniczyłam teraz węgle na obiad do 50 g, ale po takim obiedzie
      jestem mniej najedzona i ciężej mi wytrwać do kolacji.

      Generalnie żałuję, bo po raz pierwszy na diecie miałam dość energii żeby
      normalnie pracować (jeszcze trochę i zaczęłabym ćwiczyć) i nie byłam cały czas
      głodna.

      Dla ciekawych - przed kolejną turą wizyt u lekarzy zrobiłam sobie jeszcze raz
      krzywą insulinową i cukrową (obciążenie 75 mg glukozy)
      Robiłam w swojej rejonowej przychodni, ale odpłatnie (w ogóle polecam tę metodę,
      bo wypada najtaniej). Zapłaciłam około 120 zł (miałam też inne badania, więc nie
      jestem pewna)i kilka dni czekałam na wyniki.
      na czczo: glukoza - 94, insulina - 21,98
      + 1: glukoza - 114, insulina - 230,6
      +2: glukoza - 95, insulina - 54,24
      • limonka_01 Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 17.07.09, 23:22
        magdalaena1977 napisała:

        > jestem pewna)i kilka dni czekałam na wyniki.
        > na czczo: glukoza - 94, insulina - 21,98
        > + 1: glukoza - 114, insulina - 230,6
        > +2: glukoza - 95, insulina - 54,24

        Co to oznacza?
      • quleczka Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 17.07.09, 23:48
        > - wzrósł mi poziom cholesterolu z 200 do 230

        to chyba akurat ciezko stwierdzic czy akurat od tej diety akurat jako takiej :)
        w koncu nie da sie powiedziec czy mialabys dalej 200 jedzac to co wczesniej

        przynajmniej ja za kazdym razem mam inny wynik tak naprawde nawet teoretycznie
        nie zmieniajac diety :)

        "Jako koczownik ograniczyłam teraz węgle na obiad do 50 g, ale po takim obiedzie
        jestem mniej najedzona i ciężej mi wytrwać do kolacji."

        a jestes pewna, ze jestes koczownik skoro wyglada na to, ze wegle bardziej cie
        syca na obias niz bialka?

        • magdalaena1977 Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 18.07.09, 00:10
          quleczka napisała:

          > > - wzrósł mi poziom cholesterolu z 200 do 230
          >
          > to chyba akurat ciezko stwierdzic czy akurat od tej diety akurat jako takiej :)
          > w koncu nie da sie powiedziec czy mialabys dalej 200 jedzac to co wczesniej
          Ale wcześniej całymi latami miałam wahania od 197 do 203. 230 nie miałam nigdy.

          > > Jako koczownik ograniczyłam teraz węgle na obiad do 50 g, ale po takim
          > > obiedzie jestem mniej najedzona i ciężej mi wytrwać do kolacji.
          >
          > a jestes pewna, ze jestes koczownik skoro wyglada na to,
          > ze wegle bardziej cie syca na obias niz bialka?

          Właśnie dlatego zacytowałam krzywą insulinową, bo wygląda idealnie jak ta u
          koczownika (strona 24).
          • quleczka Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 18.07.09, 00:34
            > Właśnie dlatego zacytowałam krzywą insulinową, bo wygląda idealnie jak ta u
            > koczownika (strona 24).

            aha :) no bo z tych podanych wczesniej parametrow to dla laika niewiele
            wynika...teraz juz rozumiem :)
      • pierwszalitera Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 18.07.09, 11:56
        magdalaena1977 napisała:

        > Chciałam się Wam pożalić, bo
        > - po 5 tygodniach stosowania diety przytyłam jakieś 0,5 kg zamiast schudnąć :-(
        > - wzrósł mi poziom cholesterolu z 200 do 230
        > - mam niski hormon wzrostu - rano 0,1
        > - węglowodanowe posiłki mniej mnie sycą - w czerwcu trzy kajzerki na z dżemem n
        > a
        > śniadanie zapychały mnie do wypęku, a teraz chętnie zjadłabym jeszcze jedną.

        Magdalaena, o ile sobie przypominam, to masz trochę nadawagi i moim zdaniem trzy kajserki to trochę za mało. Poza tym ograniczyłaś węgle obiadowe do 50 i to nie jest na początek dobry pomysł. Jesz wtedy za mało, by starczało mięśniom na optymalne spalanie, a jednak stymulujesz ciągle wysoki wyrzut insulinowy. Twoje pogorszenie się wyników może być spowodowane też innymi faktorami. Poza tym ogólny cholesterol nie jest jeszcze dobrym wyznacznikiem, bo kobiety mają częcto wyższy cholesterol i mogą być zdrowsze od facetów z cholesterolem w normie. Sprawdź lepiej stosunek LDL do HDL. Jeżeli jest poniżej 4 (idealnie w okolicach 3), to nie masz czym się przejmować. Zacznij się też koniecznie ruszać, to obniża poziom insuliny i stymuluje hormon wzrostu. A jako jadłospis proponowałabym ci przez pewien czas na szybkie uregulownia insuliny:
        - śniadanie węgle 100g. Kup sobie zwykłe płatki owsiane (dla ciebie 125g), wrzuć do tego garść orzechów włoskich, jakieś świeże sezonowe owoce i zalej mlekiem sojowym. Będziesz miała niski poziom insuliny, a orzechy i płatki wpłyną dobrze na poziom cholesterolu.
        - obiad bez węgli. Jakieś 25-30g białka zwierzęcego z warzywami. Na przykład sałatka grecka z owczym serem.
        - to samo wieczorem. Korzystaj z tłustych ryb: łosoś, tuńczyk, makrela, śledź. Przyjmij zasadę, do mięsa olej rzepakowy, do ryby oliwa. Jeżeli na początku będziesz miała problemy z objawami niskiego cukru zjedz odrobinę białka. Nie bój się białka zwierzęcego, od tego nie ponosi się cholesterol. Tak myśleli też przeciwnicy diety Atkinsa, a badania i prakytczne doświadczenia ludzi pokazały coś zupełnie innego. nawet jajka są przy wyższym cholesterolu w porządku. Na podwyższenie cholesterolu wpływa raczej alkohol i tanie tłuszcze typu trans ukryte w przmysłowych wyrobach cukierniczych. Poza tym często w margarynach. Lepiej jest więc nawet jeść zwyke masło. A najważniejszym złoczyńczą jest insulina. Jeszcze raz: zacznij się ruszać. Codziennie szybki marsz około 45 minut wieczorem, a efekty na zdrowie będę rewelacjyne.
        • pierwszalitera magdalaena1977 18.07.09, 12:04
          Acha, z tym ruszaniem, to jest tak, że jak będziesz czekała na przypływ energii na sport, to się nie doczekasz. ;-) Na początku będziesz czuła się zdechle i twój organizm nie będzie chciał się przemóc. Ja jestem ciągle w ruchu, ale po kilku tygodniach przerwy też muszę się mocno moblizować i zmuszać. Po prostu staraj się przetrwać n apoczątku pół godziny, a potem 45 minut i nie myśl, że jesteś na krótko przed wyzionięciem ducha. ;-) Energia przyjdzie z czasem uprawiania sportu. Dlatego na początek wybierz coś, co nie wymaga żadnych większych inwestycji, planów i wielkich zmian życiowych, na przykład szybki spacer, bo inaczej się tylko zniechęcisz. I nawet jak jesteś zmęczona po dniu w siedzącej pracy, zakładaj buty, bo to zmęczenie wynika ze słabego stopnia wytrenowania i jest tylko oszustwem organizmu. ;-)
          • magdalaena1977 Re: magdalaena1977 18.07.09, 23:49
            pierwszalitera napisała:

            > Dlatego na początek wybierz coś, co nie wymaga żadnych większych
            > inwestycji, planów i wielkich zmian życiowych, na przykład szybki spacer,
            Staram się jak najwięcej chodzić, bo to można robić przy okazji i w normalnym
            ubraniu, a jak mam dzień wolny, to chodzę z kijami (nordic walking).

            > I nawet jak jesteś zmęczona po dniu w siedzącej pracy, zakładaj
            > buty, bo to zmęczenie wynika ze słabego stopnia wytrenowania
            > i jest tylko oszustwem organizmu. ;-)
            To mnie swoją drogą zawsze zastanawia - dlaczego po dniu w pracy jestem
            strasznie zmęczona, tak jakby fizycznie (to jest naprawdę ciężka praca,
            koleżanki też tak mają), a kalorie się nie spalają ?
            • pierwszalitera Re: magdalaena1977 19.07.09, 00:19
              magdalaena1977 napisała:

              > To mnie swoją drogą zawsze zastanawia - dlaczego po dniu w pracy jestem
              > strasznie zmęczona, tak jakby fizycznie (to jest naprawdę ciężka praca,
              > koleżanki też tak mają), a kalorie się nie spalają ?

              Bo to jest znużenie psychiczne przez hormony stresu, a kalorie spala się przede wszystkim mięśniami. Możliwe też, że masz sporą insulinoodporność i przez to niedożywiony organizm. Tak, tak, przy nadwadze można być niedożywionym. Te kalorie, które jesz, nie przerabiane są na potrzebną energię, tylko lądują w komórkach tłuszczowych. Przy twoich ograniczeniach żywieniowych jest na pewno trudniej, ale bez glutenu też się da. Dżemu nie powinnaś liczyć, chodzi o węglowodany złożone. A wyliczenia według BMI są tylko orientacyjne, być może potrzebujesz nawet więcej niż 100g. Naturalnie przy wysokim poziomie insuliny możesz mimo wszystko po sycącym posiłku być głodna. A ryby czemu odpadają? A co z mięsem?
              Jeszcze raz przyczepię się ruchu. ;-) A może być tak zagryść zęby i nawet padając na nos zmusić się do regularnego ruchu, tzn. co dwa dni na przykład? Z czasem będzie łatwiej. To może wariactwo, ale po stresującym dniu siadam niekiedy nawet o 11 w nocy na mój rower. Po prostu zamieniam się w automata. Nastawiam zegarek i pedałuję. Wiem, że lampka wina na kanapie jest przyjemniejsza, ale kurcze, coś za coś. Następnie mam przypłw energii i mogę posprzątać nawet jeszcze kuchnię. Sport to fajna rzecz. ;-)
              • quleczka Re: magdalaena1977 19.07.09, 01:04
                > Dżemu nie powinnaś liczyć, chodzi o węglowodany złożone.

                kurcze, zastanawialysmy sie jakis czas temu nad tym na kafeterii

                no bo w ksiazce jak byk jest wlasnie tableka z tym co ma po 75g WW czyli wlasnie
                chlebem, platkami i tak dalej, a pod nia dwia kolejne:

                - jedna wlasnie ze "smarowidlami", ktore maja po 25g WW i druga z roznymi
                owocami i tez iloscia WW

                to po co to w takim razie jest tam wyliczone i to w sekcji, ktora sie tyczy
                ilosci wegli na sniadanie?

                >To może wariactwo, ale po stresującym dniu siadam niekiedy na
                > wet o 11 w nocy na mój rower.

                to nie jest wariactwo :) w ostatnim Zwierciadle jest artykul o stresie i ze
                tylko w jeden sposob mozna obronic przed nim swoj organizm ...i tym sposobem
                jest ruch :) zadne relaksowanie sie po ciezkim dniu na kanapie czy w wannie nic
                nie da jesli pozbedziemy sie wczesniej przez ruch tego co nam w krwii krazy
                wlasnie po stresujacym dniu

                jest tez o tym, ze alkohol w tym momencie tez zdecydowanie wskazany nie jest :)

                polecam lekture :)
                • quleczka Re: magdalaena1977 19.07.09, 01:06
                  www.zwierciadlo.pl/index/spis-tresci/2009-2/lipiec-2009.html
                  to ten artykul " Jak praktycznie radzic sobie ze stresem, Wojciecha
                  Eichelbergera pyta Beata Pawlowicz" :)
                • pierwszalitera Re: magdalaena1977 19.07.09, 12:17
                  quleczka napisała:

                  > to po co to w takim razie jest tam wyliczone i to w sekcji, ktora sie tyczy
                  > ilosci wegli na sniadanie?

                  Bo książka to teoria i ludzie oczekują wskazówek sprawdzających się u większej grupy ludzi. Indywidualnych porad trudno jednak oczekiwać. Stosując program w praktyce uwzględnia się jednak konkretnego człowieka, jego potrzeby i sytuację żywieniową oraz wyniki impedancji i odchodzi się nieraz nieco od teorii. Nieraz trzeba też wypróbować, pokombinować i sprawdzić. Założeniem programu jest też odejście od skrupulatnego liczenia kalorii i wyliczenie każdej jednostki węgli jest też zbyteczne. Podane ilości mogą być i tak tylko orientacyjne, bo przecież żaden człowiek, nawet z identyczną masą mięśniową, nie spala dokładnie tej samej ilości energii. Lekki nadmiar węgli przy dobrze funkcjonującej przemianie materii rezultuje też zwykle w produkcji większej ilości ciepła, natomiast niedobór praktykowany przez dłuższy czas raczej tą przemianą materii zwalnia.
                  • limonka_01 kwestia ilości 19.07.09, 15:03
                    pierwszalitera napisała:


                    > mej ilości energii. Lekki nadmiar węgli przy dobrze funkcjonującej przemianie m
                    > aterii rezultuje też zwykle w produkcji większej ilości ciepła, natomiast niedo
                    > bór praktykowany przez dłuższy czas raczej tą przemianą materii zwalnia.

                    Czyli przy dobrej przemianie materii można sobie pozwolić na przekraczanie
                    określonej w książce porcji węglowodorów, gdyż zamienią się one w ciepło, a nie
                    w tłuszczyk. No to, jeszcze chciałam dopytać, na czym polega zła przemiana
                    materii i czy porcja węglowodorów na śniadanie powinna być nie większa niż, co
                    najmnie taka jak czy raczej dokładnie taka, jak w książce.

                    I podobne pytanie o pozostałe składniki odżywcze. Białko na kolację: nie więcej
                    niż, co najmniej czy raczej dokładnie tyle, co w książce.

                    No i tłuszcze. Na Kafeterii parę osób twierdzi, że nie najada się białkami bez
                    tłuszczów, a dieta jest niskotłuszczowa, 60-80g na dobę nie należy przekraczać i
                    co tu zrobić, gdy warzywami zamiast tłuszczów organizm nie chce się nasycić.
                    • pierwszalitera Re: kwestia ilości 19.07.09, 16:10
                      limonka_01 napisała:

                      No to, jeszcze chciałam dopytać, na czym polega zła przemiana
                      > materii i czy porcja węglowodorów na śniadanie powinna być nie większa niż, co
                      > najmnie taka jak czy raczej dokładnie taka, jak w książce.

                      Ze złą przemianą materii miałam na myśli spowolnione spalanie, znaczy poniżej optimum wyznaczonego przez ilość tkanki mięśniowej. Sytuacja może być spowodowowna długotrwałym dostosowaniem się organizmu do mniejszej ilość kalorii niż konieczne, na przykład na wskutek niskolaloracznych diet, albo głodówek, oraz insulinoodpronością. W tym drugim przypadku komórki stają się niewrażliwe na insulinę i nie przyjmują konsumowanych kalorii. Te są wtedy magazynowane w komórkach tłuszczowych. Praktycznie mamy wtedy do czynienia z niedostakiem energii przy ewentualnej nadwadze. Ludzie jedząc sporo, czują się bez energii, zmęczeni, a nawet stale głodni. Przy sporej insulinodporności dochodzi do trudności z usuwaniem cukru (który powinien trafiać do komórek, głównie mięśniowych) i mówimy wtedy o cukrzycy. Wyjściem jest dostarczanie organizmowi koniecznej enregii i wyregulowanie wyrzutu insuliny, by energia trafiała, tam gdzie potrzeba. Najlepiej gdy dobierze się ilość węlowodanów na podsatwie anlizy ciała i określenia w ten sposób ilości tkanki mięśniowej. Ale nawet wtedy są to dane orientacyjne, które czasem trzeba modyfikować, bo istnieją różnice interpersonalne, czyli między ludźmi. Wysokość spalania zależna jest trochę od genetycznej predyspozycji i trybu życia, ale przy optymalnym wykorzystniu potencjału, nie są to aż tak dramatyczne różnice. Ludzie z nadwagą mają też zwykle więcej mięśni, więc nawet w spoczynku spalają więcej od szczupłych. Teoretycznie. W praktyce mają do czynienia z problemami opisanymi wyżej i mogą tyć nawet od niewielkiej ilości jedzenia. Tak więc by dopasować ilość węglowodanów bez możliwości analizy najlepiej dobrać ilość według BMI i obserwować co się dzieje. My radzimy zwykle liczyć tylko węglowodany złożone i ilość podaną w tabelce uważać za minimalną. Tu nie chodzi o organiczenia, tylko o wielkości konieczne. Niewielkie rozbieżności w górę, albo czasem w dół, nie są aż tak ważne. To znaczy, jak komuś wychodzi 100g węglowodanów to zjada 4 bułki, albo 125g płatków, a dżemu, miodu, owoców, cukru itp. nie liczy.
                      Podobnie postępuje się z białkiem. Liczy się wielkość konieczną, a jeżeli ktoś ma ochotę, albo potrzebę to je więcej. Białkowych snacków pomiędzy posiłkami w razie uczucia głodu też się kalorycznie nie liczy. 60-80g tłuszczu, to nie jest też znowu aż taka niskotłuszczowa dieta. Te wartości są też znowu orientacyjne i czasem zdarzy się zjeść więcej. Nieszkodzi. Odrobinę rozmysłu w stosowaniu tłuszczu nie zaszkodzi, ale nie chodzi o jedzenie suchego chleba i warzyw bez odrobiny okrasy. Jeżeli wieczorem czujemy lekki niedosyt, to jest normalne. Jasne, że obfity posiłek mieszany plus coś słodkiego sprawiłby nam wieczorem więcej przyjemności, ale w końcu chcemy by organizm korzystał w nocy z zapasów tłuszczu. Jednak uczucie autentycznego głodu świadczy, że jemy za mało. Sorry, że moje wyjaśnienia są może mało konkretne, ale wyliczenie dokładnej ilości dla każdego człowieka jest trochę trudne i wymaga doświadczenia osoby doradzającej oraz własnych obserwacji pacjenta. Subjektywne potrzeby są tu też bardzo ważne, dlatego ilości w książce mogą być tylko mniej więcej, a korzystne efekty na wagę i zdrowie oczekiwane są raczej długoterminowo, a nie w podręcznikowych pół kg na tydzień.
                      • quleczka Re: kwestia ilości 19.07.09, 20:13
                        > Niewielkie rozbieżności w górę, alb
                        > o czasem w dół, nie są aż tak ważne. To znaczy, jak komuś wychodzi 100g węglowo
                        > danów to zjada 4 bułki, albo 125g płatków, a dżemu, miodu, owoców, cukru itp. n
                        > ie liczy.
                        > Podobnie postępuje się z białkiem. Liczy się wielkość konieczną, a jeżeli ktoś
                        > ma ochotę, albo potrzebę to je więcej.

                        no wlasnie jak to jest? :) niewielkie rozbieznosci w gore i w dol sa ok czy tez
                        jedzenie wiecej jak ktos ma potrzebe? bo to dwie rozne rzeczy, zakladajac, ze
                        ktos ma taka potrzebe codziennie :)

                        czy na przyklad zamiast 40g bialka na kolacje ktos bedzie jadl codziennie 70g to
                        tez bedzie ok?

                        bo te niewielkie rozbieznosci dopuszczalne to zupelnie zrozumiale :)

                        nasze watpliwosci na kafe zaczely sie od postu limonki :

                        "Zrobiłam podsumowanie dzisiejszego dnia: 92g tłuszczy, 190g węglowodanów (95%
                        na sniadanie), 130g białka."

                        i potem dyskusji, a co jesli ktos sie nie najada w zaden sposob wymagana iloscia
                        bialek/wegli i nawet dopelnienie warzywami go nie syci?
                        • yaga7 Re: kwestia ilości 19.07.09, 20:29
                          > czy na przyklad zamiast 40g bialka na kolacje ktos bedzie jadl codziennie 70g t
                          > o
                          > tez bedzie ok?

                          Albo jeżeli ktoś zamiast 40g będzie jadł mniej, jak ja ;)
              • magdalaena1977 Re: magdalaena1977 19.07.09, 01:25
                pierwszalitera napisała:

                > A ryby czemu odpadają?
                Ryby mi szkodzą. Nie ustaliłam dokładnie, dlaczego zawsze boli mnie po nich
                brzuch, ale po po prosu ich nie jem.
                > A co z mięsem?
                Bez mięsa nie ma dla mnie życia.
                Zresztą ja poszczę w piątki i wtedy moje możliwości dietetyczne są naprawdę
                ograniczone.

                > Jeszcze raz przyczepię się ruchu. ;-)
                > A może być tak zagryść zęby i nawet padając na nos zmusić się do
                > regularnego ruchu, tzn. co dwa dni na przykład?
                > Z czasem będzie łatwiej. To może wariactwo, ale po stresującym
                > dniu siadam niekiedy nawet o 11 w nocy na mój rower.
                > Po prostu zamieniam się w automata. Nastawiam zegarek i pedałuję.
                > Wiem, że lampka wina na kanapie jest przyjemniejsza, ale kurcze, coś za coś.
                > Następnie mam przypłw energii i mogę posprzątać nawet jeszcze kuchnię.
                Strasznie zazdroszczę, bo ja nigdy nie mam przypływu energii czy euforii po
                wysiłku fizycznym. Najwyżej jest ulga "och, nareszcie mogę się położyć i
                poczytać, nie mam na nic siły".
                A jeśli nie odpocznę psychicznie i fizycznie po pracy i np. zacznę ćwiczyć, to
                następnego dnia będę zbyt zmęczona, żeby efektywnie pracować i padnę ze zdwojoną
                siłą po południu.
                Już próbowałam.
                • pierwszalitera Re: magdalaena1977 19.07.09, 11:56
                  magdalaena1977 napisała:

                  > A jeśli nie odpocznę psychicznie i fizycznie po pracy i np. zacznę ćwiczyć, to
                  > następnego dnia będę zbyt zmęczona, żeby efektywnie pracować i padnę ze zdwojon
                  > ą
                  > siłą po południu.
                  > Już próbowałam.

                  Nie gniewaj się na mnie, ale przy całej empatii dla ludzi z nadwagą, których w ostatnich latach w pracy spotkałam setki, taki argument to dla mnie wymówka. ;-) Napisałam ci przecież, że na początku człowiek czuje się odrobinę zdechło i każda komórka twojego ciała krzyczy: daj mi spokój! U mnie po okresie zimowo- świątecznym też tak jest. Nie należy jednak zbytnio wsłuchiwać się w te oszustwa organizmu, bo stawka jest bardzo wysoka i chodzi o twoje zdrowie oraz twoją figurę. Nie jesteś żadnym wyjątkiem i twój organizm reaguje zupełnie jak u innych ludzi, tzn. po kilku tygodniach przymuszania się do sportu i ewentualnego większego zmęczenia, poczujesz, że sport dobrze ci robi i nauczysz się rozróżniać zmęczenie po stresującej pracy, od zmęczenia wywołanego na przykład kilkugodzinnym zdobywaniem alpejskiego szczytu. ;-) Wierz mi, to są dwie zupełnie różne rzeczy. Nie chcę się tu jednak wymądrzać, a raczej cię zachęcić do eksperymentu. Wiesz co się dzieje, gdy z niechęcią zmuszasz się od czasu do czasu do wysiłku, by z ulgą walnąć się na kanapę, ale nie wiesz jeszcze, co zacznie się dziać, gdy wytrzymasz kilka tygodni regularnego wysiłku. I nie mówię tu tylko o krótkoterminowych endomorfinach i chwilowej przyjemności z ruchu, dla mnie są to jeszcze inne praktyczne korzyści. Nawet jak nie chudnę, bo mam normalną wagę, to jędrnieje mi ciało, znacznie poprawia mi się cera, a skóra na ciele staje się aksamitna. Lepiej sypiam, znikają nieregularności cyklu i jestem ogólnie w lepszym, pozytywnym nastroju. Fizyczny wysiłek, to najlepszy odpoczynek po zmęczeniu psychicznym, więc mylisz się, uważając, że załatwisz wszystko kanapą i książką, a potem znajdziesz lekarza, który "medycznie" wytłumaczy ci, skąd wzięły się twoje dolegliwości i chemicznie doprowadzi wszystko do porządku. Sorry, jeżeli brzmi to brutalnie, w pracy muszę być bardziej dyplomatyczna, ale często zdarza się, że ludzie ze sporą nadwagą nie lubią myśleć o własnej odpowiedzialności. Nie chodzi o to, że są winni swojej nadwagi, ale, że nie wykorzystują wszystkich możliwości, by coś w tej sytuacji zmienić. Jeżeli oczywiście chcą coś zmienić. Jeżeli już lenistwo, to takie z pełną świadomością i premedytacją, ale nie oszukuj samej siebie, na sto procent nie jesteś taka słaba i wykończona po pracy, jak sobie tłumaczysz. ;-) Nasze ciała lubią wyzwania i trzeba im dać okazję, by mogły się sprawdzić.
                  • magdalaena1977 Re: magdalaena1977 19.07.09, 19:35
                    pierwszalitera napisała:
                    > Wiesz co się dzieje, gdy z niechęcią zmuszasz się od czasu do czasu do wysiłku,
                    > by z ulgą walnąć się na kanapę, ale nie wiesz jeszcze, co zacznie się dziać,
                    > gdy wytrzymasz kilka tygodni regularnego wysiłku
                    Wiem. Zaległości w pracy sięgną niebotycznych rozmiarów.
                    Wiosną 2007 r. spróbowałam chodzić na siłownie - 3 razy w tygodniu po dwie
                    godziny, ćwiczenia siłowe + aerobowe uzgodnione z trenerem.
                    Po dwóch miesiącach dałam sobie spokój, bo
                    - ciągle było tak samo okropnie, żadnych endorfin po wysiłku
                    - nie schudłam ani o kilogram ani nie zmniejszyłam się,
                    - zaległości w pracy zaczęły mnie przytłaczać,
                    - szłam na operację ginekologiczną, a potem już nie wróciłam do ćwiczeń.

                    W tym roku w porozumieniu z (innym) trenerem kupiłam sobie steper, bo na rowerek
                    stacjonarny mam za mało miejsca.
                    Ćwiczyłam przy telewizji, zaczęłam delikatnie z zamiarem stopniowego zwiększania
                    obciążeń, ale najpierw wykręciłam (?) sobie jedną kostkę, potem drugą. I steper
                    stoi w szafie.
                    Dlatego staram się mimochodem włączać elementy takiego delikatnego wysiłku
                    fizycznego np. długie spacery i chodzenie po schodach, a konkretne ćwiczenia
                    typu nordic walking zostawiam na dni, kiedy nie muszę pracować w domu i mogę
                    odpocząć.
                    • quleczka Re: magdalaena1977 19.07.09, 20:15
                      no nie dziwie sie, ze mialas dosc bo to nudne :) ale kto kaze robic ciagle to
                      samo? :p

                      fakt,ja bym 3 razy w tygodniu po 2h tez nie dala rady...ale mysle, ze 45minut
                      dziennie na jakis specer, rower, basen lub lekka gimnastyke w domu powinno byc
                      latwiej znalezc :)

                      • yaga7 Re: magdalaena1977 19.07.09, 20:28
                        Ja też tyle nie dałabym rady.

                        Sama też nie lubię ćwiczyć, ale postanowiłam zacząć spokojnie - chodzę sobie 2-3
                        razy w tygodniu po godzinie na fitness i jest ok. Doszłam do wniosku, że lepiej
                        chociaż tak mało niż wcale.
                    • pierwszalitera Re: magdalaena1977 19.07.09, 21:03
                      magdalaena1977 napisała:

                      > Po dwóch miesiącach dałam sobie spokój, bo
                      > - ciągle było tak samo okropnie, żadnych endorfin po wysiłku
                      > - nie schudłam ani o kilogram ani nie zmniejszyłam się,
                      > - zaległości w pracy zaczęły mnie przytłaczać,
                      > - szłam na operację ginekologiczną, a potem już nie wróciłam do ćwiczeń.
                      >
                      Trzeba było zmienić sport na sprawiający choć odrobinę przyjemności, jakiś fun musi przecież być. I jeżeli ktoś jest nieprzyzwyczajony, to trudno oczekiwać endorfin po dwóch miesiącach. U mnie trwa to zwykle 7-8 tygodni, a ja raczej należę do takich ruszających się z wewnętrznego przymusu. Po dłuższej przerwie czuję się nawet do kitu. Zaczynają mnie boleć stawy i chyba pojawia się rodzinny reumatyzm. ;-) Co do chudnięcia, to chyba też trzeba poczekać dłużej na efekty. Z czasem organizm dojdzie do wniosku, że ekonomiczniej jest zmienić nieco proporcje w spalanej energii i zaczerpnie bardziej po zmagazynowany tłuszcz. Sport jest przede wszystkim dobry na obniżenie poziomu insuliny ponieważ podwyższa wrażliwość komórek. Nie bardzo rozumiem z tymi zaległościami w pracy? Przecież sport robi się w czasie wolnym? Nie wtrącam się jednak do życiowych priorytetów. A operacja to na pewno niefortunny zbieg okoliczności. Znam jednak ludzi, którzy mobilizują się nawet po ortopedycznych zabiegach. Ja sama po zabiegu na kolanie zaczynałam od pięciu minut na rowerze. A wiesz, twoja historia ze steperem przypomina mi moją drogą przyjaciółkę (naprawdę lubię dziewczynę), która waży przy 163cm ponad 100kg i ciągle coś tam zaczyna. Namawiałam ją już do różnych rzeczy, układałam plany, diety i... już tego nie robię. ;-) Dziewczyna coś spontanicznie zaczyna, kupuje jakieś sportowe gadżety, wstępuje do klubów i wymyśla egzotyczne sporty,a po pewnym czasie rzuca, bo nudne, głupie, nie ma czasu, ochoty, albo ludzie byli jacyś niepasujący. Najnowszy nabytek, rowerek domowy, którego siodełko gniotło ją podobno w tyłek, powędrował na ebay-a. No ale coż, wszyscy jesteśmy dorośli. ;-) Życzę ci, by ta odrobina ruchu zrobiła ci jednak apetyt na więcej, bo nie masz pojęcia do jakich wysiłków fizycznych jesteśmy zdolni i jaką przyjemność można z tego czerpać. :-)
                      • magdalaena1977 Re: magdalaena1977 19.07.09, 22:28
                        pierwszalitera napisała:
                        > Trzeba było zmienić sport na sprawiający choć odrobinę przyjemności,
                        > jakiś fun musi przecież być.
                        Jakoś do tej pory nie trafiłam na taki sport. Siłownia i tak była lepsza od
                        aerobicu czy innych ćwiczeń w grupie.
                        Kiedyś lubiłam jeździć na rowerze, ale to zajmowało strasznie dużo czasu na raz
                        i od dawna nie mogę się zebrać, żeby zreperować / kupić nowy rower, bo boję się,
                        że będzie stał bezczynnie w piwnicy.

                        > Nie bardzo rozumiem z tymi zaległościami w pracy?
                        Moja praca zabiera znacznie więcej czasu niż te przeciętne 8 godzin, w dodatku
                        mam nienormowany czas pracy i często pracuję wieczorami w domu i w weekendy. I
                        nie da się tej pracy wykonywać w mniejszym wymiarze.
                        A żeby efektywnie pracować muszę być wystarczająco wypoczęta - już wiem, że
                        jeśli przyjdę totalnie zmęczona, to nic sensownego nie wymyślę.
                        I naprawdę jest to bardzo fajna praca, taka podkręcająca i dająca mnóstwo
                        satysfakcji.
                        > Przecież sport robi się w czasie wolnym?
                        No właśnie mnie nie starczało tego czasu wolnego na ćwiczenia + odpoczynek.
                        Ćwiczyłam, pracowałam mniej i powstawały zaległości.
                        I dlatego pisałam, że na diecie dr Pape mam więcej energii
                        i być może dałabym radę poradzić sobie z ćwiczeniami i pracą jednocześnie.

                        > A wiesz, twoja historia ze steperem przypomina mi moją drogą przyjaciółkę
                        > (naprawdę lubię dziewczynę), która waży przy 163cm ponad 100kg i ciągle
                        > coś tam zaczyna. Namawiałam ją już do różnych rzeczy, układałam
                        > plany, diety i... już tego nie robię. ;-) Dziewczyna coś spontanicznie
                        > zaczyna, kupuje jakieś sportowe gadżety, wstępuje do klubów
                        > i wymyśla egzotyczne sporty,a po pewnym czasie rzuca, bo nudne,
                        > głupie, nie ma czasu, ochoty, albo ludzie byli jacyś niepasujący.
                        To znaczy, że Twoim zdaniem lepiej, żeby powiedziała sobie, że jest leniwym
                        grubasem i nic tego nie zmieni ?
                        Czy może lepiej ciągle próbować, bo a nuż za dziesiątym razem się uda ?
                        • pierwszalitera Re: magdalaena1977 19.07.09, 23:27
                          magdalaena1977 napisała:

                          > To znaczy, że Twoim zdaniem lepiej, żeby powiedziała sobie, że jest leniwym
                          > grubasem i nic tego nie zmieni ?

                          Eeee, tego nie napisałam. I nie chcę cię też urażać. Jednak w mojej pracy nasłuchałam się tyle wymówek i wytłumaczeń, dlaczego się nie da, że podchodzę już do nich trochę z dystansem. I naprawdę życzę ci, by ci się udało, ale autentycznie nie widzę problemu w wygospodarowniu co drugi dzień 30-45 minut na intensywniejszą sportową aktywność. Nie wiem na czym polega twój odpoczynek, ale wiem, że ludzie są zdolni do zmieniania przyzwyczajeń, jeżeli te stare nie są dla nich na dłuższą metę najlepsze. Przecież nawet twoja praca by profitowała z fizycznego wysiłku, bo wytrenowani ludzie mają więcej energii, lepiej się koncentrują i potrzebują krótszych przerw na odpoczynek. Ale kończę tą dyskusję o sporcie, bo w tym temacie jestem zdecydowanie mało objektywna. ;-)
                          • jul-kaa sport 20.07.09, 02:06
                            Od kilku tygodni jestem na diecie dra Pape i czuję się o niebo lepiej (o ile nie
                            zrobię czegoś "niedietetycznego"). Przypomnę, że mam prawdopodobnie
                            insulinoodporność.
                            Nienawidzę z całej duszy aktywności fizycznej (nawet kiedy byłam szczupła
                            doprowadzała mnie do obrzydzenia, lubiłam tylko i wyłącznie chodzenie po
                            górach), ale chciałabym się za jakąś zabrać. Trochę boję się, że i o mnie
                            pierwszalitera powie, że wynajduję wymówki, ale co tam, mogę spróbować.
                            Potrzebuję rad, jakie sporty mogłabym spróbować uprawiać.
                            Moje problemy (rzeczywiste, nie wydumane):
                            - mam ostrogi piętowe, więc odpada wszystko, co wiąże się z
                            chodzeniem/staniem/bieganiem/jazdą na rowerze, odpadają też takie sporty, do
                            których mam "za daleko" - dwukrotne dojście 800m do autobusu to za dużo, bo ból
                            wyciska z oczu łzy.
                            - jestem alergikiem, więc odpada basen - mam po nim takie rany, że niestety nic
                            z tego...
                            - hmm, coś jeszcze na pewno odpada, ale za późno dziś, by myśleć ;)

                            Na razie mam wrażenie, że zostają mi ćwiczenia na dywanie w domu, w dodatku na
                            siedząco, ale jaki z tego fun..?
                            • dziudziulek Re: sport 20.07.09, 09:11
                              może pilates w domu? ponoć działa...
                            • quleczka Re: sport 20.07.09, 09:36
                              na co jestes alergikiem? na chlor? bo sa juz baseny ozonowane :)

                              z domowych to tylko cwiczenia na dywanie mi przychodza do glowy :/

                              co do problemow rzeczywistych - to chyba nalezy poki co skupic sie na probie ich
                              zlikwidowania, a potem myslec o sporcie

                              proste to nie jest ale podobno mozliwe, a z ostrogami to faktycznie chyba
                              wiekszosc codziennych form aktywnosci ruchowej masz niestety utrudnione :/
                            • pierwszalitera Re: sport 20.07.09, 10:46
                              jul-kaa napisała:

                              Trochę boję się, że i o mnie
                              > pierwszalitera powie, że wynajduję wymówki, ale co tam, mogę spróbować.

                              Podobnego sformułowania używam też w stosunku do siebie, więc proszę tu się nie obrażać. ;-) Nie jestem fanatyczką i wiem, jak to jest, kiedy człowiek nie może się z bólu ruszać. Sama miałam długą i nieprzyjemną historię z kolanem. Wiem też jednak, że w tym czasie bardzo odbudowałam sobie mięśnie w chorej nodze i ten asymetryczny widok w lustrze bardzo mnie przestraszył. Nie należę do ludzi szybko i łatwo nabierających mięśni, jestem raczej drobna i bardzo szybko wyobraziłam sobie, jak będę wyglądała kiedy przekroczę 60-tkę i nie będę się ruszała. Miałabym na pewno chude nogi, płaski tyłek, latające ramiona i brzuch. No kurcze, nie chcę tak wyglądać. Nie siedzę też godzinami na siłowni, właściwie nigdy jeszcze z siłowni nie korzystałam, nie rzeźbię godzinami ciała i nie mierzę się ciągle centymetrem, staram się nie przeciążać, ale zmuszam się do regularności. I też brakuje mi często konsekwencji. Nieraz się wkurzam na samą siebie, bo latem udaje mi się wygładzić uda i do jesieni zdobyć idealną wagę, a zimą pozwalam sobie na więcej luzu i te dwa-trzy kilogramy i cellulit wracają. W zasadzie syzyfowa praca. ;-) Ale nie ma zamiaru rezygnować, bo całościowo mój organizm na pewno profituje. I też ćwiczę na dywanie. Rozgrzewam się na ergometrze, a potem robię 15 minut pilatesa. Za każdym razem inną partię mięśniową, by się nie nudziło. W całości jakieś 45 minut przy większej ochocie może godzinka. Najgorsze są faktycznie te ćwiczenia, nie mogę powiedzieć, że pieję przy tym z zachwytu, ale robione regularnie przynoszą efekty. I to tylko 15 minut, zamyka się oczy i zagryza zęby. Przetrwanie tego czasu daje mi też sporą satysfakcję psychiczną. Nawet wtedy bowiem, gdy mam jakieś dobre wytłumacznie, to jednak czuję się jak oszust, bo przecież to tylko 15 minut i żaden wielki akt wymagający przygotowań i specjalnego natchnienia. To coś jak ogolenie nóg i opiłowanie paznokci. Robi się i się nie zastanawia. A jak chcę autentycznej przyjemności z ruchu, to idę na taniec brzucha, jadę pochodzić po górach albo robię wielokilometrową wędrówkę po okolicy. Czasem nawet pójdę popływać. Na tą okazję sprawiłam sobie Black Russian Freyi. ;-) Widzę jednak wyraźnie, że bez tego codziennego troszeczkę wszystko inne nie sprawiałoby takiej frajdy, bo organizm łatwiej daje sobie radę z większym wysiłkiem. Dlatego radziłabym wszystkim, zacznijcie od czegoś małego, banalnego, nie zastanawiajcie się, ile możecie przy tym schudnąć, kiedy pokażą się efekty, albo endorfiny, tylko potraktujcie to jak regularne mycie zębów, też trzeba ciągle robić i koniec. Najlepsze rzeczy przychodzą, gdy się wcale na nie nie czeka. ;-)
                              • jul-kaa Re: sport 20.07.09, 11:08
                                pierwszalitero, a co byś mnie poleciła?
                                • pierwszalitera Re: sport 20.07.09, 11:59
                                  jul-kaa napisała:

                                  > pierwszalitero, a co byś mnie poleciła?

                                  No coż, przy twoim problemie ze stopami dużo nie zostaje. Chyba tylko basen. Poszukaj sobie pływalni z wodą ozonowaną, albo taką z mniejszą zawartością chloru. Wiele ludzi reaguje na chlor wrażliwie, ale trzeba się potym dobrze nakremować, bo swędzenie i wysypka to nie musi być alergia, tylko reakcja podrażnionej i wysuszonej skóry. A rower odpada całkowicie? Bo na moim ergometrze mogłam pedałować nawet z rozstrzaskaną stopą. Tylko zakłada się do tego dobre, stabilizujące buty. Ale tak naprawdę radziłabym zlikwidować problem ze stopami, bo ograniczenie ruchowe będzie miało niedobre konsekwencje. Widzę, co stało się u mnie z chorą nogą, którą tylko trochę oszczędzałam przy chodzeniu, na przykład na schodach. Być może pomyślisz o operacji, bo niekiedy nie ma co się męczyć. Ale przyznam się, że wiele na temat ostróg piętowych nie wiem.
                                  • jul-kaa Re: sport 20.07.09, 13:19
                                    pierwszalitera napisała:

                                    > Wiele ludzi reaguje na chlor wrażliwie, ale trzeba się potym dobrze nakremowa
                                    > ć, bo swędzenie i wysypka to nie musi być alergia, tylko reakcja podrażnionej i
                                    > wysuszonej skóry.

                                    Niestety - to i podrażnienie, i alergia. Ozonowana jest w Warszawie ponoć
                                    Inflancka, dla mnie niestety za daleko - jak pisałam w poprzednim poście.

                                    >A rower odpada całkowicie?

                                    Niestety odpada - każde obciążanie stopy odpada, a pedałuje się jednak w jakiejś
                                    części stopami właśnie.

                                    > Ale tak naprawdę radziłabym zlikwidować problem ze stopami, bo ogran
                                    > iczenie ruchowe będzie miało niedobre konsekwencje.
                                    >Być może pomyślisz o operacji, bo niekiedy nie ma co się męczyć. Ale p
                                    > rzyznam się, że wiele na temat ostróg piętowych nie wiem.

                                    No właśnie - ja bym bardzo chciała usunąć ostrogi, ale jak na razie nie
                                    znalazłam jeszcze żadnej metody - jest możliwość terapii ultradźwiękami (jestem
                                    w trakcie i na razie boli jeszcze bardziej, niż wcześniej), można chodzić na
                                    fizykoterapię, ale to i tak pomaga tylko na trochę. Ostrogi ponoć zostają do
                                    końca życia, można tylko pozbyć się stanu zapalnego nimi wywołanego, a nawet
                                    wtedy każdy większy wysiłek fizyczny (obciążający stopy) może odnowić zapalenie.
                                    Operacje ponoć się robi, ale z tego, co mówią lekarze, ryzyko jest bardzo
                                    wysokie, wg słów jednego z lekarzy jeszcze nikomu się ta operacja w pełni nie
                                    udała.

                                    Jednym słowem - problem zaczyna mi sie wydawać nierozwiązywalny:
                                    Nie chudnę, bo się nie ruszam, nie ruszam się, bo naprawdę nie mogę...
                                    • juannita Re: sport 20.07.09, 13:47
                                      To moze, jezeli moge sie wtracic, pojsc do jakiegos dobrego
                                      fizykoterapeuty (musi byc sprawdzony) i poprosic o ustawienie
                                      zestawu cwiczen, tak zeby byly ogolnie rozwojowe i nie obciazaly
                                      stop?
                                      Mozna zaplacic za pare seansow z fizykoterapeuta, zeby nauczyc sie z
                                      niem prawidlowo robic cwiczenia, i potem robic je juz w domu. To
                                      troche niewdzieczne, ale z drugiej strony mozna latwiej
                                      wygospodarowac czas.

                                      Ja tak zrobilam, kiedy meczyly mnie bole plecow, dostalam zestaw
                                      cwiczen, robilam je regularnie w domu i tak sobie wzmocnilam miesnie
                                      plecow, ze mimo narmiernej lordozy od lat juz praktycznie nie mam
                                      bolow.
                        • juannita Re: magdalaena1977 20.07.09, 11:39
                          Magdeleno, dla mnie tez oczywiste, ze przechodzac od zero wysilku do
                          3 razy po 2 godziny w silowni wystartowalas zbyt ostro.
                          2 godziny to za dlugo, a jezeli do tego jeszcze doliczysz czas
                          potrzebny na przebranie sie, prysznic dojazd, to nie dziwie sie, ze
                          zajmowalo Ci to zbyt duzo czasu i czulas sie przemeczona nadmiarem
                          wysilku.

                          Mysle ze realistyczne jest zaplanowanie po 45 minut - maks godzinie
                          2 razy w tygodniu, plus ruch w weekend - skoro lubisz nordic walking.
                          I nie musza byc to od razu bardzo ostre cwiczenia. Jezeli masz dobre
                          buty, to moze warto po powrocie z pracy przebrac sie w nie i po
                          prostu wyjsc na 45 minut, chodzic szybkim krokiem po okolicy,
                          przeplatajac chodzenie momentami wolnego truchtu. Po powrocie do
                          domu pare cwiczen na rozciagniecie miesni i prysznic - to zajmuje
                          godzine, a stanowi niezle cwiczenie.
                          I po czyms takim mozesz sobie zjesc kolacje i albo z czystym
                          sumieniem lezec na kanapie albo jeszcze popracowac.


                      • quleczka Re: magdalaena1977 19.07.09, 22:51
                        > Sport jest przede wszystkim dobry na obniżenie poziomu insuliny ponieważ
                        podwyższa wra
                        > żliwość komórek.

                        I o ile pamietam jakos to tez dziala na usuwanie tego co zostaje w krwi po
                        stresie czyli po wydzielajacej sie do krwii adrenalinie ...musialabym popatrzec
                        do tego artykulu :)
        • magdalaena1977 Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 18.07.09, 23:44
          Strasznie Ci dziękuję za szczegółową wypowiedź, ale najgorsze, że ja mam
          naprawdę sporo ograniczeń żywieniowych.

          pierwszalitera napisała:
          > Magdalaena, o ile sobie przypominam, to masz trochę nadawagi
          No niestety BMI 33
          > i moim zdaniem trzy kajserki to trochę za mało.
          www.balviten.com/sklep/product_info.php/products_id/180?osCsid=e9d39763b10cf7fb159c99b5d5b82a8c
          Każda kajzerka po 25 g węgli x 3 = 75 + 25 z dżemu.
          100g czyli tyle, co powinno być dla kobiety z BMI powyżej 30.

          > Sprawdź lepiej stosunek LDL do HDL.
          Poprzednio był idealny, teraz już zbadałam tylko całkowity.

          > Kup sobie zwykłe płatki owsiane (dla ciebie 125g)
          Ja nie mogę jeść płatków owsianych (ani zwykłych kukurydzianych, ani musli), bo
          jestem na diecie bezglutenowej. Kupiłam sobie płatki ryżowe bezglutenowe i
          próbowałam jeść z mlekiem sojowym, ale się nie najadałam.

          > Korzystaj z tłustych ryb: łosoś, tuńczyk, makrela, śledź.
          Ryby też odpadają. :-(
    • momori Gdzie dorwać tą książkę? 27.07.09, 14:10
      Na merlinie niedostępna, w empiku niedostępna, google nic mi nie wypluwa,
      stacjonarnie byłam już w 2 krakowskich empikach, zajrzę jeszcze do
      częstochowskiego ale nadziei wielkiej nie mam : /
      Jeżeli to padło gdzieś w wątku to przepraszam ale na 300tnym poście wysiadłam.
      • marisella Re: Gdzie dorwać tą książkę? 27.07.09, 15:10
        Zajrzyj do Świata Książki na Floriańskiej - ja kupiłam tam już dość dawno, ale w
        półowie lipca kupowałam też dla koleżanki :) Widziałam też przynajmniej jeden
        egzemplarz w SK w Galerii Kazimierz w piątek.

        m.
      • jul-kaa Re: Gdzie dorwać tą książkę? 27.07.09, 20:41
        Ja kupiłam wysyłkowo w KDC. Szybko przyszło :)
        • anyankaaa Re: Gdzie dorwać tą książkę? 29.07.09, 12:33
          Ja w KDC pod koniec czerwca nie dostałam, tzn. książką widniała jako dostępna, zamówienie przyjęli a po tygodniu otrzymałam maila że pozycji nie mają i czy chcę czekać aż ją sprowadzą...
          Równocześnie zamawiałam w empiku (zamówienie i odbiór w sklepie) i empik się wywiązał.
          • nanah Re: Gdzie dorwać tą książkę? 29.07.09, 13:21
            Ja kupiłam w Domu Książki na Brackiej w promocji za 13 zł.
    • slotna Pytania do Pierwszej Litery... 31.07.09, 23:16
      (pierwszalitery? pierwszejlitery? cholercia, dylemat ;))

      ... albo innych odchudzaczek.

      Poczytalam sobie ten watek i stwierdzilam, ze fajne toto i moge sprobowac, bo nie wymaga ode mnie duzej kombinacji ze zmiana jadlospisu, a jesli moge przy okazji schudnac, to czemu nie?

      Sama z siebie nie tkne chleba po sniadaniu, a i sniadaniowy musi byc albo ziarnisty (pupernikiel czy cos w podobie) albo tostowany, bo po swiezym bialym zle sie czuje, zreszta nie smakuje mi zwyczajnie. Na sniadania zjadam zazwyczaj to samo przez pol roku (pozniej mi sie zmienia na cos innego, tez na pol roku), tym razem trafilo na grzanki z serem i wedlina z indyka, do tego pomidory; przed sniadaniem zawsze jem jakies owoce i pije kawe. Na obiad warzywa i ryba, czasem ser lub jajka, makaron lub kasza sporadycznie (np. lazania czy jakas salatka, z ktorej nie da sie nic wydlubac ;)), ziemniaki tylko mlode, wiec tez rzadko. Chleb raz na ruski rok, po kanapce na obiad czuje sie fatalnie. Na kolacje albo taka sama konfiguracja, co na obiad (skladniki moga sie roznic), albo jesli obiad byl pozno, badz za duzo, badz za slony: owoce i jogurt. Czasem, np. dzisiaj jem owoce i jogurt zamiast obiadu (nie bylam glodna po sniadaniu).

      Zmiany w moim wypadku to bedzie wyeliminowanie porannego mleka do kawy, zastapienie sera i wedliny grzankowej nutella/ dzemem (badz w ogole zmiana sniadania na muesli z mlekiem sojowym), rezygnacja z owocow i jogurtow wieczorem - dobrze kombinuje? Czy na obiad moge czasem zjesc taka mieszanke (jogurt + owoc) i do tego np. batonik bialkowy? Jesli nie mam ochoty na pelny posilek typu warzywa i mieso, to nie chcialabym sie do niego zmuszac. Teraz, gdy cieplo mam ochote na jeden taki lekki posilek niemal codziennie ;) ale moge dokupic te batoniki. Poza tym, prawde mowiac, uwielbiam moje jogurty ;)

      1. Czy na sniadanie mozna:
      - kukurydze (nie z maslem, powiedzmy - z oliwa) - kombinuje, co by tu zjesc na slono poza chlebem z oliwa i warzywami; nie mam smacznych pasztetow sojowych w okolicy niestety, a tlustych past jak humus nie lubie za bardzo (oprocz taramasalaty, no ale nie wolno)
      - budyn sojowy gotowy w kubeczku (zastepstwo za jogurt do muesli)
      - majonez: nie mam teraz zadnego pod reka, wiec nie wiem ile ma ten "moj" bialka, ale chyba zadna firma nie daje wiecej niz 1 zoltko na hektolitr oleju roslinnego? ;)
      - typowa angielska fasolke sniadaniowa w sosie pomidorowym z puszki

      2. Dlaczego na kolacje nie mozna zielonego groszku? Chodzi o wegle? To jak to jest z orzechami, mozna troche czy tez wcale? A tak malutko fasolki jakiejs, zeby sie zmiescic w 20 g wegli, moge? :)
      • pierwszalitera Re: Pytania do Pierwszej Litery... 31.07.09, 23:38
        slotna napisała:

        > (pierwszalitery? pierwszejlitery? cholercia, dylemat ;))

        Wsio ryba. ;-)

        Czy na obiad moge czasem zjesc taka mieszanke (jogurt + owoc) i do t
        > ego np. batonik bialkowy? Jesli nie mam ochoty na pelny posilek typu warzywa i
        > mieso, to nie chcialabym sie do niego zmuszac.

        Jogurt plus owoc to nienajlepsza alternatywa do posiłku białowego. Prowokuje spory insulinowy wyrzut i przy małej kalorycznej ilości może niekorzystnie wpływać na spalanie tłuszczu oraz wywołać atak głodu. Od owocowych jogurcików nieźle się tyje. Szczególnie ludzie z podejrzeniem o zaawansowaną insulinoodporność nie powinni ich często jadać, zwłaszcza między (porządnymi) posiłkami. Batonik białkowy już lepiej, ale co to za batoniki? Jeżeli mają więcej niż 15g węgli nie są najlepsze. Alternaytwą może być maleńka sałatka z serem, na przykład mozzarelą, tuńczykiem, jajkiem itp. Nie mosi być kawałek mięsa, chociaż należy uważać by nie redukować zbytnio kalorii, bo to może wpływać spowolniająco na szybkość spalania.


        > 1. Czy na sniadanie mozna:
        > - kukurydze (nie z maslem, powiedzmy - z oliwa)

        Można, nawet z masłem.


        > 2. Dlaczego na kolacje nie mozna zielonego groszku? Chodzi o wegle? To jak to j
        > est z orzechami, mozna troche czy tez wcale? A tak malutko fasolki jakiejs, zeb
        > y sie zmiescic w 20 g wegli, moge? :)

        W zielonym groszku jest sporo węgli. W orzechach ich znowu nie ma. Orzechy to tłuszcz plus roślinne białko i można jeść do każdego posiłku. To bardzo zdrowy tłuszcz i nie trzeba z niego rezygnować. Z powodu wysokiej kaloryczności lepiej jednak ogarniczyć do jednej garści dziennie. Węgle do kolacji ograniczyłabym do 17gram.
        • slotna Re: Pytania do Pierwszej Litery... 01.08.09, 00:07
          Ooo, dzieki za blyskawiczna odpowiedz :)

          A jesli zjem po prostu mniej salatki na obiad i zmiesci mi sie do tego mala porcja owocow (pol grejpfruta albo kawalek melona albo cos takiego) i maly jogurt, to moge? W ramach deseru :)

          Batoniki mam na mysli bialkowe z minimalna iloscia wegli, nie energetyczne, tylko takie dla ludzi na atkinsie, atletow itp.

          Super, ze mozna kukurydze z maslem, bardzo to lubie, a dawno nie jadlam, bo mi wyleciala z glowy taka opcja :) Strasznie monotonna jestem z tymi sniadaniami.

          Nie wiem skad mi sie wzielo przekonanie, ze w orzechach sa wegle/ bialko/ tluszcz w mniej wiecej rownych proporcjach :) Wiecej niz garsc to na pewno nie zjem, nie pamietam kiedy ostatnio jadlam orzechy.

          Widze, ze przede wszystkim urozmaici mi sie jadlospis :)
          • pierwszalitera Re: Pytania do Pierwszej Litery... 01.08.09, 00:21
            slotna napisała:

            > A jesli zjem po prostu mniej salatki na obiad i zmiesci mi sie do tego mala por
            > cja owocow (pol grejpfruta albo kawalek melona albo cos takiego) i maly jogurt,
            > to moge? W ramach deseru :)

            Teoretycznie nie mogę dać ci rozgrzeszenia. ;-) Jeżeli jesz owoce, to masz automatycznie posiłek węglowodanowy, a wtedy ilość węlwododanów jest za mała. Szkoda forsy wtedy też na te atkinsowe batony, bo z założenia chodzi, by nie mieszać je z węglami. Praktycznie możesz jednak spróbować. Wszystko zależy do twojego typu i indywidualna reakcja organizmu nie musi być straszna. Jeżeli nie masz dużej nadwagi i nie masz kłopotów z nadwyżką insuliny, wyrażającą się w nagłych spadkach cukru we krwi, to nie mam zamiaru uprzykszać ci życia i zabierać owocowego jogurtu. ;-)
            • slotna Re: Pytania do Pierwszej Litery... 01.08.09, 00:37
              Ja te batony bardzo lubie, chociaz faktycznie sa dosc drogie. Nie musze ich jesc oczywiscie, wykombinowalam sobie tylko, ze wtedy bedzie jeszcze i to bialko, a nie napcham sie przesadnie. Nie lubie byc bardzo najedzona popoludniami, rano zjadam najwiecej. Ale dobrze, jogurty sobie odpuszcze calkiem, owoce tylko na sniadanie, tak? A co z tymi deserkami sojowymi? Tez ich nie jadlam od wiekow :D
              • pierwszalitera Re: Pytania do Pierwszej Litery... 01.08.09, 00:47
                slotna napisała:

                A co z tymi deserkami sojowymi?

                Jeżeli słodzone, to do posiłków węglowodanowych. Na śniadanie bez problemu, na obiad jeżeli jesz wtedy węgle. Jeżeli zdecydowałaś się na białkowe obiady, to soja tylko w postaci czystej, na przykład tofu.
                Z owocami postępujesz podobnie jak z deserkami sojowymi. Tylko z innymi węglami.
                • slotna Re: Pytania do Pierwszej Litery... 01.08.09, 00:51
                  Wlasnie o sniadanie mi chodzilo. Z reszta posilkow raczej nie bedzie problemu, musze po prostu zapomniec o podmianie normalnego obiadu na jogurcik i pozbyc sie groszku zielonego z kolacyjnego menu. Najdotkliwszy pewnie i tak bedzie brak mleka do kawy (nie slodze, a pije mocna).

                  Dziekuje! :)
                • slotna Re: Pytania do Pierwszej Litery... 01.08.09, 00:58
                  A, jeszcze jedno: orzeszki ziemne mozna? Nie zebym je kochala przesadnie, ale mam 2 paczki mieszanki studenckiej w szafce, moglabym to wreszcie zjesc. Do platkow na sniadanie.
                  • pierwszalitera Re: Pytania do Pierwszej Litery... 01.08.09, 01:20
                    slotna napisała:

                    > A, jeszcze jedno: orzeszki ziemne mozna? Nie zebym je kochala przesadnie, ale m
                    > am 2 paczki mieszanki studenckiej w szafce, moglabym to wreszcie zjesc. Do plat
                    > kow na sniadanie.
                    >

                    Orzeszki ziemne, to z definicji nie orzechy, a rośliny strączkowe, ale można. :-)
                    • slotna Re: Pytania do Pierwszej Litery... 01.08.09, 01:45
                      Heh, dlatego pytam, o orzechach juz pisalas, ze jak najbardziej :) Chyba juz lapie o co chodzi, zobaczymy co z tego wyjdzie.
    • limonka_01 komórki tłuszczowe na diecie dr Pape 01.08.09, 00:55
      Pytanie do Pierwszejlitery: jakie procesy przebiegają w komórkach
      tłuszczowych w czasie stosowania diety? Widzę, że z zewnątrz tkanka
      tłuszczowa robi się bardziej gładka. Ciekawi mnie co się dzieje w
      środku.
      • pierwszalitera Re: komórki tłuszczowe na diecie dr Pape 01.08.09, 01:17
        limonka_01 napisała:

        > Pytanie do Pierwszejlitery: jakie procesy przebiegają w komórkach
        > tłuszczowych w czasie stosowania diety? Widzę, że z zewnątrz tkanka
        > tłuszczowa robi się bardziej gładka. Ciekawi mnie co się dzieje w
        > środku.

        No robi się, to co robi się zwykle przy odchudzaniu. ;-) Komórki tłuszczowe stają się mniejsze i zajmują mniej objętości. Sfrąkają się. ;-) Niestety nie znikają na zawsze, bo to niemożliwe. Mocno zestresowane, znaczy zmuszone do oddania rezerw, komórki tłuszczowe produkują też chemiczne substancje, które wysyłane są do mózgu i mogą wywoływać uczucia głodu. Dlatego łatwiej jest zapobiegać otyłości niż jej się pozbyć i utrzymać później niską wagą.
        Ale gładkość tkanki ma jeszcze inną przyczynę. Ponieważ podczas stosowania diety dba się o odżywienie tkanki mięśniowej, nie ubywa jej zbyt wiele, jak zdarza przy dietach (zbyt) niskokalorycznych. Ciało zachowuje jędrność i nie "znika" pod "dużą" skórą. Odpowiednia ilość białka sprzyja też regeneracji i dobremu napięciu skóry. W przypadku niedoborów organizm oszczędza na jej odżywianiu i łatwo wtedy o zwisy.
    • slotna Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 01.08.09, 12:54
      No dobrze, to zaczelam i postaram sie meldowac :)

      Nutella mnie odrzucila szerokim lukiem, dzem tak samo, wiec zjadlam nektarynke, platki zbozowe z mlekiem sojowym (btw to mleko ma jakies sladowe ilosci weglowodanow - 0.5 g na szklanke, tluszczu 3 g, a za to bialka az 5! czy to znaczy, ze moge je pic do herbaty wieczorem?) i garsc orzechow, zgodnie z zaleceniem. Okazalo sie, ze ta mieszanka nie byla studencka, tylko jakas luksusowa i orzeszkow ziemnych nie miala w skladzie wcale. Mleko sojowe w kawie mi sie nie zsiadlo, co bardzo mnie ucieszylo, bo wczesniej zdarzalo sie nagminnie, a czarnej nie lubie. Zobaczymy, co dalej :)
      • pierwszalitera Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 01.08.09, 13:34
        slotna napisała:
        > Nutella mnie odrzucila szerokim lukiem, dzem tak samo, wiec zjadlam nektarynke,
        > platki zbozowe z mlekiem sojowym (btw to mleko ma jakies sladowe ilosci weglow
        > odanow - 0.5 g na szklanke, tluszczu 3 g, a za to bialka az 5! czy to znaczy, z
        > e moge je pic do herbaty wieczorem?)

        Wszystko w porządku. Jeżeli masz do czynienia z niesłodzonym mlekiem sojowym, to możesz stosować go też do posiłków białkowych, czyli np. do herbaty wieczorem. Nawet zwykłe mleko może być wieczorem do herbaty w porządku, jeżeli użyjesz tylko odrobiny. Chodzo tylko o ograniczenie ilości laktozy, więc jakieś 100ml mleka (plus węgle z warzyw i jakieś tam śladowe w innych produktach) problemu nie zrobi.
        • slotna Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 01.08.09, 15:09
          Nieslodzone, takie najzwyklejsze. Bede je pila do herbaty w takim razie, bo nikt inny w domu tego mleka nie tknie, a do samego muesli nie dam rady wykonczyc opakowania.

          Zimno dzisiaj i deszczowo, wiec mam ochote na cos na cieplo - tunczyk z serem albo jajecznica z pomidorami. Hmmm... :) Na kolacje bedzie kapusta i kawalek miesa, bo i tak musze to zrobic na obiad dla rodziny.
          • slotna Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 01.08.09, 21:14
            To dzisiaj bylo tak:

            sniadanie:
            nektarynka, kawalek melona
            muesli
            garsc orzechow
            mleko sojowe

            obiad:
            puszka tunczka + dwa plastry sera + lyzeczka majonezu
            pomidory
            ogorek
            kawa z mlekiem sojowym

            kolacja:
            schab (od paru miesiecy jem czerwone mieso, niespecjalnie mi smakuje, prawde mowiac)
            kapusta - lyzka wazowa tejze
            salatka grecka (pomidory, papryka, salata, feta i oliwki)
            dwie duszone cebulki

            Czuje sie najedzona po uszy od samego rana, ale ja naprawde jadlam bardzo malo, wiec niedlugo mi to uczucie przejdzie, bo to wcale nie byly jakies ogromne porcje. Przyzwyczaje sie :)

            Czy ktos jeszcze tu jest nadal na diecie, hop hop, anyone? :)
            • juannita Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 02.08.09, 21:45
              Ja jestem ;), od jakichs trzech tygodni.
              Nie schudlam, no moze kilogram, ale nie mam tez nadwagi, a tylko troche oponki wokol talii. Ale dobrze sie na tej diecie czuje, znikly bardzo czeste objawy hiperglikemii - wilczy glod, trzesace sie rece itp przyjemnosci.

              Traktuje te diete raczej jako sposob na racjonalne odzywianie a nie diete odchudzajaca. Obiady jem mieszane, no i w weekendy troche sobie odpuszczam. Moze za jakis czas sprobuje obiadow czysto bialkowych, zeby troche schudnac.
            • kasiamat00 Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 02.08.09, 22:17
              Ja jestem na diecie od około półtora miesiąca, na pewno schudłam (widzę po
              ubraniach), ważyć się nie ważę, bo mi się nie chce.
              Zalety:
              - bardzo dobrze się czuję, po 2-3 tygodniach zapomniałam o skokach poziomu
              cukru, które wcześniej były normą
              - bezboleśnie ograniczyłam dzienną dawkę kofeiny
              - schudłam, ciężko powiedzieć ile, bo się nie ważę - ale luz w ubraniach czuję
              wyraźnie
              - odstawiłam słodycze, od miesiąca nie miałam w ustach czekolady i aż do dzisiaj
              nie miałam na nią ochoty - dzisiaj skusiłam się na jakiegoś Lindta, ale
              spokojnie czeka sobie do jutrzejszego śniadania
              - mam wrażenie, że uregulowały mi się jakieś hormony, a na pewno praktycznie
              zniknęła wcześniej nagminna huśtawka nastrojów
              - mam dużo więcej energii, regularnie grywam ze znajomymi w ping-ponga, od
              niedawna regularnie jeżdżę na rolkach (co 1-2 dni po 30-90 minut) - wcześniej
              rzecz nie do pomyślenia.

              Wady:
              - przez pierwszy tydzień czy dwa było ciężko, ogólnie miałam bardzo mało energii
              i czułam się jakoś dziwnie osłabiona. Na szczęście szybko przeszło :D

              Aha, ja się przestawiałam z wybitnie niezdrowej "diety" (brak śniadań, 1-2 litry
              kawy dziennie, jeden duży, zwykle mocno węglowy posiłek, czasami jeszcze mała
              kolacja do tego), więc początkowa reakcja to mogło być po prostu ogłupienie
              mojego organizmu, który nagle zaczął dostawać jakieś rozsądne ilości składników
              odżywczych.
            • slotna Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 03.08.09, 00:01
              Sniadanie:
              nektarynka, banan
              platki
              lyzka nutelli :)
              garsc orzechow
              mleko sojowe

              obiad:
              kapusta z wczoraj
              wedlina z indyka (nie mialam nic innego pod reka)
              lycha salatki z tunczyka, roznych fasolek i rukoli - ups, chyba nie powinnam jesc fasolki na obiad?

              kolacja:
              jajecznica z pomidorami i wedlina z indyka

              Za malo zjadlam na sniadanie, jutro sie poprawie.
              • slotna Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 04.08.09, 22:45
                4 dzien, mam kryzys. Nie podobaja mi sie 3 duze posilki dziennie, jestem przyzwyczajona do 4-5 mniejszych. Ledwo zjadam przewidziane porcje. Mimo tego po sniadaniu jestem glodna szybciej niz po 5 h. Kolacja wypada mi okolo 20:00 - pozno jak dla mnie. Chce mi sie jogurtu i owocow. Czuje sie ciezko. Buuuuuu... niech mnie ktos przytuli... ;)
                • kura17 Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 05.08.09, 14:07
                  Slotna, chyba pisalas, ze jesz bialkowe obiady? dlaczego? moze lepiej zaczac od
                  tradycyjnych obiadow??? czyli mieszanych? wtedy spokojnie mozesz sobie zjesc
                  ukochane jogurty i owoce po obiedzie!!! lub do obiadu :)

                  ja tez mam problemy z doczekaniem do obiadu... w sumie jem go po 4 godzinach od
                  sniadania. moze jesz ZA MALO na sniadanie?

                  4 dni to za malo, zeby sie przyzwyczaic do nowej diety - tak mi sie wydaje.

                  moze jedz obiad po 4 godzinach, a kolacje po 5, czyli wypadnie wczesniej, kolo 19?

                  PO CZYM czujesz sie ciezko? po ktorym posilku?
                  jesli po obiedzie - to wybralas zly wariant obiadowy (poszperaj na kafeterii, w
                  watku linkowanym na poczatku tego watku przez Yage, tam jest opisane jaki typ po
                  jakim obiedzie jak sie czuje i co wtedy robic :)
                  • slotna Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 05.08.09, 14:58
                    Bo ja w ogole nie jadam tradycyjnych obiadow :D Na odstep miedzy obiadem a sniadaniem mam mniejszy wplyw niz na odstep miedzy obiadem a kolacja - praca. Jogurty i owoce _dodatkowo_ do obiadu mi sie nie zmieszcza, nie ma bata. Na sniadanie jem na pewno wystarczajaco duzo, w ogole jem wystarczajaco duzo... i czuje, ze to za duzo :) Ale to kant mojego organizmu, przyzwyczajonego do ilosci pozywienia odpowiednich dla sredniej wielkosci kury. Zwazylam sie dzisiaj, nie przytylam ani grama, po prostu ta ilosc zarcia mnie przytlacza. Ciezko sie czuje od obiadu do nocy, sniadania zawsze jadlam wieksze.

                    Ogolnie jest spoko, chyba po prostu wczoraj mialam dola :)
                    • kura17 Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 05.08.09, 15:01
                      jesli Ci ciezko po obiedzie, to poczytaj, co zmienic! tak, jak pisalam w poscie
                      wczesniej.

                      czemu nie jadasz tradycyjnych obiadow? moze warto to zmienic?
                      nie jedz jogurtu i owocow DODATKOWO, ale cos nimi zastap.
                      jakis mieszany obiad (wegle i bialka) i wlasnie owoce i jogurt jako czesc wegli?
                      • slotna Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 05.08.09, 15:24
                        No rozumiem, ale chodzi o to, ze owoce po prostu mi sie nie zmieszcza. Takie ziemniaki np. maja ze dwa razy wiecej wegli niz grejpfrut czy inne truskawki, wiec objetosciowo zastapienie polowy ziemniakow owocami wyszloby na moja niekorzysc.

                        Nie jadam tradycyjnych obiadow bo nie lubie, bo ciezko je odgrzac w pracy, bo mam malo czasu na zjedzenie, a chleb, ziemniaki i inne rzeczy dlugo musze ciamkac :) Zreszta tak sie przyzwyczailam, bo zle sie czulam po takich obiadach.

                        Problem imo stanowi u mnie ilosc a nie jakosc posilkow. Z tego, co pamietam, tobie bylo ciezko, bo normalnie jadlas wiecej, tak? No to ja normalnie jadlam MNIEJ :) Tragicznie za malo, jesli wierzyc kalkulatorkom internetowym. Musze sobie poprawic przemiane materii i przyzwyczaic sie do wiekszych porcji.
                        • quleczka Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 05.08.09, 16:08
                          > Takie zi
                          > emniaki np. maja ze dwa razy wiecej wegli niz grejpfrut czy inne truskawki, wie
                          > c objetosciowo zastapienie polowy ziemniakow owocami wyszloby na moja niekorzysc.

                          Naprawde sama objetosc nie ma tak duzo do rzeczy...mi latwiej jest zjesc 20dkg truskawek czy czeresni niz 100g ziemniakow bo ziemniaki sa bardziej zapychajace jak dla mnie

                          W owocach na 100g moze i jest o polowe mniej wegli ale tez jest duzo wiecej wody i dlatego latwiej zjesc ich wiecej bo sie sa takie sycace :)

                          > Nie jadam tradycyjnych obiadow bo nie lubie, bo ciezko je odgrzac w pracy, bo m
                          > am malo czasu na zjedzenie, a chleb, ziemniaki i inne rzeczy dlugo musze ciamkac :)

                          Czyli tylko na tej zasadzie wybralas bialkowe obiady? Ze ziemaniki i chleb trzeba dlugo ciamkac?

                          Ale wczesniej jak piszesz jadlas jogurty i owoce czyli jednak weglowodanowe rzeczy zamiast obiadu, tak?

                          Wiesz, mieszane posilki nie musza wcale oznaczac koniecznie chleba czy ziemniakow...wszelakie salatki z makaronem, ryzem, straczkowymi i tak dalej...wiekszosci nawet nie trzeba odgrzewac :)

                          > No to ja normalnie jadlam MNIEJ :)
                          > Tragicznie za malo, jesli wierzyc kalkulatorkom internetowym.

                          I mimo to tylas? Czy teraz zalezy Ci by schudnac czy ogolnie zdrowiej sie odzywiac?

                          Wlasnie, powoli przyzwyczajaj organizm...bo jesli zmienisz wszystko od razu i na juz to dlugo nie wytrzymasz, szybko sie zniechecisz i bedziesz miala dosc diety :)
                          • slotna Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 05.08.09, 16:42
                            > Naprawde sama objetosc nie ma tak duzo do rzeczy...mi latwiej jest zjesc 20dkg
                            > truskawek czy czeresni niz 100g ziemniakow bo ziemniaki sa bardziej zapychajace
                            > jak dla mnie
                            >
                            > W owocach na 100g moze i jest o polowe mniej wegli ale tez jest duzo wiecej wod
                            > y i dlatego latwiej zjesc ich wiecej bo sie sa takie sycace :)

                            No jak zjem same owoce (i jogurt ;)) to tak, szybko znikaja, ale jak zjem je z posilkiem, to jest gorzej. Rano przewaznie jadlam pol grejpfruta albo pomarancze jeszcze przed sniadaniem, do kawy, pozniej dopiero sniadanie wlasciwe.

                            > Czyli tylko na tej zasadzie wybralas bialkowe obiady? Ze ziemaniki i chleb trze
                            > ba dlugo ciamkac?

                            Ja tak mam, ze jesli jem obiad taki jak rodzina, to jest to sama ryba/ jajka/ mieso i warzywa. Wiec nie wybieralam tego teraz tak sobie. Po porcji ziemniakow, ryzu czy kluch czulam sie zle.

                            > Ale wczesniej jak piszesz jadlas jogurty i owoce czyli jednak weglowodanowe rze
                            > czy zamiast obiadu, tak?

                            Tak - czasem. A czasem zamiast kolacji. A czasem jako 2 sniadanie albo podwieczorek :) Wlasciwie codziennie mialam jeden zestaw owoce + jogurt + kawa z mlekiem.

                            > Wiesz, mieszane posilki nie musza wcale oznaczac koniecznie chleba czy ziemniak
                            > ow...wszelakie salatki z makaronem, ryzem, straczkowymi i tak dalej...wiekszosc
                            > i nawet nie trzeba odgrzewac :)

                            Straczkowe mi pasuja, cala reszta nie.

                            > I mimo to tylas? Czy teraz zalezy Ci by schudnac czy ogolnie zdrowiej sie odzyw
                            > iac?

                            Nie tylam, ale i nie chudlam - a zdecydowanie powinnam. Oznacza to, ze cos bylo nie tak no i pierwsza nasuwajaca sie hipoteza, to fatalna przemiana materii. Zalezy mi na tym, zeby jesc wiecej i nie tyc (schudnac tez bym mogla).

                            > Wlasnie, powoli przyzwyczajaj organizm...bo jesli zmienisz wszystko od razu i n
                            > a juz to dlugo nie wytrzymasz, szybko sie zniechecisz i bedziesz miala dosc die
                            > ty :)

                            Ja w ogole widze, ze musze to sobie przemyslec i zorientowac sie o co wlasciwie mi chodzi :) Zdaje sie o to, ze kiedy zmieni mi sie sytuacja zyciowa, nie bede mogla dziamgac jogurtow i batonikow bialkowych, tylko jesc co daja - a wtedy na bank przytyje po takim niskokalorycznym zywieniu. Wole sie powoli przyzwyczajac.

                            Zreszta nie wydaje sie, zeby bylo tak duzo tych ograniczen: nie jem jogurtow, nie pije mleka, nie jem owocow po sniadaniu, nie jem wegli na kolacje, nie jem sera na sniadanie. No, wszystko :) Wczoraj po prostu mialam kryzys :)

                            Bede sobie tak jadla przez jakis czas i zobaczymy co sie stanie.
                            • quleczka Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 05.08.09, 19:21
                              mysle, ze sam jogurt jako taki nie jest zabroniony, szczegolnie
                              naturalny...tylko te wszystkie dosladzane owocowe jogurty jako przekaska to po
                              prostu nic dobrego, a na pewno nie jest to samo zdrowie jak wiele osob mysli :)
                              • slotna Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 05.08.09, 22:18
                                Wiem, ze nie jest. Tylko, ze przy tych posilkach nie mam kiedy. Nie jem 400-gramowych kublow jogobelli na raz, nie boj sie. Moje ulubione jogurty sa lajtowe (malo cukru), w kubeczkach 150 g i nie jadlam ich wiecej niz 1, czasem 2 dziennie (jak mialam 2 przerwy na kawe w poprzedniej pracy, dziewczyny jadly batoniki i ciastka, ja wolalam jogurt). Z tego, co zrozumialam szkodliwosc takiego jogurtu polega glownie na jego potencjale napadowywolawczym.
                                • pierwszalitera Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 08.08.09, 15:04
                                  slotna napisała:

                                  > Wiem, ze nie jest. Tylko, ze przy tych posilkach nie mam kiedy. Nie jem 400-gra
                                  > mowych kublow jogobelli na raz, nie boj sie. Moje ulubione jogurty sa lajtowe (
                                  > malo cukru),

                                  Momencik, a czy lajtowe jogurty, to nie znaczy przypadkiem mało tłuszczu, a nie mało cukru? Łatwo takie rzeczy pomylić, bo cola light, to faktycznie bez cukru, ale jogurt light, to może mieć nawet więcej cukru od tego z pełnym tłuszczem i na dodatek jeszcze tanią skrobię (węgle) wpakowaną po to, by konsystencja była bardziej kremowa. Taki jogurt 0,1 procentu tłuszczu na przykład, to smakuje bez dodatków po prostu paskudnie, barwiona na biało woda. Nikt by tego bez mieszanki owocowej (plus cukier, barwniki, aromaty, no i skrobia dla gładkości) do ust nie wziął. ;-)
    • juannita Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 02.08.09, 21:57
      Widze, ze moj post pojawil sie dwa razy, dziwne...

      Pierwszalitero, mialabym jeszcze pytanie o sugestiee adaptacji diety na wakacje.

      We wrzesniu jade chodzic po gorach w Prowansji, bede mieszkac pod namiotem.
      No i w zwiazku z tym pojawiaja sie takie male trudnosci : w takich warunkach wieczorem najchetniej jemy makaron, latwo sie go gotuje pod namiotem i robi dobrze, bo w dzien na szlaku tylko kanapki ;). Poza tym w czasie takiego intensywnego wysilu troche trudno ograniczyc sie do trzech posilkow, po porzadnym podejsciu czlowiek ma potrzebe zjedzenia czegos natychmiast. Dotychczas jadalam pere herbatnikow albo troche czekolady, ale to chyba nie bardzo pasuje do diety?

      Czy mozesz cos doradzic? np. jakie przekaski miedzy glownymi posilkami? Nie chodzi mi o to zeby chudnac, ale zeby nie przytyc i zeby jakos nie odejsc tak diametralnie od logiki tej diety?
      • kura17 przekaski 03.08.09, 09:45
        pamietam, ze Litera polecala przekaski bialkowe - jaja na twardo (latwo
        ughotowac wczesniej, razem z makaronem ;), orzechy, jakas chuda wedlina albo
        kawalek pieczonego/gotowanego miesa (chudego chyba najlepiej).

        w sumie by Ci te jaja i orzechy pasowaly, prawda? nie psuja sie, malo miejsca
        zajmuja :)
        • pierwszalitera Re: przekaski 03.08.09, 10:10
          kura17 napisała:

          > w sumie by Ci te jaja i orzechy pasowaly, prawda? nie psuja sie, malo miejsca
          > zajmuja :)

          Dokładnie. I nie przesadazać z tym" jestem na wakacjach, sporo się ruszam, to muszę często jeść". To nieprawda. W ogóle nie trzeba więcej posiłków niż 3. Sama lubię aktywne urlopy i biegam chętnie od ranka do nocy po Alpach i nie potrzebowałam nigdy większej ilości posiłków. Rano je się duże śniadnie i wyrusza leniwie w trasę. Pośpiech jest i tak niewskazany, bo siły trzeba równo rozkładać. ;-) W środku dnia robi się dłuższy postój i je węgle. U mnie był to zawsze szwajcarski biały chleb, konserwa mięsna, marchewki (zabrane dla świstaków), migdały i czekolada, bo to miałam ze sobą jako kaloryczną żelazną rezerwę. A wieczorem wracając do kwatery organizowało się szybko ciepły posiłek, jakiś makaron, pizza z piekarnika, placki kartoflane z serem i jakieś inne specjalności znalezione w szwajcarskim supermarkiecie. Owszem, węgle w sporych ilościach i niekoniecznie super zdrowo, ale po całym dniu ma się apetyt i jeszcze nigdy podczas takiego urlopu nie przytyłam, wręcz przeciwnie, zawsze chudłam. Nawet nie wiem jak można jeść pomiędzy posiłkami, kiedy zmuszone do pracy serce na wysokości 3- tysięcy metrów walczy o tlen i żołądek nie przyjmuje niczego oprócz wody. ;-)
          • juannita Re: przekaski 03.08.09, 10:44
            pierwszalitera napisała:

            Nawet nie wiem jak m
            > ożna jeść pomiędzy posiłkami, kiedy zmuszone do pracy serce na
            wysokości 3- tys
            > ięcy metrów walczy o tlen i żołądek nie przyjmuje niczego oprócz
            wody. ;-)

            Ja nie bede na 3 tysiecach ;) - bede zdobywac nie tyle szczyty co
            kanion. Ale fizycznie jest meczaco, bo to praktycznie lazenie po
            skalach. I po podejsciu stromej sciany nieraz po prostu lapala mnie
            hiperglikemia. No coz, bede sie starala jest wieksze glowne posilki
            a na wypadek hiperglikemii miec na podoredziu zamiast herbatnikow
            orzechy i jajka na twardo.
        • juannita Re: przekaski 03.08.09, 10:36
          Jaja na twardo chyba rzeczywiscie by mogly byc.
          Orzechy tez, byle nie wloskie albo laskowe, bo mam uczulenie. Ale
          jezeli mozna np. takie orzechy nerkowca, to byloby bardzo fajnie :)

          Wedline luzem to jakos sobie na szlaku mniej wyobrazam...

          A tak w ogole, to czuje, ze troche schudlam w talii, ale nie wiem
          czy to od diety, czy od arerobicznej szostki weidera, ktora dzielnie
          cwicze od ponad dwoch tygodni ;)
          • ederlezi1981 wędlina na szlaku? 03.08.09, 11:13
            a jakś sucha kielbasa, najlepiej dojrzewająca, kabanosy czy salami?
    • kura17 PierwszaLitero - watpliwosci/pytanie 03.08.09, 13:58
      w ktorejs z Twoich wypowiedzi cos mnie "zaniepokoilo". ale moze zle zrozumialam,
      wiec sie dopytuje :)

      jestem koczownikiem i zdecydowalam sie jadac obiady bialkowe.
      ale czasem jem do nich troche wegli (bo tak mi wypada, albo dlatego, ze lubie
      jakas fasolke/soczewice do miesa dolozyc).

      i wydaje mi sie, ze zrozumialam, ze napisalas cos takiego: do bialkowego obiadu
      wegle albo do 17 gram, albo juz "normalny" mieszany posilek, czyli sporo tych
      wegli (jak na sniadanie).

      czy to prawda? czy nie mozna do biala dodac "troche" wegli, miedzy tymi 17 gr a
      wielkoscia wynikajaca z BMI? czyli jesli dodam troche (30-50gr) to bedzie "za
      malo" i taki obiad bedzie bez sensu?

      tak jak napisalam, moze cos zle zinterpretowalam, ale tak mi wyszlo z jakiejs
      Twojej wypowiedzi, gdzie pisalas, o "za malej ilosci wegli na mieszany posilek".
      • pierwszalitera Re: PierwszaLitero - watpliwosci/pytanie 03.08.09, 20:56
        kura17 napisała:

        > i wydaje mi sie, ze zrozumialam, ze napisalas cos takiego: do bialkowego obiadu
        > wegle albo do 17 gram, albo juz "normalny" mieszany posilek, czyli sporo tych
        > wegli (jak na sniadanie).
        >
        > czy to prawda? czy nie mozna do biala dodac "troche" wegli, miedzy tymi 17 gr a
        > wielkoscia wynikajaca z BMI? czyli jesli dodam troche (30-50gr) to bedzie "za
        > malo" i taki obiad bedzie bez sensu?

        Kombinowanie z różną ilością węgli należy do wyższej jazdy. ;-) Otóż czasem stosujemy regułę połowy porcji węgli do obiadu. Istnieje bowiem wiele typów mieszanych i u niektórych ludzi taki sposób się sprawdza. Uczciwie powiem, że sobie tu w tym wątku trochę teoretyzujemy i moich indywidualnych porad nie należy traktować jako pewników. Normalnie w pracy mam możliwość sprawdzenia składu ciała i na tej podstawie wprowadza się korektury i modyfikacje. Widzę wtedy jak na dany jadłospis reaguje masa mięśniowa, czy spalany jest tłuszcz i potrafię określić stopień odżywienia organizmu. Z drugiej strony nie mogę żadnemu pacjentowi narzucić idealnej formy odżywiana, jeżeli nie spełnia ona jego subjektywnych oczekiwań związanych na przykład z jakością życia i bardzo często wszystko sprowadza się do kompromisu. Jeżeli masz więc ochotę jedzenia czasem pewnej ilości węgli do obiadu możesz spokojnie to robić. Reakcja insulinowa na rośliny strączkowe nie jest zbyt gwałtowna i są one też bardzo wartościowe odżywczo. Bogate w roślinne białko, witaminy, błonnik, węglowodany o niskim glykemicznym indeksie, w sumie, samo zdrowie. :-)
        • slotna Re: PierwszaLitero - watpliwosci/pytanie 03.08.09, 21:08
          O, to w sumie i dla mnie odpowiedz, bo glowilam sie czy to byla tragedia z moja fasolka do obiadu:)

          Anyway, dzien trzeci posilkowo zamkniety - dzisiaj wreszcie zjadlam tyle tego wszystkiego, ile pan dr Pape przykazal :)

          sniadanie:
          pol grejpfruta
          muesli jak wczesniej, tylko zdecydowanie wiecej :) z nutella i orzechami i mlekiem sojowym

          obiad:
          3 jajka (takie mikre, nie wiem co to rozmiar, ale od kurzych liliputow chyba) + wedlina z indyka + troche startego sera
          wszystko rozbeltane i usmazone na teflonie + 2 pomidory i papryka

          kolacja:
          pieczone skrzydelka bez skory + brokuly + papryka +... tak tak, wedlina z indyka (za malo skrzydelek bylo) - gdyby byla ciut mniej slona, moglabym ja jesc na okraglo. Wedle informacji na opakowaniu tluszczu 1 g, wegli 1 g, a bialka 22 :)

          A moge zjesc na obiad bob? Ma bialko i wegle, i wszystko :) Byloby mi wygodnie, bo jutro mam tylko 15 min przerwy i musze cos wtrzachnac na szybko...
          • pierwszalitera Re: PierwszaLitero - watpliwosci/pytanie 03.08.09, 23:21
            slotna napisała:

            > A moge zjesc na obiad bob? Ma bialko i wegle, i wszystko :)

            Daj sobie bobu. ;-)
            • slotna Re: PierwszaLitero - watpliwosci/pytanie 04.08.09, 00:26
              Super :) To zjem bob na lunch, a na kolacje cos wymysle (pewnie znowu jajka...). Dopiero w czwartek bede mogla zrobic zakupy. Najgorsze, ze mam mnostwo owocow w domu, bo Tesco oszalalo i wyprzedaje za grosze, przysnia mi sie te brzoskwinie, hehe :)
              • kasiamat00 Re: PierwszaLitero - watpliwosci/pytanie 04.08.09, 09:06
                To zjadaj owoce do śniadania albo na deser po obiedzie :) Albo upiecz coś
                dobrego i traktuj jako część śniadania. Albo przerób na mus do ryżu (też na
                śniadanie). Albo (jeśli umiesz i ci się chce) przerób na coś, co może postać do
                zimy.
                • slotna Re: PierwszaLitero - watpliwosci/pytanie 04.08.09, 12:26
                  Zjadam do sniadania, ale ile mozna? Po obiedzie odpada, bo primo jem bialkowe, secundo nie lubie jesc owocow po posilku, dzemy i inne takie odpadaja - zreszta nic sie nie zmarnuje, familia wchlonie wszystko :) Tylko troche mi szkoda, bo lakoma jestem na owoce okrutnie.
    • limonka_01 napoje 03.08.09, 23:17
      Czy z dietą związane może być zwiększone pragnienie występujące wieczorem? Czy któras dietowiczka zaobserwowała cos takiego u siebie?
      • pierwszalitera Re: napoje 03.08.09, 23:25
        limonka_01 napisała:

        > Czy z dietą związane może być zwiększone pragnienie występujące wieczorem?

        Może być. Diety białkowe zwiększają zapotrzebowanie na wodę. Ale przyczną może być też większe poceniem się podczas upałów, albo wyjątkowo słone i ostro przyprawione jedzenie. W żadnym wypadku nie zaszkodzi zwiększenie ilości płynów. Jeżeli masz wrażenie, że zatrzymujesz wodę w organiźmie, to zmień wodę na wysokomineralizowaną. Wbrew pozorom może być to związanie z niską zawartością soli. Ale o tym już pisałam.
        • limonka_01 Re: napoje 04.08.09, 00:00
          pierwszalitera napisała:


          > Może być. Diety białkowe zwiększają zapotrzebowanie na wodę.

          To mi wygląda na białko. Im więcej białka na kolację, tym wieksze pragnienie jakieś 2-3 godziny poźniej. Wody minernej sobie nie żałuję ;)
    • sbarazzina Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 08.08.09, 14:26
      Ja równiez postanowiłam wypróbować diete dr Pepe. Na chudnięcie
      raczej nie liczę, bo jestem w dolnej granicy normy, chociaż chętnie
      schudłabym tak ze 3 kg ;) Niestety mi zawsze leci bardzo z biustu,
      więc tak się miotam między większym biustem a ogólnym chudnięciem i
      narazie jakoś nic z tym nie robię. Za to chciałam trochę zmienić
      nawyki, nie koncetrując się specjalnie na kg.

      Najłatwiej mi idzie ze śniadaniami. Zazwyczaj jest to jakaś sałatka
      owocowa i crossaint albo bułka z dżemem. Nie wiem tylko jak w miarę
      nieszkodliwie wkomponować jajko na miękko na śniadanie. Od czasu do
      czasu lubię zjeść właśnie jakjo na miękko z bułką na śniadanie.

      Jeszcze się nie zdecydowałam jakie obiady są dla mnie lepsze i w
      sumie jem tak na zmianę. Rzadko mieszane.

      Największy problem to kolacja. Nadal często mam ochotę na jakieś
      węgle, ale staram się. Chociaż tak naprawdę to moim problemem jest
      spontaniczność ;) Często bywam wieczorami u znajomych lub wychodzimy
      gdzieś razem coś zjeść i nie zawsze uda mi się tych węgli uniknąć.

      Mam też dylemat jak jeść w takie dni jak dzisiaj. Wstałam o 12, o 13
      śniadanie (obiad?). Nijak się nie wyrobię z 3 posilkami. O tej 12
      zjadłam typowe śniadanie i nie wiem jaki ten następny powinien być.
      Pierwszalitero, mogłabyś mi coś poradzić?

      Zmiany zaczęłam wprowadzać, zaraz po ukazaniu się wątku i skutki są
      następujące ;) Już nie rzucam się na wszystko co słodkie i nie mam
      napadów, że natychmiast muszę zjeść coś slodkiego. Nawet ochota na
      słodzoną herbatę mi przeszła, a myślałam, że to akurat jest
      niewykonalne. Staram się jeść te 3 duże posiłki i faktycznie mniej
      podjadam pomiędzy, w sumie wcale. No i faktycznie coś się ruszyło w
      metabolizmie, bo zaparcia praktycznie się już nie zdarzają, a kiedyś
      bardzo często.

      Nie liczę węgli, białka etc i chyba trochę za mało jem na śniadanie,
      bo dużo wcześniej jestem głodna niż po obiedzie. Może powinnam, ale
      czuję jakąś niechęć do tego liczenia ;) generalnie czuję się
      świetnie :)

      • pierwszalitera Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 08.08.09, 15:11
        sbarazzina napisała:

        > Mam też dylemat jak jeść w takie dni jak dzisiaj. Wstałam o 12, o 13
        > śniadanie (obiad?). Nijak się nie wyrobię z 3 posilkami. O tej 12
        > zjadłam typowe śniadanie i nie wiem jaki ten następny powinien być.
        > Pierwszalitero, mogłabyś mi coś poradzić?

        No to wszystko się tylko przesuwa. O 12 śniadnie, między 17-18 posiłek mieszany (odchudzającym radzimy do 17), a późnym wieczorkiem białkowy snack. Jak raz z tego ostatniego posiłku się zrezyguje, to też nic się nie stanie. Ochota na węgle wieczorem może być spowodowana też za małą ich ilością w ciągu dnia. Jeżeli chodzi jednak tylko o jakieś tam ciągoty do smacznych rzeczy, to niestety tak ju jest. Tylko przez wyregulowanie uczucia głodu i sytości nie stajemy się nagle całkowicie odporni na pokusy, tylko, że łatwiej nam wtedy z nich zrezygnować.
      • quleczka Re: Oczyszczająca głodówka+dieta 08.08.09, 18:44
        > Nie wiem tylko jak w miarę
        > nieszkodliwie wkomponować jajko na miękko na śniadanie. Od czasu do
        > czasu lubię zjeść właśnie jakjo na miękko z bułką na śniadanie.

        Nie wiem co dla ciebie naczy "nieszkodliwie" ale jesli nie liczysz na specjalne
        chudniecie, a glownie chodzi o zdrowe odzywianie to chyba wielkiej krzywdy to
        jajko nie zrobi. A "nieszkodliwie" wedlug regul tej diety to sie chyba nie da bo
        regula jest, ze na sniadanie wszystko poza bialkami zwierzecymi :)

        Przepraszam, ze pisze w starym watku ale pomyslalam, ze lepiej tu bedzie
        odpowiedziec na stary post :) No i juz zmykam do nowego watku :)
    • scarlet_agta OT techniczny 08.08.09, 14:56
      Może warto założyć nowy wątek?
    • madzioreck ZAMYKAMY WĄTEK 08.08.09, 15:35
      Zapraszam do części 2:

      forum.gazeta.pl/forum/w,86228,98778905,98778905,Dieta_dr_Pape_2.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka